Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobiografie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobiografie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 grudnia 2025

[205/25] - 1917.: "Pani Escobar"


"Pani Escobar"
Moje życie z królem mafii
Victoria Eugenia Henao

„Przeszłość nas prześladuje, 
a duch Pabla nie chce zostawić nas w spokoju.”

Niejednokrotnie, czytając jakikolwiek romans mafijny, zastanawiałam się, jak naprawdę wygląda życie w cieniu mafii i jaką rolę odgrywają w nim kobiety. „Pani Escobar” daje odpowiedź na te pytania. To książka, która zrywa z iluzją literackiej fantazji i odsłania prawdziwe oblicze świata, w którym nie ma miejsca na bajkowe zakończenia.

Książkę można uznać za debiut, bo to na razie jedyna książka pani Victorii Eugenii Henao. To szczera, napisana w sposób bezpośredni, nawet surowy i zdecydowany opowieść o życiu kobiety, która nie słuchała przestróg rodziny. Życie pokazało, że jest brutalne, potrafi omamić, pokazać swoje różne oblicza i odrzeć z marzeń. 

Pani Escobar  miała wszystko, oprócz miłości. Trudno ją było zrozumieć, ale z drugiej strony odejście od takiego kogoś, jak jej mąż, z pewnością nie byłoby łatwe. Tkwiła więc w tym toksycznym związku, który trudno takim nazwać. To obraz kobiety samotnej, otoczonej luksusem, ale funkcjonującej według zasad narzuconych jej prze innych. I to trochę na własne życzenie. 

Opowieść zaczyna się od momentu, gdy minęło 25 lat odkąd po raz ostatni widziała się z Pablo Escobarem ukrywającym się przed sprawiedliwością. Było to 18 września 1993 roku, gdy pozostało mu 75 dni życia. Pablo Escobar poniósł śmierć 2 grudnia 1993 roku. Gdyby zaufał astrologom, być może udało by mu się uniknąć takiego losu. Jego kosmograf opracował Mauricio Puerta na kilka miesięcy przed śmiercią. Mauricio Puerta to uznany kolumbijski astrolog, naczelny astrolog prezydentów, polityków, przedsiębiorców, bankierów i międzynarodowych elit.

Publikacja pt.: „Pani Escobar” to przejmująca opowieść o miłości, która stała się więzieniem, o lojalności podszytej strachem i o walce kobiety z cieniem przeszłości. To także ostrzeżenie – że droga, którą wybrał Pablo Escobar, nie niszczy tylko jego samego, ale i wszystkich, którzy znajdą się w jego orbicie. To poruszające świadectwo życia kobiety uwięzionej w świecie mafijnych układów, która mimo wszystko próbowała zachować namiastkę normalności w realiach pełnych zagrożeń. Lektura jej wspomnień nie pozostawia obojętnym – wywołuje wachlarz emocji, od współczucia po gniew. 

W ten sposób autorka prosi o wybaczenie za to wszystko, co jej mąż zrobił, krzywdząc innych. Przedstawia jego prawdziwy wizerunek, bez upiększania i ukrywania prawdy. Jej wyznania są szczere, a przez to prawdziwe i poruszające. 

Wspomnienia autorki wzbogacone są fotografiami z prywatnego archiwum, które pozwalają zajrzeć w świat, o którym pisze. Warto podkreślić również staranne wydanie – solidna, twarda oprawa, zszywane brzegi i duża, czytelna czcionka sprawiają, że książka jest nie tylko wartościowa treściowo, ale i wygodna w odbiorze, także dla osób ze słabszym wzrokiem.


Książka nie jest prostą kroniką wydarzeń, spisanych w sposób uporządkowany. Można odnieść wrażenie nieco chaotycznej relacji złożonej z obrazków życia kobiety udręczonej i zmęczonej. Autorka dzieli się refleksjami, spogląda na przeszłość z dystansu czasu, opisuje epizody, które układają się w mozaikę życia u boku Escobara. To szczere, emocjonalne świadectwo kobiety, która próbowała zachować normalność w świecie pełnym przemocy i zagrożeń. Pomimo upływu wielu lat od śmierci Escobara,  cień jego morderczych czynów ciągnie się za Victorią Eugenią Henao cały czas, bo wciąż postrzegana jest jako wdowa po Pablo Escobarze. Długo po śmierci męża nie była w stanie mówić o tym głośno. Pierwszy zrobił to jej syn, Juan Pablo Escobar, który dziś funkcjonuje jako Sebastian Marroquín.  W swoich książkach i filmie dokumentalnym apelował, by historia jego ojca nigdy się nie powtórzyła.

Uświadomienie sobie, że czytamy prawdziwą historię, o której pani Henao opowiada z poruszającą szczerością, wywołuje ogromne wrażenie i grozę. To świadectwo kobiety, która od najmłodszych lat została wciągnięta w orbitę jednego z najgroźniejszych ludzi w Kolumbii. Jej historia jest dramatyczna, pełna emocji, ale jednocześnie niezwykle szczera i rzeczowa. Dzięki temu staje się on nie tylko poruszającą opowieścią o miłości podszytej strachem, lecz także ważnym głosem pokazującym, jak naprawdę wygląda życie w mafijnych strukturach. To niejako „dziennik podróży bez powrotu”, która zabiera w najmroczniejsze zakamarki osobowości Pabla Escobara i jej życia u boku „najokrutniejszego kolumbijskiego zbrodniarza.” 

Książkę przeczytałam kilkanaście miesięcy temu, bo w styczniu tego roku. Recenzja powstała dla serwisu Dobre Chwile, na którym można przeczytać moją recenzję w nieco innej wersji. 

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z księgarnią Bonito 
i serwisem Dobre Chwile

Wydanie: I
Data premiery: 11.09.2024r.
Data premiery hiszpańskiej: 12.03.2019
Ilość stron: 512
Okładka: twarda
Wymiary: 158 x 225 mm
ISBN 978-83-240-8998-7
Tłumaczenie: Marta Pawłowska
Tytuł oryginalny: Mi vida y mi cárcel con Pablo Escobar
Wydawnictwo: Horyzont
Moja ocena: 4/6

środa, 30 listopada 2022

1245. -„Sztuka proszenia”


„Sztuka proszenia”
Jak przestałam się martwić i pozwoliłam sobie pomóc
Amanda Palmer

Data wydania polskiego: 01.06.2021r.
Data wydania amerykańskiego:20.10.2015r.
Numer wydania: I
Liczba stron: 392
Wymiary: 210 x 140 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN 978-83-283-7557-4
Tytuł oryginału: The Art of Asking: How I Learned to Stop Worrying and Let People Help
Tłumaczenie: Piotr Chlipalski
Wydawnictwo: Sensus
Ocena: 5/6

„Każdy z nas pragnie uwagi, zrozumienia, akceptacji i więzi. Każdy pragnie, 
by mu wierzono. Artyści często wyrażają tę potrzebę…trochę głośniej.”

Poradników motywacyjnych nie brakuje i wciąż pojawiają się nowe z wieloma radami i podpowiedziami jak poprawić swoje życie. Nie raz są to informacje powtarzające się, podane jedynie w innej formie, często z przykładami wziętymi z życia. Jednak najbardziej wiarygodne są te publikacje, w których możemy przeczytać o kimś, kto wcielił porady w swoje życie i dzięki temu dokonał w nim zmiany. Taką książką jest „Sztuka proszenia” napisana przez gwiazdę rocka, pionierkę crowdfundingu i mówcę TED Amandę Palmer.


Amanda Palmer jest amerykańską piosenkarką, autorką tekstów, wokalistką i pianistką. Popularność przyniosły jej występy w duecie z Brianem Viglione, z którym założyła kapelę "The Dresden Dolls”. Podczas występów propagowała i nadal propaguje serwisy crowdfundingowe, jako sposób na poznawanie nowych ludzi. Crowdfunding polega na korzystaniu z nieodpłatnej gościnności u nieznajomych osób. Innym projektem, który wspiera artystka jest crowdsourcing, czyli uzyskiwanie wsparcia, niekoniecznie finansowego, od ludzi odpowiadających na prośbę. Odbywa się to najczęściej przez portale i serwisy internetowe.

Dziś Amanda jest kobietą otwartą na ludzi, nie boi się wyrażać swoich potrzeb, śmiało kieruje prośby do publiczności, znajomych i nieznajomych, gdy potrzebuje pomocy. Jednak nie zawsze tak było. Dużo miejsca poświęciła w swojej książce jednemu z ważniejszych etapów swojego życia, gdy postanowiła odgrywać rolę żywego posągu stojąc na ulicy i zbierając datki. 

Miała wówczas 22 lata, gdy po skończeniu szkoły zadała sobie pytanie o to, co chce dalej robić. Zawsze pragnęła zostać artystką, ale nie taką, jakich jest wiele, lecz wokalistką rockową. Jednak na ówczesnym etapie nie było to możliwe, nie widziała dla siebie szans, by zaistnieć. Zatrudniła się, więc w Lodziarni Toscaniniego, gdzie jako baristka serwowała espresso z sorbetami i lodami. Jednak to nie dawało jej satysfakcji, gdyż tak naprawdę nie chciała w ten sposób pracować. Wymyśliła więc żywą rzeźbę. W Dzielnicy Ubraniowej, czyli w ciucholandzie w Cambridge wyszukała staroświecką białą suknię, do tego dokupiła welon, wazon, który pomalowała na biało, a do tego pomalowała twarz też na biało. Przez dłuższy czas przebierała się w strój Białej Panny Młodej i osobom, które wrzucały pieniądze do szklanego wazonu, podarowywała kwiaty. Stojąc nieruchomo na skrzynkach po mleku spotkała się z różnymi reakcjami, o czym dosyć obszernie pisze w swojej książce. 


„Sztuka proszenia” to bardzo osobista książka, szczera i momentami intymna, gdyż Amanda pozwala nam zajrzeć do swojej duszy, w której czaił się zawsze lęk przed zaufaniem drugiej osobie. Odważnie mówi o swoich emocjach, trudnych chwilach, spotkanych na swej drodze osobach, w tym o swoim mężu i przyjaciołach. Uświadamia, że każdy w swoim życiu wielokrotnie o coś prosi, ale niektórzy boją się to zrobić, gdyż hamuje ich lęk przed odrzuceniem. Tymczasem nawet, jeżeli usłyszymy słowo „nie”, to nie powinno nas paraliżować, lecz po prostu musimy być na taką ewentualność przygotowani. Autorka podaje wiele przykładów ze swojego życia, które pokazują, w jaki sposób ona sobie z tym radzi.

Książka wciąga, mimo że nie jest to forma beletrystyczna, ale też nie jest to poradnik, lecz bardziej przypominająca pamiętnik. Amanda Palmer napisała ją z intencją przekazania jak największemu gronu ludzi, by nie bali się prosić, gdyż nie jest to nic złego, ani wstydliwego. Apeluje, by przestać rozpaczać, narzekać, ciągle przepraszać i się usprawiedliwiać, ale zamiast tego powinniśmy zwyczajnie poprosić. Słowo „proszę” otwiera, bowiem wiele drzwi i możliwości, ale też pokazuje, jacy naprawdę są ludzie, których spotykamy. 

Egzemplarz książki otrzymałam od portalu 

poniedziałek, 7 listopada 2022

1228. - "Niebo bez ptaków"


"Niebo bez ptaków"
Danuta Brzosko-Mędryk

Data wydania: 30.08.2022
Liczba stron: 656
Format: 130 x 200mm
Okładka: twarda
ISBN: 978-83-8234-101-0
Kategoria: Biografie, wspomnienia
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Moja ocena: 6/6

„Szłyśmy, często pytając: dlaczego? I chociaż w ciągu jednego roku dojrzewałyśmy o lata, nie wstydziłyśmy się śmiechu i łez tęsknoty za domem.”

Dziś młode pokolenie ma możliwość rozwoju, kształcenia się w spokojnych warunkach, spełniana swoich zachcianek i marzeń. Z pewnością nie potrafią sobie wyobrazić, by mogło być inaczej. Zapominają, że ich rówieśnicy, których lata młodości przypadły na okres II wojny światowej, nie dostali takich szans, mimo że też mieli marzenia i plany na przyszłość. Wszystko w jednej chwili zabrała im wojna. Dziś, gdy tocząca się za naszymi granicami brutalna i bezsensowna wojna w Ukrainie, uświadamiamy sobie, że wszystko może zmienić się w ciągu jednej chwili. Niestety, ponownie odżywają ideologie, które przyczyniły się do okrucieństw, jakie miały miejsce w czasie II wojny światowej, dlatego każdy powinien poznać prawdę o tym, do czego zdolny jest człowiek ogarnięty chorą ideologią. Takim dowodem jest książka „Niebo bez ptaków” spisana przez byłą więźniarkę z Majdanka.
‘zamiast tarcz szkolnych – czerwony trójkąt z literą „P”. Zamiast nazwisk – numery.
A chleb… Poznałyśmy wartość okruszyn, zaczęłyśmy poznawać motywy ludzkiego działania.’

Pani Danuta Brzosko-Mędryk
urodziła się 4 sierpnia 1921 w Pułtusku, więc gdy zaczęła się wojna miała 18 lat. To czas, gdy powinna czerpać radość z przywilejów młodości, uczyć się i przygotowywać do matury. Niestety, wybuch wojny zdmuchnął wszelkie plany i marzenia, zamieniając życie ludzkie w piekło. Często można było wówczas w rozmowach usłyszeć pytanie: „Dlaczego?”, bo nikt nie potrafił zrozumieć, powodów wywołania wojny przez Niemców i takiego traktowania, jakie wykazywali oni w trakcie okupowania terenów innego narodu. W 1939 roku Pani Danuta była uczennicą Gimnazjum im. Królowej Jadwigi w Warszawie, a już rok później uczęszczała na tajny kurs maturalny przygotowując się na ten egzamin dojrzałości w warunkach dalekich od normalności. Niestety, ta dojrzałość przyszła znacznie szybciej i w formie, jakiej nikt nie chciałby doświadczać. Pani Brzosko została aresztowana 16 lipca 1940 roku podczas egzaminu maturalnego z łaciny w mieszkaniu na ulicy Śniadeckich w Warszawie i wywieziona na Pawiak wraz z innymi uczennicami i nauczycielkami. Ustny egzamin maturalny ukończyła będąc więźniarką Pawiaka na tzw. spacerniaku. O tym opowiada film dokumentalny pt.: „Egzamin dojrzałości”, nakręcony przez pana Andrzeja Kałuszko w 2014 roku. Można go obejrzeć TUTAJ. Więzienie opuściła wraz z innymi dziewczętami i kobietami w dniu 17 stycznia 1943 roku. Niestety, ponownie do niego wróciła 15 sierpnia 1943 roku za działalność konspiracyjną. Rok później trafiła do obozu w Majdanku otrzymując numer 4550.
„Przekraczało to wyobrażenia normalnych ludzi. Wychowane w miłości bliźniego, patrzyłyśmy przerażone na objawioną brutalność.”

Trudno mi ubrać w słowa emocje, jakie pojawiały się u mnie w trakcie czytania o losach pani Danuty i jej współtowarzyszek niedoli spowodowanej przez hitlerowskich oprawców. Niezwykle ciężko czyta się takie wspomnienia, mając świadomość, że nie jest to wymysł literacki, lecz prawdziwe zdarzenia o niewyobrażalnym okrucieństwie, które zgotował człowiek człowiekowi. Spisane ku pamięci dla potomnych, a przede wszystkim w hołdzie ofiarom ludobójstwa, kobietom, dzieciom, ich, matkom, mężczyznom, czyli dla wszystkich tych, którzy zginęli, ale też tym, którzy w ówczesnych ciężkich warunkach życia, pośród ciągłego zagrożenia życia potrafili wykrzesać ze swego serca okruchy dobroci pomagając innym we wspólnym trudzie obozowego życia.

Zapisane fakty ukazują jak podła jest natura ludzka, która potrafi wydobyć z siebie takie ogromne pokłady zła wobec drugiego człowieka, i to tylko dlatego, że jest innego pochodzenia. Przerażające jest w tym to, że wśród wielu ofiar byli młodzi ludzie, dzieci, które wciąż zadawały sobie pytanie dlaczego? Dlaczego to się dzieje? Dlaczego ktoś chce ich zabić, dręczyć i nie pozwala normalnie żyć?


„Niebo bez ptaków” to w pewnym sensie pamiętnik spisany zaraz po wojnie na podstawie własnej pamięci autorki, ale też zapisków robionych w obozie, grypsów i wysyłanych potajemnie na poza obszar obozu. ogromnie smutna, wręcz przybijająca lektura, którą czytała, wciąż ją odkładając. Wprawdzie autorka oszczędza szczegółowych opisów, ale wszystko przekazuje stosując narrację w czasie teraźniejszym i w perspektywie pierwszoosobowej, więc każde zdarzenie odbiera się z ogromną mocą. Bardzo sugestywnie nakreśla sytuację pobytu na Pawiaku, jak i potem, gdy trafiła do obozu na Majdanku.

Coraz mniej jest już osób, które przeżyły koszmar wojny, dlatego każde świadectwo tamtych dni jest ważne, byśmy pamiętali o wydarzeniach z tej dramatycznej przeszłości naszego kraju, spisanych w takich książek, jak „Niebo bez ptaków”. Warto zaznaczyć, że obecne wydanie jest trzecim z kolei. Tuż po wojnie, 26 kwietnia 1946 roku, w rocznicę zwolnienia z obozu, pani Danuta Brzosko-Mędryk zaczęła spisywać wspomnienia tytułując je „Dlaczego?” Miały one formę rękopisu o formacie A4 oprawionego w tekturową okładkę. Jej pisane świadectwo spowodowało, że w 1972 roku została powołana przez rząd USA na bezpośredniego świadka w procesie o deportację zbrodniarki wojennej Hermine Braunsteiner-Ryan. W 1968 roku ukazał się on, jako praca pt.: „Niebo bez ptaków”, a po raz drugi w 1975 roku, a w 2022 roku po raz trzeci w pełniejszej wersji, z poprawkami edytorskimi dając dzisiejszemu pokoleniu obraz czasu, o którym nie powinniśmy zapominać.

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:






środa, 14 lipca 2021

827. - "Sercem i rozumem"

 

Sercem i rozumem
Wojciech Sobina

Wydanie: Pierwsze
Data wydania: 21 czerwca 2021r.
Format: 121x195 mm
Liczba stron: 380
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wydawca: Novae Res

"Warto kochać to, co się robi. 
Warto kochać i szanować ludzi. 
Warto szukać prawdziwych wartości"

Sukces to marzenie wielu osób, którzy zaczynają jakąkolwiek karierę zawodową czy przedsięwzięcie. W praktyce droga do niego jest trudna i często wymagająca poświęceń. Czasami pomagają przypadkowe zdarzenia, innym razem ludzie, ale zawsze sukces jest efektem naszych wyborów. O swojej ścieżce zawodowej opowiada autor książki „Sercem i rozumem”.

Wojciech Sobina urodził się 8 października 1944 roku. Ukończył Wydział Chemii Politechniki Gdańskiej oraz studia podyplomowe w Loughborough University of Technology w Wielkiej Brytanii. Pracował w dużym zakładzie przemysłowym, a następnie w wielkiej korporacji międzynarodowej. Ma za sobą udane misje do krajów rozwijających się w charakterze eksperta Organizacji Narodów Zjednoczonych. Obecnie pracuje, jako nauczyciel akademicki i doradca biznesowy. Jest żonaty, ma dwie córki i dwoje wnuków. Mieszka w okolicach Olsztyna. Fascynuje go współczesny świat i jego oddziaływanie na postawy i zachowania człowieka.

Pan Wojciech Sobina nigdy nie myślał o napisaniu książki. Gromadził przez wiele lat swoje zapiski w formie krótkich notatek, w których utrwalał bieżące wydarzenia związane z jego burzliwą i urozmaiconą ścieżką zawodową oraz refleksje  nad otaczającą go rzeczywistością. Początkowo nazwał swoje eseje „Nadzieje i rzeczywistość” i w ten sposób powstał materiał składający się na „Historie bardzo osobiste”, będący próbą ukazania jego historii zawodowej w otoczeniu panujących w danym czasie realiach, aż w końcu zebrane wspomnienia, gromadzone przez lata aż do tej pory, stały się zaczątkiem jego debiutanckiej książki.


Bazując na własnych doświadczeniach postanowił napisać przewodnik dla młodych ludzi stawiających swoje pierwsze kroki w jakimkolwiek zawodzie. Pragnął w ten sposób im pokazać to, co warto w sobie rozwijać i podpowiedzieć w jaki sposób doskonalić swoje umiejętności. Tak powstał tytuł roboczy  „Trzy kroki do sukcesu zawodowego” wraz z pierwszym rozdziałem pt.: "Smaki sukcesu”, które obejmowały lata 1967 do 2011 roku. Opowieść zaczyna się w momencie, gdy jest 1981 rok. Wówczas autor wyjechał do Wielkiej Brytanii, do której został wysłany na staż naukowy po 15 latach pracy na stanowisku inżyniera w instytucie polimerów.

Następnie powstała część druga pt. „Biedni i bogaci” nakreślająca wydarzenia w latach, 1987 do 1994, która została napisana, gdy autor pracował w charakterze eksperta ONZ. Ten czas był dla pana Sobiny intensywnym okresem i bogatym w różnorodne przeżycia, jakich doświadczał w wielu zakątkach świata, co pozwoliło mu stworzyć  obraz świata o zróżnicowanym kulturowo charakterze ale też podejścia do człowieka, kultywowania wartości i postrzegania otaczającej nas rzeczywistości.

Część trzecia zatytułowana „Nowe szaty cesarza” dotyczy tylko 2019 roku i ma charakter bardziej filozoficzno-duchowy Autor opowiada w niej o współczesnych wyzwaniach, najważniejszych problemach, wciąż obecnych wokół nas wyścigu szczurów, stresujących sytuacjach, presji czasu i usilnego pędu ku karierze, bez oglądania się na innych. Skłania do zastanowienia się nad tym, co wokół nas się dzieje, udziela praktycznych wskazówek i doradza jak iść w stronę sukcesu.

Autor zabiera nas w nostalgiczną podróż w przeszłość, ukazując rzeczywistość sprzed wielu lat i opowiadając o własnej ścieżce kariery, która obfitowała w różne zbiegi okoliczności, niespodzianki, trudniejsze i lepsze chwile, które ukształtowały jego osobowość opartą na wartościach będących odwiecznymi prawami natury. Śledzimy jego karierę od stypendysty naukowego poprzez pracownika HR w korporacji, eksperta ONZ aż do obecnej roli wykładowcy, szkoleniowca a prywatnie męża, ojca i dziadka. Ukazuje wiele absurdów zarówno ówczesnego życia jak i współczesnego, porównuje zagraniczne realia z polskimi podkreśla to, co jest ważne, by osiągnąć sukces i jednocześnie zachować ludzkie oblicze.

„Sercem i rozumem” to biograficzna bardzo pozytywna, refleksyjna a czasami filozoficzna opowieść o życiu, ukazująca zmiany, jakie zaszły na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Autor pokazuje na swoim przykładzie, co jest potrzebne, by osiągnąć sukces, nie tylko zawodowy, ale też osobisty. To bogate w przeżycia spojrzenie na to, co niesie nam los i możliwościach, które pojawiają się w naszym życiu. 

Czasami w wyborach musimy kierować się rozumem a czasami sercem albo jednym i drugim, Zawsze jednak warto być człowiekiem mającym na uwadze dobro drugiego człowieka, bo wówczas, po latach, patrząc w lustro, możemy spokojnie spojrzeć sobie w oczy.

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:



piątek, 18 października 2019

512. - "Czas dorosłości" - przed premierą

Pod patronatem Oazy Recenzji
Recenzja przedpremierowa


Czas dorosłości 
Zdzisław Brałkowski 
PREMIERA 23 PAŹDZIERNIKA 2019 R

„Naszym życiem zawiaduje biologia – jest czas dzieciństwa, potem nadchodzi okres młodzieńczych doświadczeń i uniesień. Chcielibyśmy ten okres przedłużyć, najlepiej w nieskończoność, ale, niestety, nie umkniemy przed dorosłością.“

Dzisiejsza rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej, niż jeszcze 30 czy 40 lat temu. To niewielki okres czasu, ale zmiany, jakie zaszły, są ogromne. Wiele osób, które wychowały się w latach 70. z rozrzewnieniem wraca do nich i wspomina przeżyte chwile. Atmosferę tamtych dni możemy poczuć dzięki książce pt.: „Czas dorosłości“.

źr. zdjęcia: psychoskok.pl
Zdzisław Brałkowski przepracował kilkadziesiąt lat, najpierw w fabryce, później wychowując i ucząc młodzież. Jego wspomnienia są skarbnicą, z których zaczął czerpać kilka lat temu, kiedy rozpoczął przygodę z literaturą. W 2015 roku ukazała się jego pierwsza powieść „Syberia, inny świat”. Oprócz wspomnień, pisze również poezję, zwłaszcza lżejszej kategorii - limeryki i fraszki, satyrę, teksty piosenek. Część z utworów ukazała się w almanachu „Fraszki i słowne igraszki” w 2015r. oraz w autorskim tomiku „Fraszki, limeryki i inne żarciki” w 2016. 

To moje trzecie spotkanie z twórczością autora jak i z cyklem „Zza zasłony czasu“. Pierwsza pt.: „Młodości szczęśliwa“ ukazała się w 2016 roku i przybliżała życie w latach 60. Druga - „Wileńszczyzna w miniony czas“ pokazywała burzliwe losy ludzi w powojennej rzeczywistości. Trzecia część dotyczy okresu, gdy autor zakończył naukę w szkole, zdał maturę i wkroczył w świat dorosłości zaczynając swoją pierwszą pracę. 

„Czyny społeczne i oddawane w rekordowym tempie wielkich budów na święta państwowe były nieodłącznym czynnikiem życia publicznego w naszej ojczyźnie“

„Czas dorosłości“ to kontynuacja wspomnień pana Zdzisława Brałkowskiego, który dzieli się swoimi historiami, jakie dane mu było przeżyć w drugiej połowie lat 70. i na początku lat 80. Kieruje ją w szczególności do starszej młodzieży i dorosłych. Książkę można czytać niezależnie od tego czy znamy poprzednie części serii, gdyż nie wpływa to na jakość opowiadanych anegdot. Oczywiście, znajomość wcześniejszych opowiadań cyklu „Zza zasłony czasów“ daje pełniejszy obraz dziejów autora, ale można do nich sięgnąć też po przeczytaniu trzeciej odsłony autobiografii. 

Gdy jesteśmy dziećmi, chcemy szybko dorosnąć, bo wydaje się nam, że wówczas będziemy mogli robić więcej rzeczy, bez ograniczeń i jakichkolwiek nakazów. Podobnie myślał autor książki oczekując, że będzie to czas wytęskniony, bez klasówek, nauki, szkolnego rygoru i rodzinnych wymagań. Był przekonany, że wraz z wejściem w dorosłość, wkracza „do raju, arkadii, krainy szczęśliwości.“ Niestety, proza życia zweryfikowała jego oczekiwania ale też nauczyła radzenia sobie w trudnych sytuacjach.  

Swoje wspomnienia ujął w jedenastu rozdziałach, które swoim tytułem nawiązują do wątku, który wypełnia jego treść. Nie omija trudnych tematów związanych z ówczesną sytuacją polityczną czy gospodarczą ale nie są dominujące lecz tylko stanowią tło dla osobistych wydarzeń z jego życia zawodowego, rodzinnego i towarzyskiego. Poznajemy jego przemyślenia, spostrzeżenia i wnioski jakie wyciąga z podjętych przez siebie, często nietrafionych decyzji. Obserwujemy jak z niedoświadczonego młokosa przemienia się w dojrzałego mężczyznę znającego swoją wartość i ukształtowanego przez życie. 

„Nuda jest syjamską siostrą nadmiernej pracy – jedna i druga nie są przyjemne dla człowieka.“

W niezwykle realny, lekki i często humorystyczny sposób opowiada o swoich przygodach oraz realiach ówczesnej rzeczywistości. Towarzyszymy mu od momentu podjęcia przez niego pierwszej pracy aż do chwili, gdy zaczyna swój nowy etap życia jako świeżo „upieczony“ małżonek. Zgrabnie łączy swoje osobiste przeżycia z niektórymi wydarzeniami, z których, jako naród, jesteśmy dumni, ale z takimi, o których wolimy nie pamiętać. Z pewnością u nie jednej osoby nostalgię wywołają sukcesy sportowe naszych złotych siatkarzy Huberta Wagnera, niezapomniana zima stulecia, czy pierwsze wyjazdy do NRD ale też refleksje związane ze stanem wojennym lub trudami dnia codziennego w czasie kryzysu gospodarczego. 

„Szczęścia nie można nadużywać, gdyż może się odwrócić od zbyt zachłannego“

O latach tzw. „gierkowskich“ wytworzyło się wiele mitów i historii, które nie oddają prawdziwej rzeczywistości tamtych czasów. Autor pokazuje, że ówczesne życie wymagało umiejętności radzenia sobie w każdej sytuacji i niejednokrotnie ujawniało swoje zarówno dobre jak i niezbyt miłe strony. W zabawny sposób opisuje realia ekonomiczne w latach 70. ale też tzw. „niepisane zasady“, które panowały w społeczeństwie na polu zawodowym i społecznym. Nie brakowało chwil szczęścia i radości, wzajemnych towarzyskich relacji, lojalności i przyjaźni. Mimo wielu problemów, ludzie potrafili ze sobą współpracować, wzajemnie się wspierać i bawić. 

„Czas dorosłości“ to obrazki z życia młodego mężczyzny, którego twarde realia rzeczywistości zmuszają do zdobywania umiejętności, radzenia sobie w różnych, często zaskakujących sytuacjach. Pokazuje, że nie zawsze dorosłość jest usłana różami. Nie raz trzeba zmierzyć się z wieloma problemami, podejmować decyzje i dokonywać wyborów, których konsekwencje musimy ponieść sami. To także świetna lekcja historii dla dzisiejszego, młodego pokolenia i doskonały materiał porównujący współczesny świat do świata ich rodziców oraz dziadków. Natomiast dla starszego pokolenia to piękna, nostalgiczna podróż, która na pewno przywoła wiele wzruszających wspomnień. 

Każdy etap naszego życia ma swoje znaczenie i powinniśmy doceniać go, bez względu na wiek. To, niestety, uświadamiamy sobie dopiero po czasie, a wówczas pojawiają się wspomnienia i tęsknota za tym co było. Pan Brałkowski z pewnością nie zakończył jeszcze snucia swoich wspomnień. Kończąc trzecią część swojej autobiografii pozostawia czytelnika z obietnicą kolejnych opowieści z cyklu „Zza zasłony czasu“, z czego niezmiernie się cieszę.

Wydanie: I
DATA PREMIERY: 23.10.2019r
KATEGORIA: Wspomnienia, autobiografia
WYDAWCA: Psychoskok
TŁUMACZENIE: NIE
JĘZYK ORYGINAŁU: polski
OPRAWA: miękka
FORMAT: 148 x 210 mm
ILOŚĆ STRON: 265
Redaktor prowadząca: Wioletta Tomaszewska 
Korekta: Ewa Katarzyna Ambroch 
Redakcja i korekta: Joanna Barbara Gębicka 
Projekt okładki: Adam Brychcy 
Fotografie w książce: Zdzisław Brałkowski 
Fotografie na okładce: Andrey Shevchenko 
Skład: Jacek Antoniewski

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu:


poniedziałek, 26 sierpnia 2019

492.- "Wileńszczyzna w miniony czas"


Wileńszczyzna w miniony czas
Zdzisław Brałkowski

Wydanie: I
Rok wydania: 2018
Format : 148×210 mm
Ilość stron: 242
Oprawa: miękka
Redaktor prowadząca: Wioletta Tomaszewska
Redakcja i korekta: Marlena Rumak
Projekt okładki: Jakub Kleczkowski
Skład: Jacek Antoniewski
Korekta: Marta Gralińska

      

„wojna mieli jak młyn, rodziny też“

Historia naszego narodu jest niezwykle burzliwa, zagmatwana i ciekawa. Doświadczamy jej zawirowań niemal każdego dnia, nawet jeżeli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Najczęściej postrzegamy historię jako szereg różnych wydarzeń na scenie politycznej i uważamy, że wiele z nich nas nie dotyczy. Na przestrzeni wieków można zaobserwować jak ogromny wpływ miała ona na ludzkie losy. Nie musimy zagłębiać się zbyt daleko w przeszłość. Wystarczy spojrzeć na ostatnie sto lat, by dostrzec jak bardzo świat zmienił się pod wpływem światowych zdarzeń a wraz z nimi życie zwykłych ludzi. O tym opowiada książka pt.: „Wileńszczyzna w miniony czas“

źr.zdjęcia: www.psychoskok.pl
Zdzisław Brałkowski przepracował kilkadziesiąt lat - najpierw w fabryce, później jako wychowawca trudnej młodzieży. Kilka lat temu rozpoczął swoją przygodę z literaturą czerpiąc inspiracje ze swoich wspomnień. W 2015 roku ukazała się jego pierwsza książka „Syberia, inny świat“ a następnie „Młodości szczęśliwa“, która zapoczątkowała cykl „Zza zasłony czasu.“ 

„Wileńszczyzna w miniony czas“ to druga część tej serii, w której poznajemy burzliwe losy jego rodziny. Autor zebrał w niej historie opowiadające o losach swojego ojca Jana Brałkowskiego i matki Geni Ciechanowicz. Zanim doszło do małżeństwa, oboje przeszli długą drogę wymuszoną przez zawirowania wojenne i nie tylko. 

Jan mieszkał przed II wojną światową we wsi Polany, natomiast Genia - w małym miasteczku Ostrowiec. Gdy wybuchła wojna, niespodziewanie dla mieszkańców tego regionu, wszyscy znaleźli się w innym państwie - na Białorusi i to bez ruszania się z miejsca. Do 1939 roku były to ziemie polskie. Po wkroczeniu Armii Czerwonej we wrześniu 1939 roku Stalin przekazał połowę województwa wileńskiego Litwie następnie w 1940 roku zajął Estonię, Łotwę i Litwę oraz całą przedwojenną Wileńszczyznę. Następnie te ziemie w 1941 roku zdobył Hitler roku a 3 lata później Stalin ponownie zajął te tereny, wyznaczając nowe granice administracyjne. Wraz z końcem wojny zmieniły się granice Polski w wyniku ustaleń w Poczdamie. Zaczęły się przesiedlenia rodzin na ziemie odzyskane. Nikt nie liczył się z ludźmi, którzy musieli zostawić „ojcowiznę“, groby bliskich i całkowicie zmienić swoje życie w nowym miejscu.

Rodzina Brałkowskich została, niestety, rozdzielona losami wojny i w efekcie Genia Ciechanowicz zamieszkała w w Polsce w Gdańsku, natomiast Jan Brałkowski służył wówczas w wojsku stacjonującym nad Nysą Łużycką. W tym czasie ich najbliżsi musieli pozostać na Białorusi. 

„Polski za cara nie było, ale my Polacy byli. Teraz za Stalina, Polska za miedzą jest, a nas bez pytania na Białorusinów przerobili, jak jakieś bezrozumy.“


Książkę czyta się momentami z zapartym tchem, gdyż autor potrafi doskonale budować napięcie opowiadając o losach swoich rodziców. Lekkim stylem i bez patosu wspomina czas II wojny światowej i lata po jej zakończeniu. Są to wyjęte z całości niektóre epizody pokazujące jak bardzo dzieje narodu wpływają na pojedynczych ludzi. Razem z bohaterami uczestniczymy w ich codziennym życiu na wsi i w mieście, ale też w czasie okrążenia, ucieczce z transportu, walkach partyzanckich i wojskowych, przemianach powojennych, a nawet w weselu kaszubskim. Towarzyszą nam przy tym różnorodne emocje, od strachu, gniewu aż po radość. 

Autor zastosował w niej zmienną narrację, która przez dwie pierwsze części dotyczące jego dziadków i rodziców, zostały nakreślone w trzeciej osobie. Sposób relacji zmienia się na pierwszoplanową w momencie, gdy na świecie jest już młody Zdzisiek, i do końca książki poznajemy losy rodziny z jego punktu widzenia. 


Historia rodziny Brałkowskich jest świadectwem burzliwych, trudnych i zawiłych losów wielu ludzi w czasie wojny i latach powojennych. Autor oddaje ten czas bardzo sugestywnie, czasami z przymrużeniem oka a czasami z ogromną powagą. Wydarzenia spisane zostały w formie krótkich opowiadań chronologicznie przybliżając nam atmosferę tamtych lat. Czytając kolejne rozdziały przeżywamy razem z bohaterami ich rozterki, przygody, emocje i radości. Śledzimy ich zmagania z hitlerowskimi okupantami, stalinowskimi represjami i administracyjnymi procedurami. My poznajemy tylko te najbardziej znaczące epizody, w których nie brakuje zarówno radosnych chwil jak i pełnych rozczarowań, emocji oraz nieprzewidzianych zdarzeń. 


Książka jest ważną pozycją na rynku wydawniczym, gdyż pozwala namacalnie poczuć atmosferę minionych lat. Ucząc się historii w szkołach poznajemy jedynie ogólne zarysy dziejów, powierzchownie skupiając się jedynie na datach i najważniejszych faktach. Tymczasem za sztywnymi informacjami kryją się dramaty i autentyczne życie wielu tysięcy osób. Wojna odcisnęła swoje piętno na większości ówczesnego społeczeństwa ale i lata powojenne nie były łatwe. Realia polityczne, gospodarcze, społeczne i ekonomiczne utrudniały codzienne życie zwykłych ludzi. W takich sytuacjach dobrze jest mieć wsparcie ze z strony najbliższych, co pokazuje historia Jana Brałkowskiego, który przekonał się nie raz, ze może zawsze na nich liczyć. Wzajemna pomoc, wspólne pokonywanie przeszkód, miłość, wzajemna troska to ponadczasowe wartości, które wzmacniają więzi rodzinne i nawet dzieląca ich odległość nie jest w stanie je zniszczyć.

W październiku ukaże się trzecia część wspomnień z cyklu "Zza zasłony czasu" pod tytułem "Czas dorosłości", której "Oaza Recenzji" ma przyjemność patronować. Oczekuję, że autor znowu zabierze mnie w czasy, które warto poznać z innej perspektywy. 

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu:




niedziela, 18 sierpnia 2019

488. - "Młodości szczęśliwa"


Młodości szczęśliwa
Zdzisław Brałkowski

Wydanie: I
Rok wydania: 2016
Oprawa: Miękka
Wymiary: 14 x 20 cm
Ilość stron: 232
Skład: Jacek Antoniewski
Projekt okładki: Robert Rumak
Korekta: Ryszard Krupiński
Ilustracje: Zdzisław Brałkowski
Cykl: „Zza zasłony czasu”

      

„Życie nie jest usłane samymi różami, a jeżeli nawet, to róż też mają końce“.

Dzieciństwo i młodość to okres, który większość osób wspomina z rozrzewnieniem. W naszej pamięci odciskają się z reguły miłe lub zabawne chwile, do których po latach chętnie wracamy. Podobnie dzieje się u autora książki pt.: „Młodości szczęśliwa“. Już ten tytuł wskazuje, że wspomnienia budzą u niego uśmiech na twarzy.

źr. zdjęcia: psychoskok
Zdzisław Brałkowski urodził się w roku 1953 w Gdańsku. Jego rodzice pochodzą z Wileńszczyzny. Od 1962 roku mieszka w Grudziądzu. Po ukończeniu technikum pracował w fabryce, krótko jako elektryk, później przez dziesięć lat jako zaopatrzeniowiec. Kolejne prawie dwadzieścia lat przepracował z młodzieżą w Ochotniczych Hufcach Pracy. Jednocześnie dokształcał się, ukończył magisterskie studia na Uniwersytecie Warszawskim. Od wielu lat pracuje w szkole jako nauczyciel, pomagając prostować pokręcone ścieżki życiowe młodzieży. Kilka lat temu zaczął spisywać ciekawsze przeżycia, śmieszne i poważne zdarzenia, tak z lat dzieciństwa i młodości, jak i z pracy. Pierwsza jego książka pt.: „Syberia, inny świat” ukazała się w 2015 roku i jest relacją z wakacyjnej pracy wraz z grupą polskiej młodzieży, ze zderzenia dwóch różnych mentalności. Pisze również poezję, zwłaszcza lżejszej kategorii oraz teksty piosenek oraz interesuje się polityką, historią i przyszłością. Jest również zapalonym pływakiem i rowerzystą. [wywiad autorem TUTAJ]

„Młodości szczęśliwa” jest jego drugą książką a pierwszą z cyklu „Zza zasłony czasu“. Miała ona swoją premierę 3 lata temu ale dopiero teraz trafiła ona do moich rąk. Druga odsłona tej serii nosi tytuł „Wileńszczyzna w miniony czas“. Natomiast w październiku 2019 roku, a więc już niedługo, ukaże się trzecia część pt.: „Czas dorosłości“, którą będę miała przyjemność objąć patronatem. 

Zanim jednak będziemy mogli ją poznać, proponuję sięgnąć do jego wcześniejszych wspomnień spisanych w opowiadaniu „Młodości szczęśliwa“, która zabiera nas w przeszłość budząc wspomnienia. Autor przedstawia nam świat, którego dziś już nie ma i żyje jedynie w naszych wspomnieniach. Spisał w niej to co pamiętają i co chciałby utrwalić na kartkach opowiadania, by oderwać czytelnika od codziennych spraw, zmartwień i przywołać miłe chwile z minionych lat.

Każdy ma takie sytuacje, do których chętnie wraca wspominając ludzi, miejsca czy przeżyte przygody. Nie brakuje ich także w książce pana Brałkowskiego, który trzynastu krótkich rozdziałach autor zabiera nas w lata 60. i 70., do czasów swojego dzieciństwa i młodości. Historyjki spisane zostały swobodnym, lekkim językiem, często z humorystycznym zabarwieniem i dystansem. Uwiecznił w nich to, co utkwiło mu w pamięci starając się odtworzyć jak najwięcej szczegółów z tamtych dni. Każdy z rozdziałów obejmuje określony okres czasu, począwszy od lat szkolnych aż do egzaminu dojrzałości czyli matury. 


Nadał swoim wspomnieniom ciekawą formę odtwarzając emocje jakie targały młodym człowiekiem, sposób myślenia i podejścia do życia. Oglądamy ówczesne realia najpierw oczami dziewięcioletniego chłopca poprzez jego lata licealne aż do zakończenia edukacji w szkole średniej. Autor nie omija niektórych wydarzeń politycznych i społecznych ale nie są to najważniejsze tematy, które zajmowały wówczas dziecięce umysły. Toczą się one w tle tego, co przeżywa mały Zdzisław i jego koledzy. 


To z pewnością będzie nostalgiczna podróż w czasie dla wielu osób, które wychowywały się w tamtych latach i może wywołać to u nich tęsknotę za minionym czasem. Natomiast młodzi ludzie mogą poczuć atmosferę ówczesnych dni, której nie można odnaleźć w dzisiejszej rzeczywistości. Trudno im z pewnością będzie zrozumieć niektóre formy zachowań, traktowania uczniów czy reakcji rodziców. Wiele epizodów może u nich wywoływać zdziwienie a nawet oburzenie, gdyż nie znają rzeczywistości bez komórek, gadżetów, różnych udogodnień czy ograniczeń. Jednocześnie autor odczarowuje powszechnie funkcjonujący u niektórych osób pogląd dotyczący trudów życia w PRL.

Dziękuję Wydawnictwu Psychoskok za możliwość poznania tej książki, 
którą można kupić m.in.