Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Księgarnia Bonito. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Księgarnia Bonito. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 sierpnia 2026

[139/26] - 2077.:"Lidka" - "Saga rodzinna" - Tom III


"Lidka"
Saga rodzinna
Tom trzeci
Maja Jaszewska

„Czasu do życia sobie nie wybieramy.
Można tylko starać się mu sprostać.”

Dorastanie samo w sobie bywa trudnym, ale i ważnym doświadczeniem. To wówczas kształtuje się nasz charakter, system wartości i sposób, w jaki patrzymy na świat. Pierwsze samodzielne decyzje, marzenia, rozczarowania i próby odnalezienia własnego miejsca często pozostają w nas na całe życie. Gdy jednak dorastanie odbywa się w cieniu wojennych wspomnień, odbudowy miasta i politycznych napięć, staje się jeszcze większym wyzwaniem. W takich okolicznościach poznajemy bohaterkę książki „Lidka”, która dorasta w rodzinie rozdartej pomiędzy tęsknotą za utraconym światem a koniecznością odnalezienia się w realiach Polski Ludowej. Jej dylematy, choć mocno osadzone w konkretnej epoce, pozostają zaskakująco uniwersalne. To bohaterka nieidealna, stąd wrażenie autentyczności jest przy niej obecne.  

Sięgając po tę książkę, nie wiedziałam, że jest ona kontynuacją dwóch wcześniejszych powieści, a mianowicie „Miłości w cieniu rewolucji” i „Wojennej sukienki”, które opowiadają o losach dziadków i rodziców Lidki. Wprawdzie trzecią część można czytać bez znajomości poprzednich, ale z pewnością uzupełniają one przedstawione w niej wydarzenia. Poznajemy zatem nie tylko to, co dzieje się z Lidką, ale także dalsze losy Duni i Lolka.

Akcja toczy się na przełomie lat 50. i 60. XX wieku, początkowo w pierwszych latach po wojnie, gdy Lidka ma siedem lat i po wakacjach ma rozpocząć naukę w szkole. Towarzyszymy jej przez kilkanaście lat, obserwując z jej perspektywy otaczającą ją zmieniającą się rzeczywistość, ale też jej wewnętrzną transformację. Nie jest jej łatwo dorastać w powojennej rzeczywistości, która została zawłaszczona przez nowe porządki. Dziewczyna jest świadkiem przemian społecznych, ale także rodzinnych scysji między rodzicami wynikających z różnic światopoglądowych.

Licząca blisko czterysta stron historia rozwija się niespiesznie, a liczne momenty refleksji mogą wymagać od czytelnika cierpliwości. Poza tym fabuła nie została podzielona na rozdziały, jedynie są odstępy pomiędzy kolejnymi epizodami. To sprawia, że tekst ma charakter ciągły, dając wrażenie niekończących się wątków. Autorka ma też w zwyczaju nie wyjaśnienia od razu sytuacji, która zaczyna się w sposób niejasny. Nie nakreśla jej od razu, pokazując najpierw jakąś rozmowę, a dopiero potem, w trakcie wyłaniają się okoliczności danej sceny.

Natomiast sugestywnie odtworzyła obraz odbudowującej się po wojennej zawierusze Warszawy, pokazując życie w niej ludzi w tamtych niełatwych czasach. Z wyczuciem odtwarza klimat miasta podnoszącego się z ruin i kreśli barwną panoramę społeczną, w której spotykają się przedstawiciele dawnej inteligencji, robotnicy, prywaciarze czy powojenni „cwaniacy”. Pojawiają się również ważne wydarzenia historyczne, jednak nie dominują one nad osobistymi historiami bohaterów, lecz naturalnie je dopełniają.

„Lidka” to raczej spokojna, nostalgiczna, ale też dramatyczna i niepozbawiona emocjonalnych epizodów powieść obyczajowa z tłem historycznym. Przede wszystkim opowiada o dorastaniu w powojennej Warszawie, ale też pokazuje wpływ wojny na psychikę ludzi. Nie każdy dobrze sobie z tym poradził. Niektórzy dają się ponieść nowej fali, a są też tacy, którzy wciąż tkwią w przeszłości i jednocześnie widzą, że świat, który buduje się po wojnie, nie jest już tym, który znali. Muszą więc nauczyć się żyć w rzeczywistości, której zasad nie akceptują, a jednocześnie nie potrafią całkowicie odciąć się od tego, co minęło. Wyłania się oczywista prawda, że świat idzie szybko naprzód, szybciej niż ludzie.

Pani Maja Jaszewska opisała historię wypełnioną emocjami, ale zrobiła to z wyczuciem. Stworzyła książkę życiową bazując na wspomnieniach swojej rodziny. To sprawia, że mamy świadomość, iż pomimo fikcyjnych bohaterów i ich losów, wiele z przytoczonych epizodów mogło wydarzyć się naprawdę. Na ich przykładzie autorka dobrze pokazuje, jak przeszłość oraz rodzinne doświadczenia wpływają na decyzje podejmowane w dorosłym życiu. Znaczenie mają też ówczesne realia, które wymuszały nieraz określone zachowania i decyzje podejmowane po to, by móc normalnie żyć w trudnej rzeczywistości.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z  księgarnią Bonito

Wydanie: I
Data premiery: 05.02.2026r.
Ilość stron: 392
Wymiary: 140 x 205 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN 978-83-8404-115-4
Wydawnictwo: Emocje
Moja ocena: 5/6


środa, 20 maja 2026

[91/26] - 2029.: "Nienapisane"


"Nienapisane"
Anna Bichalska

"Wszechświat Ci sprzyja. 
Pamiętaj! 
Musisz w to tylko troszeczkę uwierzyć."

W świecie, w którym komunikujemy się głównie krótkimi wiadomościami, emotikonami i skrótami, coraz łatwiej zapomnieć, jak wielką siłę mogą mieć słowa — te zapisane, wypowiedziane, ale także te, które przez lata pozostają niewypowiedziane. Czasem jedno zdanie potrafi zbudować bliskość, innym razem pozostawia ślad na długo, nawet jeśli nigdy nie zostało wypowiedziane na głos. Właśnie wokół takich emocji i przemilczeń zbudowana jest powieść "Nienapisane", w której autorka opowiada subtelną, melancholijna historia o samotności, traumach, relacjach i o tym, jak bardzo drugi człowiek potrafi zmienić nasze życie.


Główną bohaterką powieści jest Joanna to pisarka zmagająca się z twórczym kryzysem i własnymi lękami. To kobieta zamknięta w sobie, unikająca ludzi i najlepiej czująca się w samotności, która daje jej poczucie bezpieczeństwa. Jej ironiczny humor i cięte riposty są jedynie sposobem na ukrycie kruchości oraz niepewności. Autorka bardzo wiarygodnie pokazuje jej wewnętrzne zagubienie, lęk przed światem i trudność w otwieraniu się na innych.

Przeciwieństwem Joanny jest Janka — starsza od niej sąsiadka pełna ciepła, energii i optymizmu. Choć sama nosi w sobie trudne wspomnienia, nie zamyka się na ludzi i potrzebuje bliskości oraz rozmowy. Między obiema kobietami rodzi się relacja oparta na codzienności, drobnych gestach i stopniowo budowanym zaufaniu. Ich znajomość rozwija się spokojnie i naturalnie, bez sztucznego dramatyzmu, dzięki czemu wydaje się wyjątkowo autentyczna.


Ważnym elementem powieści jest również historia Hanki, którą poznajemy w prologu. Była to przyjaciółka Janki, która zmarła dwa lata przed obecnymi wydarzeniami. Do niej należał kiedyś dom kupiony przez Joannę. Przyjaciółki  wymieniały między sobą listy, mimo że mieszkały obok siebie i wrzucały do czerwonej skrzynki zamontowanej przy ich posesji. To właśnie słowa  wypowiedziane, zapisane i przemilczane odgrywają w tej książce szczególną rolę. Autorka pokazuje, jak bardzo mogą wpływać na człowieka, budować bliskość, ale też pozostawiać ślady na długo.


Opowieść zawarta w książce „Nienapisane” należy do tych, w których jedna historia łączyła się drugą, jakby była historią w historii. Autorka prowadzi narrację na kilku płaszczyznach czasowych, stopniowo odsłaniając losy różnych bohaterów. Rozdziały poświęcone Hannie przenoszą nas kilkadziesiąt lat wstecz i pokazują wydarzenia, które odcisnęły piętno na kolejnych pokoleniach. 

Z kolei Joanna ma zwyczaj zapisywania swoich myśli w folderze zatytułowanym (nie)napisane.doc. I tak zatytułowane są rozdziały, w których poznajemy przeszłość Joanny ukazane w narracji trzecioosobowej, podobnie jak losy Hanki. Fragmenty te pojawiają się w osobnych rozdziałach i pozwalają lepiej poznać jej przeszłość, traumy oraz doświadczenia, które ukształtowały osobowość dorosłej kobiety. Ten zabieg narracyjny pozwala poznać ją lepiej, zrozumieć jej postępowanie i postrzeganie siebie.


Miałam już okazję poznać twórczość pani Anny Bichalskiej przy okazji powieści „Po tamtej stronie lasu”, która na długo zapisała się w mojej pamięci. Fabuła książki "Nienapisane" tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że autorka potrafi z niezwykłą wrażliwością opowiadać o zawiłych ludzkich losach, o tym, co nas kształtuje i jak bardzo walczymy z własnymi ograniczeniami. 

Autorka stworzyła poruszającą i wielowarstwową opowieść, w której z dużą subtelnością łączy przeszłość z teraźniejszością. To historia o kobiecej solidarności, samotności i potrzebie bliskości, napisana z ogromnym ciepłem oraz empatią. Książka skłania do refleksji nad ludzkimi losami, nad tym, co nas kształtuje i jak wielkie znaczenie mają ludzie pojawiający się na naszej życiowej drodze.



Książkę przeczytałam, dzięki współpracy 
z Bonito.pl i serwisem Dobre Chwile

Wydanie: I
Data premiery: 11.02.2026r.
Ilość stron: 416
Wymiary: 145 x 215 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN 978-83-291-2036-4
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 6/6



sobota, 11 kwietnia 2026

[65/26] - 2003.: "Mad World" Tom III - "Mad Love"



"Mad Love"
Seria: Mad World
Tom trzeci
Hannah McBride

„Bo gdy odbiorą ci wszystko, 
co kochasz – zostaje tylko gniew.”

Są takie serie, które od pierwszych stron budują z czytelnikiem intensywną więź — pełną napięcia, niepokoju i nieustannego oczekiwania na więcej. Trylogia „Mad World” zdecydowanie do nich należy, a trzeci tom pt. "Mad love” tylko to potwierdza, otwierając kolejny rozdział tej mrocznej historii, w której nic nie jest takie, jak się wydaje.


Ze względu na ścisłe powiązania z wydarzeniami z poprzednich części trudno pisać o fabule bez zdradzania zbyt wiele, więc jedynie nakreślę to na podstawie blubra. Madison znalazła się w miejscu, z którego nie ma wyjścia. Zamiast odpowiedzi na pytania o śmierć siostry trafia do świata, w którym każdy krok może wywołać ból, a wszelki bunt czy próby wydobycia się z tej matni — życie. Odcięta od bliskich, uwięziona w sieci kłamstw własnego ojca, walczy nie tylko o przetrwanie, ale też o zachowanie zdrowych zmysłów. To moment, w którym Madison przestaje być ofiarą i zaczyna walczyć o sprawiedliwość, napędzana gniewem, którego wreszcie przestaje się bać. Ona wie, że musi być twarda, nie okazywać słabości, bo tutaj nie ma miejsca na łzy i użalanie się nad sobą. Pozostaje nadzieja, że gdzieś tam są osoby, które nie pozwolą jej tutaj zginąć.

Od pierwszego tomu pt.: „Mad World”, poprzez drugi „Mad as Hell” aż po ostatni „Mad Love” przeżywałam mnóstwo emocji, które trudno było mi spokojnie znosić. Trzecia odsłona trylogii to ich apogeum, które sięgają zenitu i nie pozwalają oderwać się od historii choćby na chwilę. Zaczyna się ona dokładnie tam, gdzie skończyła się poprzednim tomie i już od pierwszych stron nie pozwala spokojnie odetchnąć. Autorka ponownie serwuje prawdziwy emocjonalny rollercoaster – od napięcia i niepokoju, przez wzruszenie, aż po momenty, które rozbijają serce na kawałki.

To, czego doświadczają bohaterowie jest czymś, czego młodzi ludzie nie powinni przeżywać, lecz wchodzić w dorosłość z uśmiechem, planami na przyszłość i nadzieją na lepsze życie. Jednak to byłoby możliwe, gdyby bohaterowie mieli normalnych, kochających rodziców. Historia stworzona przez panią Hannę McBride może wydać się przesadzona, mało prawdopodobna i według mnie taka jest, ale mocno w ten sposób została pokazana brudna, ciemna strona życia, w którym to władza i pieniądze mają największą wartość. Madie i Ryan przechodzą ogromną drogę, a ich rozwój jest jednym z najmocniejszych elementów tej książki.

Od samego początku ta trylogia wzbudzała we mnie ogrom emocji – od złości na niesprawiedliwość, poprzez napięcie i niepokój, aż po obawy i nieustanne oczekiwanie na to, co za chwilę może się wydarzyć. Każda kolejna strona była jak krok w nieznane, a ja ani przez moment nie czułam się znudzona. To była dla mnie prawdziwa jazda bez trzymanki, przypominająca rwący nurt rzeki, zagarnia nas swoją energią. Im głębiej wchodzisz, tym silnie wszystko jest prąd, tym trudniej się z niego wydostać i nawet nie wiadomo, kiedy niesie cię niebezpieczny wydarzeń, który nie daje chwili wytchnienia i bezlitośnie wciąga coraz głębiej. Nagle orientujesz się, że jesteś już całkowicie pochłonięty tą historią – emocjonalnie i mentalnie – i nie ma odwrotu. I tak było ze mną. Każdy kolejny rozdział tylko potęgował to wrażenie, dokładając nowe napięcia, kolejne tajemnice i coraz trudniejsze wybory bohaterów. To opowieść, która nie pozwala się od niej oderwać, bo za każdym zakrętem czai się coś nieprzewidywalnego, coś, co zmienia wszystko i zmusza do dalszego czytania.


Historia jest pełna napięcia, lęku i nagłych, często bolesnych zwrotów akcji, które raz po raz burzą poczucie stabilności. Jednocześnie oferuje coraz głębszy wgląd w mroczny świat ukryty pod pozornym blaskiem wyższych sfer – świata, w którym nic nie jest tak idealne, jak mogłoby się wydawać. To opowieść o dorastaniu wśród brudu, korupcji i sekretów, które mają siłę niszczenia ludzi od środka.

Poza losami Maddie i Ryana poznajemy także innych bohaterów, którzy – choć formalnie drugoplanowi – odgrywają w tej historii niezwykle istotną rolę. Nie są jedynie tłem dla głównych wydarzeń, lecz pełnoprawnymi uczestnikami tej opowieści, mającymi własne historie, motywacje i emocje. Każdy z nich wnosi coś ważnego do fabuły, a razem tworzą rozbudowaną, wyrazistą galerię postaci, które potrafią wzbudzić w czytelniku cały wachlarz uczuć – od sympatii, przez współczucie, aż po niepokój czy niechęć.

Wiele wątków zostało tutaj domkniętych i wyjaśnionych – szczególnie tych związanych z Maddie i Ryanem – co daje poczucie satysfakcji i pewnego rodzaju ukojenia po emocjonalnej burzy, przez jaką przechodzi się podczas lektury. Nie wszystkie jednak historie doczekały się pełnego zakończenia, co pozostawiło u mnie nutę niedosytu i ciekawości. Jednym z najbardziej wyraźnych tego rodzaju przykładów jest relacja Courta i Bex, która od samego początku była naznaczona napięciem, niedopowiedzeniami i emocjonalnym ciężarem, a mimo to nie została ostatecznie rozstrzygnięta.

Na szczęście Hannah McBride zdecydowała się pójść o krok dalej i rozwinąć ten wątek w spin-offie serii zatytułowanym „Into the Woods”. Daje to nadzieję na pełniejsze zrozumienie tej relacji i domknięcie historii, która w głównej trylogii pozostała otwarta. Mam więc ogromną nadzieję, że książka ta doczeka się również wydania w Polsce – tym bardziej że jej anglojęzyczna premiera miała miejsce już prawie trzy lata temu, a zainteresowanie czytelników wciąż pozostaje żywe.

Recenzja tomu I: "Mad World" 

Recenzja tomu II "Mad as hell"

Książkę przeczytałam, dzięki księgarni Bonito i portalowi Dobre Chwile. 

Wydanie: I
Data premiera: 11.02.2026r.
Data premiery oryginalnej wersji: 30.09.2022r.
Ilość stron: 560
Wymiary: 135 x 210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Tytuł oryginalny: Mad Love
Tłumaczenie: Ewa Rose
ISBN 978-83-8380-314-2
Wydawca: Wydawnictwo Ale!
Moja ocena: 6/6


piątek, 27 marca 2026

[59/26] - 1997.: "Miłość na lodzie"


"Miłość na lodzie"
Jennifer Iacopelli

"Są w życiu ważniejsze rzeczy od wygrywania."

W tym roku na platformie Netflix, dokładnie 22 stycznia 2026 roku, zadebiutował pierwszy sezon serialu „Miłość na lodzie”. Produkcja powstała na podstawie powieści, która w Polsce ukazała się pod tym samym tytułem również w 2026 roku. Oryginalnie historia ta została wydana w 2022 roku w języku angielskim jako „Finding Her Edge”, a jej ponowne, odświeżone wydanie trafiło do księgarń w grudniu 2025 roku już jako zapowiedź nadchodzącej ekranizacji. 


Bohaterką historii zawartej w powieści "Miłość na lodzie" jest szesnastoletnia Adriana Russo wychowana w rodzinie, która w świecie łyżwiarstwa figurowego uchodzi za niemal legendarną. Jej ojciec to złoty medalista olimpijski, a najstarsza z sióstr — Elisa — przygotowuje się do igrzysk w Pekinie, gdzie wszyscy spodziewają się jej triumfu. Zdobycie złotego medalu mogłoby rozwiązać poważne problemy finansowe lodowiska Kellynch House w Wielkim Bostonie. Przez lata rozrzutności ojca i Elisy zarówno ten obiekt, jak i dom Russo stoją na krawędzi utraty. W desperackiej próbie ratowania sytuacji ojciec decyduje się przyjąć pod swój dach konkurencyjną drużynę juniorów, udostępniając im swoją przestrzeń treningową. Dodatkowo godzi się na realizację reality show, które ma śledzić przygotowania Elisy i przyciągnąć uwagę sponsorów. Niejako rykoszetem zainteresowanie widzów uderza też w Adrianę i Braydena, którzy zaczynają być postrzegani nie tylko jako para na lodowisku, ale też poza nim. 


Wśród zawodników przyjeżdżających do Kellynch House jest Freddie O’Connell — były partner Adriany i jej pierwsza miłość. Ich współpraca zakończyła się dwa lata wcześniej, gdy Adriana nagle wystrzeliła w górę i zaczęła przewyższać go wzrostem. W łyżwiarstwie figurowym różnica ta okazała się kluczowa: uznano, że Freddie nie będzie w stanie wykonywać z nią trudniejszych elementów, dlatego dziewczyna — choć z ciężkim sercem — musiała zmienić partnera na wyższego, czyli Braydena Elliota. Teraz jednak wszystko wygląda inaczej. Freddie po dwóch latach nie przypomina już tamtego chłopaka — urósł, nabrał siły i pewności siebie. To on przewyższa ją wzrostem, a dawne, niewypowiedziane emocje wracają ze zdwojoną siłą. Ich wspólne treningi stają się pełne napięcia, tęsknoty i żalu za tym, co mogło się wydarzyć, a nigdy nie dostało swojej szansy.

Fabuła opiera się na dwóch dobrze znanych motywach: udawanym związku oraz drugiej szansie, ale ujęte w nieco odmienny sposób. Szczególnie ten pierwszy został rozegrany w ciekawy, mniej oczywisty sposób. Nie wynika on bezpośrednio z decyzji bohaterów, lecz z okoliczności i presji mediów społecznościowych, co nadaje mu bardziej współczesny charakter.

W tym wątku autorka bardzo trafnie pokazuje, jak ogromną siłę mają media społecznościowe — jak potrafią kreować wizerunek, budować napięcie i jednocześnie wywierać presję na bohaterach, którzy w pewnym momencie zaczynają grać role nie tylko na lodzie, ale i poza nim.


Historia prowadzona jest wyłącznie z punktu widzenia Adriany, dzięki czemu łatwo wczuć się w jej emocje i sposób myślenia. Z drugiej strony daje to poczucie pewnego braku — szczególnie w momentach, gdy relacje zaczynają się komplikować. Aż prosi się o to, by na chwilę zobaczyć wydarzenia oczami Braydena czy Freddiego i lepiej zrozumieć ich reakcje. Szczególnie zbyt płasko został pokazany Freddie, który pozostaje przez dłuższy czas w cieniu Braydena. Brak innych perspektyw sprawia, że niektóre wątki nie wybrzmiewają tak mocno, jak mogłyby. Mimo to czytało mi się tę historię lekko i z wieloma emocjami.

Na duży plus zasługują opisy jazdy figurowej. Autorka bardzo obrazowo przedstawia układy taneczne na lodzie, więc bez problemu można je sobie wyobrazić. Nie skupia się wyłącznie na pokazaniu techniki, ale również zwraca uwagę na emocjach towarzyszących występom, dzięki czemu naprawdę można poczuć, co dzieje się na lodzie razem z bohaterami.

Połączenie sportowej rywalizacji, młodzieżowych emocji i wątku romantycznego sprawia, że „Miłość na lodzie” wpisuje się w dobrze znany, ale wciąż lubiany schemat historii o dorastaniu. Autorka prowadzi fabułę w dynamicznym tempie, a wyraziste postacie sprawiają, że już od pierwszych stron łatwo zanurzyć się w świat łyżwiarskich treningów, presji zawodów i skomplikowanych relacji rodzinnych.



Książkę przeczytałam, dzięki współpracy 
z Bonito.pl i serwisem Dobre Chwile


Wydanie: I
Data premiery: 28.01.2026 r.
Data premiery amerykańskiej. 8 lutego 2022 i 2 grudnia 2025
Ilość stron: 304
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 135 x 205 mm
Tytuł oryginału: Finding Her Edge
Tłumaczenie: Aleksandra Nowakowska
ISBN: 978-83-271-7023-1
Wydawnictwo: Time4YA
Moja ocena: 5/6


sobota, 21 marca 2026

[54/26] - 1992.: "Tydzień, zanim umrę"


"Tydzień, zanim umrę"
Seo Eun-chae

„Człowiek jest istotą, którą jedno słowo krytyki 
zawsze uderza mocniej, niż dziesięć ciepłych słów.”

Najpierw zachwyciła mnie okładka — subtelna, melancholijna, obiecująca historię, która poruszy coś głębokiego. Potem zaintrygował mnie tytuł, a opis tylko podsycił ciekawość. Ostatecznie sięgnęłam po tę książkę z jeszcze jednego powodu: rzadko czytam koreańską prozę, więc „Tydzień, zanim umrę” wydał mi się szansą na przeczytanie coś nowego, innego, może nawet zaskakującego. I rzeczywiście — ta powieść okazała się doświadczeniem, które trudno porównać z czymkolwiek innym.

Hee-wan sześć lat temu straciła ukochanego chłopaka, Nam-u — jedyną osobę, która naprawdę ją dostrzegła. Z natury zawsze była wycofana, milcząca, zamyślona i samotna. Nie potrafiła nawiązać dobrych relacji z rówieśnikami. Dopiero spotkanie Nam-u zaczęło powoli zmieniać jej sposób patrzenia na świat. Choć wciąż często uciekała w swój wewnętrzny świat, przy nim czuła się po raz pierwszy naprawdę widziana. Między nimi rodziło się delikatne, piękne uczucie, które zostało brutalnie przerwane przez jego nagłą śmierć.

Nie mogę zdradzić zbyt wiele ponad to, co ujawnia sam blurb, ale pewnego dnia, gdy Hee-wan, już jako dwudziestoczteroletnia kobieta, idzie ulicą i nagle słyszy, że ktoś ją wola. Ktoś, kogo nie spodziewała się już nigdy usłyszeć i zobaczyć. Tymczasem przed nią stoi Nam-u. Ten sam, który zginął sześć lat wcześniej. Ten, którego kochała, choć nigdy nie zdążyła mu tego powiedzieć.

A jeśli to naprawdę on, to oznacza, że został jej tylko jeden tydzień życia.


Według starej koreańskiej legendy: Śmierć przychodzi po człowieka pod postacią ukochanej osoby, którą utraciliśmy. Spotkanie z Nam-u nie jest więc początkiem ostatniego tygodnia życia Hee-wan. Jak to możliwe i co właściwie się wydarzyło, odkrywamy dopiero później.

Powieść „Tydzień, zanim umrę” to poruszająca historia o miłości, stracie i drugiej szansie, osadzona na pograniczu dwóch światów: realinego i nadprzyrodzonego. Autorka opowiada o losach Hee-wan i Nam-u, którzy nie zdążyli powiedzieć sobie wszystkiego, zanim doszło do tragedii. Ograniczony czas, jaki otrzymują, nadaje tej historii szczególnego napięcia i sprawia, że każda chwila nabiera znaczenia.

Na szczególną uwagę zasługuje sposób prowadzenia narracji. Pierwsza część ukazana jest z perspektywy Hee-wan, w pierwszoosobowej narracji o charakterze apostroficznym. Bohaterka zwraca się bezpośrednio do Nam-u, jakby prowadziła z nim rozmowę mimo jego nieobecności. Jej opowieść obejmuje zarówno wydarzenia bieżące, jak i fragmenty przeszłości, sięgające dzieciństwa. Wiele z tych wspomnień początkowo wydaje się niejasnych i pozbawionych kontekstu.


Z tego powodu czułam na początku lekką dezorientację, bo nie wszystko było jasno przedstawione, więc trudno było mi wniknąć w tę historię. Spodziewałam się raczej romantycznej opowieści z lekkim metafizycznym motywem. Zdarzało mi się nie wiedzieć, z kim bohaterka rozmawia, kim jest dana postać albo kto w danym momencie przejmuje rolę narratora. Nie są to jednak wady, które przekreślają książkę, a raczej elementy, które pokazują, że autorka ma swój plan na tę historię.  

Dopiero kolejne części, przedstawione z perspektywy innych bohaterów i prowadzone w narracji trzecioosobowej, stopniowo dopełniają obraz wydarzeń. Postacie, które wcześniej pojawiały się jedynie we wspomnieniach Hee-wan, zyskują własny głos i odsłaniają nowe znaczenia znanych już scen. Dzięki temu historia staje się coraz bardziej złożona, a wcześniejsze wydarzenia nabierają innego sensu.

Całość wzmacnia charakterystyczny styl autorki, który jest oszczędny, momentami wręcz minimalistyczny. Pani Seo Eun-chae posługuje się krótkimi zdaniami, ogranicza opisy do minimum, a rozdziały bywają bardzo zwięzłe — czasem mają zaledwie jedno zdanie, czasem pół strony, rzadko kilka stron. Taka forma nie tylko buduje napięcie, ale też zmusza do uważnego śledzenia tekstu i samodzielnego łączenia rozproszonych elementów w pełny obraz historii.


„Tydzień, zanim umrę” jest debiutem autorki, co w pewnym stopniu tłumaczy jej wybory narracyjne. Minimalistyczny styl, fragmentaryczna konstrukcja oraz elementy nadprzyrodzone dodają historii eterycznego uroku, ale też skłaniają do refleksji. 

To powieść o zaskakującej formie prowadzenia uwagi czytelnika — rzadko spotykanej i wymagającej, co sprawiało mi pewną trudność w przyzwyczajeniu się do niej. Jednocześnie historia jest niczym układanka, której poszczególne elementy poznajemy stopniowo, a jej sens widzimy dopiero po poznaniu całości.

Pani Seo Eun-chae napisała powieść, w której miłość ukazana została inaczej, niż zwykle spotykamy w literaturze. Pokazuje, ile można dla niej poświęcić, i redefiniuje ją jako uczucie, które przekracza czas i trwa wiecznie. To w efekcie historia udana, poruszająca, emocjonalna i zapadająca w pamięć.

Jednocześnie autorka subtelnie uświadamia, że tak naprawdę nigdy nie jesteśmy całkiem sami — ci, którzy odeszli, wciąż w jakiś sposób z nami pozostają, choć w innej postaci. Pozostawia też cichą nadzieję, że prędzej czy później spotkamy się ponownie.

Książkę przeczytałam, dzięki księgarni Bonito 
i portalowi Dobre Chwile.

Wydanie: I
Data premiery: 09.02.2026r.
Data premiery koreańskiej: 02.03.2018r.
Ilość stron: 256
Wymiary: 132 x 185 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Tytuł oryginalny:  내가 죽기 일주일 전 (A Week Before I Die)
Tłumaczenie: Łukasz Janik
 ISBN 978-83-8367-468-1
Wydawnictwo: Znak Literanova
Moja ocena: 4/6

środa, 11 marca 2026

[45/26] - 1983.: "Wskrzeszeni do życia"


"Wskrzeszeni do życia"
Dorota Zalepa

„Bezczynność jest wrogiem duszy”

Ścieżek do samorozwoju i spełnionego życia jest bardzo dużo. Dla jednych drogą rozwoju będzie duchowość, medytacja, buddyzm, modlitwa, psychoterapia, coaching, praca z emocjami, praca z ciałem, joga czy taniec. Inni odnajdują sens w sztuce, pisaniu, podróżach lub odkrywaniu pasji. A są też osoby, takie jak pani Dorota Zalepa, dla których kluczowa jest żywa, głęboka i prawdziwa relacja z Bogiem, o której pisze w swojej książce "Wskrzeszeni do życia" .Widząc ten tytuł miałam pierwsze skojarzenie z  opowieściami w stylu „życie po życiu” i spektakularnych doświadczeń, które w jednej chwili odmieniają wszystko. Tymczasem książka okazała się czymś znacznie subtelniejszym, a przez to głębszym. To historia przemiany dokonującej się w codzienności: w drobnych wyborach, cichych refleksjach i w odwadze, by spojrzeć w głąb siebie.


Prawdziwe odrodzenie – jak pisze autorka – zaczęło się w momencie, gdy pozwoliła, by w tej wędrówce towarzyszył jej Bóg. W relacji z Nim zaczęła odkrywać sens wydarzeń, które wcześniej wydawały się przypadkowe, oraz siłę potrzebną do budowania życia zgodnego z własnym sercem. Choć z zewnątrz jej życie wyglądało na uporządkowane i stabilne, pod tą powierzchnią kryło się zmęczenie, cicha pustka i pytanie: „czy to naprawdę moja droga?”. Dorota opisuje te chwile z taką szczerością, że miałam wrażenie, jakby czytała we mnie samej.

"Wskrzeszeni do życia" to opowieść właśnie o takim poszukiwaniu. Pani Dorota Zalepa – autorka bloga "Kameralna", influencerka, żona i mama – dzieli się osobistą historią przemiany. To zapis drogi pełnej pytań i wątpliwości, ale też wiary, która stopniowo prowadziła ją do odnalezienia siebie.

Książka zachwyca również formą. Kolorowe zdjęcia, ukazujące codzienne momenty z życia autorki, dodają lekturze autentyczności i ciepła. Pozwalają zobaczyć nie tylko słowa, ale też świat, w którym Dorota odkrywa swoje pasje, radości i zwykłe chwile. Tworzą intymną atmosferę – jakby zapraszała czytelnika do swojego domu i pokazywała, że przemiana dzieje się tu i teraz.


Największą siłą tej książki jest jej uniwersalność. Dorota pokazuje, że przebudzenie i rozwój mogą przybierać różne formy. Dla jednych będzie to duchowość, modlitwa, medytacja czy relacja z Bogiem. Dla innych – psychoterapia, coaching, praca z ciałem, joga, taniec, sztuka, pisanie czy podróże. Każda z tych dróg jest wartościowa, bo prowadzi do słuchania siebie i odkrywania własnego potencjału.

Autorka podkreśla, że przemiana nie przychodzi nagle. Jest procesem – powolnym odkrywaniem tego, co naprawdę ważne. W jej przypadku kluczem okazała się wiara i relacja z Bogiem, która stopniowo nadawała nowy sens codzienności.

"Wskrzeszeni do życia" to książka o drodze do autentycznego życia – bez masek i udawania. O odkrywaniu swojej wartości, talentów, pasji i kobiecości. O uczeniu się kochania siebie w całości, a nie przez pryzmat braków. To zapis procesów, które trwały długo i wciąż trwają, bo prawdziwa przemiana nie kończy się w jednym momencie – jest żywą, codzienną wędrówką.

Podczas lektury miałam wrażenie, że pani Dorota rozmawia ze mną jak bliska przyjaciółka – ktoś, kto widzi moje zmęczenie, wątpliwości i pytania, a mimo to pokazuje, że można iść dalej. Jej słowa są kojące, a jednocześnie inspirujące. To książka dla tych, którzy chcą przestać działać na autopilocie i pragną więcej: sensu, spokoju, odwagi i duchowej bliskości.


Dla mnie "Wskrzeszeni do życia" stało się przypomnieniem, że prawdziwe cuda nie muszą być spektakularne. Dzieją się w zwykłych dniach – w codziennych wyborach, w chwilach refleksji i w odwadze, by słuchać własnego serca. Treść, którą autorka w niej przekazuje jest skierowana nie tylko do osób wierzących, ale każdego, kto poszukuje sens i cel w życiu. Można powiedzieć, że to książka niosąca nadzieję. Łagodna, ciepła, pełna światła. Pokazuje, czym może być wiara w Boga w codziennym życiu – nie jako zbiór zasad, lecz jako relacja, która koi, prowadzi i daje siłę, gdy wszystko inne się chwieje. W tym sensie ma wyraźny, choć nienachalny religijny charakter. Nie narzuca, nie poucza, ale otwiera przestrzeń do refleksji i zaprasza, by spojrzeć na własną drogę z większą łagodnością i ufnością. Często bowiem pokazuje się wizerunek Boga, jako surowego i karzącego sędziego. Tymczasem w ogóle nie funkcjonuje w naszej społecznej świadomości jego obraz kogoś, kto nas wspiera, pokazuje drogą, obdarza nas bezwarunkową miłością, którą możemy poczuć, gdy tylko się na nią otworzymy. Jest to zupełnie inny portret Boga, niż serwuje nam Kościół i o którym uczono nas na lekcjach religii. Autorka opowiada o sobie wskazując w jaki sposób podążanie za boskimi  wskazówkami  wpłynęło na jej życie i jak ona rozumie nauki spisane w Biblii czy przekazywane  podczas kazań. 

"Wskrzeszeni do życia" to zatem książka, z której każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie, nawet jeżeli nie są praktykującymi katolikami. Szczególnie może być poruszająca dla tych, których życie z zewnątrz wygląda dobrze, a jednak w środku pojawia się pytanie o głębszy sens. Nie jest ona poradnikiem rozwoju osobistego ani religijnym manifestem , lecz szczerą opowieścią o poszukiwaniu siebie, znaleźć harmonię między światem wewnętrznym naszej duszy, a tym, co nas otacza na zewnątrz.



Książkę przeczytałam, dzięki księgarni Bonito i portalowi Dobre Chwile


Wydanie: I
Data premiery: 29.09.2025r.
Ilość stron: 272
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 140 x 200 mm
ISBN 978-83-68317-86-2
Wydawnictwo: Esprit
Moja ocena: 5/6


wtorek, 17 lutego 2026

[35/26] - 1973.: "Mad as Hell" - Tom II


"Mad as Hell"
Seria: Mad World
Tom drugi
Hannah McBride

„Gdy wszystko, co kochasz, zostaje ci brutalnie odebrane, 
pozostaje tylko furia…”

Madison w pierwszym tomie serii „Mad World” wkroczyła w życie, które miało być spełnieniem marzeń, a okazało się labiryntem pełnym sekretów, wpływów i niebezpiecznych powiązań. Zamiana ról z siostrą bliźniaczką wydawała się niewinną przygodą, lecz szybko odsłoniła świat, w którym każdy gest ma swoją cenę, a luksus jest jedynie fasadą skrywającą brutalne mechanizmy władzy. Finał pierwszej części pozostawił czytelnika w stanie niepokoju, z pytaniami, które domagały się odpowiedzi.


„Mad as Hell” rozpoczyna się dokładnie w tym punkcie, w którym zakończył się poprzedni tom, ale tym razem Hannah McBride oddaje głos również Ryanowi. Jego perspektywa wprowadza nową dynamikę i wyraźnie widać, że on czuje się zdradzony i oszukany, uwięziony w gniewie, który sam sobie stworzył. Dopiero obecność przyjaciół, zwłaszcza Asha, pozwala mu dostrzec, jak bardzo dał się zwieść pozorom. Maddie natomiast wraca silniejsza, dojrzalsza, ale też boleśnie świadoma, że jej walka dopiero się zaczyna. Zmuszona do kontynuowania planu ojca, porusza się po świecie, w którym każdy krok może wywołać lawinę konsekwencji. Jej przemiana od zagubionej dziewczyny do kobiety świadomej swojej siły i gotowej stawić czoła demonom przeszłości jest jednym z najważniejszych elementów tej historii.

Pani McBride prowadzi tym razem narrację naprzemienną, co odróżna tę część serii od pierwszej odslony, gdy znaliśmy tylko punkt widzenia Maddie. Okazuje się, że nie jest to  tylko zabieg stylistyczny, ale konstrukcyjny, gdyż pozwala nam obserwować wydarzenia z dwóch odmiennych perspektyw, co wzmacnia napięcie i pogłębia emocjonalny odbiór. Autorka buduje strukturę spiralną: każda scena dokłada nową warstwę informacji, nie rozwiązując konfliktów, lecz je intensyfikując. W efekcie powstaje opowieść, która nieustannie pulsuje napięciem.


Autorka pisze z pasją, emocjonalnie o tym, co przeżywają bohaterowie, ukazując przy tym trudne tematy, co czyni te opowieść bardziej realistyczną. Wyraźnie jest odczuwalne, że ma wszystko przemyślane, a każdy element fabuły wydaje się celowy i jednocześnie nieprzewidywalny. Dialogi są żywe, pełne napięcia, a opisy sugestywne, niemal filmowe, pozwalające wejść głęboko w psychikę bohaterów. Postacie drugoplanowe nie są jedynie tłem, a ich lojalność, zaangażowanie i gotowość do działania nadają historii dodatkowy wymiar i podkreślają wagę relacji, które potrafią ocalić człowieka w najciemniejszych momentach.

„Mad as Hell”to powieść trzymająca uwagę bez znużenia. Pokazuje, jak przeszłość potrafi niszczyć, ale też udowadnia, że nawet najbardziej skomplikowana miłość może stać się siłą, która pozwala przetrwać. Przez całą fabułę czułam niepokój i moje przeczucia sfinalizowały się w ostatnich rozdziałach, które mnie kompletnie znokautowały. Świat, który kreuje autorka, jest brutalny i bezwzględny. Nie ma tutaj półśrodków, a emocje momentami sięgają zenitu. Władza i pieniądze wypaczają tu wszystko, a ludzie gotowi są posunąć się do najgorszych czynów, by chronić swoje interesy. Maddie, próbując odnaleźć siebie, ponownie wywołuje emocjonalną burzę, a jej decyzje odbijają się echem na wszystkich wokół.


Pierwszy tom był szalenie wciągający i naładowany emocjami i wydawało się, że więcej nie da się znieść i podnieść poprzeczkę wyżej. Drugi tom jednak jeszcze bardziej wnika w umysł ukazuje złożoność sytuacji i wątków. Pani Hannah McBride ma styl spokojnego podkręcania emocji poprzez wnikanie w meandry ludzkich uczuć, ukazując dobre i złe strony natury człowieka, by na końcu rzucić nas w sam środek eksplozji z odbezpieczonym zapalnikiem. Trudno było śledzić opisywane wydarzenia bez napięcia i poczucia zagrożenia. Czasami są chwile wytchnienia, gdy akcja toczy się wolno, ale tylko po to, by w efekcie wywołać zaskakujący zwrot sytuacyjny. 

Autorka napisała niesamowitą, nietypową i wciągającą historię, która nie ma pędzącej szalenie fabuły, ale są to tylko pozory spokoju. Okazuje się to być ciszą przed burzą, gdyż w najmniej spodziewanym momencie wszystko przybiera zupełnie niespodziewany obrót. To doprowadza do finałowego apogeum, które pozostawia w stanie emocjonalnego rozdarcia, po którym trudno się uspokoić. Trzeci tom zapowiada się na jeszcze większą burzę, która wydaje się trudna do okiełznania.   

Recenzja tomu I "Mad World"
Recenzja tomu III "Mad Love"

Książkę przeczytałam, dzięki księgarni Bonito i portalowi Dobre Chwile. 
Na Dobre Chwile jest rozszerzona wersja recenzji.

Wydanie: I
Data premiery: 26.02.2025r.
Data premiery wersji oryginalnej: 17.06.2022r.
Ilość stron: 632
Wymiary: 135 x 210 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Tytuł oryginalny: Mad as Hell
Tłumaczenie: Ewa Rosa
ISBN 78-83-8380-088-2
Wydawca: Wydawnictwo Ale!
Moja ocena: 6/6



poniedziałek, 2 lutego 2026

[26/26] - 1964.: "Pod gwiazdami Paryża" Tom I

To kolejna książka, którą przeczytałam w 2025 roku w ramach współpracy z serwisem Dobre Chwile. Recenzja została napisana jakiś czas temu dla tego portalu, a ja teraz poniżej opowiadam wam o powieści "Pod gwiazdami Paryża" w nowej wersji recenzji.


"Pod gwiazdami Paryża"
Seria: Sophia i Paris 
Tom pierwszy
Karolina Schützer

„Jeśli zrobimy coś, co płynie z naszej duszy, 
co same kochamy, to inni też to pokochają”

Marzenia potrafią być siłą napędową, która nadaje codzienności sens i kierunek, ale bywa tak, że ich realizacja wymyka się z rąk, a ich niespełnienie prowadzi do rozczarowania, pustki, a nawet emocjonalnego załamania. Tak właśnie zaczyna się historia bohaterki powieści „Pod gwiazdami Paryża”, dla której utrata zawodowych ambicji okazuje się niemal równoznaczna z utratą sensu życia. Z czasem jednak okazuje się, że los, choć brutalny, bywa także zaskakująco mądry, a zamknięcie jednych drzwi może otworzyć zupełnie inne, prowadzące w nieoczekiwanym kierunku.


Sophia to ambitna reporterka szwedzkiej telewizji, która podporządkowała karierze całe swoje życie. Gdy pojawia się szansa na prestiżowy awans w Kairze, jest przekonana, że sukces jest pewny. Zanim jednak otrzyma oficjalne potwierdzenie, jej świat wali się na oczach widzów — posadę dostaje ktoś inny, a ona przeżywa publiczne załamanie. Chwilę później dociera do niej wiadomość o śmierci ukochanej babci, która zostawia po sobie podupadły bar w sercu Paryża.

Niechętna, lecz zmuszona okolicznościami, Sophia wyjeżdża do Francji, by sprzedać lokal. Na miejscu nic nie przebiega zgodnie z planem — tajemniczy bar, ekscentryczny Louis i zdystansowany prawnik Tristan sprawiają, że bohaterka zaczyna inaczej patrzeć na swoje życie i dotychczasowe wybory.

 „Pod gwiazdami Paryża” to nie tylko opowieść o zawodowych porażkach i niespełnionych ambicjach. To przede wszystkim historia o drobnych, codziennych zdarzeniach, które mają moc zmieniania perspektywy i kierunku, w jakim podąża nasze życie. Początkowo język powieści może wydawać się nieco chaotyczny i zbyt ogólny, jednak szybko staje się jasne, że jest to celowy zabieg — odzwierciedlający wewnętrzny chaos bohaterki. Dzięki temu czytelnik niemal natychmiast zostaje wciągnięty w jej świat, myśli i emocje.


Pierwsze rozdziały, rozgrywające się w Sztokholmie, budują tło i pozwalają lepiej zrozumieć Sophii, choć jej postać nie od razu budzi sympatię. Dopiero paryska część powieści nabiera większej lekkości i głębi. To właśnie tam pojawiają się barwne postacie drugoplanowe, subtelny wątek romantyczny oraz niezwykle sugestywnie oddany klimat francuskiego miasta — pełnego zapachów kawy, smaków domowych wypieków, cichych rozmów i drobnych gestów, które mają ogromne znaczenie.

Na początku miałam wrażenie, że styl jest nieco powierzchowny – prosty, wręcz surowy. Ale szybko zrozumiałam, że to odzwierciedlenie stanu emocjonalnego bohaterki. Im bardziej Sophia otwiera się na świat, tym głębszy staje się język i przekaz powieści. To subtelna, ale bardzo skuteczna konstrukcja, która sprawia, że czytelnik angażuje się coraz mocniej.

Bohaterka „Pod gwiazdami Paryża” odkrywa, że choć jej marzenia legły w gruzach, to właśnie w tej pustce znalazła przestrzeń na coś autentycznego — na relacje, które wcześniej ignorowała, na siebie samą, której nie znała.


Debiut Karoliny Schützer mogę uznać za udany, gdyż doceniam to z jakim wyczuciem autorka tworzy atmosferę miejsca, pokazując, że przestrzeń to nie tylko tło wydarzeń, ale też nośnik emocji, wspomnień i przemian. Nie ma w niej gwałtownych zwrotów akcji, lecz raczej większość fabuły toczy się jak spokojna, emocjonalna podróż, która skłania do refleksji nad tym, czy zawsze wiemy, czego naprawdę pragniemy, i czy marzenia, za którymi gonimy, są rzeczywiście naszymi własnymi. 

To opowieść o codzienności, która nabiera blasku dzięki uważności i otwartości na drugiego człowieka. Zwraca uwagę na to, że piękno tkwi w prostocie, w codziennych drobnych rytuałach, takich jak filiżanka kawy wypita o poranku, rozmowa z sąsiadem, zapach świeżo upieczonego chleba. Autorka z niezwykłą czułością pokazuje, jak ważne są chwile, które często umykają w natłoku spraw. Dzięki temu książka staje się nie tylko literacką podróżą po Francji, ale także zaproszeniem do zatrzymania się i dostrzeżenia magii w pozornie zwyczajnym życiu. Przypomina, że czasem trzeba się zgubić, by odnaleźć właściwą drogę.

Książka „Pod gwiazdami Paryża” pozostawia z uczuciem, że może warto czasem zwolnić, spojrzeć w inną stronę i pozwolić sobie na zmianę kursu. Zakończenie sprawia, że z ciekawością chętnie bym sięgnęła po kontynuację, która w wersji zagranicznej ukazała się pod tytułem „Opady śniegu nad Paryżem”.

Wyłania się z poznanej historii myśl, że marzenia są jak gwiazdy, których nie można wprawdzie dosięgnąć, ale to one wskazują kierunek w jaki mamy podążać. Ważne, by nie pozwolić, by ich niespełnienie odebrało nam nadzieję. Bo czasem to, co najpiękniejsze, przychodzi wtedy, gdy przestajemy gonić za ideałem i zaczynamy dostrzegać piękno w tym, co mamy. Bo czasem to, co zaczyna się od rozczarowania, prowadzi do najpiękniejszych odkryć.  



Książkę przeczytałam, dzięki księgarni Bonito i portalowi Dobre Chwile,
na którym jest recenzja w innej wersji.

Wydanie: I
Data premiery: 16.07.2025r.
Data premiery szwedzkiej: 01.01.2023r.
Ilość stron: 352
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 205x140 mm
Tytuł oryginału: Under stjärnorna i Paris
Tłumaczenie: Agata Teperek
ISBN: 978-83-8367-666-1
Wydawnictwo: Znak Jednym Słowem
Moja ocena: 5/6

Gatunki

E - booki (76) Jin shin jyutsu (1) Klasyka anglosaska (1) LGBT (10) Leksykon (4) Medycyna holistyczna (9) New Adult (25) OOBE (10) Opowieści o miłości (31) Pod moim patronatem (73) Qigong (2) Romans z pazurkiem (1) Tantra (1) Tao (3) Tetralogia (4) Tradycyjna Medycyna Chińska (6) Young Adult fiction (2) angelologia (13) astrologia (28) astrologia chińska (2) astrologia medyczna (1) astrologia wedyjska (3) autobiografie (9) dywinacja (3) erotyk (71) erotyk psychologiczny (4) erotyk sportowy (3) eseje (8) ezoteryka (64) fantastyka religijna (2) fantasy (34) fantasy historyczne (6) fantasy young adult (7) felietony (1) feng shui (2) high fantasy (1) historia (14) historia Polski (3) historie prawdziwe (27) homeopatia (6) horoskop (9) joga (13) k-drama (1) kalendarz (14) kartomancja (2) karty (15) klasyka literatury (4) klasyka romansu (1) klerykal fiction (1) komedia kryminalna (14) komedia romantyczna (11) komiks (1) kryminał (132) kryminał futurystyczny (3) kryminał erotyczny (2) kryminał fantasy (2) kryminał rerto (5) kryminał retro (14) kryminał z obyczajem (7) kryminał z romansem (22) kuchnia meksykańska (1) kuchnie świata (3) kurs (8) legendy (4) literatura dla dzieci (6) literatura faktu (37) literatura historyczna (13) literatura kobieca (43) literatura motywacyjna (24) literatura młodzieżowa (34) literatura obozowa (6) literatura obyczajowa (212) literatura obyczajowa z elementami fantasy (7) literatura obyczajowa z elementami kryminalnymi (37) literatura obyczajowa z elementami metafizycznymi (11) literatura obyczajowa z elementami psychologicznymi (13) literatura obyczajowa z elementami sensacyjnymi (10) literatura piękna (6) literatura polska (463) literatura przygodowa z elementami historycznymi (3) literatura psychologiczna (13) literatura sciene fiction (3) literatura sensacyjna (15) literatura szpiegowska (2) literatura światowa (119) magia (48) medcyna mitochondrialna (1) mediumizm (2) medycyna biomolekularna (2) medycyna chińska (12) medycyna energetyczna (7) medycyna funkcjonalna (4) medycyna informacyjna (2) medycyna ludowa (1) medycyna molekularna (1) medycyna naturalna (46) medycyna żywieniowa (4) mity (4) moje rozczarowanie (2) moje spostrzeżenia (1) nie polecam (2) nowela (2) numerologia (10) obyczajowa (13) obyczajowa YA (2) obyczajowa z elementami sensacyjnymi (7) obyczajowa z romansem (59) obyczajowa z romansem i thrillerem (5) oparte na faktach (13) opowiadania (1) opowiadanie (46) opowiadanie duchowe (16) pielęgnacja urody i ciała (2) plany czytelnicze (37) podróże (13) podróże astralne (5) podsumowanie (15) podsumowanie 2026 (5) podsumowanie miesiąca (31) podsumowanie roku (7) polityka (3) polscy autorzy (11) polska autorka (530) polski autor (661) polskie książki (574) poradnik (184) poradnik kosmetyczny (1) poradnik kulinarny (24) poradnik zdrowia (12) porady (1) powieść (146) powieść drogi (5) powieść duchowa (4) powieść fantasy (18) powieść grozy (2) powieść historyczna (41) powieść jednotomowa (81) powieść kryminalna (10) powieść obyczajowa (84) powieść obyczajowa z rozwojem duchowym (1) powieść przygodowa (12) powieść przygodowo - fantastyczna (8) powieść psychologiczno-duchowa (2) powieść romantyczna (2) powieść science fiction (4) powieść sensacyjna (30) powieść surrealistyczna (1) powieść z elementami grozy (3) powieść z elementami paranormalnymi (4) powieść z humorem (5) praca z energią (12) praca zbiorowa (14) praktyka duchowa (14) praktyki magiczne (1) przesłania (14) psychoenergetyka (1) psychologia (37) psychologia duszy i umysłu (1) psychologia osobowości (9) psychoterapia (4) publicystyka (14) publikacja (4) radiestezja (6) realizm magiczny (2) refleksje (9) reportaże (6) reverse romance (2) romans (354) romans LGBT (2) romans New Adult (12) romans YA (21) romans age gap (13) romans biurowy (8) romans erotyczny (69) romans fantasy (10) romans historyczny (40) romans i magia (6) romans i sensacja (39) romans kryminalno-obyczajowy (1) romans kryminalny (3) romans mafijny (70) romans obyczajowy (13) romans podróżniczy (2) romans psychologiczny (5) romans sportowy (13) romans wojenny (1) romans z wątkiem kryminalnym (7) romans średniowieczny (1) romantasy (5) rozwój duchowy (159) rozwój osobisty (4) rośliny lecznicze (9) sensacja (22) sensacja i erotyk (33) tarot (15) techniki uzdrawiania (32) technothriller (1) teologia (3) teozofia (1) terapia energetyczna (23) terapie naturalne (75) thriller (56) thriller kryminalny (16) thriller YA (2) thriller erotyczny (4) thriller historyczny (4) thriller kryminalny (1) thriller obyczajowy (2) thriller psychologiczny (42) trailer (1) trylogia (87) turystyka (14) urban fantasy (3) uzdrawianie (74) wegetarianizm (9) wiedza duchowa (3) wiedza medyczna (2) wiedza tajemna (25) wróżby (29) wygrane (7) wywiady (8) young adult (18) z historią w tle (60) z magią w tle (1) z religią w tle (2) zbiór opowiadań (23) zdrowie (294) znaki zodiaku (3) świadome śnienie (8) świąteczne nastroje (5)