Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 lutego 2026

[40/26] - 1978.: "Podróż przez czas" - Tom III - "Ciemne słońce"


"Ciemne słońce"
Seria: Podróż przez czas
Tom trzeci
Éric-Emmanuel Schmitt

"kiedyś apokalipsa należała do proroczych wyobrażeń,
 obecnie natomiast sygnały świadczące o jej nadejściu 
rozprzestrzeniają się w rzeczywistości."

Myślę, że każdy z nas choć raz zastanowił się, jak to by było żyć wiecznie. Nie starzeć się, nie żegnać bliskich, nie bać się końca. Nieśmiertelność kusi jak obietnica nieskończonych możliwości — czasu na wszystko, szansy na naprawienie błędów, życia bez pośpiechu. Od wieków ludzie marzyli o eliksirach życia, kamieniu filozoficznym, boskiej łasce, która pozwoliłaby przekroczyć granicę śmierci. Budowali piramidy, tworzyli mity, zapisywali się w historii, jakby w ten sposób mogli oszukać przemijanie. A jednak im dłużej o tym myślę, tym częściej dochodzę do wniosku, że wieczność mogłaby być nie darem, lecz ciężarem.

Właśnie z takim ciężarem mierzy się Noam w serii "Podróż przez czas", której trzeci tom nosi tytuł "Ciemne słońce". Budzi się po raz kolejny, z pamięcią wszystkich poprzednich wcieleń, wszystkich śmierci i wszystkich utraconych nadziei. Tym razem trafia do Memfis — miasta potężnego, dusznego, pełnego kontrastów. Zostaje uznany za wcielenie Ozyrysa, pana życia i śmierci, co w świecie obsesyjnie czczącym wieczność czyni go jednocześnie cudem i zagrożeniem. Schmitt prowadzi nas przez przybytki rozkoszy, Dom Umarłych, hebrajskie dzielnice i pałac faraona, splatając mit z historią, a biblijne wydarzenia z osobistym dramatem bohatera.


Tak jak w poprzednich dwóch tomach, również tutaj wydarzenia rozgrywają się w dwóch przestrzeniach czasowych. Pierwsza z nich, oznaczona jako INTERMEZZO, to współczesność, a potem dopiero fabuła przenosi nas w czasie w kolejnych rozdziałach danej części. Podobnie jest z narracją, która także ma dwie formy. Ta prowadzona w starożytności ma formę pierwszoosobową z perspektywy Noama, natomiast prowadzona współcześnie przechodzi w perspektywę trzecioosobową, ale też skupia się na Noamie.

Ta część otwiera się w momencie, gdy Noam przebywa w Sztokholmie, w apartamencie hotelu Strand, gdzie spisuje swoje dotychczasowe przeżycia. Wcześniej towarzyszyliśmy mu w Bejrucie, teraz jednak los prowadzi go do stolicy Szwecji – miasta, w którym mieszka także Nura. Choć ich drogi znów się przecinają, nie są razem. Nura jest żoną Svena Thorstena i wspólnie wychowują piętnastoletnią córkę Brittę.


Britta to dziewczyna zaangażowana, odważna, bezkompromisowa. Aktywnie działa na rzecz ratowania Ziemi, głośno krytykuje destrukcyjne działania władzy i społeczeństwa. Jej wystąpienia budzą skrajne emocje – jedni ją podziwiają, inni nienawidzą. W dniu, w którym rozpoczyna się ta część historii, Britta zostaje zaatakowana przez motocyklistę, który wyraźnie miał zamiar pozbawić ją życia. Ratuje ją Noam, towarzyszący rodzinie Thorstenów. Nura dostrzega na kasku napastnika symbol związany z Setem, odwiecznym wrogiem Izydy i Ozyrys, ale też Nury i Noama, gdyż Set to egipskie wcielenie Dereka, który także ma dar nieśmiertelności. Wykorzystuje go jednak w destrukcyjny sposób i wciąż zagraża ich życiu, a teraz okazuje się być też w Szwecji.


Autor prowadzi fabułę w sposób, który pozwala niemal poczuć duszność miasta rozgrzanego słońcem, ciężar kamienia, z którego wznoszone są świątynie, oraz napięcie religijno-politycznych intryg. Memfis to przestrzeń kontrastów: przybytki rozkoszy sąsiadują z Domem Umarłych, hebrajskie dzielnice żyją własnym rytmem, a pałac faraona pulsuje ambicją i lękiem o utrzymanie władzy. Historia Ozyrysa i Izydy splata się z opowieścią o Mojżeszu, a wydarzenia znane z Biblii zostają wplecione w osobistą tragedię Noama. Autor nie rekonstruuje mitu w sposób podręcznikowy – raczej wnika w jego sens, pokazując, jak rodzą się wierzenia i jak łatwo stają się narzędziem kontroli.

Relacja Noama i Nury osiąga w „Ciemnym słońcu” wyjątkową intensywność. Ona w każdym wcieleniu jest świeża, pełna pasji, wolna od ciężaru przeszłości. On niesie w sobie pamięć wszystkich ich spotkań, kocha ją mimo różnych ról, jakie odgrywają. Współczułam Noamowi, gdyż widać, że obecna rola nie jest dla niego łatwa, gdyż musi patrzeć na ukochaną kobietę w związku z innym mężczyzną. Jednak wie, że ma tutaj inną rolę. Natomiast Nura wydała mi się nijaka, mało wyrazista, nieszczera i trudno zrozumieć, jaką toczy grę w tej historii.


W trzeciej odsłonie ośmiotomowego dzieła pt.: „Ciemne słońce” umacnia się przekonanie, że ludzkość popełnia wciąż te same błędy, zmieniając jedynie dekoracje i narzędzia. To opowieść o blasku i cieniu – o słońcu symbolizującym potęgę cywilizacji oraz o mroku, który kryje się w jej fundamentach. Po zamknięciu książki pozostaje nie tyle odpowiedź, ile niepokój i oczekiwanie na kolejny wschód, który być może przyniesie inne spojrzenie na sens tej niekończącej się podróży przez czas.

Ogromnym atutem powieści "Ciemne słońce", jak i całej serii jego filozoficzny wymiar poszczególnych tomów. Pan Éric-Emmanuel Schmitt pokazuje, że choć zmieniają się stroje, języki i technologie, ludzkie pragnienia pozostają niezmienne. Ambicja, żądza władzy, potrzeba wiary i lęk przed końcem świata powracają w kolejnych odsłonach dziejów, jakby historia wciąż krążyła po tym samym torze. Autor zdaje się sugerować, że rozwój cywilizacyjny nie oznacza moralnego postępu, a  raczej doskonalenie scenografii dla tego samego dramatu, który ludzkość odgrywa od tysięcy lat. 

Przede wszystkim jednak stawia pytania o pamięć tego, co przeżyliśmy, o przeznaczenie i o ciężar ludzkich decyzji. To opowieść o miłości, która potrafi trwać ponad czasem, nawet wtedy, gdy wszystko inne przemija. Jeżeli jest to prawdziwe uczucie, okazuje się być jednocześnie siłą, która łączy ze sobą dwie przeznaczone sobie dusze, bez względu na okoliczności i czas. Nasuwa się przy tym refleksja, że życie bez końca nie byłoby dla nas szczęśliwym rozwiązaniem, gdyż  wówczas nie potrafilibyśmy docenić tego, co przeżywamy. Okazuje się, że człowiek potrzebuje określonych granic, by cokolwiek miało wartość.

Recenzja tomu I "Raje utracone"
Recenzja tomu II "Brama do nieba"
Recenzja tomu IV "Światło szczęścia"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy
 z  PRart Media Bogna Piechocka
i wydawnictwem 


Wydanie: I
Data premiery: 15.01.2025r.
Data premiery oryginału: 
Ilość stron: 472
Wymiary: 155 x 235 mm
Tytuł oryginalny: Soleil sombr
Tłumaczenie: Łukasz Müller
ISBN: 978-83-240-9894-1
Wydawnictwo: Znak
Moja ocena: 5/6

poniedziałek, 2 lutego 2026

[26/26] - 1964.: "Pod gwiazdami Paryża" Tom I

To kolejna książka, którą przeczytałam w 2025 roku w ramach współpracy z serwisem Dobre Chwile. Recenzja została napisana jakiś czas temu dla tego portalu, a ja teraz poniżej opowiadam wam o powieści "Pod gwiazdami Paryża" w nowej wersji recenzji.


"Pod gwiazdami Paryża"
Seria: Sophia i Paris 
Tom pierwszy
Karolina Schützer

„Jeśli zrobimy coś, co płynie z naszej duszy, 
co same kochamy, to inni też to pokochają”

Marzenia potrafią być siłą napędową, która nadaje codzienności sens i kierunek, ale bywa tak, że ich realizacja wymyka się z rąk, a ich niespełnienie prowadzi do rozczarowania, pustki, a nawet emocjonalnego załamania. Tak właśnie zaczyna się historia bohaterki powieści „Pod gwiazdami Paryża”, dla której utrata zawodowych ambicji okazuje się niemal równoznaczna z utratą sensu życia. Z czasem jednak okazuje się, że los, choć brutalny, bywa także zaskakująco mądry, a zamknięcie jednych drzwi może otworzyć zupełnie inne, prowadzące w nieoczekiwanym kierunku.


Sophia to ambitna reporterka szwedzkiej telewizji, która podporządkowała karierze całe swoje życie. Gdy pojawia się szansa na prestiżowy awans w Kairze, jest przekonana, że sukces jest pewny. Zanim jednak otrzyma oficjalne potwierdzenie, jej świat wali się na oczach widzów — posadę dostaje ktoś inny, a ona przeżywa publiczne załamanie. Chwilę później dociera do niej wiadomość o śmierci ukochanej babci, która zostawia po sobie podupadły bar w sercu Paryża.

Niechętna, lecz zmuszona okolicznościami, Sophia wyjeżdża do Francji, by sprzedać lokal. Na miejscu nic nie przebiega zgodnie z planem — tajemniczy bar, ekscentryczny Louis i zdystansowany prawnik Tristan sprawiają, że bohaterka zaczyna inaczej patrzeć na swoje życie i dotychczasowe wybory.

 „Pod gwiazdami Paryża” to nie tylko opowieść o zawodowych porażkach i niespełnionych ambicjach. To przede wszystkim historia o drobnych, codziennych zdarzeniach, które mają moc zmieniania perspektywy i kierunku, w jakim podąża nasze życie. Początkowo język powieści może wydawać się nieco chaotyczny i zbyt ogólny, jednak szybko staje się jasne, że jest to celowy zabieg — odzwierciedlający wewnętrzny chaos bohaterki. Dzięki temu czytelnik niemal natychmiast zostaje wciągnięty w jej świat, myśli i emocje.


Pierwsze rozdziały, rozgrywające się w Sztokholmie, budują tło i pozwalają lepiej zrozumieć Sophii, choć jej postać nie od razu budzi sympatię. Dopiero paryska część powieści nabiera większej lekkości i głębi. To właśnie tam pojawiają się barwne postacie drugoplanowe, subtelny wątek romantyczny oraz niezwykle sugestywnie oddany klimat francuskiego miasta — pełnego zapachów kawy, smaków domowych wypieków, cichych rozmów i drobnych gestów, które mają ogromne znaczenie.

Na początku miałam wrażenie, że styl jest nieco powierzchowny – prosty, wręcz surowy. Ale szybko zrozumiałam, że to odzwierciedlenie stanu emocjonalnego bohaterki. Im bardziej Sophia otwiera się na świat, tym głębszy staje się język i przekaz powieści. To subtelna, ale bardzo skuteczna konstrukcja, która sprawia, że czytelnik angażuje się coraz mocniej.

Bohaterka „Pod gwiazdami Paryża” odkrywa, że choć jej marzenia legły w gruzach, to właśnie w tej pustce znalazła przestrzeń na coś autentycznego — na relacje, które wcześniej ignorowała, na siebie samą, której nie znała.


Debiut Karoliny Schützer mogę uznać za udany, gdyż doceniam to z jakim wyczuciem autorka tworzy atmosferę miejsca, pokazując, że przestrzeń to nie tylko tło wydarzeń, ale też nośnik emocji, wspomnień i przemian. Nie ma w niej gwałtownych zwrotów akcji, lecz raczej większość fabuły toczy się jak spokojna, emocjonalna podróż, która skłania do refleksji nad tym, czy zawsze wiemy, czego naprawdę pragniemy, i czy marzenia, za którymi gonimy, są rzeczywiście naszymi własnymi. 

To opowieść o codzienności, która nabiera blasku dzięki uważności i otwartości na drugiego człowieka. Zwraca uwagę na to, że piękno tkwi w prostocie, w codziennych drobnych rytuałach, takich jak filiżanka kawy wypita o poranku, rozmowa z sąsiadem, zapach świeżo upieczonego chleba. Autorka z niezwykłą czułością pokazuje, jak ważne są chwile, które często umykają w natłoku spraw. Dzięki temu książka staje się nie tylko literacką podróżą po Francji, ale także zaproszeniem do zatrzymania się i dostrzeżenia magii w pozornie zwyczajnym życiu. Przypomina, że czasem trzeba się zgubić, by odnaleźć właściwą drogę.

Książka „Pod gwiazdami Paryża” pozostawia z uczuciem, że może warto czasem zwolnić, spojrzeć w inną stronę i pozwolić sobie na zmianę kursu. Zakończenie sprawia, że z ciekawością chętnie bym sięgnęła po kontynuację, która w wersji zagranicznej ukazała się pod tytułem „Opady śniegu nad Paryżem”.

Wyłania się z poznanej historii myśl, że marzenia są jak gwiazdy, których nie można wprawdzie dosięgnąć, ale to one wskazują kierunek w jaki mamy podążać. Ważne, by nie pozwolić, by ich niespełnienie odebrało nam nadzieję. Bo czasem to, co najpiękniejsze, przychodzi wtedy, gdy przestajemy gonić za ideałem i zaczynamy dostrzegać piękno w tym, co mamy. Bo czasem to, co zaczyna się od rozczarowania, prowadzi do najpiękniejszych odkryć.  



Książkę przeczytałam, dzięki księgarni Bonito i portalowi Dobre Chwile,
na którym jest recenzja w innej wersji.

Wydanie: I
Data premiery: 16.07.2025r.
Data premiery szwedzkiej: 01.01.2023r.
Ilość stron: 352
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 205x140 mm
Tytuł oryginału: Under stjärnorna i Paris
Tłumaczenie: Agata Teperek
ISBN: 978-83-8367-666-1
Wydawnictwo: Znak Jednym Słowem
Moja ocena: 5/6

piątek, 23 stycznia 2026

Miesiąc ze Schmittem

Dwa lata temu recenzowałam dwa pierwsze tomy serii "Podróż przez czas"

A kilka dni temu prezentowałam Wam dwie nowe 
powieści
Érica-Emmanuela Schmitta

"Ciemne słońce" i "Światło szczęścia"

a teraz okazuje się, że w księgarni internetowej Znak trwa akcja 

Miesiąc ze Schmittem


Z tej okazji książki Schmitta od wydawnictwa  Znak Literanova można kupić z 40% rabatem (liczonym od ceny detalicznej). Kod rabatowy SCHMITT40 obowiązuje na wszystkie tytuły objęte promocją. Akcja trwa do 11 lutego i to jest bardzo fajna okazja, żeby skompletować książki Schmitta w bardzo dobrych cenach. 

Link do promocji TUTAJ

Jeżeli zatem macie ochotę na te niecodzienne, niestandardowe opowieści, to zapraszam na stronę księgarni :)



wtorek, 13 stycznia 2026

[10/26] - 1948.: "Rozczarowane"

To kolejna książka, którą przeczytałam w 2025 roku ramach współpracy z serwisem Dobre Chwile. Recenzja została napisana jakiś czas temu dla tego portalu, a ja teraz poniżej opowiadam wam o powieści "Rozczarowane".


"Rozczarowane"
Marie Vareille

„Nigdy nie wiesz, jak silny jesteś, dopóki siła nie stanie się jedynym wyjściem, jakie ci pozostało.”
-Bob Marley

Przyjaźnie zawierane w młodości mają w sobie coś wyjątkowego – intensywność emocji, obietnicę wieczności i przekonanie, że nic nie jest w stanie ich zniszczyć. Czas jednak bywa bezlitosny, a los potrafi brutalnie wystawić takie więzi na próbę. Historia zawarta w powieści „Rozczarowane”  to opowieść właśnie o przyjaźni: tej naznaczonej tajemnicą, stratą i niedopowiedzeniami, która mimo upływu lat wciąż potrafi powrócić i domagać się prawdy.

Normandia lat 90. XX wieku. W niewielkim nadmorskim miasteczku Bouville-sur-Mer splatają się losy czterech nastolatek. porywczą i buntowniczą Angélique, błyskotliwą Morgane, niedocenianą Jasmine oraz Sarę Leroy – dziewczynę, której zaginięcie w wieku piętnastu lat wstrząsnęło całym miasteczkiem. Dwadzieścia lat później sprawa jej zniknięcia powraca, a jej rozwikłaniem ma zająć się Fanny – starsza siostra Angélique, mieszkająca w Paryżu, zastępczyni redaktora naczelnego prestiżowego magazynu i samotnie wychowująca córkę Lilou. Wspólne zgłębianie tajemnicy Sarah zbliża matkę i córkę, a jednocześnie konfrontuje Fanny z przeszłością, od której przez lata starała się uciec.

W fabule powieści „Rozczarowane” splatają się elementy obyczajowe, psychologiczne i detektywistyczne przenikając się ze sobą w sposób naturalny i przemyślany. Przede wszystkim autorka  z wyczuciem, ale wyraziście kreśli portrety kobiet, pokazując ich słabości, rozczarowania i siłę, z jaką próbują zmierzyć się z przeszłością. Narracja prowadzona jest w sposób absorbujący uwagę i wzmagającym ciekawość. Ma swój zgrabny, rytm przedstawiania wydarzeń wywołując napięcie, zaskoczenie i niespodziewane zwroty akcji.  Dzięki temu skutecznie podtrzymuje napięcie, a jednocześnie dba o płynność i precyzję stylu. Jej sposób pisania pozwala budować sugestywną atmosferę i kreślić realistyczne, złożone portrety postaci.

Początkowo styl autorki może wydawać się powściągliwy i oszczędny w emocjach, jednak z każdym kolejnym rozdziałem napięcie narasta, a ciekawość rośnie wraz z odkrywaniem kolejnych fragmentów układanki. To, co mnie zafascynowało, to pokazanie młodzieńczej przyjaźni osadzonej w latach 90. XX wieku. Najbardziej intrygujący był dla mnie wątek tajemnicy sprzed lat, w którym nie brakuje niedopowiedzeń, fałszywych tropów i zaskakujących wydarzeń, prowadzących do nieoczywistego finału.

„Rozczarowane” to powieść, która wciąga powoli, ale skutecznie. Opowiada o przyjaźni wystawionej na próbę, o siostrzanej więzi, które pomimo różnych trudnych spraw, wciąż istnieją i nawet czas nie jest w stanie ich rozerwać, ale też o stracie, poczuciu winy i potrzebie poznania prawdy. Przedstawione losy bohaterek zwracają uwagę, że przeszłość, prędzej czy później, zawsze domaga się rozliczenia, a największe tajemnice kryją się nie tylko w niewyjaśnionych wydarzeniach, lecz przede wszystkim w ludziach i emocjach, które łączą ich na całe życie.

Książkę przeczytałam, dzięki księgarni Bonito i portalowi Dobre Chwile,
na którym znajduje się
szersza i  w nieco innej formie 


Wydanie: I
Data premiery: 12.03.2025r.
Data premiery francuskiej: 04.01.2023
Ilość tron: 352
Wymiary 140 x 205 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Tytuł oryginalny: Désenchantées
ISBN: 978-83-240-9504-9
Wydawnictwo: Znak Koncept
Moja ocena: 5/6


czwartek, 27 listopada 2025

[202/25] - 1914.: "Córki żywiołów" Tom III


"Córka Ognia"
Cykl Córki żywiołów
Tom trzeci
Dorota Gąsiorowska

"Nie uciekaj przed tym, co akurat podaje ci życie. 
Nie udawaj, że coś cię nie dotyczy, tylko dlatego, 
że z jakiegoś powodu ci się to nie podoba 
lub uznasz to za dziwne."

Wychowano nas w przekonaniu, że prawdziwe i realne jest jedynie to, co możemy zobaczyć, dotknąć lub poczuć. Wszystko, co wykracza poza granice codziennego postrzegania świata, budzi zdziwienie, niezrozumienie, a nierzadko także posądzenie o obłęd. Dlatego tak często próbujemy racjonalnie wytłumaczyć zjawiska, które wydają się dziwne i wymykają się logice. A jednak, gdy przytrafia się coś niezwykłego, rodzi się w nas poczucie lęku i niepewności – tak jak u bohaterki książki „Córka Ognia” , która wobec tajemniczych zdarzeń musi zmierzyć się ze swoimi obawami.

To pokazuje, jak bardzo oddaliliśmy się od natury i naszych pierwotnych zdolności. Zbyt mocno polegamy na chłodnej analizie, na umyśle i naukowym podejściu, nie dopuszczając do siebie głosu intuicji. Tymczasem to właśnie ona – wewnętrzna mądrość, zakorzeniona w człowieku od wieków – pozwala dostrzegać więcej niż to, co da się zmierzyć czy udowodnić.

„Córka Ognia”  to trzecia część cyklu "Córki Żywiołów", w którym pani Dorota Gąsiorowska zabiera nas za każdym razem  zabiera nas  w podróż przez światy, które dzieli czas i przestrzeń, ale łączy magia, kobieca siła i tajemnica przeznaczenia.  

Tym razem poznajemy Sofię – młodą kobietę, która od zawsze czuła się inna. Częste przeprowadzki oraz jej egzotyczna uroda nie ułatwiały życia, a po śmierci matki odkrywa ukrywane latami listy od ojca, którego nigdy nie poznała. To odkrycie staje się początkiem wielkich zmian. Sofia coraz częściej śni o tajemniczej kobiecie siedzącej przy ognisku, a w jej głowie rozbrzmiewa głos przepowiadający przyszłość. Z przerażeniem zaczyna dostrzegać, że granica między jawą a snem staje się coraz bardziej płynna. Nie rozumie, co się z nią dzieje, posądza się nawet o obłęd czy chorobę psychiczną, ponieważ słyszy głos, którego nie potrafi wyjaśnić. Jest przykładem osoby, która podchodzi do zjawisk ponadzmysłowych sceptycznie i z trudem akceptuje to, co wymyka się racjonalnemu poznaniu.

Podążając śladami ojca, trafia do rozgrzanej słońcem Andaluzji. Tam czeka ją nie tylko prawda o własnym przeznaczeniu, ale także spotkanie z wielkim niebezpieczeństwem. Niczym mroczne cienie podążają za nią osoby, które wiedzą o niej więcej niż ona sama. Dopiero w obliczu zagrożenia Sofia odkrywa, że ktoś, na kogo zawsze mogła liczyć, niepostrzeżenie zawładnął jej sercem i stał się kimś więcej niż tylko towarzyszem drogi.

Autorka w swoim charakterystycznym, barwnym stylu kreśli nie tylko losy bohaterek, lecz także obrazy natury – pełne roślin, drzew, skał, jaskiń i zwierząt. Jej język sprawia, że niemal czujemy zapach ziół, słyszymy szum wiatru w górach czy widzimy blask ognia w ciemnej grocie. Pani Dorota Gąsiorowska pokazuje, że magia jest obecna wokół nas – trzeba jedynie nauczyć się ją dostrzegać i przyjąć jako część świata.

Podobnie jak w poprzednich tomach serii Córki Żywiołów – Córce Ziemi i Córce Powietrza – pisarka mistrzowsko oddaje klimat epok, w których osadza swoje bohaterki. Łączy rytm natury z dawnymi wierzeniami, rytuałami i kobiecymi losami. Każda część przedstawia dwie różne postaci, które dzieli czas, lecz łączy wspólne doświadczenie i duchowa więź.

W każdym tomie istotną rolę odgrywa fauna, której symbolika stanowi nić przewodnią opowieści. W pierwszej części pojawiły się dwa białe kociątka, pustułka oraz przyjaźnie nastawiony dzik. W drugiej – ważka, natomiast w trzeciej salamandra, będąca symbolem ognia. Ponownie spotykamy tu także Avę Brus, bohaterkę „Córki Powietrza”, pisarkę fantasy, autorkę serii „Eliana, władczyni andaluzyjskich wzgórz”. Ava pojawia się w tej części wraz z Elianą – postacią, którą stworzyła w swojej powieści, a która teraz staje się drugą bohaterką „Córki Ognia”.

Styl pani Doroty Gąsiorowskiej pozostaje niezmiennie sugestywny i plastyczny. Dzięki bogactwu metafor i obrazowych opisów powieść nabiera baśniowego klimatu, a jednocześnie nie traci zakorzenienia w realnych problemach i zagrożeniach, z którymi mierzą się bohaterki. Umiejętnie dobrane słowa pozwalają czytelnikowi poczuć wszelkie emocje, ciepło słonecznych promieni, podziwiać malownicze widoki, docenić majestat górskich terenów i napawać się pięknem natury. Autorka świetnie nakreśliła klimat zarówno współczesnych miejsc, jak i tych sprzed wieków. Roztacza przed naszą wyobraźnią kolejne obrazy wydarzeń niczym malarz, który z każdym ruchem pędzla uzupełnia brakujące fragmenty kompozycji.

„Córka Ognia” to historia wielowymiarowa, mistyczna i tajemnicza, z wątkiem kryminalnym, który w pewnym momencie splata się z losem jednej z bohaterek. Autorka opowiada, że życie nie zawsze, ale czasami warto pójść za głosem serca i otworzyć się na to, co nieznane. Przeznaczenie zostaje ukazane niczym żywioł – nieokiełznany, potrafiący ogrzać i rozświetlić drogę, ale też zmusić do konfrontacji z tym, co ukryte głęboko w sercu. 

To kolejna piękna opowieść o dwóch kobietach, które odkrywają siebie, idą drogą przeznaczenia, poznając swoją prawdziwą naturę i tajemnice dotąd ukryte. Powieść przypomina, że magia tkwi w każdym z nas – trzeba tylko nauczyć się ją dostrzegać, przyjąć i podążać ścieżką serca.

Recenzja książki znajduje się też na DOBRE CHWILE w trochę dłuższej wersji

Recenzja tomu I: "Córka Ziemi"
Recenzja tomu II pt.: "Córka Powietrza"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z księgarnią Bonito 
i serwisem Dobre Chwile


Wydanie: I
Data premiery: 27.08.2025r.
Ilość stron: 588
Wymiary: 140 x 205 mm
Okładka: miękka
ISBN: 978-83-8367-754-5
Wydawnictwo: Znak
Moja ocena: 6/6

środa, 25 września 2024

[144./24] 1659. - "Córki Żywiołów" Tom II - Dziś premiera!

RECENZJA W DNIU PREMIERY


„Córka Powietrza”
Seria „Córki żywiołów”
Tom drugi
Dorota Gąsiorowska

„Niewielu jest ludzi, którzy umieją dostrzec obok siebie magię.”

Świat dawnych wierzeń, nadprzyrodzonych zjawisk i magia natury zawsze przyciągały moją uwagę i tak też się stało w przypadku serii „Córki Żywiołów”. Niedawno przeczytałam uroczą, nasyconą lekkim, niepokojącym klimatem „Córkę Ziemi”, a teraz przyszedł czas na kolejną z nich, tym razem „Córkę Powietrza”, KTÓRA DZIŚ MA SWOJĄ PREMIERĘ!

Tym razem autorka zabiera na teren Puszczy Kurpiowskiej znanej też pod nazwą Puszcza Zielona. Niedaleko miejscowości Czarnia od kilku miesięcy Ava Brus, pisarka powieści fantasy szuka weny twórczej. Odkąd skończyła swoje ostatnią serię powieści pt.: „Eliana, władczyni andaluzyjskich wzgórz”, nie ma pomysłu na nową historię.

W spokojnej okolicy, w pięknie położonym domku swoich rodziców, próbuje odzyskać moc twórczą i znaleźć temat do nowej powieści. Nie pomaga odosobnione miejsce, gdzie tylko słychać szum drzew, śpiew i świergot ptaków, spacery po leśnych dróżkach, przytulanie się do drzew, błoga cisza bez miejskiego szumu i tłumów ludzi. Wciąż brakuje inspiracji, a jedynie kobieta czuje frustrację do tego stopnia, że w pewnym momencie zaczyna ją męczyć to odosobnienie.

Tego dnia, gdy ją poznajemy, jest 16 lipca, a więc są jej urodziny, o których pamiętają rodzice. Przebywają oni wprawdzie w podróży zagranicznej, ale przysyłają jej wraz z życzeniami piękny brulion z roślinnym ornamentem, ale też, w tym samym czasie, inny kurier dostarczył jeszcze jedną paczkę. Gdy Ava ją otworzyła, okazało się, że w środku jest pięknie wykonana rzeźba. Z adresu nadawcy wiadomo jedynie, że przesyłka została nadana we Francji, a przy tym niecodziennym prezencie znajduje się koperta z krótkim liścikiem od nieznanego nadawcy, z którego pisarka dowiaduje się, że jest to rzeźba Sylfidy. Na jej spodzie widnieją tylko inicjały W.O. a to motywuje Avę, by odnaleźć rzeźbiarkę. Jak ławo się domyślić, tą artystką jest Weronika Olszewska, jedna z bohaterek „Córki Ziemi”. Tego samego dnia za oknem nagle pojawia się piękna ważka o niezwykłym ubarwieniu, a wraz z przybyciem Sylfidy, wraca też wena. Spokój nie trwa jednak zbyt długo, bo niespodziewanie do chaty na sąsiedniej działce wprowadza się mężczyzna, który z początku Avę irytuje swoim zachowaniem, tym bardziej, że towarzyszy mu hałaśliwy i energiczny pies.


W notce biograficznej pani Doroty Gąsiorowskiej można znaleźć określenie, że jest ona czarodziejką słowa i w pełni mogę się z tym zgodzić. Po pierwszym tomie obawiałam się, że kontynuacja może nie być już tak dobra, ale moje wszelkie lęki zostały rozwiane, bo ponownie autorka oczarowała mnie napisaną historią. Są w niej wydarzenia realistyczne, ale też takie, które dodają magii naszemu życiu, o ile zauważymy jej symptomy. To może być nagły błysk światła, cudowny widok, niesamowite wydarzenie, które trudno wytłumaczyć, ale może być pojawienie się nagle jakiegoś stworzenia czy owada, tak jak to było w „Córce Powietrza”. W niej też jest bowiem widoczna magia zawarta w symbolice zaklętej w naturze, czy energii emanującej z przedmiotów. Natomiast wydarzenia z przeszłości dotyczące Lalie pokazują, jak bardzo krzywdzące mogą być ludzkie przesądy, obawy i ograniczenia myślowe. Jedenastoletnia Lalie, która mieszka z rodzicami i siostrą Julie w Huelgoat, tworzy piękne wiersze, a historia o niej zabiera nas na początek XX wieku. Co ona ma wspólnego z Avą, kim są jej rodzice, o tym musicie się przekonać sami. 

W tym tomie można zauważyć pewne podobieństwa i schematy, jakie są charakterystyczne dla tej serii. To przede wszystkim dwa wątki, których bohaterkami są postacie żeńskie żyjące w różnych czasach, ale obie mają podobne zdolności pisarskie. W przypadku "Córki Powietrza" różnica między bohaterkami pod tym względem jest w tym, że Ava pisze powieści, natomiast Lalie ujmuje swoje myśli w wierszach. Obydwa te motywy poznajemy naprzemienne z perspektywy pierwszoplanowej, dzięki temu możemy lepiej wniknąć w przeżycia bohaterek. A przeżyć nie brakuje, dzieje się wokół nich wiele niesamowitych zdarzeń, a to z kolei przekłada się na szybkie tempo, z jakim poznawałam kolejne rozdziały. Poza tym ponownie mamy okazję obserwować proces twórczy, tym razem dotyczący powstawania powieści.

Nie chcę zdradzać za dużo z fabuły, mimo że wydawałoby się, że i tak sporo ujawniłam, ale to jedynie niewielki jej zarys. Dodam tylko, że otrzymałam odpowiedzi na moje wątpliwości, które wyraziłam w recenzji „Córka Ziemi”. Zabrakło mi wówczas pewnych elementów i nie wszystko było jasne. Teraz autorka zadbała, by i te kwestie się wyjaśniły i wypełniły. 

Teraz też nie wszystko zostało ujawnione, bo na przykład byłam ciekawa, jak potoczyła się relacja Weroniki i Tymoteusza. O ile ponownie spotykamy ją w drugiej części serii, to o Tymoteuszu i jego bracie nie ma nic, więc tym razem też oczekuję, że kolejna część uzupełni i tę lukę. Pani Dorota Gąsiorowska ma bowiem przemyślaną całą historię, więc dawkuje nam niektóre informacje. Wprawdzie na okładce zaznaczone jest, że każdy tom to osobna historia, ale mimo to są w niej wątki, które łączą się ze sobą.

„Córka Powietrza” to bardzo udana kontynuacja cyklu „Córki Żywiołów”, która otacza dosyć szybko swoim klimatem, pięknem natury, jej niesamowitą energią, magią i symboliką, tworząc niemal mistyczny, czarowny klimat. Pokazuje przy tym złożoność ludzkiej natury, ale też zawiłe relacje rodzinne, odsłaniając sekrety długo skrywane, zarówno w przypadku Lalie, jak i Avy. Ogromnie jestem ciekawa kolejnej odsłony tej historii i mam nadzieję, że nie będziemy długo czekać na przedstawienie nam kolejnych, niezwykłych kobiecych osobowości.

Recenzja tomu I: "Córka Ziemi"
Recenzja tomu III: "Córka Ognia"

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu Znak
oraz PRart Media Bogna Piechocka

Wydanie: I
Data premiery: 25.09.2024r.
Ilość stron: 592
Wymiary: 140 x 205 mm
Okładka: miękka
ISBN: 978-83-240-9898-9
Wydawnictwo: Znak
Moja ocena: 6/6


czwartek, 5 września 2024

[134./24] 1649. - "Córki żywiołów" Tom I


"Córka Ziemi"
cykl "Córki żywiołów"
Tom pierwszy
Dorota Gąsiorowska

„przedmioty mają niesamowitą moc przenoszenia nas w czasie i ożywiania przeszłości”

Książka „Córka Ziemi” zwróciła moja uwagę urokliwą okładką, ale też wątkiem mitologii nordyckiej i magią natury, o której wspomina blurb na okładce. Czasami bywa tak, że zapowiedź jest zachęcająca, ale potem okazuje się, że treść rozczarowuje. W tym przypadku było zupełnie odwrotnie. Spędziłam bowiem cudowny czas z książką pani Doroty Gąsiorowskiej, która w urzekającym stylu kreśli przed nami obrazy składające się na niesamowitą opowieść o dwóch kobietach żyjących w dwóch różnych przestrzeniach czasowych. W przypadku jednej z nich nie do końca można mówić o kobiecie, bo poznajemy dwunastoletnią Freyę, która razem z mamą mieszka w chatce ukrytej w lesie. Natomiast Weronika ma 32 lata i też mieszka niedaleko lasu, w domku położonym niedaleko Ojcowskiego Parku Krajobrazowego. Te dwie bohaterki dzieli ponad 100 lat, ale mimo to wiele ich łączy. Obie potrafią słuchać tego, co mówią do nich… kamienie. 

Weronika jest rzeźbiarką, która w swoje dzieła wkłada całą siebie. Do niej przemawiają figury, które chcą być w danym kamieniu stworzone. Zawsze kieruje się intuicją i subtelnymi reakcjami swojego ciała. Jej przyjaciółka, Aśka jest projektantką wnętrz, która właśnie otrzymała propozycję urządzenia pobliskiego pałacu we Wrzosnówku. Jego obecny właściciel, Maks Ordoński, postanowił w nim uruchomić hotel, ale też chciałby, żeby w ogrodzie stanął pomnik Frei, który kiedyś w tym miejscu zdobił otoczenie posiadłości. Jego pragnieniem jest też, by to właśnie Weronika podjęła się tego zadania, mimo że ona bardzo rzadko wykonuje swoje prace na zamówienie. 

Jej losy śledzimy naprzemiennie z losami Frei, która jest córką ziemi, gdyż doskonale dogaduje się ze światem zwierząt i ogólne natury. Ma swoje dwa ulubione białe koty, przyjaciółkę sokolicę Amadę i dzika Hildo. Oni towarzyszą jej odkąd przyszła na świat. Czuje się wolna i szczęśliwa spacerując po ukochanym lesie, słuchając opowieści kamieni i pomagając swojej mamie w przyrządzaniu różnych mikstur zielarskich. Pewnego dnia przy Słonecznej Jaskini znajduje siedzącego tam chłopaka, Piotra, który okazuje się być paniczem goszczącym w niedalekim pałacu.


I na tym skończę przybliżanie tej historii, bo są to zaledwie pierwsze zwiastuny tego, co dzieje się na kartach pierwszego tomu serii „Córki Żywiołów”. Napiszę jeszcze jedynie to, że w życiu Weroniki, podczas tworzenia posągu bogini miłości, pojawiają się także dwa małe, białe kociątka, pustułka i pewien przyjaźnie nastawiony dzik. 

Przyznam się, że „Córka ziemi” jest u mnie od kilku miesięcy, ale dopiero teraz wzięłam się za jej przeczytanie. I żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej, bo historia, którą poznałam, oczarowała mnie pod każdym względem. Wprawdzie mam pewien niedosyt, bo nie wszystko  zostało wyjaśnione do końca, ale mimo to jestem pod wrażeniem tej opowieści. 

Akcja prowadzona w dwóch przestrzeniach czasowych i w narracji pierwszoosobowej ułatwia poznawanie tej niesamowitej historii. Pierwsze akapity powieści przypominają literaturę obyczajową z nutką romansu, ale potem wkracza wątek z przeszłości, związany jest z Freyą, a to, czego dziewczynka doświadczyła i przeżyła, nie raz przyprawiało mnie o złość, gniew na postępowanie niektórych osób wobec niej i niejednokrotnie współodczuwałam to, co przeżywała.  Ta część ma nieco mroczne zabarwienie, magiczne i mistyczne, a także niesie ze sobą sekrety, które poznajemy, gdy towarzyszymy Weronice w jej perypetiach. Jest przyjaźń, romans, tajemnica pewnej studni i piękno tworzenia. Niezwykle ważną rolę odgrywają w niej zwierzęta i Matka Natura, a to jest dodatkowy atut tej historii.

„Córka Ziemi” to przepiękna opowieść o tym, że często najwięcej nieszczęść, bólu i cierpienia mamy ze strony ludzi niż zwierząt i ogólne natury. To jeden z ważniejszych aspektów, jaki wyłania się z tej historii. Książka ma nieco ponad 500 stron, ale jej treść tak absorbuje uwagę, że nie wiadomo nawet kiedy już jesteśmy na ostatniej stronie. To niesamowity mix emocjonalny, który nie pozwala odłożyć jej na bok. Nie ma czasu na nudę, bo wciąż się coś dzieje, a im dalej, tym robi się coraz bardziej klimatycznie, niczym w dawnych, nieco mrocznych opowieściach dziewiętnastowiecznych, zwłaszcza w wątku dotyczącym Frei. Jednak otoczka mistycyzmu, niezwykłości, niepewności, niepokoju, tajemniczości, magii, ale też romantyzmu są obecne zarówno  w przeszłości, jaki w teraźniejszości. Warto zaznaczyć, że każdy z tomów serii jest zamkniętą całością, więc nie ma znaczenia, od którego zaczniemy czytanie.

Recenzja w szerszej wersji została opublikowana na DOBRE CHWILE

Recenzja tomu II pt.: "Córka Powietrza"
Recenzja tomu III: "Córka Ognia"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z księgarnią Bonito 
i serwisem Dobre Chwile

Wydanie: I
Data premiery: 26.07.2023r.
Ilość stron: 519
Wymiary: 140 x 205 mm
Okładka: miękka
ISBN 978-83-240-9211-6
Wydawnictwo: Znak
Moja ocena: 6/6



czwartek, 4 lipca 2024

[96./24] 1611. - Kochając wroga tom I


"Kochając wroga"
seria: Tajemnice Łączniczki
Tom pierwszy
Gosia Nealon
"gdy kochasz kogoś prawdziwie, umiesz czytać w jego myślach, jesteś gotowa wspierać go w trudnych chwilach i czerpiesz siłę z bycia z nim, zarówno w najgorszych momentach, jak i na co dzień."
Wojna burzy wszystko, co znamy, niszczy, zabija, wywraca życie każdego człowieka do góry nogami i nic nie jest pewne, co za chwile się wydarzy i co przyniesie kolejny dzień. Jednak nawet w takich okolicznościach miłość potrafi łączyć dwa serca, nawet, jeżeli pozornie pochodzą z dwóch różnych światów. Tego doświadczyli bohaterowie książki "Kochając wroga", którzy musieli zajrzeć  w swoją duszę, by zrozumieć, co ich łączy.


Fabuła zaczyna się w dniu 1 kwietnia 1944 roku w Warszawie, gdy łączniczka działającą w warszawskim podziemiu, Wanda Odwaga trafia na łapankę. Ratuje ją jednoręki kilkuletni chłopczyk Kubuś. Z wdzięczności postanawia się nim zaopiekować i zabiera  go do swojego domu, w którym mieszka z ojcem i mamą. Wieczorem mają nieoczekiwaną wizytę niemieckiego oficera Stefana Kellera, którego interesuje miejsce pobytu Mateusza, brata Wandy. Nie otrzymawszy odpowiedzi, z zimną krwią zabija jej ojca. Tak poznajemy dwie pierwsze główne postacie. By poznać trzeciego bohatera tej historii przenosimy się do Waszyngtonu, gdzie w Biurze Służb Specjalnych jest kapitan Finn Keller, brat bliźniak Stefana zwanego "Krwawym Stefanem". Finn ma zastąpić swego brata, by przechwytywać ważne informacje wroga ludziom z podziemia. Wkrótce krzyżują się drogi jego, jako już oficera niemieckiego i polskiej łączniczki Wandy.


„Kochając wroga” to pierwsza część trylogii, która w wersji angielskiej nosi tytuł „The secret resistance”, czyli "Tajny ruch oporu" , a pierwszy tom „Her Secret Resistance”, który ma w sobie połączenie słowa z języka niemieckiego i angielskiego” i oznacza „Jej tajny opór”. W polskiej wersji pierwszy tom otrzymał tytuł "Tajemnice Łączniczki" a seria nosi tytuł  „Kochając wroga” i opowiada o losach polskiej łączniczki, która zostaje wplątana nie tylko w wojenną zawieruchę, niebezpieczną działalność, ale też w wir własnych skrajnych uczuć, spośród których nienawiść walczy z miłością. 


"Kochając wroga" to bardzo dobry debiut pani Gosi Nealon, która obecnie mieszka w Nowym Jorku, ale pochodzi z Łomży.  Fabułę swojej pierwszej powieści oparła na zasłyszanych opowieściach z czasów wojny i lat powojennych, które wydały się jej dobrym materiałem na książkę. I to była dobra decyzja, bo powstał romans otoczony wojennymi realiami, w których miłość budzi się, pomimo wielu przeciwności losu, zawirowań i niebezpieczeństw. Miłość, która nie patrzy tylko na powierzchowność człowieka, ale zagląda w jego duszę. Autorka posługuje się ładnym językiem z użyciem bogatego słownictwa, by oddać odczucia bohaterów i emocje, które są wyczuwalne i sugestywne. Historię zbudowała na zasadzie kontrastu zestawiając ze sobą dobro i zło oraz zamianie dwóch różnych osobowości, co przypominało mi w pewnym sensie serial o słynnym Hansie Klossie. 

Wyraźnie zostało też ukazane zaślepienie  ideologią, jakiej ulegają nazistowscy fanatycy. To niejako ostrzeżenie dla obecnego pokolenia, by nie dopuścić do podobnych manifestacji wypaczonych poglądów, które niszczą drugiego człowieka. Dziś, tyle lat po wojnie, zło znowu podnosi głowę, a chore ideologie wyciągają swoje drapieżnie pazury, by wprowadzać antyludzkie zasady.

Dłuższa moja recenzja tej książki na DOBRE CHWILE, dokąd was zapraszam.

Wydanie: I
Data premiery  w Polsce  08.01.2024r.
Data premiery w USA: 24.02.2023r.
Ilość stron: 320
Oprawa: miękka
Wymiary: 140 x 205 mm
 ISBN 978-83-240-6824-1
Tytuł oryginalny: The Secret Resistance 
Tłumaczenie: Antoni Górny
Wydawnictwo: Znak
Moja ocena: 5/6


Książkę przeczytałam, dzięki współpracy z księgarnią Bonito


i serwisem DOBRE CHWILE



środa, 24 stycznia 2024

[18.] 1533. - "Świat Ci nie wybaczy" Tom II


"Świat Ci nie wybaczy"
seria: prokurator Konrad Kroon
Tom drugi
Cyryl Stone

Wydanie: I
Data premiery: 20.05.2023r.
Ilość stron 448
Wymiary: 144 x 205 mm
Numer ISBN 978-83-240-9244-4
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wydawnictwo: Znak
Moja ocena: 5/6

"Wszyscy wiemy, że jesteśmy tu tylko przejazdem, produktem z krótkim terminem ważności, klepsydra odmierza czas."

W serwisie Dobre Chwile ukazała się moja recenzja książki "Świat Ci nie wybaczy", która jest powieścią napisana przez Cyryla Stone, który jest z wykształcenia prokuratorem. Przez ponad 8 lat pracy w tym zawodzie przeprowadził wiele spraw sądowych, nadzorował kilka tysięcy postępowań karnych i sekcji zwłok, więc napisany przez niego kryminał zawiera wiele ciekawostek z pracy na tym polu. Opisywane przez autora procedury nabierają więc autentyczności i wiarygodności, pozwalając zajrzeć za kulisy pracy śledczych. Do tego dodane wątki obyczajowe połączone z tajemniczą postacią Prophety, będący punktem wiodącym przez poszczególne wątki sprawiają, że fabuła nabiera skomplikowanego charakteru. Kim jest Propheta i jakie ma on znaczenie, od razu nie wiadomo, a nawet jest to niejasne. Dopiero z czasem dostrzegamy powiązania z dziejącymi się wydarzeniami i zaczynamy nabierać pewnych podejrzeń. Te postać udało mi się dosyć szybko rozszyfrować.


Zaczyna się od sceny, gdy dziwnie ubrany człowiek, niczym prorok obserwuje z daleka wypadek samochodowy, w którym ofiarą jest Klaudiusz Lewandowski. Wszystko wygląda na nieszczęśliwy zbieg okoliczności, ale prokurator Konrad Kroon dostrzega jakieś nieścisłości i postanawia się temu bliżej przyjrzeć. Z prowadzonego śledztwa wynika, że komuś zależy na śmierci poszkodowanego, a pierwsze podejrzenia skierowane są na niebezpiecznego gangstera zwanego Nazaret.

"Świat ci nie wybaczy" t to drugi tom serii z tym prokuratorem, ale moje pierwsze spotkanie zarówno z autorem, jak i z tym bohaterem. Fabuła prowadzona jest w kilku osobnych wątkach oznaczonych imieniem osoby, której on dotyczy. Otrzymujemy w ten sposób portrety kilku osób, z których każdy miałby powód, by usunąć Klaudiusza ze swojego życia. Każdy z nich stanowi jedno z ogniw łańcucha zdarzeń, które doprowadziły do tragedii na drodze. Tym samym samym autor pokazuje, jak złożona historia kryminalna z dynamiczną akcją której śledzimy nie tylko efekty śledztwa, kolejne wyłaniające się sekrety, ale też pojawiają się wątki polityczne, religijne i obyczajowe. Autor skutecznie zwodzi, ukazuje różne sytuacje pozwalając wyciągać własne wnioski, które doprowadzają do zaskakującego rozwiązania.


MOJA DŁUŻSZA RECENZJA TUTAJ

Książkę przeczytałam, dzięki współpracy z księgarnią Bonito

i serwisem DOBRE CHWILE




niedziela, 21 stycznia 2024

[16.] 1531. - "Podróż przez czas" Tom II - "Brama do nieba"


"Brama do nieba"
Seria: Podróż przez czas
Tom drugi
Éric-Emmanuel Schmitt

Wydanie: I
Data premiery: 02.10.2023r
Data premiery we Francji: 30.08.2023r.
Ilość stron: 496
Wymiary: 155 x 235 mm
Tytuł oryginalny: La Porte du ciel
Tłumaczenie: Łukasz Müller
ISBN: 9788324096466
Wydawnictwo: Znak
Moja ocena: 4/6

„Przyszłość wciąż jest otwartym placem budowy”

Nie przez przypadek na okładce książki „Brama do nieba” widać grafikę przedstawiającą fragment dzieła Pietera Bruegela „Wieża Babel”, gdyż drugi tom serii „Podróże w czasie” zabiera nas w czasy, gdy król Nimrod zażyczył sobie zbudowania wieży tak wysokiej, by sięgała nieba, a my znamy tę budowlę jako Wieżę Babel, symbol ludzkiej pychy.


W prologu od razu wkraczamy w akcję, gdy Noam ucieka przed terrorystami, którzy chcą zagrozić światu. Udaje mu się dotrzeć do Bejrutu. Ta część dzieje się współcześnie i poznajemy te wydarzenia stopniowo, na koniec każdej z czterech części, z jakich składa się druga część serii „Podróż przez czas”. Już w pierwszej części dowiedzieliśmy się, że Noam w swoim najnowszym wcieleniu pojawia się w czasach nam współczesnych i postanawia spisać wszystko, co pamięta, sięgając swoimi wspomnieniami do początków naszej cywilizacji.

8000 lat temu nad brzegiem Jeziora, które stało się Morzem urodził się Noam, który był zwykłym człowiekiem mieszkającym w swojej wiosce. Jednak pewnego dnia stało się coś, że całkowicie odmieniło jego życie. Pierwsze ważne wydarzenie wiąże się z pojawieniem się Nury, która na zawsze zajęła jego serce. Drugi zwrot w jego życiu to dar nieśmiertelności, wskutek uderzenia pioruna, jakie miało miejsce pewnego dnia. Wówczas jeszcze nie wiedział, że taką umiejętność posiadł. 


Teraz, gdy budzi się w pewnej jaskini koło wodospadu, uświadamia sobie, że żyje, mimo iż pamięta jak umierał. A do tego opiekuje się nim ukochana Nura, która także otrzymała taki dar jak on. I tak ich życie toczy się od jednego wieku do drugiego przez tysiąclecia. Tym razem także nie jest dane im być ze sobą cały czas, gdyż pewnego dnia Nura zostaje porwana, a on zaczyna jej szukać przeżywając różne przygody i napotykając przeszkody, które utrudniają mu spotkanie z ukochaną. Natomiast doświadcza wielu sytuacji docierając w różne rejony Mezopotamii, a przy tym autor rysuje przed nami obraz świata, jaki wówczas istniał i jak mógł wyglądać. To wszystko okraszone jest barwnym słownictwem, czasami nieco frywolnym, naznaczonym erotyzmem, ale też ukazującym ludzkie przywary, jakie są zawsze obecne, bez względu na czas.

„Brama do nieba” utrzymana jest w podobnym stylu jak poprzedni tom, w którym autor w specyficzny sposób opowiada nam o dziejach ludzkości. To, czego mi brakuje zarówno w tej części, jak i w poprzednich, to dynamiki, gdyż wydarzenia są jakby rozciągnięte, wypełnione wprawdzie odpowiednio dobranym słownictwem, ale nieco momentami jest monotonnie, więc trudno mi było szybko przez nią przebrnąć.

To niewątpliwie gigantyczne przedsięwzięcie związane z przedstawieniem dziejów naszej Ziemi i jej bardziej i mniej znanych historycznych wydarzeń, którą pan Éric-Emmanuel Schmitt podjął się dokonać. Jest zwieńczeniem jego trzydziestu lat pracy, którą z pewnością, można nazwać mianem dzieła życia. Przypisy u dołu strony uzupełniają fabułę o wiedzę zaczerpniętą z dostępnych źródeł, ale też z mitów i biblijnych legend. Świadczą one o tym, że autor doskonale przygotował się do napisania swojego dzieła, które ma liczyć aż osiem tomów. Doceniam ogromnie pracę, jaką włożył w przygotowaniu swego projektu, ale od razu zaznaczam, że nie jest to lektura prosta i lekka. Nie mniej w oryginalny sposób, z nutką fantastyki ukazująca nam to, czego nie znajdziemy w żadnych podręcznikach.

Recenzja części I "Raje utracone"
Recenzja tomu III "Ciemne słońce"
Recenzja tomu IV "Światło szczęścia"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy
 z  PRart Media Bogna Piechocka
i wydawnictwem