czwartek, 20 lutego 2020

557. - "Do szczęścia przez łzy"


Do szczęścia przez łzy
Jak pokonać trudne chwile i odnaleźć spokój
Marianne Williamson

Wydanie: I
Data wydania: 12. 02. 2020
Liczba stron: 288
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format : 135 x 205 mm
Tytuł oryginału: Tears to Triumph
Wydane przez: Wydawnictwo Kobiece
Redaktor prowadząca: Ewelina Sokalska
Wydawca: Małgorzata Święcicka
Redakcja: Juliusz Poznański
Korekta: Marta Pustuła
Tłumaczenie: Anna Gąsowska
Projekt okładki: designpartners.pl
    
„Zmieniamy świat każdą myślą pełną miłości i przebaczenia“

Nasze życie biegnie ścieżką, która nie zawsze jest prosta i bez przeszkód. Idąc po tej drodze spotykamy zarówno chwile radosne jak i smutne. Cierpienie jest wpisane w naszą egzystencję i dlatego warto nauczyć się radzić sobie z nim, by wykorzystać jego potencjał do zmiany swojego życia. Jak to zrobić dowiemy się z książki pt.: „Do szczęścia przez łzy“

źr. zdjęcia: amazon.com
Marianne Williamson to ceniona mówczyni, amerykańska nauczycielka duchowa, działaczka charytatywna i autorka książek o samopomocy, założycielka fundacji charytatywnych Project Angel Food i Peace Alliance.

„Przez łzy do szczęścia“ to publikacja uświadamiająca prawdę o cierpieniu, które nie jest karą lecz lekcją pomagającą odkryć siebie na nowo. Jeżeli nauczymy się wyciągać z nich wnioski, wówczas wzmocnimy swoją wewnętrzną siłę zgodnie ze znanym powiedzeniem: „Co nas nie zabije, to nas wzmocni“. Autorka przekonuje, że do pokonania smutku, depresji czy jakiegokolwiek innego negatywnego stanu umysłu nie potrzebujemy żadnych farmakologicznych wspomagaczy czy religijnych dogmatów. Wystarczy wejść na duchową ścieżkę prowadzącą do przebudzenia ze snu i uwolnienia się od iluzji, która nas otacza. To od nas zależy, jakim emocjom się poddamy i jakie prowadzimy życie, gdyż to my decydujemy jak będziemy reagować na pojawiające się trudności.

Okładka przyciąga wzrok swoją kolorystyką i wypukłą czcionką.
Jej struktura przypomina aksamit i jest miła w dotyku.
Książka nie jest poradnikiem pełnym ćwiczeń, wskazówek i porad, lecz duchowym drogowskazem pokazującym kierunek, w jakim powinniśmy podążać, by uwolnić się od cierpienia. Autorka skłania do zajrzenia we własną duszę, by odnaleźć spokój poprzez zrozumienie lekcji, jaką niesie dana sytuacja. Jej słowa są niezwykle budujące, motywujące i dające nadzieję, że w trudnych chwilach nigdy nie jesteśmy sami, nawet jeżeli fizycznie nie mamy nikogo przy sobie. Przypomina, że jesteśmy częścią wszechświata, boską istotą wyposażoną w wartościowe cechy, dzięki którym możemy doświadczać cudów. Pomaga zrozumieć wiele zagadnień dotyczących problemów współczesnego świata oraz rozpoznać to, co jest dla nas dobre i to, co nam przeszkadza w odnalezieniu boskiego światła. Udowadnia, że „największe problemy dzisiejszego świata nie są wytworami Boga, ale człowieka“ W zintegrowaniu się z boską inteligencją pomocne są modlitwy, które uzupełniają omawiane zagadnienia.


„Bez wybaczenia nie ma miłości, zaś bez miłości nie ma cudów“.

Marianne Williamson przytacza przykłady ze swojego życia i swoich klientów, dzięki czemu poznawana wiedza jest bardziej autentyczna i wiarygodna. Przede wszystkim pomaga zrozumieć źródło cierpienia i podpowiada jak poradzić sobie z bólem fizycznym, emocjonalnym i mentalnym. Proponuje wejście na ścieżkę duchową, dzięki której dokonamy osobistej przemiany. Jej osobiste doświadczenia nauczyły ją postrzegania cierpienia z poziomu duszy i jako element „tajemniczej przygody“ wpisanej w naszą egzystencję. Pokazuje, że trudne doświadczenia, poprzez pracę nad swoim wnętrzem, mogą prowadzić nawet do oświecenia. Pomaga spojrzeć wstecz i dojrzeć prawdę o sobie. Uczy dostrzegać w smutku informacje, które pomogą nam dokonać zmiany, zrozumieć daną sytuację, rozpoznać swoje mocne i słabsze strony, dokonać oczyszczenia z negatywnych myśli oraz tego, co blokuje nam drogę do szczęścia. Zwraca uwagę na wartości, które powinniśmy pielęgnować każdego dnia, a wówczas zaczną dziać się wokół nas cuda. 

„Cud zmienia nasze postrzeganie świata, przedzierając się przez zasłonę iluzji trzymającą nas w pułapce bólu i cierpienia.“

Z pewnością każdy miał w swoim życiu chwile pełne bólu, smutku i cierpienia. Utrata bliskiej osoby, zdrada, rozwód czy zwolnienie z pracy, nie są miłymi wydarzeniami. Wiele osób nie potrafi poradzić sobie z traumą, depresją czy poczuciem winy. Nie potrafią dostrzec pozytywnych aspektów dramatycznych wydarzeń, obwiniając siebie, innych lub okoliczności danej sytuacji. Tymczasem książka „Do szczęścia przez łzy“ uświadamia, że każde trudne doświadczenie, nawet najgorsze, niesie ze sobą istotne dla nas informacje. Jeżeli nauczymy się je dostrzegać i zrozumieć, wówczas możemy wyjść z każdej sytuacji silniejsi i lepsi.

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu:



środa, 19 lutego 2020

Rozplatając warkocz papuszy - dziś premiera!


Już od dziś w księgarniach przejmująca opowieść o życiu pt.: "Rozplatając warkocz papuszy". Gdy po raz pierwszy zobaczyłam ten tytuł, nie wiedziałam czego mogę spodziewać się po fabule. Wraz z otworzeniem pierwszej strony, coraz bardziej byłam zaintrygowana historią stworzoną przez pana Leszka Mieszczaka. Kilka dni temu mogłam wziąć do ręki papierową wersję powieści i muszę przyznać, że ten moment był dla mnie niezwykły. Okładka, którą widziałam na ekranie komputera, w rzeczywistości jest jeszcze wyrazista, wymowna i piękna. 

źr. psychoskok.pl



W mojej przedpremierowej recenzji napisałam, że:

To powieść o podróży do wnętrza siebie, odkrywaniu swoich mocnych stron, słabości i drogi przeznaczenia. Pozostawia po sobie chwile zadumy. Skłania do zatrzymania się, by przyjrzeć się własnemu Istnieniu i zastanowić się czym dla każdego jest życie i co jest w nim ważne. Pokazuje, że życie każdego z nas jest jak droga, na którą wkraczamy z chwilą narodzin. Podążamy przez jej kolejne etapy, kierując się własnymi wyborami ale czasami to los ukierunkowuje nasze działania. Zwłaszcza, gdy to przeszłość puka do naszych drzwi, pragnąc pokazać nam dokąd mamy iść. 

Zobacz zwiastun:



wtorek, 18 lutego 2020

Czytaliście już "Salvatora" ?


16 stycznia tego roku miała premierę książka pt.: "Salvator". Miałam przyjemność patronować temu tytułowi i napisać przedpremierową recenzję. Napisałam w niej, że: 

Jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony, historia Salvatora  tkwiła we mnie, skłaniając do przemyśleń nad siłą drzemiącą w farbach i pędzlach, które w dłoniach malarza mogą stworzyć niesamowite dzieło. Siłą tej fabuły są działające na wyobraźnię opisy świata kolorów i magia obrazów, które mają nadzwyczajną moc działającą w specyficzny sposób. Wszystko jednak ma swoją cenę, o czym przekonuje się zarówno mistrz Regnistem jak i jego uczeń, Potache... 

Nie mogłam wówczas odnieść się do wydania papierowego tej książki. Dopiero kilka dni temu dotarła ona do mnie i zagościła na mojej półce. 

Trzymając ją w rękach jestem pod wrażeniem kolorystyki na okładce. Niezwykła feeria barw, paleta malarska i pędzle nawiązują doskonale do treści opowiadania. Treść została wydrukowana na ekologicznym papierze, wyraźną, ale małą czcionką. Nie jest to obszerna publikacja ale pełna wydarzeń, które mają głębsze przesłanie. Polecam Wam tę niecodzienną historię z pogranicza realu i magii. 


A tak to się zaczyna:



556. - "W deszczu łatwiej ukryć łzy"


W deszczu łatwiej ukryć łzy
Czy można kochać wbrew sobie?
Beata Olejnik

Wydanie: I
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 422
Okładka: miękka
Wymiary: 195 x 121 mm
Wydawca: Novae Res
Redakcja: Beata Kostrzewska
Korekta: Elżbieta Zasempa
Okładka: Izabela Surdykowska-Jurek
Skład: Michał Kacprowicz
Druk i okładka: Totem

"Wszystko, każde zdarzenie, ma jakiś cel"

Miłość ma niezwykłą moc zmieniania świata i życia każdego człowieka. To uczucie, które potrafi przekraczać wszelkie granice nie zważając na przeciwności losu. Gdy działamy z serca, dzieją się cuda, o czym przekonali się bohaterowie książki pt.: "W deszczu łatwiej ukryć łzy".

Beata Olejnik to z pewnością utalentowana autorka, o dużej wrażliwości, gdyż napisała piękną opowieść o miłości, która nie zna granic. Szkoda, że nie można o pisarce znaleźć żądnych informacji. Niestety, jest to częsta praktyka wśród polskich autorów, którzy skrzętnie ukrywają swoją osobowość.


Marta to dwudziestopięcioletnia dziewczyna, której pasją są kwiaty i malarstwo. Na zapleczu swojej przytulnej, pełnej zapachów kwiaciarni ma niewielką pracownię, w której w wolnej chwili maluje koty.

Sebastian jest młodym człowiekiem, który pierwsze kilkanaście lat życia spędził w biedzie, poniżeniu i głodzie. Nigdy nie zaznał miłości od ojca narkomana, więc postrzega świat w czarnych barwach. Takie osoby jak Marta osądza negatywnie, pogardliwie nazywając "bogaczami". Czuje się gorszy od innych, gdyż nie stać go na komórkę, lepsze ubrania czy komputer. Z tego powodu porzuca szkołę, mimo że pociąga go nauka i zdobywanie wiedzy. Pragnie lepszego życia lecz nie widzi możliwości na jego poprawę.

Pewnego zimowego, grudniowego dnia Marta zauważa Sebastiana, który przygląda się jej pracy zza wystawowej szyby. Zaprasza go na aromatyczną, gorącą herbatę, która kusi swoim smakiem ale też zapachem. Ten drobny gest wyzwala serię zdarzeń, które odmieniają całkowicie życie chłopaka ale też dziewczyny. Między nimi tworzy się szczególna więź oparta na przyjaźni lecz wkrótce Sebastian uświadamia sobie, że darzy kwiaciarkę zupełnie innym uczuciem.


Wokół tych dwóch postaci autorka stworzyła piękną i wzruszającą historię o miłości, przyjaźni, dojrzewaniu, cierpliwości i empatii ale też realizacji marzeń.  Zwraca uwagę na wartości, które w dzisiejszych czasach znikają wśród wielu spraw, za którymi gonimy, nie zauważając drugiego człowieka. Pokazuje, że tak niewiele trzeba, by dodać komuś skrzydeł i wydobyć z drugiej osoby to, co najwartościowsze. Jeden drobny gest pełen miłości jest jak fala, która roztacza swoim zasięgiem coraz większe kręgi.

Książkę przeczytałam z ogromną przyjemnością, gdyż całkowicie zawładnęła moim sercem. To jedna z tych opowieści, które nie pozwalają o sobie szybko zapomnieć. Wartka, spójna akcja, zgrabne dialogi, wyraziste postacie i subtelny klimat sprawiają, iż powieść czyta się lekko i szybko. Jest w niej magia życia, nadzieja,  smutek i radość ale też przesłanie, by nie być obojętnym wobec innych ludzi, nie poddawać się w dążeniu do celu.


Pani Beata Olejnik z pewnością zasługuje na uwagę, gdyż potrafi stworzyć wciągającą fabułę, przy której nie sposób się nudzić. Umiejętnie i niezwykle sugestywnie oddaje emocje targające bohaterami, nastrój towarzyszący poszczególnym wątkom a nawet zapach kwiatów i smak herbaty, która jest jednym z motywów przewijających się przez powieść. Prowadzi swoją opowieść bez zbędnych opisów czy długich powrotów do przeszłości, co nadaje całości dynamiki i lekkości. Zestawia ze sobą różne światy, które przenikają się, by uzmysłowić kontrasty funkcjonujące w otaczającym nas świecie. Pokazuje, że do szczęścia nie potrzeba wiele. Nie dadzą go ani pieniądze, bogactwo, zgromadzone przedmioty jeżeli nie ma w nas miłości i radości. Szczęścia nie można kupić, gdyż można jedynie go poczuć w swoim sercu.

Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl,  za co bardzo dziękuję.

poniedziałek, 17 lutego 2020

Nowe książki z Psychoskoku na mojej półce


Dziś dotarły do mnie kolejne ciekawe książki z Wydawnictwa Psychoskok, wśród których są nowości z ostatnich kilkunastu tygodni. Dwa tytuły ukazały się pod moim patronatem medialnym. Pisałam o nich niedawno na moim blogu i zachęcam do sięgnięcia po te tytuły ale też po pozostałe. 

Pod moim patronatem ukazały się  "Salvator", którego premiera miała miejsce w styczniu 2020 roku oraz "Rozplatając warkocz papuszy", która  ukaże się w księgarniach 19 lutego 2020 roku, a więc już pojutrze. Zapraszam do przeczytania moich przedpremierowych recenzji tutaj i tutaj.


Cztery pozostałe tytuły ukazały się pod koniec 2019 roku ale dopiero teraz będę miała możliwość ich przeczytania i zrecenzowania. Poniżej zamieszczam krókie notki redakcyjne a wkrótce ukażą się obok linki do recenzji.


"Droga przez gorzkie łzy" to emocjonująca powieść obyczajowa, w której autorka skupia się na bezcennej wartości życia. Codzienność niejednokrotnie potrafi rozczarowywać i dostarczać wielu zmartwień. Bywa, że doceniamy je dopiero wtedy, kiedy przydarzy nam się coś złego. 

Los nigdy nie rozpieszczał Sabriny, dziewczyna potrafi ciężko pracować, by finansowo wesprzeć rodziców. Wie także, jak bolesnym uczuciem jest strach o życie bliskiej osoby. Zbiera środki na leczenie młodszej siostry. Niestety sama, chcąc pomóc nieznajomemu mężczyźnie, ulega poważnemu wypadkowi. Mimo splotu wielu nieszczęśliwych wydarzeń Sabrina nie ma pretensji do losu, że tak boleśnie ją doświadcza.

W szpitalu poznaje Wiktora, który szybko ulega wpływowi kobiety. Sabrina roztacza wokół siebie aurę życzliwości, a jej serce jest przepełnione nadzieją. Jak potoczą się ich losy? Czy uda się Wiktorowi odnaleźć kobietę?

"Wrocławska Tancbuda" to zbiór metafizycznych oraz reporterskich wierszy i opowiadań poetyckich, których akcja toczy się w enigmatycznej przestrzeni Wrocławia. Książka składa się z trzech części: Powodzianka, Poczekalnia W oraz Przystań nad Odrą, które inspirowane są twórczością Edwarda Stachury.

Cała trylogia Barbary Rejek „Wrocławska tancbuda”, składa się z trzech integralnych tytułów: „Powodzianka”, „Poczekalnia W” i „Przystań nad Odrą”. Łączą je dwie rzeczy, oprócz treści nawiązującej do miłości i śmierci.

Kolejna propozycja to kontynuacja przygód dzielnego jarla pt.: "Służba Gniewomira". Tym razem jego najstarsza córka nawiązała niebezpieczny kontakt z synem księcia Bolesława. Jarl nie będzie miał czasu, żeby zareagować, bo zostanie wezwany przez Knuta. Dawniej złożył mu przysięgę, więc nie odmówi wyjazdu do Anglii i udziału w walce o Londyn. Gdy zakończy wypełnianie tej misji, nadejdzie właściwy moment, by stanął przed obliczem nowego króla Norwegii.

Opowieść "Łowca" zabiera czytelnika w niedaleką przyszłość. Życie na ziemi powoli umiera. Katastrofa klimatyczna sprawiła, że nastała najcięższa w historii świata zima wulkaniczna. Do życia zdatny jest jedynie niewielki teren położony wysoko w górach. Zamieszkuje go niegdysiejszy profesor wraz z rodziną i nielicznymi ocalałymi. Nazywają go Łowcą, bo do jego zadań należy zdobywanie pożywienia.




poniedziałek, 10 lutego 2020

Dobry początek tygodnia


Na mojej półce zagościły ostatnio same nowości. Sześć z nich dotarły do mnie dzisiaj, natomiast jedna kilka dni temu. Jak zwykle zamieszczam krótkie notki redakcyjne, obok których zamieszczę linki do recenzji.

Z portalu Sztukater otrzymałam:


"Postaw na plecy" to propozycja wydawnictwa Galaktyka, w której znajdziemy wiedzę potrzebną do stworzenia indywidualnie dobranych programów treningu pleców. Unikatowe podejście profesora McGilla opiera się na wieloletnich badaniach, w trakcie których zgłębiał tajniki pracy kręgosłupa u osób z problemami pleców, jak i najwybitniejszych sportowców. Dzięki swojej wiedzy służył radą przedstawicielom rządów, korporacjom, drużynom sportowym i zawodnikom z całego świata.

"Podstawy praktyki buddyjskiej" to publikacja wydawnictwa Edito, która jest przeznaczona dla tych, którzy chcą realizować ścieżkę nauki Buddy o niekrzywdzeniu, miłości, współczuciu i etycznym postępowaniu. Wartości te nabierają dziś szczególnego znaczenia jako antidotum na wszechobecny egoizm pojedynczych ludzi i całych nacji. W książce omówiono cztery pieczęcie (podstawowe tezy buddyzmu) stanowiące wspólny punkt wszystkich filozofii buddyjskich oraz przedstawiono opis wiarygodnego poznania. Znalazły się tu również wyjątkowe rozważania o naturze ciała i umysłu, znaczeniu ludzkiego życia, a także o głębszych implikacjach przyczynowości. Dzięki wiedzy zawartej w tej publikacji łatwiej zrealizujesz swoje duchowe cele i odczujesz większą radość z życia.

Poradnik pt.: "Reiki – samodzielne uzdrawianie" jest propozycją Studia Astropsychologii. Karen Frazier przybliża  podstawowe techniki energoterapii Reiki, dzięki którym będziemy potrafili złagodzić ponad sto najczęściej występujących schorzeń fizycznych i psychicznych. To przystępne, bogato ilustrowane kompendium wiedzy i praktycznych instrukcji okaże się idealnym podręcznikiem dla wszystkich adeptów sztuki Reiki, tak byśmy mogli zaradzić szerokiemu spektrum problemów, od zmęczenia do nieumiejętności przebaczenia.

"Leksykon uzdrawiania kryształami" to książka wydana też przez Studio Astropsychologii. Dzięki niej dowiemy się w jaki sposób kryształy mogą pomóc z walce ze stresem, chorobami serca, schorzeniami tarczycy, lękiem, brakiem poczucia własnej wartości, zdobyciem szczęścia, pieniędzy, realizacją marzeń i wieloma innymi problemami. Wielką wartością tej książki jest również część poświęcona profilom kryształów.

Z Wydawnictwa Feeria otrzymałam poradnik "Śpij, jedz i ruszaj się" zgodnie ze swoim rytmem okołodobowym". Autorka przedstawia proste zasady, któe wywołają prawdziwą rewolucję wnaszym życiu. Ujarzmienie mocy swojego rytmu okołodobowego pomoże  osiągnąć wymarzoną wagę, przyczyni się do znacznej poprawy funkcjonowania jelit, wzmocni układ odpornościowy i rozjaśni myśli, dzięki czemu będziemy uzyskiwać lepsze wyniki w nauce i pracy. Wszystko zależy od nas i naszych codziennych wyborów.

Wydawnictwo Bogris proponuje opowieść pt.: "Całkiem nowa baśń". To książka, w której czytelnik znajdzie odwołania do literatury polskiej, rosyjskiej i staroruskiej, a także do folkloru słowiańskiego. Autorka zabiera nas w podróż do świata obrzędów słowiańskich, pokazując związki losów człowieka z naturą. W książce widać także inspiracje zaczerpnięte z kultury rosyjskiej, która jest dla autorki niezwykle ważna i bliska. „Całkiem nowa baśń” to powieść pełna tradycji, wierzeń i mitologii, ale napisana językiem współczesnym, z barwnymi opisami i dynamicznymi dialogami.

Z Klubu Recenzenta portalu nakanapie.pl kilka dni temu dotarła do mnie powieść pt.: "W deszczu łatwiej ukryć łzy", która uświadamia, że czasem wystarczy chwila, by w życiu zmieniło się dosłownie wszystko... Właśnie tak było w przypadku Marty, która w zimny grudniowy dzień dostrzegła za oknem swojej kwiaciarni przemarzniętego chłopca i zaproponowała mu herbatę. Kobieta nie spodziewała się, że ten drobny gest poprowadzi jej życie w zaskakującym kierunku. Bo przecież miała wszystko: dobrze prosperujący własny biznes, przyjaciół, stały związek… Jednak wkrótce okazuje się, że ukochany mężczyzna pragnie innego życia za granicą, a Marta ma silną konkurencję – w postaci pieniędzy. Gdy jeden związek się rozpada, rodzi się nowy, oparty na prawdziwej przyjaźni. Czy to możliwe, by przerodził się w coś więcej? [moja recenzja]


555. - "Rozplatając warkocz papuszy"

Pod patronatem Oazy Recenzji
Recenzja przedpremierowa


Rozplatając warkocz papuszy
Leszek Mieszczak

PREMIERA – 19.02.2020

Wydanie: I
Format: 148 x 210 mm
Ilość stron: 254
Okładka: miękka
Wydawnictwo Psychoskok
Redaktor prowadząca:  Renata Grześkowiak
Korekta: Joanna Barbara Gębicka,  Marianna Umerle
Skład:  Joanna Barbara Gębicka


„życie nasze jest chaosem wyłaniającym się z codziennych decyzji, aż do chwili śmierci."

Żyjąc z dnia na dzień gromadzimy mnóstwo rzeczy, doświadczeń, gonimy za karierą, lepszym statusem społecznym. Tymczasem, w obliczu śmierci wszystko nabiera zupełnie innego znaczenia. Doświadczył tego bohater książki pt.: „Rozplatając warkocz papuszy“.

źr. zdjęcia: beskidzka24.pl
Leszek Mieszczak urodził się w 1960 roku w Bielsku-Białej, gdzie spędził dzieciństwo i młodzieńcze lata. W rodzinnym mieście mieszkał do 1981 roku a obecnie jego życie związane jest z Łodygowicami. Zadebiutował w 2008 roku tomikiem wierszy pt.: „W drodze do słowa”. Rok później ukazała się powieść „Reguła“ a po niej kolejny tomik poezji „Nielogiczne słowa”. W 2014 roku światło dzienne ujrzała powieść „Rozplatając warkocz papuszy“ ale jako e-book. W 2016 roku ukazała się książka „Noc jest dniem“, w której potwierdza, że nie każdy, którego oczy są zamknięte, śni i nie każdy z otwartymi oczami może widzieć.

Papusza, po cygańsku znaczy „lalka”. To także imię nadane przez Cyganów Bronisławie Wajs, pierwszą cygańską poetkę odkrytą przez Jerzego Ficowskiego. Jej wiersz rozpoczyna tę niezwykłą opowieść. 
„W obliczu śmierci wszystko staje się mniej ważne, bo jeśli liczylibyśmy tylko na materię, która jest krucha i płynna, to przed nami jawi się pustka, a my stalibyśmy się niczym i nikim, tylko materią zmieniającą stany"
Historia zaczyna się w hospicjum, w którym leży podłączony do kroplówki Bronisław Chrobak i analizuje swoją sytuację. Jego dwaj wnukowie zabierają go skrycie na niewielką wycieczkę ulicami Bielska. Mijane miejsca budzą wspomnienia o tym, co wydarzyło się w przeszłości i przywołują w pamięci dawny wygląd jego ukochanego miasta. Razem z nim cofamy się wczasie do lat 60. gdy mały Bronek zaczyna naukę w klasie pierwszej szkoły podstawowej. Od dzieciństwa widział on świat inaczej niż inni, ale nie umiał sobie poradzić ze swoimi zdolnościami. Pewnego dnia na placu nad rzeką znajduje szmacianą lalkę, która na szyi ma zawieszony wisiorek. Dzień wcześniej w tym miejscu swój tabor rozbili Cyganie, więc przypuszcza, że jakieś dziecko zgubiło swoją ukochaną zabawkę. Próbuje odnaleźć jej właścicielkę. Nie przypuszcza, że to znalezisko doprowadzi go do zaskakujących odkryć.
„Żyjąc, nie zdajemy sobie sprawy z ostateczności naszych czynów, słów, gestów. Wydaje nam się, że jesteśmy materialnie nieśmiertelni, nawet kiedy patrzyliśmy na śmierć bliskich i przyjaciół."

Pan Leszek Mieszczak stworzył powieść, która jest swoistym wehikułem czasu. Zabiera czytelnika w przeszłość, pokazując różne oblicza naszej ziemskiej wędrówki. Ta niezwykła i niecodzienna podróż porusza najczulsze struny naszej duszy. Są w niej chwile radosne, ale też smutne i skłaniające do refleksji. To powieść o podróży do wnętrza siebie, odkrywaniu swoich mocnych stron, słabości i drogi przeznaczenia. Razem z bohaterem przemierzamy ścieżkę, która została naznaczona energią szmacianej lalki. Bohater powieści podążał przez całe swoje życie za jej tajemnicą, próbując odkryć jej prawdziwą historię, która sięga aż do czasów II wojny światowej. W efekcie dociera do chwili, gdy odkrywa też prawdę o sobie. 

Książka „Rozplatając warkocz papuszy“ pozostawia po sobie chwile zadumy. Skłania do zatrzymania się, by przyjrzeć się własnemu Istnieniu i zastanowić się czym dla każdego jest życie i co jest w nim ważne. Pokazuje, że życie każdego z nas jest jak droga, na którą wkraczamy z chwilą narodzin. Podążamy przez jej kolejne etapy, kierując się własnymi wyborami ale czasami to los ukierunkowuje nasze działania. Zwłaszcza, gdy to przeszłość puka do naszych drzwi, pragnąc pokazać nam dokąd mamy iść. 

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu:


niedziela, 9 lutego 2020

554. - "Zmierzch lubieżnego dziada"

Recenzja przedpremierowa


Zmierzch lubieżnego dziada. 
Felietony po #MeToo
Paulina Młynarska

Premiera: 20.02.2020 r.

Wydanie: I
Format: 146 x 208 mm
Liczba stron: 336
Oprawa półtwarda
ISBN: 978-83-8169-240-3
Projekt okładki: Michał Poniedzielski
Zdjęcia na okładce i w tekście: Tatiana Jachyra
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Redaktor prowadzący: Michał Nalewski
Redakcja: Anna Płaskoń-Sokołowska
Korekta: Grażyna Nawrocka

      

:
"Człowiek jest sumą losów swoich przodków"

Kolorowa okładka, intrygujący tytuł i nazwisko znanej osoby, to niezaprzeczalne atuty, by sięgnąć po książkę pt.: „Zmierz lubieżnego dziada“.

źr. zdjęcia:
paulinamlynarska.pl
Pauliny Młynarskiej nie trzeba nikomu przedstawiać. Córka Wojciecha Młynarskiego, znana dziennikarka, producentka radiowa i telewizyjna, aktorka filmowa, teatralna oraz autorka piosenek i wierszy. Poza tym kobietą biznesu, działaczką na rzecz praw kobiet i feministką. Urodziła się w 1970 roku. Wśród przyjaciół nazywana Lolą. Jej życie z pewnością mogłoby być dobrym materiałem na książkę. Dziś - przede wszystkim jest certyfikowaną nauczycielką jogi i podróżniczką, oddana pracy na rzecz kobiet i z kobietami. Współorganizuje dla nich warsztaty rozwojowe #miejscemocy. Od ponad dwudziestu lat kroczy ścieżką duchową, pracując nad swoim wnętrzem i rozwijając się duchowo. Obecnie mieszka w Grecji na Krecie, gdzie prowadzi niewielkie studio jogi, warsztaty rozwojowe i pisze książki. Jest autorką 9 książek m.in. „Rebel“, „Jesteś wędrówką“, „Jesteś spokojem“.

Felietony powstały po słynnej akcji #MeToo, która była ruchem obywatelskim utworzonym w 2017 roku. Ich celem było zwrócić uwagę na problem molestowania seksualnego. Po tym wydarzeniu powstały teksty, które zostały zebrane w niniejszej publikacji. Ukazywały się one w serwisie onet.pl, „Gońcu Polskim“,"Wysokich obcasach“ i „Grazii“ oraz na blogu paulinamlynarska.pl w latach 2017 -2019. 

Niektóre z felietonów są opatrzone datami ale nie wszystkie, gdyż autorka zakłada, że czytelnikom łatwo będzie osadzić przytaczane wydarzenia w czasie. Pisze szczerze, bez zahamowań, nazywając rzeczy po imieniu. Pokazuje to, co często nam umyka, co ignorujemy lub nie dostrzegamy.Porusza różnorodne zagadnienia, które można podzielić na kilka grup tematycznych. Teksty są komentarzami do bieżących wydarzeń naszej sceny politycznej, mentalności i społecznych uwarunkowań, ale też przemyśleniami, refleksjami dającymi pole do własnych wniosków.

Pani Paulina Młynarska wyłania się tutaj jako osoba niezależna, która nie boi się wyrażać swojego zdania i przeciwstawiać się absurdom funkcjonującym w naszym kraju. Nie używa zbyt dużo znanych nazwisk, ale dla tych, którzy śledzą wydarzenia w Polsce, doskonale rozszyfrują kto jest kim i jakiego wydarzenia dotyczą. W subiektywny i często sarkastyczny sposób pokazuje nam rzeczywistość od zupełnie nowej strony. Zastanawia się nad źródłem mentalności Polaków, fascynacji II wojną światową, roztrząsania katastrofy smoleńskiej i potrzeby "odtwarzania koszmaru, zamiast afirmacji pokoju, zgody, pięknych osiągnięć, które przecież jako wspólnota mamy". Wyłapuje absurdy dnia codziennego, komiczne sytuacja ale też snuje rozważania nad przyszłością naszego narodu. Sprzeciwia się  poniżaniu ludzi słabszych, biedniejszych, obcokrajowców, osób o odmiennych poglądach religijnych. Pokazuje nam obraz naszej polskiej rzeczywistości w nieco krzywym zwierciadle ale nie tylko.

Uświadamia, że żyjemy w świecie, w którym nie liczy się człowiek, dobro społeczeństwa, o którym mówi każda władza lecz własne interesy, utrzymanie się na szczycie i kontrolowanie naszego życia poprzez manipulację i propagandę. To wszystko w otoczeniu nienawiści, agresji, absurdalnych przepisów i zasad.

Uważa, że "patriarchat tak naprawdę krzywdzi wszystkich po równo, oddzielając nas od siebie i odcinając nam drogę powrotu do naszej prawdziwej, kochającej natury".

„Zmierzch lubieżnego dziada“ to książka, którą na pewno warto przeczytać, gdyż zawiera bardzo ważne przesłania dla każdego z nas, wiele mądrych myśli, wniosków i trafnych spostrzeżeń. Jest swoistym protestem przeciwko dyktatowi tytułowego "lubieżnego dziada", który rządzi od wielu pokoleń  w polityce, kościele, w różnych instytucjach ale też reprezentowany przez społeczeństwo, które piętnuje odmienność, traktuje innych jako gorszych od siebie, poniża i krytykuje to, co odbiega od ogólnie przyjętych norm.

W ponad dziewięćdziesięciu artykułach autorka porusza  zagadnienia związane z ogólnoświatowym dyktatem narzucającym nam swoje normy zachowania ale też zachęca do pracy nad sobą, by zmienić świat najlepsze. Jednocześnie motywuje do pracy nad sobą, szukania własnego miejsca na ziemi i realizowania marzeń.  Jednak do tego potrzebna jest wewnętrzna transformacja i rozwój duchowy. Często, pokazując co możemy zrobić dla siebie ale też dla innych. Ma nadzieję, że jej podejście do świata, ludzi, problemów trafią do świadomych czytelników i czytelniczek ułatwiając im „wędrówkę przez ten dziwny, piękny świat".

Premiera: 20.02.2020 r.

Książkę przeczytałam dzięki Wydawnictwu

Do kupienia m.in.:







poniedziałek, 3 lutego 2020

553. - "Gdy powrócił spokój"


Gdy powrócił spokój
Aneta Krasińska

Wydanie I
Rok wydania: 2019
Format: 145 x 205 mm,

Oprawa: miękka
Ilość stron: 240
Wydawnictwo: Szara Godzina
Redakcja: Justyna Nosal-Bartniczuk
Redakcja techniczna, skład i łamanie: Grzegorz Bociek
Korekta: Barbara Kaszubowska


„Warto wrócić do przeszłości i spróbować uratować teraźniejszość“.

Przeszłość często determinuje nasze zachowania i decyzje w teraźniejszości. Dzieje się tak niejednokrotnie, gdy nie wszystko zostało kiedyś wyjaśnione lub przegapiamy jakąś szansę na lepsze życie. Rozumiemy to najczęściej po latach, tak jak bohater książki pt.: „Gdy powrócił spokój“.

źr. zdjecia:
anetakrasinska.blogspot.com
Aneta Krasińska jest autorką powieści, w których porusza problemy kobiet walczących z przeciwnościami losu. Zadebiutowała w 2014 roku powieścią „Finezja uczuć”, którą miałam okazję przeczytać. Dotychczas wydała dziesięć powieści obyczajowych: „Szukając szczęścia” (2015), „Odroczone nadzieje” (2016), „W sieci uczuć” (2017), „Marzenia Kaliny” (2017), „Pragnienia Elżbiety” (2018) „Nadzieje Olgi” (2018), "Gdy opadły emocje" (2019), "Gdy nadeszło życie" (2019), "Gdy powrócił spokój" (2019). Autorka pochodzi z Sochaczewa ale obecnie mieszka w maleńkiej mazowieckiej wsi. [na podstawie notki autorskiej]

Z twórczością pani Anety Krasińskiej spotkałam się kilka miesięcy temu przy lekturze książki „Finezja uczuć“. Wówczas ujęła mnie swoim stylem pisania i stworzoną historią. Gdy więc na stronie subiektywnieoksiazkach.pl  pojawiła się możliwość wygrania „Gdy powrócił spokój“, z chęcią wzięłam udział w konkursie. Los sprawił, że książka trafiła w moje ręce, dzięki wygranej, za którą dziękuję w tym miejscu Wioli Sadowskiej. Dzięki temu mogłam poznać fascynującą historię opowiedzianą w piękny sposób. 

źr. zdjęcia: https://anetakrasinska.blogspot.com/
Pierwsza część nosiła tytuł „Gdy opadły emocje“, natomiast druga część - „Gdy nadeszło życie“. Każda z nich opowiadała perypetię innej osoby z trójki przyjaciół: Magdy, Marceliny i Emila. Niestety, nie miałam okazji ich przeczytać i moja znajomość z bohaterami tej serii rozpoczęła się wraz z jej ostatnią odsłoną. 

Fabuła trzeciej części serii osadzona została wokół postaci Emila Kalinowskiego. Przylatuje on do Polski z .Australii, by spotkać się z przyjaciółmi na spotkaniu klasowym i rozwikłać zagadkę śmierci Roberta, który zginął tuż po maturze. Na lotnisku wita go Marcelina, która nie jest mu obojętna, jednak jej życie związane było do tej pory z Czarkiem. Odżywają wspomnienia i dawno skrywane emocje. Los stawia tych dwoje przed życiowymi wyborami, które weryfikują ich dotychczasowe życie. 


„Gdy powrócił spokój“ to wielowątkowa historia, w której, wbrew tytułowi, nie ma spokoju. Akcja dzieje się w ciągu 24 godzin. Opowiada o miłości, przyjaźni jak i poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Jest też wątek kryminalny związany z rozwikłaniem zagadki śmierci przyjaciela. Po latach Emil wynajmuje najlepszego detektywa australijskiego, który wpada na ślad dowodzący, iż nie był to wypadek lecz zaplanowane morderstwo. Istnieją jednak ludzie, którym ujawnienie prawdy nie jest na rękę...

Przyznam, że domyśliłam się dosyć szybko kim jest zabójca ale autorka trzyma czytelnika w niepewności prawie do końca. Przy okazji wychodzą na jaw skrywane rodzinne tajemnice, które zaważyły na życiu głównego bohatera. Jego oczami widzimy też sytuację polityczną i gospodarczą  w Polsce sprzed 20 lat, jak i w obecnej. Właśnie trwa kampania wyborcza na prezydenta miasta, a wśród kandydatów jest jeden klasowych kolegów Emila... 


Pani Aneta Krasińska wykazała się kunsztem prowadzenia fabuły tak, by intrygować czytelnika, nie pozwalając na nudę. Nie ma w niej dłużących się opisów, czy zbędnych słów. Często natomiast cofamy się w czasie, w momencie, gdy jakaś sytuacja wywołuje u bohaterów falę wspomnień. Fabuła jest skonstruowana tak, że w wątek dziejący się w teraźniejszości wpleciony jest jakiś epizod z przeszłości, co pozwala zrozumieć psychikę i motyw działania danej osoby w obecnej chwili. Dzięki narracji trzecioosobowej, mamy możliwość poznania danej sprawy z różnych punktów widzenia. Autorka doskonale oddała dylematy bohaterów, których przeszłość sprawiła, iż nie wszystko widzieli we właściwych barwach. Prawda, jaka wyłania się w trakcie poznawania kolejnych epizodów, spowoduje, że będą musieli zweryfikować swoje postawy i zachowania wobec siebie. 

„Gdy powrócił spokój“ jest trzecią i niestety, ostatnią częścią trylogii o losach przyjaciół z Żyrardowa. Chociaż, gdy dotarłam w błyskawicznym tempie do końca tej opowieści, żałowałam, że nie będzie kontynuacji. Zakończenie mogłoby być z powodzeniem początkiem nowej powieści, więc może kiedyś autorka wróci do losów trójki przyjaciół.