piątek, 23 października 2026

[171/26] - 2109.: "Jak pracować z uzdrawiającą energią ciała?"


Jak pracować z uzdrawiającą energią?
Bezpieczne ćwiczenia, które wspierają witalność, odporność i regenerację
Robert Bruce

„Ciało energetyczne to fundamentalny schemat subtelnej energii twojego fizycznego ciała.”

Wszystko wokół nas jest energią i my także nią jesteśmy. Wszelkie dolegliwości i choroby najpierw manifestują się w naszym polu wibracyjnym, dlatego ważne, byśmy potrafili pomóc sobie już na tym etapie. Jednak nawet wówczas, gdy już fizycznie odczuwamy jakieś schorzenia, warto wspierać się różnymi metodami energetycznymi, by pomóc organizmowi radzić sobie z chorobą. Sekrety uzdrawiania i wspierania siebie za pomocą energii uczy książka pt.: „Jak pracować z uzdrawiającą energią ciała?”

Jej autor – Robert Bruce pomaga ludziom od wielu lat, a odkąd pojawił się Internet, zaczął wspierać ich w pokonywaniu trudności z projekcją astralną i w pracy z energią także na odległość. Wówczas wpadł na pomysł wykorzystania dotyku z użyciem świadomości ciała i okazał się on w praktyce skuteczny. Nazwał tę technikę „techniką liny”. To stało się podstawą jego pracy z pacjentami, gdyż uważa, że ciało energetyczne jest niezwykle ważne. My skupiamy się najczęściej na ciele fizycznym, a tymczasem dobra kondycja ciała energetycznego wpływa korzystnie na cały nasz organizm.

„Jak pracować z uzdrawiającą energią ciała?” jest drugim wydaniem tej książki, ale u nas ukazała się po raz pierwszy. Premierę zagraniczną miała już w 2007 roku, a obecne wydanie polskie to przetłumaczona publikacja z 2011 roku. To pozwoliło autorowi uzupełnić swoje dzieło w nowe informacje oparte na swoich doświadczeniach.

Jego autorska metoda opiera się na świadomości ciała i obrazowaniu dotykowym. Głównym fundamentem, na którym opiera się system Roberta Bruce'a, jest autorska metoda zakorzeniona w świadomości ciała oraz obrazowaniu dotykowym. Autor, będący uznanym pionierem współczesnej duchowości, bazuje na dekadach własnych doświadczeń i rygorystycznych testów, co nadaje jego słowom wyjątkowej wiarygodności. Kluczową innowacją tej pozycji jest odejście od czysto abstrakcyjnych wizualizacji na rzecz fizycznych odczuć. Bruce udowadnia, że używając pamięci zmysłu dotyku, każdy z nas jest w stanie realnie poczuć przepływ energii. Wykorzystanie dotyku okazuje się strzałem w dziesiątkę, ponieważ zmysł ten silniej aktywuje nasze zasoby życiowe, a jednocześnie skutecznie chroni przed chaosem myśli, który tak często utrudnia skupienie osobom początkującym.

W książce ta wiedza została podzielona na osiem rozdziałów, a całość ma charakter praktyczny. Materiał teoretyczny przeplatany jest ćwiczeniami, które można wykonać sukcesywnie w trakcie czytania. Do tego zostały zamieszczone instruktażowe rysunki, uzupełniające prezentowaną treść i pomagające zrozumieć zagadnienia danego rozdziału. On sam na wstępie informuje, że książka jest zbiorem prostych praktyk i faktycznie tak jest. Prezentuje na początek zestaw ćwiczeń, które pozwalają poczuć swoją energię, po czym uczy, jak krok po kroku stworzyć swój własny system stymulacji i rozwoju ciała energetycznego. Dzięki jego prowadzeniu i wskazówkom będziemy bardziej świadomi swojego ciała poprzez nawiązanie z nim kontaktu energetycznemu.

Wszelkie opisy i przekazywana wiedza została oparta na obserwacjach dokonywanych przez pana Roberta Bruce i na praktyce w pracy z energią. Przedstawia przy tym to wszystko w sposób bardzo przystępny i przejrzysty, oraz poprzez fizyczne odczucia, których możemy doświadczyć podczas ćwiczeń. W ten sposób poznajemy nie tylko czym jest ciało energetyczne, ale też system czakr, energia kundalini, meridiany, pole auryczne i na czym polega praca z nimi. W niezwykle prosty sposób autor uczy pracy z oddechem oraz odpowiednią intencją. Pokazuje, jak fizycznie odczuwać wewnętrzne wibracje, a następnie świadomie przemieszczać je po całym ciele.

Pan Bruce nie odcina się przy tym od nauki, wręcz przeciwnie – w niezwykle zręczny sposób łączy głęboki rozwój duchowy z elementami neuronauki. Dzięki temu proponowane przez niego ćwiczenia umysłu są wysoce weryfikowalne i logiczne. Otrzymujemy rzetelną wiedzę, która płynnie łączy się z medycyną naturalną. Dzięki jasnym instrukcjom krok po kroku dowiadujemy się, jak bezpiecznie diagnozować kondycję swojego organizmu, skutecznie usuwać blokady energetyczne, które generują napięcia i problemy ze zdrowiem.

Współczesny świat nakłada na nas ogromne tempo życia, którego bezpośrednimi skutkami są permanentny stres, napięcie mięśniowe oraz natłok negatywnych myśli. Te codzienne obciążenia bardzo często stają się barierą blokującą naturalne procesy regeneracyjne ludzkiego organizmu. Zrozumienie własnego organizmu to absolutna podstawa sukcesu w każdym obszarze naszego rozwoju. Książka „Jak pracować z uzdrawiającą energią ciała” daje nam do tego gotową mapę i narzędzia. Dzięki niej możemy bardziej świadomie pracować nad poprawą zdrowia, uwolnić się od stresu i obudzić w sobie uśpiony, uzdrawiający potencjał swojego ciała. Pan Robert Bruce udowadnia, że pełne zrozumienie własnego organizmu to absolutna podstawa sukcesu w samorozwoju, a jego nowatorski system daje do tego gotowe i skuteczne narzędzia.

Egzemplarz książki otrzymałam w ramach współpracy z portalem 

Wydanie: I
Data premiery: 24.07.2026r.
Data premiery oryginału, wydanie II: 01.09.2011r.
Ilość stron: 248
Wymiary: 145 x 205 cm
Okładka: miękka
ISBN: 978-83-8446-029-0
Tytuł oryginału: Energy Work: The Secrets of Healing and Spiritual Growt
Tłumaczenie: Bartosz Bartkiewicz
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Moja ocena: 5/6

czwartek, 22 października 2026

[170/26] - 2108.: "Wszystko, co straciliśmy"


"Wszystko, co straciliśmy"
Natalia Kulpińska

„Nie patrz na to, co pomyślą o tobie inni ludzie. 
Jedyną osobą, którą powinieneś się przejmować, jesteś ty sam.”

Gdy życie biegnie bez problemów, nie przypuszczamy, że coś może pójść nie tak. Wystarczy jednak chwila, jeden niewłaściwy wybór, gdy wszystko rozlatuje się, niczym domek z kart. Wie o tym doskonale jeden z bohaterów książki „Wszystko, co straciliśmy”, który przekonał się o tym, że pamięć ludzka jest zawodna. Ludzie zapominają to, co dobre, natomiast pielęgnują w myślach, to co złe, przypinając łatki innym, nie znając podłoża wydarzeń. Zanim jednak poznamy jego historię, rozpoczyna ją prolog ukazujący Autumn Meadows, drugą z wiodących postaci tej powieści.

Autumn zawsze była poukładana, grzeczna i poddająca się woli rodziny. Tak było przez dwadzieścia pięć lat. Teraz jednak powiedziała sobie: dość, gdyż ma wyjść za kogoś, kogo wyznaczyli jej rodzice. Nie chodzi tu o miłość, ale o pieniądze, fuzję dwóch firm bogatych rodzin. Chcąc uniknąć życia w „złotej klatce” u boku mężczyzny, którego nie kocha, postanawia uciec. Po długiej drodze, udaje się jej dotrzeć do domu nieżyjącej już babci położonego w niewielkiej miejscowości Sullivan’s Island.

Z kolei Jaxon Rivers właśnie opuścił mury więzienia. Odsiedział wyrok za spowodowanie wypadku samochodowego, w którym zginął jego najlepszy przyjaciel. Piętno tej tragedii ciągnie się za nim na wolności – mieszkańcy Sullivan's Island są mu skrajnie nieprzychylni, a dawne życie obróciło się w ruinę. Na szczęście nie wszyscy go skreślili. Na jego drodze staje Molly, cudowna właścicielka lokalnego pubu. Molly potrafi dostrzec w Jaxonie to, czego nie widzą zaślepieni nienawiścią sąsiedzi: dobrego, choć potwornie zagubionego człowieka. Ta sama kobieta staje się opoką dla Autumn, dając uciekinierce zatrudnienie i bezpieczną przystań, gdy ta zostaje z jedną walizką i garścią oszczędności.


To moja czwarta książka pani Natalii Kulpińskiej, po której książki zawsze sięgam z ogromną ciekawością. To autorka, która ujęła mnie takimi powieściami jak: „His game, Her rules”, „Paper Birds” i „Trzy kroki we mgle". Za każdym razem była ta poruszająca i niesztampowa historia. Teraz, w powieści „Wszystko, co straciliśmy” jest podobnie. To zasługa świetnego styli pisarskiego, który nie nuży, lecz w dosyć dynamicznym tempie popycha akcję do przodu. nużących rozmyślań. Nie ma tu drobiazgowego, psychologicznego analizowania każdego drgnienia serca czy rozważania w nieskończoność tych samych problemów. 

Poznajemy bohaterów przez ich czyny i dialogi, a nie przez rozwlekłe monologi wewnętrzne. Spora w tym zasługa samej konstrukcji fabuły, która toczy się w naprzemiennej narracji pierwszoosobowej pozwala idealnie zbalansować historię i płynnie przechodzić między perspektywami obojga bohaterów.

Piękna okładka od razu kojarzy się z romansem, ale nie jest on typową tego rodzaju opowieścią. Przede wszystkim byłam zachwycona bohaterami, których los postawił na ich drodze. Ich wzajemna relacja zaczyna się w okolicznościach, które nie sprzyjają za bardzo nawiązywaniu znajomości. Jednak jej dalszy rozwój bardzo mnie ujął. Uważam, że zarówno Jaxon, jak i Autumn są jednym z bardziej interesujących postaci literackich. Ona boryka się wciąż z poczuciem kontroli ze strony toksycznych rodzicó, zwłaszcza ojca. On musi na nowo budować swoje życie. Łączy ich samotność w swoich poczynaniach i brak wsparcia ze strony najbliższych.


Bardzo podobało mi się, że ich osobowości i sposób postępowania odbiega znacząco od typowych zachowań bohaterów tego rodzaju powieści. Jaxon i Autumn nie złoszczą się bez powodu, nie obrażają się o byle głupstwo, nie ukrywają przed sobą przeszłości i nie unoszą się honorem, lecz od początku są ze sobą szczerzy. Zachowują się jak dwoje dorosłych ludzi w trudnym momencie życia. Między tą dwójką od początku tworzy się autentyczne zaufanie i wzajemne wsparcie. Ta historia udowadnia, że prawda zawsze wygrywa, a szczerość potrafi rozbroić każdą, nawet najtrudniejszą bombę emocjonalną. Dojrzała komunikacja między bohaterami sprawia, że przez tę historię po prostu się płynie.

„Wszystko, co straciliśmy” to w pewnym sensie powieść głęboko motywująca. Śledząc bolesne, ale inspirujące losy Autumn i Jaxona, odnajdujemy w tekście mnóstwo mądrych myśli i życiowych przekazów. Jednym z ważniejszych jest przesłanie, by nigdy nie poddawać się naciskom ze strony innych, nawet jeżeli jest to rodzina. Niestety, rodzina Autumn nie jest wzorem do naśladowania. Podobnie zresztą sytuacja wygląda u Jaxona. Wprawdzie ma innych charakter, bo nie pochodzi on z tak bogatej familii jak Autumn, ale on także nie może liczyć na ich wsparcie. Natomiast przekonuje się, że nie każdy przyjaciel naprawdę nim jest, a tych prawdziwych naprawdę można poznać w trudnych chwilach życia. Z kolei Autumn umacnia się w przekonaniu, że zawsze warto dążyć do spełnienia swoich marzeń, walczyć o własną tożsamość i miłość.

To niesamowicie wciągająca, emocjonalna i poruszająca powieść, która prowadzi nas przez trudne, życiowe zakręty bohaterów. Od początku autorka tworzy fabułę wypełnioną wydarzeniami, które przyciągają uwagę i podsycają ciekawość. Najważniejsza lekcją, jaka wypływa z tej lektury wskazuje, że jedyną osobą, która jest nam naprawdę potrzebna do tego, by zacząć od nowa i osiągnąć szczęście, jesteśmy my sami.




Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 



Wydanie: I
Data premiery: 18.09.2026r.
Ilość stron: 248
Wymiary: 205 x 145 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8290-994-4
Wydawnictwo: WasPos
Moja ocena: 6/6


wtorek, 20 października 2026

[169/26] - 2107.: "Rei" Tom II z Keisuke Kurokawa



„Rei”
Seria: Keisuke Kurokawa
Tom drugi
Monika Fudali

„Błędy są naturalną częścią naszego życia”

Horrory to gatunek literatury, po który sięgam niezbyt często, chyba że coś przyciągnie moją uwagę. Tak było z serią z udziałem Keisuke Kurokawa, który był głównym bohaterem pierwszej części pt.: „Kumulacja”. Jej autorka, pani Monika Fudali pasjonuje się kulturą japońską i to wyraźnie czuć w jej opowiadaniach. Zresztą, gdy ją poznałam na Dniach Fantastyki we Wrocławiu, była ubrana w piękne kimono. Opowiedziała mi wówczas w skrócie o swoich dwóch książkach, czym obudziła moją ciekawość. Zarówno „Kumulacja”, jak i drugi tom serii „Rei” należą do powieści z działu horroru, to są one inne, niż typowe dzieła tego gatunku. Nie są one nastawione na wywoływanie jedynie strachu, lecz kryje się w nim głębszy sens i klimat japońskiej tradycji i wierzeń.

Pierwszy tom pt.: „Kumulacja” składał się z trzech rożnych opowiadań, które łączyła postać Keisuke Kurokawy, specjalisty od zwalczania zjawisk paranormalnych. Na treść książki „Rei” - drugiej części serii, składa się dziewięć krótkich nowelek. Tutaj też łącznikiem jest Keisuke, ale też pojawia się Naoko, która widzi to, co jest ukryte dla innych osób. Posiada dar widzenia mrocznych istot niewidzialnych, które próbują zawładnąć ciałem, bądź się nim żywią.

Pewnego dnia, gdy jest w barze dostrzega młodą kobietę, w której ciele już wzrasta groźny byt. Mówi to na głos do dziewczyny, ale ona nie daje temu wiary, co jest charakterystyczne dla wielu osób, którzy słyszą o czymś, czego fizycznie nie widać.

Tymczasem do Japonii przylatuje Keisuko Kurokawa, który mieszka w Anglii, ale teraz postanowił spędzić urlop u swojej ukochanej babci Megumi. Babcia jest kobietą, która ma niezwykłe dary ponadzmysłowe, a jej umiejętności nie raz pomogły ludziom w sytuacji, które trudno pojąć. Są to sprawy związane ze światem niewidzialnym dla przeciętnego człowieka, ale ona potrafi sobie poradzić z zagrożeniami pochodzący minie z tego świata. Jej postać nie była obecna w pierwszym tomie serii, ale Keisuke nie raz korzystał z jej rad. Teraz możemy poznać ją lepiej i docenić jej mądrość oraz wiedzę.

Z tego, co zdążyłam się dowiedzieć, tytuł książki „Rei” w języku japońskim oznacza ducha, duszę lub nadnaturalną obecność. To doskonale współgra z treścią, bo to swoisty leksykon japońskich demonów, których charakterystyczną cechą jest chęć zawładnięciem ludzkim ciałem. I to dosłownie. W „Kumulacji” nieprzyjazne byty były efektem działania człowieka, który sprowadzał je nieświadomie do swojego otoczenia. Teraz poznajemy takie, które nie czekają na „zaproszenie”, tylko same z siebie atakują, wnikają, zawłaszczają ludzkim ciałem. I to dosłownie.

Pani Monika Fudali pisze w sposób niezwykle plastyczny, barwny, sugestywny, bawiąc się słowami i naszymi zmysłami. Opisy funkcjonowania bytów, ich działania, energii i wyglądu wpływa na naszą wyobraźnię bardzo mocno. Przy okazji przekazuje wiele informacji o japońskich obyczajach, tradycji i świata niewidzialnego. Dużym plusem tego wydania są wyjaśnienia od autorki niektórych słów, zwrotów, zwyczajów i terminów, zamieszczone u dołu strony. Dzięki temu treść jest bardziej zrozumiała i przejrzysta.

Autorka idealnie wyważyła proporcje między poetyckością opisu a surowością lęku, sprawiając, że potworność zyskuje tu własną, mroczną estetykę. To realistycznie napisana powieść, w której słychać niemal każdy dźwięk i odnieść wrażenie nadciągania czegoś niebezpiecznego i niespodziewanego. Dla przeciwwagi do takiej ilości zła, pojawiaj się też dobra energia, która obecna jest na początku spotkania Keisuke z babcią i jest klamrą dla tej antologii japońskich demonów.

"REI” to horror osobliwy, skierowany do tych, którzy w literaturze grozy szukają unikalnego klimatu świata realistycznego, ale też paranormalnego. Autorka świetnie czuje się w taki, gatunku, ukazując też charakterystyczne cechy j-horroru.  Nie ma na celu wywoływania niepokojących wrażeń tanimi chwytami, lecz raczej powolnie sączy krople strachu, pozostawiając w głowie trwały ślad. 


 
Recenzja tomu I "Kumulacja"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem i autorką



Wydanie: I
Data premiery: 14.03.2026r.
Ilość stron: 264
Wymiary: 135 x 205 mm
Okładka: miękka
ISBN 978-83-980098-1-2
Wydawnictwo: Lingua Mortis
Moja ocena: 6/6





poniedziałek, 19 października 2026

[168/26] - 2106.: "I. Lettres"



"I. Lettres"
Michał Neruda

"Te listy nie zostały napisane dla historii. 
Były napisane do kogoś konkretnego."

Żadna powieść czy film historyczny nie odda w pełni minionych czasów, nawet jeżeli będzie opowiadać z niezwykłą wiarygodnością. Najlepiej by było, gdyby można było przenieść się w czasie, albo porozmawiać z kimś, kto żył wówczas. Niestety, jest to niemożliwe, więc musimy poszukać innych źródeł wiedzy, chcąc dowiedzieć się więcej. Niewątpliwie takimi świadkami wydarzeń sprzed wielu lat są listy. Możliwość zajrzenia do nich daje książka pana Michała Nerudy „I. Lettres”. 

Wewnątrz tomu znajdziemy 60 autentycznych, prywatnych listów z lat 1716–1899. Tym, co natychmiast wyróżnia tę pozycję na rynku, fakt, że autor nie komentuje listów,  nie stosuje autorskich interpretacji, lecz pozostawia je w takiej formie, w jakiej je zgromadził.  

Są to listy szczególne, bo stanowią świadectwo nie tylko dawnych zwyczajów, ale też sztuki epistolografii. Dziś ta umiejętność, niestety, odchodzi do lamusa na rzecz krótkich sms-ów, czy maili. Jednak nie są one dobrym źródłem informacji na kolejnych pokoleń. Natomiast w listach zostaje zatrzymany czas, chwila ważna dla adresata i nadawcy. Pan Michał Neruda oddaje w swojej publikacji głos bezpośrednio autorom korespondencji. Przy każdym z nich jest link odsyłający do strony, gdzie powiązany z pełnym rekordem archiwalnym online. Dzięki temu możemy w każdej chwili może przenieść się do cyfrowego archiwum, by zobaczyć skany oryginalnych dokumentów, przeanalizować charakter pisma dawnych autorów, sprawdzić transkrypcje czy alternatywne tłumaczenia. To sprawia, że lektura staje się interaktywnym, niezwykle angażującym doświadczeniem.

Czytając listy stajemy się tu kimś w rodzaju powiernika tajemnic. Wiadomo, mówi się przecież, że cudzych listów się nie czyta, ale w tym przypadku zaglądanie do nich jest jak najbardziej uzasadnione. Przedzierając się przez spisane słowa, odkrywamy pełen wachlarz uniwersalnych ludzkich emocji. Autorzy listów – pochodzący z różnych krajów, środowisk i klas społecznych – piszą o sprawach, które mimo upływu stuleci nic nie straciły na aktualności. Możemy dostrzec charakter obyczajów, relacji międzyludzkich oraz sposób myślenia ludzi żyjących w minionych epokach. Dzięki temu mamy okazję nie tylko lepiej poznać codzienność dawnych pokoleń, lecz także zrozumieć ich emocje, troski i marzenia. Ich słowa napisane na kartkach papeterii pozwalają nam spojrzeć na historię z bardziej osobistej perspektywy, ukazując ją nie, jako zbiór dat i wydarzeń, ale jako opowieść o prawdziwych ludziach i ich życiu. Książka ta stanowi więc niezwykłą okazję do odbycia podróży w czasie i odkrycia przeszłości z bliska.

„I. Lettres” to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika mikrohistorii i osób, które w literaturze szukają przede wszystkim prawdy. Panu Michałowi Nerudzie udało się uratować od zapomnienia okruchy ludzkich istnień i zamknąć je w pięknej, nowoczesnej formie elektronicznej. Poprzez słowa spisane na papierze przenosimy się w czasie. To jakby głos z przeszłości pokazujący ówczesne życie w nietypowej i bezpośredniej formie. Możemy poczuć nie tylko klimat XIX wieku, ale też przeczytać teksty pisane w stylu, w jakim dzisiaj już nie piszemy i nie mówimy. Ta książka udowadnia, że najciekawsze scenariusze pisze samo życie – nawet jeśli zostały skreślone atramentem ponad dwieście lat temu.

Wyjątkowo przy tej recenzji nie zamieszczam oceny, gdyż trudno tę publikację jednoznacznie oszacować. Nie jest to dzieło napisane przez autora, ale widać w nim ogrom pracy, jaką włożył w zgromadzenie listów, ich opracowanie i udokumentowanie. I to robi ogromne wrażenie.

Archiwa Nerudy to niezależny projekt archiwalno-redakcyjny opracowany i utrzymywany przez Michała Nerudę w Pardubicach, Czechy. Oryginalne egzemplarze fizyczne są prywatnie przechowywane; Opublikowane dokumenty, obrazy i dane badawcze są publicznie dostępne na warunkach projektu. [źr. strona autora Archiwa Nerudy]

E-booka przeczytałam w ramach współpracy z autorem

źr. Archiwa Nerudy

niedziela, 18 października 2026

[167/26] - 2105.: „Księga symboli i znaków z zaświatów”



Księga symboli i znaków z zaświatów
Sekretne przesłanie i interpretacja 
150 zjawisk i omenów
Mystic Michaela

„Światy emocji, doznań i odczuć są jak klawiatury, za pomocą których istoty przebywające po „drugiej stronie” piszą swoje historie, wysyłają ostrzeżenia, potwierdzenia i inne informacje, aby podzielić się nimi ze światem żywych.”


Strata bliskiej osoby to jeden z najtrudniejszych momentów w ludzkim życiu. Zwłaszcza trudno jest się pogodzić z tą chwilą, gdy musimy pożegnać kogoś, z kim łączyły nas silne więzy.  Wiele osób uznaje śmierć za coś ostatecznego i zabierającego nam ukochane osoby na zawsze. Nie raz chcielibyśmy, żeby można było z nimi porozmawiać, poradzić się czy po prostu czuć ich obecność. Wydaje się to niemożliwe, a jednak taki kontakt nie raz objawia się w naszym otoczeniu. Niestety, bywa, że tego nie zauważamy, albo nie rozumiemy jakiejś sytuacji, która wydaje się nam nierzeczywista. Tymczasem może tak być, że to właśnie osoba, która odeszła, pragnie nam coś przekazać poprzez wysyłane różne sygnały. By je zrozumieć dobrze mieć pod ręką poradnik wyjaśniający, ich znaczenie. W tym celu powstała „Księga symboli i znaków z zaświatów”, w której znane medium Mystic Michaela pomaga zinterpretować pojawiające się omeny.

Głównym założeniem autorki jest przekonanie, że otaczający nas świat bezustannie komunikuje się z nami za pomocą tzw. synchroniczności. Książka została zaprojektowana jako podręczny słownik zawierający opisy takich zjawisk, które możemy postrzegać jako zbiegi okoliczności. Według autorki stanowią one  wiadomości od duchowych przewodników lub zmarłych bliskich.

Całość zaczyna się od wspomnienia pewnego zdarzenia, który zmotywował ją do napisania tego poradnika. Po czym w krótkim wstępie autorka udziela kilku wskazówek, jak odróżnić losowe wydarzenia od autentycznych znaków oraz w jaki sposób wyciszyć umysł i rozwinąć intuicję. Przedstawia też strukturę książki, której materiał został podzielony na trzy części.

Część pierwsza opowiada czym są znaki i poznajemy ich różne rodzaje i sposoby ich odbierania. Druga część jest najobszerniejsza, gdyż zawiera opisy 150 znaków i symboli, poprzez które zmarli komunikują się z żyjącymi. Autorka tu podkreśla, że ich znaczenia mogą mieć różne przekazy, w zależności od kultury, kontekstu i osobistych relacji z osobami, które odeszły. Jednak praca z danym omenem może przynieść nam ukojenie i zrozumienie przesłania. 

To, co ważne w tej części to ułożenie haseł alfabetycznie, a dodatkowo, na początku książki zamieszczony został „Słownik znaków”, więc z łatwością można znaleźć ten, który nas interesuje. Można wyszczególnić wśród nich konkretne grupy symboli. Są sekwencje liczb, w których pani Mystic Michaela wyjaśnia co mogą oznaczać powtarzające się godziny lustrzane czy liczby anielskie. Inną grupą znaków są te pochodzące ze świata przyrody i pojawiające się w naszym otoczeniu różne rzeczy i sytuacje, takie jak pióra, monety, czy awarie przedmiotów elektronicznych lub błyski świateł. 

Część trzecia ma charakter praktyczny, gdyż zawiera dodatek w postaci szablonu „Dziennika znaków z zaświatów”, który pozwala na bieżąco notować własne obserwacje i analizować osobiste doświadczenia.

„Księga symboli i znaków z zaświatów” nie jest publikacją , którą należy traktować wyłącznie jak klasyczny sennik czy katalog nadprzyrodzonych zjawisk. Jej konstrukcja opiera się na założeniu, że znaki mogą pojawiać się w bardzo różnych okolicznościach, a ich znaczenie nie zawsze jest oczywiste. Czasem może to być zwierzę, które niespodziewanie pojawia się na naszej drodze, określony przedmiot, powtarzający się motyw czy nietypowe zdarzenie. Innym razem sygnałem może okazać się coś znacznie bardziej subtelnego – nagła emocja, wspomnienie, intuicyjne przeczucie albo spotkanie, które z jakiegoś powodu pozostaje w naszej pamięci na dłużej.

Ważne są też nasze osobiste obserwacje i wnioski. Jest zatem także  raczej propozycja określonego sposobu patrzenia na świat, bardziej intuicyjnego, uważnego i otwartego na to, co nie zawsze można łatwo wyjaśnić. Dla osoby przeżywającej stratę może być źródłem pocieszenia, praktycznym przewodnikiem i interesującym materiałem do zastanowienia się nad tym, jak bardzo nasze emocje wpływają na sposób odczytywania rzeczywistości.

Największą zaletą tej książki jest to, że można do niej w każdej chwili zajrzeć i sprawdzić znaczenie konkretnego znaku. Nie jest to zatem książka to przeczytania od deski do deski. Autorka zachęca, aby po jej przeczytaniu nadal obserwować własne doświadczenia, zapisywać je i zastanawiać się nad ich znaczeniem. Być może nie każdy dostrzeże w przypadkowo napotkanym zwierzęciu, powtarzającej się liczbie czy nagłym wspomnieniu wiadomość z zaświatów. Ale każdy może zatrzymać się i zapytać siebie, co dana chwila w nim poruszyła. I w tym przejawia się najciekawszy wymiar „Księgi symboli i znaków z zaświatów” - w zaproszeniu do uważniejszego przeżywania codzienności oraz do odnajdywania własnego znaczenia w tym, co pozornie zwyczajne.


Egzemplarz książki otrzymałam w ramach współpracy z portalem


Wydanie: I
Data premiery: 15.06.2026r.
Data premiery oryginału: 17.06.2025r.
Ilość stron: 256
Okładka: miękka
Wymiary: 145 x 205 mm
ISBN: 978-83-8446-032-0
Tytuł oryginału: The Book of Signs: 150 Symbols and Their Spiritual Messages from the Other Side
Tłumaczenie: Anna Hikiert-Bereza
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Moja ocena: 4/6


czwartek, 15 października 2026

[166/26] - 2104.: "Rodzina Tylczyńskich" - Tom III "Czy my nie jesteśmy z innych światów?"


"Rodzina Tylczyńskich"
Tom trzeci
"Czy my nie jesteśmy z innych światów?"
Monika Klara Krajniak

„Trzeba walczyć o miłość, 
nawet jeżeli będą ci rzucać kłody pod nogi”

Sagi obyczajowe mają to do siebie, że z każdym kolejnym tomem autorkom i autorom coraz trudniej jest utrzymać świeżość formatu. Zawsze istnieje obawa, czy kolejny tom będzie równie dobry, jak poprzednie. Nie dotyczy to na razie serii „Rodzina Tylczyńskich”, w której każda kolejna odsłona trzyma wysoki poziom i dostarcza mnóstwo emocji. Nie inaczej jest z trzecim jej tomem pt.: „Czy my nie jesteśmy z innych światów?”. 

W dwóch poprzednich częściach poznaliśmy już Melę („Jesteście tylko przyjaciółmi?") i Piotrka („Skąd ta nienawiść między nami?”). Teraz przyszedł czas na Roberta, który wśród rodzeństwa ma opinię żartownisia, ale też łamacza kobiecych serc. Nie zamierzał się nigdy wiązać na stałe, ani się zakochać, dopóki pewnego dnia spotkał Liwię.

Liwia Chmielewska - Adamiec, a dokładniej Lidia Gabriela Chmielewska – Adamiec, bo tak często zwracają się do niej rodzice. Dziewczyna wychowana w sztywnych ramach i chłodnym traktowaniu nie zna innego świata. Trzymana pod kloszem, ma wszystko, by w przyszłości mieć zapewniony wysoki status społeczny. Jej rodzice są znanymi prawnikami z ambicjami. Nie liczą się z uczuciami córki, z jej prawdziwymi potrzebami. Kształtują jej charakter według swoich wyobrażeń. Ich córka ma zaplanowane życie w każdym szczególe. Nie tylko studia, ale nawet małżeństwo. Gdy pewnego dnia los stawia na jej drodze Roberta Tylczyńskiego, dziewczyna wchodzi do zupełnie nowego, nieznanego jej świata. U jego rodziny jest głośno, wesoło, chaotycznie, ale wyraźnie widać różnicę między chłodnym dystansem rodziny Liwii, a ciepłym, pełnym miłości domem Tylczyńskich.

Jedną z barwniejszych postaci jest babcia Helenka, która nie daje swojemu wnukowi spokoju, wciąż pytając go o kandydatkę na żonę. W spotkaniu Liwii Robert dostrzega rozwiązanie swoich problemów, by w końcu miał spokój z nagabywaniem babci. Proponuje Liwii układ na zasadzie udawanego związku. Ten wątek zawiązał się już w drugiej części serii o rodzinie Tylczyńskich „Skąd ta nienawiść między nami” i teraz poznajemy jego ciąg dalszy.

Los stawia na jego drodze Liwię, dziewczynę z zupełnie innego, sztywnego i pełnego chłodu świata. Aby poradzić sobie z rodzinnymi zawirowaniami, bohaterowie decydują się na stary jak świat, ale wciąż genialny literacko manewr, jakim jest udawany związek. Ten motyw jest znany z wielu innych powieści, więc można się domyślić, że granica między fikcją a rzeczywistością szybko zaczynie się zacierać. Jednak pani Monika Klara Krajniak nie idzie na łatwiznę, lecz wykorzystuje ten temat w całkowicie świeży sposób. Pod płaszczykiem udawanego związku kryje się głębokie zderzenie dwóch skrajnie różnych środowisk oraz bolesne tajemnice z przeszłości, które oboje będą musieli przepracować.

Poświęcenie większej uwagi Robertowi w kontynuacji serii, to strzał w dziesiątkę. Tego chłopaka nie da się nie lubić. To, co drażni jego rodzeństwo w jego zachowaniu, okazuje się ogromnym atutem, bo potrafi zachować się odpowiednio, w zależności od sytuacji. Jego humor idealnie balansuje trudniejsze, bardziej dramatyczne momenty w książce. Ogromnie mi zaimponował, gdy dochodzi do spotkania z rodzicami Liwii. Oni uważają go za prostego człowieka tylko dlatego, że jest rolnikiem. Robert dobitnie im pokazuje, jak bardzo się mylą osądzając innych powierzchownie.

Relacja Roberta i Liwii rozwija się naturalnie. Nie ma tu nagłego przeskoku od obojętności do wielkiej miłości – wszystko ma swoje tempo, swoje rany i swoje obawy. Obserwowanie zderzenia ciepłego, chaotycznego i pełnego miłości świata Tylczyńskich z lodowatą, pełną oczekiwań i presji rodziną Liwii to świetne studium tego, jak wychowanie nas kształtuje i jak trudno czasem zawalczyć o własną asertywność. Choć Tylczyńscy mają swoje wady, w tym tomie momentami wypadają aż nazbyt kryształowo w zestawieniu z toksycznym środowiskiem Liwii.

Trzeci tom o rodzinie Tylczyńskich jest jeszcze lepsza, niż dwa wcześniejsze. Poza sprawami związanymi z Liwią i Robertem, dochodzi jeszcze wątek kryminalny, który nadaje finałowi dramatyzmu. Poza tym Ppani Monika Klara Krajniak pisze niezwykle lekko. Dialogi brzmią naturalnie, akcja biegnie od jednego zdarzenia do drugiego bez zbędnych przestojów, a więc i rozdziały uciekają jeden za drugim. Dla mnie osobiście ta część to absolutny faworyt i najlepsza, jak dotąd, część całej serii. Bardzo jestem ciekawa, czy kolejne opowieści o tej sympatycznej rodzince będą tak samo dobre, a może lepsze? Przekonam się już wkrótce, bo na mojej półce czeka już kolejny tom serii.


Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Videograf

Wydanie: I
Data premiery: 20.08.2026r.
Ilość stron: 386
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 135 × 208 mm
ISBN 978-83-8293-397-0
Wydawnictwo: Videograf
Moja ocena: 6/6



środa, 14 października 2026

[165/26] - 2103.: "Północna droga" Tom II



"Północna droga"
Tom drugi
Elżbieta Cherezińska

„Życie tka się i haftuje tylko raz, 
żadnego ze ściegów nie daje się spruć”

Uwielbiam zanurzać się w świat wikingów pełnych dawnych wierzeń i za każdym razem smuci mnie moment, gdy wkracza tam nowa wiara i nowe zasady życia. Ten temat wybrzmiewa również w drugim tomie serii „Północna droga”, na którą składają się dwie części: „Pasja według Einara” i „Trzy młode pieśni”. Pierwsza z nich ukazała się po raz pierwszy jako osobne wydanie 14.11.2011 roku i wznowiona w 2025 roku. Natomiast „Trzy młode pieśni” miały swoją premierę 10.10.2016r. i wznowiona w 2013roku. W pierwszym sagi „Północnej drogi” głos należał do kobiecych bohaterek – Sigrun i Halderd. Dwie kolejne części tej historii poznajemy z perspektywy czterech osób: Einara, Gudrun, Ragnara i Bjorna.

Pierwsza połowa książki, czyli „Pasja według Einara” opowiada o Einarze, synu pogańskiego kapłana Odyna. Został on umieszczony w klasztorze, gdy był jeszcze dzieckiem i tam został ochrzczony. Mieliśmy okazję poznać go w pierwszym tomie serii, w części poświęconej Halderd. Bohater opowiada nam o swoim życiu ze swojej perspektywy, o wydarzeniach, które już poznaliśmy, ale też odsłania zupełnie nowe fakty ze swojego życia.

Einar z Vikny to, według mnie, jedna z najlepiej napisanych postaci w polskiej literaturze historycznej, który przekonuje swoją postawą i osobowością do siebie. Wyraźnie widać w nim wewnętrzne rozdarcie między starą wiarą a nową, między odchodzącym, znanym światem wikingów, a zupełnie nową rzeczywistością. W jego sercu jest Chrystus, ale tez pewna dziewczyna, którą poznał mając dziewięć lat. Z jednej strony całym sobą kocha Chrystusa, ale w jego żyłach wciąż płynie krew bezwzględnego wojownika.

W drugiej części tego tomu „Północna Droga” autorka oddaje głos młodym postaciom: Ragnarowi, który jest synem Halderd i Einara oraz Bjornowi i Gudrun, których rodzicami są jarla Regin i Sigrun. Najjaśniejszym punktem tej opowieści staje się Ragnar – najmłodszy syn twardej Halderd. Poprzez jego postać pani Cherezińska pokazuje mechanizm, który rzadko udaje się pisarzom w wielotomowych sagach: zderzenie mitu z rzeczywistością. Ragnar nie pamięta już dawnej chwały pogańskich królów. Dla niego i jego rówieśników dawne, święte zasady wikingów stały się jedynie

Młodzi bohaterowie zostali wychowani na dawnych legendach, ale muszą żyć w nowej, chrześcijańskiej rzeczywistości. Ich perspektywa wnosi do książki niesamowitą świeżość i energię. To opowieść o wchodzeniu w dorosłość w cieniu wielkich czynów swoich rodziców. Stary pogański świat wikingów bezpowrotnie odchodzi w przeszłość, a młodzi bohaterowie muszą odnaleźć własną drogę w nowej, chrześcijańskiej Europie. To sprawia, że fabuła posiada niesamowitą dynamikę i świeżość.

Zarówno pierwsze dwie części „Północnej Drogi”, jak i dwie kolejne zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Nie tylko swoim pięknym wydaniem, ale sposobem opowiedzenia o dawno minionych czasach. Pani Cherezińska pisze z ogromnym rozmachem, ale te poetycką lekkością. Ma niesamowity dar do tworzenia pełnokrwistych, niejednoznacznych bohaterów. To, co zachwyca u tej autorki, to niesamowity, poetycki, a zarazem surowy język.  Z ogromną dbałością o detale historyczne odtwarza realia epoki, nie popadając przy tym w nudne opisy. Bohaterowie są pełnokrwiści, skomplikowani i niejednoznaczni – nie ma tu taniego podziału na dobro i zło.

„Północna droga” to monumentalna, ponad 850-stronicowa „cegła” w przepięknej, twardej oprawie, która fantastycznie prezentuje się na półce. Ze względu na taką pokaźną objętość trudno jest przeczytać ją szybko. Ja ją poznawałam stopniowo, przez kilka dnia, by wgłębić się w jej treść dokładnie. Po przewróceniu ostatniej strony pozostało we mnie poczucie fascynującej, literackiej podróży w czasie. Finał sagi nie przynosi wprawdzie całkowitego pokrzepienia i szczęśliwego happy endu. Natomiast dostajemy przejmujący obraz świata, któremu przyszło umrzeć, by na jego gruzach mogła powstać nowa Europa. Wiele podawanych informacji, wydarzeń biegnących przez okres wielu lat sprawia, że każdy detal jest tutaj istotny. To genialne, satysfakcjonujące i niezwykle emocjonalne domknięcie opowieści o świecie, który niestety, przeminął, ale pamięć o tamtych czasach, dzięki takim książkom, wciąż jest żywa.

Recenzja tomu I "Północna Droga"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 

Wydanie I w tej edycji
Data premiery: 23.06.2026r.
Ilość stron: 856
Oprawa: twarda
Wymiary: 150x230
ISBN 978-83-7785-928-5
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 6/6


niedziela, 11 października 2026

[164/26] - 2102.: "Zosia"


"Zosia"
Beata Kępińska

"Ciężki jest nasz kobiecy los."

Powyższe słowa w pewnym momencie wypowiada bohaterka książki "Zosia". Jej życie nie było usłane różami, a ona sama określiła je jako smutne.  Kiedy patrzymy na życie kobiet w czasach, kiedy przyszło jej funkcjonować, czyli ponad sto dwudziesta lat temu, widzimy, jak wiele się zmieniło. Dziś mamy możliwość zdobywania wykształcenia, rozwijania swoich pasji i decydowania o własnym losie. Nie oznacza to oczywiście, że współczesne kobiety nie muszą mierzyć się z trudnościami, ale jednak mamy znacznie więcej praw i możliwości niż nasze prababki.

Kobiety od zawsze dźwigały na swoich barkach ciężar codzienności, troszcząc się o dom, rodzinę i najbliższych. Były czasy, gdy ich własne marzenia, ambicje i pragnienia schodziły na dalszy plan na rzecz obowiązkom i decyzjom podejmowanym przez innych. Szczególnie trudne były czasy, w których kobieta miała przede wszystkim być posłuszną córką, dobrą żoną i oddaną matką, nie mając możliwości myśleć o własnych potrzebach czy samodzielnie decydować o swoim losie. 

Zosia Trzecińska dorasta w robotniczej Łodzi przełomu wieków. Ma w sobie ogromną ciekawość świata i pragnienie, by uczyć się. Jednak są to czasy, gdy dziewczęta nie mają takich możliwości, jak chłopcy. Widać to na przykładzie jej młodszego brata Romana, który jest traktowany zupełnie inaczej. Gdy przyszedł czasem zaczął uczęszczać do Rosyjskiego Gimnazjum Rządowego. Zosia też chciałaby mieć książki, zdobywać wiedzę, nosić mundurek, ale wówczas nie uważano, że kobietom jest potrzebna edukacja. Co dziwne, to ojciec sugerował, by wysłać córki do szkoły, matka uważała, że im jest to niepotrzebne. Dochodzi jednak do tego, że spełniają się marzenia Zosi, ale jedynie poprzez tajne komplety. Potajemnie, bo dotyczyły dzieci rodzin robotniczych. Gdy i to się w pewnym momencie kończy, Zosia zaczyna marzyć o życiu w klasztorze, lecz o jej przyszłości decyduje ojciec, wybierając jej męża. Nie potrafi przeciwstawić się jego decyzjom. Od zawsze bowiem była cicha, wrażliwa i bezgranicznie oddana rodzinie stawiając innych ponad swoje potrzeby.

Pani Beata Kępińska w swojej monumentalnej, ponad 600-stronicowej powieści przeprowadza nas przez historię Polski przedwojennej. Obserwujemy koleje życia tytułowej Zosi, która opowiada nam o sobie poprzez swój pamiętnik, który prowadzi od dziecka. Jej losy splatają się z burzliwą historią kraju, wojnami, odzyskaniem niepodległości i trudnościami pierwszych lat odrodzonej Polski. Przez pryzmat jej codziennych zmagań obserwujemy narodziny i upadki systemów, wojenną pożogę oraz kryzys pierwszych lat wolności.

Tłem dla wydarzeń jest Łódź z przełomu XIX i XX wieku. Pani Kępińska pokazuje to miasto od strony robotniczych familii, codziennych sytuacji, zwykłych ludzi, którzy tworzą razem klimat miasta. Można mieć wrażenie szarości każdego dnia, obecnej  w wielu rodzinach biedy otoczonej dymem fabrycznym i niepewnością jutra. Świetnie, choć bez zbędnego patosu, punktuje patriarchalny autorytaryzm, pokazując przy tym sytuacje kobiet, które podporządkowane zostały sztywnym schematom. Nie mają zbyt wiele do powiedzenia w kwestii swojej przyszłości, gdyż rzeczywistość nie daje im możliwości rozwoju. 

Autorka opisuje to wszystko w opisowym stylu, tworząc charakter spisywanych wspomnień bohaterki. I tak faktycznie jest, bo Zosia notuje swoje wrażenia i przemyślenia w brulionie, który kiedyś podarował jej ojciec.  Dużo jest więc ciągłego tekstu, w którym dowiadujemy się o poszczególnych wydarzeniach, towarzysząc bohaterce od najmłodszych lat. 

Początkowe rozdziały rozwijają się niezwykle powoli, drobiazgowo opisując rutynę dnia codziennego i dzieje rodziny Trzecińskich. Dla mnie było zbyt monotonnie, gdyż wolę bardziej dynamiczną narrację. Doceniam natomiast, że poprzez słowa autorka potrafiła oddać klimat pierwszych kilkudziesięciu lat XX wieku. Niewątpliwie ma umiejętność pisania o nędzy bez popadania w melodramatyczny ton. Przed naszymi oczami rysuje sytuacje, w których obecny jest głód, bieda, lęk przed chorobą, utratą pracy czy obawy o przyszłość. Daje poczuć wszelkie stany emocjonalne, mimo że nie ma tutaj spektakularnych zwrotów akcji. Niezwykle ciekawie wybrzmiewa też tło historyczne pokazane z perspektywy łódzkich realiów i europejskich przemian. Pani Kępińska ukazuje te zmiany z perspektywy zwykłych ludzi, których życie brutalnie jest burzone przez globalną politykę. 

Powieść „Zosia” to historia nie tylko tytułowej bohaterki, ale ogólnie kobiet, którym przyszło żyć w czasach nieprzychylnych dla ich płci. Narzucane im przez wieki role procentują ograniczeniami wciąż obecnymi w ówczesnym społeczeństwie. Zosia, pomimo przeciwności stara się sprostać oczekiwaniom innych i odnaleźć sens własnego życia, ale i tak nie raz byłam zła na bohaterkę za jej uległą postawę. Zwłaszcza w pierwszych jej latach, gdy jako młoda dziewczyna nie potrafiła zawalczyć o swoje. Z drugiej strony rozumiałam jej dylematy wynikające z narzucanych norm i wychowania. Jej losy przyprawiały mnie smutkiem, ale też refleksją nad życiem kobiet w początkach XX wieku. 

Nie jest to lekka i łatwa lektura do poduszki, ale głęboki, literacki hołd złożony pokoleniom naszych prababek. Historia Zosi skłania do refleksji nad losem kobiet, które przez lata nie miały prawa decydować o sobie, a ich marzenia często musiały ustępować miejsca obowiązkom. To także opowieść o pamięci, przemijaniu i codziennym zmaganiu się z rzeczywistością, na którą nie zawsze mamy wpływ.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem

Wydanie: I
Data premiery: 21,07.2026r.
Ilość stron: 608
Okładka: miękka
Wymiary: 140x205 mm
ISBN: 978-83-8335-883-3
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 5/6


sobota, 10 października 2026

[163/26] - 2101.: "Zapach szkockich nocy" Tom II serii "Zapachy nocy"


"Zapach szkockich nocy"
seria: "Zapachy nocy"
Tom drugi
Dominika Brych

"związek z drugim człowiekiem to podróż"

Wakacje dają nam poczucie wolności, gdyż nie przygniatają nas codzienne obowiązki domowe czy zawodowe. Można odpocząć i nabrać sił. A jeżeli dochodzi do tego wyjazd poza granice kraju, można poczuć się swobodnie i relaksująco. Takie wrażenia miała bohaterka książki „Zapach szkockich nocy”, która w pierwszej części pt.: „Smaki katalońskich nocy” odkrywała nową siebie, spełniała swoje najskrytsze pragnienia i po prostu czerpała z życia bez zahamowania. Gdy wówczas żegnała się z hiszpańskimi klimatami, wpadła na pomysł, by kolejne wakacje spędzić we Włoszech. Tymczasem drugi tom opowieści o perypetiach i przygodach Anny pt. „Zapach szkockich nocy” zabiera nas na północ Europy, zamiast na południe. Zanim jednak tam się udamy, przez jakiś czas przebywamy w pięknym Gdańsku, gdzie Anna pracuje i mieszka. 

Odkąd Anna wróciła z pięknej Katalonii, nie może odnaleźć w sobie tego poczucia swobody i romantyzmu, jaka jej wówczas towarzyszyła. Wakacje dawno się skończyły, nastąpiła szara, jesienna aura i przytłaczające ograniczenia, jakie wytyczają nastroje w rodzimym kraju. Anna próbuje na nowo wpasować się w stare, dobrze znane ramy, jednak ta codzienność coraz bardziej ją uwiera.

Pierwsze strony powieści dzieją się poza Trójmiastem, bo pracownicy firmy są właśnie na wyjeździe integracyjnym. Tam Anna popełnia błąd, który drogo ją kosztuje, niosąc ze sobą lawinę konsekwencji. Nie mając wyjścia, szuka nowej pracy. Przeglądając różne oferty trafia na ogłoszenie o stażu w Edynburgu. Podejmuje od razu decyzję o wyjeździe, czym wprawia w zdumienie swoich rodziców, którym trudno się pogodzić, że córka chce ułożyć sobie życie po swojemu. Ten wątek dodaje powieści nieco dramatyzmu, mimo że jest tylko jednym z elementów fabuły. Mimo to wyraźnie są widoczne skomplikowane i podszyte toksycznością relacje rodzinne. Autorka nakreśla mechanizmy kontroli, zwłaszcza ze strony matki i poczucia winy w jaką wpędzają Annę jej reakcje. Inną przeszkodą są panujące wciąż stereotypy, które nie pozwalają być sobą i spełniać swoje najskrytsze pragnienia.

Szkocja okazuje się dla Anny przełomowym momentem, dając poczucie wolności i niezależności. W nowym środowisku i rzeczywistości próbuje bardziej odważnie iść przez życie na własnych zasadach. Wprawdzie wydarzenia w Katalonii wiele jej uświadomiły, ale wciąż ma w sobie pewne zahamowania, które wynikają z wychowania i warunków, w jakich na co dzień funkcjonuje. Narracja prowadzona w formie trzecioosobowej, ale z perspektywy Anny daje możliwość śledzenia jej toku rozumowania i snutych planów.

Ogromną zasługą w tej przemianie są również osoby, które Anna spotyka na swojej drodze. Szczególne miejsce zajmuje Ian, z którym zaczynają ją łączyć głębsze uczucia. Razem z nim poznaje urokliwe zakątki Szkocji, ale też odkrywa swoją prawdziwą naturę. Drugą osobą jest Joanna, właścicielka domu, w którym Anna wynajmuje pokój. Ich przyjazna relacja doprowadza do tego, że w pewnym momencie mamy jedną historię w drugiej. Joanna bowiem opowiada o swoim małżeństwie z Colinem, co pokazuje, że bycie razem wymaga nie raz kompromisów, zaufania i dbania o siebie. niezależność i życie na własnych zasadach są możliwe, nawet jeśli wymagają odwagi i przeciwstawienia się utartym schematom. Obie te relacje mają znaczenie dla rozwoju Anny, ponieważ dzięki nim zaczyna coraz wyraźniej rozumieć, czego chce i czego nie zamierza już akceptować.

Anna z początku powieści i Anna z jej zakończenia to jakby dwie różne osoby. Przeżycie wyniesione z pobytu w Szkocji, uświadamiają jej, że nie musi spełniać oczekiwań innych, że ma prawo do popełniania błędów, a przede wszystkim do spełniania swoich marzeń. Czy spełni swoje kolejne, które wyraża na końcu książki? Czas pokaże.

Powieść „Zapach szkockich nocy” można czytać niezależnie od tego, czy znamy pierwszy tom pt.: "Smaki katalońskich  nocy" Tu mała uwaga: niestety na okładce obu książek nie ma oznaczenia, że jest to seria, na co wyraźnie wskazuje ich zakończenie. Ja nazwałam ją "Smaki nocy", gdyż uważam, że dobrze oddaje klimat obu historii. Nie jest to jednak tylko i wyłącznie lekka historia z wątkiem erotycznym, którego nie ma w tej części za dużo.  

Gdy patrzymy na okładkę, można odnieść wrażenie, że będzie to lekka historia i w pewnym sensie nie jest trudna w odbiorze. Autorka pisze lekko, ale nie powierzchownie. Zgrabnie łączy zmysłowość opisów przyrody i bliskości z analizą kobiecej niezależności. Pod płaszczykiem  romansu kryje się psychologiczno – obyczajowa warstwa. To opowieść o kobiecie, która pragnie żyć na własnych zasadach. Zamiast gwałtownych, melodramatycznych zwrotów akcji otrzymujemy subtelne, psychologiczne przejścia, w których relacja z drugim człowiekiem staje się nie tyle celem samym w sobie, ile lustrem dla własnych pragnień i lęków. 

Anna nadal popełnia błędy, podejmuje nie zawsze przemyślane decyzje i wikła się w skomplikowane relacje. Dzięki temu bohaterka wydaje się bardziej wiarygodna, a jej przemiana nie jest nagła ani całkowita. To raczej proces, w którym kolejny wyjazd, spotkanie i doświadczenie pozwala jej zrobić następny krok w stronę niezależności. Autorka pokazuje przy tym, że wolność nie oznacza porzucenia dotychczasowego życia. Czasami jednak trzeba zmierzyć się z własnymi lękami i zewnętrznymi ograniczeniami, by po prostu być sobą. niezależność i życie na własnych zasadach są możliwe, nawet jeśli wymagają odwagi i przeciwstawienia się utartym schematom. Obie te relacje mają znaczenie dla rozwoju Anny, ponieważ dzięki nim zaczyna coraz wyraźniej rozumieć, czego chce i czego nie zamierza już akceptować.


Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem

Wydanie: I
Data wydania: 30.07.2026r.
Ilość stron: 390
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8423-750-2
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 5/6

poniedziałek, 5 października 2026

[162/26] - 2100.: "Prawo" - Tom II - "Prawo zła"


"Prawo zła"
Tom drugi
Radosław Paszko

„Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak ich plany bywają kruche 
w obliczu nieprzewidywalnych zmian”.

Gdy mamy do czynienia z jakąkolwiek serią lub cyklem, wówczas oczekujemy z niecierpliwością kontynuacji, by dowiedzieć się co dalej wydarzyło się u jej bohaterów. Z reguły kolejne tomy odsłaniają nam dalsze ich losy. Biorąc do ręki drugą część serii o braciach Igorze i Marcinie pt.: „Prawo zła” miałam takie właśnie oczekiwania. Po tym, jak zakończyła się pierwszy tom pt.: „Prawo braci” trudno mi było czekać na ciąg dalszy.

Tym bardziej, że minął ponad rok od chwili, gdy książka miała swoją premierę. Pan Radosław Paszko tym sposobem wystawił moją cierpliwość na naprawdę ciężką próbę, która wcale się nie zmniejszyła. Okazało się, że odrzucił on oczywisty scenariusz i zaserwował mi coś znacznie bardziej wymagającego emocjonalnie. Zamiast tradycyjnego dalszego ciągu po scenie wieńczącej „Prawo braci”, autor postanowił pokazać w książce „Prawo zła” to, czego nie było widać wcześniej. Wiodącymi emocjami tej części jest: zemsta ale każdy przypadek z innego powodu.

Głównym bohaterem w tej części jest odwieczny wróg Igora i Marcina – Konrad, który nie potrafi pogodzić się z utratą pozycji i wpływów. Winą za swoją porażkę obarcza bliźniaków, z którymi wychowywał się w domu dziecka. Napędzany chorobliwą żądzą zemsty, planuje z pomocą ostatniego lojalnego kompana, Prosiaka, krwawy odwet. Równolegle śledzimy losy Karoliny, której życie nie szczędzi bólu, poniżenia i zniewolenia. To sprawia, że z dawnej Karoliny nie pozostaje nic, a jedynie nakręca ją chęć odwetu.

I znowu pan Radosław Paszko pozostawia nas z wieloma pytaniami i emocjami. Jego bezlitosny, bezkompromisowy styl pisania wrzuca nas prosto w brutalną rzeczywistość, bez zbędnego wprowadzania i roztrząsania sytuacji. Nie ma tutaj półśrodków, nagłych ocaleń, czy tworzenie czegoś na pół gwizdka. Pokazuje, wyraźnie i mocno, że zło działa jak choroba zakaźna. Każda wyrządzona krzywda rodzi kolejną, poszerzając spiralę konfliktu i niszcząc nawet osoby o dobrych intencjach. Wszystko opisane tak, że można poczuć zło, jakie drąży umysły głównych postaci. Widać to w przypadku Karoliny, która doświadczyła takich cierpień, że ma w sobie jedynie gniew. Z kolei u Konrada planowanie zemsty zamienia się w toksyczną fiksację, która odbiera mu zdolność racjonalnego myślenia i dostrzegania realnych zagrożeń.

„Prawo braci” wydawało mi się mocne i pełne ogromnych emocji, ale okazało się, że to był zaledwie wstęp do tego, co zaserwował mi pan Paszko w „Prawie zła” Ta książka dosłownie mną potrząsnęła, bo zamiast taniej, krwawej sensacji przyniosła głębokie studium ludzkich dramatów.

Autor zmusza nas do wejścia w strefę głębokiego moralnego dyskomfortu, w której brakuje klasycznego podziału na katów i ofiary, a tradycyjne poczucie sprawiedliwości przestaje istnieć. Pokazał tę stronę swojego stylu już w pierwszej części trylogii, ale teraz jest to jeszcze bardziej dosadne.

W swoim posłowiu wyjaśnia swoją koncepcję i zapowiada, że to, co mieliśmy okazję przeczytać w obu pierwszych częściach serii to zaledwie preludium do finałowego tomu. Można więc zacytować, że „aż strach się bać”, ale jednocześnie jestem ciekawa, jak to wszystko się skończy, bo jak dotąd nic nie było oczywiste i nie szło typowymi torami. Mam jedynie nadzieję, że nie będę czekała na to kolejny rok.



Recenzja tomu pierwszego: "Prawo braci"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 

Wydanie: I
Data premiery: 22.07.2026r.
Ilość stron: 390
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8423-611-6
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 6/6


Gatunki

E - booki (76) Jin shin jyutsu (1) Klasyka anglosaska (1) LGBT (10) Leksykon (4) Medycyna holistyczna (9) New Adult (25) OOBE (10) Opowieści o miłości (31) Pod moim patronatem (73) Qigong (2) Romans z pazurkiem (1) Tantra (1) Tao (3) Tetralogia (4) Tradycyjna Medycyna Chińska (6) Young Adult fiction (2) angelologia (13) astrologia (28) astrologia chińska (2) astrologia medyczna (1) astrologia wedyjska (3) autobiografie (9) dywinacja (3) erotyk (71) erotyk psychologiczny (4) erotyk sportowy (3) eseje (8) ezoteryka (65) fantastyka religijna (2) fantasy (35) fantasy historyczne (6) fantasy young adult (7) felietony (1) feng shui (2) high fantasy (1) historia (15) historia Polski (3) historie prawdziwe (27) homeopatia (6) horoskop (9) joga (13) k-drama (1) kalendarz (14) kartomancja (2) karty (15) klasyka literatury (5) klasyka romansu (1) klerykal fiction (1) komedia kryminalna (14) komedia romantyczna (11) komiks (1) kryminał (132) kryminał futurystyczny (3) kryminał erotyczny (2) kryminał fantasy (2) kryminał rerto (5) kryminał retro (14) kryminał z obyczajem (7) kryminał z romansem (22) kuchnia meksykańska (1) kuchnie świata (3) kurs (8) legendy (4) literatura dla dzieci (6) literatura faktu (37) literatura historyczna (13) literatura kobieca (43) literatura motywacyjna (24) literatura młodzieżowa (34) literatura obozowa (6) literatura obyczajowa (212) literatura obyczajowa z elementami fantasy (7) literatura obyczajowa z elementami kryminalnymi (37) literatura obyczajowa z elementami metafizycznymi (11) literatura obyczajowa z elementami psychologicznymi (13) literatura obyczajowa z elementami sensacyjnymi (10) literatura piękna (6) literatura polska (463) literatura przygodowa z elementami historycznymi (3) literatura psychologiczna (13) literatura sciene fiction (3) literatura sensacyjna (15) literatura szpiegowska (2) literatura światowa (121) magia (48) medcyna mitochondrialna (1) mediumizm (2) medycyna biomolekularna (2) medycyna chińska (12) medycyna energetyczna (7) medycyna funkcjonalna (4) medycyna informacyjna (2) medycyna ludowa (1) medycyna molekularna (1) medycyna naturalna (46) medycyna żywieniowa (4) mity (4) moje rozczarowanie (2) moje spostrzeżenia (1) nie polecam (2) nowela (2) numerologia (10) obyczajowa (14) obyczajowa YA (2) obyczajowa z elementami sensacyjnymi (7) obyczajowa z romansem (60) obyczajowa z romansem i thrillerem (5) oparte na faktach (13) opowiadania (1) opowiadanie (46) opowiadanie duchowe (16) pielęgnacja urody i ciała (2) plany czytelnicze (39) podróże (13) podróże astralne (5) podsumowanie (15) podsumowanie 2026 (5) podsumowanie miesiąca (33) podsumowanie roku (7) polityka (3) polscy autorzy (11) polska autorka (538) polski autor (664) polskie książki (584) poradnik (186) poradnik kosmetyczny (1) poradnik kulinarny (24) poradnik zdrowia (12) porady (1) powieść (146) powieść drogi (5) powieść duchowa (4) powieść fantasy (18) powieść grozy (3) powieść historyczna (41) powieść jednotomowa (87) powieść kryminalna (10) powieść obyczajowa (84) powieść obyczajowa z rozwojem duchowym (1) powieść przygodowa (12) powieść przygodowo - fantastyczna (8) powieść psychologiczno-duchowa (2) powieść romantyczna (2) powieść science fiction (4) powieść sensacyjna (30) powieść surrealistyczna (2) powieść z elementami grozy (4) powieść z elementami paranormalnymi (4) powieść z humorem (6) praca z energią (13) praca zbiorowa (14) praktyka duchowa (14) praktyki magiczne (1) przesłania (15) psychoenergetyka (1) psychologia (37) psychologia duszy i umysłu (1) psychologia osobowości (9) psychoterapia (4) publicystyka (14) publikacja (4) radiestezja (6) realizm magiczny (3) refleksje (9) reportaże (6) reverse romance (2) romans (356) romans LGBT (2) romans New Adult (12) romans YA (21) romans age gap (13) romans biurowy (8) romans erotyczny (69) romans fantasy (10) romans historyczny (40) romans i magia (6) romans i sensacja (40) romans kryminalno-obyczajowy (1) romans kryminalny (3) romans mafijny (70) romans obyczajowy (14) romans podróżniczy (2) romans psychologiczny (5) romans sportowy (13) romans wojenny (1) romans z wątkiem kryminalnym (8) romans średniowieczny (1) romantasy (5) rozwój duchowy (159) rozwój osobisty (4) rośliny lecznicze (9) sensacja (22) sensacja i erotyk (33) tarot (15) techniki uzdrawiania (32) technothriller (1) teologia (3) teozofia (1) terapia energetyczna (23) terapie naturalne (75) thriller (56) thriller kryminalny (17) thriller YA (2) thriller erotyczny (4) thriller historyczny (4) thriller kryminalny (1) thriller obyczajowy (2) thriller psychologiczny (42) trailer (1) trylogia (88) turystyka (15) urban fantasy (3) uzdrawianie (74) wegetarianizm (9) wiedza duchowa (3) wiedza medyczna (2) wiedza tajemna (25) wróżby (29) wygrane (7) wywiady (8) young adult (18) z historią w tle (61) z magią w tle (1) z religią w tle (2) zbiór opowiadań (24) zdrowie (295) znaki zodiaku (3) świadome śnienie (8) świąteczne nastroje (5)