Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niegrzeczne Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niegrzeczne Książki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 stycznia 2022

989. - "Bad girl"


Bad girl
Weronika Sawicka

Wydanie: I
Premiera 19 stycznia 2022
Liczba stron: 328
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 135 x 205 mm
ISBN 978-83-67069-49-6

„Pierwsza zasada przetrwania w dziczy, to pokazać  zwierzynie, że się jej nie boisz, ale jednocześnie mieć plan ucieczki, gdyby cię nagle zaatakowała.”

Z reguły w romansach spotykamy złych facetów wymagających naprawy, który potem spotyka dziewczynę, dzięki której przechodzi metamorfozę ukazując swoją skrywaną głęboko naturę. W książce „Bad girl” autorka stworzyła żeńską wersję tego rodzaju postaci.

źródło zdjęcia:
FB profil autorki
Weronika Sawicka nie zdradza za dużo na swój temat, więc wiem tylko tyle, że jest to młoda, początkująca pisarka, która wkracza na księgarskie półki swoją pierwszą książką „Bad girl”. Tym tytułem zaskarbiła sobie jury konkursu na powieść erotyczną, który wygrała właśnie swoją debiutancką książką. 

Samantha zaczyna pracę w firmie „Harrison Develop” jako asystentka, ale musi ukryć swoją prawdziwą naturę, charakter, a przede wszystkim wygląd, który znacząco odbiega od przyjętych norm. Niebieskie włosy, tatuaże, kolczyki i niewyparzony język sprawia, że trudno by jej było znaleźć pracę w tym wydaniu. Postanawia, więc przeistoczyć się w szarą, niepozorną i skromną pracownicę i przez jakiś czas udawać grzeczną dziewczynkę. To oznacza, że na jakiś czas musi zapomnieć o króciutkich miniówkach, wysokich szpilkach, imprezach i pilnować swój gorący temperament. Plan wydaje się prosty i wszystko biegnie zgodnie z jego założeniami, dopóki już pierwszego dnia, spotyka najprzystojniejszego i najładniejszego mężczyznę, jakiegokolwiek miała okazję ujrzeć do tej pory, Alexa  Wayne'a. Samantha nie lubi, gdy jej się rozkazuje, traktuje z góry, zwłaszcza,  gdy robi to mężczyzna, więc nie raz musi „ugryźć” się w język i udawać cichą i pokorną dziewczynę.


Fabuła oparta została na schemacie zbuntowanej złośnicy, która przybiera maskę szarej myszki, by osiągnąć swój cel. O ile bez problemu zmienia swój prawdziwy wygląd, ukrywa tatuaże, to jednak trudno jej zapanować nad swoim temperamentem.  Tłem dla tych wydarzeń są relacje biurowe, praca w korporacji i klubowe imprezy, na których Samantha może w końcu być sobą. 

Trochę nie rozumiałam dlaczego Samantha musiała aż tak bardzo zmienić swój wygląd, podczas, gdy inne kobiety pracujące w firmie eksponowały swoją urodę i walory. Tu zabrakło mi nieco lepszego uzasadnienia konieczności kamuflażu głównej bohaterki. Ona uważa się za atrakcyjną kobietę, lepszą od innych, więc wersja brzyduli bardzo jej nie odpowiada, ale chcąc spełnić swoje marzenie, musi udawać kogoś, kim nie jest. 

Poza tym wątkiem poznajemy też wydarzenia z życia Kat, przyjaciółki niebieskowłosej bohaterki. Razem stanowią wybuchowy duet, gdy wychodzą do klubu lub spędzają babski wieczór przy alkoholu. Narracja jest wprawdzie prowadzona z punktu widzenia Samanthy, ale fabuła jest skomponowana tak, że wiemy też, co dzieje się u jej przyjaciół, czyli Kat, Zacka i Liama. 


Postać Samanthy została tu bardzo dobrze wykreowana, gdyż można poczuć jej zadziorny charakterek,  Do tego nie potrafi i nie zamierza otworzyć się na miłość, gdyż związek kojarzy się jej z brakiem wolności. Jest więc zatwardziałą singielką, która nie zamierza angażować się uczuciowo w żaden związek. Traktuje facetów powierzchownie uważając, że nadają się tylko do łóżka i nie daje szansy na zaistnienie dłuższego związku. To typ ekscentrycznej, charyzmatycznej, wyzwolonej, przekonanej o swojej atrakcyjności imprezowiczki, którą interesuje tylko seksualna strona spotkań  z mężczyznami i żaden z nich nie ma u niej szans zagościć dłużej, niż na jedną noc. 

Czasami Samantha mnie irytowała uważając siebie za „ósmy cud świata” i podejściem do porywów serca, ale też swoim zachowaniem, nieuzasadnionymi reakcjami, upartością, podejściem do życia i do siebie. Ma wysoką ocenę swojego wyglądu, co podkreśla zawsze śmiałym, wyzywającym strojem, makijażem i uwodzicielskim zachowaniem, gdy tylko zrzuca z siebie strój, w którym chodzi do pracy. Boi się zakochać i robi wszystko, by nie wpuścić do swego serca głębszego uczucia. Właściwie jej myśli i postrzeganie życia mają często erotyczny podtekst. Nie raz daje upust swoim zbyt ekspresyjnym wybuchom emocji i wieczną seksualną obsesją. Nie bierze pod uwagę, że taki sposób bycia czasem może skończyć się dla niej niezbyt dobrze. 

Na jej przykładzie wyłania się refleksja związana z postrzeganiem podobnego zachowania u mężczyzny, któremu najwyżej, w takim przypadku, można przypiąć łatkę kobieciarza i lekkoducha. Autorka świetnie pokazała, że zły facet to zupełnie, co innego niż niegrzeczna kobieta. Mimo, że mamy XXI wiek, to pewne standardy nadal funkcjonują. 


„Bad girl” to powieść z interesującym pomysłem, lecz mimo wszystko z przewidywalnym tokiem wydarzeń. Mimo, że jest to książka zaliczona do literatury erotycznej, to tego rodzaju scen nie ma za dużo, a te które są, nie wybiegają poza granice smaku i jest ich niewiele. Więcej jest w niej rozmów o seksie, rozmyślań nad odczuciami, unoszącego się pożądania i pragnień. To raczej romans z erotycznym klimatem, w którym autorka bardziej skupia się na rozmowach i myślach na ten temat, niż konkretnym działaniu. 

Książka została napisana z lekkim poczuciem humoru, dowcipnymi dialogami, uzupełnianymi mentalnymi komentarzami bohaterki, które zostały wyszczególnione kursywą. Zdecydowanie bardzo ubarwiają one fabułę, pokazując kontrast między tym, co bohaterka sobie myśli, a co faktycznie robi. Jej mentalne rozmowy z samą sobą dodają tej historii lekkości i wywołują uśmiech. Bardzo ciekawym pomysłem było nazwanie poszczególnych rozdziałów tytułami wybranych piosenek różnych wykonawców, które zostały dobrane do tego, co dzieje się w danym epizodzie. 

To opowieść przede wszystkim o miłości, która musi  przedrzeć się przez mur stworzony przez bohaterkę, ale też o tym, by nie oceniać nikogo powierzchownie, bazując jedynie na czyimś wyglądzie czy plotkach. Spędziłam z bohaterami kilka miłych godzin, które upłynęły mi szybko i bez znużenia. Ich historia pokazuje, że nie wszystko można sobie zaplanować, nie da się całkowicie udawać kogoś innego, gdyż każdy ma określoną osobowość i nawet zmiana ubioru, makijażu czy zachowania, nie jest w stanie pohamować wrodzonych nawyków. Poza tym wyłania się wniosek, że każdy pragnie być kochanym, musi tylko spotkać odpowiednią osobę. Historia Samanthy pokazuje, że nie da się obronić przed miłością, która pojawia się nawet wtedy, gdy jesteśmy przekonani, że jej nie chcemy.

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu 
Niegrzeczne Książki (Wydawnictwo Kobiece)


poniedziałek, 10 stycznia 2022

982. - "Niepokorne serca"


Niepokorne serca
Ludka Skrzydlewska

Wydanie: I
Premiera 17 listopada 2021
Liczba stron: 424
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

„Nie zawsze dostajemy w życiu to, czego byśmy chcieli. Czasami dostajemy to, czego potrzebujemy.”

Na naszym rynku wciąż pojawiają się nowe tytuły i każdy może wybrać coś dla siebie odpowiedniego. Nie zawsze jakaś książka spełnia nasze oczekiwania, ale tego nie mogę powiedzieć o powieści „Niepokorne serca”. Jej autorka wpisuje się tą historią na moją listę ulubionych pisarek. 

zdjęcie z okładki

Ludka Skrzydlewska z wykształcenia anglistka, absolwentka Uniwersytetu Śląskiego, z zawodu kierowniczka w pewnej międzynarodowej korporacji, z zamiłowania autorka romansów z wątkami kryminalnymi i sensacyjnymi. Pisze praktycznie od dziecka, od kilku lat dzieląc się swoimi tekstami w Internecie. Sama dużo czyta, a jej ulubioną autorką pozostaje Joanna Chmielewska. Prywatnie lubi podróże, planszówki ze znajomymi i swojego psa, labradora Milo. "Sentymentalna bzdura" jest jej pierwszą powieścią wydaną drukiem.

Ace Callahan ma za sobą trudną, kryminalną przeszłość i teraz jeżdżąc po kraju, szuka swego miejsca na ziemi. Jego ścieżki zaprowadziły go do Maplewood w Teksasie, a miejscowi wskazali mu możliwość noclegu w pobliskim pubie o nazwie „Randy’s”. Ma nadzieję odpocząć po długiej podróży, ale w miejscu, do którego dociera, nie jest mu to dane. A to wszystko z powodu właścicielki baru, kobiety w różowych kowbojkach i krótkich szortach. Wkrótce przekonuje się, że ta drobna blondynka ma niezły charakter i lepiej z nią nie zadzierać.

Randy McCoy to kobieta wzbudzająca skrajne emocje. Z jednej strony uwielbiałam ją za odwagę, bezpośredniość, cięty język i gotowość do obrony kobiet, stawiania czoła mentalności zbiorowej miasteczka. Z drugiej strony irytowała mnie swoim uporem, szukaniem jednodniowych przygód i lekceważeniem głosu serca. To kobieta, która ma w sobie wiele ognistego charakteru, ogromne pokłady empatii, ale też woli walki o siebie i innych. Prowadzi swój bar twardą ręką, ustala własne zasady i nie boi się ich egzekwować. Jedna z nich, najważniejsza, dotyczy kobiet. Gdy tylko któraś z nich zostaje źle potraktowana, Randy nie boi się chwycić za kij baseballowy i ruszyć im z pomocą. 


Na tego rodzaju scenę trafia Ace, gdy wchodzi do pubu i od razu zwraca na nią uwagę. Nie wie o tym, że ona nie szuka faceta na dłużej, a raczej traktuje ich, jako jednorazową przygodę. Z tego względu nie ma dobrej opinii wśród mieszkańców miasteczka. Większość z nich, zwłaszcza kobiety, uważa że Randy sprowadza ich mężów na złą drogę, gdyż handluje alkoholem, a poza tym jest dla nich obiektem seksualnym. Ona się tym nie przejmuje. Dawno by opuściła to niegościnne i zacofane środowisko, ale najważniejsza dla niej jest siostra Eden i jej syn Jake. Dla nich jest gotowa walczyć o swoje i ich bezpieczeństwo za wszelką cenę. W tym wypadku Randy wykazuje się ogromnym przywiązaniem do siostry i gotowa ją bronić bez względu na wszelkie okoliczności. 


Ogromnie podobała mi się ta historia, z doskonale skrojonymi postaciami, wartką fabułą i zaskakującymi zwrotami akcji, pomimo pewnej dozy przewidywalności. Nie wszystko przebiega tak, jak w innych tego typu romansach, gdyż nie jest to przesłodzona historia. Autorka zastosowała w niej zasadę odwróconych ról, która polega na tym, że to kobieta jest tą, która tworzy wokół siebie mur nie do pokonania, żyje według własnych zasad, wykorzystując mężczyzn do swoich potrzeb.  Z kolei Ace jest tym, który musi spowodować, by ona chciała z nim być dłużej, niż jedną noc.

Ludka Skrzydlewska poruszyła w swojej powieści kilka spraw, z którymi można spotkać się nie tylko w Teksasie. Świetnie pokazała małomiasteczkową mentalność, która jest w stanie przymykać oko na niesprawiedliwość.  Wykorzystywanie władzy do własnych celów, nieakceptowanie obcych, zaściankowość, zmowa milczenia, ale też brak pomocy dla ofiar przemocy i gwałtu. Trudno wobec nich być spokojnym i bez emocji. 

Szczególnie przejmująca jest sytuacja siostry Randy, której mąż jest przykładem tyrana, któremu niewiele można zrobić. Jego powiązania rodzinne z policją oraz dobra opinia wśród mieszkańców Maplewood sprawia, że czuje się on bezkarnie. Wyłania się tutaj jeszcze jedna ważna kwestia: ciąża będąca wynikiem gwałtu i wolność wyboru, co do aborcji.


To dobrze napisana powieść bez zbędnych opisów i dialogów, w której od początku wciąż coś się dzieje. Bohaterowie są wyraziści, mają swoje wady, burzliwą przeszłość, ale też  mocne charaktery. Od razu poczułam do nich sympatię, ale też do niektórych osób drugoplanowych. Nie bez znaczenia dla tempa akcji jest wątek kryminalny, który obnaża panujące układy i zależności międzyludzkie, sposób myślenia, uleganie sugestiom i plotkom. Doskonale można poczuć dramaturgię wydarzeń, różnorodne emocje, a przede wszystkim rodzące się uczucie, wyłaniające się ze wzajemnego pożądania i namiętności. 

Sceny erotyczne są oczywiście obecne, ale nie stanowią najważniejszego wątku, a jedynie uzupełniają to, co dzieje się między głównymi bohaterami. To samo dotyczy używania wulgaryzmów, które nadają charakteru temu, co się dzieje. Jest tutaj kilka sytuacji, w których nie wyobrażam sobie ugrzecznionego słownictwa, gdyż brzmiałoby to sztucznie i nienaturalnie. 

Narracja prowadzona naprzemiennie z perspektywy Randy i Ace'a pozwala w pełni poznać ich podejście do siebie, zaistniałych wydarzeń i przeżyć, dzięki czemu zyskujemy szerszy obraz całości. Powieść jest zamkniętą całością, ale mimo to spotkałabym się jeszcze z  jej bohaterami oraz poznała bliżej postacie, które w niej miały rolę drugoplanową, chociażby Eden, Luke’a i April, przyjaciół Randy, czy Augusta, przyjaciela Ace’a. To opowieść o walce o siebie, wychodzenie poza stworzone ograniczenia, miłość, ale też dostrzeganie w drugim człowieku tego, jakim jest naprawdę. 


Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:


wtorek, 24 sierpnia 2021

873. - "Gorąca sesja" tom 4

Recenzja przedpremierowa

W księgarniach już od 
25 sierpnia 2021 roku!


Gorąca sesja
Seria Game On
Tom 4
Kristen Callihan

Wydanie: I
Data wydania polskiego: 25.08.2021
Data wydania amerykańskiego: 18 kwietnia, 2017
Format: 130 x 205 mm
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wydawnictwo: Muza

„Znalezienie kogoś na szybki numerek jest łatwe. Ale proces tworzenia prawdziwego związku przypomina pole minowe”

„Gorąca sesja” to już czwarta, i niestety ostatnia, odsłona serii „Game on”, w której do tej pory poznaliśmy trzech zawodników amerykańskiej drużyny futbolowej NHL z Nowego Orleanu. W tomie pierwszym pt.: „Na jedną noc” - Drew Baylora, następnie w „Więcej niż przyjaciel”- Graya Graysona i w „Teraz twój ruch” - Ethana Dextera. Bohaterem ostatniej części serii jest młody rozgrywający i szalenie przystojny Finn Magnus, który już wcześniej zwracał uwagę swoją osobowością, ciętym słowem i humorem, ale był jedynie tłem dla innych historii. Trudno było wówczas cokolwiek o nim sądzić, gdyż pojawiał się epizodycznie, natomiast teraz, gdy jest jednym z głównych bohaterów, można go poznać lepiej. 

źr. wwwlubimyczytac.pl
Kristen Callihan mówi, że została pisarką, gdyż najbardziej na świecie lubi pisać i nie ma nic innego, czym wolała być. Jest trzykrotnie nominowana do nagrody RITA i zdobywczynią dwóch nagród RT Reviewer's Choice. Jej powieści zebrały gwiazdorską recenzję od Publisher's Weekly i Library Journal, a także zostały nagrodzone najlepszymi wyborami przez wielu recenzentów. Jej debiutancka książka "FIRELIGHT" otrzymała pieczęć doskonałości RT Magazine, została uznana za najlepszą książkę roku przez Library Journal, najlepszą książkę wiosny 2012 roku przez Publisher's Weekly i została uznana za najlepszą książkę romantyczną 2012 roku przez ALA RUSA. Kiedy nie pisze, czyta.

W Polsce ukazały się cztery jej bestsellerowe tytuły nakładem wydawnictwa MUZA. Były to książki z serii VIP „Niegrzeczny idol”, "Niegrzeczny manager”, „Niegrzeczny rockman” oraz powieść „Ukochany wróg”. Seria „Game on” jest kolejną serią, która już zaskarbiła sobie liczne grono czytelników a raczej czytelniczek.


Fabuła „Gorącej sesji” zaczyna się w momencie, gdy do studia Chess Cooper wchodzi grupa facetów naładowanych testosteronem, umięśnionych i przystojnych. Ta scena była już w części trzeciej, czyli w „Teraz twój ruch”, ale tam nie była ona ukazana do końca i dopiero teraz mamy możliwość poznania przebiegu sesji fotograficznej śledząc ją z perspektywy Chess i Finna.  Od pierwszego spotkania pojawia się między nimi chemia, ale jednocześnie obawiają się tego, co się między nimi tworzy. Każdy z nich ma swoje powody, by podchodzić do tego ostrożnie. 

Finn Magnus nigdy nie zwracał uwagi na tego typu dziewczyny, jaką jest Chess, która odbiega swoim wyglądem i charakterem od kobiet, z którymi on do tej pory się spotykał, z reguły na jednonocną przygodę. Jednak zauważa w niej coś, co nie pozwala mu zapomnieć fotografki z czarnymi, długimi włosami, których końcówki ufarbowane są w kolorze magenty. Przy niej czuje się swobodnie, może być sobą, nie musi nikogo udawać i zapomnieć o wszelkich zmartwieniach.


Chess spodobała mi się od razu, już w poprzedniej części, gdy doskonale poradziła sobie z ironicznym podejściem facetów, gasząc ich swoimi celnymi ripostami, otwartością i bezpośredniością. W rzeczywistości ona jest osobą, która nie szuka kontaktów z mężczyznami na jedną noc. Zdarzenia z przeszłości skutecznie zniechęciły ją do romansów, więc teraz nie interesują ją przelotne, krótkotrwałe relacje. Jest ostrożna i niegotową na nowy związek a jednocześnie pragnie kogoś, kto doceni ją taką, jaka jest, gdyż nosi w sobie pewien sekret, który może być trudny do zaakceptowania przez przyszłego partnera. 

Pani Kristen Callihan pokazała, że jest mistrzynią w umiejętnym prowadzeniu fabuły tak, by wszystko miało swoje określone miejsce i czas. Widać, że seria była dobrze zaplanowana i przemyślana a kolejne części nie są dziełem przypadku, lecz konsekwencją większego planu. Wykazała się też znajomością niuansów sztuki fotograficznej i futbolowych rozgrywek, Doskonale oddała towarzyszące tym pasjom emocje, zaangażowanie, związane z nimi problemy i sens tego, co się robi. 
„Piękno fizyczne to nic innego, jak atrakcyjne opakowanie.
O wiele bardziej interesujące jest to, co pod powierzchnią”.
W osobie Chess możemy obserwować pracę profesjonalnego fotografa, podejście do osób pozujących, do ich ciała i umiejętność oddzielenia sfery zawodowej od prywatnej. Inaczej postrzega się ludzkie ciało, gdy znajduje się ono przed obiektywem aparatu fotograficznego, a inaczej, gdy ogląda się je poza studiem.  Dla Chess ciało jest rzeźbą,  na której odpowiednio układają się linie mięśni, refleksy świetlne, cień, które razem tworzą jakąś historię, o czymś opowiadają i można w nich dostrzec jakiś szczególny urok. 

Natomiast poprzez postać Finna mamy możliwość spojrzenia na futbol oczami zawodnika, poczuć jego fascynację sportem, odczucia podczas meczu, ale też emocje po zejściu z boiska. Autorka unaocznia w jego postaci problem pogodzenia życia prywatnego z zawodowym, zwłaszcza, gdy w grę wchodzi miłość. 


„Gorąca sesja” to pełna wzruszeń, dramatyzmu, ale też namiętności, dobrze napisany romans z wątkiem sportowym, w którym sport nie jest jedynie tłem dla wydarzeń, lecz jednym z bohaterów tej historii. W tego rodzaju opowieściach istnieje obawa o zbyt wulgarne podejście do scen erotycznych, ale i w tej kwestii autorka wykazała się kunsztem opisywania odczuć bohaterów, ich dążenie do pogłębienia relacji, chęci poznawania siebie bliżej. Podobał mi się sposób prowadzenia ich relacji, używane słownictwo do opisywania wewnętrznych dialogów postaci, zmagań ze swoimi słabościami, wątpliwościami i obawami.

To kolejna wspaniała historia o miłości, która ujęła mnie swoim rozwojem i pokazaniem romantycznej gry między dwojgiem ludzi szukających się wzajemnie, odkrywających własne uczucia i wydobywania tego, co w każdym z nich jest najlepsze. Mimo, że jest to fabuła przewidywalna, ale i tak nie raz zostałam zaskoczona biegiem wydarzeń w pozytywnym tego słowa znaczeniu.


Cała seria „Game on”, mimo gołych, męskich klat na okładkach, jest godna polecenia ze względu na toczącą się fabułę. Każda części była dla mnie świetna z bardzo interesującą, wciągającą historią. Atutem tej serii są z pewnością bohaterowie, bardzo charakterystyczni, wyraziści, jedyni w swoim rodzaju, porywają swoją historią i osobowością. Najbardziej z nich podobała mi się historia Ethana Dextera i Fiony Mackenzie, których poznaliśmy w części pt.: „Teraz twój ruch”, którzy ujęli mnie swoim usposobieniem, stylem bycia i podejściem do swoich uczuć .  Jednak i pozostałe pary niosły ze sobą historie pełne wzruszeń, namiętności i emocji. Każda z tych historii pokazuje, że miłość często odbiega od standardów i naszych upodobań, czy preferowanych typów urody. Wystarczy czasami jeden intrygujący element charakteru, osobowości, gestu czy spojrzenia, by wszystko inne przestało się liczyć.


Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:


czwartek, 8 lipca 2021

823. - "Na jedną noc" Tom I


Na jedną noc
seria Game On
Tom I
Kristen Callihan

Wydanie: 1
Data wydania: 25 maja 2021 r. 
Data premiery amerykańskiej:  16 stycznia 2015 r
Tytuł oryginału: The Hook Up 
Format: 130 x 205 mm
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Muza

"W miłości i futbolu 
wszystkie chwyty są dozwolone..."

Książka „Na jedną noc" jest początkiem serii „Game On” składającej się z czterech części. Każda z nich poświęcona jest innemu bohaterowi należącemu do futbolowej drużyny.

źr. zdjęcia:
lubimyczytac.pl
Kristen Callihan
to  laureatka nagrody RITA oraz dwóch nagród RT Reviewes’s Choise. Zadebiutowała książką „Firelight”, za którą otrzymała RT Magazines Seal of Excellence; a „Library Journal”, przyznał jej tytuł najlepszej książki roku, natomiast „Publishers Weekly” najlepszej książki wiosny, a „ALA RUSA nazwała ją najlepszym romansem roku. Jej powieści doczekały się znakomitych recenzji w „Publishers Weekly” i „Library Journal”, znalazły na liście bestsellerów „USA Today”. To też autorka bestsellerowej serii VIP, w której skład wchodzą trzy powieści: „Niegrzeczny idol”, „Niegrzeczny manager” i „Niegrzeczny rockman”. Seria  „Game On” jest drugą serią Kristen Callihan w wydawnictwie MUZA. 

Ana Jones nie zamierza wchodzić w żaden związek, gdyż  ma za sobą nieprzyjemne doświadczenia z mężczyznami. Nie lubi się całować, nie zamierza się zakochiwać ani tym bardziej zostawać na noc u jakiegoś faceta. Już wkrótce kończy studia i pragnie ułożyć sobie życie, ale jeszcze nie wie, co chce w nim robić. Uczęszcza na zajęcia z historii Europy. To na nich poznaje Drew Baylora, który od początku jest nią zafascynowany.

Drew Baylor to typ mężczyzny, który podoba się wielu kobietom, ale odkąd poznaje Anę, nie interesuje go żadna inna. Wydaje się, że Drew nie ma szans u Any, tym bardziej, że w jej oczach nie ma dobrej opinii. Poza tym on jest gwiazdą uniwersyteckiej drużyny futbolowej, a ona przecież nie przepada za tym sportem.

Ich pierwsze spotkanie jak najbardziej to potwierdza i nie należy do udanych. Jednak jej ciało i zmysły zdają się działać wbrew jej nastawieniu i sugerują zupełnie coś innego. Dziewczyna dzielnie broni się przed magnetyzmem Drew, ale jak to z reguły bywa w tego rodzaju historiach, wszystko jest do czasu.


„Na jedną noc” to powieść z gatunku New Adult, gdyż opowiada o młodych ludziach, którzy stoją przed wyborem tego, co chcą robić w przyszłości. Fabuła została osnuta na  wzajemnej fascynacji i budowaniu wzajemnych relacji między głównymi bohaterami. Tłem dla tej historii jest futbol i tu autorka wykazała się dosyć dużą  znajomością tej dziedziny sportu. W bardzo ujmujący sposób opisuje wszelkie wynikające z tego działania i powiązane z tym problemy. Można tu wyszczególnić kilka wątków, z których najważniejszy wiąże się z Drew i Aną. Obserwujemy ich przeżycia w narracji pierwszoosobowej, naprzemiennie, mając możliwość poznania zdania z dwóch różnych perspektyw. Osobiście bardzo lubię ten sposób prowadzenia fabuły, gdyż mogę poznać argumenty i doznania obu stron, ale też możemy zobaczyć, jak mylnie można zinterpretować czyjeś słowa, gesty i zachowania.

Książkę czyta się dosyć szybko, chociaż nie brakuje w niej dłuższych opisów, zwłaszcza tego, co czują Drew i Ana. Nie brakuje w niej erotycznych uniesień skupionych na doznaniach i reakcjach ciała. Zostały one ujęte w ładną oprawę słowną, oddającą bardzo plastycznie i sugestywnie buzujące namiętności, frustracje i szeroką gamę emocji, które wręcz wylewają się z kolejnych epizodów dając odczuć przyciągającą ich chemię. Ich opisom autorka poświęca dosyć dużo miejsca, zwracając uwagę na szczegóły, ale nie są one dominujące w całej powieści, a jedynie mają charakter dopełniający opowieść. Zastosowała znany schemat oparty na niechęci jednej ze stron, zdobywaniu i przełamywaniu uczuciowych lodów, gdzie dwoje ludzi zaczyna swoją miłosną przygodę od końca, czyli od erotycznych zbliżeń, by w efekcie zacząć odkrywać, że łączy ich znacznie więcej, niż tylko namiętność i pożądanie. Ten główny motyw został rozbudowany o dodatkowe wątki, które sprawiają, że historia toczy się dosyć dynamicznie, z humorem i czasami w zaskakujący sposób. Poznajemy wiele ciekawych osób, łączące ich relacje i problemy.  Bardzo odpowiadał mi styl autorki, która potrafi przyciągać uwagę czytelnika i wzbudzić ciekawość tego, co będzie się działo dalej. Po poznaniu pierwszej odsłony serii „Game On”, z niecierpliwością będę czekała na kontynuację i opowieść o perypetiach kolejnych zawodników drużyny futbolowej.

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:

Kolejny tom już 28 lipca2021 r.!



niedziela, 20 czerwca 2021

811.- "Mam coś twojego"


Mam coś twojego
Katarzyna Bester

Wydanie: I
Premiera 14 kwietnia 2021r.
Liczba stron: 224
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format : 135 x 205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wydawnictwo Niegrzeczne Książki (Wydawnictwo Kobiece)

„nie każdy facet jest świnią”

Miłość przychodzi na różne sposoby. Czasami pojawia się nagle, niespodziewanie a czasami potrzebuje czasu, by zagnieździć się w ludzkich sercach. Bywa też tak, że potrzebuje pośredników ze świata zwierząt, chociażby takich jak w książce „Mam coś twojego”

źr. zdjęcia:
lubimyczytac.pl
Katarzyna Bester to kobieta, która nie boi się niczego i odważnie próbuje nowych rzeczy. Przez kilka lat organizowała, tzw. szybkie randki, czyli speed dating, które nauczyły ją przyglądać się początkom związków z innej perspektywy i stały się inspiracją do pisania pierwszych romansów. Zadebiutowała w 2020 roku książką „Słodki kłamca”, po której wkrótce pojawiły się „Świąteczne nieporozumienie”, „Ucieczka z nieznajomym” i „Niegrzeczne last minute”, w której znalazła się wśród kilu innych znanych autorów. Podbiła serca czytelniczek swoimi lekkimi romansami podszytymi humorem i szybką akcją.

Podobnie jest z jej najnowszą powieścią, w której nie brakuje dynamicznej akcji, humoru, gorących scen i ekscytującego finału. Od pierwszych stron wchodzimy w dynamiczną fabułę, gdy Klara „rozprawia się” z niewiernym chłopakiem swojej przyjaciółki Amy. Robi to bezceremonialnie i z werwą, po czym dziewczyny idą do klubu, by zapomnieć o problemach. Jak łatwo się domyśleć, wychodzą stamtąd pijane a wówczas rodzą się absurdalne pomysły. Pod wpływem rozmowy o Harrym Potterze, Klara sprawdza, czy można przejść przez … ścianę na King’s Cross, tak jak to robił słynny czarodziej. Skutek tego jest oczywisty – kończy się na dotkliwej ranie na czole. I tak poznajemy Klarę, zwariowaną, żywiołową, nieobliczalną, ale też wesołą, mimo że nie ma za sobą miłych wspomnień. Przeżycia z przeszłości nie pozwalają jej zaufać na nowo mężczyźnie i uwierzyć w miłość. Jednak wszystko okazuje się kwestią czasu, gdy poznaje przystojnego Scotta Weasleya, z którym połączył ich uroczy labrador Marley.


"Mam coś twojego" to komedia romantyczna, którą wyczuwa się już od pierwszych zadań. Lekka, przyjemna i zabawna historia zwariowanej dziewczyny z tajemniczą i gorzką przeszłością, która ma nietuzinkowe pomysły. Bardzo sympatycznym wątkiem są tu zwierzęta, z racji tego, że Klara pracuje w gabinecie weterynaryjnym i w hotelu dla zwierząt. Są one obecne w jej życiu w różnych sytuacjach i często bywają łącznikiem między szukającymi siebie ludźmi. Główna bohaterka wzbudza wiele pozytywnych uczuć swoim nietuzinkowym zachowaniem, impulsywnymi reakcjami, komentarzami i zabawnymi sformułowaniami. Historię opowiada nam ona bezpośrednio, często stosując dosadne słowa, ale one nie są przesadzone, lecz oddają świetnie jej charakter z przysłowiowym pazurem.


Książka została napisana bardzo swobodnym stylem z użyciem zwyczajowych wulgaryzmów, jakich często używamy w różnych sytuacjach, by podkreślić nasze wrażenia czy emocje. Czyta się ją płynnie, bez znużenia, gdyż rozdziały są krótkie, z wieloma dialogami, bez zbędnych i zbyt szczegółowych opisów. Dzięki temu akcja biegnie dosyć szybko, dostarczając wciąż nowych wrażeń i czasami zaskakujących rozwiązań. 

Pani Katarzyna Bester stworzyła uroczą historię z ujmującymi postaciami, zarówno głównymi jak i drugoplanowymi. Nie są to sztuczne osobowości, wyidealizowane, lecz ludzie realistycznie nakreśleni, którzy mają swoje wady, zalety i problemy. Szczególną sympatią obdarzyłam ojca Klary, który jest rozbrajający swoimi stwierdzeniami i puentami, ale też jej mama ma swój urok, ale też pewną kobietę o imieniu Helena. Szczególne względy miały u mnie zwierzęta, które przewijają się przez całą fabułę z racji zawodu głównej bohaterki, ale też w związku ze Scottem, który jest właścicielem wspaniałego Marleya.

"Mam coś twojego" to romans z pikantnymi epizodami, wciągającą fabułą i z przewidywalnym zakończeniem, dlatego jest to idealna lektura na wakacje i dla wszystkich tych, którzy lubią spędzić czas przy lekkiej historii zabarwionej humorem.

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu: