Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historie o miłości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historie o miłości. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 maja 2026

[81/26] - 2019.: „Światło w tunelu” Tom II


„Światło w tunelu”
seria: Światło ze snów
Tom drugi
Graham Shaw

„Wszyscy mamy swój termin ważności”

Życie bywa ulotne — kruche niczym szkło, które potrafi pęknąć w najmniej spodziewanym momencie. Czasem wystarczy jeden dzień, jedna decyzja lub jedno spotkanie, by wszystko nagle zmieniło swój bieg. Powieść „Światło w tunelu”  jest właśnie taką historią — opowieścią o cienkiej granicy między życiem a śmiercią, nadzieją i rezygnacją, a także o tym, że czasem najtrudniej jest pozwolić sobie naprawdę żyć.


Claire wie, że umiera i nie widzi dla siebie nadziei na ratunek. Może liczyć jedynie na łagodzenie bólu i spokój. Ten ostatni nie jest jej jednak dany, ponieważ przy jej łóżku nieustannie czuwa Irene Davis — apodyktyczna matka dziewczyny. Autorka, w tym momencie, bardzo sugestywnie pokazuje, jak destrukcyjna potrafi być nie tylko sama choroba, lecz także relacja z kimś, kto kocha w sposób duszący, kontrolujący i odbierający drugiej osobie podmiotowość. 

Wszystko zmienia się w chwili, gdy lekarzem prowadzącym zostaje Ethan Anderson, śledzący najnowsze badania nad zastosowaniem terapii CAR-T prowadzonych przez Chińczyków. Ethan wciąż ma w sobie pasję nieskażoną rutyną i przytłaczającą codziennością pracy w szpitalu. Widzi, że Claire nie walczy, nie szuka cudów i nie liczy na odmianę losu — jej jedynym pragnieniem jest koniec cierpienia. Za zgodą pacjentki decyduje się więc przeprowadzić eksperymentalne leczenie nowymi farmaceutykami. Jednocześnie pomaga jej uwolnić się spod kontroli matki i, przy wsparciu Alice oraz Jamesa, zmienia jej otoczenie. Dom Hardy’ch staje się dla Claire miejscem, w którym może nie tylko wracać do zdrowia, ale także na nowo nauczyć się żyć. Gdy jednak wszystko zaczyna zmierzać ku szczęśliwemu zakończeniu, śmierć ponownie daje o sobie znać, przypominając, że czasem jest bliżej, niż mogłoby się wydawać.


Cztery lata temu miałam przyjemność poznać debiut pisarki ukrywającej się pod pseudonimem Graham Shaw pt. „Światło ze snów” - powieść, która pozostawiła po sobie bardzo pozytywne wrażenie. Nie przypuszczałam wtedy, że jeszcze spotkam jej bohaterów, Alice Stajer i Jamesa Hardy’ego, choć tym razem w rolach drugoplanowych. 

„Światło w tunelu” to powieść, którą można zaliczyć do romansów z motywem dużej różnicy wieku. Autorka podchodzi jednak do tego schematu w nieco odmienny sposób. Tym razem to mężczyzna broni się przed uczuciem, świadomy zarówno różnicy wieku, jak i tego, że Claire jest jego pacjentką. Choć bohaterowie znali się wcześniej, nie łączyła ich bliższa relacja.  Claire pracowała jako barmanka w klubie Jamesa Hardy’ego, dzięki czemu poznała Ethana oraz Alice - narzeczoną Jamesa.

Bardzo polubiłam również samą Claire. To bohaterka szczera, otwarta i pełna pozytywnej energii, mimo że proces wychodzenia z choroby wcale nie jest łatwy. Nie robi fochów, nie wścieka się bezpodstawnie, nie rozkłada problemów na drobne czynniki, lecz postępuje zgodnie ze swoim sercem. Podobało mi się, że doskonale wie, czego chce i co czuje, a jednocześnie nie zamierza zbyt łatwo odpuścić walki o własne szczęście.


Początkowo Claire nie dopuszcza do siebie myśli, że Ethan mógłby stać się dla niej kimś więcej niż tylko lekarzem. Jej stan zdrowia się poprawia, więc coraz częściej korzysta z uroków życie, ale też  uświadamia sobie swoje uczucia, jaki rodzą się wobec przystojnego lekarza. Z wdziękiem, delikatnością i dużą naturalnością daje Ethanowi do zrozumienia, że staje się dla niej kimś ważnym. Robi wszystko, by przekonać go do siebie i skłonić do wyjścia poza bezpieczną strefę, którą sam wokół siebie stworzył.

Podobało mi się również to, że bohaterowie ze sobą rozmawiają. Nie ukrywają emocji i nie budują relacji na niedomówieniach czy sztucznych konfliktach. Ethan doskonale zdaje sobie sprawę, że Claire staje mu się coraz bliższa, jednak trudno mu przekroczyć granicę lekarz – pacjent. To właśnie z tego wynikają liczne zabawne sytuacje i dialogi, które wprowadzają do historii lekkość oraz wywołują uśmiech.

Na uwagę zasługuje również sam styl autorki, dzięki któremu poznawanie tej historii było dla mnie prawdziwą czytelniczą przyjemnością. Pani Graham Shaw pisze lekko i naturalnie, a jej sposób prowadzenia narracji sprawia, że przez książkę płynie się z dużą łatwością. Mimo poruszania trudnych tematów, takich jak śmiertelna choroba, lęk przed stratą, czy samotność, powieść nie przytłacza emocjonalnym ciężarem.


Autorka nie skupia się wyłącznie na relacji damsko-męskiej. Jednym z ważniejszych motywów jest trudność pogodzenia się matki z tym, że ukochana córka chce zacząć decydować o sobie i przestaje jej potrzebować w takim stopniu jak wcześniej. Irene Davis za wszelką cenę próbuje utrzymać kontrolę nad życiem Claire, nie dostrzegając, że swoim zachowaniem bardziej szkodzi, niż pomaga. Jej miłość jest zaborcza, podszyta lękiem przed utratą, a jednocześnie tak silna, że prowadzi ją do działań mających zatrzymać córkę blisko siebie — nawet kosztem jej wolności. Autorka świetnie oddaje tę emocjonalną ambiwalencję: z jednej strony Irene kocha Claire ponad wszystko, z drugiej — nie potrafi pozwolić jej żyć po swojemu. To sprawia, że wątek matki i córki staje się jednym z najbardziej poruszających elementów powieści, a jednocześnie jednym z najbardziej autentycznych.

„Światło w tunelu” to powieść przypominająca, że życie nie zawsze układa się według naszych oczekiwań, a los potrafi być przewrotny nawet wtedy, gdy wreszcie zaczynamy dostrzegać światełko nadziei. Graham Shaw z niezwykłą wrażliwością pokazuje, że czasem największą odwagą nie jest walka ze śmiercią, lecz decyzja, by zawalczyć o siebie, własne pragnienia i prawo do szczęścia — nawet jeśli droga do niego okazuje się trudna i pełna lęku.

To historia o cienkiej granicy między rezygnacją a nadzieją, o kruchości życia i o tym, że czasem najtrudniej jest pozwolić sobie naprawdę żyć. Bo każdy z nas ma swój termin ważności. Ważne jednak, by potrafić dobrze wykorzystać czas, który został nam dany.

Recenzja tomu I: "Światło ze snów"

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce.

Wydanie: I
Data premiery: 01.03.2026r.
Ilość stron: 444
Okładka: miękka
Wymiary: 235 x 165 mm
ISBN 978-83-979204-1-5
Wydawnictwo: Graham Shaw
Moja ocena: 6/6


piątek, 31 stycznia 2025

[20./25] -1733. - "10 lat później"


"10 lat później"
Beata Turlik
„Każdy ma swoją historię. 
Ważne, by się nie poddawać.”

Mówi się, że nie powinno wchodzić się do tej samej rzeki dwa razy, ale mimo wszystko bohaterowie książki „10 lat później” postanowili złamać tę przestrogę, gdy los ponownie postawił ich na swojej drodze.

Darek i Sara byli kiedyś parą zakochaną w sobie i snującą plany na wspólną przyszłość. Pewnego dnia po prostu on oświadcza dziewczynie, że musi odejść i to robi, pozostawiając ją bez wyjaśnień z wieloma pytaniami. 10 lat później pojawia się nagle jeden z jego przyjaciół, Marek, który wyjaśnia Sarze, dlaczego jej były chłopak zniknął z jej życia.

Nie przekonało mnie tłumaczenie Darka, dlaczego tak długo zwlekał z powrotem do Polski, ale też jego późniejsze zachowanie zniechęciło mnie do niego. Poznając jego przeszłość, to co robił przez ostatnich 10 lat dziwiłam się, że Sara tak szybko przeszła do porządku dziennego. Sara obecnie jest w związku z Łukaszem, ale nie jest to układ, który ją satysfakcjonuje. Po kolejnym z jego strony lekceważącym zachowaniu, decyduje się na zakończenie tej relacji i niemal od razu spotyka się z Darkiem i dawnymi przyjaciółmi.


Opinie o tej książce są różne. Jedni są nią zachwyceni, inni wręcz przeciwnie. Ja jestem gdzieś pośrodku, bo ogólnie historia mi się podobała ze względu na pomysł na książkę, ale nie wszystko mi w niej odpowiadało. Można na przykład zauważyć kilka typowych dla początkujących pisarzy trendów, chociażby określania osób za pomocą takich zwrotów jak na przykład: „chłopak Sary”, „dziewczyna Darka”, albo poprzez koloru włosów itp. 

Uważam, że mimo wszystko powieść „10 lat później” to udany debiut pani Beaty Turlik, chociaż nie wszystko jest tu idealnie. W swoim końcowym słowie napisała, że jest to historia fikcyjna, ale ma w sobie skrawki z jej życia i bliskich jej osób. Stąd zatem pojawia się wrażenie autentyczności tego, co dzieje się na kartach tej powieści. 

Jest to historia złożona z kilku wątków ukazująca losy kilku osób, a nie tylko Darka i Sary.  Bardzo byłam też zainteresowana chociażby relacją Marka i Anny, która była dla mnie równie ciekawa, a nawet bardziej przykuwająca uwagę, niż relacja głównych bohaterów. Mamy, więc w jednej powieści kilka historii ludzi powiązanych ze sobą więzami przyjaźni. 

Fabuła wciąga powoli, chociaż nie brakuje w niej wielu wydarzeń o różnym natężeniu emocjonalny. Trochę było za mało dynamiki w akcji, która w efekcie trochę się ciągnie i tylko czasami mamy nagle jakąś bardziej gwałtowną sytuację, wybijającą nas z jednostajnego rytmu. 

Właściwie głównym bohaterem i wątkiem wiodącym jest przyjaźń. I to o niej jest ta opowieść. Poznajemy grupę osób, którzy znają się od lat, ale życie rozdzieliło ich i pokierowało w różnych kierunkach. Teraz odnawiają znajomość i widać, że mimo upływu czasu, nadal łączą ich silne więzi. Są w stanie przebyć nawet dosyć dużą odległość, by się wspierać, spotkać i pomóc sobie wzajemnie.


To także historia, w której ważną rolę odgrywa zaufanie i szczerość wobec siebie. Darek częściej okazuje się w tym temacie nie w porządku, gdyż nie raz zawodził Sarę, raniąc ją, strofując i reagując zbyt gwałtownie na niektóre sytuacje. Bardzo podobała mi się postać Sary, która miała cierpliwość wobec swego chłopaka, wykazywała się wyrozumiałością, gotowością do rozmowy i przede wszystkim potrafiła wybaczać niejednokrotnie błędy Darka. To też opowieść o budowaniu wspólnego życia na nowo, wybaczaniu i byciu ze sobą z widmem choroby w tle.

Powieść napisana przez Beatę Turlik podkreśla, że bycie w związku polega na wzajemnym wspieraniu się, byciu z ukochaną osobą na dobre i złe, a nie tylko w chwilach, gdy wszystko układa się bezproblemowo. Siła miłości ukazuje się właśnie wówczas, gdy pojawiają się trudniejsze dni i chcemy ukochaną osobę wspierać, opiekować się nią, gdy jest taka potrzeba, a nie tylko brać z relacji to, co najlepsze.



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 


Wydanie: I
Data premiery: 30.10.2024r.
Ilość stron: 420
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8373-381-4
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 4/6


sobota, 14 grudnia 2024

[186./24]. 1701. - "Agencja Złamanych serc" - Tom II


"Łapacz snów"
Seria: Agencja Złamanych serc
Tom drugi
Karolina Filuś

„prawdziwe koszmary nie spotykają ludzi we śnie, 
tylko na jawie”

Często mówi się, że jakaś osoba zachowuje się jak wilk w owczej skórze, albo że ma diabła za koszulą. Taki człowiek sprytnie ukrywa swoją naturę, by osiągnąć swój upatrzony cel. To jeden z motywów książki pt.: „Łapacz snów”, a skutki takiego działania odczuła jej bohaterka, gdyż nie zorientowała się w odpowiednim momencie, z kim ma do czynienia. 

Weronika Szymańska mieszka w niewielkiej miejscowości Jarostoki pod Krakowem i spełnia się, jako nauczycielka, a po godzinach udziela się w bibliotece spędzając czas dziećmi i młodzieżą. Teraz, gdy są wakacje ma więcej czasu, ale gdy inni w tym okresie wyjeżdżają na urlop, cieszą się ciepłymi dniami i z radością witają letnie miesiące, ona nie potrafi cieszyć się żadną chwilą. Tak jest od dwóch lat, gdy odszedł jej ukochany mąż, Łukasz. Byli wówczas krótko po ślubie, więc starta tym bardziej była trudna do zniesienia. Od tamtego czasu Weronika nie wyszła nigdy z żałobnego stanu. Nic ją nie cieszy, nigdzie nie wychodzi, z nikim się nie spotyka. Jedynym wsparciem jest jej najbliższa przyjaciółka, Konstancja, która widząc co dzieje się z Weroniką, szuka pomocy w  Agencji Złamanych Serc. 

W tym dniu w biurze jest Przemek, który też ma za sobą trudne doświadczenia. Z początku nie chce przyjąć zlecenia, ale gdy dowiedział się, że mąż przyjaciółki klientki zmarł na glejaka, zmienił zdanie, gdyż jego Zuzka też odeszła z powodu nowotworu. I w ten sposób ścieżki dwojga przeznaczonych sobie osób łączą się ze sobą. 

Ponad dwa lata temu miałam okazję poznać świetną książkę pani Karoliny Filuś pt.: „Agencja złamanych serc”,  w której poznaliśmy jednego z pracowników tej szczególnej instytucji. Epilog zapowiadał kolejną historię, której bohaterem miał być Przemek, współpracownika Krystiana Króla. Autorka długo kazała mi czekać na kontynuację. Widząc powieść „Łapacz snów” nie spodziewałam się, że jest to druga część serii, gdyż oczywiście nie ma żadnej o tym informacji. Dopiero zaczynając poznawać tę historię, zorientowałam się, że już czytałam o tej agencji. Zmyliła mnie też zmiana wydawnictwa. Pierwszy tom był wydany przez Novae Res, a drugi przez Bookend.  Historia zaczyna się tam, gdzie skończyła się część pierwsza, gdy w epilogu mieliśmy zapowiedź kolejnej sprawy, którą tym razem ma poprowadzić Przemek. 

Fabuła od początku jest wciągająca i w trakcie jej rozwoju, wyłaniają się z niej trzy istotne wątki. Pierwszy - główny, to relacja Weronika – Przemek, która rozwija się w w przewidywalnym kierunku, ale nie w oczywisty sposób. Stopniowo rodzi się między nimi coraz głębsze uczucie, ale na ich drodze pojawiają się przeszkody. Ona nie wie, że Przemek pojawił się w jej życiu z inicjatywy jej przyjaciółki, Konstancji. Ta sprawa, co można było przewidzieć, nabrała w pewnym momencie znaczenia  i stanie się kwestią sporną. 

Drugi motyw to Antek, który jest bogatym, aroganckim, pewnym siebie właścicielem kręgielni połączonej z barem, w którym prowadzi nieczyste interesy. Jednym z jego celów jest zdobycie Weroniki, która ignoruje jego zaloty, mimo że on jej udzielił opieki, po śmierci Łukasza. Są też wątki związane z relacjami Weroniki z rodzicami, radzeniu sobie ze stratą i powrotem do normalnego życia, ale też dotykające sprawy tzw. trudnej młodzieży i pracy z nimi. 

Powieść ma więc trzech narratorów: Weronikę, Przemka i Antka. To sprawia, że fabuła jest bardziej intrygująca i pełniejsza, co poszerza widzenie całości oraz poznawanie spraw, o których nie wiedzą poszczególni bohaterowie. Jednak znika przy tym wrażenie tajemniczości, gdyż wszystko jest nam podane otwarcie i na przysłowiowej tacy. Gdyby nie było narracji Antka, wówczas o wiele mniej byśmy wiedzieli, ale za to byłoby bardziej zagadkowo. 

Autorka pisze bardzo przystępnie, więc szybko wniknęłam w ciąg zdarzeń, którego nie w każdym przypadku mogłam przewidzieć. Podobał mi się pomysł na tę historię, gdyż nie spotkałam się jeszcze z romansem, którego jednymi z bohaterów byliby panowie z agencji dla kobiet ze złamanym sercem.  Lekki styl, wciągająca fabuła, niestandardowa historia i ciekawe postacie to niewątpliwe atuty tej powieści. Nie ma w niej zbyt obszernych opisów, tylko tyle, by nakreślić jakąś sytuację.  

Podobało mi się, że sprawa w powieści jest doprowadzona do końca, a jednocześnie widzimy, co dzieje się u osób z poprzedniego tomu. Nie brakuje też wydarzeń ocierających się o sensację, więc obecne są różnorodne emocje i nagłe zwroty zdarzeń. Epilog wskazuje, że nie jest to ostatnia część tej serii, gdyż pojawia się w nim nowa sprawa, której rozwój poznamy w kolejnej odsłonie działalności Agencji Złamanych Serc. Mam tylko nadzieję, że pani Karolina Filuś nie każde nam czekać na nią zbyt długo.




Egzemplarz książki otrzymałam w ramach współpracy z portalem

Wydanie: I
Data premiery: 31.08.2024r.
Liczba stron: 400
Wymiary: 195x128 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-67834-46-9
Wydawnictwo: Bookend
Moja ocena: 5/6


środa, 16 października 2024

[154./24] 1669. - "D.C. Eagles Hokej" Tom III


„Betrothal or Breakaway”
Seria: D.C. Eagles Hokej
Tom trzeci
Leah Brunner

„Zawsze będziesz moją przyjaciółką. 
Nikt nie rozumie mnie tak jak ty.”

I kolejna przygoda czytelnicza z udziałem drużyny D.C. Eagles za mną! I już żałuję, że nie widzę kolejnych tomów tej serii. Każdy z dotychczasowych wywoływał u mnie mnóstwo emocji, ale teraz, po przeczytaniu „Betrothal or Breakaway” były one całkiem inne, niż w „Desire or Defense” i „Flirtation Or Faceoff". I nie zwracacie uwagi na to, że tytuły nie są po polsku, bo to najmniejszy problem i jedyny. Ja uwielbiam całą serię i każdego z bohaterów, o których ona opowiada.


Najczęściej w tego typu historiach zawsze irytuje mnie postać kobieca, rzadziej, ale też się zdarza, że i męska, jednak w „Betrothal or Breakaway” żadna z głównych postaci, a także drugoplanowych dała się lubić. No może poza Theo, który porzucił Amber, gdy ona był w ciąży, ale na szczęście nie ma go zbyt dużo w tej fabule. Oboje główne postacie ujęły mnie swoją osobowością. W tej części nie ma zbyt dużo sportowych rozgrywek, gdyż fabuła skupia się przede wszystkim na relacji Amber i Forda. Ich przyjaźń, wzajemne zrozumienie, wsparcie i szczerość jest rozbrajająca. Jedynie, czego nie potrafią, to rozmawiać o swoich uczuciach, jakie do siebie czują, a które wybiegają poza przyjacielskie więzi. 

Ford, dzięki swojej przypadłości, pojmuje wiele spraw prosto, bezpośrednio, ma swoje fobie i przyzwyczajenia. Bywają chwile, że postrzega świat oczami dziecka, ale takie dziecko ma w sobie, a to jeszcze bardziej dodaje mu uroku i sprawia, że trudno go nie polubić. Imponował mi swoim stoickim spokojem, mimo że nie raz miał powód do tego, by wybuchnąć gniewem i zareagować impulsywnie. Rozbrajał mnie swoimi spostrzeżeniami, wyznaniami, wnioskami, argumentami, a przede wszystkim uczciwością i stałością w uczuciach.


Trochę dla mnie mało realne było, że trzydziestoczteroletni mężczyzna nie miał przed Amber żadnej kobiety, ale z drugiej strony jego wierność sobie i temu, co czuje, jest godna podziwu. Nie wiem, jak autystyczny charakter objawia się u dorosłych osób, ale autorka oddała to na tyle wiarygodnie, że nie miałam wątpliwości, co do tego, że Ford cierpi na taką dolegliwość. Tym bardziej byłam pełna uznania dla niego, że osiągnął swoją obecną pozycję, spełnił swoje marzenia sportowe, a teraz cierpliwie czeka aż Amber przejrzy na oczy i zobaczy w nim mężczyznę, który ją kocha.

Amber to niezwykła kobieta, odważna, troskliwa, którą życie doświadczyło niezbyt szczęśliwie. Ze swoją matką nie ma żadnej więzi, dlatego rodzina Remingtonów daje jej poczucie rodzinnego ciepła. Jest świetną matką, przyjaciółką i partnerką na dobre i na złe. Ujęła mnie swoją szczerością, oddaniem dla swojej córeczki, ale też wyrozumiałością dla niektórych zachowań Forda. Ujmujące było w nich to, że rozumieli się bez słów. Wystarczył jakiś gest, spojrzenie, mina, by jedno wiedziało o co chodzi drugiemu, i to było w nich rewelacyjne.


Delektowałam się każdą stroną, poszczególnymi epizodami, obserwowałam z zapartym tchem rozwój ich relacji, która niezwykle subtelnie przemienia się z przyjacielskiej w bardziej zaawansowaną. Pięknie napisana, bez emanowania erotyzmem, a mimo to czuć między nimi chemię, otaczającą ich aurę miłości i wzajemnej fascynacji. Było to oczywiście do przewidzenia, że tak się stanie, ale pani Leah Brunner pokazała to w wspaniały sposób. Daje poczuć każde drgnienie mięśni, ciepło płynące z obu serc, wszelkie emocje, jakie im towarzyszą, nie tylko w dorosłym życiu, ale też wówczas, gdy byli dziećmi, potem nastolatkami i młodymi dorosłymi wchodzącymi w życie. Fabuła bowiem zabiera nas także w przeszłość, do chwili, gdy w drugiej klasie szkoły podstawowej Amber i Ford spotkali się po raz pierwszy. Wówczas to on potrzebował słów otuchy, pomocy, i otrzymał to od wówczas ośmioletniej rudowłosej koleżanki.


Cała seria jest cudowna, ujmująca, a każdy tom ma swój osobliwy charakter, więc z chęcią i zafascynowaniem poznawałam kolejnych zawodników drużyny D.C. Eagles. Wartością dodaną, poza relacjami między bohaterami, jest poruszanie ważnych kwestii i problemów, jakie mają poszczególne główne postacie. Każdy radzi sobie ze swoimi demonami przeszłości na swój sposób, ale dopiero spotkanie odpowiedniej osoby sprawia, że wszystko się zmienia i dana osoba zaczyna postrzegać siebie i innych w nowy sposób. Autorka nie skupia się więc tylko i wyłącznie na warstwie romansu, ale też na drodze, jaką każdy z bohaterów przechodzi, by w końcu odnaleźć swoje szczęście.

Teraz spotykamy też każdego z nich, jako zgraną drużynę, która nie tylko świetnie współpracuje na boisku, ale też tworzy wspaniałą grupę przyjaciół poza rozgrywkami i treningami. Ich kobiety także wzajemnie się wspierają, ale ich jest w tej części mniej. Mam nadzieję, że wydawnictwo zdecyduje się na wydanie tomu 0.5, w bohaterami są Melanie Taylor i Weston Kershaw, którzy także tworzą świetną parę. Zagraniczna wersja tej serii zaczyna się właśnie od niej, a w Polsce od „Desire or Defense”, więc trochę zabrakło mi o nich historii. W „Betrothal or Breakaway” zawiązuje się też nowy wątek, ale nie wiem, czy pani Leah Brunner zdecyduje się go rozwinąć, ale na pewno jest on otwartą furtką dla kolejnego tomu. Oczywiście nie zdradzę o kogo chodzi, bo odkrywanie tego jest dodatkowym plusem, który przemawia za tym, ze warto poznać każdy z tomów tej serii.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem JAGUAR

Recenzja tomu pierwszego "Desire or Defense"
Recenzja tomu drugiego "Flirtation Or Faceoff"

Wydanie: I
Data premiery w Polsce: 25.09.2024r.
Data premiery angielskiej: 4 kwietnia 2024 r.)
Ilość stron: 320
Wymiary: 135x200 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8266-439-3
Tytuł oryginału: Betrothal or Brakeaway
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Wydawnictwo: Jaguar

Moja ocena: 6/6 
a nawet 6+


poniedziałek, 23 września 2024

[142./24] 1657. - "Niemiecka żona"


"Niemiecka żona"
Debbie Rix

„Żona esesmana musi być wzorem przez cały czas.”

Rzadko sięgam po literaturę wojenną, a szczególnie obozową, a z taką skojarzyła mi się okładka książki „Niemiecka żona”. Nie od razu więc miałam ochotę ją przeczytać, ale gdy w opisie zostało zaznaczone, że historia dzieje się nie tylko w czasie wojennej zawieruchy i jest bardziej rozbudowana, niż sądziłam, postanowiłam ją poznać. I nie żałuję tej decyzji.

Annaliese Altman w wieku siedemnastu lat zostaje właścicielką małego sklepu spożywczego w Monachium, który odziedziczyła po zmarłym ojcu. Na jego pogrzebie pogrzebie dostrzega przy jednym z grobów starszą kobietę z młodym mężczyzną, którego spojrzenie wyraźnie skierowane jest w jej stronę. Ich ścieżki ponownie łączą się dwa lata później, gdy Annaliese pracuje w banku i tym razem ich znajomość kończy się w efekcie małżeństwem. Tym mężczyzną jest Hans Vogel, doktor medycyny specjalizujący się w homeopatii, który w nowym porządku, jaki tworzy się w Niemczech, upatruje dla siebie szansę na zrobienie kariery na polu badań nad  lekarstwem, na malarię. Gdy w 1935 roku Hans i Annaliese biorą ślub, dziewczyna ma nadzieję, że w nowym, pięknym domu będą wiedli cudowne, niczym niezakłócone życie rodzinne z gromadką szczęśliwych dzieci. Niestety, życie dosyć szybko weryfikuje jej wyobrażenia, gdyż po kilku idyllicznych miesiącach wszystko się zmienia na gorsze. Do ich życia, jak i do życia wielu ludzi wkracza polityka i brutalna rzeczywistość. 

Po początkowych uczuciach i fascynacji nie ma śladu dosyć szybko, a Annaliese coraz częściej dostrzega zmiany zachodzące w mężu i wkrótce poznaje prawdę o tym, na czym polega jego praca. Nie od razu to następuje, gdyż kobieta przez dłuższy czas nie ma o niczym pojęcia. Dopiero, gdy do porządków w ich ogrodzie zostaje przysłany rosyjski więzień Aleksander Kosomow, dowiaduje się prawdy o tym, co dzieje się w obozie i na czym polegają prowadzone tam badania.


Annaliese reprezentuje niemieckie kobiety, które żyją w nieświadomości u boku swych mężów nie zawsze orientując się, co tak naprawdę oni robią i jak wygląda ich „praca”. Z kolei jej mąż, Hans Vogel to człowiek, który stał się ofiarą systemu wkraczającego brutalnie w politykę w latach 30 XX wieku, wyznaczanego przez prawo ustanowione przez nazistów. Z pewnością, gdyby państwo Vogel żyli w innych czasach, byliby szczęśliwym małżeństwem z gromadką dzieci. Niestety, przyszło im żyć w trudnych czasach, które okazały się zgubne dla ich związku. 

Muszę też zwrócić uwagę na małą nieścisłość, która dotyczy wieku Annaliese. Otóż, gdy ją poznajemy, jest 1984 rok, a nasza bohaterka ma 66 lat, więc urodziła się w 1918 roku. Po tym wstępnym wprowadzeniu cofamy się do lat przedwojennych, by poznać losy bohaterki w okresie od 1932 do 1935 i wówczas, w 1932 roku Annaliese ma 17 lat, a powinna mieć 14 lat, bo tyle mija od chwili jej narodzin, więc autorce nieco się poprzesuwały lata i gdzieś zawiodły wyliczenia. Druga sprawa, która troszkę wprowadza w błąd, to informacja w opisie, że Annaliese zobaczyła pewien artykuł w 1989 roku, a w powieści ma to miejsce w 1984 roku. Są to jednak szczegóły, które nie mają aż takiego znaczenia, gdyż liczy się historia pokazująca ludzkie losy  powywracane do góry nogami wskutek wojny.

Powieść wywołuje wiele emocji, zwłaszcza, gdy opowiada o latach wojennych, ale nie skupia się na walkach na froncie lecz na tym, co się działo w obozach pracy ale też w ówczesnym niemieckim społeczeństwie. Autorka w ujmujący i przemyślany sposób ukazuje wojnę z nieco innej strony, zwracając uwagę na losy więźniów w Dachau, nie tylko od ich strony, ale przede wszystkim tych, który przysparzali im cierpienia, doprowadzając często do śmierci. Pokazuje też świat niemieckiej arystokracji prowadzących beztroskie życie przed wojną, potem w czasie jej trwania oraz po klęsce poniesionej przez hitlerowców.

Autorka zdradziła w swoim końcowym słowie pod nazwą „List od Debbie”, że inspiracją była pewna fotografia młodego mężczyzny, którą ujrzała w monachijskim Centrum Dokumentacji i Edukacji o Historii Narodowego Socjalizmu. Ów mężczyzna był robotnikiem przymusowym i jego los był tragiczny. Jednak wiedza, jaką pani Debbie Rix zdobyła na ten temat i obozu w Dachau, stała się punktem wyjścia dla książki „Niemiecka żona”, chcąc pokazać, jak człowiek, który był porządnym, dobrym lekarzem, stał się ciemiężycielem wykonującym swoje obowiązki bez protestu.

Uważam, że udało się jej to doskonale, gdyż w niesamowicie wyrazistym, a przy tym przystępnym, wciągającym i emocjonującym stylu ukazała do czego jest zdolny człowiek napędzany mechanizmami stworzonymi przez chore umysły i równie chorą ideologię, jaką był i (niestety), nadal jest nazizm. W imię jego niemoralnych i niehumanitarnych zasad, życie straciło wiele milionów ludzi, ale są też i inne ofiary, chociażby takie jak Hans Vogel, który pragnął zrobić coś dobrego dla ludzkości swoimi badaniami. Nie miał początkowo pojęcia, w co wchodzi, a gdy już na własne oczy ujrzał okrucieństwo panujące w obozach pracy, zrozumiał, że stał się częścią reżimu i brutalną maszyną do zabijania. Wiedział też, że nie było już odwrotu i wyjścia z tej pułapki

„Niemiecka żona” jest, zatem powieścią z fikcyjną historią, ale niektóre postacie są prawdziwe lub mają swoje pierwowzory w rzeczywistości. Zostały też ujęte niektóre fakty historyczne, takie jak dojście Hitlera do władzy, czy chociażby procesy norymberskie, więc napisana została ku pamięci, by nigdy już nie doszło do takich barbarzyńskich i nieludzkich czasów.

Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl

Wydanie: I
Data premiery: 28.08.2024r.
Ilość stron: 416
Wymiary:135 x 215 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8289-634-3
Wydawnictwo: Świat Książki
Moja ocena: 6/6


czwartek, 29 sierpnia 2024

[132./24] 1647. _ „Idealny moment”


„Idealny moment”
Dorota Milli

"Życie nie jest po to, by trwać i zabezpieczać się na wszystkie sposoby
 tylko po to, by robić to, co daje nam szczęście"

Miłość nie zawsze przychodzi wówczas, gdy tego chcemy. Najczęściej pojawia się niespodziewanie, i albo uderza z ogromną siłą nagle i bez ostrzeżenia, albo spokojnie, bez fajerwerków, ale zawsze wkracza w nasze życie w odpowiednim czasie i miejscu. W tym przypadku, szukanie czegoś na siłę nie daje pożądanych rezultatów, o czym przekonała się nie raz jedna z bohaterek książki „Idealny moment”.

Teresa Wrońska, która dla wszystkich jest po prostu Tes, od dwóch lat umawia się na randki z nadzieją, że znajdzie w końcu swojego pana właściwego. Jednak jak do tej pory każde takie spotkanie kończy się fiaskiem. Odpowiednich partnerów znajdują jej koleżanki, przyjaciółki i znajome, i to dzięki Tes, która zawsze jest zapraszana na ich śluby i wesela. Ma ona bowiem niezwykłą intuicję i zdolność do łączenia ze sobą w pary właściwych osób. Zawsze, gdy randka nie przynosi satysfakcji, ma ona w zanadrzu kontakty do kogoś, z kim dany mężczyzna z pewnością będzie szczęśliwy. I w większości przypadków tak się dzieje.

Tes lubi mieć wszystko pod kontrolą, także swoje uczucia, więc nie zamierza byt szybko poddawać się uczuciu. Musi najpierw nabrać pewności, czy dany kandydat idealnie do niej pasuje. Kieruje się zawsze rozsądkiem i własnym doświadczeniem życiowym. Kiedy zatem jej zwariowana, młodsza siostra Kama zwierza się jej, że właśnie zaręczyła się z Krystianem, chłopakiem, którego zna od kilku tygodni, jest w dużym szoku. Zawsze wspierała ją w jej pomysłach na życie, sprzątała bałagan, jaki Kama pozostawiała po sobie, gdyż jest ona osobą, która jeszcze sama nie wie, co chce w życiu robić. Ma tysiąc pomysłów na minutę i szybko nudzi się, gdy nic się nie dzieje. Przeciwny temu ich związkowi jest też brat chłopaka, Mirek Daszkiewicz, więc razem z Tes postanawiają pokazać, że Kama i Krystian do siebie nie pasują.


W powieściach pani Doroty Milli zakochałam się, gdy przeczytałam jej trylogię saga nadmorska, w skład której wchodziły: ”Kobieta w deszczu”, „Kobieta w burzy” i "Kobieta w słońcu". Ta pisarka ma na swoim koncie kilkanaście książek, ale moja przygoda z jej twórczością miała miejsce dopiero po raz czwarty. Wiedziałam, że nie będę zawiedziona, gdyż potrafi ona w ujmujący sposób opisywać emocje i uczucia, ale też życiowe problemy.

„Idealny moment” to opowieść o miłości, która ma tutaj różne oblicza. Zestawione zostały dwa różne podejścia do związku. Pierwszy to miłość od pierwszego spojrzenia, spontaniczna, okraszona świeżością, potrzebująca dotarcia się i lepszego poznania. Kama i Krystian nie widzą poza sobą świata, liczą się oni i to, co do siebie czują. Są przekonani, że do siebie idealnie pasują. Wyraźnie widać ich odmienny charakter, zupełnie inną ekspresję i podejście do wielu spraw, ale wierzą, że razem są w stanie przenosić góry.

Druga to miłość ostrożna, nauczona wcześniejszymi doświadczeniami i porażkami, pozostawiające lekcję, by podchodzić do życia z rozwagą, ze spokojem. I tak postępują Tes i Mirek. Oni wiedzą, że nie zawsze to, co jest piękne na początku, równie pięknie się kończy, więc niezbyt chętnie otwierają się na nowe relacje.

Jest jeszcze miłość długoletnia w przypadku rodziców Tes i Kamy, którzy cały czas są wobec siebie czuli i troskliwi. Znają się doskonale, wiedzą czego mogą się spodziewać po sobie i swoich córkach. Jest to wprawdzie epizod drugoplanowy, ale dający poczuć uczucie trwające przez wiele. Niesamowicie uroczą i kochaną postacią jest babcia Hania, która ma w sobie ogromne pokłady empatii, mądrości życiowej, ale też swoje marzenia, Z nadzieją patrzy na rozwój sytuacji i ma nadzieję, że jej pragnienia pełnią się dzięki wnukom.

To także opowieść o marzeniach, ich realizacji, nadziejach i rozczarowaniach, które sprawiają, że nie od razu rzucamy się na głęboką wodę. Inną warstwą, która wysnuwa się z niej, są więzi rodzinne, zwłaszcza między rodzeństwem. Zestawiona została w tym przypadku relacja między siostrami i relacja między braćmi, które różnią się swoim charakterem, ale obie pokazują jak są to ważne zależności. Nie jest to zatem historia płytka i płaska, lecz raczej wielowątkowa, którą obserwujemy z kilku stron, dzięki narracji trzecioosobowej.

Obserwujemy bohaterów patrząc na nich z boku, znając ich zamierzenia, plany, myśli i widząc zmiany, jakie w nich następują. Pani Dorota Milli robi to z mistrzowską precyzją, na spokojnie, chociaż emocji nie brakuje. Okrasza to wszystko morskimi, letnimi klimatami, opisami wschodów i zachodów słońca, pięknem plaży wieczorną porą, szumem nadmorskiego wiatru, odgłosami ptaków tworząc klimatyczną opowieść ze Świnoujściem w tle. Wyłania się z tych klimatów wniosek, że miłość nie da się włożyć w sztywne ramy. Przychodzi i odchodzi, albo zostaje na dłużej, ale to już zależy od tych, których trafiła swoją mocą i pozostawiła przed wyborem, co zrobić z tym, co czuje serce.

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu Luna
oraz PRart Media Bogna Piechocka


Wydanie: I
Data premiery: 24 lipca 2024
Ilość stron: 376
Wymiary: 135x205 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN 978-83-68121-87-2
Wydawnictwo: Luna
Moja ocena: 6/6


poniedziałek, 5 sierpnia 2024

[120./24]1635. - "Heterochromia serca"

    
"Heterochromia serca"
Agata Czykierda-Grabowska

„Osoby o dwukolorowych oczach to ludzie, w których żyją dwie różne dusze. 
Jedna należy do nich samych, a druga do osoby, która nie zdążyła się urodzić.”

Gdy mamy naście lat i stoimy u progu dorosłości, nigdy nikt nie jest pewny, jak będzie wyglądać jego życie za kilka, czy kilkanaście lat. Podobnie nie można powiedzieć, kim dany młody człowiek będzie w przyszłości, więc nie powinno się skreślać kogoś tylko dlatego, że ma niższy status społeczny, jak to było w przypadku jednego z bohaterów książki „Heterochromia serca”. Tylko pewna dziewczyna wiedziała, że jest on wartościową osobą.


Gabriela wychowywała się w domu, w którym niczego jej nie brakowało. Wiodła beztroskie życie, spełniała swoje marzenia i z ufnością patrzyła w przyszłość. W tamtych nastoletnich latach towarzyszył jej pewien chłopak o niesamowitych oczach, którego rodzice nie potrafili zaakceptować. Dawid był wówczas nowym pracownikiem w warsztacie jej ojca. Połączyła ich wówczas silna więź, początkowo przyjacielska, a z czasem bardziej uczuciowa. Jego różnokolorowe tęczówki są obecne w jej umyśle do dziś, ale jej serce dla niego pozostaje zamknięte.

Nie wiemy od razu, co się wydarzyło w przeszłości, ale na pewno coś dramatycznego, bo sugeruje to prolog. Jesteśmy świadkami jakiegoś pożaru i akcji ratowniczej. Ktoś to obserwuje. W trakcie zagłębiania się w fabułę stopniowo zostaje nam to ujawniane, ale już teraz wiemy, że Gabriela nie chce mieć ze swoim danym chłopakiem nic do czynienia.


Teraz, 9 lat po tamtych wydarzeń, Gabi ma 26 lat i jej życie nie przypomina tego, które wiodła kilka lat temu. Utrzymuje się sama i najczęściej trudno jest jej związać finansowo początek i koniec miesiąca. Właśnie dwa tygodnie temu straciła pracę, a od roku nie może znaleźć niczego sensownego. Teraz też przegląda oferty pracy przeglądając też swoje konto na Linkelin, widzi ofertę skierowaną do niej od pośrednika rekrutacyjnego z propozycją zaprojektowania ogrodu wokół domu za miastem oraz nadzoru nad realizacją prac. Tajemniczy zleceniodawca proponuje zakwaterowanie i miesięczne wynagrodzenie, które może być dla niej wybawieniem z finansowych kłopotów.


Książka „Heterochromia serca” kusiła mnie już od jakiegoś czasu, odkąd zobaczyłam ją na stronie zaczytani.pl, czyli od premiery w marcu tego roku. Najpierw ujrzałam śliczną okładkę, a potem przeczytałam opis i wiedziałam, że na pewno chcę ją przeczytać. Dopiero jednak w lipcu udało mi się to zrealizować. Miałam już do czynienia z powieścią pani Agaty Czykierdy-Grabowskiej czytając jej książkę „Za każdym razem". Wówczas było to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością, i do tego udane, więc też teraz też na takie liczyłam. I się nie zawiodłam. Jedyne moje zastrzeżenie dotyczy błędów korektorskich. Na przykład przyjaciółka, która zwiodła Gabrielę, ma imię Malwina, a potem ta sama osoba ma imię Milena, a potem imię Malwina pojawia się, jako imię gosposi Dawida, a ostatecznie Milena to aktualna przyjaciółka Gabrieli i nie jest to ta sama osoba, która była w czasie szkoły. To jest jednak szczegół, który nie ma znaczenia dla tej historii, gdyż są tylko małym okruszkiem wobec tego, co dzieje się na kartach tej powieści. Długo też musiałam czekać, aż dowiem się ile lat minęło między wydarzeniami z przeszłości a obecnymi i ile lat mieli wówczas bohaterowie.


Gabriela jako nastolatka wzbudzała sympatię, gdyż nie była rozpieszczoną córeczką bogatych rodziców, lecz normalną dziewczyną, która próbuje żyć po swojemu. Niestety, straciła w moich oczach, jako dorosła kobieta, gdyż często reagowała zbyt gwałtownie, nie chcąc wysłuchać drugiej strony, nie dając szansy na wyjaśnienia, nie przyjmując argumentów, jakie płynęły ze strony Dawida. Jest uparta, wręcz momentami głupio uparta i zbyt emocjonalna, co prowadzi ją do wielu niepotrzebnych nawet niebezpiecznych sytuacji. I jak zwykle byłam po stronie męskiego bohatera, bo czułam, że to, jak widzi go Gabriela, nie ma nic wspólnego z tym, jaka jest prawda.

„Heterochromia serca” to powieść, która od początku intryguje, wciąga, oplata swoimi mackami tak, że trudno się od niej oderwać. To świetnie napisana, z wieloma emocjami, bardzo przyjemna w czytaniu opowieść, w której pewną rolę odgrywają zwykłe polne kamienie, ale jaką, to już pozostawiam do odkrycia. Nie mniej to dodaje romantycznego smaczku całej historii.


Jedyne moje zastrzeżenie dotyczy błędów korektorskich. Na przykład przyjaciółka z lat szkolnych ma imię Milena, a potem ta sama osoba ma imię Malwina, a to samo imię potem pojawia się jako imię gosposi Dawida, a statecznie Milena to aktualna przyjaciółka Gabrieli. To jest jednak szczegół, który nie ma znaczenia dla tej historii, gdyż są tylko małym okruszkiem wobec tego, co dzieje się na kartach tej powieści. Długo też musiałam czekać, aż dowiem się ile lat minęło między wydarzeniami z przeszłości a obecnymi i ile lat mieli wówczas bohaterowie.

Ogromnym atutem jest nieszablonowa fabuła, dająca oryginalną, pełną wrażeń, zwrotów akcji, ekscytującą opowieść z odrobiną drapieżności, bez nadmiaru erotyki, ale z pewną melodramatycznością, z niespodziewanym, pełnym napięcia zakończeniem To wszystko pokazuje, że nie zawsze wszystko wygląda tak, jako to widzimy, więc zawsze warto szczerze porozmawiać o tym, co nas dręczy. Wyłania się w trakcie czytania wniosek, że w życiu niczego nie można być do końca pewnym, gdyż potrafi ono nie raz zaskoczyć zamianą ról.


Wydanie: I
Data premiery: 08.03.2024
Liczba stron 348
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN 978-83-8313-801-5
Wydawca: Amare
Moja ocena: 6/6



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 



sobota, 3 sierpnia 2024

[119./24] 1634. - "Lato drugich szans" Tom II (kontynuacja "Zanim zgaśnie iskra)


"Lato drugich szans"
seria: „Zanim zgaśnie iskra”
Tom drugi
Dagmara Zielant-Woś

„Są w życiu takie momenty, gdy człowiek dochodzi do krawędzi nerwów, 
wytrzymałości psychicznej, siły i poza tą krawędzią nie ma już nic, 
poza pustką.”

Mówi się, żeby nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, ale zdarzają się takie historie, jak u bohaterów powieści „Lato drugich szans”, że los ponownie łączy ścieżki osób, które kiedyś duża dla siebie znaczyły, ale i po ponownym spotkaniu stwarza się możliwość ponownego wejścia w ten sam nurt. Jednak on okazuje się być już zupełnie inną wodą, niż ta, które płynęła w korycie rzeki w przeszłości.


Scott Castlewright i Iris van der Bergen tworzyli parę dziesięć lat temu, ale wówczas wydarzenia potoczyły się tak, że ich drogi się rozeszły. Iris, ulegając naciskom despotycznej matki, podjęła decyzję o zerwaniu z ukochanym i niedługo potem została żoną Antonio Silvestriego. Dlaczego to zrobiła, opowiedziała o tym Elsie, bohaterce pierwszego tomu „Zanim zgaśnie iskra.” Teraz poznajemy dalszą ich historię oraz to, co się działo kilka lat temu.

Scott mieszka w Provincetown z dwoma córeczkami bliźniaczkami i jest po rozwodzie z Beatrice, która nie czuje instynktu macierzyńskiego, więc wszelkie obowiązki wychowawcze spadają na Scotta. Mimo, że nie są już małżeństwem, Beatrice skutecznie utrudnia mu życie, wciąż mieszając w relacjach z dziećmi, a do tego zazdrośnie pilnuje, by żadna kobieta nie zajęła jej miejsca u boku Scotta.


Iris obecnie próbuje uzyskać rozwód z Antoniem, ale nie jest to proste. Jej małżeństwo to pasmo wielu dramatów spowodowanych przemocą ze strony Antonia. Na zewnątrz nikt nie wie, co dzieje się, gdy państwo Silvestri udają się do swego domu. Wówczas Antonio z układnego, kulturalnego pana staje się potworem dla swej żony, która otrzymuje ciosy za wszystko. Nie trzeba zbyt wiele, by w ruch poszły pięści, nogi uderzające gdzie popadnie w ciało Iris.

Ogromnie się cieszę, że autorka napisała kontynuację książki „Zanim zgaśnie iskra” i opowiedziała o Iris, gdyż jej postać bardzo mnie zaintrygowała już przy historii Alexa I Elsy, ale teraz, gdy mogłam poznać ją bliżej, jeszcze bardziej zyskała w moich oczach. Wówczas jednak niewiele wiedzieliśmy o jej prywatnym życiu, a nie jest ono słodkie i piękne. Wręcz przeciwnie, to, co przechodziła w swoim małżeństwie powodowały ogromnie dużo emocji, gdy obserwowałam, jak Antonio traktuje Iris.

Scott też nie ma łatwo, ale świetnie radzi sobie w roli ojca. Gorzej dzieje się na poziomie jego uczuć do Iris. Nadal żywe w nim są wspomnienia dotyczące czasów, gdy byli razem szczęśliwi i gdy nagle to się skończyło.


Gdy zaczynałam czytać tę powieść, nie spodziewałam się, że wywoła ona u mnie tak wiele różnorodnych przeżyć. Jest w tej powieści wszystko to, co przyciąga uwagę. Tempo akcji wzrasta, pojawiają się emocjonalne wydarzenia skupiające uwagę, co chwilę coś się dzieje. Do tego autorka porusza między innymi wiele życiowych problemów, m.in. samotnego ojcostwa w przypadku Scotta, toksycznych związków, nie tylko w małżeństwie, ale ogólnie w rodzinie. Na plan pierwszy wysuwa się tutaj przemoc domowa w przypadku Iris, budowanie swojego życia na nowo, relacja z despotyczną matką, ale też błędy popełnione w przeszłości, które rzutują na obecne życie. Wyłaniają się też mechanizmy rządzące mediami, które szukają sensacji, wyolbrzymiają je, nie zwracając uwagi na krzywdę drugiego człowieka oraz manipulowanie faktami przez oprawcę.


W ciągu kolejnych zdarzeń spotykamy też Elsę i Alexa, których historia poruszyła mnie w tomie pierwszym „Zanim zgaśnie iskra”, więc możemy dowiedzieć się, co u nich słychać. Ten tytuł doskonale pasuje nie tylko do pierwszej części, ale też do całej serii, gdyż losy bohaterów muszą zadbać, by iskra miłości nie zgasła.

Pani Dagmara Zielant – Woś ma wspaniałe pióro, takie jakie lubię: lekkie, treściwe, pisane z sensem, z użyciem odpowiednich słów, by oddać to, co się w danym momencie dzieje. Widać, że autorka wie o czym pisze i robi to zgrabnie, z pasją i ekspresją. Od razu widać, że miała pomysł na tę historię, dlatego ma o czym pisać i nie musi szukać na siłę tzw. "wypełniaczy stron”. Jej świetny, płynny styl czyta się bez problemów, gdyż oddaje to, co dzieje się w duszy i umysłach bohaterów, a także wokół nich.


Wszystko jest w normie, a więc nie ma dłużących się tekstów, opisów, rozważań, a te, które są, doskonale oddają emocje towarzyszące wydarzeniom oraz wypowiadanym kwestiom. Bardzo dobrze dobrane jest słownictwo, więc bez problemów można wyobrazić sobie daną osobę w chwili, gdy z jej ust wypływają słowa zabarwione różnymi emocjami, albo gdy widzimy jakąś scenę, w której nie brakuje wstrząsających epizodów, wzburzeń, wzruszeń, czy furii. To odpowiedni dobór słów nadaje im właściwego charakteru i możliwość ich odczucia.

Wiele emocjonalnych scen ma miejsce, zwłaszcza wówczas, gdy chodzi o Iris i jej życie w toksycznym związku. Dobrze są nakreślone przeżycia bohaterów, ich emocje wylewają się z kart powieści, są odczuwalne i dające możliwość wniknięcia w stan mentalny i uczuciowy poszczególnych osób, także tych drugoplanowych. Dużym plusem jest naprzemienna narracja, więc mamy spojrzenie z dwóch stron i możemy wyrobić sobie własne zdanie. Poznajemy też wydarzenia sprzed 10 lat, które są wplecione w obecne epizody, co doskonale dopełnia całą historię.


„Lato drugich szans” z piękną okładką jest odrębną historią, która łączy się z poprzednią częścią jedynie ze względu na niektórych bohaterów, ale opowiada zupełnie nową historię, chociaż wypływa ona z wątku, który poprzednio był zaznaczony w tle głównych wydarzeń. To nie przeszkadza w poznawaniu losów Scotta i Iris, którym nie jest łatwo ponownie się odnaleźć, a do tego nie wszyscy chętnie na to patrzą. Niestety, zadra, jaka tkwi w sercu Scotta po wydarzeniach z przeszłości utrudnia im naprawę relacji, gdyż on nie potrafi zapomnieć tego, w jaki sposób potraktowała go Iris 10 lat temu. Scott musi podjąć decyzję, czego pragnie i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy potrafi wybaczyć.Z kolei przed Iris trudny stoi trudny proces rozwodowy, zwłaszcza po tym, jak Antonio przedstawia ją w najgorszym świetle w tabloidach i mediach społecznościowych.

Bardzo podobała mi się ta historia i z niecierpliwością będę czekała na ciąg dalszy, tym bardziej, że świetne, emocjonujące i dramatyczne zakończenie, wbija w fotel, a z epilogu wiadomo, że bohaterem trzeciej części będzie Holden, który jest odkąd pojawił się w tej historii, czyli w pierwszym tomie, zyskał moją uwagę. Ciekawych postaci jest tu więcej, chociażby siostra Scotta, Celine.

Recenzja tomu pierwszego: "Zanim zgaśnie iskra"


Wydanie: Pierwsze
Data premiery: 05.07.2024r.
Wymiary: 130x210 mm
Ilość stron: 356
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8373-207-7
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 6/6



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 




Gatunki

E - booki (75) Jin shin jyutsu (1) Klasyka anglosaska (1) LGBT (10) Leksykon (4) Medycyna holistyczna (9) New Adult (25) OOBE (10) Opowieści o miłości (31) Pod moim patronatem (73) Qigong (2) Romans z pazurkiem (1) Tantra (1) Tao (3) Tetralogia (4) Tradycyjna Medycyna Chińska (6) Young Adult fiction (2) angelologia (13) astrologia (28) astrologia chińska (2) astrologia medyczna (1) astrologia wedyjska (3) autobiografie (9) dywinacja (3) erotyk (71) erotyk psychologiczny (4) erotyk sportowy (3) eseje (8) ezoteryka (64) fantastyka religijna (2) fantasy (30) fantasy historyczne (6) fantasy young adult (7) felietony (1) feng shui (2) high fantasy (1) historia (13) historia Polski (3) historie prawdziwe (27) homeopatia (6) horoskop (9) joga (13) k-drama (1) kalendarz (14) kartomancja (2) karty (15) klasyka literatury (4) klasyka romansu (1) klerykal fiction (1) komedia kryminalna (14) komedia romantyczna (11) komiks (1) kryminał (130) kryminał futurystyczny (3) kryminał erotyczny (2) kryminał fantasy (2) kryminał rerto (5) kryminał retro (14) kryminał z obyczajem (7) kryminał z romansem (22) kuchnia meksykańska (1) kuchnie świata (3) kurs (8) legendy (4) literatura dla dzieci (6) literatura faktu (37) literatura historyczna (13) literatura kobieca (43) literatura motywacyjna (24) literatura młodzieżowa (34) literatura obozowa (6) literatura obyczajowa (211) literatura obyczajowa z elementami fantasy (7) literatura obyczajowa z elementami kryminalnymi (37) literatura obyczajowa z elementami metafizycznymi (11) literatura obyczajowa z elementami psychologicznymi (13) literatura obyczajowa z elementami sensacyjnymi (10) literatura piękna (5) literatura polska (463) literatura przygodowa z elementami historycznymi (3) literatura psychologiczna (13) literatura sciene fiction (3) literatura sensacyjna (15) literatura szpiegowska (2) literatura światowa (119) magia (47) medcyna mitochondrialna (1) mediumizm (2) medycyna biomolekularna (2) medycyna chińska (12) medycyna energetyczna (7) medycyna funkcjonalna (4) medycyna informacyjna (2) medycyna ludowa (1) medycyna molekularna (1) medycyna naturalna (46) medycyna żywieniowa (4) mity (4) moje rozczarowanie (2) moje spostrzeżenia (1) nie polecam (2) nowela (2) numerologia (10) obyczajowa (13) obyczajowa YA (2) obyczajowa z elementami sensacyjnymi (7) obyczajowa z romansem (58) obyczajowa z romansem i thrillerem (5) oparte na faktach (13) opowiadania (1) opowiadanie (46) opowiadanie duchowe (16) pielęgnacja urody i ciała (2) plany czytelnicze (34) podróże (11) podróże astralne (5) podsumowanie (15) podsumowanie 2026 (5) podsumowanie miesiąca (30) podsumowanie roku (7) polityka (3) polscy autorzy (11) polska autorka (515) polski autor (658) polskie książki (556) poradnik (184) poradnik kosmetyczny (1) poradnik kulinarny (24) poradnik zdrowia (12) porady (1) powieść (145) powieść drogi (5) powieść duchowa (4) powieść fantasy (18) powieść grozy (2) powieść historyczna (40) powieść jednotomowa (75) powieść kryminalna (10) powieść obyczajowa (84) powieść obyczajowa z rozwojem duchowym (1) powieść przygodowa (12) powieść przygodowo - fantastyczna (8) powieść psychologiczno-duchowa (2) powieść romantyczna (2) powieść science fiction (4) powieść sensacyjna (30) powieść surrealistyczna (1) powieść z elementami grozy (3) powieść z elementami paranormalnymi (4) powieść z humorem (5) praca z energią (12) praca zbiorowa (14) praktyka duchowa (14) praktyki magiczne (1) przesłania (14) psychoenergetyka (1) psychologia (37) psychologia duszy i umysłu (1) psychologia osobowości (9) psychoterapia (4) publicystyka (14) publikacja (4) radiestezja (6) realizm magiczny (2) refleksje (9) reportaże (6) reverse romance (2) romans (350) romans LGBT (2) romans New Adult (12) romans YA (19) romans age gap (11) romans biurowy (8) romans erotyczny (69) romans fantasy (10) romans historyczny (40) romans i magia (6) romans i sensacja (38) romans kryminalno-obyczajowy (1) romans kryminalny (3) romans mafijny (70) romans obyczajowy (13) romans podróżniczy (2) romans psychologiczny (5) romans sportowy (13) romans wojenny (1) romans z wątkiem kryminalnym (7) romans średniowieczny (1) romantasy (4) rozwój duchowy (158) rozwój osobisty (4) rośliny lecznicze (9) sensacja (22) sensacja i erotyk (33) tarot (15) techniki uzdrawiania (32) technothriller (1) teologia (3) teozofia (1) terapia energetyczna (23) terapie naturalne (75) thriller (53) thriller kryminalny (15) thriller YA (2) thriller erotyczny (4) thriller historyczny (4) thriller kryminalny (1) thriller obyczajowy (2) thriller psychologiczny (41) trailer (1) trylogia (85) turystyka (12) urban fantasy (3) uzdrawianie (74) wegetarianizm (9) wiedza duchowa (3) wiedza medyczna (2) wiedza tajemna (25) wróżby (29) wygrane (7) wywiady (8) young adult (18) z historią w tle (57) z magią w tle (1) z religią w tle (2) zbiór opowiadań (23) zdrowie (294) znaki zodiaku (3) świadome śnienie (8) świąteczne nastroje (5)