wtorek, 31 marca 2020

573. - "Wrocławska tancbuda"


Wrocławska tancbuda
Barbara Rejek

Wydanie: I
Data premiery: 4.12.2019 r.
Tłumaczenie: nie
Język oryginału: polski
ISBN 978-83-8119-586-7
Oprawa: miękka
Format: 148 x 210 mm
Ilość stron: 286
Wydawca: Psychoskok
Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak
Skład: Joanna Barbara Gębicka
Projekt okładki: Adam Brychcy

„tak lubię być w wieku stachurowym
i zadawać tysiące pytań
i dalej pytać
tak lubię być w wieku stachurowym
między czterdziestką a śmiercią“
- fragment wiersza z książki

Edward Stachura do dziś jest inspiracją dla wielu twórców, którzy potrafią na nowo ożywić pamięć o tym niezwykłym poecie. Jego wiersze mają swój specyficzny rytm i przekaz, który wyłania się z czasem. W duchu tego poety powstała książka pt.: „Wrocławska tancbuda“.

źr. zdjęcia: autorzy365.pl
Barbara Rejek jest pedagogiem, nauczycielem, autorką wierszy i opowiadań dla dzieci. Urodziła się w Wodzisławiu Śląskim w 1975 ale od 1977 roku mieszka we Wrocławiu. Wiele lat spędziła też w USA, Zjednoczonych Amiratach Arabskich, Turcji. Więcej o autorce w wywiadzie. Obecnie jest na etapie podróżowania w głąb samej siebie. Uwielbia pracę z dziećmi i do nich często kieruje swoją twórczość. 

„Czasem los nam daje szansę powtórzenia zdarzeń z przeszłości i zagrania ich w sposób doskonalszy, ale najczęściej wszystko staje się zwykłą rutyną“.

„Wrocławska Tancbuda” to pierwsza jej publikacja, którą kieruje do szerszego grona czytelników w różnym wieku. Ta niezwykle poetycka, nostalgiczna i wzruszająca trylogia, zadowoli zarówno miłośników prozy jak i poezji, zwłaszcza Stachury, którego autorka jest fanką. Dała temu wyraz , nadając jednemu z bohaterów na imię Edward. 

Na jej treść składają się trzy różne, niezależne opowiadania: „Powodzianka”, „Poczekalnia W”i „Przystań nad Odrą”, które które pierwotnie stanowiły oddzielne publikacje. Wszystkie mają metafizyczny, filozoficzny i poetycki charakter. Każda z nich jest inna, ma swój specyficzny rytm i klimat. Klamrą łączącą je w jedną całość jest ukochane miasto pisarki, Wrocław, miłość, cierpienie, śmierć i docenianie życia.

„Strach to nasza chora wyobraźnia“

Autorka bardzo mocno pozwala odczuć emocje targające bohaterami trylogii, tym bardziej że dosłownie je pokazuje zamiast je opisywać. Często bowiem jest tak, że wszelkie rozterki są ujęte w słowach mające na celu je unaocznić, działając na wyobraźnię. Tutaj dosłownie możemy poczuć smutek, żal, radość czy złość przeżywając z daną osobą jej ból lub szczęście. Wzbudza refleksje nad różnymi stronami życia, w którym każde zdarzenie ma na celu czegoś nas nauczyć. 

„W życiu nigdy nie będzie idealnie, ale w tym właśnie tkwi jego piękno, że w najgorszych nawet sytuacjach znajdziemy ludzi, którzy nam pomagają przejść przez te złe momenty, albo my im pomagamy“


Nie jest to łatwa lektura, ze względu na nieco chaotyczne prowadzenie poszczególnych wydarzeń. Irracjonalności całości dodają dziwne znaczki (hieroglify? litery? szlaczki?) na początku rozdziałów części pierwszej i trzeciej.

Trudno tu wymieniać głównych bohaterów, bo jest ich kilku, w zależności po które opowiadanie sięgamy. Zaletą książki jest właśnie możliwość czytania dowolnie wybranego utworu. Są wśród nich propozycje dla miłośników prozy, poezji, krótkich form literackich, które stawiają przed czytelnikiem pytanie o sens życia i własne istnienie. Obecny jest w nich przede wszystkim wątek miłości ale też przemijania, smutku, radości, śmierci i życia pozagrobowego.

Historie ocierają się o realizm, mistycyzm, a nawet bajkę, gdyż autorka stworzyła krótkie świąteczne bajki filozoficzne o Edzikach. Nigdzie nie znalazłam ich tłumaczeń czy sensu użycia i trochę byłam tym poirytowana. Obecny w ich jest duch Edwarda Stachury, Zbyszka Cybulskiego, a przede wszystkim miłość do Wrocławia, o którym pisze w lirycznych słowach i malarskich opisach, jakby mówiła o ukochanej osobie. Można to poczuć niemal w każdym tekście.


„Są zdarzenia, które nie pozwalają na dalsze odliczanie dni. po nich już nigdy nie wschodzi słońce, nie ma już jutra. Jest przeszłość i ten dzień“.

Należę do pokolenia, dla którego twórczość Stachury pozwalała wniknąć we własną duszę w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania o sens istnienia. Podobne elementy można odnaleźć we „Wrocławskiej tancbudzie“, która zwraca uwagę na drugiego człowieka. Autorka pokazuje, że naszej ziemskiej wędrówce towarzyszy cierpienie, które jest konieczne do poznania siebie, samorozwoju i wydobycia z nas światła pełnego miłości. Pokazuje różne dary, jakie niesie ze sobą życie, które powinniśmy smakować i dostrzegać jego pozytywną stronę „nawet, jeśli wydaje się najmniej sensowne, wręcz okrutne.“ Radość, złość, zachwyt, błogość czy strach, to tylko niektóre z emocji, których wspólnym mianownikiem jest wdzięczność.

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu:



niedziela, 29 marca 2020

Kwarantanna z książką


Nadeszły czasy, gdy jesteśmy zmuszeni spędzać czas w zaciszu domowym, co sprawia, że szukamy dla siebie ciekawych zajęć. Widać to na portalach internetowych, na których pojawia się coraz więcej zdjęć i filmików dokumentujących różne domowe zajęcia. To okazja do rozwijania swoich pasji, nauki nowych umiejętności, zdobywania wiedzy ale też spędzania czasu z samym sobą. Idealnym towarzyszem jest na pewno książka, która zabiera nas w świat, pozwalający oderwać się od codzienności. Poniżej przestawiam kilka propozycji, po które warto sięgnąć, zaglądając do internetowych księgarń i wydawnictw. 

Wiele pozytywnych emocji znajdziecie w pięknej opowieści pt.: "Gdyby ocean milczał", w której odnajdziemy miłość, przyjaźń, ale też rodzinne tajemnice i nostalgię za minionym czasem. To wielowątkowa powieść chwytająca za serce ale też dająca okazję do kruchością naszego życia.

Jeżeli ktoś chce poznać jak żyło się w czasach PRL-u polecam książki pana Zdzisława Brałkowskiego, który wspomina swoje dzieciństwo i młodość nadając mu lekki, podszyty humorem styl. Do tej pory powstały trzy części: "Młodości szczęśliwa", "Wileńszczyzna w miniony czas" i  "Czas dorosłości"




Nieco dreszczyku emocji na pewno zapewni "Lucyfera" i "Za moje krzywdy". Zaskakujące zwroty akcji, ciekawe postacie i skrywane sekrety oraz szybko tocząca się fabuła, to atuty tych powieści. 

Czas dorosłości



"Lucyfera" wciągnęła mnie od pierwszej strony, dlatego polecam ją na wiosenne wieczory. W mojej recenzji napisałam, że to doskonale napisany thriller psychologiczny z wieloma zagadkami, spiskowymi teoriami dziejów ale też zaskakującymi rozwiązaniami. 



"Salvator" to opowieść z odrobiną mistycyzmu, realności i fantasy. Autor zabiera nas do Paryża z 1912, gdy rodzi się nowa moda artystyczna: kubizm. Spotykamy w nim sławnych malarzy takich jak Pablo Picasso, Tadeusz Makowiecki czy Marcel Duchamp. 


Cygańskich klimatów ale i refleksyjnych nastrojów dostarczy z pewnością książka "Rozplatając warkocz papuszy" . To swoisty wehikuł czasu, który zabiera nas w przeszłość, by pokazać różne oblicza ziemskiej wędrówki człowieka. 


Zachęcam do czytania :)



sobota, 28 marca 2020

572. - "Powódź"

Powódź
Paweł Fleszar

Wydanie: I
Data wydania: 24.10. 2019
Ilość stron: 212
Format: 135 x 205
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7729-503-8
Redakcja: Monika Ulatowska
Projekt okładki: Wojciech Miatkowski
Zdjęcie na okładce:Tomasz Markowski
Skład: Tomasz Kuc

„Można usunąć bliznę z ciała (...). Trudniej poradzić sobie z blizną na duszy“

Samobójstwo zawsze pozostawia za sobą wiele pytań, które zadają sobie najbliżsi i znajomi. Podobny dylemat dręczy bohatera książki pt.: „Powódź“.

źr. zdjęcia: gazetakrakowska.pl
Paweł Fleszar urodził się 20 maja 1973 w Łańcucie ale od 26 lat mieszka w Krakowie, w którym ukończył studia politologiczne, dziennikarskie i medioznawcze na Uniwersytecie Jagiellońskim. To ceniony dziennikarz sportowy, który pisał dla „Tempa“, „Przeglądu Sportowego“ i „Gazety Krakowskiej“ oraz w magazynach: Champion. Sport and more, futbol.pl, Super Volley. Prowadzi też stronę internetową sportkrakowski.pl. Zadebiutował w 2018 roku książką pt.: "Wyśniona jedenastka". Jego druga powieść pt.: „Powódź” miała swą premierę na Międzynarodowych Targach Książki 2019 w Krakowie.

W akcję wchodzimy od razu, bez zbędnych wstępów, kilka dni po tym jak pewien młody człowiek, Kuba, popełnia samobójstwo rzucając się z dziewiątego piętra bloku. Kris, zawodowy żołnierz, wszczyna prywatne śledztwo, gdyż nie może uwierzyć w tak bezsensowną śmierć swojego dawnego przyjaciela. 

„Czasem trzeba znaleźć swoją wojnę i walczyć w niej, nawet jeśli wydaje ci się, że kompletnie się do tego nie nadajesz.“

Początkowo akcja toczy się wolno ale wkrótce nabiera tempa i porywa swoim nurtem z każdą kolejną stroną. Wydarzenia dzieją się w ciągu kilku lipcowych dni, które dla Krakowa i okolic są dramatyczne także z powodu zbliżającej się powodzi. To nie tylko płynąca z impetem woda, ale też fala zła, która coraz bardziej wciąga głównego bohatera.

Autor zastosował narrację trzecioosobową ale znamy tylko działania i emocje Krisa. Wiemy co przeżywa, planuje, co udaje mu się odkryć i do jakich wniosków dochodzi. Dzięki temu mamy możliwość razem z nim badać sprawę, która coraz bardziej robi się skomplikowana. Wraz z odsłanianiem kolejnych faktów, pojawiają się pytania, w co „wpakował się“ Kuba i co kryje się za jego śmiercią.

„Ta sprawa jest ewidentna, ale jednocześnie dziwna. Zbyt oczywista.“

Fabuła została ujęta w pięciu częściach, z których każda z nich zaczyna się kartką z kalendarza oraz artykułami z miejscowych gazet oraz portali internetowych. Nakreślają one sytuację w Krakowie oraz informują o różnych związanych z tym problemach. Ich dramaturgia wzmaga się wraz z kolejnymi wydarzeniami bohaterów i są uzupełnieniem niektórych wątków, podanych w oryginalny sposób. Dzięki temu czuć zbliżającą się powódź a jednocześnie coraz więcej dzieje się wokół badanej sprawy. 

„ludzie na ogół nie zmieniają się na lepsze, lecz rzadko zmieniają się na gorsze.“

Powieść została napisana bardzo spójnie, przystępnym językiem z umiejętnie poprowadzonym kryminalnym wątkiem. Poza nim, nieco zepchnięty na drugi plan, toczy się epizod obyczajowy, związany z małżeńskimi problemami Krisa. Wszelkie opisy postaci, miejsc, wyglądu pomieszczeń czy wspomnienia z przeszłości nie są zbyt rozbudowane, mają na celu jedynie nakreślić sytuację lub ujawnić jakiś istotny fakt. 

„Powódź“ uważam za udany debiut pana Pawła Fleszara, napisany bardzo spójnie i przejrzyście. Stworzona historia prowadzi nas w mroczne zakamarki naszego świata i ludzkiego umysłu. Autor odkrywa to, o czym często nie wiemy lub sobie nie uświadamiamy żyjąc swoimi codziennymi dylematami. 

Książkę przeczytałam z rosnącym zainteresowaniem, które swoje apogeum osiągnęło w końcowych rozdziałach. Polecam ją każdemu miłośnikowi kryminałów, w którym nie od razu wszystko wiadomo i razem z bohaterami odkrywamy stopniowo kolejne elementy układanki, próbując połączyć wszystko w całość.

Uważam, że to świetnie opowiedziana historia, przy której czas płynie szybko. Mam nadzieję, że wkrótce powstaną równie dobre a może jeszcze lepsze kryminalne powieści autorstwa pana Pawła Fleszara, który ma szansę wpisać się na listę poczytnych pisarzy tego gatunku. 


czwartek, 26 marca 2020

571. - "Święci z Qumran"


Święci z Qumran
Sławomir Dąbek

Wydanie: I
Rok wydania: 2020
Format: 130 x 210 mm
Ilość stron: 386
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wydawnictwo: Novae Res
Redakcja: Renata Nolbrzak
Korekta: Emilia Kapłan
Skład: Anita Sznejder

„Ile jest płaczu i bólu, kiedy człowiek umiera, a jak niewiele miłości i akceptacji, kiedy żyje“

Uwielbiam książki, które poza fabułą, niosą ze sobą głębsze znaczenia, zmuszając do refleksji odbiegając od ogólnie przyjętych dogmatów i znanych teorii dotyczących początków kształtowania się chrześcijaństwa ale też starożytnego świata. Taką lekturą jest powieść „Święci z Qumran“.

źr. zdjęcia: facebook,
profil autora
Sławomir Dąbek jest podróżnikiem, historykiem i orędownikiem kultury świata antycznego. Od wielu lat zajmuje się historią starożytnej Palestyny. Podróżując do miejsc wymienionych w Biblii, mógł osobiście dotknąć związanej z nimi historii. 

Na książkę zwróciłam uwagę dzięki jej opisowi i pięknej okładce, która jest miła w dotyku, niczym aksamit. Jej zaletą są skrzydełka z krótkimi informacjami o autorze oraz fragmentem recenzji napisanej przez Barbarę Sienkiewicz. Kolorystyka utrzymana jest w piaskowym tonacji przywołującej na myśl bezkresną pustynię. W centrum frontu widać  kobiecą postać trzymającą postrzępioną kartkę z tekstem.


Dzieje głównego bohatera zostały ujęte w pięciu częściach nazwanych Księgami składające się z kilkunastu rozdziałów, których tytuły są zarazem początkiem ich pierwszego akapitu. Autor zabiera nas do czasów, gdy o Jezusie z Nazaretu zaczyna być głośno. Wokół niego gromadzi się duża ilość słuchaczy, którym objawia swoje nauki. Toczą się dyskusje o nowym porządku, o mesjaszu, który ma nadejść i zbawić świat. Nie jest to jednak historia życia Chrystusa, lecz raczej opowieść o przemianach, jakie dokonywały się w tamtym okresie w umysłach ludzi. Pan Sławomir Dąbek wysnuwa w niej tezę, iż początek misji Jezusa nastąpił w zakonie mieszczącym się nad Morzem Czarnym.


Mennepher - młody Egipcjanin, musi opuścić razem ze swoją macochą ukochany, rodzinny kraj i uciec do Jeruzalem. Okazuje się, że to zaledwie początek jego podróży, która odciśnie na życiu  młodzieńca znaczący ślad. Jego macocha podstępem umieszcza go w zakonie w Qumran, gdzie kończy się mu dzieciństwo i zaczyna niełatwe, dorosłe życie. Początkowo chłopak buntuje się, gdyż dostrzega wiele sprzeczności między tym, czego uczą kapłani a tym, co sobą reprezentują. Z czasem przyjmuje doktrynę zakonną ale zauważa, że „Starsi Wspólnoty nie potrzebują kreatywnie myślących. Raczej lojalną, oddaną wspólnocie sprawie intelektualno - duchową masę“. Gdy pewnego dnia poznaje piękną Noemi, staje przed dylematem, co wybrać: miłość czy powołanie na mnicha. Innym aspektem, który skłania go do przemyśleń jest tajemnicza postać w grocie, którą miał okazję spotkać. Jego słowa na długo pozostają mu w pamięci i nurtują, rodząc pytania.

"Kiedy w pełni pogodzisz się z tym, co masz, wtedy zmienisz to w wewnętrzny spokój"


Książka „Święci z Qumran” jest utrzymana w filozoficznym klimacie, w której autor stawia wiele pytań i zagadnień do rozważenia. W dialogi swoich bohaterów wplata różne teorie, które stanowią pole do zastanowienia nad dziejami chrześcijaństwa, losu człowieka i duchowego aspektu istnienia. Ze względu na dużą ilość rozbudowanych tekstów dialogowych, książkę czyta się wolno, gdyż wymaga ona uważnego śledzenia poszczególnych wypowiedzi. Większość z nich została podparta tłumaczeniami ze słynnych rękopisów z Qumran oraz cytatami z Biblii Tysiąclecia oraz dostępnymi publikacjami, których listę znajdziemy w końcowych przypisach.


To powieść wyróżniająca się na tle innych, które możemy zobaczyć na księgarskich półkach zarówno oprawą graficzną jak i treścią. Poruszane w niej zagadnienia wymagają uważnego czytania, czasami zatrzymania się, by zastanowić się nad poruszaną kwestią. Nie ma w niej nagłych zwrotów akcji i pozornie niewiele się dzieje. Z głównym bohaterem podążamy w stronę jego przeznaczenia spotykając wiele postaci, z którymi prowadzi on różnorodne dyskusje o naturze świata rzeczywistego ale i duchowego szukając prawdy o sobie. 

Książkę otrzymałem/otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl


poniedziałek, 23 marca 2020

570. - "Pies ze schroniska? Może dwa?"


Pies ze schroniska? A może dwa?
Barbara Gawlikowska-Mika

Wydanie: I
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 176
ISBN 978-83-629-9334-5
Oprawa: miękka
Format: 14,6 x 20,5cm
Wydawnictwo Borgis
Opieka redakcyjna: Beata Dobrzyniecka
Redaktor prowadzący: Agnieszka Gortat
Korekta: Jolanta Miedzińska, Kinga Kosiba
Opracowanie graficzne i skład: Ewa Zduńczyk, Marzena Jeziak
Projekt okładki: Aleksandra Sobieraj, Małgorzata Mika

„gdyby choć połowa ludzi, których spotykamy na spacerach, miała swego psa, ileż ludzkich i psich dusz znalazłoby swoją miłość“

Wiadomo, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Wnosi do naszego otoczenia wiele radości, pozytywnych emocji ale i obowiązków. Jednak nie każdy właściciel psa jest odpowiedzialny i, niestety, wiele czworonogów znajduje swoje miejsce w schronisku. Właśnie tam można znaleźć dla siebie odpowiedniego przyjaciela, któremu stworzymy prawdziwy dom, podobnie jak autorka książki pt.: „Pies ze schroniska? A może dwa?“

źr. zdjęcia: Facebook,
profil autorki
Barbara Gawlikowska-Mika ukończyła Akademię Rolniczą im. Hugona Kołłątaja w Krakowie. Mieszka w: Krakowie. Przez kilka lat pracowała w zawodzie, obecnie jednak uczy biologii i przyrody w szkole podstawowej. To przede wszystkim wielbicielka czworonogów, która swoją miłość do zwierzaków przelała na karty pełnej humoru książki o opiece nad psami. 

„Najsmutniejszą chwilą życia jest zawsze odejście bliskiej osoby. Dotyczy to także odchodzenia ukochanych psów.“

Bohaterkami są dwie urocze sunie, Roksa i Kora, które zostały wzięte ze schroniska. Zapełniły one lukę po zmarłej w 2009 roku sznaucerce Miki, która odeszła za Tęczowy Most. Razem z autorką i jej podopiecznymi spędzamy różne emocjonujące chwile podczas wakacji, spacerów i codziennych sytuacji, pokazując, jak można dopasować swoje plany tak, by uczestniczyły w nich nasze czworonogi. Nie jest to łatwe, gdyż poza dwoma psami, w jej mieszkaniu przebywa aż sześć kotów! Przytoczone historie pokazują, że dla rodziny pani Barbary, nie ma rzeczy niemożliwych.

Książka jest niezbyt obszerna, gdyż liczy tylko 176 stron, ale dostarcza dużo optymizmu, humoru i wiele przygód, w których główną rolę grają zwierzęta. Dla ich właścicielki nie stanowią one żadnego problemu, bez względu czy spędzają czas w domowym zaciszu, na spacerach czy na wakacjach. Każdemu epizodowi towarzyszą się zabawne rysunki wykonane przez Małgorzatę Mikę, która jest wolontariuszką w krakowskim schronisku dla bezdomnych zwierząt. W tym miejscu rozpoczęła się opowieść spisana na kartach niniejszej publikacji.

„Pies ze schroniska? A może dwa" nie jest poradnikiem z mnóstwem informacji jak wychować swojego psa lecz zbiorem różnych zabawnych opowiadań z życia wziętych. W krótkich opowiadaniach ze swojego życia autorka przekazuje wiele przydatnych informacji na temat wychowania swoich pupili, ich charakterów i psychiki. Są one cenne, zwłaszcza w przypadku, gdy chcemy adoptować psa, gdyż zwracają uwagę, na to by wziąć całkowitą odpowiedzialność za podjęte decyzje i traktować swoich pupili jak członków rodziny a nie chwilową zachciankę.


Książka uczy rozumienia psich zachowań, tolerancji ich wybryków i postępowania w różnych sytuacjach, pokazując, że problem zawsze leży po stronie człowieka. Ciekawym zabiegiem jest sposób prowadzenia narracji, gdyż każde zdarzenie zostało przedstawione z punktu widzenia pani Barbary Gawlikowskiej-Mika i jej zwierząt. Uświadamia w ten sposób, że zwierzęta też czują strach, ból, radość i wiele innych emocji. Każdy rozdział opowiada inną historię, która kończy się komentarzem Roksy lub Kory. Dzięki temu możemy spojrzeć na świat psimi oczyma. 

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu:



Kwiecień 2020 w Wydawnictwie Psychoskok

W dzisiejszej sytuacji większość osób spędza swój czas w zaciszu domowym nadrabiając różne zaległości, odpoczywając lub robiąc porządki albo remonty. To też dobry moment, by sięgnąć po jakąś ciekawą książkę. Kwiecień w Wydawnictwie Psychokok zapowiada się interesująco, więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. 


Dzikie ogrody. 
Wydanie II
Wojciech Łęcki

DATA PREMIERY: 7.04.2020
KATEGORIA: Satyra, aforyzmy
WYDAWCA: Psychoskok
TŁUMACZENIE: NIE
JĘZYK ORYGINAŁU: polski
ISBN 978-83-8119-644-4
EAN 978-83-8119-644-4
OPRAWA: miękka
FORMAT: 125 x 195 mm S6
ILOŚĆ STRON: 152
CENA DETALICZNA: 24,90

Zbiór fraszek posegregowanych w obrębie bardzo szerokich ram i umieszczonych w dziełach sugerujących tematykę. 

Autor zaprasza czytelnika do świata ubranego w wyrazy dobrane z ogromną dbałością, by w jak największym skondensowaniu zawrzeć sens, humor i pointę.

Poszczególne działy to ogrody, podzielone celowo w taki sposób, aby czytelnik mógł wybrać się na spacer między myślami przyozdobionymi w słowa i tworzącymi alejki z wersów. 

Ta przechadzka to niesamowita pożywka dla ducha, uczta zmysłów, spotkanie z literacką grą słów, zabawa ich znaczeniem, układaniem, porządkowaniem, a to wszystko podszyte humorem, groteską, ironią, odrobiną złośliwości i dużą dozą dociekliwości. 

Doskonała lektura dla wszystkich, którzy pragną dobrze się bawić i są rządni intelektualnej biesiady, ale również dla tych, którzy chcą po prostu oderwać się od codzienności, śmiejąc się podczas czytania dobrej książki. 


W poszukiwaniu źródła. 
Kim jesteśmy i skąd pochodzimy
Łukasz Kulak

DATA PREMIERY: 8.04.2020
KATEGORIA: Popularnonaukowa
WYDAWCA: Psychoskok
TŁUMACZENIE: NIE
JĘZYK ORYGINAŁU: polski
ISBN 978-83-8119-616-1
EAN 978-83-8119-616-1
OPRAWA: miękka
FORMAT: 140 x 200 mm
ILOŚĆ STRON: 220
CENA DETALICZNA: 39,99

XXI wiek, to teoretycznie czas, gdy poziom wiedzy o świecie i o człowieku osiągnął wysoki poziom rozwoju. Tymczasem prawda okazuje się zupełnie inna. Wizja naszej rzeczywistości zdominowana jest przez poglądy wyłącznie materialistyczne oraz utarte schematy przekazywane przez środowisko, w którym dorastamy. W świetle wielu relacji i badań naukowych wiemy, że życie nie kończy się po śmierci, istnieją inne wymiary egzystencji oraz istoty, a rzeczywistość materialna na głębszym poziomie ma charakter metafizyczny. Materialistyczne podejście do świata sprawiło, że ludzkość zatraciła wiedzę na temat własnej wyższej natury. Pogoń za dobrami materialnymi przysłoniła nam prawdziwe wartości, sprowadziła na drogę pozornego dobrobytu. 

Książka ukazuje blokady percepcyjne wytworzone przez materialistyczną cywilizację XXI wieku. Na podstawie konkretnych dowodów wykazano, że człowiek, to istota wielowymiarowa, a świat wokół nas jest tylko pozornie fizyczny. Publikacja zabiera nas w podróż po różnych wymiarach rzeczywistości pokazując, że nie jesteśmy jedynymi mieszkańcami wszechświata. Brak równowagi w dzisiejszym świecie wynika z niezrozumienia roli człowieka na Ziemi, o której o dziwo wiedzieli nasi przodkowie.


Handlarz obrazów
Leszek Mierzejewski

DATA PREMIERY: 9.04.2020
KATEGORIA: Powieść kryminalna
WYDAWCA: Psychoskok
TŁUMACZENIE: NIE
JĘZYK ORYGINAŁU: polski
ISBN 978-83-8119-624-6
EAN 978-83-8119-624-6
OPRAWA: miękka
FORMAT: 148 x 210 mm
ILOŚĆ STRON: 216
CENA DETALICZNA: 31,90

Mroczne sceny z więziennych cel.
Świat otoczony murami z przerwą w życiorysie.

Zbyszek zostaje niesłusznie oskarżony o zabójstwo Jagody Borkowskiej. Odbywając wyrok, zgłębia więzienne obyczaje, uczy się specyficznego slangu i walki o przetrwanie. Mimo krzywdzącego wyroku nie poddaje się, chcąc dowieść prawdy. Z racji tego, że jest malarzem pasjonatem, zamierza wykorzystać ten talent nawet za kratkami. Jego inteligencja, spryt i urok osobisty pozwalają mu na więcej, niż mają inni. Organizuje spotkania resocjalizujące, podczas których zyskuje sobie uznanie i prestiż w więziennej społeczności. Dzięki Zbyszkowi, osadzeni zbliżają się do sztuki. Jedni mówią, że szczerze kochają malarstwo, a inni tylko udają, by wyrwać się z celi i przez cały dzień obcować z kulturą.

Czy artystyczny plan będzie miał rację bytu? 
Czy ucieczka w świat pędzli i farb, pomoże mu przetrwać najgorsze chwile?
Czy sprawiedliwość w końcu zwycięży i sąd przywróci mu wolność?


Słońce za mgłą
Barbara Wrzesińska

DATA PREMIERY: 24.04.2020
KATEGORIA: Poezja
WYDAWCA: Psychoskok
TŁUMACZENIE: NIE
JĘZYK ORYGINAŁU: polski
ISBN 978-83-8119-637-6
EAN 978-83-8119-637-6
OPRAWA: miękka
FORMAT: 140 x 200 mm
ILOŚĆ STRON: 170
CENA DETALICZNA: 19,90

Utwory przesycone różnymi uczuciami. Każdy z nich jest inny i dotyka wielu emocji: radości, szczęścia, miłości, smutku rozczarowania, złości. 

Autorka zaprasza do swojego świata, otwiera serce, ukazując cząstkę siebie. Widać jej przywiązanie do świata flory i fauny, bo to właśnie przyroda daje jej ukojenie w chwilach zwątpienia i smutku. W takim miejscu zawsze czuje się bezpiecznie i akceptowana od początku do końca. Pojawiają się też trudne miłości, zdrady, odejścia, rozstania i powroty. Każdy dzień przynosi coś nowego. Sztuką jest nauczyć się wyciągać z tego wnioski, by lepiej odnajdywać się w otaczającym świecie. 

Poezja Barbary Wrzesińskiej uczy, przynosi ukojenie, ale też nie szczędzi nam bodźców do rozważań nad własnym życiem. 


piątek, 20 marca 2020

569. - "Służba Gniewomira"


Służba Gniewomira
Piotr Skupnik

Wydanie: I
Data premiery: 17.12.2019
Kategoria: Powieść historyczna
Język oryginału: polski
ISBN 978-83-8119-581-2
Oprawa: Miękka 
Format: 148 x 210 mm
Ilość stron: 216
Wydawca: Psychoskok
Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak
Korekta: Bożena i Janusz Sigismund
Projekt okładki: Robrt Rumak
Skład: Jacek Antoniewski

„żadna sielanka na tym świecie nie trwa zbyt długo“

Czasy początków naszego państwa giną w mrokach dziejów, dlatego są świetną okazją do puszczenia wodzów wyobraźni, by ukazać dawny świat naszych przodków. Niewiele jest tego rodzaju powieści, dlatego z chęcią sięgnęłam po książkę pt.: „Służba Gniewomira“.

źr. zdjęcia: psychoskok.pl
Piotr Skupnik studiował historię na WNS Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Jego główne zainteresowania, to przede wszystkim historia, sport, religioznawstwo, archeologia, archiwistyka, bibliotekarstwo i fantastyka. Szczególnie pasjonuje go starożytność i wieki średnie (szczególnie czasy wypraw Normanów). Lubi też jarmarki średniowieczne, organizowane przez bractwa rycerskie i grupy rekonstrukcyjne. Swoje zainteresowania wykorzystuje do tworzenia fikcyjnych opowiadań opartych na historycznych faktach. Debiutował książką „Strzała przeznaczenia“ w 2015 roku, w której zabrał czytelników do średniowiecznej Anglii XI wieku.

To trzecia odsłona przygód dzielnego jarla zwanego Gniewomirem. Jego dzieje mogliśmy śledzić w „Ścieżce Gniewomira“ i „Wyprawa Gniewomira“. Obie części kipiały od mnogości wydarzeń, pełnych dynamicznych akcji. Nie inaczej jest w „Służbie Gniewomira“, która została napisana z zaangażowaniem, lekkim i przystępnym językiem.


Podobnie jak w dwóch pierwszych częściach, tak i w tej spotykamy Gniewomira, gdy jest już starszym mężczyzną. Życie nie skąpiło mu przygód, więc teraz może w spokoju cieszyć się normalnym życiem wśród najbliższych. Nie zawsze tak było, o czym można było przeczytać we wcześniejszych jego opowieściach. 

Tym razem jest 1051 rok, piękny, mroźny i śnieżny styczeń ale w izbie jest przytulnie i ciepło. Do sędziwego jarla przychodzi ksiądz Anzelm, który spisuje jego wspomnienia dla przyszłych pokoleń. Opowieści Gniewomira przenoszą nasz do 1007 roku, by przywołać minione dni, gdy był on młody, dzielnie walczył w służbie Chrobrego i wpierał w walce młodego księcia Knuta. Był to czas, gdy jego pozycja i wpływy wzrastały ale musiał stawić czoła nowym wyzwaniom. 


Wczesnym latem 1007 roku Gniewomir wraca po dwuletniej wyprawie do Gniewogardu. Odzyskał swoją żonę Welewitkę i teraz może cieszyć się szczęśliwymi dniami u jej boku. Jednak wróg nie śpi, o czym daje o sobie znać w szczególny sposób. O Gniewomira rozpytuje niejaki Baldur, który pała chęcią zemsty za śmierć swego ojca. Do tego książę Bolesław przybywa do siedziby jarla z polecaniami dotyczącymi kolejnej misji, która ponownie oddali go od rodziny ale pozwoli odwiedzić strony jego dzieciństwa.

Forma i sposób prowadzenia fabuły oraz narracji pozostaje taka sam jak w poprzednich tomach. Prolog, który poprzedza kolejną odsłonę dziejów Gniewomira, prowadzony jest w czasie teraźniejszym w pierwszej osobie. W dalszej części nadal mamy narrację pierwszoplanową ale już w czasie przeszłym. Barwne opisy walk, warunków życia w ówczesnych grodach, wyraziste charaktery osób sprawiają, że dajemy porwać się nurtowi opowiadanej historii. 

„Służba Gniewomira“ zadowoli z pewnością tych, którzy z niecierpliwością wyczekiwali kontynuacji przygód dzielnego wojownika i lubią literaturę przygodową osadzoną w realiach średniowiecznego świata. Spotykamy w niej ponownie postacie, które zyskały sympatię wcześniej ale też pojawiają się nowi sprzymierzeńcy, wrogowie i zaskakujące sytuacje.


Razem z bohaterami odwiedzamy pierwszą stolicę Polski, Gniezno, docieramy do Anglii, Danii, Norwegii, Szwecji i Finlandii. Nie brakuje brawurowych walk, niebezpiecznych misji, nagłych zwrotów akcji, magii oraz faktów historycznych umiejętnie wplecionych w fabułę. Wątkiem, który mnie szczególnie intrygował, były runy przewijające się jako napisy towarzyszące wojownikom. Szkoda, że autor nie pokusił się, by je po prostu pokazać, zamiast opisywać ich wygląd, gdyż dla osób nieznających mitologii skandynawskiej mogą być one niezrozumiałe. Możemy też śledzić przemiany kulturowe naznaczone rozprzestrzenianiem się wiary w jednego Boga, która wypiera dawne wierzenia. Jednak nie wszyscy poddają się nowemu porządkowi i pozostają wierni bogom swoich przodków. 

Autor zachował ciągłość wydarzeń rozpoczynając kolejne epizody od momentu, w którym skończyła się „Wyprawa Gniewomira“. Towarzyszymy bohaterom aż do 1017 roku i można przypuszczać, że jeszcze spotkamy się z nimi w następnych częściach, tym bardziej, że zakończenie nie jest ostateczne. 

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu:

wtorek, 17 marca 2020

568. - "Droga przez gorzkie łzy"


Droga przez gorzkie łzy
Weronika Ceynowa

DATA PREMIERY: 22.11.2019
KATEGORIA: Powieść obyczajowa
JĘZYK ORYGINAŁU: polski
ISBN 978-83-8119-570-6
OPRAWA: miękka
FORMAT S6 (125 x 195 mm)
ILOŚĆ STRON: 164
WYDAWCA: Psychoskok
Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak
Korekta: Emilia Ceglarek, Joanna Barbara Gębicka
Projekt okładki: Robert Rumak

„Każdy zasługuje na drugą szansę, nawet na trzecią, każde życie jest cenne“

Życie to droga, którą każdy z nas wędruje doświadczając różnych chwil, spotykając ludzi i realizując swoje cele. Czasem jest ona pełna zakrętów i przeszkód, a czasami płynie gładko, ułatwiając nam naszą ziemską podróż. Podążając przez kolejne meandry tej ścieżki, snujemy plany, marzenia ale nie zawsze wszystko układa się tak, jak chcemy. Bywa tak, że życie zatrzymuje swój bieg, by coś nam uświadomić, udzielić nam lekcji i zwrócić uwagę na to, czego do tej pory nie dostrzegaliśmy. Stawia nas przed trudnymi wyborami, zmieniając nasze życie całkowicie, tak jak w przypadku bohaterów książki pt.: „Droga przez gorzkie łzy“.

Z twórczością Weroniki Ceynowy spotkałam się w zeszłym roku przy przy okazji jej debiutanckiej książki pt: „Skrzynia z uśpionym przeznaczeniem“. Napisałam wówczas, że o autorce nie znalazłam żadnych informacji i podobnie muszę stwierdzić to teraz, gdy mam za sobą lekturę jej kolejnej powieści „Droga przez gorzkie łzy“. Szkoda, gdyż uważam, że drzemie w niej piękna dusza i talent pisarski. Jej pierwsza książka urzekła mnie swym klimatem, dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam po jej najnowsze dzieło. 


Sabrina i Wiktor to dwa różne światy, których ścieżki skrzyżował ze sobą los. 

On - zadufany w sobie bogaty lekkoduch, któremu pozornie nigdy niczego nie brakowało, gdyż zamożni rodzice spełniali jego każdą zachciankę a wokół niego było zawsze mnóstwo znajomych. Leżąc w szpitalnym łóżku, uświadamia sobie, że nigdy nie zaznał miłości i ciepła, gdyż dla jego rodziców zawsze ważniejsze były imprezy niż własne dziecko. Nie pamięta samego wypadku a jego stan nie pozwala na komunikację, gdyż wśród wielu obrażeń ma uszkodzoną krtań. Jest rozgoryczony, prowadzi wewnętrzny monolog utyskując na swój stan, a do tego irytuje go dziewczyna leżąca na sąsiednim łóżku. Nie może mówić ale ma okazję słuchać tego, co wydarzyło się w życiu dziewczyny, jakie ma problemy i marzenia. 

Ona - wrażliwa, zwyczajna, miła dziewczyna borykająca się z różnymi problemami ale mimo to z optymizmem patrzy w przyszłość. W przeciwieństwie do Wiktora, w szpitalu wciąż ktoś ją odwiedza, martwiąc się o jej zdrowie i zapewniając o swoim wsparciu. 

Los sprawił, że oboje są po wypadku, leżą w jednej sali szpitalnej i są zdani na własne towarzystwo. 

„nasze życie to naprawdę piękny skarb, który został złożony na nasze dłonie“


Książka zwróciła moją uwagę krótkim opisem, mówiącym m.in. , że jest to „emocjonująca powieść obyczajowa, w której autorka skupia się na bezcennej wartości życia. Codzienność niejednokrotnie potrafi rozczarowywać i dostarczać wielu zmartwień. Bywa, że doceniamy je dopiero wtedy, kiedy przydarzy nam się coś złego.“ To wzbudziło moje przypuszczenie, że może być to niecodzienna opowieść, w której odnajdę wartościowe treści. I nie pomyliłam się...

Okładka jest bardzo skromna ale dla mnie mocno symboliczna. W centralnym jej punkcie widać drzewo, które w połowie jest żywe i zielone, a w połowie suche i zimowe. Poniżej majaczą cienie mężczyzny i kobiety trzymających się za ręce. Drzewo stanowi alegorię mijającego czasu, ale też odnowienia i odrodzenia. Dopiero po przeczytaniu całej historii, ten widok nabiera głębszego sensu. To właśnie do drzewa Sabrina porównuje życie...


„Droga przez gorzkie łzy“ to piękna historia skłaniająca do zastanowienia się nad naszą ziemską wędrówką, zwracająca uwagę na piękno każdej chwili, docenianie tego co mamy. Wątkiem przewijającym się jest oczywiście miłość i jej moc zmieniania ludzi. Nie brakuje też wewnętrznych rozterek dających wgląd psychologiczny, kryminalnego wątku, zaskakujących epizodów i ciekawie prowadzonej narracji. W przeważającej części śledzimy wydarzenia z punktu widzenia Wiktora, ale znaczącą rolę pełni też pewien zeszyt, w którym Sabrina zapisuje swoje myśli, komentując to, co się wokół niej dzieje. 

Pani Weronika Ceynowa napisała świetną opowieść, w której uraczyła nas mieszanką gorzko - słodkich emocji i uczuć. Prowadzi fabułę niestandardowo, niejednokrotnie intrygując i zaskakując. Jednym z trików, jaki zastosowała jest umieszczenie w pewnym momencie pozornie odrębnej historii w głównej fabule. Początkowo nie widziałam powiązania z dotychczasowymi wątkami, ale po dotarciu do końca, uznałam to za majstersztyk literacki. To dodaje całości niespodziewanego rozwiązania i refleksyjnego zakończenia. 

Przedstawiona historia zwraca uwagę na wiele istotnych kwestii, które nam umykają w codziennym pędzie. Pokazuje, że w naszej doczesnej drodze nic nie jest przypadkowe. Każde zdarzenie, spotkany człowiek, a nawet dramatyczne doświadczenia mają swój sens i miejsce w naszej życiowej układance. Bez względu na sytuacje nigdy nie należy się poddawać i tracić nadziei.

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu: