Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jolanta Kosowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jolanta Kosowska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 czerwca 2026

[111/26] - 2049.: "Cypryjskie meze"


"Cypryjskie meze"
Jolanta Kosowska

„Życie jest za krótkie na dyrdymały. 
Warto je spędzić po swojemu, 
realizując plany i własne marzenia.”

Powieści o odkrywaniu rodzinnych tajemnic i poszukiwaniu własnej tożsamości od lat cieszą się dużą popularnością. Czasami przypadkowo odnalezione zdjęcie, stary dokument czy pozornie nieistotna pamiątka potrafią stać się początkiem niezwykłej podróży w głąb rodzinnej historii. Poszukiwanie własnych korzeni to nie tylko odkrywanie faktów z przeszłości, ale także próba zrozumienia siebie i odpowiedzi na pytanie, jak wydarzenia sprzed wielu lat wpływają na kolejne pokolenia. Właśnie wokół tego motywu została zbudowana powieść „Cypryjskie meze”, w której rodzinne tajemnice splatają się z dramatycznymi wydarzeniami z historii Cypru, prowadząc bohaterkę do odkrycia prawdy o sobie i swoich bliskich.

Historia rozpoczyna się we Wrocławiu, gdzie mieszka Hanka Kubacka. Od dziesięciu lat, po śmierci ukochanego męża Konrada, samotnie mierzy się z codziennymi problemami, co szczególnie widać w dniu, w którym ją poznajemy – pełnym niepowodzeń i trudnych emocji.

Wsparciem dla Hanki jest jej córka Ewelina - studentka historii sztuki, zafascynowana Grecją i Cyprem, gdzie niedawno przebywała w ramach programu Erasmus. Zachwycona wyspą namawia matkę na wyjazd, który miałby pomóc jej nabrać dystansu i na nowo cieszyć się życiem. Zanim jednak dowiemy się, czy Hanka przyjmie tę propozycję, narrację przejmuje Ewelina, cofając się o cztery miesiące. I właśnie wtedy rozpoczyna się główny wątek powieści – odkrywanie własnych korzeni.

Opiekując się osiemdziesięcioletnią panią Zofią, przygotowującą się do przeprowadzki do Gdańska, Ewelina odnajduje fotografię z 1974 roku przedstawiającą Warosię – dawny luksusowy kurort, dziś opuszczoną dzielnicę Famagusty i symbol podziału Cypru. Wśród pamiątek znajduje również menu z restauracji „Narodziny Afrodyty”. Niechętnie wracająca do przeszłości pani Zofia opowiada jej historię kilkuletniej Eleni, cypryjskiej dziewczynki, którą opiekowała się w 1974 roku.

Ten wątek pokazuje okoliczności, które doprowadziły do tego, że Ewelina zaplanowała wyjazd na Cypr. Początek w ogóle na to nie wskazywał. Wydawało się, że to Hanna będzie główną bohaterką i wokół niej będzie się wszystko toczyć, a tymczasem przez większą część powieści uwaga skupia się na Ewelinie i jej pobycie na Cyprze, gdzie próbuje rozwiązać zagadkę związaną z menu z Warosi oraz małej dziewczynki Eleni.

To kolejna powieść pani Jolanty Kosowskiej, która wraz z opowiadaną historią, zabiera nas w kolejny region Europy, pokazując jego uroki, historię, ludzi, obyczaje i krajobrazy. Z jej napisanymi opowieściami byłam już w Chorwacji (, w Portugalii ("Szalone Porto"), we Włoszech ("Wielkie włoskie wakacje" i "Déjà vu"), na Maderze ("Madeira") i w Pradze ("Sobie pisani"). Tym razem miejscem akcji jest urokliwy Cypr, ale nie jest on jedynie  pięknym tłem. Wpleciona w fabułę tragiczna przeszłość kraju, która wciąż żyje w ludzkiej pamięci.

Początek wskazywał raczej na typowy romans w Cyprem w tle, ale to, jak potoczyła się ona dalej, wyszło całości na plus. Tutaj Cypr jest tłem, ale o innym charakterze. Autorka przekazuje ciekawostki na temat Cypru, prawa tam panującego, potraw i zwyczajów, ale przede wszystkim dramatycznych wydarzeń, jaki miały miejsce w 1974 roku. To dzieje, o których nie każdy wie, a przecież wówczas była to tragedia wielu mieszkańców wyspy.

Czytałam tę książkę z zainteresowaniem, gdyż autorka potrafi swoim stylem przyciągnąć uwagę oryginalnym rozwojem sytuacji. Czyni to w bardzo przystępnym i płynnym stylu, zarówno pod względem konstrukcji fabuły, jak i sposobu prowadzenia narracji. Snuje swoją opowieść spokojnie i konsekwentnie, stopniowo wprowadzając kolejne wątki dotyczące zarówno teraźniejszości, jak i wydarzeń z przeszłości. Nie ma tu wprawdzie nagłych zwrotów akcji, ale jest w niej zdarzeń, które zaskakują, pokazując zawiłość ludzkich losów.

Powieść została napisana z wykorzystaniem narracji pierwszoosobowej. Początkowo historię poznajemy z perspektywy Hanny Kubackiej, jednak po pewnym czasie głos przejmuje jej córka Ewelina, która cofa się o cztery miesiące i opowiada o wydarzeniach poprzedzających ich spotkanie. Taki zabieg narracyjny pozwala stopniowo odkrywać kolejne tajemnice i lepiej zrozumieć powiązania między bohaterami

Tytuł powieści „Cypryjskie meze” można odczytywać nie tylko dosłownie, jako nawiązanie do lokalnej kuchni i kultury, ale też jako znaczenie symboliczne. Meze to bowiem zbiór wielu małych dań, z których każde smakuje inaczej, a dopiero razem tworzą pełnię doświadczenia. Podobnie skonstruowana jest historia opowiedziana w tej powieści, gdzie z pozoru oddzielne losy, wspomnienia, niedopowiedzenia i fragmenty przeszłości stopniowo układają się w spójną opowieść o rodzinie, tożsamości i bolesnych doświadczeniach sprzed lat. Inne znaczenie wybrzmiewa na koniec tej historii, że cypryjskie meze to jak wspomnienie wszystkich naszych bliskich, tych, którzy byli i tych którzy wciąż są z nami. Każdy z nich wnosi do naszego życia swoją własną historię, która z naszą tworzy wspólną całość. Jedno bez drugiego nie mogłoby istnieć.


Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem

Wydanie: I
Data premiery: 26.05.2026r.
Ilość stron: 264
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8423-579-9
Wydawca: Zaczytani
Moja ocena: 5/6


niedziela, 7 grudnia 2025

[206/25] - 1918.: "Kalendarz adwentowy" - Tom II


"Kalendarz adwentowy"
Tom drugi
Dwanaście dróg do domu
Jolanta Kosowska
Marta Jednachowska

„W każdym człowieku są ogromne pokłady dobra, czasami trzeba je tylko odkopać.”

Gdy jesteśmy dziećmi, potem nastolatkami, różnie wyobrażamy sobie nasze dorosłe życie. Życie pisze różne scenariusze i nie każdemu toczy się ono według pragnień. Jedni odnajdują szczęście, inni zbierają gorzkie efekty swoich decyzji, udało się odnaleźć szczęście. Dla jednych był to wynik własnych decyzji, dla innych – kwestia niezależna od nich. Rok temu poznaliśmy pierwszej części dylogii „Kalendarz Adwentowy” poznaliśmy dwanaścioro wychowanków domu dziecka przy ulicy Zimowej we Wrocławiu. Mieli oni swoje marzenia, które częściowo się spełniły, ale jak potoczyły się ich dalsze losy – możemy się tego dowiedzieć w drugiej odsłownie tej historii „Dwanaście dróg do domu”

„Kalendarz adwentowy” miał zamknięty charakter i nie spodziewałam się, że autorki dopiszą dalszy ciąg losów bohaterów. Ogromnie mnie to ucieszyło, gdyż ucieszyło, mieli oni ogromny potencjał do rozwoju, zarówno osobistego, jak i emocjonalnego. Byłam ciekawa, jak potoczyło się ich dorosłe życie – i teraz miałam szansę to odkryć.


Druga część Kalendarza Adwentowego rozpoczyna się 1 grudnia, dwadzieścia lat po wydarzeniach z pierwszego tomu. Justyna ma teraz 37 lat, jest mężatką i wychowuje dwoje dzieci – trzynastoletnią Jowitę oraz sześcioletniego Miłosza. Wcześniejsze zakupy świąteczne okazują się wyzwaniem, gdyż podobny pomysł miało wielu innych ludzi, a galeria handlowa wypełniona jest tłumem klientów. W tej przedświątecznej gorączce Justyna zaczyna zastanawiać się nad losami dawnych kolegów i koleżanek z domu dziecka – co robią teraz? Jak potoczyło się ich życie?

Niespodziewanie odnajduje Marię, która obecnie prowadzi własną kwiaciarnię i wraz z mężem stara się o adopcję dziewczynki z zespołem Downa. Wspólnie postanawiają odnaleźć dawnych przyjaciół, z którymi dzieliły dzieciństwo i młodość. Wszystko po to, by pomóc Grażynie, swojej dawnej opiekunce w domu dziecka. Dziś Grażka (jak ją wszyscy wówczas nazywali) jest w domu opieki i cierpi na demencję.

O losach pozostałych wychowanków dowiadujemy się w trakcie podążania za kolejnymi rozdziałami i epizodami. Towarzyszymy im w tej podróży przez cały grudzień, aż do świąt Bożego Narodzenia, a konkretnie do 25 grudnia. Czytając o ich obecnym życiu nie raz się wzruszyłam, zasmuciłam, ale też ucieszyłam, gdyż niektórzy z poznanej dwunastki wychowanków wzbudza wiele uczuć. Niektórych los mnie poruszył, inni wywołali złość i konsternację, a jeszcze inni uśmiech i empatię.


Panie Kosowska i Jednachowska to doskonale zgrany duet pisarski, który razem tworzą lekkie, ciepłe historie z głębszym przesłaniem. Po raz kolejny połączyły siły i stworzyły niesamowity kolaż ludzkich losów, pokazując, że życie układa się różnie, ale najważniejsze, by pamiętać o tym, co było w nim dobre, co dawało nam siłę. Ich styl jest płynny, lekki, czasami opisowy, a całość ma charakter wspomnieniowy, gdyż bohaterowie nie raz wracają myślami do czasów spędzonych w domu dziecka. Dowiadujemy się, co wydarzyło się w ich życiu i co doprowadziło ich do obecnego punktu.

Ta kontynuacja to jak spotkanie ze starymi przyjaciółmi. Została poprowadzona w niezwykle przystępny sposób, jednocześnie poruszając trudne tematy, z którymi mierzą się dorośli bohaterowie. Przypomina, że warto walczyć o relacje, dbać o ludzi, którzy coś dla nas znaczą, i nie zapominać o tych, z którymi łączyły nas serdeczne więzi. To ciepła, lekka, a jednocześnie ujmująca opowieść o solidarności, wspólnym działaniu i przyjaźni, która nie przemija.

Autorki subtelnie pokazują, że często składamy sobie obietnice dotyczące utrzymywania relacji i snujemy plany, a życie weryfikuje nasze zamiary. Uświadamiają, że to, kim jesteśmy obecnie zależne jest od tego, czego nauczyliśmy się w dzieciństwie. Podkreślają też, jak ważne jest pielęgnowanie relacji z ludźmi, którzy odegrali istotną rolę w naszym życiu. Często bowiem bywa tak, że obiecujemy sobie, dzwonić do siebie, pisać, spotykać się, że będziemy pamiętać. Potem okazuje się, że codzienność potrafi nas pochłonąć i spycha te obietnice na dalszy plan. Wyłania się refleksja, by nie zapominać o innych, pielęgnować przeżyte chwile i nie zasypywać dróg, które prowadzą do przyjaciół.

To też opowieść o istocie celebrowania świąt w rodzinnym gronie. Nie ważne jest co postawimy na stole, czy będą dwie, trzy, czy dwanaście potraw. Ważne, by spędzić ten czas z bliskimi.

Recenzja tomu I "Kalendarz adwentowy"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem

Wydanie: I
Data premiery: 23.10.2025r.
Ilość stron: 306
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8423-165-4
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 6/6






poniedziałek, 4 sierpnia 2025

[132/25] - 1845. - "Szalone Porto"

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
Premiera 06.08.2025r

źródło zdjęcia: wikipedia.org

„Szalone Porto”
Jolanta Kosowska

"Wszystko w naszym życiu dzieje się dla czegoś. 
Nic nie dzieje się niepotrzebnie. 
Wszystko ma swój sens"


W każdej ze swoich powieści Jolanta Kosowska zabiera nas w pełną emocji podróż, osadzoną w malowniczych zakątkach świata. Tym razem kierunek wyprawy to Portugalia, a konkretnie tajemnicze, pełne kontrastów Porto — miasto, które w powieści „Szalonym Porto” staje się nie tylko tłem wydarzeń, ale ich pełnoprawnym bohaterem.

Martyna Zwolińska planowała podróż poślubną do Porto ze swoim narzeczonym Michałem. Od roku przygotowywała się do tej wyprawy, ucząc się języka portugalskiego u Clary Any Pirery Rocco Jabłońskiej, która od ponad pięćdziesięciu lat mieszka w Krakowie i z pasją przekazuje wiedzę o kulturze i języku swojej ojczyzny.

W dniu, w którym poznajemy obie kobiety, Martyna oznajmia, że nie będzie już uczęszczać na lekcje, gdyż ślub został odwołany, a wyjazd — anulowany. Michał zawiódł bowiem jej zaufanie, więc wszystkie wspólne plany legły w gruzach, a Martyna musi zmierzyć się z bolesną rzeczywistością. Ulegając jednak namowom Clary i przyjaciółki, niedoszła panna młoda decyduje się na samotną wyprawę do Porto, by tam uleczyć swoje serce.

Clara udostępnia jej swoje mieszkanie w Porto, a Martyna wkrótce po przyjeździe zaczyna dostrzegać w mieście coś więcej niż turystyczne piękno. Spacerując, zauważa ślady obecności nieznajomego mężczyzny, którego identyfikują jako wnuka Clary, Davida. Wkrótce spotyka tajemniczego bezdomnego, którego nietypowy wygląd ją intryguje. To Gaspar David Pereira Pinto — postać, która szybko odegra kluczową rolę w jej życiu.

Porto okazuje się miastem pełnym kontrastów. Na tle narastającego niepokoju i tajemniczych wydarzeń, Martyna odkrywa, że Gaspar wcale nie jest tym, za kogo go uważała — a cała historia jest grą pozorów, której prawdziwe znaczenie objawia się dopiero pod koniec powieści. Niepozorna, pełna emocji podróż bohaterki do Porto staje się dla niej nie tylko próbą ucieczki od przeszłości, lecz także doświadczeniem, które zmienia postrzeganie ludzi, miasta i samej siebie.

„Szalone Porto” to opowieść, która zaskakuje zwrotami akcji, głębią emocji i nieoczywistym obrazem portugalskiej metropolii, takiego, jakiego nie znajdziemy w przewodnikach turystycznych. To powieść, która wciąga nie tyle wydarzeniami, co atmosferą, przesłaniem i siłą drobnych gestów.

Porto nie jest w tej powieści jedynie tłem. To żywe, emocjonalne miejsce, które pulsuje kontrastami: zabytki obok slumsów, bezdomność tuż przy turystycznych atrakcjach. Historię wyróżnia sposób pokazania miasta Porto i okolic. Autorka nie skupia się tylko na zabytkach, znanych miejscach, o jakich można przeczytać w folderach turystycznych, ale prowadzi nas w nieznane zakamarki miasta, pokazując ludzi, życie w mieście, smaki, obyczaje, jej ciemne i dobre strony. To jest niewątpliwie ogromny atut powieści „Szalone Porto”, w której poznajemy miasto z perspektywy nieznanej turystom, docieramy do miejsc, które nie trafiają na foldery promocyjne, ale oddają jego prawdziwy, często bolesny rytm. To właśnie dzięki temu powieść nabiera głębi i autentyczności, czyniąc z Porto bohatera drugiego planu, który tka emocjonalne tło dla całej historii. 

„Szalone Porto” to nie tylko opowieść o uzdrawiającej sile podróży, ale też historia z wyraźnym przesłaniem społecznym. Porusza temat bezdomności, samotności, miłości i nadziei – wszystko w oprawie pulsującego, nieoczywistego Porto. Autorka znakomicie ukazuje kontrasty Porto, miasta pełnego sprzeczności, czasami niebezpieczne, czasami nieodgadnione, ale mające w sobie magię, która do niego przyciąga.

Powieść zdecydowanie wyróżnia się spośród twórczości autorki i może śmiało zostać zaliczona do lekkiego thrillera z nutą obyczajowej głębi. Narrację uzupełniają losy osób, które Martyna spotyka po drodze: Francisco, Sara, Manuela… Każda z tych postaci wnosi do fabuły swoją własną historię, a wspólnie tworzą poruszający obraz ludzkich doświadczeń, które przywiodły ich do obecnego miejsca. Choć nie wszystkie są osobami bezdomnymi, ich losy splatają się z głównym tematem marginalizacji i samotności. To ważna lekcja, by nie patrzeć powierzchownie na drugiego człowieka, bo w każdym z nich kryje się jakaś opowieść.

„Szalone Porto” to nie tylko opowieść o miłości i tajemnicy, ale także głęboka refleksja nad ludzką kondycją. Autorka pokazuje, jak niewiele potrzeba, by dostrzec człowieka w drugim człowieku, by zareagować na czyjeś nieszczęście, wyciągnąć pomocną dłoń. Przestrzega przed ocenianiem innych powierzchownie, przypominając, że każdy ma swoją historię, swoje traumy i powody, dla których znalazł się w takim, a nie innym miejscu. To ważne przesłanie, które wybrzmiewa z każdej strony tej powieści.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 
Wydanie: I
Data premiery: 06.08.2025r.
Ilość stron: 286
Wymiary: 130x210mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8423-010-7
Wydawca: Zaczytani
Moja ocena: 6/6

źródło zdjęcia: wikimedia.org

poniedziałek, 3 lutego 2025

"Wyspa" luzu na mojej półce

Do lata jeszcze trochę czasu zostało i z pewnością wiele osób tęskni za wakacjami i słonecznymi dniami. Ja jestem jedną z tych, którzy nie lubią zimy i  z tego względu książka "Wyspa luzu" pojawia się w samą porę, bo patrząc na jej okładkę od razu robi się cieplej. Jest takim promyczkiem letnim w środku zimy. 

Recenzja przedpremierowa TUTAJ, w której napisałam m.in.: 

"Wyspa Luzu" to kolejna ujmująca powieść z urokliwymi zakątkami, która opowiada o błędach, jakie popełniamy w życiu, które potrafią nieźle w nim namieszać. Jednak wszystko można naprawić, jeżeli pozwolimy miłości dojść do głosu. Czasu nie cofniemy, ale możemy zrobić wszystko, by przyszłość była lepsza od przeszłości. Pani Jolanta Kosowska napisała romantyczną historię pokazując, że często kłócimy się o drobiazgi, przejmujemy drobnymi niepowodzeniami i problemami, jakie zdarzają się w życiu, a zbyt rzadko doceniamy chwilę, cieszymy się tym, co mamy. Skoro nie możemy czegoś zmienić i nie mamy na to wpływu, nie ma potrzeby się tym przejmować.

Książka ma swoją premierę już 05 lutego 2025 roku, ale już jest do nabycia w księgarni Zaczytani.pl, Empiku  i innych księgarniach on-line


wtorek, 28 stycznia 2025

[17./25] -1730. - "Wyspa Luzu" - przedpremierowo

 RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

"Nie staraj się zrozumieć wszystkiego, bo wszystko stanie się niezrozumiałe."

Dzisiejszy świat zmusza na do szybkiego życia. Wszystko chcielibyśmy mieć tu i teraz jak najszybciej, Gdy coś na nie wychodzi, dzieje się wbrew naszym oczekiwaniom, wówczas pojawiają się frustracja, niezadowolenia, poczucie zawodu i żalu. Nie potrafimy odpuścić, wyluzować, odpocząć, pozostawić sprawy swojemu biegowi. Tak było w życiu bohaterów książki „Wyspa Luzu”, którzy w pewnym momencie zrozumieli, że „Czasem, by życie nabrało tempa, trzeba... zwolnić”

Natalia Wolska ma zamiar wyjechać do Grecji, po tym, jak rozstała się z Michałem Kryńskim, z którym planowała wziąć ślub. Niestety, nie wszystko potoczyło się tak jak oboje chcieli. Wskutek pewnych wydarzeń, o których dowiadujemy się w trakcie poznawania fabuły, Natalia pragnie zapomnieć o przeszłości i odpocząć od niej na greckiej wyspie i ułożyć sobie życie na nowo. W efekcie pozostaje tam na dłużej. Trudny czas pomógł jej przetrwać Rafał, niedoszły świadek na odwołanym ślubie i kolega Michała z czasów studiów. 

To było pięć lat temu.

Michał Kryński jest absolwentem prawa, ale teraz pracuje w radio prowadząc audycje podróżnicze. Dziś, po pięciu latach od ukończenia studiów wszystko w jego życiu wygląda inaczej. Z przeszłością niewiele go łączy, a już najmniej z jego byłą dziewczyną, Natalią, o której jest przekonany, że go zdradziła i zawiodła w tamtym czasie. Ma teraz okazję spotkać się z kolegami ze studiów, a wśród nich jest Rafał, który postanawia zdradzić Michałowi prawdę o Natalii.

Dawnych kolegów zastajemy w jednej z wrocławskich restauracji, gdy wspominają lata studiów. W pewnym momencie Rafał wyjawia Michałowi prawdę o tym, co wydarzyło się w przeszłości i okazuje się, że wina nie jest po stronie dziewczyny, lecz Michała. Dociera do niego fakt, że to przyczynił się do zakończenia związki z Natalią. Postanawia odnaleźć swoją dawna miłość, więc wylatuje do Grecji z planem zrobienia cyklu reportaży i naprawienia tego, co zepsuł.

To kolejna podróż w niezwykłe i piękne rejony świata zafundowane nam przez panią Jolantę Kosowską. Każda jej powieść zabiera czytelników do różnych krajów, które pokazywane są z nieco innej strony, niż możemy o nich przeczytać na przykład w folderach turystycznych. Tym razem odwiedzamy urokliwą grecką wyspę Kos i wsiąkamy w jej atmosferę, kulturę i smaki. Jest ona tłem dla pokazania historii Michała i Natalii, na których wyspa ma niesamowity wpływ. Nie spotkałam się jeszcze w żadnej powieści, by miejscem akcji była ta niewielka grecka wyspa. Z reguły jest nią Kreta lub Korfu, a po raz pierwszy powieść zabiera czytelnika na wyspę Kos. Została ona przedstawiona tak, że można nabrać chęci na jej odwiedzenie. Zanim jednak tam się udajemy, najpierw dowiadujemy się, co wydarzyło się kilka lat temu między Michałem i Natalią oraz co robią teraz. 

Fabuła wyraźnie ma dwie części: pierwsza dzieje się w Polsce, a druga w Grecji i ta druga część jest znacznie ciekawsza i barwniejsza. Przez prawie połowę powieści mamy rozmowy, wspomnienia tego, co było, krążenia wokół tematu Michała i Natalii. Ta część jest trochę za długa i nie mogłam już doczekać się, aż fabuła przeniesie mnie do Grecji. O ich związku i tym, co ich podzieliło dowiadujemy się stopniowo. Czasami autorka stosuje zbyt opisowe partie materiału, w których opowiada o tych zdarzeniach.

Bardzo podobała mi się część, gdy Michał poleciał do Grecji. Czytało się ją naprawdę z przyjemnością, bo autorka tutaj pokazała swoje zauroczenie wyspą Kos i swój talent do przekazania wrażeń i uroków tego miejsca. Autorka trafnie zestawiła polską mentalność z greckim luzem, ale jednocześnie dała poczuć piękno wyspy, jej dobre, ale i niebezpieczne strony. W trafnie dobranych słowach, z zastosowaniem lekkiego stylu, działających na wyobraźnię sugestywnych słowach oddaje osobowość Greków, ich podejście do życia, kulturę, zapierające dech krajobrazy, zapachy roślin i smak tradycyjnych potraw, ale też potrafi doskonale oddać emocje, jakie towarzyszą bohaterom w różnych sytuacjach.

"Wyspa Luzu" to kolejna ujmująca powieść z urokliwymi zakątkami, która opowiada o błędach, jakie popełniamy w życiu, które potrafią nieźle w nim namieszać. Jednak wszystko można naprawić, jeżeli pozwolimy miłości dojść do głosu. Czasu nie cofniemy, ale możemy zrobić wszystko, by przyszłość była lepsza od przeszłości. Pani Jolanta Kosowska napisała romantyczną historię pokazując, że często kłócimy się o drobiazgi, przejmujemy drobnymi niepowodzeniami i problemami, jakie zdarzają się w życiu, a zbyt rzadko doceniamy chwilę, cieszymy się tym, co mamy. Skoro nie możemy czegoś zmienić i nie mamy na to wpływu, nie ma potrzeby się tym przejmować.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 

PREMIERA JUŻ 5 LUTEGO 2025 ROKU!

Wydanie: I
Data premiery 05.02.2025r.
Ilość stron: 266
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8373-509-2
Wydawnictwo: Zaczytani
Moja ocena: 6/6



środa, 4 grudnia 2024

[181./24]. 1696. - "Kalendarz adwentowy" - Tom I


"Kalendarz adwentowy"
Tom pierwszy
Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska

„Już niedługo święta, a święta, to czas cudów.
Niech otuli Cię magia zbliżających się świat.”

Czas świąt to czas radości, szczęścia, poczucia jedności i niezapomnianych, magicznych chwil, jakie dają nam rodzinne spotkania przy wigilijnym stole. Ten szczególny czas jest chyba najbardziej wyjątkowy i niesamowity w ciągu całego roku. Jest jego pięknym zwieńczeniem, skłaniającym do refleksji i dostrzeżeniu tego, co dla nas ważne. Każdy ma marzenia i chciałby, żeby się spełniły. Jednak nie każdemu jest to dane, bo różnie układają się ludzkie losy. Smutne jest to, że są osoby, które nigdy nie zaznały domowego ciepła i spokoju, a tak jest w przypadku małych bohaterów książki pt.: „Kalendarz Adwentowy”.

Monika, Grażyna, Klaudia i Sabina opiekują się dwunastką wychowanków Domu Dziecka mieszczącego się we Wrocławiu przy ulicy Zimowej.

Monika – opiekunka, którą lubią wszystkie dzieci. Pod jej nadzorem są Szymon (12 lat), który uwielbia piłkę nożną, Telemach (10 lat) z niesamowitym umysłem, wręcz genialnym, ale wraz tym rozwojem nie idzie w parze jego rozwój emocjonalny. Chłopiec jestbezduszny, zarozumiały, wszystkich uważa za głupszych od siebie i nimi pogardza. Trzecią wychowanką Moniki jest Marcelinka (7 lat), która kocha konie.

Klaudia – rudowłosa opiekunka, która ma pod swoją pieczą: niezwykle empatycznego i mądrego, jak na swój wiek Maurycego (8 lat), Zosię (12 lat), która kocha zwierzęta. Jej pasją jest zbieranie figurek zwierząt, które ukrywa przed swoją współlokatorką Jagodą (14 lat), która także podlega Klaudii i uwielbia jeździć na łyżwach.

Sabina – najmłodsza opiekunka, która zajmuje się Oliwią (10 lat), ogromnie wrażliwą dziewczynką, Karolem (13 lat) o niesamowitym muzycznym talencie i Natalią (14 lat) z niezwykłymi umiejętnościami malarskimi.

Grażyna to najstarsza opiekunka tego Domu Dziecka, która od nowego roku ma przejść na emeryturę. Jest surowa dla swoich podopiecznych, rygorystyczna, wymagająca, często ich strofuje, nie potrafi okazywać cieplejszych uczuć i rzadko się uśmiecha, więc nie jest przez wychowanków lubiana. Pod jej opieką jest najstarsza wychowanka ośrodka: Maria, która w wieku 21 lat nie ma zamiaru opuścić bezpiecznego dla siebie miejsca. Justyna, która niedługo skończy osiemnaście lat i już nie może się doczekać, gdy zacznie żyć po swojemu, oraz Olga (13 lat), która pragnie być kochana.

Poza tymi postaciami w życiu wychowanków Domów Dziecka są jeszcze: Pan Andrzej, który wykonuje różne prace, czyli jest tzw. „złotą rączką” i ma ogromne serce do dzieci. Jest też pan Marek, dzięki któremu Karol może rozwijać swój muzyczny talent i pani Karaś ucząca Natalię sztuki malarskiej.

Nad wszystkim czuwa pani dyrektor Marzena.


Gdy zaczynamy poznawać tę historię, jest 29 listopada, a więc pozostał niecały miesiąc do świąt Bożego Narodzenia. Monika i Grażyna mają właśnie dyżur, który za chwilę się skończy, jak tylko przyjdzie na zmianę nocną Klaudia. Klaudia przynosi ze sobą 12 Adwentowych Kalendarzy, po jednym dla każdego wychowanka Domu Dziecka. W każdym okienku jest jedna czekoladka, którą można zjeść w dniu, wyznaczonym na kalendarzu. Klaudia chce, by dzieci otrzymały kalendarze 1 grudnia i celebrowały czas oczekiwania aż do 24 grudnia, czyli przez cały Adwent.

I tak zaczyna się czas cudów, bo w kolejnych dniach każdy z wychowanków otrzymuje coś, o czym marzył. Do prezentów dołączona jest zawsze karteczka z ważnym przesłaniem dla każdego dziecka, dające nadzieję, otulające ciepłem, miłością, napełniające serce otuchą i zwracające uwagę na ważne aspekty życia.

Pani Jolanta Kosowska już nie raz skradła moje serce swoimi opowieściami, a razem ze swoją córką, panią Martą Jednachowską cudownie się wzajemnie uzupełniają. Miałam okazję to poczuć przy okazji książki „Spotkamy się we śnie", która pozostawiła po sobie niezapomniane wrażenie. Teraz ich drugie wspólne dzieło także z pewnością zapadnie mi w pamięć na długo. Razem tworzą świetny pisarski duet, wyróżniający się lekkim, przystępnym stylem, bez zbędnych opisów, z ciekawą historią i pięknymi przesłaniami. Wymyśliły oryginalną historię, którą czyta się doskonale z różnymi emocjami. Stworzyły niezwykłą galerię postaci, spośród których trudno wyróżnić jedną główną. Zwracają uwagę na wiele ważnych aspektów, w tym na podejście ludzi spoza Domów Dziecka, którzy uważają dzieci z takich ośrodków za gorsze od tych dzieci, które mają tzw. normalne domy. Świetny styl, wciągający, z wieloma ciekawymi postaciami, zarówno dorosłymi, jak nastoletni i dziećmi. 

Pobrzmiewa w tej historii nie jedna smutna nutka, wzruszająca serce, wywołująca emocje. Wskazują przy tym na sytuację materialną tego rodzaju placówek, na ich słabe dofinansowanie, by dzieci, których życie nie potoczyło się szczęśliwie, mogły mieć takie same możliwości, jak dzieci z tzw. pełnych rodzin.


„Kalendarz adwentowy” doskonale wpisuje się w świąteczny klimat, a jednocześnie zwraca uwagę na ważne sprawy. To książka ze wspaniałym, oryginalnym pomysłem bazującym na tradycji związanej z odsłanianiem okienek kalendarza adwentowego, których pełno teraz na sklepowych półkach. To wzruszająca historia, która wprowadza nas w świąteczny czas pokazując, co jest w życiu ważne. Autorki podkreślają, że bogactwo, to nie tylko sprawy materialne, ale przede wszystkim to, jaką bogatą mamy duszę i serce, które obdarza innych miłością. Zwracają uwagę na marzenia, które nadają sens naszemu życiu, bez względu na wiek. Ważne, by nigdy z nich nie rezygnować, by za nimi podążać, rozwijać swoje zdolności, kochać siebie, cieszyć się z małych chwil szczęścia, z każdego dnia i doceniać osoby, które mamy wokół siebie.

Panie Jolanta i Marta nakreśliły niesamowite portrety dzieci, które mają za sobą trudne przejścia, ale też mają swoje marzenia, lecz brakuje im nadziei na ich spełnienie. Wydarzenia w ciągu 24 dni Adwentu pokazują i magia świąt sprawiają, że wszystko jest możliwe. To także pokazuje, że nie należy oceniać nikogo z góry tylko okazać mu serce, bo tylko miłość, ale rozumiana w szerszym aspekcie, ma siłę uzdrawiania naszego życia. To ujmująca i bardzo klimatyczna historia ze wspaniałym, a nawet wzruszającym zakończeniem, wieloma mądrymi przesłaniami, a przede wszystkim z magiczną,, tajemniczą atmosferą..

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem


Wydanie: Pierwsze
Data premiery: 08.11.2024 r.
Ilość stron: 264
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8373-444-6
Wydawca: Novae Res

Moja ocena: 6/6


środa, 3 lipca 2024

[95./24] 1610. - "Déjà vu" Tom I


"Déjà vu"
Tom pierwszy
Jolanta Kosowska

„Najważniejsze jest to, co czujesz, a często złudne to, co widzisz i słyszysz.”

Zdarza się, że przebywając w jakimś miejscu mamy wrażenie, że już tu byliśmy, albo jakaś sytuacja, którą przeżywamy teraz, już się wydarzyła, a my ponownie jesteśmy w tych samych okolicznościach. To odczucie z reguły jest bardzo realne i ten element wykorzystała pani Jolanta Kosowska w swojej najnowszej powieści pt.: „Déjà vu”


Rafał Wroński jest lekarzem i wykładowcą etyki zawodowej. Po kilku latach emigracji, wrócił jakiś czas temu do Polski, z której wyjechał po studiach. Początkowo mieszkał w pokoju wynajętym z polecenia swego przyjaciela, Konrada, ale my go poznajemy, gdy dwa dni temu udało mu się znaleźć niemal idealne miejsce do zamieszkania i wypoczynku po pracy. Lokal obejmuje piętro domu wolnostojącego i składa się z pięknego tarasu i czterech pokoi, a właściwie trzech, bo czwarty pokój jest cały czas zamknięty. Jego wystrój sprawia wrażenie jakby tam czas się zatrzymał. Od swego przyjaciela Konrada dowiaduje się, że dom należał do Marco i jego ukochanej Anny, a kot, którego przejął Rafał od poprzedniego właściciela, ma na imię Murano i lubi sardynki. Rafał zaczyna pracę na Akademii Medycznej na stanowisku, które wcześniej zajmował Marco Brzeziński. Niestety, Marco zmarł i teraz Rafał przejmuje jego studentów. Co się stało z Anią, nikt nie wie.


O relacji i miłości Marco i Anny dowiadujemy się z opowieści Konrada i z pamiętnika Ani, którego treść przeplata się z tym, czego doświadcza główny bohater. To jednak nie są jedyni narratorzy. Marco Brzezińskiego poznajemy lepiej na podstawie wspomnień jego studentów, którzy z początku nieufnie podchodzą do nowego wykładowcy, ale chętnie opowiadają mu o jego poprzedniku. Przy okazji poruszane są ważne kwestie natury moralnej, gdyż dotyczą one podejścia lekarzy i osób opiekujących się pacjentami śmiertelnie chorymi oraz empatii wobec nich i ich rodzin. Z opowieści studentów wyłaniają się też inne tematy, z którymi borykają się młodzi ludzie. Rafał próbuje ich przekonać, że nie chce zastąpić Marco, lecz poznać jego fenomen. Postać Marco coraz bardziej go fascynuje, zwłaszcza gdy czyta zapiski Anny. Rafał tak mocna angażuje się w ich historię, że ma wrażenie, jakby to on był w ciele Włocha… i sam już nie wie, czy to sen, czy jawa.


Pani Jolanta Kosowska z każdą swoją powieścią zabiera nas w różne zakątki świata, które kocha i ma do nich sentyment. W słowie wstępnym do powieści „Déjà vu” zdradza nam, że pomysł na jej napisanie przyszedł do niej, gdy przebywała jakiś czas temu w Wenecji ze swoimi znajomymi. Gdy siedziała na schodach przy Canal Grande, nagle miała wrażenie, że to, co widzi i czuje to sen, a to, co dzieje się wokół, nie dzieje się naprawdę. „Miałam wrażenie, że to nierealny świat, pełen iluzji, aktorów zmieszanych z tłumem, przygodnych widzów, sprytnie wciąganych w wymyślony przez kogoś, jeszcze niezrozumiały i nielogiczny scenariusz.” Poczuła, że w tym mieście czas biegnie inaczej, jakby niezależnie, w którym splatają się ze sobą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość i może wydarzyć się tutaj wszystko. Po raz pierwszy powieść ukazała się w 2013 roku, a teraz ponownie, z nieco ulepszoną wersją i piękną okładką gości na księgarskich półkach.

Fabuła rozwija się w kilku wątkach i w dwóch płaszczyznach czasowych. Wydarzenia z przeszłości, dotyczące domu i związanych z nimi osób dowiadujemy się ze wspomnień Konrada i pamiętnika Anny, ale też innych osób, którzy wyłaniają się w trakcie wgłębiania się w tę historię. O urokach Wenecji i wydarzeniach, jakie miały tam miejsce poznajemy też z opowieści Paolo, przyjaciela Marco, który w pewnym momencie włącza się do fabuły i niektóre wydarzenia widzimy jego oczami. Uzupełniają ją zwierzenia studentów, które są ujęte w osobne narracje pokazywane z punktu poszczególnych słuchaczy. Z tych zwierzeń wyłania się coraz bardziej spójna fabuła, która na początku była trochę niejasna. Jest to ciekawa forma opowieści, z którą do tej pory się nie spotkałam.

Autorka absorbuje naszą uwagę z każdym kolejnym rozdziałem, dzięki uporządkowanemu, działającemu na wyobraźnię stylowi pisania. Jest w nim wprawdzie trochę więcej opisowych partii materiału, ale nie są one nużące w tym przypadku, lecz oddające charakter danego miejsca i klimat towarzyszący wydarzeniom. Zastosowane zabiegi literackie dają poczucie estetyczne, klarowne i bez problemu zaczęłam żyć tym, czym żyją bohaterowie. Z pewnością powieść wyróżnia się wpleceniem tematu déjà vu, co daje nieco mistyczną otoczkę tej powieści. Ja osobiście lubię tego rodzaju wątki, więc było to dla mnie fascynujące.


W bardzo zgrabny i nietypowy sposób poznajemy Marco Brzezińskiego, który wprawdzie już nie żyje, ale jest obecny przez całą powieść. Żyje we wspomnieniach pojawiających się osób i w słowach spisanych przez jego ukochaną. Jego postać stopniowo zaczyna być coraz pełniejsza, barwniejsza i znacząca. Podobnie jest z opowieścią o miłości Marca i Ani oraz późniejszych wydarzeń, już po śmierci Marco.
"Miasto jakby wyjęte ze snu albo z bajki, wymarzone i wyśnione, 
tak nierzeczywiste i nierealne, że aż trudno uwierzyć,
 że ono istnieje naprawdę”
Atutem są przepięknie opisy Wenecji, jej charakteru smaków, ludzi, zwyczajów, malarstwa, aury i wrażenia, jakie wywołuje u bohaterów. Powieść zabiera nas też w inne przeurocze miejsca,, które położone są wokół tego miasta, tworząc ich wizerunek obrazami namalowanymi słowami działającymi na wyobraźnię. Autorka napisała o niej tak, że chciałoby się tam pojechać i zobaczyć to wszystko na własne oczy. Niemal namacalnie możemy poczuć jej urok, klimat i magię, która się wokół otacza. Ukazała różne oblicza tego miejsca w szczególny sposób. Nie tylko oczami osoby spoza Włoch, ale przede wszystkim oczami Wenecjanina, który kocha to miasto całym sobą. Wplotła przy okazji informacje o  historii Wenecji, budynkach, sztuce ukazując jej tajemnice, urokliwe zaułki, ale też wnikając w ludzkie serca, którzy są z tym miejscem związani. Wyraźnie czuć emocje, jakie emanują z ludzi związanych z Wenecją i nie tylko z nią, ale z każdym zakątkiem Włoch. Wyłania się z tych wątków opowieść o miłości ponadczasowej, pięknej, niezwykłej i wiecznej. Nie tylko tej między kobieta i mężczyzną, ale też takiej, która związana jest z miejscem rodzinnym, będącym zawsze w naszych sercach.

Wydanie: II
Data premiery: 12.06.2024 r.
Liczba stron: 376
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8373-151-3
Wydawca: Zaczytani
Moja ocena: 5/6



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem


środa, 17 stycznia 2024

[14.]1529.- "Cicha noc"


"Cicha noc"
Jolanta Kosowska

Wydanie: Pierwsze
Data premiery: 8.11.2023r.
Ilość stron: 252
Wymiary: 130x210,
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8313-766-7
Wydawca: Zaczytani
Moja ocena: 6/6

„Człowiek powinien wykonywać taki zawód, w którym realizując się, jest szczęśliwy.”

Od świąt Bożego Narodzenia minął już prawie miesiąc, ale opowieści z ich klimatem lubię czytać o każdej porze roku. Okładka powieści „Cicha noc” nawiązuje do tego rodzaju nastroju jednoznacznie, ale nie jest to typowa świąteczna opowieść, gdyż porusza zagadnienia uniwersalne, o których warto mówić o każdym czasie.


Ewa Malinowska jest studentką Wydziału Architektury, który ukończyła trzy lata temu. Pracowała w swoim zawodzie dwa lata, ale potem wyjechała do Niemiec, do Drezna, gdzie zaczęła pracować w Domu Opieki dla osób starszych. Tam poznała Ritę Stamler, starszą panią na wózku, która zachęciła ją, by ponownie zajęła się projektowaniem wnętrz. Uważała, bowiem że nie powinno się porzucać swoich marzeń.

Gdy wkraczamy w fabułę, jesteśmy świadkami sceny pożegnania między Ewą i Robertem. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, więc Ewa postanawia pojechać na ten czas do Polski, do rodzinnego Wrocławia. Chce przy okazji wszystko sobie przemyśleć, uporządkować, bo ostatnie wydarzenia zmąciły jej spokój.

Na drezdeńskim dworcu żegna ją Robert, z którym ostatni raz widziała się pięć lat temu. Teraz spotkali się ponownie i okazało się, że ich miłość jest ciągle żywa. Wraz z pierwszym turkotem pociągowych kół, wracają wspomnienia sprzed pięciu lat, gdy w podobny sposób ona żegnała Roberta na lotnisku na wyspie Rodos. Z zamyślenia wyrywa ją sms, w którym Robert prosi, by wysiadła na najbliższej stacji, gdyż on nie wyobraża sobie świąt bez niej. Po tym epizodzie autorka zostawia tę scenę w zawieszeniu, więc nie wiemy, jaką decyzję podejmie Ewa. Powieść ma formę klamrową, więc ta początkowa scena znajduje swój finał w epilogu, a pomiędzy nimi poznajemy wydarzenia, które stworzyły tego rodzaju sytuację.

Cofamy się w czasie najpierw o trzy tygodnie, gdy była na etapie ukończenia odnawiania i dekorowania starego domu, który należy do stryjecznego wnuka właścicielki posiadłości. Wkrótce dowiaduje się, że jest nią Rita Stamler, którą poznała kiedyś w Domu Opieki. Do tego wyjaśnia się też, że to babka Roberta, ukochanego mężczyzny, z którym spędziła najpiękniejsze dni swego życia na greckiej wyspie. Kluczowe wydarzenia miały jednak miejsce pięć lat temu, gdyż to one zaważyły na dalszym życiu Ewy i wywołały takie, a nie inne decyzje.


Jak zwykle u pani Jolanty Kosowskiej nie brakuje emocji i niesamowitego klimatu stworzonego poprzez zabierania w piękne rejony świata. W powieści „Cicha noc” dochodzi do tego atmosfera świąt i związanych z nimi wrażeń.

Nie jest to typowa świąteczna, słodka opowieść, ale zabarwiona nostalgią i refleksją nad przemijaniem historia o miłości, nie tylko między dwojgiem osób, ale też miłość i przywiązanie do swego kraju i tradycji. Przy okazji poznajemy charakterystyczne saksońskie obyczaje związane z tym okresem i mamy możliwość porównania ich z polską tradycją.

Dzięki przystępnemu stylowi i bogatemu słownictwu skutecznie działa na wyobraźnię, więc bez trudu można poczuć zapach świąt, ale też aromaty ciast, świec, kadzideł, cynamonowych pierników, świerkowego drzewka i poczuć klimat danego miejsca. Podkreśla wagę wspólnie spędzanego czasu, celebrowanie piękna danej chwili oraz przybliża symbolikę niektórych przedmiotów i zwyczajów związanych z tradycją bożonarodzeniową. Autorka pisze z zaangażowaniem o urokach drezdeńskich zwyczajów, ulic, opisując wyraziście charaktery ludzi, ich zmartwienia, bolączki i zachowania. Dużo uwagi poświęca atmosferze przygotowań, poszukiwaniu świątecznych dekoracji, zabierając nas na przykład na Jarmark Bożonarodzeniowy na Striezelmarkt w Dreźnie.


Pani Kosowska opowiada o zmaganiach z losem, różnych jego ścieżkach, szukaniu swojej drogi, spełnianiu marzeń i o miłości. Porusza też ważny temat, jakim jest starość i opieka nad osobami starszymi. Pokazuje system opieki w Niemczech i zwraca uwagę na to, co można by w nim zmienić, by starsi ludzie poczuli się lepiej w swoich ostatnich latach życia. Dzięki opowieściom osób mieszkających w ośrodku opieki oraz sąsiadki opiekującej się rodzinnym domem Rity, cofamy się też w przeszłość poznając życie sprzed wielu lat. Pojawiają się wspomnienia, nostalgia za młodością, za czasem minionym, gdy wszystko wyglądało zupełnie inaczej i mimo trudnych czasów życie miało swój urok.

„Cicha noc” to powieść, którą można czytać bez względu na porę roku, gdyż wprowadza nastrój nadziei, otula ciepłem ludzkich serc, ale też podkreśla wagę wspólnie spędzonych chwil, nie tylko w czasie świątecznych spotkań.


Egzemplarz książki otrzymałam od portalu Sztukater


poniedziałek, 27 listopada 2023

1485. - "Spotkamy się we śnie"


"Spotkamy się we śnie"
Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska

Wydanie: I
Data wydania: 20.10.2023 r.
Ilość stron: 398
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8313-731-5
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 6/6

„To my decydujemy o tym, co dla nas jest iluzją, a co prawdą.”

Sen jest ważnym elementem naszego życia, gdyż między innymi to od niego zależy nasze zdrowie. Ważnym jego elementem są marzenia senne, których najczęściej nie pamiętamy po obudzeniu. Zasypiając nie wiemy, w jakiej rzeczywistości znajdziemy się za chwilę, ale bywa też tak, jak u bohaterki książki „Spotkamy się we śnie”, że jawa miesza się ze snem, w którym też nie brakuje zmartwień, ale wszystko wydaje się łatwiejsze.


Oliwia Lotka jest popularną pisarką romansów. Na jej spotkania autorskie przychodzi zawsze wiele fanów jej twórczości. Niestety jej życie prywatne coraz bardziej chyli się ku upadkowi. Nie ma wsparcia u swego partnera Czarka, ani nie może liczyć na zrozumienie ze strony matki. Oboje uważają, że zawód pisarki nie jest tym, który warto wykonywać, gdyż nie gwarantuje odpowiednich dochodów finansowych. Z Czarkiem tworzą związek od ośmiu lat, ale już dawno proza życia wkradła się między nich i coraz bardziej oddalają się od siebie. 

Dla Oliwii zawsze sny były ważnym elementem życia. Stara się je zapamiętywać i analizować. To wyrobiło u niej umiejętność świadomego śnienia, co pozwala jej odpocząć od przyziemnych, codziennych spraw. W jednym z kolejnych snów poznaje tajemniczego mężczyznę, który wybawia ją z opresji. Ma na imię Miron i początkowo jest do niej nastawiony niezbyt sympatycznie. Jednak z czasem, w kolejnych snach poznają się bliżej, a ona orientuje się, że Miron jest dla niej kimś więcej, niż tylko postacią ze snu.


Po raz pierwszy spotkałam się romansem, w którym dużą rolę odgrywa tzw. OOBE, czyli świadome śnienie. Jest to z pewnością coś nowego, świeżego i odbiegającego od standardowej formy romansu. To wyróżnia tę powieść od dotychczasowych książek pani Jolanty Kosowskiej, nie tylko ze względu na temat, ale też dlatego, że napisała ją razem ze swoją córką, Martą Jednachowską. Obie panie świetnie się uzupełniają, wiec trudno jest rozróżnić, którą część pisała mama, a którą córka. Styl bardzo mi odpowiadał. Jest płynny, lekki, treściwy, barwny, delikatny, ale też emocjonalny, bez nadmiernie długich opisów, z wartką akcją naznaczoną przemyśleniami bohaterki.

Bardzo podobało mi się zestawienie dwóch przestrzeni czasowych: realizmu z oniryzmem. Mieszanie się rzeczywistości ze snem nadaje powieści charakteru fantasy i pokazuje, że w życiu dzieją się czasami rzeczy, które wychodzą poza naszą percepcję postrzegania. Doskonałym pomysłem było wyszczególnienie treści snów kursywą, więc można łatwo odróżnić, co dzieje się w realnym świecie, a co w marzeniach sennych.


Osobiście lubię, gdy w historię wplecione są wątki z zakresu ezoteryki, czy mistyki, gdyż dodają one nieco magii do pozornie zwyczajnej historii o perypetiach głównej bohaterki. Poza tym dowiadujemy się, co nieco o świadomym śnieniu. To interesujący sposób na ukazanie pragnień i marzeń Oliwii. Ukazane też zostało sceptyczne podejście ludzi do tego rodzaju doświadczeń, a wiadomo, że świadome śnienie, czyli inaczej OOBE jest możliwe.

Drugi element, który przykuwa uwagę, to proces powstawania powieści i kariera pisarska. Autorki uświadamiają, że napisane powieści to dopiero początek drogi, zwłaszcza dla początkujących pisarzy. Odsłaniają kulisy rynku wydawniczego i problemy, z jakimi mierzą się autorzy książek.

Bardzo też podobał mi się wątek związany ze zwierzętami, gdyż przyjaciółka Oliwii, Magda jest weterynarzem i prowadzi hodowlę seterów irlandzkich. Jest, zatem też poruszana kwestia pomocy naszym czworonogom i troski o ich dobro, co była wzruszające i przejmujące. 

Autorki zabierają nas przy okazji do różnych zakątków świata w jednej powieści. Odwiedzamy m.in. Wenecję, afrykańską sawannę, Prowansję i Chorwację, ale też bardzo plastycznie opisane są widoki i stworzenia ze snów. 

Trudno mi jest określić jednoznacznie, do jakiego gatunku można zaliczyć powieść tego rodzinnego duetu. Są w niej elementy obyczajowe, romansu, ale też fantasy i mistyczne. Taka mieszanka daje niesamowite, momentami niemal eteryczne doznania, nakreślone tajemniczością, bajkowością, niezwykłością zdarzeń, więc przez fabułę niemal się płynie, mimo że wyłaniają się też w niej trudne tematy.

Poruszane są zagadnienia związane z relacjami w związku, ale też z rodziną i przyjaciółmi, podążaniem za marzeniami i miłością. Rozwój fabuły jest zaskakujący, więc czytałam tę powieść z zainteresowaniem. To zasługa świetnego stylu, oryginalnego pomysłu na fabułę, ciekawych postaci i nieoczywisty rozwój sytuacji. Wszystkie wątki zostały doprowadzone do końca i wyjaśnione. Bardzo podobało mi się zakończenie, które zaskoczyło mnie pozytywnie i pozostawiło z miłym odczuciem. To wspaniale napisana historia, która zabiera nas w odmęty ludzkiego umysłu, który potrafi oderwać się - dosłownie - od przyziemnych  spraw. Autorki pokazują, że wszystko jest możliwe, jeżeli tego naprawdę chcemy i dążymy do realizacji. 

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Novae Res



Gatunki

E - booki (76) Jin shin jyutsu (1) Klasyka anglosaska (1) LGBT (10) Leksykon (4) Medycyna holistyczna (9) New Adult (25) OOBE (10) Opowieści o miłości (31) Pod moim patronatem (73) Qigong (2) Romans z pazurkiem (1) Tantra (1) Tao (3) Tetralogia (4) Tradycyjna Medycyna Chińska (6) Young Adult fiction (2) angelologia (13) astrologia (28) astrologia chińska (2) astrologia medyczna (1) astrologia wedyjska (3) autobiografie (9) dywinacja (3) erotyk (71) erotyk psychologiczny (4) erotyk sportowy (3) eseje (8) ezoteryka (65) fantastyka religijna (2) fantasy (35) fantasy historyczne (6) fantasy young adult (7) felietony (1) feng shui (2) high fantasy (1) historia (15) historia Polski (3) historie prawdziwe (27) homeopatia (6) horoskop (9) joga (13) k-drama (1) kalendarz (14) kartomancja (2) karty (15) klasyka literatury (5) klasyka romansu (1) klerykal fiction (1) komedia kryminalna (14) komedia romantyczna (11) komiks (1) kryminał (132) kryminał futurystyczny (3) kryminał erotyczny (2) kryminał fantasy (2) kryminał rerto (5) kryminał retro (14) kryminał z obyczajem (7) kryminał z romansem (22) kuchnia meksykańska (1) kuchnie świata (3) kurs (8) legendy (4) literatura dla dzieci (6) literatura faktu (37) literatura historyczna (13) literatura kobieca (43) literatura motywacyjna (24) literatura młodzieżowa (34) literatura obozowa (6) literatura obyczajowa (212) literatura obyczajowa z elementami fantasy (7) literatura obyczajowa z elementami kryminalnymi (37) literatura obyczajowa z elementami metafizycznymi (11) literatura obyczajowa z elementami psychologicznymi (13) literatura obyczajowa z elementami sensacyjnymi (10) literatura piękna (6) literatura polska (463) literatura przygodowa z elementami historycznymi (3) literatura psychologiczna (13) literatura sciene fiction (3) literatura sensacyjna (15) literatura szpiegowska (2) literatura światowa (121) magia (48) medcyna mitochondrialna (1) mediumizm (2) medycyna biomolekularna (2) medycyna chińska (12) medycyna energetyczna (7) medycyna funkcjonalna (4) medycyna informacyjna (2) medycyna ludowa (1) medycyna molekularna (1) medycyna naturalna (46) medycyna żywieniowa (4) mity (4) moje rozczarowanie (2) moje spostrzeżenia (1) nie polecam (2) nowela (2) numerologia (10) obyczajowa (14) obyczajowa YA (2) obyczajowa z elementami sensacyjnymi (7) obyczajowa z romansem (60) obyczajowa z romansem i thrillerem (5) oparte na faktach (13) opowiadania (1) opowiadanie (46) opowiadanie duchowe (16) pielęgnacja urody i ciała (2) plany czytelnicze (39) podróże (13) podróże astralne (5) podsumowanie (15) podsumowanie 2026 (5) podsumowanie miesiąca (33) podsumowanie roku (7) polityka (3) polscy autorzy (11) polska autorka (539) polski autor (664) polskie książki (585) poradnik (186) poradnik kosmetyczny (1) poradnik kulinarny (24) poradnik zdrowia (12) porady (1) powieść (146) powieść drogi (5) powieść duchowa (4) powieść fantasy (18) powieść grozy (3) powieść historyczna (41) powieść jednotomowa (88) powieść kryminalna (10) powieść obyczajowa (84) powieść obyczajowa z rozwojem duchowym (1) powieść przygodowa (12) powieść przygodowo - fantastyczna (8) powieść psychologiczno-duchowa (2) powieść romantyczna (2) powieść science fiction (4) powieść sensacyjna (30) powieść surrealistyczna (2) powieść z elementami grozy (4) powieść z elementami paranormalnymi (4) powieść z humorem (6) praca z energią (13) praca zbiorowa (14) praktyka duchowa (14) praktyki magiczne (1) przesłania (15) psychoenergetyka (1) psychologia (37) psychologia duszy i umysłu (1) psychologia osobowości (9) psychoterapia (4) publicystyka (14) publikacja (4) radiestezja (6) realizm magiczny (3) refleksje (9) reportaże (6) reverse romance (2) romans (356) romans LGBT (2) romans New Adult (12) romans YA (21) romans age gap (13) romans biurowy (8) romans erotyczny (69) romans fantasy (10) romans historyczny (40) romans i magia (6) romans i sensacja (40) romans kryminalno-obyczajowy (1) romans kryminalny (3) romans mafijny (70) romans obyczajowy (15) romans podróżniczy (2) romans psychologiczny (5) romans sportowy (13) romans wojenny (1) romans z wątkiem kryminalnym (8) romans średniowieczny (1) romantasy (5) rozwój duchowy (159) rozwój osobisty (4) rośliny lecznicze (9) sensacja (22) sensacja i erotyk (33) tarot (15) techniki uzdrawiania (32) technothriller (1) teologia (3) teozofia (1) terapia energetyczna (23) terapie naturalne (75) thriller (56) thriller kryminalny (17) thriller YA (2) thriller erotyczny (4) thriller historyczny (4) thriller kryminalny (1) thriller obyczajowy (2) thriller psychologiczny (42) trailer (1) trylogia (88) turystyka (15) urban fantasy (3) uzdrawianie (74) wegetarianizm (9) wiedza duchowa (3) wiedza medyczna (2) wiedza tajemna (25) wróżby (29) wygrane (7) wywiady (8) young adult (18) z historią w tle (61) z magią w tle (1) z religią w tle (2) zbiór opowiadań (24) zdrowie (295) znaki zodiaku (3) świadome śnienie (8) świąteczne nastroje (5)