Zawsze tylko Ty
Paulina Bondaruk
Rok wydania: 2021
Format: 121x195 mm,
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 406
Wydawnictwo: Novae Res
Na pewno znacie taką bajkę Aleksandra Fredry:
„Osiołkowi w żłoby dano,
W jeden owies, w drugi siano.”?
Uchem strzyże, głową kręci.
I to pachnie, i to nęci.”
Tak właśnie jest z bohaterką książki pt.: „Zawsze tylko ty”
![]() |
źr. zdjęcia: profil autorki na Instagramie |
Alicja to zwyczajna dziewczyna, która pragnie być szczęśliwa. Poznajemy ją, gdy rozpoczyna studia psychologii i od czterech lat jest w związku z Kamilem. Pół roku temu para zaręczyła się ale pojawia się pewien problem: dziewczyna zaczyna mieć wątpliwości, gdyż zauważa, że ukochany poświęca jej coraz mniej czasu, co w efekcie powoduje powiększający się między nimi dystans. Sytuacja jeszcze bardziej staje się zawiła, gdy Alicja poznaje przystojnego Pawła.
„Zawsze tylko Ty” jest debiutancką powieścią pani Pauliny Bondaruk i to, niestety, jest wyczuwalne. Wielokrotnie zdarzają się powtórzenia tych samych słów w krótkich odstępach czasowych i proste układy zadań. Sięgnęłam po nią skuszona ładną okładką i pozytywnymi opiniami na lubimyczytac.pl.
Historia jest przewidywalna, bez zaskakujących epizodów i zwrotów akcji. Książka zmęczyła mnie swoim stylem, gdyż autorka wciąż krąży wokół tego samego dylematu, czyli podjęcia decyzji przez główną bohaterkę, która roztrząsa ten problem z samą sobą, z przyjaciółką, Pawłem i rodzicami. Zbyt często stosuje te same zwroty, tematy rozmów, czynności a za mało eksponuje emocjonalną stronę historii.
Autorka ma zwyczaj wyjaśniania wszystkiego czytelnikowi i pokazywania tej samej sytuacji z różnych stron. Często bywa tak, że najpierw opisuje nam jakieś zdarzenie a potem ponownie ją omawia w formie dialogu. Zastosowała narrację trzecioosobową, w której poznajemy naprzemiennie myślenie Alicji i Pawła. Zabrakło mi tutaj analizy psychologicznej bohaterów, oddania emocji, które im towarzyszą i dopracowania stylu. Niektóre wątki są potraktowane pobieżnie, bez rozwinięcia albo zaznaczone w trakcie jakiejś wymiany zdań.
„Zawsze tylko ty” to powieść, która nie do końca spełniła moje oczekiwania, mimo że pomysł na jej fabułę wydaje się ciekawy, gdyż złożona jest z relacji międzyludzkich, przyjaźni, sekretów i życia młodych ludzi. Fabuła biegnie jednotorowo, chociaż czasami bohaterowie wracają do przeszłości, ale są to jedynie krótkie uzupełnienia do bieżącej akcji i bardzo często przekazane w formie rozmów. Tych ostatnich tu nie brakuje. Właściwie większość tej powieści złożona jest właśnie z dialogów, w których często słyszymy ze strony głównej bohaterki, że „to nie jest takie łatwe” a Paweł ciągle podkreśla, że „Jest już dorosły”.
Alicja jest irytująca ze swoim niezdecydowaniem, niedojrzałym podejściem i igraniem z uczuciami innych osób. Nie wzbudziła mojej sympatii i niejednokrotnie miałam ochotę nią wstrząsnąć. Wciąż rozmyśla nad swoimi odczuciami, odwleka podjęcie decyzji, rozważa różne opcje. Niby chce a może jednak nie. Z jednej strony mówi, że kocha Pawła a za chwilę, żal jej Kamila, bo przecież ostatnio tak się stara. Ta sytuacja przypominała mi konkurs na mistera piękności. I tak jak w przypadku fredrowskiego osiołka, to kusi i to nęci. Podziwiałam cierpliwą i wyrozumiałą postawę Pawła, który obiecał poczekać na jej decyzję.
Miałam wrażenie, że wahanie Alicji, które wciąż jej towarzyszy, miało na celu jedynie dopasowanie fabuły do zakończenia, które miało być w założeniu przenikające serce i wzruszające. U mnie takich odczuć nie było, gdy dotarłam do finału. Na plus dodałabym jedynie że autorka nie pogubiła się w historii, którą nieco zagmatwała i całość była spójna pod względem pojawiających się epizodów.
Na koniec, dla przypomnienia cała bajeczka o osiołku:
Osiołkowi w żłoby dano,
W jeden owies, w drugi siano.
Uchem strzyże, głową kręci.
I to pachnie, i to nęci.
Od którego teraz zacznie,
Aby sobie podjeść smacznie?
Trudny wybór, trudna zgoda –
Chwyci siano, owsa szkoda,
Chwyci owies, żal mu siana.
I tak stoi aż do rana,
A od rana do wieczora;
Aż nareszcie przyszła pora,
Że oślina pośród jadła –
Z głodu padła.
Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu:
Bardzo ładna okładka. Póki co nie skuszę się na tę lekturę, ale w przyszłości kto wie.
OdpowiedzUsuńBędę miała tę książkę na uwadze na przyszłość.
OdpowiedzUsuń