"Zosia"
Beata Kępińska
"Ciężki jest nasz kobiecy los."
Powyższe słowa w pewnym momencie wypowiada bohaterka książki
"Zosia". Jej życie nie było usłane różami, a ona sama określiła je jako smutne. Kiedy patrzymy na życie kobiet w czasach, kiedy przyszło jej funkcjonować, czyli ponad sto dwudziesta lat temu, widzimy, jak wiele się zmieniło. Dziś mamy możliwość zdobywania wykształcenia, rozwijania swoich pasji i decydowania o własnym losie. Nie oznacza to oczywiście, że współczesne kobiety nie muszą mierzyć się z trudnościami, ale jednak mamy znacznie więcej praw i możliwości niż nasze prababki.
Kobiety od zawsze dźwigały na swoich barkach ciężar codzienności, troszcząc się o dom, rodzinę i najbliższych. Były czasy, gdy ich własne marzenia, ambicje i pragnienia schodziły na dalszy plan na rzecz obowiązkom i decyzjom podejmowanym przez innych. Szczególnie trudne były czasy, w których kobieta miała przede wszystkim być posłuszną córką, dobrą żoną i oddaną matką, nie mając możliwości myśleć o własnych potrzebach czy samodzielnie decydować o swoim losie.
Zosia Trzecińska dorasta w robotniczej Łodzi przełomu wieków. Ma w sobie ogromną ciekawość świata i pragnienie, by uczyć się. Jednak są to czasy, gdy dziewczęta nie mają takich możliwości, jak chłopcy. Widać to na przykładzie jej młodszego brata Romana, który jest traktowany zupełnie inaczej. Gdy przyszedł czasem zaczął uczęszczać do Rosyjskiego Gimnazjum Rządowego. Zosia też chciałaby mieć książki, zdobywać wiedzę, nosić mundurek, ale wówczas nie uważano, że kobietom jest potrzebna edukacja. Co dziwne, to ojciec sugerował, by wysłać córki do szkoły, matka uważała, że im jest to niepotrzebne. Dochodzi jednak do tego, że spełniają się marzenia Zosi, ale jedynie poprzez tajne komplety. Potajemnie, bo dotyczyły dzieci rodzin robotniczych. Gdy i to się w pewnym momencie kończy, Zosia zaczyna marzyć o życiu w klasztorze, lecz o jej przyszłości decyduje ojciec, wybierając jej męża. Nie potrafi przeciwstawić się jego decyzjom. Od zawsze bowiem była cicha, wrażliwa i bezgranicznie oddana rodzinie stawiając innych ponad swoje potrzeby.
Pani Beata Kępińska w swojej monumentalnej, ponad 600-stronicowej powieści przeprowadza nas przez historię Polski przedwojennej. Obserwujemy koleje życia tytułowej Zosi, która opowiada nam o sobie poprzez swój pamiętnik, który prowadzi od dziecka. Jej losy splatają się z burzliwą historią kraju, wojnami, odzyskaniem niepodległości i trudnościami pierwszych lat odrodzonej Polski. Przez pryzmat jej codziennych zmagań obserwujemy narodziny i upadki systemów, wojenną pożogę oraz kryzys pierwszych lat wolności.
Tłem dla wydarzeń jest Łódź z przełomu XIX i XX wieku. Pani Kępińska pokazuje to miasto od strony robotniczych familii, codziennych sytuacji, zwykłych ludzi, którzy tworzą razem klimat miasta. Można mieć wrażenie szarości każdego dnia, obecnej w wielu rodzinach biedy otoczonej dymem fabrycznym i niepewnością jutra. Świetnie, choć bez zbędnego patosu, punktuje patriarchalny autorytaryzm, pokazując przy tym sytuacje kobiet, które podporządkowane zostały sztywnym schematom. Nie mają zbyt wiele do powiedzenia w kwestii swojej przyszłości, gdyż rzeczywistość nie daje im możliwości rozwoju.
Autorka opisuje to wszystko w opisowym stylu, tworząc charakter spisywanych wspomnień bohaterki. I tak faktycznie jest, bo Zosia notuje swoje wrażenia i przemyślenia w brulionie, który kiedyś podarował jej ojciec. Dużo jest więc ciągłego tekstu, w którym dowiadujemy się o poszczególnych wydarzeniach, towarzysząc bohaterce od najmłodszych lat.
Początkowe rozdziały rozwijają się niezwykle powoli, drobiazgowo opisując rutynę dnia codziennego i dzieje rodziny Trzecińskich. Dla mnie było zbyt monotonnie, gdyż wolę bardziej dynamiczną narrację. Doceniam natomiast, że poprzez słowa autorka potrafiła oddać klimat pierwszych kilkudziesięciu lat XX wieku. Niewątpliwie ma umiejętność pisania o nędzy bez popadania w melodramatyczny ton. Przed naszymi oczami rysuje sytuacje, w których obecny jest głód, bieda, lęk przed chorobą, utratą pracy czy obawy o przyszłość. Daje poczuć wszelkie stany emocjonalne, mimo że nie ma tutaj spektakularnych zwrotów akcji. Niezwykle ciekawie wybrzmiewa też tło historyczne pokazane z perspektywy łódzkich realiów i europejskich przemian. Pani Kępińska ukazuje te zmiany z perspektywy zwykłych ludzi, których życie brutalnie jest burzone przez globalną politykę.
Powieść „Zosia” to historia nie tylko tytułowej bohaterki, ale ogólnie kobiet, którym przyszło żyć w czasach nieprzychylnych dla ich płci. Narzucane im przez wieki role procentują ograniczeniami wciąż obecnymi w ówczesnym społeczeństwie. Zosia, pomimo przeciwności stara się sprostać oczekiwaniom innych i odnaleźć sens własnego życia, ale i tak nie raz byłam zła na bohaterkę za jej uległą postawę. Zwłaszcza w pierwszych jej latach, gdy jako młoda dziewczyna nie potrafiła zawalczyć o swoje. Z drugiej strony rozumiałam jej dylematy wynikające z narzucanych norm i wychowania. Jej losy przyprawiały mnie smutkiem, ale też refleksją nad życiem kobiet w początkach XX wieku.
Nie jest lekka i łatwa lektura do poduszki, ale głęboki, literacki hołd złożony pokoleniom naszych prababek. Historia Zosi skłania do refleksji nad losem kobiet, które przez lata nie miały prawa decydować o sobie, a ich marzenia często musiały ustępować miejsca obowiązkom. To także opowieść o pamięci, przemijaniu i codziennym zmaganiu się z rzeczywistością, na którą nie zawsze mamy wpływ.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery: 21,07.2026r.
Ilość stron: 608
Okładka: miękka
Wymiary: 140x205 mm
ISBN: 978-83-8335-883-3
Moja ocena: 5/6