"Alfabet pięknych pań"
Seria: Pięć par rękawiczek
Tom drugi
Mona Gin
„Prawdziwa przyjaźń zaczyna się w trudnych chwilach,
a nie na nich kończy.”
Bez względu na czasy jedno pozostaje niezmienne — człowiek ma swoje plany, a życie swoje. W książce „Pięć par rękawiczek” poznaliśmy pięć kobiet, pięć różnych historii i jeden świat, w którym przyjaciółki próbują odnaleźć własną drogę i szczęście. W drugiej odsłonie ich historii pt.: „Alfabet pięknych pań”, życie niejednokrotnie wystawia je na próbę, pokazując że droga do szczęścia bywa znacznie trudniejsza, niż mogłoby się wydawać.
Wydaje się, że bohaterki wreszcie odnalazły swoją drogę do szczęścia i są u boku osób, z którymi chcą dzielić przyszłość. Z wyjątkiem Janny, która po trudnych doświadczeniach na razie stroni od związków, choć i dla niej pojawia się iskra nadziei na miłość.
Zaczynamy poznawać dalsze losy przyjaciółek od dnia 6 sierpnia 1865 roku i spędzamy z nimi kilkanaście tygodni, które są dla tytułowych pięknych pań pełne intensywnych wydarzeń i emocji. Opowieść rozpoczyna się od przygotowań do ślubu Augusty Maclay, który staje się wydarzeniem sezonu i przyciąga uwagę całego Londynu, a życie bohaterek zdaje się wracać na spokojniejsze tory. Do tego ważnego wydarzenia w życiu pomagają przygotować się w jej wierne przyjaciółki. Nie ma tylko Katherine, która podążyła gdzieś za swoją miłością i nikt nie wie, co się z nią dzieje. Jednak i ona w końcu przybywa do Londynu, po pewnym wydarzeniu, które poruszyło całą angielską stolicę.
Pani Mona Gin wrzuciła mnie w wydarzenia, które przybierają nieoczekiwany zwrot, burząc pozorną sielankę i wprawiając nie raz w emocjonalne poruszenie i zaskoczenie. Jest tu dużo emocji, ale nie są one przesadzone czy sztuczne. Nie wszystko układa się pięknie i bez problemów, tak jak moglibyśmy się tego spodziewać, a niektóre decyzje bohaterek mogą zaskoczyć — czasem nawet lekko zirytować. Problemy narastają, aż w pewnym momencie zaczynają naprawdę ciążyć. Nie brakuje chwil wzruszeń i radości, ale też smutku, niepewności, obaw, tęsknoty, a nawet żałoby i pogodzenia się ze stratą. Są tajemnice, podejrzenia o zdradę, konflikty, układy i decyzje, które mogą jednych zranić, a innych uszczęśliwić, bo przy każdej z pań ciągle coś się dzieje. Ich życie nie stoi w miejscu — nieustannie się zmienia, stawiając przed nimi nowe wyzwania i zmuszając do konfrontacji z własnymi uczuciami oraz przeszłością.
To właśnie ta dynamika sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Każda z bohaterek jest inna, ma własny bagaż doświadczeń, marzenia i lęki, dzięki czemu łatwo znaleźć w nich cząstkę siebie lub przynajmniej zrozumieć ich wybory. Dzięki temu powieść nie jest przesłodzona ani nijaka, lecz ma naturalny, życiowy charakter, co czyni ją bardziej autentyczną. Autorka umiejętnie splata ich historie, budując opowieść pełną napięcia, ale też ciepła i refleksji. Pokazuje, że życie rzadko bywa czarno-białe, a szczęście często przychodzi w najmniej oczywistych momentach.
„Alfabet pięknych pań” to świetnie napisana kontynuacja — bardziej dopracowana i wyrobiona literacko, co widać chociażby w przemyślanej konstrukcji fabuły. Ten tom składa się z czterech części, a każda z nich - z rozdziałów ułożonych alfabetycznie według bohaterek. Autorka zadbała również o oznaczenia czasowe, czego brakowało mi w pierwszym tomie.
Ważnymi postaciami są również panowie, bez których ta historia byłaby niepełna. Spotykamy galerię mężczyzn o różnych temperamentach, statusie i moralności, którzy wchodzą w życie bohaterek — czasem je wspierając, a czasem komplikując ich życie bardziej, niż same mogłyby przewidzieć. Dzięki temu relacje między postaciami są wielowymiarowe i dalekie od schematyczności. Autorka pokazuje zarówno subtelność rodzących się uczuć, jak i napięcia wynikające z różnic charakterów, oczekiwań czy społecznych konwenansów.
Powieść „Alfabet pięknych pań” to książka, która pozwala zanurzyć się w emocjach, relacjach i codzienności epoki, a jednocześnie pozostawia nas z poczuciem, że piękno — podobnie jak alfabet — ma wiele liter , z których można ułożyć wiele słów i znaczeń, ale razem tworzą spójną, choć nie zawsze oczywistą całość. To także opowieść o przyjaźni, która daje oparcie, pozwala spojrzeć na siebie z innej perspektywy i przypomina, że nawet w świecie pełnym zasad i ograniczeń najważniejsze pozostają relacje z drugim człowiekiem.
Druga część historii o pięciu niezwykłych kobietach w dużej mierze domyka ich losy, dając poczucie uporządkowania i emocjonalnego spełnienia. Nie wszystkie wątki zostały jednak całkowicie zamknięte — szczególnie intrygująca pozostaje historia Nicolasa Smitha, która zdaje się wciąż niedopowiedziana. Mam więc nadzieję, że autorka jeszcze do niej powróci i pozwoli nam lepiej poznać jego dalsze losy.
Recenzja tomu I: "Pięć par rękawiczek"
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery: 16.03.2026r.
Ilość stron: 400
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka
ISBN: ISBN: 978-83-8423-388-7
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 6/6







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli któryś z komentarzy nie jest widoczny, proszę o cierpliwość. System bloggera czasami wrzuca komentarze do zatwierdzenia.
Każda recenzja to moje subiektywne odczucia! Wasze mogą być zupełnie inne i zawsze jestem ciekawa Waszych opinii.
Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą.
Wpisy o charakterze spamu oraz z reklamami firm lub produktów będą usuwane.