"Niewłaściwe pytanie"
seria: Poza nawiasem
Tom pierwszy
Dorian Frank
„Każde zdarzenie do czegoś prowadzi”
Literatura, także ta beletrystyczna, coraz częściej staje się przestrzenią do rozmowy o tematach trudnych i niewygodnych społecznie, o których wciąż budzą kontrowersje i emocje. „Niewłaściwe pytanie” Doriana Franka wpisuje się w ten nurt, podejmując problem tożsamości, uprzedzeń oraz społecznej presji, która wciąż silnie oddziałuje na życie człowieka.
Poznajemy w niej trzydziestodziewięcioletniego Tomasza Malickiego zwanego „Tommy”, pochodzi z małej śląskiej miejscowości „Małe Łany”, a od 20 lat mieszka w Katowicach. Pracuje w niewielkiej firmie reklamowej jako grafik kreatywny, więc może wykonywać zlecenia zdalnie. Bardzo mu to odpowiada, zwłaszcza przez ostatnich kilkanaście miesięcy, gdyż niechętnie wychodzi do ludzi. Zamknął się w sobie, odcinając się od wszelkiego życia, zarówno towarzyskiego, jak i rodzinnego po tym, jak rok temu zawalił mu się świat w momencie śmierci ukochanej żony Kasi. Tomasz pogrążył się w depresji, dzień jest podobny do dnia, a on wciąż nie może wyjść ze swojej izolacji, mimo upływu czasu. Dopiero nieoczekiwany wyjazd służbowy do Warszawy staje się początkiem wydarzeń, które zmuszą go do konfrontacji z samym sobą. Wraz z jego bieżącymi wydarzeniami poznajemy też niektóre epizody z przeszłości, które odcisnęły piętno w jego pamięci.
Bohater opowiada nam na początku w sposób opisowy o swoich traumatycznych doświadczeniach z dzieciństwa, gdy był narażony na nienawiść wśród niektórych rówieśników, pokazując, do czego są zdolni ludzie wychowani na tego rodzaju poglądach i ograniczonych przekonaniach. Tomek zaznacza, że nigdy nie był i nie jest gejem, ale jego wygląd i introwertyczne zachowanie w szkole wyzwoliło u innych niechęć do niego i w efekcie wyzwoliło pierwotne instynkty u napastników.
Autor prowadzi fabułę w dwóch przestrzeniach czasowych oznaczonych słowem „Wtedy”, czyli cofamy się o dwa lata, by poznać niektóre charakterystyczne scenki z małżeńskiego życia Tomasza. Natomiast obecne wydarzenia nie są w ogóle oznaczone żadnym rokiem, a szkoda, bo wówczas byłoby od razu jasne, że coś dzieje się w czasie teraźniejszym. W trakcie czytania można się do tego przyzwyczaić, ale takie oznaczenie jest zawsze bardziej klarowne dla poznawania danej historii.
„Niewłaściwe pytanie” to powieść, która już od pierwszych stron zanurza nas w świecie emocjonalnego chaosu, bólu i trudnych pytań o własną tożsamość. Powieść skupia się przede wszystkim na wewnętrznej przemianie bohatera. Spotkanie z kimś, kto wywraca jego dotychczasowe przekonania o sobie i o świecie, uruchamia lawinę wspomnień, pytań i emocji. Na powierzchnię wypływają dawne traumy oraz uczucia, które przez lata były tłumione lub ignorowane. Autor nie ucieka od trudnych tematów takich jak nietolerancja, społeczna presja, agresja wobec „inności” i tego, co nie mieści się w ciasnych normach.
Do napisania tej historii przyczyniło się kilka spraw, które od dawna uwierały autora, w wynikały z obserwacji tego, co dzieje się w Polsce, ale też w jego najbliższym otoczeniu. Jednym z impulsów do jej napisania impulsem stało się pewne przypadkowe spotkanie z młodym mężczyzną, który opowiedział mu pewną historię swego przyjaciela pobitego brutalnie przez grupę skinów powodowani nienawiścią do inności. O tym zdarzeniu pan Frank opowiada w posłowiu, które czyta się z równym zainteresowaniem, jak całą powieść, więc warto tę książkę poznać do ostatniej strony. Powieść jest wprawdzie fikcją literacką, ale przedstawione w niej problemy wciąż, niestety, są aktualne i mają się całkiem dobrze. Tych zapalnych iskier było więcej, ale najbardziej wybrzmiewa bunt przeciwko nietolerancji, nienawiści, hipokryzji prezentowanej przez ludzi deklarujących się, jako osoby wierzące, w tym kleru. To tylko niektóre z nich, które mocno wybrzmiewają w powieści i słowie końcowym tworząc tło, które jest boleśnie znajome.
„Niewłaściwe pytanie” to debiut z mocnym, nawet kontrowersyjnym klimatem, często stawiający niewygodne pytania. Trochę jest w nim dużo tekstów bez dialogów, ale to dlatego, że autor przekazuje w nim wiele swoich przemyśleń. Powieść staje się przez to nie tylko historią jednostki, ale też komentarzem do współczesnej Polski, w której odwaga bycia sobą wciąż bywa aktem sprzeciwu.
Pan Dorian Frank odważnie, a nawet prowokująco dotyka szerszego kontekstu społecznego związanego z problemem nietolerancji i braku akceptacji dla „inności” w polskiej rzeczywistości. Porusza kontrowersyjne zagadnienia, piętnuje światopogląd środowisk nacjonalistycznych, zachowania ksenofobiczne, rasistowskie i zaściankowe. Mocno wybrzmiewa zacofanie mentalne osób będących pod wpływem narzucanych opinii niektórych mediów prawicowych, kościoła i polityków.
To pierwszy tom serii „Poza nawiasem”, w którym ujawnia się historia z głęboko psychologiczną i społeczną warstwą, a zarazem prowadzi nas przez meandry życia, któremu czasami warto dać się ponieść. Jednak nie zawsze mamy odwagę, by to zrobić. To powieść, która zostawia nas z pewnym niepokojem, ale i z ciekawością, jak dalej potoczy się życie Tomasza w kontekście uczuć, budowania swoich relacji, które na razie pozostają w zawieszeniu. Finałowe sceny zawiązują nowy wątek, który nieoczekiwanie wprawia nas i bohatera w przekonaniu, że życie potrafi zaskakiwać na różne sposoby.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery: 11.10.2025r
Ilość stron 376
Okładka: miękka
Wymiary: 144 x 206 mm
ISBN 978-83-8011-533-0
Wydawnictwo: WFW
Moja ocena: 5/6

























p.jpg)
p.jpg)
























