"Onirica"
Wojciech Kulawski
„Myśliwy doskonały, który potrafi uśpić czujność, zdobywa przewagę.”
Są autorzy po których książki zawsze sięgam w ciemno, nawet jeżeli okładka, czy opis mnie przeraża. Takim niewątpliwie pisarzem jest pan Wojciech Kulawski, bo jeszcze na żadnej jego powieści się nie zawiodłam. Gdy zobaczyłam okładkę jego najnowszego dzieła „Onirica”, miałam obawy, czy tym razem także będzie podobnie. Tytuł brzmi tajemniczo, a okładka wygląda przerażająco. Jak wiecie, bardzo rzadko sięgam po horrory i literaturę grozy. Jednak, gdy nie są one oparte na tanich efektach, lecz mają swoje uzasadnienie w fabule, wówczas budzi się we mnie chęć sięgnięcia po taki tytuł. I tak się stało w tym przypadku.
Wszystko zaczyna się mocnym prologiem z dramatem w domu rodziny Stonogów w 1981 roku. Po tym epizodzie przenosimy się do czasów współczesnych, konkretnie do Warszawy, która jawi się tutaj jako miejsce, gdzie można się poczuć niebezpiecznie. Pan Kulawski wspomina też kilka razy swój ukochany Rzeszów podkreślając, że jest to miejsce bardziej przyjazne, ale z mniejszymi możliwościami. Główna bohaterka Katarzyna Zdanowicz stamtąd pochodzi i stamtąd przeprowadziła się do stolicy niedawno do stolicy.
Kilka miesięcy temu został zamordowany jej mąż, ale jak dotąd, nie znaleziono jego ciała. Pozostał jedynie film, gdy w brutalny sposób jest potraktowany. Poznajemy ją w momencie, gdy jest u terapeuty, do którego wysłał ją jej przełożony, naczelnik Wydziału Kryminalnego Michał Worek. Zawodowy partner Katarzyny, Andrzej Kosiński, nie chce z nią pracować, zwłaszcza po ostatniej akcji, gdy komisarz stworzyła zagrożenie nie tylko dla siebie, ale i innych.
Tytuł doskonale pasuje do stanu, w jakim kobieta się znajduje. Po śmierci swego męża zaczyna funkcjonować na pograniczy jawy i snu. Od jakiegoś czasu ma problem ze sobą i sama nie rozumie, co się z nią dzieje. Zaczyna odczuwać dziwne stanu emocjonalne i mentalne zawieszenia. Do tego niemal każdej nocy pojawia się w jej mieszkaniu zmarły mąż, a nawet ma wizje, w których obserwuje to, co się z nim działo, zanim zginął.
Jej psychiczna kondycja jeszcze bardziej zaczyna dawać o sobie znać, gdy dochodzi do brutalnego morderstwa znanego jasnowidza Stanisława Janosza. Śledztwo wykazuje, że nie jest to przypadkowa zbrodnia, bo morderca informuje, że będą kolejne ofiary.
Komisarz Zdanowicz coraz bardziej jest przerażona swoim wizjami, które pojawiają się w niekontrolowany i wyrazisty sposób. Ta warstwa powieści została przez autora plastycznie nakreślona dając poczucie, jakbyśmy uczestniczyli w koszmarze razem z bohaterką. Świetnie wchodzi w sferę psychiczną postaci, zwłaszcza w tę, która wykracza poza realne postrzeganie rzeczywistości.
Pan Wojciech Kulawski w mistrzowski sposób bawi się dynamiką akcji, słowem, opisami wizji, które Katarzyna nazywa halucynacjami i przypisuje to chorobie psychicznej. Doskonale można poczuć lęk, zagubienie i wszelkie emocje bohaterki. Tworzy napięcie i nastrój grozy poprzez pojawianie się nagle scen przerażających, nieprawdopodobnych, trudnych do ogarnięcia umysłem, by nagle spowodować wybudzenie się i zaraz potem spowolnić akcję zanurzając się w dalszy ciąg wydarzeń. Ten celowy zabieg wywołuje stan bliski paraliżowi sennemu, gdy doskonale widzimy zbliżające się zagrożenie, chcemy uciekać lub działać, ale system i otaczająca rzeczywistość całkowicie paraliżują nasze ruchy.
Bardzo mnie zaintrygował motyw paranormalny i reakcja ludzi na to, że ktoś ma takie zdolności. Autor pokazuje typowe podejście sceptyków, którzy przypisują to czemuś nienormalnemu, jakimś psychicznym chorobom. Jednak trudno jest czasami wytłumaczyć to, co niewytłumaczalne, a jednak istnieje. Z reguły takie osoby są traktowane ironicznie, a ich wizje i umiejętności nie wzbudzają zaufania. I tak jest w przypadku komisarz Zdanowicz, ale też innych osób, np. Ludmiła Domaniewska, gosposia zamordowanego jasnowidza. Ona też w tej historii odgrywa ważną rolę, ale nie zdradzę jaką.
Nie odnalazłam w tej powieści taniego straszenia duchami, przerażających potworów i sytuacji. To nie ten typ historii. Zamiast tego autor stawia przed nami fundamentalne i przerażające pytanie o zło, które powstaje nie bez przyczyny. To pokazują sceny z przeszłości pewnego chłopca, który w dzieciństwie doświadczył wiele upokorzeń, agresji, przemocy nie tylko wśród rówieśników, ale też w domu rodzinnym. Autor tu pokazuje, że wszystko ma swoje granice. Dochodzi do chwili, gdy zło zakorzenia się tak mocno, że zaczyna stanowić nieodłączną część jego życia, wpływając na sposób, w jaki postrzega świat i innych ludzi. Ten wątek wydaje się być osobną opowieścią i trudno było znaleźć jakieś powiązanie z bieżącymi wydarzeniami. Jednak widać, ze autor miał swój dobrze opracowany plan, który biegnie w zupełnie nieoczekiwanym kierunku.
Finał całkowicie mnie zaskoczył. Tego się zupełnie nie spodziewałam. Snułam różne domysły, zbierałam ujawniane fakty, śledziłam losy bohaterów, ich działania, miałam swoje typy, ale w żadnym momencie nie przypuszczałam, że wszystko pójdzie w takim kierunku. To tylko świadczy o tym, że autor potrafi skutecznie namieszać w naszych umysłach, pokazując tylko to, co w danym momencie jest ważne. Dałam się zwieść jego sugestiom i umiejętnie podrzucanym kolejnym tropom.
Powieść „Onirica” trudno jest jednoznacznie przypisać do jakiegoś konkretnego gatunku, zwłaszcza do horroru, co sugerowałaby okładka. Nie jest to typowy przedstawiciel tego gatunku, bo pan Kulawski wymieszał w nim różne elementy literackie oraz zagadnienia o bogatym emocjonalnie charakterze. Jej atmosfera jest momentami duszna, gęsta, psychodeliczna pokazując, jak łatwo zło infekuje ludzkie myśli. Pomimo dosyć licznej gromady postaci, nie spowodował chaosu mentalnego u czytającego. W tak obfitym anturażu nic nie jest tu oczywiste i proste.
O książce nie da się tak szybko zapomnieć po jej przeczytaniu. Wręcz przeciwnie - czuje się ją całym sobą, wnikając w wydarzenia, stany mentalne bohaterów i przeżywając wszystko w sposób namacalny. Potrafi zakorzenić się w nas swoimi pazurami i wgryźć się w umysł mocno i wyraźnie. Prawdziwym potworem okazuje się tu nie tyle morderca, ile ludzki umysł, który wymyka się racjonalnemu wyjaśnieniu tego, czego doświadcza.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z autorem i wydawnictwem
Data premiery: 21.08.2026r.
Ilość stron: 452
Wymiary: 125 x 195 mm
Oprawa: Oprawa miękka
ISBN: 978-83-66767-94-2
Wydawnictwo: Alegoria
Moja ocena: 6/6











































