środa, 23 września 2026

[159/26] - 2097.: "Onirica"



"Onirica"
Wojciech Kulawski

„Myśliwy doskonały, który potrafi uśpić czujność, zdobywa przewagę.”

Są autorzy po których książki zawsze sięgam w ciemno, nawet jeżeli okładka, czy opis mnie przeraża. Takim niewątpliwie pisarzem jest pan Wojciech Kulawski, bo jeszcze na żadnej jego powieści się nie zawiodłam. Gdy zobaczyłam okładkę jego najnowszego dzieła „Onirica”, miałam obawy, czy tym razem także będzie podobnie. Tytuł brzmi tajemniczo, a okładka wygląda przerażająco. Jak wiecie, bardzo rzadko sięgam po horrory i literaturę grozy. Jednak, gdy nie są one oparte na tanich efektach, lecz mają swoje uzasadnienie w fabule, wówczas budzi się we mnie chęć sięgnięcia po taki tytuł. I tak się stało w tym przypadku.

Wszystko zaczyna się mocnym prologiem z dramatem w domu rodziny Stonogów w 1981 roku. Po tym epizodzie przenosimy się do czasów współczesnych, konkretnie do Warszawy, która jawi się tutaj jako miejsce, gdzie można się poczuć niebezpiecznie. Pan Kulawski wspomina też kilka razy swój ukochany Rzeszów podkreślając, że jest to miejsce bardziej przyjazne, ale z mniejszymi możliwościami. Główna bohaterka Katarzyna Zdanowicz stamtąd pochodzi i stamtąd przeprowadziła się do stolicy niedawno do stolicy.

Kilka miesięcy temu został zamordowany jej mąż, ale jak dotąd, nie znaleziono jego ciała. Pozostał jedynie film, gdy w brutalny sposób jest potraktowany. Poznajemy ją w momencie, gdy jest u terapeuty, do którego wysłał ją jej przełożony, naczelnik Wydziału Kryminalnego Michał Worek. Zawodowy partner Katarzyny, Andrzej Kosiński, nie chce z nią pracować, zwłaszcza po ostatniej akcji, gdy komisarz stworzyła zagrożenie nie tylko dla siebie, ale i innych.

Tytuł doskonale pasuje do stanu, w jakim kobieta się znajduje. Po śmierci swego męża zaczyna funkcjonować na pograniczy jawy i snu. Od jakiegoś czasu ma problem ze sobą i sama nie rozumie, co się z nią dzieje. Zaczyna odczuwać dziwne stanu emocjonalne i mentalne zawieszenia. Do tego niemal każdej nocy pojawia się w jej mieszkaniu zmarły mąż, a nawet ma wizje, w których obserwuje to, co się z nim działo, zanim zginął.

Jej psychiczna kondycja jeszcze bardziej zaczyna dawać o sobie znać, gdy dochodzi do brutalnego morderstwa znanego jasnowidza Stanisława Janosza. Śledztwo wykazuje, że nie jest to przypadkowa zbrodnia, bo morderca informuje, że będą kolejne ofiary. 

Komisarz Zdanowicz coraz bardziej jest przerażona swoim wizjami, które pojawiają się w niekontrolowany i wyrazisty sposób. Ta warstwa powieści została przez autora plastycznie nakreślona dając poczucie, jakbyśmy uczestniczyli w koszmarze razem z bohaterką. Świetnie wchodzi w sferę psychiczną postaci, zwłaszcza w tę, która wykracza poza realne postrzeganie rzeczywistości.


Pan Wojciech Kulawski w mistrzowski sposób bawi się dynamiką akcji, słowem, opisami wizji, które Katarzyna nazywa halucynacjami i przypisuje to chorobie psychicznej. Doskonale można poczuć lęk, zagubienie i wszelkie emocje bohaterki. Tworzy napięcie i nastrój grozy poprzez pojawianie się nagle scen przerażających, nieprawdopodobnych, trudnych do ogarnięcia umysłem, by nagle spowodować wybudzenie się i zaraz potem spowolnić akcję zanurzając się w dalszy ciąg wydarzeń. Ten celowy zabieg wywołuje stan bliski paraliżowi sennemu, gdy doskonale widzimy zbliżające się zagrożenie, chcemy uciekać lub działać, ale system i otaczająca rzeczywistość całkowicie paraliżują nasze ruchy.

Bardzo mnie zaintrygował motyw paranormalny i reakcja ludzi na to, że ktoś ma takie zdolności. Autor pokazuje typowe podejście sceptyków, którzy przypisują to czemuś nienormalnemu, jakimś psychicznym chorobom. Jednak trudno jest czasami wytłumaczyć to, co niewytłumaczalne, a jednak istnieje. Z reguły takie osoby są traktowane ironicznie, a ich wizje i umiejętności nie wzbudzają zaufania. I tak jest w przypadku komisarz Zdanowicz, ale też innych osób, np. Ludmiła Domaniewska, gosposia zamordowanego jasnowidza. Ona też w tej historii odgrywa ważną rolę, ale nie zdradzę jaką.

Nie odnalazłam w tej powieści taniego straszenia duchami, przerażających potworów i sytuacji. To nie ten typ historii. Zamiast tego autor stawia przed nami fundamentalne i przerażające pytanie o zło, które powstaje nie bez przyczyny. To pokazują sceny z przeszłości pewnego chłopca, który w dzieciństwie doświadczył wiele upokorzeń, agresji, przemocy nie tylko wśród rówieśników, ale też w domu rodzinnym. Autor tu pokazuje, że wszystko ma swoje granice. Dochodzi do chwili, gdy zło zakorzenia się tak mocno, że zaczyna stanowić nieodłączną część jego życia, wpływając na sposób, w jaki postrzega świat i innych ludzi. Ten wątek wydaje się być osobną opowieścią i trudno było znaleźć jakieś powiązanie z bieżącymi wydarzeniami. Jednak widać, ze autor miał swój dobrze opracowany plan, który biegnie w zupełnie nieoczekiwanym kierunku.


Finał całkowicie mnie zaskoczył. Tego się zupełnie nie spodziewałam. Snułam różne domysły, zbierałam ujawniane fakty, śledziłam losy bohaterów, ich działania, miałam swoje typy, ale w żadnym momencie nie przypuszczałam, że wszystko pójdzie w takim kierunku. To tylko świadczy o tym, że autor potrafi skutecznie namieszać w naszych umysłach, pokazując tylko to, co w danym momencie jest ważne. Dałam się zwieść jego sugestiom i umiejętnie podrzucanym kolejnym tropom.

Powieść „Onirica” trudno jest jednoznacznie przypisać do jakiegoś konkretnego gatunku, zwłaszcza do horroru, co sugerowałaby okładka. Nie jest to typowy przedstawiciel tego gatunku, bo pan Kulawski wymieszał w nim różne elementy literackie oraz zagadnienia o bogatym emocjonalnie charakterze. Jej atmosfera jest momentami duszna, gęsta, psychodeliczna pokazując, jak łatwo zło infekuje ludzkie myśli. Pomimo dosyć licznej gromady postaci, nie spowodował chaosu mentalnego u czytającego. W tak obfitym anturażu nic nie jest tu oczywiste i proste.

O książce nie da się tak szybko zapomnieć po jej przeczytaniu. Wręcz przeciwnie - czuje się ją całym sobą, wnikając w wydarzenia, stany mentalne bohaterów i przeżywając wszystko w sposób namacalny. Potrafi zakorzenić się w nas swoimi pazurami i wgryźć się w umysł mocno i wyraźnie. Prawdziwym potworem okazuje się tu nie tyle morderca, ile ludzki umysł, który wymyka się racjonalnemu wyjaśnieniu tego, czego doświadcza.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z autorem i wydawnictwem




Wydanie: I
Data premiery: 21.08.2026r.
Ilość stron: 452
Wymiary: 125 x 195 mm
Oprawa: Oprawa miękka
ISBN: 978-83-66767-94-2
Wydawnictwo: Alegoria
Moja ocena: 6/6

wtorek, 22 września 2026

Nowości, nowości z tygodnia

W ostatnim tygodniu dotarło do mnie trochę nowych książek, które wypełnią mi z pewnością październikowe dni.

Z wydawnictwa Zysk i S-ka 

Pierwszy tom "Kroniki Amberu" pt.: "Roger Żelazny". 

To jedna z najoryginalniejszych sag fantasy w historii – pełna intryg, zdrad, czarnego humoru i wizjonerskiego rozmachu

Z tego samego wydawnictwa na mojej półce oczekuje na przeczytanie:

"Bursztynowe słodycze magiczne"


Ciepła i mądra opowieść o tym, jak codzienne troski i nieostrożne pragnienia potrafią
zmienić się w najcenniejszą lekcję życia.

Z wydawnictwa Videograf: 


"Gdy naprawdę się poznamy"

Czy pierwsza miłość może dostać od losu drugą szansę?

Zuza samodzielnie wychowuje córkę, jest nauczycielką i choć nie wszystko układa się po jej myśli, może liczyć na grono oddanych przyjaciół. Gdy w jej życiu ponownie pojawia się Grzegorz – jej nastoletnia miłość – a nowy dyrektor szkoły pokazuje swoje prawdziwe oblicze, jedno jest pewne: nadchodzą wielkie zmiany.

Trzecia część serii "Rodzina Tylczyńskich"
pt.: "Czy my nie jesteśmy z innych światów?

Robert to największy żartowniś w rodzinie Tylczyńskich. Zawsze znajdzie sposób, żeby rozładować napięcie, rozweselając swoich bliskich. Nie spodziewa się jednak, że jedno przypadkowe spotkanie wywróci jego spokojne życie do góry nogami.

Liwia od lat robi wszystko tak, jak należy. Wychowana w domu pełnym zasad i oczekiwań, przywykła do życia według planu ułożonego przez innych. Kiedy zaczyna mieć dość ciągłej kontroli i presji, na jej drodze pojawia się Robert – chłopak, który wydaje się pochodzić z zupełnie innego świata.

Z wydawnictwa WasPos

"Wszystko, co straciliśmy"


Trzydziestopięcioletni Jaxon Rivers miał fantastyczne, poukładane życie. Piękną narzeczoną, idealną pracę i przyjaciół. Niegdyś pewny siebie, przebojowy i nieco nieokrzesany. Zaprzepaścił to w ułamku sekundy. W poważnym wypadku samochodowym stracił przyjaciela, a sam trafił do więzienia na kilka długich lat.

Dwudziestopięcioletnia Autumn Meadows wychowywana była surowo. W poczuciu wdzięczności rodzicom. Poukładana, posłuszna i nad wyraz grzeczna. Pozbawiona kompletnie własnego zdania. W przeddzień swojego ślubu ucieka, sprowadzając na rodzinę wstyd i hańbę. Skazuje tym siebie na samotność w obcym miejscu.

Z Wydawnictwa Nocą:

"Warmia Ekspres"
Trzeci tom z detektywem Iksem


Diana, żona detektywa Iksa, zostaje porwana. Iks nie ma wątpliwości, że to zemsta. Przez lata pracy nadepnął na odciski ludziom, którzy nie wybaczają. Teraz ktoś postanowił uderzyć w jego najsłabszy punkt.

Czy coś Was zainteresowało? A może macie już którąś z nich u siebie na półce?

poniedziałek, 21 września 2026

[158/26] - 2096.: „Zatruta”


„Zatruta”
Jennifer Donnelly

"Dopóki traktujemy się nawzajem życzliwie, 
nasze serca pozostają nietknięte."

Każdy z nas w dzieciństwie znał wiele baśni i bajek, a jedną z takich, które zapadają w pamięć jest "Królewna Śnieżka i Siedmiu Krasnoludków". Widząc na okładce książki „Zatruta” zdanie: „Lustereczko powiedz przecie, kto jest najgroźniejszy w świecie”, od razu powstaje skojarzenie z tą właśnie historią. I jest to jak najbardziej słuszne, bo wiele elementów przypomina tę słynną historię czytaną w dzieciństwie i napisaną przez braci Grimm. A jednak, gdy wczytujemy się w treść powieści napisanej przez panią Jennifer Donnelly dostrzegamy, że jest to nieco inna opowieść, mimo że wydaje się tak bardzo znana. Tutaj też mamy magiczne lustereczko, złą królową, królewnę, ale o imieniu Sophia, która swoim wyglądem przypomina Śnieżkę.

Warto przy tym wspomnieć, że powieść "Zatruta" zwraca uwagę nie tylko motywem fabuły, ale też swoim wyglądem. Twarda oprawa, ciekawa grafika, zszywany grzbiet i barwione brzegi robią naprawdę bardzo dobre wrażenie. Takie detale sprawiają, że „Zatruta” nie tylko dobrze się czyta, ale również pięknie wygląda na półce. Wydanie zdecydowanie pasuje do baśniowego i nieco mrocznego charakteru historii.

Powieść zaczyna się jak każda niemal bajka słowami: „Dawno temu…”, ale potem dzieją się sprawy inaczej niż w znanej opowieści. Do Mrocznego Lasu zmierza królewna Sophia, której towarzyszy łowczy. Jednak tutaj losy dziewczyny są bardziej dramatyczne, niż sławnej Śnieżki, bo zostaje jej wyrwane serce. Dzień wcześniej nie wiedziała, że tak zakończy się jej życie, bo czekała ją koronacja i objęcie tronu, ale też zaręczyny z księciem Haakonem. Poznajemy najpierw te wydarzenia, które doprowadziły do sceny z prologu, by poznać dalsze losy królewny. Z pewnością plan złej królowej by się powiódł i dziewczyna już nigdy by nie stanowiła dla niej zagrożenia, gdyby nie siedmiu braci z Mrocznego Lasu, którzy mieszkają w domku zwanym Dziuplą.

Sophie przez lata słyszała, że jest zbyt naiwna, łagodna i dobra, by władać królestwem. Z czasem sama zaczęła wierzyć w te krzywdzące słowa. Kiedy jednak odkrywa, że prawda dotycząca jej losu oraz zazdrosnej królowej może być zupełnie inna, musi na nowo odnaleźć w sobie odwagę i uwierzyć we własną siłę.


Dużym plusem powieści „Zatruta” jest jej klimat - baśniowy, trochę mroczny i tajemniczy. Otula on od pierwszych stron i wciąga kolejnymi wydarzeniami. Znane elementy historii o Śnieżce pojawiają się w nowej formie, dzięki czemu podczas lektury można bawić się w wyłapywanie kolejnych nawiązań do oryginalnej baśni.  Pani Jennifer Donnelly rewelacyjnie wykorzystała swoją fascynację dziełami braci Grimm wykorzystując dobrze znane elementy z „Królewny Śnieżki” z własną, znacznie mroczniejszą interpretacją. Dzięki temu, znane podstawy tej baśni, zostały oprawione w zupełnie nową szatę, więc nie miałam wrażenia, że po raz kolejny czytam tę samą historię. Wręcz przeciwnie, autorka skutecznie podsycała moją ciekawość i nie raz mnie zaskoczyła rozwojem sytuacji.  W ciekawy i nieco przewrotny sposób pokazuje siłę, dobroć i wrażliwość przypominając, że dobroć wcale nie musi oznaczać słabości, a wrażliwość nie odbiera człowiekowi odwagi. 

"Zatruta" to  niesamowita opowieść, w której znane elementy nabierają zupełnie innego znaczenia i mocy.  Są nie tylko typowe postacie dla tej bajki, ale też  pojawiają się zupełnie nowe sytuacje, istoty, osoby i przebieg wydarzeń. Niektóre z nich, jak Król Wron dodają powieści mroku, ale są tacy, którzy wzbudzają uśmiech i sympatię, jak chociażby wrażliwy pająk - kucharz.

Powieść napisana przez Jennifer Donnelly ma w sobie wszystko, czego można oczekiwać od baśni – magię, tajemnice, niebezpieczeństwo, niezwykłych bohaterów i walkę dobra ze złem – a jednocześnie niesie ważne przesłanie. Sophia stopniowo odkrywa, że prawdziwa siła nie zawsze wygląda tak, jak wcześniej sobie wyobrażała. Czasami największą odwagą jest uwierzyć w siebie, sprzeciwić się temu, co przez lata próbowano nam wmówić, i samemu zdecydować, kim chcemy być. Wystarczy słuchać swego serca, jego podszeptów, nawet wtedy, gdy ma w sobie blizny. Ważne, by wierzyć, kim jesteśmy i być sobą, zamiast słuchać innych opinii na swój temat, które podcinają skrzydła. To pięknie napisana baśń, która przypomina, że najpierw sami musimy odnaleźć w sobie siłę i uwierzyć we własną wartość, aby inni również mogli ją dostrzec.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem


Wydanie: I
Data premiery: 21.07.2026r.
Data premiery amerykańskiej: 20.10.2020r.
Ilość stron: 400
Okładka: twarda
Wymiary: 140x205 mm
Tytuł oryginalny: Poisoned
Tłumaczenie: Anna Kłosiewicz
ISBN: 978-83-8335-847-5
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 6/6




piątek, 18 września 2026

[157/26] - 2095.: "Limit"



"Limit"
Kamila Starska

„Każdy ma dwie strony siebie. 
Jedną, pokazywaną publicznie, 
i tę drugą, którą znamy tylko my sami.”

Czytając opis książki "Limit” można pomyśleć, że będzie to klasyczny romans motoryzacyjny. Szybko okazuje się, że samochody i ryk silników to zaledwie punkt wyjścia do ciągu zdarzeń z momentami gęstym dramatem psychologiczno-kryminalnym. Tłem dla wydarzeń są samochody, fascynacja nimi oraz praca detektywa. To, coś więcej niż ryk silników, chociaż to od motoryzacji i zlotu fanów szybkich samochodów zaczyna się znajomość Ralpha Dankwortha i Lisy Hartman. Oboje są bowiem fanami szybkich, drogich samochodów, co nieoczekiwanie zbliża ich do siebie. Ich pierwsze spotkanie podczas zlotów stanowi punkt początek ich wspólnych perypetii. Żadne z nich nie widziało wówczas, że los ma wobec nich swoje plany niezwiązane z motoryzacją, lecz z ich wewnętrznymi traumami.

Wszystko zaczyna się od zlotu fanów motoryzacji, gdzie przypadkowe spotkanie Lisy i Ralpha szybko zamienia się w konieczność i ryzykowny, czysto biznesowy układ. W zamian za pomoc w odzyskaniu współudziałów w agencji detektywistycznej Lisy, kobieta zobowiązuje się odnaleźć człowieka, który zniszczył Ralphowi życie.


Pani Kamila Sarska w swojej debiutanckiej powieści „Limit” udowadnia, że współczesny romans nie musi być wyłącznie powtarzalną historią o miłości od pierwszego wejrzenia. Samochody są wprawdzie obecne właściwie przez całą książkę, choć na szczęście nie wysuwają się na pierwszy plan. Widać, że pani Kamila Sarska zna się na motoryzacji i szczególnie upodobała sobie marki z najwyższej półki. Luksusowe, drogie samochody pojawiają się regularnie i bez wątpienia dodają historii charakteru. Momentami miałam jednak wrażenie, że autorka zbyt mocno eksponuje konkretne marki, przez co niektóre opisy zaczynały brzmieć bardziej jak reklama niż naturalny element fabuły. Mimo wszystko motoryzacja jest ciekawym tłem dla wydarzeń i dobrze pasuje do świata Ralpha oraz jego zainteresowań.

Lisa to portret kobiety nowoczesnej, ale nie przerysowanej – jej determinacja zawodowa jako detektyw nie jest jedynie „ozdobnikiem”, ale realnie wpływa na jej sposób myślenia i ostrożność w relacjach. Wzbudzała u mnie do pewnego momentu same pozytywne reakcje, gdyż starała się wykonywać swoją pracę sumiennie, pomimo kłopotów. Jednak była sytuacja, gdy mnie zirytowała i zawiodła, bo miałam ją za kobietę rozsądną, mądrą i umiejącą słuchać. Nie napiszę o co chodziło, ale gdyby nie jej zachowanie zbyt gwałtowne i irracjonalne, nie doszłoby do tego, co wydarzyło się w drugiej części powieści. Byłam zawiedziona tym epizodem, bo autorka standardowe elementy, by nieco zdramatyzować historię, ale nie było to nic oryginalnego. Byłam tym poirytowana, a poprzez to obraz Lisy, jako kobiety innej niż bohaterki romansów, uległ zmianie najgorszy.

Ralph urodził się w Stanach Zjednoczonych, w Chicago, ale to, czego doświadczył w dzieciństwie nie pozwalało mu spokojnie funkcjonować. Stąd decyzja o przeprowadzce do Niemiec w wieku 21 lat. Teraz, jako dorosły mężczyzna po trzydziestce tylko z pozoru jest pewny siebie. Poznając go lepiej, dostrzec można człowieka wrażliwego, borykającego się z problemami wynikającymi z dzieciństwa. Ma w sobie wiele cierpienia i bólu, ale też napędza go mroczna chęć zemsty.

Relacja między nimi nie rozwija się stopniowo, bez pośpiechu, ale też nie jest rozwleczona. Wynika ona z tego, że okazują się dla siebie ratunkiem w swoich sprawach. Dobrze wybrzmiewa przy tym warstwa psychologiczna postaci, gdyż oboje borykają się z traumą z przeszłości. Dzięki pierwszoplanowej, naprzemiennej narracji możemy zajrzeć do ich duszy i umysłu, by poznać to, z czym się mierzą.

Poza nimi spotykamy ciekawe postacie drugoplanowe, które nie są jedynie tłem dla wydarzeń. Mają bowiem swoje znaczenie i dodają kolorytu fabule. Jedną z takich osób jest Stephen, współpracownik Lisy i przyjaciel, który zawsze służy radą i pomocą. Przeciwwagą jest Benjamin Richter – wielka miłość Lisy, dziś chłodny i zdystansowany wobec niej. Dlaczego się rozstali, tego nie wychwyciłam w tekście. Jest mowa o jakiejś krzywdzie, którą zrobił naszej bohaterce, ale nie ma konkretów. Benjamin pracuje w policji, więc w pewnym momencie angażuje się w śledztwo prowadzone przez jego byłą ukochaną, ale też zostaje wplątany w późniejsze wydarzenia.

Powieść „Limit” zyskuje przy bliższym poznaniu właśnie dzięki genialnie rozpisanym postaciom pobocznym. Dynamiczny styl pisania sprawia, że książkę czyta się niezwykle szybko, a napięcie między Lisą a Ralphem jest wręcz elektryzujące. Akcja dzieje się we Frankfurcie, ale też przenosi się w pewnym momencie do Chicago, a fabuła robi się coraz bardziej wciągająca.

Pani Kamila Sarska pokazuje, że najtrudniejszą walką nie jest ta ze światem zewnętrznym, ale z własnymi ograniczeniami i strachem przed ponownym zranieniem. To idealna pozycja dla osób szukających w literaturze obyczajowej autentycznych emocji, wyrazistych postaci i fabuły, która trzyma w napięciu do ostatniej strony.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem


Wydanie: I
Data premiery: 17.06.2026r.
Ilość stron: 382
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8423-571-3
Wydawca: Amare
Moja ocena: 5/6

wtorek, 15 września 2026

[156/26] - 2094.: „Przytulne miejsce”



„Przytulne miejsce”
Peter S. Beagle

„Życie  to wielka rzecz 
i trudno jest o nim zapomnieć.”

Trudno byłoby szukać przytulnego miejsca na cmentarzu. Cisza, nagrobki i świadomość nieuchronnego końca raczej nie przywodzą na myśl domowego ciepła. A jednak Peter S. Beagle w swojej debiutanckiej powieści „Przytulne miejsce” przekonuje, że to właśnie wśród grobów można znaleźć schronienie przed światem – i, paradoksalnie, nauczyć się naprawdę żyć.

Głównym bohaterem jest Jonathan Rebeck, kiedyś aptekarz, dziś, od dziewiętnastu lat prowadzi życie bezdomnego człowieka, mieszkając na nowojorskim cmentarzu w Bronksie. Jego jedynym stałym towarzyszem jest gburowaty, gadający kruk, który pomaga mu przetrwać. To on kradnie dla niego jedzenie i ostrzega, gdy ktoś się zbliża, bo mieszkanie na cmentarzu jest dla żywych nielegalne. Rebeck potrafi rozmawiać nie tylko z krukiem, ale też z duchami, które wzbudzają w nim więcej spokoju, niż ludzie. 

Dla Jonathana Rebecka ucieczka na cmentarz miała być schronieniem przed cierpieniem, ryzykiem i koniecznością uczestniczenia w świecie. Z czasem staje się jednak formą egzystencjalnej śmierci. Bohater przestaje żyć nie dlatego, że umarł, lecz dlatego, że przestał pozwalać sobie na prawdziwe zaangażowanie. Tymczasem duchy, które spotyka, paradoksalnie okazują się bardziej żywe od niego.

Duchami są Michael i Laura, którzy po swojej śmierci rozpoczynają romans, pozostawiając wszelkie ziemskie kłopoty i sprawy. Z każdą stroną ich uczucie staje się coraz bardziej namiętne, rozpaczliwe i paradoksalnie – ludzkie. Ich uczucie pokazuje, że miłość nie musi kończyć się wraz ze śmiercią. Przeciwnie: może stać się próbą ocalenia własnej tożsamości przed nieuchronnym rozmyciem.


Większość opowieści o cmentarzach karmi nas grozą, gotykiem albo tanią makabrą. I tak myślałam, że będzie w przypadku książki "Przytulne miejsce", gdy zdecydowałam się ją przeczytać. Jednak nic z tych elementów nie ma tu miejsca. Kiedy dziewiętnastoletni wówczas pan Peter S. Beagle debiutował w 1960 roku tą powieścią, zaproponował coś radykalnie innego. Cmentarz ukazał, jako jedyną enklawę zdrowego rozsądku w zwariowanym świecie. Ciekawostką jest, że tytuł powieści pisarz zaczerpnął z XVII-wiecznego wiersza Andrew Marvella, w którym grób zostaje przedstawiony jako „przytulne, ciche miejsce”. Autor bierze ten obraz na serio i przekornie sprawdza, co właściwie oznaczałoby uczynienie z cmentarza domu. 

Wydana niedawno w Polsce w twardej oprawie przez wydawnictwo Zysk i S-ka książka to nie tyle klasyczna urban fantasy, ile melancholijny, egzystencjalny traktat, który paradoksalnie emanuje życiem mocniej niż niejedna współczesna powieść obyczajowa. 

Śmierć jest tutaj bowiem czymś więcej niż biologicznym końcem. To także proces zapominania, utraty wspomnień i stopniowego zacierania się tego, co czyni człowieka nim samym. W tym kontekście miłość zmarłych staje się heroiczną próbą zatrzymania resztek człowieczeństwa, podczas gdy dobrowolna izolacja Rebecka jawi się jako jego marnotrawstwo. Duchy uczą się od niego, czym jest życie, a on od nich – jak naprawdę powinno się żyć.


"Przytulne miejsce" nie ma szybkiego tempa, ani nagłych zwrotów akcji czy widowiskowej magii. Jej dynamika jest niespieszna i bardzo kameralna. Pan Beagle buduje opowieść z rozmów, drobnych gestów, obserwacji i filozoficznych refleksji nad przemijaniem, stratą, samotnością oraz społecznym niedopasowaniem.

Styl autora jest poetycki, nastrojowy i pełen melancholii, ale nie pozwala, aby atmosfera stała się przesadnie ciężka. Przeciwnie – regularnie przełamuje ją ironicznym humorem. Jednym z najlepszych przykładów jest kruk towarzyszący Rebeckowi, cyniczny i bezczelny ptak, który zamiast budować atmosferę grozy, potrafi ukraść mortadelę i sprowadzić całą metafizykę z powrotem na ziemię. 

Intersujące jest też na kulturowe osadzenie powieści, w której zostały wykorzystane elementy realizmu magicznego. Jednak przedstawiony w niej świat nie jest oderwaną od rzeczywistości baśniową przestrzenią. Cmentarz i jego mieszkańcy są mocno zakorzenieni w Nowym Jorku połowy XX wieku. Szczególnie dobrze widać to w postaci pani Klapper – wdowy, która jako jedna z niewielu osób odwiedza Rebecka. Wnosi do powieści więcej energii, specyficznego humoru i codzienności. Jej twardo stąpająca po ziemi osobowość świetnie kontrastuje z poetycką, eteryczną atmosferą cmentarza.

"Przytulne miejsce" jest więc opowieścią tylko pozornie o śmierci, bo właściwie jest o życiu, o lęku przed nim, o samotności i o tym, jak łatwo pomylić bezpieczeństwo z prawdziwym szczęściem. Nie jest straszna, ani przygnębiająca - wręcz przeciwnie: sprawia, że zastanawiamy się nad poruszanymi tematami. To bardzo charakterystyczne dla całej powieści. Autor potrafi w jednej chwili przejść od refleksji nad śmiercią do żartu, nie niszcząc przy tym nastroju. Dzięki temu historia zawarta w tej książce nie staje się ponurym traktatem o przemijaniu. Jest raczej opowieścią o tym, że nawet w obliczu śmierci można znaleźć ciepło, absurd i odrobinę zwyczajnej codzienności.

Powieść pana Beagle'a można odczytać także jako przesłanie, by zatrzymać się na tyle długo, aby dostrzec rzeczy, które w codziennym pośpiechu łatwo przeoczyć: drugiego człowieka, własne emocje, możliwość bliskości. To melancholijna, ciepła i momentami bardzo zabawna opowieść, w której umarli przypominają żywym, że samo oddychanie jeszcze nie oznacza życia.

Bo cmentarz jest bezpiecznym azylem tylko tak długo, jak długo boimy się żyć.

A ostatecznie najgorsze, co może nas spotkać, to nie śmierć, lecz przeoczenie własnego życia.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 


Wydanie: I
Data premiery: 14.07.2026 r.
Data premiery: 23.05.1960 r.
Ilość stron: 328
Wymiary: 140 x205 cm
Okładka: twarda
Tytuł oryginalny: A Fine and Private Place
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
ISBN 978-83-8335-860-4
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Moja ocena: 5/6



poniedziałek, 14 września 2026

[155/26] - 2093.: "Copycat"


„Copycat”
Mieczysław Gorzka

„Swojego strachu nie ma co się bać, 
bać się trzeba tylko strachu przed obcymi”

Na nasze życie wpływają różne czynniki, a jednym z ważniejszych są doświadczenia, które przeżyliśmy w dzieciństwie, ale też takie, które przydarzyły się w dorosłym życiu. Na takim motywie oparta jest najnowsza powieść pana Mieczysława Gorzki pt.: „Copycat”. Jej bohaterowie: Agnieszka, Robert i Marek mają za sobą wydarzenia, które na zawsze zmieniły ich życie. Każde z nich inaczej radzi sobie z tym, co wydarzyło się w przeszłości. Wszyscy troje otarli się o śmierć lub mieli z nią bezpośredni kontakt. 

Skromna, ale sugestywna grafika okładki i oryginalny książki przyciąga wzrok i intryguje. Copycat oznacza osobę, która wzoruje się na dokonaniach konkretnego przestępcy posługując się schematem działań, które kopiuje w swoich zbrodniach. W powieści to określenie odnosi się do naśladowcy Bestii ze Środy Śląskiej, z którą miała do czynienia Agnieszka Dudek w wieku 13 lat. Była blisko śmierci. Uratowana w ostatniej chwili.

Marek Rosiński, jej rówieśnik i najbliższy przyjaciel również poczuł śmiertelny oddech. Jego ojciec był policjantem i zginął tragicznie, a dwa lata temu stracił ukochaną narzeczoną. Dziś Marek jest policjantem w stopniu komisarza, ale niewyjaśnione sprawy z przeszłości wciąż są w nim obecne.

Trzeci z bohaterów to Robert Wójtowicz - słynnym fotograf i współwłaściciel agencji reklamowej. Nie udziela się jednak czynnie w jej prowadzeniu, bo bardzo rzadko wychodzi z domu. Każde przekroczenie progu tego bezpiecznego azylu i przebywanie na zewnątrz budzi w nim paraliżujący strach. To nie jedyna jego fobia, bo ma ich pokaźną ilość. Do tego stopnia opanowały one jego życie, że nawet w kuchni używa tylko papierowych, jednorazowych naczyń. Pojawiły się one dwa lata temu, gdy została zamordowana jego sekretarka, a on był głównym podejrzanym. Teraz jest sąsiadem Agnieszki, którą od początku jest zafascynowany i często ją obserwuje ze swojego okna. Ona  zresztą też jest zaintrygowana nowym sąsiadem, widząc jego dziwne zachowania. 

To tylko mały zarys tego, od czego zaczyna się fabuła książki „Copycat”. Te trzy postacie są wiodące i to z ich perspektywy poznajemy kolejne wydarzenia. Narracja jest wprawdzie prowadzona w trzeciej osobie, ale znamy tylko postępowanie tych osób. To sprawia, że nie wszystko jest nam wiadome, więc napięcie nabiera coraz mocniejszego akcentu. 

Stopniowo poznajemy ich przeszłe wydarzenia, ale też wewnętrzne dylematy. Autor bowiem zgrabnie prowadzi poszczególne wątki odsłaniając ważne epizody, które wpłynęły na ich życie. Każde z nich inaczej radzi sobie z tym, co wydarzyło się w przeszłości i wydaje się, że normalność powoli wkracza do ich codzienności. Szczególnie dotyczy to Marka i Agnieszki, bo najgorzej sytuacja wygląda u Roberta, ale i on wpada w pewną schematyczność swojego funkcjonowania. 

Ten pozorny spokój burzy znalezienie w lesie ciała prostytutki. Wydaje się, że nie ma to nic wspólnego z przeszłością bohaterów, ale kolejne ofiary wskazują na to, że ktoś wyraźnie naśladuje zbrodnie dokonywane przez mordercę ze Środy Śląskiej. 

Książka od pierwszych stron trzyma w napięciu, zaskakuje zwrotami akcji, ale też pozwala od czasu do czasu na spokojniejsze chwile. Pan Gorzka przybliża wydarzenia poprzez dłuższe opisy i przemyślenia bohaterów, ale to nie spowalnia tempa, a wręcz przeciwnie, pozwala lepiej zrozumieć ich motywacje i emocje. A emocji tutaj nie brakuje, zwłaszcza w drugiej połowie książki. Są one wyraźnie zaznaczone także w tytułach rozdziałów, które nazwane zostały konkretnymi stanami emocjonalnymi. Nie ma tu zbędnych słów ani scen, które jedynie „zapychają” fabułę. 

Dużym atutem książki jest również psychologiczna warstwa historii. Bohaterowie nie zaczynają swojej opowieści z czystą kartą – każde z nich niesie własny bagaż doświadczeń. Ich lęki, wspomnienia i sposób radzenia sobie z traumą mogą być równie ważne jak samo śledztwo.

Każdy element jest istotny, a całość tworzy spójny, psychologicznie wiarygodny obraz ludzi próbujących żyć mimo ciężaru przeszłości.  Nawet pozornie drobne informacje mogą mieć znaczenie, dlatego podczas lektury warto zwracać uwagę na szczegóły. Dzięki temu napięcie nie jest efektem tylko i wyłącznie z nagłych zwrotów akcji, ale również z poczucia, że coś, co przeczytaliśmy kilka rozdziałów wcześniej, może za chwilę nabrać zupełnie innego znaczenia.

„Copycat” to jeden z takich thrillerów kryminalnych, w których rozwiązanie zagadki nie jest ostatecznym końcem. Gdy już wiemy, kto jest tytułowym copycatem, czujemy ulgę, ale okazuje się, że autor ma dla nas jeszcze jedną, szokującą niespodziankę. I to jest ten element, który domyka całość. 

Miałam już wcześniej możliwość poznania dwóch książek pana Mieczysława Gorzki. Trzy lata temu był to kryminał pt.: "Poszukiwacz zwłok” i „Lilie". Każda z nich należała do innej serii i poznałam tylko po jednym tomie z każdej z nich. Teraz wszystko wskazuje, że „Copycat” jest jednotomową historią. Sprawa została rozwiązana, ale towarzyszące jej wątki mogłyby z powodzeniem mieć swoją kontynuację.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z PR Media i wydawnictwem 




Wydanie: I
Data premiery: 12.08.2026
Ilość stron: 424
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 135 x 215 mm
ISBN: 978-83-8382-915-9
Wydawnictwo Czarna Owca
Moja ocena: 6/6


piątek, 11 września 2026

[154/26] - 2092.: „Anielska Trylogia” - „Droga poprzez śmierci” Tom II


„Droga przez śmierci”
Anielska trylogia
Tom drugi
Bogumiła Betula

„Ludzie mają zwykłe dusze, zdolne do zła i dobra, do miłości i nienawiści… 
I to od nich zależy, które z tych biegunów wybiorą.”

W każdym z nas jest dobro i zło, ale to od nas zależy, które z nich wybierzemy w podejmowaniu decyzji. Pożywką mogą być różne nasze zachowania, zazdrość, nienawiść, okoliczności zewnętrzne czy doznane krzywdy. Taki odwieczny taniec dobra ze złem stał się kanwą dla powieści pt. „Droga przez śmierci”, której tytuł brzmi groźnie, lecz znaczenie tego ujawnia się w zupełnie innym charakterze.

To kontynuacja historii zaczętej w powieści pt. „Studnia”, w której poznaliśmy Anioła Eskiela i Demona Zła, mających zupełnie inne cele i plany wobec mieszkańców Szarego Wąwozu. Drugi tom „Anielskiej Trylogii” przybiera formę powieści drogi, gdyż anioł i demon zła stają się swoimi towarzyszami w wędrówce, w której muszą ze sobą współpracować, jeżeli chcą odnaleźć to, czego szukają, i w ogóle ruszyć do przodu. O ile dla Eskiela nie stanowi to problemu, bo on jest z natury dobry, to dla demona ta sytuacja jest powodem do frustracji i cierpienia.

Nieopatrznie, wskutek złych intencji demona (bo przecież nie ma on dobrych zamiarów), ci dwaj bohaterowie zostają ze sobą połączeni złotym, magicznym sznurkiem. Jest on bardzo cienki, ale nic nie jest w stanie go rozerwać. Anioł godzi się z sytuacją i próbuje znaleźć rozwiązanie, zachowując spokój. Demon tryska gniewem, syczy, krzyczy, wyzywa anioła od najgorszych, ale nie ma wyjścia. Musi razem ze swoim odwiecznym wrogiem podążać przez świat. Anioł po to, by znaleźć miejsce dla siebie i ukochanej Arawel, a demon, by czynić zło w nowych miastach i wsiach.

Pani Bogumiła Betula doskonale zagłębia się w ich osobowość, mentalność i naturę. Każdy z nich ma swoje przemyślenia, swoje spojrzenie na świat i wartości. Świetnie zostało pokazane odmienne spojrzenie na tę samą kwestię. Każdy widzi ją inaczej, co pokazuje, że nic nie jest jednoznaczne. Wszystko zależy od tego, jak rozumiemy dane zagadnienie, a w powieści jest takich sytuacji sporo, bo anioł i demon, wędrując razem, rozmawiają o różnych sprawach.

„Droga przez śmierci” to historia z przesłaniem mówiącym o tym, że dobro nie istnieje bez zła. Pod płaszczykiem fantasy skrywa się głębszy sens, a tytułowe śmierci to trudne doświadczenia, przez które anioł i demon przechodzą. Powieść wywołuje wiele emocji i dosłownie daje poczuć ich naturę. W oryginalny sposób autorka zwraca uwagę na ważne aspekty ludzkiego życia. Nie są to nudne, długie przemyślenia, ale raczej forma dyskusji między bohaterami, a także z istotami będącymi alegoriami różnych emocji i aspektów ludzkiej natury. Troska, opiekuńczość, miłość, ale również złość, gniew czy nienawiść otrzymują swoje własne postaci. Dzięki temu emocje nie są tylko czymś, co bohaterowie odczuwają, ale stają się niemal namacalnymi istotami, które możemy obserwować i poznawać.

Te alegorie różnych stanów emocjonalnych są ukazane w sposób wizualny, czyli poprzez to, jak wyglądają. Pozytywne energie są piękne, delikatne, urocze, miłe, empatyczne, a te negatywne mają odpychającą postawę i wzbudzają niechęć. Ich działania autorka doskonale umiejscawia w fabule, pokazując, do czego doprowadza ich obecność. Okazuje się, że w świecie musi być równowaga, gdyż jakiekolwiek zachwianie proporcji powoduje chaos. I ten aspekt mocno wybrzmiewa w obu częściach „Anielskiej Trylogii”, ukazując prawdę o nas samych.

Recenzja tomu I "Studnia"

Egzemplarz książki otrzymałam w ramach współpracy z portalem


Wydanie: I
Data premiery: 23.06.2026r.
Ilość stron: 426
Okładka: miękka
Wymiary: 205 x 125 mm
ISBN: 978-83-68151-45-9
Wydawnictwo: NowoCzesne
Moja ocena: 6/6


wtorek, 8 września 2026

[153/26] - 2091.: "Kruche pragnienia" Tom I


"Kruche pragnienia"
Tom pierwszy
R.K. Noir

„Każde życie jest pełne wyzwań, niezależnie od tego, ile masz lat. 
Ważne, jak sobie z nimi radzisz.”

Zaczynając czytać "Kruche pragnienia" można by przypuszczać, że to kolejny zwykły romans dla młodzieży. Mamy bowiem młodziutką bohaterkę, dwóch braci i oczywiście uczucia, które szybko zaczynają komplikować jej życie. Do tego dochodzą tajemnice, zazdrość i przeszłość, o której nie wszystko wiadomo od samego początku.

Sara jest nastolatką, która zbyt często emocjonalnie podchodzi do sytuacji. Często reaguje zbyt mocno na to, co się dzieje. Czasami miałam wrażenie, że reaguje za mocno, a jej emocje bardzo szybko przejmują nad nią kontrolę. Zdarzało się, że jej zachowanie mnie irytowało, ale z drugiej strony cały czas brałam pod uwagę jej wiek. Ma przecież siedemnaście lat i trudno oczekiwać od niej, że w każdej sytuacji będzie zachowywała się dojrzale i rozsądnie. Jak na bohaterkę mającą takie problemy, o których pisze autorka, jest za młoda.

Oczywiście, nie twierdzę, że siedemnastoletnia dziewczyna nie może poczuć miłości do starszego mężczyzny. Tak się zdarza. W tym młodym wieku uczucia potrafią przysłonić rozsądek. Chodzi mi bardziej o tempo tego zdarzenia. Zakochanie przyszło bardzo prędko. Po kilku krótkich spotkaniach, Sara mocno się zaangażowała. Trudno mi było w to uwierzyć. Brakowało czasu, by związek rozwijał się naturalnie.

Liam z kolei zachowywał się według mnie mało dojrzale, jak na swój wiek. Ma 25 lat, ale jego postępowanie wobec Sary było dla mnie niezrozumiałe. Spodziewałam się po nim trochę większej dojrzałości. Tymczasem jego zachowanie wobec Sary momentami było dla mnie niezrozumiałe. Podobnie jak niektóre decyzje, które podejmuje w trakcie całej historii. Jakby sam nie wiedział czego chce, a wyjaśnienie tego było dla mnie mało przekonujące.

Z kolei jego młodszy brat, Aidan wygląda na zupełne jego przeciwieństwo, chociaż zwraca na siebie uwagę charyzmatyczną osobowością. Jednak nie można o nim zbyt wiele powiedzieć, bo pojawia się od czasu do czasu w fabule, jako przyjaciel. Przynajmniej tak traktuje go Sara, ale on darzy ją uczuciem, które wykracza poza przyjacielskie relacje.

W efekcie książka nie zaskoczyła mnie niczym nowym, bo autorka oparła ją o znane rozwiązania i sytuacje , których można się było spodziewać. Mimo tych moim małych zastrzeżeń, muszę przyznać, że powieść czytało mi się szybko i lekko. Styl autorki jest prosty i przystępny, dzięki czemu kolejne strony właściwie same się przewracają. Nie musiałam się specjalnie zmuszać do dalszego czytania, nawet jeśli w danym momencie zachowanie któregoś z bohaterów działało mi na nerwy.

Całą historię w tym tomie obserwujemy tylko z punktu widzenia Sary, więc wrażenie tajemnicy jest ciągle obecne. To daje możliwość obserwowania jej stanów emocjonalnych i przemyśleń. I tych zdecydowanie tutaj nie brakuje. Sara przeżywa wszystko bardzo intensywnie, czasami aż za bardzo, ale dzięki temu dobrze widać, jak bardzo sama gubi się w tym, co czuje. Z jednej strony czegoś chce, z drugiej nie jest pewna, czy powinna. Chce zaufać, ale jednocześnie pojawiają się kolejne powody, żeby mieć wątpliwości. To właśnie te momenty sprawiły, że lepiej rozumiałam, dlaczego jej emocje tak często biorą górę.

Samo zakończenie wskazuje też na to, że nie jest to koniec historii Sary, Liama i Aidana. Zostaje kilka spraw, które nie zostały do końca wyjaśnione, więc wygląda na to, że będzie ciąg dalszy. Jestem ciekawa, co autorka jeszcze wymyśli, by zaskoczyć czytelnika rozwojem sytuacji.

Powieść „Kruche pragnienia” to debiut pani R.K. Noir, co można wyczuć podczas czytania, a sama historia nie jest zbyt skomplikowana. Autorka skupiła się w niej na pokazaniu wewnętrznych rozterek nastoletniej dziewczyny, dobrze oddając jej mentalność charakterystyczną dla młodego wieku. Z pewnością młode czytelniczki z łatwością będą mogły utożsamić się z tą postacią, gdyż miłość, zwłaszcza ta pierwsza, potrafi wywołać silne emocje i sprawić, że czasami przestajemy myśleć racjonalnie.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 


Wydanie: I
Data premiery: 14.07.2026r.
Ilość stron: 322
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka
ISBN: 978-83-8423-511-9
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 4/6

niedziela, 6 września 2026

[152/26] - 2090.: "Intryga chodzi w szpilkach" - Tom II: "Szpilki w cieniu zbrodni"



"Szpilki w cieniu zbrodni"
Seria: Intryga chodzi w szpilkach
Tom drugi
Beata Stefaniak

„Życie po stracie kogoś bliskiego 
już nigdy nie będzie takie samo.”

Kończąc ponad rok temu książkę „Intryga chodzi w szpilkach” wyznałam w swojej recenzji, że być może autorka ma w planach kontynuację. Finał bowiem wyglądał na ostateczny, ale nie wszystkie wątki zostały wyjaśnione. Był to debiut pani Beaty Stefaniak, więc nie wszystko w niej zagrało w pełni, ale w tym roku ukazała się powieść „Szpilki w cieniu zbrodni”, która uzupełniła luki tej historii i do tego pokazała, że autorka przez ten czas zrobiła naprawdę duży krok naprzód.

Po intensywnych i dramatycznych wydarzeniach nastąpił spokój, dając Milenie i Igorowi możliwość bycia ze sobą. Wprawdzie ona jeszcze odczuwa skutki tego, co przeżyła wówczas, ale sprawia wrażenie, że powoli wraca do równowagi. Gorzej jest z Igorem, którego męczą lęki o życie ukochanej. Okazuje się, że nie bezpodstawnie, bo choć wreszcie są razem, przeszłość ponownie wkracza w ich relację. Ktoś wyraźnie nie chce, by byli szczęśliwi. Pojawiają się niepokojące telefony, nowe problemy, medialna nagonka, a także kolejne pytania dotyczące tego, co wydarzyło się wcześniej. W tle nadal toczy się śledztwo, a z każdą kolejną stroną okazuje się, że lista osób, którym nie można ufać, wcale nie jest krótka.

Pani Beata Stefaniak w drugim tomie swojej serii wysoko zawiesiła poprzeczkę. „Szpilki w cieniu zbrodni” to udane połączenie powieści obyczajowej z mroczną intrygą kryminalną i romansem. oraz warstwą psychologiczna. Obawy wzbudzać może objętość powieści tego tomu, bo historia dzieje się na ponad 600 stron. Z reguły cierpi na tym dynamika fabuły i tak jest z początku, gdyż wszystko rozwija się zbyt wolno. Jest bowiem wewnętrznych rozważań i stopniowego wprowadzania w wydarzenia. Na szczęście styl autorki jest na tyle lekki i angażujący, że czytanie przebiegało u mnie płynnie. Pojawienie się nowego, bezwzględnego antagonisty świetnie napędza akcję i trzyma w niepewności do finałowych stron. Jednak im dalej, tym akcja zaczęła coraz bardziej się rozkręcać, a poczucie wiszącego w powietrzu niebezpieczeństwo sprawiły, że do samego końca siedziałam jak na przysłowiowych szpilkach. 

Realistycznie i sugestywnie autorka zbudowała traumę Mileny i paranoję Igora po wydarzeniach z poprzedniego tomu, ale też stopniowe zbudowanie napięcia. Nie traktuje stanów emocjonalnych  bohaterów powierzchownie, lecz nakreśla je w formie przemyśleń i odczuć. Lęki Igora o bezpieczeństwo Mileny oraz toksyczna relacja z jego byłą żoną, Wiktorią, ale też wprowadzenie do fabuły jej siostry bliźniaczki, budują gęstą, pełną napięcia atmosferę. Do tego dochodzą tajemnicze telefony, medialna nagonka dodatkowo wzmacniają efekt zagrożenia.

Autorka ponownie zdecydowała się na narrację wieloosobową, oddając głos nie tylko głównym bohaterom, ale również postaciom drugoplanowym, a nawet epizodycznym. To dość nietypowy zabieg, który pozwala spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw i lepiej poznać poszczególne osoby. Jednak  z drugiej zbyt rozprasza uwagę i odsłania zbyt wiele. Przeskakiwanie między kolejnymi narratorami momentami wybija z rytmu, a dodatkowo sprawia, że otrzymujemy informacje, które być może ciekawiej byłoby odkrywać stopniowo. Mimo to trudno było mi przerwać czytanie, gdyż ogromnie byłam ciekawa, jak to wszystko się skończy. Nie wszystko bowiem dało się przewidzieć i nie raz byłam zaskoczona rozwojem sytuacji.

"Szpilki w cieniu zbrodni" to udana kontynuacja opowieści o losach Mileny i Igora, w której nie brakuje  emocjonujących wydarzeń i zwrotów akcji. To dojrzały, świetnie skonstruowany romans z elementami thrillera sensacyjnego, który pokazuje, że autorka zrobiła duży krok naprzód od czasu swojego debiutu. 

Pani Beata Stefaniak znacznie lepiej zaplanowała fabułę książki wnikając w mentalność poszczególnych postaci. Są bardziej wyraziści, fabuła została mocniej rozbudowana, a emocje towarzyszące ich losom są dużo silniejsze. Oczywiście nadal można znaleźć momenty, które nie każdemu przypadną do gustu, ale w porównaniu z debiutancką powieścią "Intryga chodzi w szpilkach", widać wyraźny rozwój pisarski autorki. Mam więc nadzieję, że będę mogła poznać jej kolejne projekty, gdyż z przyjemnością sięgnę po następne stworzone przez nią historie.


Książkę zrecenzowałam w ramach współpracy z wydawnictwem
 

Wydanie: I
Data premiery: 28.05.2026r.
Ilość stron: 620
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8423-519-5
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 5/6


Gatunki

E - booki (76) Jin shin jyutsu (1) Klasyka anglosaska (1) LGBT (10) Leksykon (4) Medycyna holistyczna (9) New Adult (25) OOBE (10) Opowieści o miłości (31) Pod moim patronatem (73) Qigong (2) Romans z pazurkiem (1) Tantra (1) Tao (3) Tetralogia (4) Tradycyjna Medycyna Chińska (6) Young Adult fiction (2) angelologia (13) astrologia (28) astrologia chińska (2) astrologia medyczna (1) astrologia wedyjska (3) autobiografie (9) dywinacja (3) erotyk (71) erotyk psychologiczny (4) erotyk sportowy (3) eseje (8) ezoteryka (64) fantastyka religijna (2) fantasy (35) fantasy historyczne (6) fantasy young adult (7) felietony (1) feng shui (2) high fantasy (1) historia (14) historia Polski (3) historie prawdziwe (27) homeopatia (6) horoskop (9) joga (13) k-drama (1) kalendarz (14) kartomancja (2) karty (15) klasyka literatury (5) klasyka romansu (1) klerykal fiction (1) komedia kryminalna (14) komedia romantyczna (11) komiks (1) kryminał (132) kryminał futurystyczny (3) kryminał erotyczny (2) kryminał fantasy (2) kryminał rerto (5) kryminał retro (14) kryminał z obyczajem (7) kryminał z romansem (22) kuchnia meksykańska (1) kuchnie świata (3) kurs (8) legendy (4) literatura dla dzieci (6) literatura faktu (37) literatura historyczna (13) literatura kobieca (43) literatura motywacyjna (24) literatura młodzieżowa (34) literatura obozowa (6) literatura obyczajowa (212) literatura obyczajowa z elementami fantasy (7) literatura obyczajowa z elementami kryminalnymi (37) literatura obyczajowa z elementami metafizycznymi (11) literatura obyczajowa z elementami psychologicznymi (13) literatura obyczajowa z elementami sensacyjnymi (10) literatura piękna (6) literatura polska (463) literatura przygodowa z elementami historycznymi (3) literatura psychologiczna (13) literatura sciene fiction (3) literatura sensacyjna (15) literatura szpiegowska (2) literatura światowa (120) magia (48) medcyna mitochondrialna (1) mediumizm (2) medycyna biomolekularna (2) medycyna chińska (12) medycyna energetyczna (7) medycyna funkcjonalna (4) medycyna informacyjna (2) medycyna ludowa (1) medycyna molekularna (1) medycyna naturalna (46) medycyna żywieniowa (4) mity (4) moje rozczarowanie (2) moje spostrzeżenia (1) nie polecam (2) nowela (2) numerologia (10) obyczajowa (13) obyczajowa YA (2) obyczajowa z elementami sensacyjnymi (7) obyczajowa z romansem (59) obyczajowa z romansem i thrillerem (5) oparte na faktach (13) opowiadania (1) opowiadanie (46) opowiadanie duchowe (16) pielęgnacja urody i ciała (2) plany czytelnicze (38) podróże (13) podróże astralne (5) podsumowanie (15) podsumowanie 2026 (5) podsumowanie miesiąca (31) podsumowanie roku (7) polityka (3) polscy autorzy (11) polska autorka (531) polski autor (662) polskie książki (576) poradnik (184) poradnik kosmetyczny (1) poradnik kulinarny (24) poradnik zdrowia (12) porady (1) powieść (146) powieść drogi (5) powieść duchowa (4) powieść fantasy (18) powieść grozy (2) powieść historyczna (41) powieść jednotomowa (85) powieść kryminalna (10) powieść obyczajowa (84) powieść obyczajowa z rozwojem duchowym (1) powieść przygodowa (12) powieść przygodowo - fantastyczna (8) powieść psychologiczno-duchowa (2) powieść romantyczna (2) powieść science fiction (4) powieść sensacyjna (30) powieść surrealistyczna (2) powieść z elementami grozy (4) powieść z elementami paranormalnymi (4) powieść z humorem (5) praca z energią (12) praca zbiorowa (14) praktyka duchowa (14) praktyki magiczne (1) przesłania (14) psychoenergetyka (1) psychologia (37) psychologia duszy i umysłu (1) psychologia osobowości (9) psychoterapia (4) publicystyka (14) publikacja (4) radiestezja (6) realizm magiczny (3) refleksje (9) reportaże (6) reverse romance (2) romans (355) romans LGBT (2) romans New Adult (12) romans YA (21) romans age gap (13) romans biurowy (8) romans erotyczny (69) romans fantasy (10) romans historyczny (40) romans i magia (6) romans i sensacja (39) romans kryminalno-obyczajowy (1) romans kryminalny (3) romans mafijny (70) romans obyczajowy (13) romans podróżniczy (2) romans psychologiczny (5) romans sportowy (13) romans wojenny (1) romans z wątkiem kryminalnym (8) romans średniowieczny (1) romantasy (5) rozwój duchowy (159) rozwój osobisty (4) rośliny lecznicze (9) sensacja (22) sensacja i erotyk (33) tarot (15) techniki uzdrawiania (32) technothriller (1) teologia (3) teozofia (1) terapia energetyczna (23) terapie naturalne (75) thriller (56) thriller kryminalny (17) thriller YA (2) thriller erotyczny (4) thriller historyczny (4) thriller kryminalny (1) thriller obyczajowy (2) thriller psychologiczny (42) trailer (1) trylogia (87) turystyka (14) urban fantasy (3) uzdrawianie (74) wegetarianizm (9) wiedza duchowa (3) wiedza medyczna (2) wiedza tajemna (25) wróżby (29) wygrane (7) wywiady (8) young adult (18) z historią w tle (60) z magią w tle (1) z religią w tle (2) zbiór opowiadań (23) zdrowie (294) znaki zodiaku (3) świadome śnienie (8) świąteczne nastroje (5)