30 września 2022

1193. - "Jak zmienić wszystko."


"Jak zmienić wszystko"
Młodzi na ratunek planecie
Naomi Klein, Rebecca Stefoff

Wydanie: 1
Data premiery: 21 września 2022 r.
Data premiery amerykańskiej: 23 lutego 2021
Oprawa: twarda
Ilość stron 352
Format 145 x 205 mm
ISBN 9788328718890
Tłumaczenie Urban Miłosz
Tytuł oryginału How to Change Everything
Moja ocena: 5/6


„Mamy ogromny wpływ na to, co się dzieje. Nie wystarczy, by każdy z nas starało się na własną rękę ograniczyć zanieczyszczenia zmieniające klimat na Ziemi. Musimy przeciwdziałać tej zmianie, by chronić naturę i planetę, dzięki której istnieje życie, ale to nie wszystko. Możemy zrobić więcej.”

Każdy z nas zauważa, że w naturze dzieje się coś niewłaściwego, co objawia się anomaliami pogodowymi, katastrofami klimatycznymi, klęskami żywiołowymi. To Matka Ziemia daje znać, że jej wytrzymałość się kończy, a zgubne działania człowieka doprowadzają ją do śmierci. 

Jestem z pokolenia, które pamięta siarczyste zimy z bardzo niskimi temperaturami, zalegającym na kilku metrów śniegiem, czy też mocno skutymi wodami jezior i rzek pokrytych grubą warstwą lodu. Po takiej zimie przychodziła wiosna delikatnie roztaczając swój czar, a po niej pojawiało się gorące lato, by po trzech miesiącach mogła przyjść piękna, kolorowa jesień. Dziś mam wrażenie, że te różnice się zacierają, a cały rok przebiega w coraz bardziej podobnych do siebie miesiącach. Lato potrafi być niemiłosiernie gorące, ale też dotknąć przejmującym zimnem, natomiast okres zimowy jest coraz bardziej łagodny i zlewa się z nadchodzącą wiosną. 

Panie Naomi Klein i Rebecca Stefoff  w swojej książce „Jak zmienić wszystko” uświadamiają zachodzące, niekorzystne zmiany, opowiadają o przyczynach ich występowania oraz podpowiadają, co można zrobić, by poprawić kondycję naszej Ziemi. Kierują swoje spostrzeżenie przede wszystkim do ludzi młodych, o czym świadczy podtytuł na okładce książki „Młodzi na ratunek planecie.” Jest przekonana, że przed nimi stoi ogromna szansa na działania zapobiegające całkowitym zniszczeniu środowiska naturalnego.


Pani Naomi Klein zaczyna rysowanie smutnego obrazu świata od stanu Wielkiej Rafy Koralowej, uświadamiając, że bezpowrotnie giną koralowce, które ona, jako dziecko podziwiała nurkując w australijskich wodach. Gdy wiele lat później zapragnęła pokazać ten piękny świat swemu synowi,  obok tego niemal bajkowego krajobrazu, autorka zauważyła przerażający widok w postaci obumierającej rafy. Nie pokazała tego młodemu człowiekowi, gdyż chciała, by w jego umyśle pozostały piękne obrazy podwodnego świata, jednak ona wyszła stamtąd zasmucona.

Autorki poruszyły wiele zagadnień, pokazując dużo przykładów naszej rzeczywistości, do której przyczynił się człowiek, chociażby poprzez chciwość wielkich korporacji, zaniedbań ekologicznych i bagatelizowania sygnałów dawanych przez naturę. Podkreślają wagę działań wszelkich organizacji, które mogą swoimi akcjami zmienić na lepsze jakość życie. Wprost wołają z kart książki, że jeszcze jest czas, ale kurczy się on niemiłosiernie. Uświadamiają, że jeszcze nie wszystko jest stracone i można jeszcze skutecznie zwalczyć negatywne skutki zmian klimatu i podjąć walkę poprzez globalny ruch ekologiczny, by wszyscy mogli żyć w lepszej, zdrowszej przyszłości. 


W trzech częściach autorki przedstawiają naszą obecną sytuację, w których podkreślają, że młodzi ludzie są ważną częścią tego ruchu, gdyż to właśnie oni stoją na czele ruchu nazwanego sprawiedliwością klimatyczną "The Leap". Poznajemy czynnych aktywistów klimatycznych takich jak Esperanza Martinez, Aldo Leopold, Rachel Carson, Jackson Hinkle, Celeste Tinajereo, którzy opowiadają o swoich działaniach. 

Materiał zobrazowany został przez wiele czarno-białych zdjęć, które doskonale uzupełniają omawiane zagadnienia. Na końcu autorki zamieściły list otwarty do rządów tego świata, wystosowany w kwietniu 2019 roku i podpisany przez osoby działające w różnych strukturach ekologicznych nawołujących do podpowiadający sposoby powstrzymania katastrofy klimatycznej, podkreślając, że jeszcze jest czas, by podjąć odpowiednie działania. 

Książka „Jak zmienić wszystko” jest krzykiem Matki Ziemi, której głos przekazuje Naomi Klein i Rebecca Stefoff w swojej publikacji, która powstała, by uświadomić, że zmiana jest możliwa. Autorki odnoszą się też do pandemii koronowirusa, który rozprzestrzenił się w momencie, gdy książka została ukończona. Jest to także jeden z elementów ostrzegających nas przed tym, że dzieje się coś niedobrego, a czas pandemii był dla nas specyficzną lekcją, o której panie piszą w posłowiu. Przytaczają też w nim na koniec słowa indyjskiej pisarki Arundhati Roy, która podzieliła się z czytelnikami swoją wizją pandemii, a której słowa są dobitnym i doskonałym podsumowaniem całego materiału przedstawionego przez Naomi Klein:

„Możemy iść dalej, dźwigając ze sobą truchło naszych uprzedzeń i resentymentów, naszą zachłanność, bazy danych i idee, które się nie sprawdziły, nasze martwe rzeki i zadymione niebo. Ale możemy też ruszyć w drogę bez tego bagażu, gotowi, by wymyślić świat na nowo. I gotowi, by o niego walczyć.”

źr. zdjęcia:
thischangeseverything.org

Naomi Klein
to wielokrotnie nagradzana dziennikarka, felietonistka, autorka filmów dokumentalnych i bestsellerów z listy "New York Timesa". Jej prace ukazują się w gazetach i czasopismach na całym świecie. Jest główną korespondentką "The Intercept". Jest współzałożycielką organizacji walczącej o sprawiedliwość klimatyczną "The Leap".

źr, zdjęcia:
www.simonandschuster.com

Rebecca Stefoff
jest autorką wielu pozycji z gatunku literatury faktu dla dzieci i młodzieży. Skupia się w nich głównie na nauce i historii. Jej książki przybliżają młodym ludziom najróżniejsze tematy: duchy, roboty, bakterie, ewolucję, kobiety pionierki, ruiny Wielkiego Zimbabwe i wiele innych. Mieszka w Portland w Oregonie.

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:




29 września 2022

1192. - "Gra pozorów" Tom I


"Gra pozorów"
Saga: Kuchennymi drzwiami
Tom pierwszy
Katarzyna Majgier

Data premiery: 23 lutego 2022 r.
Ilość stron: 416
Wymiary: 145 x 205 mm
ISBN: 978-83-8251-108-6
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wydawnictwo: Słowne
Moja ocena: 6/6


„Każdego dnia ktoś się rodzi, ktoś umiera, ktoś zabija, ktoś kradnie... a wszystko jest w równowadze. Jak ktoś coś dostaje, ktoś inny to oddaje. Jak ktoś kradnie, kto inny zostaje okradziony. Jak ktoś się rodzi, kto inny musi umrzeć, żeby zrobić mu miejsce na świecie. Jak ktoś popada w niedolę, to do kogo innego uśmiecha się szczęście.”

Takie smutne myśli i konkluzje przychodzą do głowy bohaterce pierwszej części sagi "Kuchennymi drzwiami" pt. "Gra pozorów." Zofia Nowakowska pracuje jako podkuchenna w majątku rodziny Rozchodowskich, który jest położony w niewielkiej wsi Zbuczyna koło Krakowa. 

Gdy Zofia Nowakowska miała 9 lat została sierotą, którą zaopiekowała się ciotka Marcjanna, ale nie zamierzała to robić za darmo, więc znalazła dla małej Zosi pracę u wdowy Gulasowej. To wpłynęło na postrzeganie rzeczywistości przez dziewczynę poprzez pryzmat religijności i pokory. Zostały jej wpojone zasady mówiące, że jeżeli ktoś jest cichy, skromny i postępuje według boskich przykazań, tego nic złego nie może spotkać. Teraz, gdy jako dorosła osoba rozmyśla o swojej obecnej sytuacji, ma powody, by nawiedzały ją czarne myśli. Niedola, która ją spotkała, zaprzeczała naukom statecznych matron. Otóż pracodawca, Karol Rozchodowski, upatrzył sobie ładną służącą dla swoich uciech i żądz. W efekcie Zosia zaszła w ciążę, o czym dowiedziała się żona Karola i jego matka, więc dziewczyna została wyrzucona z posady. Ciotka Marcjanna, niby pobożna kobieta, ale nie znalazła odrobiny dobroci w swoim sercu i Zosia musiała opuścić także ten dom. Postanawia więc udać się do Krakowa, do ciotki Nowakowej, która wiele lat temu opuściła rodzinne strony, będąc w podobnej sytuacji, co Zosia. Przyszło jej żyć w czasach, gdy kobiety w jej sytuacji nie miały znikąd pomocy, dlatego znalazła się w trudnym położeniu. Na szczęście ciotka Antonina Nowakowska i jej córka Franciszka przyjmują z otwartymi ramionami biedną sierotę i biorą pod swe opiekuńcze skrzydła.


Premiera „Gry pozorów” miała miejsce  w 2016 roku w wydawnictwie Zwierciadło, a tom drugi ukazał się w 2017 roku. Nowa wersja sagi "Kuchennymi drzwiami" pojawiła się w tym roku, dzięki wydawnictwu Słownemu i według mnie obecna okładka bardziej przyciąga wzrok. Cieszy mnie fakt, że saga ukazała się ponownie i doczekała się kontynuacji, gdyż w kwietniu 2022 roku ukazał się trzeci tom. Pierwszy tom zabiera nas do dziewiętnastowiecznego Krakowa, gdy właśnie głośno jest o bracie przyrodnim Kazimierza Przerwy Tetmajera - Włodzimierzu Tetmajerze, którzy ożenił się z chłopką, co wywołuje niemały skandal w światku arystokratycznym, a na Wawel sprowadzone zostaje ciało Adama Mickiewicza. To nie są jednak główne motywy, lecz jedynie wtrącenia tego, co dzieje się w tle opisywanych wydarzeń, by pokazać, czym żył ówczesny Kraków. 

Przewodnimi wątkami są losy kilku osób, które początkowo poznajemy osobno, by w pewnym momencie mogły spleść się we wspólną historię. Autorka zastosowała w niej pewien wspólny mianownik, bazujący na zasadzie, która została wpojona Zosi Nowakowskiej w dzieciństwie, a mianowicie jest ona przekonana, że wszystko w świecie pozostaje w równowadze i jeżeli ktoś dostaje coś od losu, to inny coś traci. Ten tok myślenia możemy odnaleźć w poznawaniu  poszczególnych wątków, które wypływają jeden z drugiego przybliżając nam poszczególne postacie i to, co się u nich w danym momencie dzieje. Waloru tej powieści dodaje niezwykle ujmujący, lekki i przyjemny w odbiorze styl, podszyty delikatnym humorem, sarkazmem i satyrycznym. Sposób prowadzenia opowieści, jak i forma jej opisywania skojarzył mi się z dawnymi romansami. Wciąga nas w ten świat od razu, prowadząc przez kolejne epizody i dając poczuć klimat świata, którego już nie ma. 


Wśród licznych postaci stworzyła różnorodną galerię kobiecych postaci, z których każda na swój sposób radzi sobie z uprzedzeniami, ograniczeniami społecznymi i narzuconymi normami. Głównym motywem są losy Zofii, ale też Franciszki, jej partnerki, Stefci, a także Floriana i Klemensa. Ukazując ich dzieje autorka doskonale ujęła podziały społeczne, obłudę, fałszywą pobożność, różnice między biedną częścią społeczeństwa i bogatą, ale też mentalne kontrasty między wsią i miastem. Niezwykle barwnie opowiada o życiu ludzi w XIX wieku i realiach społecznych w Polsce. Tytuł został trafnie dobrany do charakteru powieści, gdyż idealnie wpisuje się w styl bycia ludzi, którzy skrywają pod maską pozoru swoje prawdziwe oblicze. Wygłaszają utarte opinie, wychowują w duchu religijnym, chodzą do kościoła, ale w życiu codziennym daleko im do pobożnego życia. Widać to chociażby na przykładzie Rozchodowskich, dla których zachowanie dobrego imienia wiąże się z bezdusznym traktowaniem ludzi o niższym statusie społecznym. 


Fabuła złożona jest w wielu wątków, które razem tworzą niezwykle misternie utkaną sieć ludzkich losów zależnych od niesamowitych zbiegów okoliczności, wzajemnych zależności, ale też przekornego życia. Autorka wykazała się niezwykłą orientacją w gąszczu wydarzeń, co nie powodowało poczucia chaosu w czasie czytania. Stworzone wspólne losy poszczególnych postaci zmierzają do ekscytującego zakończenia, udowadniając, że faktycznie wszystko w świecie pozostaje w równowadze. 

Z pewnością powieść będzie niesamowitą gratką dla krakowian, gdyż rozpoznają oni znane uliczki i zakątki swego miasta. Jednocześnie jest to niezwykła podróż w czasie, którą odbywamy wraz z fascynującymi postaciami, przeżywając ich rozterki i problemy życia w dziewiętnastowiecznych realiach.

Katarzyna Majgier to  pisarka, która ma za sobą kilkanaście książek, głównie dla dzieci i młodzieży, ale też dla dorosłych Szybko zdobyła popularność m.in, powieścią "Stuletnia Gospoda", czy też "Trzynastka na karku", która została nominowana do nagrody IBBY 2006 w kategorii "Książka roku", a w 2010 roku książka "Misiek, co ty opowiadasz?!" została wyróżniona w konkursie im. Astrid Lindgren. Poza pisaniem książek tworzy scenariusze gier internetowych. W 2016 roku debiutuje w roli Autorki wielotomowej sagi, której wątki łączą się z jej rodzinnym Krakowem.


Recenzja drugiej części "Światło i cień" 

Recenzja trzeciej części  "Innym razem"


Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:


28 września 2022

1191. - "Brat mojego męża"


"Brat mojego męża"
Danka Braun

Wydanie: I
Data premiery: 26 maja 2022 r.
Liczba stron: 384
Wymiary: 145 x 205 mm
Okładka: miękka
Wydawnictwo: Prozami
Moja ocena: 6/6

„nic nie jest nam dane 
na zawsze, 
tym bardziej miłość”

Miałam już możliwość poznać twórczość pani Danki Braun, dzięki książce „Oczy Ariadny”, o której do dziś nie mogę zapomnieć, gdyż była to wyjątkowa opowieść. Na podobną liczyłam, sięgając po jej najnowsze dzieło „Brat mojego męża” i po raz kolejny nie zawiodłam się, gdyż pochłonęłam ją w ciągu jednego wieczora.

W wypadku ginie Paweł Cisowski, który pozostawia w żałobie swoją żonę Dianę i dwójkę dzieci. Od tego zdarzenia minęło pół roku, a ona wciąż wraca wspomnieniami do wspólnych przeżytych lat i nie może pogodzić się ze stratą. Pewnego dnia Diana widzi mężczyznę, który jest niemal identyczny, jak jej zmarły mąż. Okazuje się, że to Piotr, brat bliźniak Pawła, który dziesięć lat temu wyjechał do Australii. Teraz wrócił, chcąc na stałe zamieszkać w Polsce. Wszystko wydaje się wiarygodne, gdyż Piotr zna wiele faktów, o których wiedzieli tylko Diana i Paweł. Jednak młodej wdowie wydaje się dziwne, że wie ona nawet o takich szczegółach, które były wiadome jedynie małżonkom. Rodzi się podejrzenie, czy pół roku temu na pewno zginął jej mąż i czy szwagier nie przyczynił się czasami do jego śmierci.

Wbrew temu, co widać na okładce, nie jest to kolejny ckliwy romans, lecz niezwykle skomplikowana, ale klarowna i bogata w wydarzenia i historie różnych postaci. Nie miałam problemów z rozeznaniem w toczących się epizodach. Czasami pojawiała się myśl, że jakiś fragment czy opis jest zbędny, zwłaszcza przybliżanie wydarzeń z życia niektórych osób, ale potem okazało się, że wszystko ma tu sens i jest ważne.


„Brat mojego męża” to powieść, która zaskoczyła mnie w pozytywnym sensie swoją historią pełną emocji, znaków zapytania i tajemnicami rodzinnymi oraz formą, w jakiej poznajemy kolejne epizody. To była niesamowita opowieść, w której bohaterowie muszą wybierać między prawdą a kłamstwem, uczciwością a lojalnością, przyjaźnią a miłością, dobrem a złem. Czytałam ją z ogromnymi emocjami, których w niej nie brakuje. Niejednokrotnie autorka zaskoczyła mnie pojawiającymi się epizodami, nawet zszokowała, gdy poznawałam kulisy i motywy działać występujących w niej osób. Pokazała w niej złożoność natury ludzkiej, która jest zdolna zarówno do pozytywnych działań, emanowania dobrocią i miłością, ale też do manifestowania swojej ciemnej strony. Zwraca uwagę na to, że wszystko do nas wraca i prędzej lub później odczujemy skutki swoich działań.



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z księgarnią

oraz portalem, na którym na którym znajduje się pełniejsza wersja mojej recenzji



 

1190. - "Cynamonowe gwiazdy"

Recenzja w dniu premiery


"Cynamonowe gwiazdy"
Małgorzata Starosta

Numer wydania: I
Data wydania: 28.09.2022 r.
Liczba stron: 204
ISBN 978-83-67341-34-9
ISBN ebook 978-83-67341-35-6
Wymiary: 135x202 mm
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Mięta
Ocena: 4/6

„każdy dostał od losu jakiś dar, a najwyższą formą wdzięczności jest właściwe jego wykorzystanie.”

Po książkę sięgnęłam ze względu na nazwisko autorki, gdyż przeczytałam dużo pozytywnych opinii na temat jej dotychczasowych powieści, więc nadarzyła się okazja, by przekonać się o ich słuszności. Poza tym kusząco wygląda okładka nawiązująca swoimi barwami do tytułu powieści, ale też skusił mnie  opis, jaki znalazłam na stronie Sztukatera, skąd ją otrzymałam. Dotarła do mnie w formie e-booka, więc nie jestem w stanie ocenić jej wizualnie, a jedynie mogę odnieść się do treści.

Dominika Cynamon przez ostatnie dwanaście lat pracowała w molochu korporacyjnym we Wrocławiu. Ma 36 lat, ale już życie pokazało jej swoją niezbyt wesołą wersję. Jest wdową, niedawno zerwała z dotychczasowym partnerem Michałem, a teraz, gdy ją poznajemy, traci posadę pozostając bez środków do życia. Na szczęście ma obok siebie ukochaną babcię Eleonorę, u której mieszka oraz oddaną, energiczną przyjaciółkę Aśkę. W dniu, gdy żegna się z dotychczasową pracą poznaje przystojnego Pana Idealnego, czyli Patryka Zawiszę oraz otrzymuje zawiadomienie, że została zakwalifikowana na ekskluzywny kurs pisarski. Niestety kurs jest płatny, a Dominikę nie stać teraz na większe wydatki. Jakby tego wszystkiego było za mało, nagle zjawia się jej matka, która jakiś czas temu wyjechała do USA, pozostawiając córkę pod opieką babci Eleonory.

Fabuła książki toczy się wokół trzech wątków. Pierwszy z nich dotyczy relacji Dominiki z matką, która niespodziewanie wraca do Polski i wprowadza zamęt w życiu swojej córki. Dominika ma problem z wybaczaniem i zrozumieniem, wszystko neguje, co dotyczy Lucyny i nie zamierza ułatwiać rodzicielce życia. Pod tym względem zachowuje się jak rozkapryszona, zbuntowana małolata, a nie jak dorosła trzydziestokilkuletnia kobieta. Jej postawa w tym momencie mnie denerwowała i trudno mi było z nią się zgodzić z jej decyzjami.  Nawet nie próbuje zrozumieć postępowania matki, porozmawiać z nią i poznać powody, dla których ona musiała dokonać takich wyborów. Dominika zapiekła się w swoim żalu i nie próbuje nawet wyjść ze swojej skorupy. Na jej przykładzie autorka pokazuje, że nic nie jest proste i nie można nikogo oceniać bez wysłuchania. Każdy w życiu ma takie sytuacje, które zmuszają do podejmowania trudnych decyzji, czasami są to wybory między dwoma niezbyt dobrymi rozwiązaniami.

Drugi wątek ma charakter romansu, ale jest on tutaj pokazany nieco odmiennie od standardowych, gdyż nie ma w nim scen ukazujących bliskość dwóch osób, lecz raczej opisane zostały odczucia Dominiki, która jest pod wrażeniem Patryka. Niestety, okoliczności i tajemnicze zachowanie mężczyzny nie pozwalają im zbliżyć się do siebie. O scenach erotycznych jest tylko rozmowa, która ma charakter zwierzeń przyjaciółce, ale bez szczegółów. Ten element występuje też w momencie omawiania tekstów książek i prac literackich zarówno na kursie, jak i w kontekście czytanej przez bohaterkę książek.

Trzeci wątek to świat pisarzy, zarówno tych, którzy już mają swoją renomę i markę, jaki i tych początkujących oraz tych, którzy marzą dopiero o tego rodzaju sukcesie. Dominika od dziecka pragnęła kiedyś napisać powieść, by stać się sławną pisarką. Jednak jej wyobrażenia całkowicie mijają się z rzeczywistością, gdy wyjeżdża na kurs pisarski na Teneryfę. Padają mocne słowa, które ukazują brutalną prawdę o rynku wydawniczym i pisarskich karierach, o którym zwykły czytelnik nie ma pojęcia. Trudno mi ocenić, na ile jest to prawdą, lecz pani Małgorzata Starosta obraca się w tego typu realiach, więc brzmi to autentycznie, gdy uchyla rąbka tego, co dzieje się w pisarskim świecie. Okazuje się, że wydanie książki i zaistnienie na rynku wydawniczym jest procesem, który bardziej przypomina produkt, niż efekt wrodzonego talentu. W końcowym słowie zdradziła, że w zamyśle książka miała być komedią, w której chciała przedstawić zakłamanie i sposób działania rynku literackiego. W pewnym sensie jej się to udało, gdyż w efekcie powstała lekka, zabarwiona delikatnym humorem opowieść, w której nie brakuje emocji, problemów związanych z relacjami w obrębie rodziny, ale też z sercowymi dylematami.
„Pisarz wcale nie musi potrafić pisać, bo dobry redaktor poprawi jego książkę, choćby miał nad nią płakać. Bo za to mu płacą. Wydawnictwu, które inwestuje kasę, zależy na tym, żeby jak najwięcej zarobić, więc owiną gówno złotkiem, napiszą, że to ‘najbardziej oczekiwany debiut tego roku’ i interes zaczyna się kręcić.”
„Cynamonowe gwiazdy” to opowieść o dążeniu do spełniania marzeń, ale też o relacjach rodzinnych, wybaczaniu, oraz o biznesie, jaki stworzył się wokół pisarskiej rzeczywistości. Powieść toczy się z początku wolno, gdy podążamy za działaniami Dominiki, poznajemy jej sytuację rodzinną, zawodową i towarzyską. Bardziej dynamicznie i ciekawiej akcja zaczyna się toczyć w dalszej części, od momentu, gdy pojawia się Lucyna, mama głównej bohaterki. Obserwujemy wszystko oczami Dominiki, która opowiada nam o sobie w narracji pierwszoosobowej, dając możliwość poznania swego charakteru, sposobu myślenia i postrzegania dziejących się wokół niej sytuacji.

Szkoda, że nie wszystko w tej powieści potoczyło się tak, jak się potoczyło, gdyż jestem zawiedziona zakończeniem. Wprawdzie nie było ono tragiczne w sensie dramatycznych wydarzeń, ale mogłoby mieć inny finał. Autorka w większości skupiła się tutaj na pokazaniu realiów rynku wydawniczego i trudów początkującego pisarza. Nie wszystko zostało wyjaśnione do końca, albo zostało potraktowane zbyt powierzchownie, jakby nie wybrzmiało w pełni i autorka nie wgłębiła się zbyt mocno w niektóre tematy, chociażby kwestia Patryka i jego problemów. Mam wrażenie, że pani Małgorzata Starosta pozostawiła sobie furtkę do ewentualnej kontynuacji losów Dominiki i żywię nadzieję, że to kiedyś nastąpi.

Egzemplarz książki otrzymałam od portalu: 



26 września 2022

1189. - "Maszyna losu" Tom II


"Maszyna losu"
Cykl: Prokurator Adam Szmyt 
Tom drugi
Andrzej Mathiasz

Wydanie: I
Data premiery: 16 sierpnia 2022 r.
Liczba stron: 552
Wymiary: 210 x 130 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8313-017-0
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 6/6

„Nawet najbardziej perfekcyjny plan musi uwzględniać przypadki.”

Pomarańcza to bardzo smaczny, zdrowy i soczysty owoc, który swoim zapachem czaruje i wprawia w dobry nastrój. Patrząc na nią nikt by się nie spodziewał, że może być ona narzędziem…zbrodni. Jak to możliwe? Na okładce książki „Maszyna losu” nie bez powodu znajduje się pomarańcza umieszczona na tle czarno-białej fotografii Krakowa. Okazuje się, że narzędziem zbrodni może być każdy przedmiot, jeżeli użyje się go w przemyślny sposób, tak jak to zrobił morderca w omawianej przeze mnie powieści.

Adam Szmyt, po ostatniej sprawie, przebywa od dwóch miesięcy na przymusowym urlopie ze względu na dyscyplinarne postępowanie dotyczące uchybienia przez niego godności prokuratora. Wykorzystuje ten czas na zadbanie o siebie, o swoją kondycję i zdrowie. Regularnie biega, uczęszcza na zajęcia krav magi i zdrowo się odżywia. Gdy tego dnia wraca z joggingu, dzwoni do niego jakiś nieznajomy mężczyzna, pytając czy dostał pomarańcze, a wraz z tym pada ostrzeżenie, by na siebie uważał. Szmyt jest obecnie w Lublinie, ale musi jechać do Krakowa, gdyż po dziwnym telefonie, otrzymał wiadomość, że jego ojciec, Franciszek, jest na OIOM-ie. Gdy dociera na miejsce, wkrótce potem otrzymuje brązową teczkę, z której wysypują się zdjęcia, na których widać pomarańcze. To jednak nie wszystkie tajemnicze zdarzenia tego dnia, gdyż niecałe dwie godziny później ponownie odzywa się tajemniczy rozmówca. Okazuje się, że jest nim niejaki Rumocki, który chce, by Szmyt przyjechał pod podany przez niego adres. Od niego dowiaduje się, że po dwudziestu latach z więzienia wychodzi Czesław Grinwald, który został skazany za brutalne morderstwo własnej żony i teraz zieje chęcią zemstą na tych, którzy przyczynili się do wsadzenia go za kratki. Ramocki właśnie znajduje się na miejscu zbrodni, które jest pierwszym aktem mściwego działania szaleńca.


Sięgając po tę książkę, nie wiedziałam, że jest ona drugą częścią cyklu z prokuratorem Adamem Szmytem. Na szczęście nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu, gdyż „Maszyna losu” jest sprawą prowadzoną od początku do końca, a tylko osoba głównego bohatera jest wątkiem łączącym ją z pierwszą częścią pt. „Szlam”.

„Bo zemsta smakuje najlepiej, 
gdy się ją dotyka, widzi, słyszy i czuje.”

„Maszyna losu” to kryminał z ciekawą, niestandardową i dobrze przemyślaną fabułą złożoną z kilku wątków, dzięki czemu obserwujemy zdarzenia z kilku stron. Jest to niezwykle istotne, gdyż autor w ten sposób skutecznie wprowadza atmosferę z dreszczykiem, pokazując niejednokrotnie część jakiejś sytuacji lub też urywając nagle jakiś wątek, by przejść do kolejnego epizodu. Odsłania wszystko stopniowo, najważniejsze zachowując na finałowe sceny. Dzięki sugestywnym, barwnym i wyrazistym opisom z łatwością tworzy w naszych umysłach obraz tego, co dzieje się na kartach książki. Wraz z motywem kryminalnym pojawiają się też wątki związane z prywatnym życiem prokuratora, jego przeszłością i obecnymi problemami, ale też nawiązania do wydarzeń z pierwszego tomu. Ten ostatni motyw nie ma jednak szczególnego znaczenia z obecną historią, gdyż sprawę, którą bada Szmyt poznajemy od początku do końca. Wyjaśnia tylko stan, w jakim znajduje się główny bohater, który przez swoje zaniki pamięci nie od razu wszystko kojarzy, bądź sobie przypomina.
„Maszyna losu ruszyła i już nic jej nie zatrzyma. Żadna chwila słabości. Żadne zawahanie. Poleci do samego końca, aż wypełni się zemsta”.

To bardzo dobry kryminał z nutką obyczajowych elementów, który trzyma w napięciu i powoli wciąga w swoją intrygę. Wprawdzie dosyć szybko na jaw wychodzi tożsamość sprawcy, ale to nie umniejsza napięcia, gdyż wbrew pozorom fabuła jest dosyć zagmatwana i nie wszystko wiemy, o czym dowiadujemy się dopiero na końcu. Wiemy, że działania mordercy są związane z wydarzeniami, które poznajemy w prologu. Budzą one grozę, która towarzyszy niemal do samego końca. Pojawiają się nowe ofiary psychopatycznego przestępcy, który na miejscu zbrodni pozostawia ogromny bałagan. Okazuje się, że nie jest on przypadkowy, gdyż morderca dobiera przedmioty w sposób przemyślany, gdyż stanowią one ciąg symbolicznych znaków dla ofiary zabójstwa. Specyficzna konstrukcja nazywana przez mordercę maszyną losu pochłania kolejne ofiary, by w efekcie dosięgnąć Szmyta. Czy to mu się uda, o tym musicie się przekonać sami.

źr. zdjęcia:
lubimyczytac.pl
Andrzej Mathiasz ur. jest 8 maja 1959 roku z wykształcenia jest prawnikiem, młodości był aktorem i reżyserem teatralnym, jak również scenarzystą i reżyser filmowym, ale też autorem i producentem telewizyjnych filmów dokumentalnych i reportaży. Od kilku lat pisze powieści, a swoją twórczość publikuje między innymi na stronie mathiasz.pl. W 2017 roku ukazała się drukiem jego debiutancka powieść, thriller sensacyjny z elementami sf "Druga Rzeczywistość"

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:


"Sentencje Mocy" - prezentacja

Robert Noble jest jednym z najbardziej znanym podróżnikiem astralnym w Polsce. Od dzieciństwa interesował się zjawiskami paranormalnymi i poszukiwał odpowiedzi na odwieczne pytania: Kim jestem?, Po co się urodziłem? Jaki jest mój cel? O nim więcej TUTAJ

Ja miałam możliwość  poznać jego przeżycia i doświadczenia dzięki książkom takim jak "OOBE. Drugie życie poza ciałem", "OOBE lęk pierwotny", "OOBE Ścieżka serca" i "Nagual Julian"

Jego publikacje powstają z głębi serca, ukazując nam świat, który istnieje, chociaż nie każdy mado niego dostęp.

Na początku września ukazała się jego kolejna książka, nieco odmienna od dotychczasowych, pt. "Sentencje Mocy". I właśnie ta książka trafiła dziś na moją czytelniczą półkę. Jeżeli czytaliście opowieść o Nagualu Julianie, to sentencje są doskonałym jej uzupełnieniem.

Wkrótce recenzja!

A poniższą sentencję wylosowałam na "dzień dobry"

25 września 2022

1188. - "Zanim mnie zabijesz"


"Zanim mnie zabijesz"
Paula Er

Wydanie: pierwsze
Data premiery: 12 września 2022 r.
Liczba stron: 306
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8313-070-5
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 6/6

„Każdy zasługuje na drugą szansę, pod warunkiem, że dobrze ją wykorzysta.”

Najczęściej można usłyszeć, bądź przeczytać o przemocy fizycznej, która potrafi zamienić ludzkie życie w piekło, ale równie dotkliwa, może nawet gorsza jest przemoc psychiczna. Pokłosiem tego rodzaju doświadczeń są trwałe blizny pozostawione w umyśle, które nie znikają nawet po upływie wielu lat. Taki koszmar  skutecznie odbija się na osobowości człowieka nie pozwalając cieszyć się w pełni życiem. Doskonale wie o tym bohaterka książki "Zanim mnie zabijesz", Julka Iwanko, która mieszka razem ze swoim mężem Wiktorem, z którym tworzy szczęśliwy związek, ale na nietypowych zasadach. Przez ostatnie lata skutecznie odcięła się od przeszłości i stworzyła siebie na nowo. Postrzegana jest, jako pewna siebie, wysportowana i atrakcyjna kobieta, realizująca swoje pasje i osiągająca zawodowe sukcesy. 

Nikt jednak nie wie, nawet mąż, że pod tą maską, głęboko w podświadomości, w zakamarkach duszy Julka skrywa sekret i wydarzenia, o których woli nie pamiętać. Siedemnaście lat temu była zupełnie inną dziewczyną, po której dziś nie ma śladu. Skutecznie usunęła tamtą wersję swojej osobowości i wyglądu, pracując nad sobą intensywnie tak, że udało się jej stworzyć siebie na nowo. Jednak pewnego dnia wszystko wraca, więc istnieje obawa, że jej poukładane życie nagle zostanie zburzone. Dochodzą do głosu dawne zmory, budzące strach i przypominające o przeżytym koszmarze.
„Nawyki, zwłaszcza te, które były w stanie uratować jej życie, były jak niewidoczne pasożyty, wczepione pod jej skórą.”
Paula Er urzekła mnie swoimi dwoma powieściami, spośród których miałam okazję przeczytać „Kształt dźwięku” i „Wysłuchaj mnie”, dlatego bez wahania sięgnęłam po jej najnowszą powieść „Zanim mnie zabijesz”. Z każdą kolejną powieścią tej autorki jestem zachwycona pomysłami, jakie przelewa na karty swych książek. Każda z nich jest inna i porusza ważne problemy, z którymi spotykamy się każdego dnia, a dzięki temu nie jedna osoba może dostrzec siebie. Jej książki dotykają ważnych zagadnień, które umykają wśród wielu informacji i problemów.

Tytuł jej najnowszej powieści jest mocno sugestywny, ale też nieco przewrotny, gdyż ewidentnie wskazuje na kryminał, a kryminałem nie jest. To raczej opowieść o kobiecie, do której pewnego dnia wraca przeszłość przypominając o sobie i wydarzeniach mających wpływ na życie bohaterki. Głównym motywem wplecionym w kilkuwątkową fabułę jest przemoc fizyczna i psychiczna.


Paula Er napisała historię, która mogłaby się wydarzyć naprawdę, ale jest fikcją literacką wnikającą w naturę ludzkiego umysłu i osobowości. Wrzuca swoich bohaterów w sytuacje, które ujawniają ich prawdziwą naturę i uwalniają różne reakcje, o które by siebie nie podejrzewali. Skłania tym samym do refleksji, ale też uświadamia, jak łatwo można stać się ofiarą zmanipulowaną przez perfidną, egoistyczną osobę.

Przede wszystkim narysowała portret zarówno oprawcy, jak i ofiary, opisując mechanizm działania umysłu osoby skrzywionej psychicznie, ale też pokazując, jak łatwo z ofiary przeistoczyć się w prześladowcę i wykazywać działania ocierające się o obsesję. Zrobiła to wyśmienicie, ponieważ czytając tę historię, mamy wrażenie zagubienia, dezorientacji i poczucie omotania, gdyż wszystko wygląda bardzo realistycznie i prawdziwie. Tym samym autorka uzmysławia, że przeszłość tak naprawdę nigdy nie odchodzi w niepamięć, zwłaszcza, gdy dotyczy to traumatycznych przeżyć. Przede wszystkim wykazuje, jak bardzo wpływają tego rodzaju doświadczenia na życie dawnej ofiary, u której nadal tkwią pewne wzorce zachowania i sposób myślenia, pomimo upływu czasu i zmiany okoliczności. Nawet, jeżeli wyparła ona ze świadomości przerażające zdarzenia, one nadal tkwią w niej, niczym niewyjęte drzazgi. Pozostają wciąż niektóre mentalne nawyki, automatyczne reakcje i obawy, pomimo że obecne życie jest całkowicie odmienne od wcześniejszego.


Całość śledzimy głównie poprzez osobę Julki, ale też stopniowo zostają ujawniane sytuacje, które wprowadzają niepokój i powodują zamęt, zwłaszcza wówczas, gdy zaczyna ona dostawać dziwne przesyłki i wiadomości. Dosyć szybko poznajemy tożsamość dręczyciela, ale to nie powoduje zmniejszenia napięcia. Wszystko jest w tej powieści przemyślane i przedstawione tak, że jako czytelnicy czujemy się wmanewrowani i otumanieni tak, że nie wiadomo, jaka jest prawda. Autorka doskonale opisała stan zarówno ofiary zmanipulowanej przez toksyczną i uzależniającą osobę, ale też pokazała, jak łatwo ulec agresji i złości. 

Z reguły, gdy mówimy o przemocy od razu myślmy o brutalnym mężczyźnie wyżywającym się na swojej kobiecie i rodzinie. Tymczasem tego rodzaju zależności i postawy nie mają płci, gdyż każdy może mieć takie skłonności. Na przykładach kilku bohaterów, którzy pojawiają się na kartach tej powieści, śledzimy różne schematy zachowania, zarówno osób tkwiących w toksycznych relacjach, jak i ofiar przemocy.

Obserwujemy nie tylko wydarzenia w życiu Julki, ale też kilku innych osób, których losy razem tworzą niesamowicie wciągającą fabułę, pokazując różne oblicza uzależniających relacji, podejścia do nich i radzenia sobie z nimi. Porusza też zagadnienia chorej zazdrości, pokazując, jakie ma ona skutki, ale też nieszczerości w związku, gdyż Julka ukrywa swoją przeszłość przed Wiktorem.

Jedyną pewną rzeczą na tym świecie jest podobno zmiana. Dotyczy to nie tylko sytuacji życiowych, ale też ludzkich charakterów, które ewoluują i kształtują człowieka wraz z jego doświadczeniami, tym, co dane jest mu przeżyć, ale też wiele spraw weryfikuje czas, który podobno leczy rany. Jednak niektórzy nie zmieniają się wcale, a tylko potrafią maskować swoje mroczne wnętrze, skutecznie omamiając swoją ofiarę.

Paula Er zadebiutowała powieścią „Wolności jaskółki”, która zdobyła tytuł książki marca 2018 w kategorii „proza polska”, przyznany  przez „Magazyn Literacki Książki”. W 2020 roku ukazał się jej drugi utwór „Tam, gdzie milczą róże”. Brała udział w tworzeniu powieści „Dowód dojrzałości”, z której całkowity dochód ze sprzedaży został przekazany na budowę domu dla samotnych nieletnich matek. Od 2014 roku prowadzi profil na Facebooku o nazwie "Wkurzona Żona", na którym publikuje historie małżeńskie kobiet, które nie mają, z kim porozmawiać o dręczących je problemach. Prywatnie  jest mamą dwójki cudownych dzieci. Interesują ją ludzkie historie i sposób, w jaki wpływają na życiowe decyzje.

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:


23 września 2022

1187. - "Anioł z rogami" Tom I


"Anioł z rogami"
Seria: Anioł z rogami
Tom pierwszy
Klaudia Jaruszewska

Wydanie: pierwsze
Data premiery: 19 września 2022 r.
Format: 121x195, skrzydełka
Liczba stron: 208
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 5/6

„Ani czas, ani mądrość nie zmieniają człowieka – bo odmienić istotę ludzką zdolna jest tylko miłość”

Nie zawsze wygląd idzie w parze z charakterem i nie raz można być zaskoczonym, gdy kogoś takiego poznajemy bliżej. Bohaterka książki „Anioł z rogami” jest taką właśnie osobowością.

Zuzanna to dwudziestojednoletnia, piękna dziewczyna o długich blond włosach i urzekających niebieskich oczach, więc wygląda jak anioł. Tak ją postrzega Miłosz Bazyl, który od jakiegoś czasu śledzi każdy jej krok. Poznajemy go w prologu, w którym opowiada nam o swojej fascynacji i podejmuje kolejne kroki, by zrealizować swój cel. Nie wie jeszcze, że kobieta o anielskim wyglądzie ma diabelską duszę. Od kilku lat jest w związku z Fabianem, który parę miesięcy temu oświadczył się jej. Fabian jest związany z katowickim przestępczym światkiem, w którym ma bardzo silną pozycję i wpływy. Dzięki niemu Zuza ma zapewnione luksusowe życie, gorący seks, a przy tym stabilizację i miłość, mimo że Fabian nie jest ideałem, ale na swój sposób ją kocha. Ten pozorny spokój burzy wejście w jej świat Miłosza, który okazuje się być największym wrogiem Fabiana.

Okładka książki, opis redakcyjny oraz tytuł od razu przygotowują nas na lekturę z zabarwieniem erotycznym i tak faktycznie jest. Fabuła jest intensywna, mocno erotyczna, pełna emocjonalnych rozterek i przemyśleń bohaterki. Nie są to jednak żadne psychologiczne ścieżki, lecz raczej dylematy pomiędzy wyborem miłości, którą obdarza Fabiana, a pożądaniem bardziej dojrzałego, doświadczonego Miłosza. Zuzanna wie, że ma on żonę, dzieci i jest od niej o kilkanaście lat starszy, ale mimo wszystko pociąga ją jego spojrzenie i nieustępliwość w podejmowaniu kolejnych kroków, by się do niej zbliżyć. Kobieta czuje się zagubiona, ale jednocześnie zaintrygowana jego postawą, próbuje zrozumieć własne emocje, walczyć z pożądaniem i zachowaniem wierności wobec narzeczonego.


O pani Klaudii Jaruszewskiej nie ma zbyt wiele informacji. Wiadomo jedynie to, że mieszka w Radzionkowie i debiutuje powieścią „Anioł z rogami”, która ma znamiona początkującego pisarza, ale mimo tego czyta się ją zainteresowaniem. Pomysł na tę historię bazuje na pożądaniu i fascynacji drugą osobą, więc jest to standardowy element każdego romansu erotycznego. Początek sugeruje, że będziemy mieli możliwość obserwować tę historię z kilku perspektyw, ale potem okazało się, że narratorką, poza prologiem, jest cały czas Zuza. Widać, że był to przemyślany zabieg ze strony autorki, gdyż nie ujawniając motywów działania Miłosza, tworzy w ten sposób aurę tajemniczości wokół tej postaci.

Nie jest to obszerna powieść, ale dzięki temu nie ma w niej zbędnych i zbyt szczegółowych opisów, a wszystko toczy się dosyć dynamicznie. Niektóre elementy mnie zaskoczyły, gdyż pojawiały się zwroty akcji niewynikające z tego, co przeczytałam. Dotyczy to zachowania głównej bohaterki pod koniec tej opowieści, gdyż niektóre jej plany wyskoczyły nie wiadomo skąd. Nic nie zapowiadało tego rodzaju zdarzeń, ale pokazało, że Zuza nie jest słodką, bezmyślną lalką.


Zabrakło mi w tej powieści głębszego zajrzenia w psychikę i przeszłość bohaterki, które wyjaśniłoby, dlaczego tak bardzo czuje się uzależniona od Fabiana. Nie jest on typem opiekującym się swoją ukochaną, nie zamierza zmieniać swojego postępowania, często zachowuje się egoistycznie i traktuje Zuzę przedmiotowo, jako dodatek do swojego wizerunku. Ona wydaje się być z nim szczęśliwa i nie wyobraża sobie życia z nikim innym. Próbuje wpłynąć na narzeczonego, ale idzie jej to z marnym skutkiem. Nic dziwnego, że wciąż myśli o Miłoszu, który z jednej strony ją intryguje, a z drugiej przeraża. Większość fabuły toczy się wokół tego wątku i w efekcie można było przewidzieć, jak to wszystko się skończy, lecz mimo to interesujące było obserwować ich relacje, by w efekcie dotrzeć do zakończenie pełnego niespodzianek.

Gdy dotarłam do tego momentu, okazało się, że jest to pierwsza część odsłony historii o dziewczynie z anielskim wyglądem, ale diabelską duszą. Nie ma o tym żadnej informacji na okładce, więc było to dla mnie zaskoczeniem. Gdy wszystko zaczyna toczyć się bardziej dynamicznie i atmosfera robi się coraz bardziej intrygująca, powieść nagle się kończy w najmniej spodziewanym momencie. Pozostaje nadzieja, że autorka szybko napisze kontynuację, która będzie jeszcze lepsza od części pierwszej.

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:



21 września 2022

1186. - "Za każdym razem." Tom 4


"Za każdym razem"
cykl: Pierwszy raz
Tom czwarty
Agata Czykierda-Grabowska

Wydanie: I
Data premiery: 8 września 2022 r.
Liczba stron: 280
Wymiary: 130x210mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 6/6 

„Czasami sami komplikujemy nasze uczucia, a po jakimś czasie dochodzimy do wniosku, że to wszystko było proste.”

Chcielibyśmy, by życie obdarowywało nas tylko miłymi wydarzeniami, radością i szczęściem. Nikt nie lubi kłopotów i zmartwień. Niestety, życie nie jest bajką, jak mówi przysłowie, lecz drogą, przez którą idziemy ucząc się na swoich błędach i doświadczeniach. Nie raz wystawiani jesteśmy na próbę, jakby życie chciało nam pokazać, ile jesteśmy warci i jacy jesteśmy naprawdę. Przed taką życiową próbą stanęli bohaterowie książki „Za każdym razem”, dla których dorosłość dopiero otwiera swoje podwoje. Oboje są pełni pomysłów, marzeń, planów na przyszłość, wierząc że razem dadzą sobie ze wszystkim radę.


Kamila i Marcin od dwóch lat tworzą parę i od początku połączyła ich bardzo silna więź. Ich miłość jest szczera, prawdziwa i pełna uniesień, także erotycznych. Wszystko robią razem i z optymizmem patrzą w przyszłość. Od jakiegoś czasu Marcin zauważa, że z jego dziewczyną dzieje się coś niedobrego. Jest często zamyślona, wycofana, milcząca, co kłóci się z jej energicznym temperamentem. Ona tłumi wszystko w sobie, aż w końcu za namową przyjaciółki, decyduje się pójść do lekarza. W tym momencie nie było zaskoczeniem, o co chodzi, gdyż ten epizod przebiega podobnie, jak w innych tego typu powieściach. Jednak ważne jest to, co dzieje się później, gdy w poukładane i szczęśliwe życie sympatycznej pary wkrada się codzienność i problemy.

„Za każdym razem” jest czwartą częścią cyklu „Pierwszy raz”, którego początek miał miejsce ponad cztery lata temu. Jednak to nie przeszkadzało mi w poznawaniu jej treści, gdyż każdy z tomów opowiada o innej parze bohaterów. Trochę na początku czułam się pogubiona, nie znając wcześniejszych wydarzeń, gdyż niektóre wątki łączą się ze sobą, ale autorka umiejętnie przypomina niektóre zdarzenia, więc nie powoduje to chaosu.


Autorka zastosowała w swojej powieści narrację naprzemienną, która pozwala na lepsze wniknięcie w umysły bohaterów. Szkoda tylko, że nie zastosowała wyraźnego zaznaczenia, kto w danym rozdziale opowiada o sobie. Domyśliłam się tego, oczywiście, po formie osobowej i po przyzwyczajeniu się do takiej konstrukcji fabuły nie miałam problemów z rozpoznaniem narratora. Jednak miło by było, gdybym nie musiała przerywać czytania, by zorientować się, czyje przeżycie aktualnie poznaję.

Początkowo wszystko przebiega spokojnie, bez fajerwerków, nawet monotonnie, gdyż obserwujemy wspólne życie głównych bohaterów, którzy w najbliższych planach mają ślub Pawła i Sary. Ich historia była zawarta w drugim tomie cyklu pt.: „Stand by me” i teraz możemy śledzić ich dalsze losy, dziejące się w tle obecnej historii. Kamila i Marcin wspominają czasami wcześniejsze zdarzenia, więc mamy możliwość poznania niektórych epizodów z ich przeszłości. Bardziej dynamicznie i ciekawie robi się w momencie, gdy w związek wkradają się problemy.


„Za każdym razem” to piękna opowieść o miłości, walce o niej, ale też walce z depresją, żalem do samej siebie i pogodzenie się z tym, co niesie los. Uważam, że Marcin doskonale zdał egzamin z życia, gdyż był gotowy wspierać swoją ukochaną w trudnych chwilach. Gorzej wypadła Kamila, która tak bardzo zapadła się w swoim cierpieniu, że nie widzi wszystkiego we właściwym świetle. Nie pomagają jej przypadkowe zdarzenia, jakie mają miejsce w ich życiu, które z zewnątrz wyglądają zupełnie inaczej, niż dzieje się faktycznie. Kamila sama sobie robi krzywdę i przez swój stan umysłu widzi wszystko inaczej. Nie daje szansy Marcinowi, wyciąga zbyt pochopne wnioski, a przez to sama coraz bardziej cierpi. Pod tym względem mnie irytowała, mimo że doskonale rozumiałam jej ból, cierpienie i smutek, ale kompletnie nie popierałam jej zachowania względem ukochanego chłopaka.

Autorka swoją opowieścią ukazuje blaski i cienie życia, zwracając uwagę na to, że związek dwojga osób powinien opierać się na dobrej komunikacji i wspólnym przechodzeniu kryzysu. Życie bowiem nie składa się tylko z dobrych chwil, lecz potrafi nie raz skutecznie potargać naszymi emocjami. Nie jest trudno cieszyć się każdym dniem, gdy wszystko układa się po naszej myśli, jednak prawdziwy egzamin przychodzi wtedy, gdy zbierają się ciemne chmury. W trudnych momentach zawsze dobrze jest mieć obok siebie kogoś, kto nas wesprze, pocieszy, przytuli i będzie z nami bez względu na wszystko. Razem po prostu łatwiej jest przetrwać nawet najbardziej gwałtowną burzę.

Agata Czykierda-Grabowska jest absolwentką Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Bardzo lubi czytać thrillery psychologiczne, powieści z nurtą realizmu magicznego i new adult. To także miłośniczka dalekich podróży, która panicznie boi się latać samolotem. Cyniczka o romantycznej duszy. W wolnych chwilach uwielbia oglądać kanał HGTV, jeździć na rowerze, pływać i spacerować po lesie. Wraz z mężem i córeczką Kają mieszka w Ząbkach pod Warszawą.

Książkę przeczytałąm, dzięki wydawnictwu:

Zobacz trailer

Popularne posty