"Rok w Londynie"
Elle Kennedy
„serce nigdy nie prowadzi nas na manowce”
Zasady są po to, by je łamać. Tak przynajmniej mogłaby powiedzieć bohaterka książki „Rok w Londynie”, która, wyjeżdżając do angielskiej stolicy, nie spodziewała się, że już na początku swojej przygody będzie musiała zmierzyć się z kilkoma pokusami.
Dziewiętnastoletnia Abbey Bly wyjeżdża na rok do Londynu, by wreszcie poczuć trochę niezależności i uwolnić się spod nadopiekuńczych skrzydeł ojca. Gunner Bly, słynny były muzyk rockowy, doskonale zna realia życia i wciąż obawia się o bezpieczeństwo córki. Z pewnością nie byłby więc zachwycony, gdyby dowiedział się, że zamiast zapowiadanych współlokatorek Abbey zamieszkała z trzema przystojnymi chłopakami. Jeden z nich, Jack, od razu skrada jej serce, ale szybko okazuje się, że w mieszkaniu obowiązuje jedna ważna zasada – żadnych romansów między współlokatorami. Łatwo się domyślić, że jej przestrzeganie nie będzie takie proste.
Wkrótce Abbey poznaje również Nate’a – charyzmatycznego basistę, który niesamowicie ją przyciąga. Jest tylko jeden problem – ma dziewczynę. Jakby tego było mało, na jej drodze pojawia się młody lord Benjamin Tulley. Ich znajomość zaczyna się dość niewinnie, od rozmowy o rodzinie chłopaka, jednak szybko okazuje się, że może mieć ona związek z pewną tajemnicą, którą Abbey przypadkowo odkrywa. Jest ona związana z niewielkim portretem pięknej dziewczyny, o której nikt nie potrafi powiedzieć kim ona jest i dlaczego znalazła się w posiadłości Tulleyów. Abbey kupuje portret wystawiony podczas wyprzedaży majątku Tulleyów. Postanawia włączyć swoje znalezisko do programu studenckiego badania naukowego.
Elle Kennedy należy do grona moich ulubionych pisarzy zagranicznych. Zawsze z ciekawością sięgam po jej kolejną książkę, a mam ich za sobą przeczytanych kilkanaście. Z reguły obraca się ich akcja wokół kampusu, życia studenckiego i miłości, nieoczywistej, trochę skomplikowanej, więc nie brakuje emocji. Podobnie jest w powieści „Rok w Londynie”, w której bohaterka dostaje szansę studiowania w angielskiej stolicy, więc ponownie autorka osadza swoją opowieść w akademickim środowisku. Tym razem autorka zabiera nas poza amerykański kampus, jak to bywa w jej powieściach i muszę przyznać, że ta zmiana miejsca była dla mnie bardzo ciekawa i nadała fabule świeżości. Mamy tutaj typowe dla pani Kennedy motywy, czyli grono młodych ludzi, studenckie życie, przyjaźń, zauroczenia i skomplikowane relacje, a do tego dołącza sprawa tajemnicy, która do końca intryguje.
Ponownie autorka sprawiła, że świetnie bawiłam się przy jej lekturze, z zainteresowaniem śledząc kolejne działania Abbey. Obserwujemy rozwój wydarzeń z jej perspektywy, więc mamy poczucie towarzyszenia w kolejnych krokach prowadzonego przez nią śledztwa. Ten wątek przeplata się z perypetiami uczuciowymi bohaterki, która zostaje postawiona przed wyborami dyktowanymi przez serce. Dzięki temu książka nie jest typowym romansem tylko kolejnym romansem, ale historią, która miała jeszcze jedną zagadkę do rozwiązania.
Elle Kennedy po raz kolejny udowodniła, że potrafi stworzyć romans, który czyta się szybko i z przyjemnością. Nie brakuje tutaj chemii między bohaterami, humoru, przyjaźni i oczywiście uczuć, które nie zawsze pojawiają się w odpowiednim momencie. A dodanie do tego tajemnicy związanej z portretem i rodziną Tulleyów sprawiło, że historia nabrała dodatkowego smaku. Było romantycznie, momentami zabawnie, ale również intrygująco. I choć Abbey miała w Londynie przestrzegać pewnych zasad, szybko przekonała się, że z uczuciami nie da się tak łatwo wygrać. Bo zakazy są po to by je łamać, a żadne zakazy nie powstrzymają miłości.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery: 04.08.2026r.
Data premiery oryginału: 13.02.2024r.
Ilość stron: 520
Wymiary: 140x205 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Tłumaczenie: Aleksandra Weksej
Tytuł oryginału: Girl Abroad
ISBN: 978-83-8335-882-6
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 6/6
























































