Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść jednotomowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść jednotomowa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 września 2026

[156/26] - 2094.: „Przytulne miejsce”



„Przytulne miejsce”
Peter S. Beagle

„Życie  to wielka rzecz 
i trudno jest o nim zapomnieć.”

Trudno byłoby szukać przytulnego miejsca na cmentarzu. Cisza, nagrobki i świadomość nieuchronnego końca raczej nie przywodzą na myśl domowego ciepła. A jednak Peter S. Beagle w swojej debiutanckiej powieści „Przytulne miejsce” przekonuje, że to właśnie wśród grobów można znaleźć schronienie przed światem – i, paradoksalnie, nauczyć się naprawdę żyć.

Głównym bohaterem jest Jonathan Rebeck, kiedyś aptekarz, dziś, od dziewiętnastu lat prowadzi życie bezdomnego człowieka, mieszkając na nowojorskim cmentarzu w Bronksie. Jego jedynym stałym towarzyszem jest gburowaty, gadający kruk, który pomaga mu przetrwać. To on kradnie dla niego jedzenie i ostrzega, gdy ktoś się zbliża, bo mieszkanie na cmentarzu jest dla żywych nielegalne. Rebeck potrafi rozmawiać nie tylko z krukiem, ale też z duchami, które wzbudzają w nim więcej spokoju, niż ludzie. 

Dla Jonathana Rebecka ucieczka na cmentarz miała być schronieniem przed cierpieniem, ryzykiem i koniecznością uczestniczenia w świecie. Z czasem staje się jednak formą egzystencjalnej śmierci. Bohater przestaje żyć nie dlatego, że umarł, lecz dlatego, że przestał pozwalać sobie na prawdziwe zaangażowanie. Tymczasem duchy, które spotyka, paradoksalnie okazują się bardziej żywe od niego.

Duchami są Michael i Laura, którzy po swojej śmierci rozpoczynają romans, pozostawiając wszelkie ziemskie kłopoty i sprawy. Z każdą stroną ich uczucie staje się coraz bardziej namiętne, rozpaczliwe i paradoksalnie – ludzkie. Ich uczucie pokazuje, że miłość nie musi kończyć się wraz ze śmiercią. Przeciwnie: może stać się próbą ocalenia własnej tożsamości przed nieuchronnym rozmyciem.


Większość opowieści o cmentarzach karmi nas grozą, gotykiem albo tanią makabrą. I tak myślałam, że będzie w przypadku książki "Przytulne miejsce", gdy zdecydowałam się ją przeczytać. Jednak nic z tych elementów nie ma tu miejsca. Kiedy dziewiętnastoletni wówczas pan Peter S. Beagle debiutował w 1960 roku tą powieścią, zaproponował coś radykalnie innego. Cmentarz ukazał, jako jedyną enklawę zdrowego rozsądku w zwariowanym świecie. Ciekawostką jest, że tytuł powieści pisarz zaczerpnął z XVII-wiecznego wiersza Andrew Marvella, w którym grób zostaje przedstawiony jako „przytulne, ciche miejsce”. Autor bierze ten obraz na serio i przekornie sprawdza, co właściwie oznaczałoby uczynienie z cmentarza domu. 

Wydana niedawno w Polsce w twardej oprawie przez wydawnictwo Zysk i S-ka książka to nie tyle klasyczna urban fantasy, ile melancholijny, egzystencjalny traktat, który paradoksalnie emanuje życiem mocniej niż niejedna współczesna powieść obyczajowa. 

Śmierć jest tutaj bowiem czymś więcej niż biologicznym końcem. To także proces zapominania, utraty wspomnień i stopniowego zacierania się tego, co czyni człowieka nim samym. W tym kontekście miłość zmarłych staje się heroiczną próbą zatrzymania resztek człowieczeństwa, podczas gdy dobrowolna izolacja Rebecka jawi się jako jego marnotrawstwo. Duchy uczą się od niego, czym jest życie, a on od nich – jak naprawdę powinno się żyć.


"Przytulne miejsce" nie ma szybkiego tempa, ani nagłych zwrotów akcji czy widowiskowej magii. Jej dynamika jest niespieszna i bardzo kameralna. Pan Beagle buduje opowieść z rozmów, drobnych gestów, obserwacji i filozoficznych refleksji nad przemijaniem, stratą, samotnością oraz społecznym niedopasowaniem.

Styl autora jest poetycki, nastrojowy i pełen melancholii, ale nie pozwala, aby atmosfera stała się przesadnie ciężka. Przeciwnie – regularnie przełamuje ją ironicznym humorem. Jednym z najlepszych przykładów jest kruk towarzyszący Rebeckowi, cyniczny i bezczelny ptak, który zamiast budować atmosferę grozy, potrafi ukraść mortadelę i sprowadzić całą metafizykę z powrotem na ziemię. 

Intersujące jest też na kulturowe osadzenie powieści, w której zostały wykorzystane elementy realizmu magicznego. Jednak przedstawiony w niej świat nie jest oderwaną od rzeczywistości baśniową przestrzenią. Cmentarz i jego mieszkańcy są mocno zakorzenieni w Nowym Jorku połowy XX wieku. Szczególnie dobrze widać to w postaci pani Klapper – wdowy, która jako jedna z niewielu osób odwiedza Rebecka. Wnosi do powieści więcej energii, specyficznego humoru i codzienności. Jej twardo stąpająca po ziemi osobowość świetnie kontrastuje z poetycką, eteryczną atmosferą cmentarza.

"Przytulne miejsce" jest więc opowieścią tylko pozornie o śmierci, bo właściwie jest o życiu, o lęku przed nim, o samotności i o tym, jak łatwo pomylić bezpieczeństwo z prawdziwym szczęściem. Nie jest straszna, ani przygnębiająca - wręcz przeciwnie: sprawia, że zastanawiamy się nad poruszanymi tematami. To bardzo charakterystyczne dla całej powieści. Autor potrafi w jednej chwili przejść od refleksji nad śmiercią do żartu, nie niszcząc przy tym nastroju. Dzięki temu historia zawarta w tej książce nie staje się ponurym traktatem o przemijaniu. Jest raczej opowieścią o tym, że nawet w obliczu śmierci można znaleźć ciepło, absurd i odrobinę zwyczajnej codzienności.

Powieść pana Beagle'a można odczytać także jako przesłanie, by zatrzymać się na tyle długo, aby dostrzec rzeczy, które w codziennym pośpiechu łatwo przeoczyć: drugiego człowieka, własne emocje, możliwość bliskości. To melancholijna, ciepła i momentami bardzo zabawna opowieść, w której umarli przypominają żywym, że samo oddychanie jeszcze nie oznacza życia.

Bo cmentarz jest bezpiecznym azylem tylko tak długo, jak długo boimy się żyć.

A ostatecznie najgorsze, co może nas spotkać, to nie śmierć, lecz przeoczenie własnego życia.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 


Wydanie: I
Data premiery: 14.07.2026 r.
Data premiery: 23.05.1960 r.
Ilość stron: 328
Wymiary: 140 x205 cm
Okładka: twarda
Tytuł oryginalny: A Fine and Private Place
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
ISBN 978-83-8335-860-4
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Moja ocena: 5/6



poniedziałek, 14 września 2026

[155/26] - 2093.: "Copycat"


„Copycat”
Mieczysław Gorzka

„Swojego strachu nie ma co się bać, 
bać się trzeba tylko strachu przed obcymi”

Na nasze życie wpływają różne czynniki, a jednym z ważniejszych są doświadczenia, które przeżyliśmy w dzieciństwie, ale też takie, które przydarzyły się w dorosłym życiu. Na takim motywie oparta jest najnowsza powieść pana Mieczysława Gorzki pt.: „Copycat”. Jej bohaterowie: Agnieszka, Robert i Marek mają za sobą wydarzenia, które na zawsze zmieniły ich życie. Każde z nich inaczej radzi sobie z tym, co wydarzyło się w przeszłości. Wszyscy troje otarli się o śmierć lub mieli z nią bezpośredni kontakt. 

Skromna, ale sugestywna grafika okładki i oryginalny książki przyciąga wzrok i intryguje. Copycat oznacza osobę, która wzoruje się na dokonaniach konkretnego przestępcy posługując się schematem działań, które kopiuje w swoich zbrodniach. W powieści to określenie odnosi się do naśladowcy Bestii ze Środy Śląskiej, z którą miała do czynienia Agnieszka Dudek w wieku 13 lat. Była blisko śmierci. Uratowana w ostatniej chwili.

Marek Rosiński, jej rówieśnik i najbliższy przyjaciel również poczuł śmiertelny oddech. Jego ojciec był policjantem i zginął tragicznie, a dwa lata temu stracił ukochaną narzeczoną. Dziś Marek jest policjantem w stopniu komisarza, ale niewyjaśnione sprawy z przeszłości wciąż są w nim obecne.

Trzeci z bohaterów to Robert Wójtowicz - słynnym fotograf i współwłaściciel agencji reklamowej. Nie udziela się jednak czynnie w jej prowadzeniu, bo bardzo rzadko wychodzi z domu. Każde przekroczenie progu tego bezpiecznego azylu i przebywanie na zewnątrz budzi w nim paraliżujący strach. To nie jedyna jego fobia, bo ma ich pokaźną ilość. Do tego stopnia opanowały one jego życie, że nawet w kuchni używa tylko papierowych, jednorazowych naczyń. Pojawiły się one dwa lata temu, gdy została zamordowana jego sekretarka, a on był głównym podejrzanym. Teraz jest sąsiadem Agnieszki, którą od początku jest zafascynowany i często ją obserwuje ze swojego okna. Ona  zresztą też jest zaintrygowana nowym sąsiadem, widząc jego dziwne zachowania. 

To tylko mały zarys tego, od czego zaczyna się fabuła książki „Copycat”. Te trzy postacie są wiodące i to z ich perspektywy poznajemy kolejne wydarzenia. Narracja jest wprawdzie prowadzona w trzeciej osobie, ale znamy tylko postępowanie tych osób. To sprawia, że nie wszystko jest nam wiadome, więc napięcie nabiera coraz mocniejszego akcentu. 

Stopniowo poznajemy ich przeszłe wydarzenia, ale też wewnętrzne dylematy. Autor bowiem zgrabnie prowadzi poszczególne wątki odsłaniając ważne epizody, które wpłynęły na ich życie. Każde z nich inaczej radzi sobie z tym, co wydarzyło się w przeszłości i wydaje się, że normalność powoli wkracza do ich codzienności. Szczególnie dotyczy to Marka i Agnieszki, bo najgorzej sytuacja wygląda u Roberta, ale i on wpada w pewną schematyczność swojego funkcjonowania. 

Ten pozorny spokój burzy znalezienie w lesie ciała prostytutki. Wydaje się, że nie ma to nic wspólnego z przeszłością bohaterów, ale kolejne ofiary wskazują na to, że ktoś wyraźnie naśladuje zbrodnie dokonywane przez mordercę ze Środy Śląskiej. 

Książka od pierwszych stron trzyma w napięciu, zaskakuje zwrotami akcji, ale też pozwala od czasu do czasu na spokojniejsze chwile. Pan Gorzka przybliża wydarzenia poprzez dłuższe opisy i przemyślenia bohaterów, ale to nie spowalnia tempa, a wręcz przeciwnie, pozwala lepiej zrozumieć ich motywacje i emocje. A emocji tutaj nie brakuje, zwłaszcza w drugiej połowie książki. Są one wyraźnie zaznaczone także w tytułach rozdziałów, które nazwane zostały konkretnymi stanami emocjonalnymi. Nie ma tu zbędnych słów ani scen, które jedynie „zapychają” fabułę. 

Dużym atutem książki jest również psychologiczna warstwa historii. Bohaterowie nie zaczynają swojej opowieści z czystą kartą – każde z nich niesie własny bagaż doświadczeń. Ich lęki, wspomnienia i sposób radzenia sobie z traumą mogą być równie ważne jak samo śledztwo.

Każdy element jest istotny, a całość tworzy spójny, psychologicznie wiarygodny obraz ludzi próbujących żyć mimo ciężaru przeszłości.  Nawet pozornie drobne informacje mogą mieć znaczenie, dlatego podczas lektury warto zwracać uwagę na szczegóły. Dzięki temu napięcie nie jest efektem tylko i wyłącznie z nagłych zwrotów akcji, ale również z poczucia, że coś, co przeczytaliśmy kilka rozdziałów wcześniej, może za chwilę nabrać zupełnie innego znaczenia.

„Copycat” to jeden z takich thrillerów kryminalnych, w których rozwiązanie zagadki nie jest ostatecznym końcem. Gdy już wiemy, kto jest tytułowym copycatem, czujemy ulgę, ale okazuje się, że autor ma dla nas jeszcze jedną, szokującą niespodziankę. I to jest ten element, który domyka całość. 

Miałam już wcześniej możliwość poznania dwóch książek pana Mieczysława Gorzki. Trzy lata temu był to kryminał pt.: "Poszukiwacz zwłok” i „Lilie". Każda z nich należała do innej serii i poznałam tylko po jednym tomie z każdej z nich. Teraz wszystko wskazuje, że „Copycat” jest jednotomową historią. Sprawa została rozwiązana, ale towarzyszące jej wątki mogłyby z powodzeniem mieć swoją kontynuację.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z PR Media i wydawnictwem 




Wydanie: I
Data premiery: 12.08.2026
Ilość stron: 424
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 135 x 215 mm
ISBN: 978-83-8382-915-9
Wydawnictwo Czarna Owca
Moja ocena: 6/6


niedziela, 30 sierpnia 2026

[148/26] - 2086.: "Paryska sukienka"


"Paryska sukienka"
Gabriela Feliksik

„Strach o swoje życie bywa czasami silniejszy, 
niż miłość do ojczyzny.”

Myśląc o swoim miejscu na ziemi, gdzie chcielibyśmy spędzić swoje życie, każdy wyobraża sobie to inaczej. Dla jednych będzie to duże miasto, dla innych wsie lub małe miejscowości, bo nie każdy lubi zgiełk wielkomiejskich aglomeracji. Bohaterka książki „Paryska sukienka” też za takimi nie przepada, pomimo tego że mieszka z rodzicami w Warszawie.

Rozalia skończyła właśnie studia i teraz jej pragnieniem jest wyjazd ze stolicy, w której do tej pory się wychowywała, do niewielkiej Trzebini, co spotyka się z oporem ze strony rodziny. Nadopiekuńcza matka nie potrafi sobie wyobrazić, że córka będzie tak daleko sama, więc martwi się, czy dziewczyna da sobie radę. Rozalka czuje, że to jej miejsce na ziemi, nie wiedząc, że los szykuje dla niej niespodziankę. A jest nią spadek po słynnym francuskim projektancie mody Adamie de Lamartinie, założycielu firmy „Masion Lamartin”. Przed swoją śmiercią wyznał swojemu wnukowi Wiktorowi, że ujął w testamencie Rozalię Lemańską i chce, by on ją odnalazł. Wspomina też o Helenie z czułością, co dziwi Wiktora, bo przecież jego babcia miała na imię Juliette, więc wygląda na to, że dziadek kochał jeszcze kogoś innego. Niestety, tą tajemnicę starszy pan zabrał do grobu, pozostawiając wnukowi rozwikłanie tej zagadki.

Zanim dowiemy się, jak potoczyły się losy tych osób, których ścieżki połączyła przeszłość, najpierw poznajemy ich dotychczasowe życie w osobnych wątkach. Najpierw Wiktora, Potem Rozalii.

Wiktor mieszka z dziadkiem w Paryżu i poza prowadzeniem spraw związanych z „Masion Lamartin”, często udziela się w życiu towarzyskim stolicy Francji. Nie planuje stałych związków, bo uważa, że nie potrafi w nich wytrwać zbyt długo. Gdy umiera dziadek, uświadamia sobie, że właściwie jest samotny i nie ma nawet komu zwierzyć się ze swojego bólu.

Naprzemiennie z tymi rozdziałami zaglądamy do Rozalii, która przeprowadza się do Trzebini, do domku swojej ukochanej, zmarłej już niestety, babci Heleny. Podczas przeglądania jej biblioteki, znajduje stosik starych brulionów przewiązanych czerwoną wstążką. Na nich jest dołączona karteczka, że są one przeznaczone dla ukochanej wnuczki. Okazuje się, że babcia Helena pisała pamiętnik i jej zapiski stanowią osobną, poruszająca opowieść o miłości, która wydarzyła się w nieprzyjaznym czasie. Ten motyw zgrabnie wpleciony został w fabułę, gdy Rozalia zaczyna czytać kolejne strony zeszytów Heleny, dowiadując się o nestorce rzeczy, o których nikt nie wiedział. Jej historia jest prezentowana w osobnych rozdziałach w narracji trzecioosobowej, tak jak pozostałe wątki. Według mnie, byłoby lepiej, gdyby część pamiętnikowa została wyróżniona perspektywą pierwszoosobową, tak jakbyśmy czytali zapiski Heleny. To jednak w żaden sposób nie przeszkadza w poznawaniu jej losów, jak i pozostałych postaci.

To była wspaniała historia o miłości, poruszająca serca, rozczulająca, ale też smutna, bo tocząca się w wojennych latach. Fabuła rozwija się spokojnie, ale nie jest nużąca, wręcz przeciwnie, wzbudza ciekawość, gdyż w życiu Wiktora i Rozalii pojawiają się tajemnice z przeszłości. Naznaczają one wątek Heleny i Adama, wokół którego pojawia się wiele pytań, na które odpowiedzi poznajemy stopniowo. Jest to uczucie piękne, ale też naznaczone trudnymi doświadczeniami. Wojna bowiem, nigdy nie jest dobrym czasem na miłość, a jednak nawet w tak nieprzyjaznych okolicznościach ludzie potrafią odnaleźć bliskość, nadzieję i drugiego człowieka, który staje się dla nich całym światem. Ta część powieści była dla mnie szczególnie poruszająca, ponieważ pokazuje, jak wiele można poświęcić dla ukochanej osoby i jak silne może być uczucie, które przetrwa próbę czasu. I jak wiele zależy od okoliczności i ludzi.

Wiktor i Rozalia, poznając coraz lepiej ich historię, uświadamiają sobie, jak niewiele wiedzieli o swoich bliskich osobach, a rodzące się między nimi uczucie dodaje dodatkowego uroku tej powieści. Wszystko dzieje się niespiesznie, a bohaterowie mają czas, żeby się poznać, zrozumieć i odkryć, co właściwie zaczyna ich łączyć

„Paryska sukienka” to książka o miłości i rodzinnych sekretach, które przez lata pozostają ukryte, i o tym, że czasami dopiero poznanie przeszłości pozwala lepiej zrozumieć siebie oraz swoich bliskich. Autorka z dużą wprawą i lekkością połączyła kilka historii w jednej powieści, które razem splatają się w ujmującą za serce i emocjonalną historię z Paryżem i wojennymi czasami w tle. Pokazuje nieco inną stronę wojny, gdy Francja była okupowana przez hitlerowców i co to dla mieszkańców oznaczało. Jest Paryż, jest moda i życie bohaterów, ale jest też wojna, trudne wybory i uczucie, które mimo przeciwności losu nie przeminęło. Wszystko to tworzy spokojną, ale wciągającą historię, w której przeszłość cały czas przypomina o swoim istnieniu. Innym ciekawym motywem był świat mody, ale od strony projektowania strojów, ich powstawania i zmieniających się trendów. Tytułowa paryska sukienka nabiera tutaj podwójnego znaczenia, ale odkrycie tego pozostawiam czytającym.

Historia, jaką stworzyła pani Gabriela Feliksik pozostanie z pewnością ze mną na długo, bo to powieść, która wzrusza, ale jednocześnie daje nadzieję, że prawdziwe uczucie może przetrwać naprawdę wiele.

Egzemplarz książki otrzymałam w ramach współpracy z portalem 


Wydanie: I
Data premiery: 15.07.2026r.
Ilość stron: 336
Wymiary: 205 x 135 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8430-380-1
Wydawca: Skarpa Warszawska

Moja ocena: 6/6


czwartek, 27 sierpnia 2026

[147/26] - 2085.: "Twój urok"


"Twój urok"
Angelika Waszkiewicz

„Odrobina magii nikomu nie zaszkodzi.”

Ostatnio trafiają w moje ręce książki związane z magią i za każdym razem ten temat jest inaczej przedstawiony. W książce „Twój urok” autorka podejmuje temat manipulowania uczuciem poprzez magię. Nie jest to jednak żadne fantasy, lecz romans osadzony w studenckim świecie, a tytułowy urok nabiera tutaj zupełnie innego znaczenia. Można mieć wrażenie, że chodzi o urok osobisty kogoś i w pewnym sensie tak jest, ale pojawia się również bardziej mistyczne znaczenie tego słowa.

Tytułowa bohaterka, Sinann, ma dwie siostry: Tehtrę i Cerri, a także bliską przyjaciółkę Tinę zakochaną w jednym z popularnych studentów, należący do uczelnianej drużyny koszykówki - Haydenie Collinsie. Niestety, jak do tej pory nie zwraca on uwagi na wzdychającą do niego dziewczynę. Zdesperowana zwraca się do sióstr przyjaciółki Tehtry i Cerri, by zadziałały jakimś rytuałem, który sprawi, że Collins okaże jej swoje zainteresowanie. Sinann nie wierzy w magię ani rytuały, w przeciwieństwie do swoich sióstr, które są przekonane, że łączy je pokoleniowa więź z czarownicami z Salem. Dorastała więc wśród osób, które wierzyły w magię, ale sama zawsze pozostawała przy swoim racjonalnym podejściu i twardo stąpała po ziemi.

Jednak ulega prośbom Tiny i zgadza się towarzyszyć jej w rytuale rzucania uroku miłosnego. W jego trakcie dochodzi do pomyłki, która staje się powodem ciągu niespodziewanych zdarzeń burzący dotychczasowy spokój w życiu Sinann. Już na drugi dzień okazuje się, że Hayden Collins zaczyna bowiem zwracać na nią swoją uwagę zamiast na Tinę. Dziewczyna robi wszystko, żeby zachować się fair wobec przyjaciółki, ale jednocześnie sama zaczyna zauważać, że coraz trudniej jest jej ignorować własne uczucia. Wraz z tą kwestią pojawia się ważna oś tej historii, gdyż Sinann zaczyna zastanawiać się, czy to, co dzieje się między nią a Haydenem, jest prawdziwe, czy to efekt czarów. W końcu wszystko zaczęło się od zaklęcia, a ona sama nie wierzy w magię. Trudno więc po prostu uznać, że uczucia pojawiły się naturalnie, skoro w tle cały czas pozostaje pytanie, czy nie zostały w jakiś sposób wywołane.

Podobało mi się to, że Sinann nie zmienia nagle swoich przekonań tylko dlatego, ale jednocześnie zaczyna rozważać kwestię istnienia magii. Bo przecież wszystko wskazuje na to, że nie jest to zwykły przypadek. Nadal próbuje znaleźć w tym wszystkim jakiś sens i racjonalne wytłumaczenie. Swoją postawą czasami mnie irytowała, bo poznając perspektywę Haydena można zauważyć, że jego uczucia są autentyczne i szczere. Możemy to śledzić poprzez narrację naprzemienną, dzięki której znamy też jego perspektywę i wewnętrzne rozterki. Bardzo podobała mi się osobowość Haydena, gdyż nie poddaje się zbyt szybko w dążenie do przekonania Sinann do siebie.

Nie jest to jednak historia skupiająca się wyłącznie na rodzącym się uczuciu, gdyż ważna jest tutaj też przyjaźń Sinann i Tiny oraz związana z nią lojalność. Sinann znajduje się w dość trudnej sytuacji, ponieważ z jednej strony pojawiają się uczucia do Haydena, a z drugiej jest przyjaciółka, wobec której nie chce stracić. To sprawia, że jej sytuacja nie jest wcale taka prosta i coraz bardziej się komplikuje. Sinann musi zdecydować, co jest dla niej ważniejsze: przyjaciółka, czy miłość?

Pani Angelika Waszkiewicz ma na swoim pisarskim koncie kilka powieści, ale dla mnie książka „Twój urok” jest pierwszą, jaką przeczytałam z jej dorobku. W zupełnie odmienny sposób wykorzystała w niej motyw przyjaźni między kobietami i miłości powstającej z początkowej niechęci. W uroczy, momentami zabawny i lekki sposób pokazuje, że żadna magia nie jest w stanie zmusić drugiej osoby do miłości. Można sprawić, że ktoś zwróci na nas uwagę, można wpłynąć na pewne wydarzenia, ale nie można zaprogramować czyjegoś serca. Prawdziwe uczucia pojawiają się wtedy, kiedy sami tego chcemy, a nie dlatego, że ktoś rzucił na nas zaklęcie. Miłość, jeśli ma być prawdziwa, musi pojawić się sama i nie można jej nikomu narzucić.

Bo prawdziwa miłość nie potrzebuje zaklęcia.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem

Wydanie: I
Data premiery: 30.04.2026r.
Ilość stron: 516
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8423-521-8
Wydawca: Amare
Moja ocena: 6/6




piątek, 21 sierpnia 2026

[145/26] - 2083.: "Do zobaczenia w Marsylii"



"Do zobaczenia w Marsylii"
Wiktoria Emilia Regin

"Pewnych rzeczy nie da się zatrzymać, a celowe wstrzymywanie ich na siłę jedynie pogłębi ból”


Powieść „Do zobaczenia w Marsylii” kusi ładną okładką, obiecując jakąś romantyczną historię z prowansalskimi krajobrazami, smakami i uliczkami. I faktycznie zaczyna się wszystko niczym powieść obyczajowa, w której Marsylia ma stanowić tło. A jednak nie ona jest tu najważniejsza, lecz ludzie, którzy są z tym miastem związani.

Najpierw poznajemy dwie bliskie sobie kuzynki – Miśkę i Aśkę, które mieszkają w Olsztynie. Michalina, wróciła właśnie z Marsylii do rodzinnego miasta po tym, jak spotkał ją miłosny zawód. Cisza w jej mieszkaniu jest dla niej nie do z niesienia, więc korzysta z zaproszenia do Joanny, która mieszka ze swoją ukochaną babcią Wandą Świerczyńską. Cioteczne siostry są niczym dwie strony tego samego medalu, ale w swoim towarzystwie zawsze czuły się świetnie. Z kolei pani Wanda jest znaną tarocistką, która za pomocą kart pomogła już wielu ludziom. Aśkę ciągnie do Tarota, ale babcia ją przed tym ostrzega, gdyż zabawa z nim może być niebezpieczna. Niestety, wkrótce babcia Wanda nieoczekiwanie umiera, pozostawiając po sobie list do obu dziewczyn, w którym zawarła dla każdej z nich wskazówki mające doprowadzić je do odkrycia rodzinnych tajemnic. Jeden warunek jest bardzo istotny: dziewczyny powinny robić wszystko razem, a to im nie zawsze wychodzi.

Zanim jednak kuzynki znajdą się we Francji, muszą rozwikłać sprawy, o które prosi je Wanda w swoim liście. Jedną z nich jest przeczytanie historii zawartą w pamiętniku tajemniczej Francuzki Eugénie de Mortain urodzonej w miasteczku Gordes. Jej zapiski zabierają nas do przedwojennych czasów.

Kolejnym motywem jest historia Antoniny, babci Wandy Świerczyńskiej. To sprawia, że cofamy się do przełomu XIX i XX wieku, poznając losy dwóch kobiet: Antoniny Kozłowskiej i Adrianny Klonowskiej. Obie mieszkają na Wołyniu, a konkretnie w Wólce Sadowskiej i pochodzą z dwóch różnych środowisk. Panna Kozłowska należała do rodziny wiejskiej, natomiast panna Klonowska to panienka z dworu, córka właścicieli majątku.

Można odnieść wrażenie, że te trzy wątki nie mają ze sobą związku. Jednak w trakcie poznawania jej historii, coraz bardziej wszystko się odsłania i łączy w jedną opowieść. Łącznikiem jest miłość, przyjaźń i Tarot, który autorka wykorzystała w ciekawy sposób. Z czasem poznawania losów tych trzech par kobiet, można zauważyć pewną prawidłowość. Otóż każda z nich w inny sposób przeżywa to, co ją spotyka, ale też niektóre sytuacje są do siebie podobne. Historia bowiem lubi się powtarzać, ale jej finał zależy od podejmowanych decyzji. Nawet wtedy, gdy doradcą są karty Tarota, który w tej powieści został, według mnie, potraktowany jako zagrożenie. Tymczasem to system wróżebny, który ma pomóc w dostrzeżeniu tego, czego nie widzimy,  co pomijamy lub co nas blokuje, ale też doradzić. czy skorzystamy z jego wskazówek, to zależy wyłącznie od tego, kto zasięga porady.

Bardzo podobał mi się motyw kart Tarota przewijający się przez całą powieść. Nawet tytuły poszczególnych rozdziałów są sygnowane niektórymi kartami. Bardzo mi się ten zabieg podobał i sprawiał, że z chęcią podążałam za ich kolejnymi opowieściami. Są one bowiem tak dopasowane, by współgrały z treścią poszczególnych epizodów. W rękach zmarłej babci Wandy nie były one jedynie narzędziem do przepowiadania przyszłości, lecz system archetypów, wskazówek i luster, w których bohaterki muszą przejrzeć się wbrew własnej woli. To nie magia pcha je do przodu, ale podświadoma potrzeba odnalezienia porządku w chaosie, który zostawiły po sobie poprzednie pokolenia.

„Do zobaczenia w Marsylii” to wielowątkowa, momentami refleksyjna, a chwilami niezwykle emocjonalna opowieść o losach kobiet żyjących w różnych epokach, które – mimo dzielącego je czasu – łączy znacznie więcej, niż mogłoby się im wydawać.  Wyraźnie wybrzmiewa w niej znaczenie naszych korzeni, rodzinnej historii i więzi, które kształtują nas bardziej, niż jesteśmy gotowi przyznać. 

Pani Wiktoria Emilia Regin sięga znacznie głębiej, pokazując, że niewypowiedziane dramaty nie znikają wraz z odejściem tych, którzy je spowodowali. Przeciwnie – potrafią przechodzić z pokolenia na pokolenie i odciskać piętno na życiu kolejnych osób. To pasjonująca i złożona historia o mierzeniu się z rodzinnymi sekretami oraz konsekwencjami tego, co przez lata pozostawało przemilczane. A przede wszystkim to opowieść o przyjaźni między kobietami i miłości, która potrafi dzielić.


Wydanie: I
Data premiery: 24.06.2026r.
Ilość stron: 512
Okładka: miękka ze skrzydełkami 
Wymiary: 203x135 mm
ISBN: 978-83-8441-358-6
Wydawnictwo: Filia
Moja ocena: 6/6


środa, 19 sierpnia 2026

[144/26] - 2082.: "Księżniczka Velira"


Księżniczka Velira
Historia rozwoju duchowego
Piotr Sikorski

"Jeśli się zatrzymasz, nawet na moment, świat się zmieni. 
Nie dlatego, że go zmienisz. 
Dlatego, że przestaniesz go zasilać tą samą energią."

Na rynku wydawniczym można zobaczyć wiele poradników motywujących do podążania ścieżką wewnętrznego rozwoju. Ich autorzy proponują różne metody, wskazówki i sposoby lepszego poznania siebie. Nie zawsze jednak tego rodzaju treści łatwo przełożyć na codzienne doświadczenia. Pan Piotr Sikorski zdecydował się na inna formę przekazu.  Zamiast przedstawiać swoje przemyślenia w formie poradnika, ubrał je w szaty baśni pt.: „Księżniczka Velira”.  W ten sposób powstała opowieść o młodej księżniczce, która pod opieką wróżki przechodzi kolejne lekcje i poprzez własne doświadczenia odkrywa znaczenie swoich wyborów.

Kluczowym motywem historii są decyzje księżniczki, które podejmuje pod wpływem impulsu kierowana przez wróżkę, którą tylko ona widzi i słyszy. Ta opowieść pokazuje, że rozwój duchowy nie dzieje się sam, lecz jest efektem świadomych, często trudnych życiowych wyborów. To ciekawe połączenie literatury pięknej z psychologią rozwoju osobistego. Wprawdzie forma przypomina klasyczną opowieść z wróżkami i księżniczkami, to treść skierowana jest do dojrzałego odbiorcy. 

„Księżniczka Velira. Historia rozwoju duchowego” łączy w sobie cechy klasycznej literatury pięknej z elementami poradnika psychologiczno-filozoficznego. Fabuła służy jako ilustracja dla autorskiej teorii rozwoju człowieka, przez co każda przygoda bohaterki ma ukryte, głębsze znaczenie. Losy młodej księżniczki Veliry i jej lekcje u boku wróżki stanowią uniwersalną metaforę dorastania, zdobywania mądrości życiowej oraz radzenia sobie z wewnętrznymi dylematami. Zabrakło mi jednak tła tej historii i wprowadzenia do stanu emocjonalnego księżniczki, w jakim ją zastajemy na początku. Poznajemy ją bowiem w stanie wzburzenia, gniewu, niepohamowanej złości, którą chce wyładować na małej, niewinnej żabce siedzącej na kamieniu. Powstrzymuje ją przed tym eteryczna wróżka, która towarzyszy jej potem przez cały czas. Podpowiada księżniczce rozwiązania, wyjaśnia jej to, co czuje, motywując do zmiany zachowania i postrzegania rzeczywistości. Drugim elementem, który mi przeszkadzał w płynnym czytaniu był brak przybliżenia poszczególnych postaci, kim są, jak wyglądają, jaką rolę pełnią. 

Pan Sikorski w swojej debiutanckiej książce przekazuje nam wiele uniwersalnych prawd i wskazówek, które są ważne dla naszego rozwoju. Na przykładzie głównej bohaterki pokazuje, co jest ważne i czym kierować się w życiu, by było ono lepsze.  Autor posługuje się prostym językiem i archetypowymi postaciami, dzięki temu treść jest zrozumiała i przystępnie przekazana. 

Książka jest zatem baśnią, w której zawarte są przesłania i sytuacje skłaniające do przemyśleń.  

Nie ze wszystkimi teoriami autora się zgadzałam. Jedną z nich jest podkreślanie roli rozumu, a nie instynktu zwanego też impulsem. Pan Sikorski często podkreśla wyższość rozumu nad impulsem. Uważam, że słowo "instynkt" zostało tu niezbyt fortunnie użyte i zepchnięte do roli czegoś, co nas hamuje, wprowadza w błąd, powoduje niekorzystne konsekwencje. Instynkt, to coś pozytywnego, gdyż to on ratuje zarówno nas, jak i zwierzęta przed nieszczęściem. Pozwala wyczuwać niebezpieczeństwo i w porę zareagować. Gdy zaczynamy zbyt analizować sytuację rozumem, z reguły jest za późno na podejmowanie działań. Bardziej szkodzą nam "kody", czyli programy mentalne wgrane nam poprzez wychowanie w określonym środowisku i panujące zasady, według których funkcjonujemy. I ten aspekt bardzo dobrze wybrzmiewa w tej baśni. 

I do tego rodzaju przemyśleń skłania ta książka "Księżniczka Velira", którą można nabyć jedynie w formie e-booka. Nie jest to typowa powieść fantasy, w której najważniejsze są światy przedstawione, przygoda czy rozbudowana fabuła. Baśniowa historia pełni tutaj przede wszystkim funkcję nośnika określonych idei i refleksji dotyczących ludzkiego życia zawartych jedynie 130 stronach. 

To ciekawe podejście do przekazania autorskich przemyśleń ubranych w formę baśni, a nie typowego poradnika czy wykładu. Otrzymujemy w ten sposób nie tylko zbiór porad, ale też śledzimy losy bohaterki. Każdy etap podróży Veliry symbolizuje konkretny krok w ewolucji ludzkiej świadomości, poruszając uniwersalne dylematy, z jakimi spotykamy się w życiu. Dotyczą one wewnętrznych kryzysów, poszukiwania sensu, a przede wszystkim transformacji wewnętrznej, z którymi mierzy się człowiek. Postać wróżki towarzyszącej księżniczce można uznać za alegorię naszego wewnętrznego głosu, intuicję lub przewodnika duchowego, który pomaga zrozumieć lekcje płynące z trudnych doświadczeń. Taka forma pozostawia również więcej przestrzeni na własną interpretację. Zamiast mówić odbiorcy wprost, jak powinien rozumieć życie i rozwój duchowy, książka zachęca go do wyciągania własnych wniosków.


Wydanie: I
Data premiery: 30.06.2026r.
Ilość stron: 130
E-book PDF 726 KB
Wydawca: Piotr Sikorski
Moja ocena: 4/6




wtorek, 18 sierpnia 2026

[143/26] - 2081.: "Córeczki"



"Córeczki"
Adrian Bednarek

„Nadzieja to jedno, 
a fakty coś zupełnie innego”

Moja przygoda z książkami pana Adriana Bednarka zaczęła się od dylogii „Zapomniany”, która zrobiła na mnie duże wrażenie. Jednak dopiero przy diabelskiej serii z Kubą Sobańskim poznałam jego pełny talent do tworzenia mrocznych opowieści. Nie znałam wcześniejszych jego dzieł, więc z ogromną ciekawością sięgnęłam po wznowienie powieści „Córeczki”, która miała swoją pierwszą premierę miała 9 października 2019r. W posłowiu autor wspomniał, że w drugim wydaniu, które ukazało się w tym roku, udynamicznił historię bohaterek, a to, co było zbędne i niepotrzebnie spowalniało akcję, zostało usunięte. Widać to po objętości, która teraz jest Nie mam porównania pod tym względem, bo nie czytałam pierwotnego wydania.

„Córeczki” to thriller który skupia się na emocjonalnym rdzeniu opowieści. Pan Adrian Bednarek osadził ją w swojej rodzinnej Częstochowie, gdzie żyją dwie kobiety, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. 

Ewa chciała być policjantką, ale nie zdołała zrealizować swoich marzeń i teraz prowadzi butik, próbując żyć w rytmie codzienności i jednocześnie rozprawić się z traumatycznym doświadczeniem z dzieciństwa. 

Pola porzuciła studia medyczne i utrzymuje się z lekcji pole dance, balansując między ambicjami a rzeczywistością. To osoba, którą trudno było mi polubić. Jej osobowość, podejście do ludzi, manipulowanie nimi i wykorzystywanie wzbudzało we mnie niechęć do tej postaci. 

Na początku wydawać się może, że nic ich nie łączy, bo dzieli je niemal wszystko: wiek, temperament, doświadczenia, sposób patrzenia na świat. Ale to tylko pozory, bo okazuje się, że punktem wspólnym jest ich przeszłość.

Łączy je Strach na Wróble, zamaskowany morderca, który w odstępie dziesięciu lat zniszczył ich rodziny. Kiedy Ewa przypadkiem natrafia na trop prowadzący do mordercy, nie waha się poprosić Poli o pomoc. Wspólnie wchodzą w śledztwo, które nie tylko odsłania kolejne warstwy tajemnicy, lecz także zmienia je same — ich relację, ich sposób myślenia, ich gotowość do przekraczania własnych granic.

W powieści „Córeczki” widać wyraźnie, że pan Bednarek postawił na psychologiczny aspekt historii. Jej akcja nie pędzi na złamanie karku, lecz rozwija się spokojnie, choć nie brakuje  zwrotów akcji. To historia, której tempo wzrasta powoli, tworząc napięcie i stwarzając okazję do  podążania za kolejnymi tropami, jakie kobiety odkrywają. Obie te postacie zostały świetnie wykreowane pod względem ich charakteru, ale też wewnętrznych dylematów i relacji międzyludzkich. Szczególnie mocno wybrzmiewają w niej układy między córką i matką. Zarówno Ewa, jak i Pola nie mają ojców, natomiast ich relacje z matkami są bardzo odmienne. Wystarczy wspomnieć, że Pola nazywa swoją rodzicielkę suką. To daje obraz jej podejścia do kobiety, z którą łączą ją rodzinne więzi. Żadna z nich nie zyskała mojej sympatii, chociaż bardziej skłaniałam się do osobowości Ewy, niż jej młodszej koleżanki.

Atmosfera książki jest gęsta, mroczna, konsekwentna, chociaż powstaje powoli, niczym mgła, która niepostrzeżenie wnika w zakamarki ulic. Jednak nie od razu w nią wsiąknęłam, bo pierwsze rozdziały, po emocjonalnym prologu, toczą się spokojnie, niczym powieść obyczajowa. Jednak im dalej podążałam za działaniami kobiet, tym bardziej byłam ciekawa, jak to się skończy. Wszystko zaczyna toczyć się bardziej dynamicznie, gdy Ewa i Pola wpadają na trop mordercy, który na zawsze zmienił ich życie. Pan Adrian Bednarek buduje napięcie stopniowo, nie pozwalając w pełni odetchnąć, dopóki nie zostanie rozwiązania sprawa związana ze Strachem na Wróble.

„Córeczki” to dobry thriller psychologiczny, w którym traumie łączy bardziej niż więzy krwi. Wprawdzie nic na razie nie jest w stanie przebić serii z Kubą Sobańskim, bo panuje tutaj zupełnie inny klimat i inne emocje, ale tych także w niej nie brakuje. Uważam, że wznowienie tej powieści było bardzo dobrym zabiegiem, gdyż dało mi to możliwość poznania tej historii. Autor, wracając po czasie do tej opowieści, pokazał, że niektóre historie nie tracą swojej mocy i nawet po latach potrafią wzbudzać emocje, niepokój i skłaniać do refleksji. 

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem


Wydanie: II
Data premiery: 29.05.2026
Ilość stron: 466
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8423-553-9
Wydawnictwo: Zaczytani
Moja ocena: 5/6

czwartek, 6 sierpnia 2026

[138/26] - 2076.: "Szmaragdowa ważka"


"Szmaragdowa ważka"
Alicja Flis

"Rozstania są zawsze bolesne.
Bez względu na to, czy żyło się z kimś kilka miesięcy, czy kilka lat, 
ból jest zawsze taki sam.”

Naszym życiem często rządzi przypadek, co z reguły traktujemy jako zwykły zbieg okoliczności. Nie zastanawiamy się, jak wielki wpływ ma on na nasze decyzje i przyszłość. Jedno spotkanie, jedno słowo czy zdarzenie może zmienić wszystko. Pani Alicja Flis pokazuje w swojej powieści „Szmaragdowa ważka”, że jedno przypadkowe spotkanie wystarczy, aby całkowicie odmienić los bohaterów i zapoczątkować wydarzenia, których nikt nie był w stanie przewidzieć.

Tak zdarzyło się w życiu Julii – młodej lekarki z Polski, która odzyskuje świadomość w szpitalnej rzeczywistości we Florencji. Nie rozumie tego, co tu robi i dlaczego tu się znajduje. Wkrótce przypomina sobie, że porzucił ją jej ukochany mężczyzna, a ona próbowała popełnić samobójstwo. Na szczęście obsługa hotelu w samą porę zaalarmowała pogotowie i udało się dziewczynę uratować. To sprawiło, że ścieżki jej życia splatają się z Sandrą, która ma za sobą trudną przeszłość, ale zupełnie inaczej, niż Julia, radzi sobie z przeciwnościami losu. Te dwie młode kobiety razem pokonują pojawiające się na ich drodze przeszkody i niebezpieczeństwa. Są osobami, wokół których toczy się fabuła, ale nie tylko one odgrywają tutaj ważne role. Równie ważną postacią jest Thomas – mężczyzna, z którym była Julia. Gdy poznajemy jego perspektywę, wówczas okazuje się, że nie wszystko jest takie, jak wyglądało to na początku, gdy zaczęliśmy poznawać tę historię.

Często o kiepskich produkcjach literackich jest głośno, a te, które warto poznać, pozostają w cieniu innych, okrzyczanych dzieł. Uważam, że książka pani Alicji Flis zasługuje na uwagę i Trudno mi określić, dlaczego było i jest o niej cicho. Książka miała swoją premierę ponad dwa lata temu, ale ja dopiero w tym roku miałam ja okazję poznać.  Z opisu na okładce trudno wywnioskować o czym jest powieść. Przekonała mnie kwestia miłości, która wraz z nienawiścią może tworzyć emocjonalny, burzliwy taniec.

W każdej swojej powieści autorka zabiera swoich czytelników w inny rejon świata, gdyż uwielbia podróże, które są inspiracją dla pisania nowych historii. Miałam okazje poznać jej świetną powieść „Złudzenia”, której akcja działa się w Rzymie, oraz „Pocałunek Boga”, która zabrała nas na piękną, słoneczną Maderę. Tym razem ponownie odwiedzamy Włochy, ale inny ich region, a mianowicie Toskanię pachnąca winnicami, gajami oliwnymi, zachwycającymi wzgórzami i urokliwymi zachodami słońca. Pobyt pisarski w tej przepięknej krainie dostarczył jej niezapomnianych chwil, które postanowił oddać w swojej książce „Szmaragdowa ważka”. Jej akcja jest wprawdzie fikcją literacką, ale wrażenia oraz miejsca są prawdziwe.

„Szmaragdowa ważka” okazała się bardzo wciągającą historią, która od razu wrzuca nas w zagadkową sytuację i skomplikowane relacje międzyludzkie, ale też aurę tajemnicy i intrygi. Byłam zaskoczona rozwojem sytuacji, która płynie lekko, ale też dostarcza emocji. Autorka umiejętnie buduje napięcie, stopniowo odsłaniając przed nami kolejne elementy układanki. Nie jest to jednak typowy thriller czy sensacja. Przede wszystkim zaznacza się powieść obyczajowa, ale z wyraźnie zarysowanym wątkiem psychologicznym i sensacyjnym, ale też miłosnym. Wyraźnie widać, jak łatwo można ulec manipulacji i jak trudno dostrzec zło ukrywające się pod maską czułości, troski i miłości. To daje różnorodność wrażeń i skutecznie absorbuje uwagę. Były też sytuacje, gdy dziwiło mnie, że Julia nie domyśla się prawdy, ale z drugiej strony nie miałam problemu z wniknięciem w jej psychikę. Pani Alicja Flis potrafi doskonale oddać nastrój postaci, zarówno głównej, jak i tych pobocznych. 

Skutki  wyborów prowadzą bohaterów przez splot różnych wydarzeń, których kreatorem okazuje się przypadek. To właśnie on sprawia, że losy bohaterów biegną w sposób nieprzewidywalny, a kolejne zdarzenia prowadzą do odkrywania prawdy skrywanej za pozorami. To historia pełna emocji, tajemnic i nieoczekiwanych zwrotów akcji, która zaangażowała mnie od pierwszej strony. Cieszę się, że w końcu po nią sięgnęłam, i mam nadzieję, że dzięki tej recenzji więcej osób zwróci uwagę na tę nieco zapomnianą, a zdecydowanie wartą poznania książkę.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem


Wydanie: I
Data premiery: 31.05.2024r.
Ilość stron: 410
Wymiary: 148 x 210 mm
Okładka: Miękka
ISBN 978-83-8011-362-6
Moja ocena: 6/6


poniedziałek, 3 sierpnia 2026

[137/26] - 2075.: "Idę po Ciebie"

 


"Idę po Ciebie"
Wojciech Wójcik

„Ludzie nie uciekają przed końcem odsiadki.
Chyba, że mają naprawdę ważne powody.”

Czasami człowiek jest tak zdesperowany, że podejmuje decyzje, które nie zawsze można logicznie wyjaśnić i zrozumieć. Taka sytuacja wydarzyła się w powieści „Idę po Ciebie”, która pociągnęła za sobą kolejne wydarzenia angażując w to wiele osób i pozostawiając za sobą także ofiary.

Wszystko zaczyna się od wizyty bezdomnego alkoholika Ludwika Fettnera na szczecińskiej komendzie policji, na którym od dwóch miesięcy praktykuje dwudziestoczteroletnia Iga Kostrzewa. Zeznania starszego pana pozostają początkowo zignorowane, gdyż policjanci wiedzą, że wcześniej wielokrotnie zgłaszał on i informacje, które nie miały żadnej wartości. Tym razem mężczyzna twierdzi, że na znanego gangstera Gerarda „Choinę” Choińskiego został wydany wyrok śmierci.

Gerardowi Choińskiemu do końca odsiadki, za popełnione siedem lat temu czyny, pozostały niecałe trzy miesiące. Jednak on nie zamierza czekać dłużej i podejmuje decyzję o ucieczce z więzienia. Swój plan realizuje podczas pracy na cmentarzu w Darłowie. Wykorzystując dogodną sytuację, ucieka zabijając współwięźnia i ciężko raniąc funkcjonariusza Służby Więziennej. Rozpoczynają się intensywne poszukiwania niebezpiecznego przestępcy, a dodatkowo znika także Fettner, który może mieć ważne informacje na temat całej sprawy.

Książki pana Wojciecha Wójcika należą do tych, po które sięgam zawsze z ciekawością i bez dłuższego zastanawiania się. To trzecia książka tego autora, którą przeczytałam i która mnie nie zawiodła. Za każdym razem akcja toczyła się w innym miejscu. Tym razem podążamy razem z bohaterami po ulicach Szczecina i jego okolicach. 

Autor od początku stopniowo buduje napięcie i stawia przed nami wiele pytań, które przez większą część fabuły pozostają bez odpowiedzi. Ujawnia bowiem tylko tyle, ile w danym momencie powinniśmy wiedzieć układając precyzyjnie kolejne elementy historii. Prowadzi nas przez różne miejsca Pomorza Zachodniego ukazując zarówno desperacką ucieczkę „Choiny” jak i działania policji oraz prywatne życie Igi, która jest jedną z głównych bohaterek powieści.

Fabuła oparta jest na tych dwóch postaciach i głównie znamy ich kolejne kroki. Intrygującą postacią jest niewątpliwie uciekający gangster, który wyraźnie zmierza do sobie wiadomego celu i z konkretnym planem. Jego motywy pozostają tajemnicą niemal do końca. 

Prym jednak wiedzie Iga Kostrzewa, która wspierana jest przez swojego ojca – emerytowanego policjanta. Młoda stażystka stanowi tutaj oś, wokół której dzieją się poszczególne epizody. 

Narracja jest prowadzona wprawdzie w trzeciej osobie, ale nie wiemy dokładnie, co kieruje innymi osobami, które pojawiają się w trakcie splotu różnych sytuacji. Jedynie tylko w przypadku Igi wiemy, co ona myśli i jakie są motywy podejmowanych decyzji. 

„Idę po Ciebie” to dobrze napisany, zaplanowany i zrealizowany thriller kryminalny, który czyta się momentami z zapartym tchem. Pan Wójcik prowadzi akcję bez zbędnych wyjaśnień, stawiając na dynamikę wydarzeń. Dzięki temu czas przy tej ponad pięćset stronicowej powieści minął mi szybko i w żadnym momencie nie czułam znużenia. Nie ma po prostu ku temu powodów. Po kryminałach tego autora, które przeczytałam wcześniej takich jak „Szanta” i „Kapsuła” powieść „Idę po Ciebie” uważam za najlepszą z nich. Ma ona bowiem szybsze tempo, częste zwroty akcji i kilka wątków, które razem tworzą emocjonalną, wciągającą historię.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 


Wydanie: I
Data premiery: 02.06.2026r.
Ilość stron: 544
Wymiary: 140 x 205 mm
Okładka: Miękka ze skrzydełkami
ISBN 978-83-8335-848-2
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 6/6



piątek, 31 lipca 2026

[136/26] - 2074.: „Wyrwana z przepaści”



„Wyrwana z przepaści”
Irene Sturm

„Uderzenie się goi wcześniej czy później, 
ale słowa na długo pozostają w pamięci…”

Czasami już sam tytuł książki podpowiada, jakiej historii możemy się spodziewać. „Wyrwana z przepaści” brzmi jak opowieść o walce z przeciwnościami losu, bólu, ale także nadziei na lepsze jutro. Z takim nastawieniem rozpoczęłam lekturę najnowszej książki Irene Sturm.

Jarka swoje dotychczasowe życie poświęciła nauce, więc gdy dostała propozycję pozostania na uczelni jako pracownik naukowy, nie wahała się ani chwili. Po obronie habilitacji dostała możliwość wyjazdu do Stanów Zjednoczonych w ramach wymiany naukowej.  Wkrótce do kraju za wodą lecą pozostałe bohaterki, ale każda z innego powodu.

„Wyrwana z przepaści” to spokojna, niespieszna opowieść o kobietach, które po życiowych zawirowaniach próbują odnaleźć własną drogę i zbudować dla siebie bezpieczną przyszłość. Autorka skupia się na losach trzech spokrewnionych bohaterek sióstr Orszi i Nerysy oraz ich kuzynki o imieniu Jarka. 

Powieść ma  kameralny charakter i właściwie jest opowiadaniem, gdyż nie jest zbyt obszerna.  Liczy sobie zaledwie 100 stron, ale wydrukowana małą czcionką sprawia, że jest dużo tekstu. Pani  Irene Sturm nie stawia w niej na spektakularne zwroty akcji, lecz na ukazanie tego, czego doświadczyły bohaterki i jak potoczyły się ich losy dalej. Robi to w specyficzny sposób, dla mnie nieco chaotyczny i zbyt suchy, bez emocji. Tytuł wskazuje na jakąś poruszającą historię, bardziej dramatyczne sceny, wgłębienie się w psychikę, ale nic z tych elementów nie było wyczuwalne. Raczej wszystko przebiega w formie przedstawienia wydarzeń poprzez rozmowy między Jarką i Orszi, oraz listy wysyłane do Orszi przez Nerysę. 

Niestety, po lekturze pozostał u mnie niedosyt i muszę przyznać, że książka mnie rozczarowała. Tytuł „Wyrwana z przepaści” sugeruje historię pełną silnych emocji, trudnych doświadczeń i wewnętrznych przemian bohaterek. Spodziewałam się opowieści, która pozwoli mi głębiej wejść w ich świat i lepiej zrozumieć to, co przeżyły. Tymczasem emocje zostały nakreślone bardzo oszczędnie, przez co trudno było mi w pełni zaangażować się w ich losy.

Autorka nie poświęca też wiele miejsca opisom. Brakuje szerszego wprowadzenia do poszczególnych sytuacji, a informacje o bohaterkach są podawane bardzo skąpo. Właściwie nie wiemy, jak wyglądają, ile mają lat ani wielu innych szczegółów, które pomogłyby lepiej je poznać. Wszystko zostało przedstawione w bardzo oszczędnej formie, co sprawiło, że nie potrafiłam nawiązać z bohaterkami bliższej więzi.

Dodatkowo zmieniająca się narracja wprowadzała pewne poczucie nieuporządkowania. Przeskoki między narracją pierwszo- i trzecioosobową nie zawsze były dla mnie płynne, przez co momentami lektura stawała się trudniejsza w odbiorze. Liczyłam na bardziej emocjonalną, dopracowaną pod względem psychologicznym historię, która pozwoliłaby mi mocniej przeżyć losy bohaterek. Niestety tym razem nie znalazłam w tej opowieści tego, czego oczekiwałam.

Miałam już okazję przeczytać jedną książkę pani Irene Sturm pt. „Malachitowy bursztyn”, w której dominującym elementem były dialogi. Teraz jest podobnie, bo to one są osią fabuły z których wysnuwa się historia o trzech kobietach, które pragną po prostu być szczęśliwe.  


Książkę przeczytałam w ramach współpracy z w wydawnictwem



Wydanie: I
Data premiery: 29.04. 2026
Ilość stron 104
Okładka: miękka
Wymiary: 148 x 210 mm
ISBN 978-83-8011-615-3
Wydawnictwo WFW
Moja ocena: 3/6

poniedziałek, 27 lipca 2026

[134/26] - 2072.: "Pani Zwycięstwa"


"Pani Zwycięstwa"
Paweł Fleszar

„przypadek może ci odmienić całe życie”

Zanim zaczęłam czytać „Panią Zwycięstwa”, niewiele wiedziałam o historii pucharu zwanego "Złota Nike". To legendarne trofeum mistrzostw świata w piłce nożnej, przyznawane zwycięzcom Mundialu przez czterdzieści lat. Przedstawiało boginię zwycięstwa Nike i przez dekady było symbolem największego piłkarskiego triumfu. Jego losy mogłyby posłużyć za scenariusz sensacyjnego filmu, gdyż do dziś nie wiadomo,  gdzie obecnie się znajduje.  Podczas II wojny światowej trofeum ukrywano przed okupantami, w 1966 roku zostało skradzione w Londynie i odnalezione dzięki przypadkowi oraz psu o imieniu Pickles, a po kolejnej kradzieży w Brazylii w 1983 roku zaginęło bez śladu. Nic więc dziwnego, że właśnie wokół tej tajemnicy pan Paweł Fleszar postanowił zbudować oś swojej powieści pt.: „Pani Zwycięstwa”, której okładka przedstawia to zaginione trofeum. Zanim jednak dojdziemy wraz z bohaterami do momentu, gdy zaczyna ono odgrywać istotną rolę w ich losach, poznajemy Maćka i Karolinę, których życie odmieniło pewne przypadkowe zdarzenie.

Wszystko zaczyna się w kwietniu 2004, gdy podczas spaceru nad Wisłą Maciej i Karolina natrafiają na ciało z poderżniętym gardłem, a przypadkowe odkrycie wciąga ich w międzynarodową intrygę, której stawką jest bezcenny artefakt. W trakcie podążania za kolejnymi odkrywanymi przez nich śladami, dowiadują się, że nieboszczyk miał na klatce piersiowej niezwykły tatuaż.

Dwanaście lat później Maciek próbuje żyć dalej, gdy poznaje charyzmatyczną Agnieszkę, zawodniczkę drużyny siatkarskiej, z którą wkrótce łączą go uczuciowe więzy. Nie jest mu dane cieszyć się szczęściem, gdyż wkrótce powraca sprawa sprzed lat i demony przeszłości nie pozwalają mu o sobie zapomnieć.

„Pani Zwycięstwa” to powieść wielowątkowa złożona z kilku gatunków: kryminału, sensacji i romansu, chociaż nie jest to element dominujący. Bohaterowie wciąż wpadają w kłopoty i wówczas akcja jest ciekawa i dynamiczna. Natomiast są też przestoje, dłuższe rozmowy i informacje o piłce, zawodnikach, zespołach piłkarskich, meczach i oczywiście Mundialu. Pojawia się też siatkówka, którą ja wolę od piłki nożnej, ale to ta druga dyscyplina zdecydowanie wiedzie tu prym.

Pan Fleszar wykazał się przy tym imponującą wiedzą na temat piłki nożnej i jej historii. W powieści znalazło się wiele ciekawostek oraz odniesień do autentycznych wydarzeń ze świata futbolu, ale również pokazują pasję autora do tej tematyki. Sportowe wątki zostały dopracowane, a liczne ciekawostki i historyczne odniesienia sprawiają, że fabuła zyskuje dodatkową głębię. Dzięki temu nawet osoby niezainteresowane na co dzień futbolem mogą znaleźć tu wiele interesujących informacji. Mnie jednak bardziej interesowała sprawa słynnego trofeum, które w pewnym momencie zaczyna być bardziej odczuwalna.

„Pani Zwycięstwa” jest czwartą powieścią Pawła Fleszara, którą miałam okazję przeczytać. Wszystkie poznałam w formie e-booków i każda z nich wyróżniała się ciekawym pomysłem oraz wciągającą fabułą. Tym razem jednak potrzebowałam więcej czasu, aby w pełni zaangażować się w historię. Najbardziej interesował mnie wątek związany ze Złotą Nike tymczasem przez sporą część książki pozostaje on na dalszym planie, ustępując miejsca rozbudowanym rozważaniom i informacjom dotyczącym piłki nożnej. Taką sprawą, która również była interesująca, ale zbyt słabo wyeksponowana, dotyczyła siostry Agnieszki, o której ona wspomina mimochodem, ale też związek między nią i Maćkiem. Tym, jak potoczyły się losy tej relacji i wyjaśnienia niektórych zdarzeń, byłam nieco zawiedziona i skołowana. Zabrakło mi bardzie dynamicznej akcji, szybszych zwrotów sytuacyjnych i  dopiero w końcowych rozdziałach akcja nabiera takiego tempa, jakiego oczekiwałam od początku. Pojawia się więcej napięcia, ekspresji i zwrotów akcji, ale zaraz potem jest nieoczekiwany koniec, jakby nie wszystko jeszcze wybrzmiało w tej fabule. Zakończenie ma charakter otwarty, jakby nagle przerwanej akcji, pozostawiając nam pole na domysły dotyczące ciągu dalszego sceny. 

Mimo tych zastrzeżeń „Pani Zwycięstwa” pozostaje interesującym połączeniem kryminału, sensacji i sportowej historii opartej na autentycznej legendzie. To książka dla osób, które lubią, gdy fikcja literacka splata się z prawdziwymi wydarzeniami, a tajemnice sprzed lat prowadzą do odkryć mających wpływ na współczesność.  


Wydanie: I
Data premiery: 17.06.2026r.
Ilość stron: 368
Okładka: miękka
Wymiary wersji drukowanej: 205 x 104 mm
E-book PDF 2,15 MB
ISBN: 978-83-8250-654-9
Moja ocena: 4/6

zdjęcie z profilu autora na FB Paweł Fleszar

Gatunki

E - booki (76) Jin shin jyutsu (1) Klasyka anglosaska (1) LGBT (10) Leksykon (4) Medycyna holistyczna (9) New Adult (25) OOBE (10) Opowieści o miłości (31) Pod moim patronatem (73) Qigong (2) Romans z pazurkiem (1) Tantra (1) Tao (3) Tetralogia (4) Tradycyjna Medycyna Chińska (6) Young Adult fiction (2) angelologia (13) astrologia (28) astrologia chińska (2) astrologia medyczna (1) astrologia wedyjska (3) autobiografie (9) dywinacja (3) erotyk (71) erotyk psychologiczny (4) erotyk sportowy (3) eseje (8) ezoteryka (64) fantastyka religijna (2) fantasy (34) fantasy historyczne (6) fantasy young adult (7) felietony (1) feng shui (2) high fantasy (1) historia (14) historia Polski (3) historie prawdziwe (27) homeopatia (6) horoskop (9) joga (13) k-drama (1) kalendarz (14) kartomancja (2) karty (15) klasyka literatury (5) klasyka romansu (1) klerykal fiction (1) komedia kryminalna (14) komedia romantyczna (11) komiks (1) kryminał (132) kryminał futurystyczny (3) kryminał erotyczny (2) kryminał fantasy (2) kryminał rerto (5) kryminał retro (14) kryminał z obyczajem (7) kryminał z romansem (22) kuchnia meksykańska (1) kuchnie świata (3) kurs (8) legendy (4) literatura dla dzieci (6) literatura faktu (37) literatura historyczna (13) literatura kobieca (43) literatura motywacyjna (24) literatura młodzieżowa (34) literatura obozowa (6) literatura obyczajowa (212) literatura obyczajowa z elementami fantasy (7) literatura obyczajowa z elementami kryminalnymi (37) literatura obyczajowa z elementami metafizycznymi (11) literatura obyczajowa z elementami psychologicznymi (13) literatura obyczajowa z elementami sensacyjnymi (10) literatura piękna (6) literatura polska (463) literatura przygodowa z elementami historycznymi (3) literatura psychologiczna (13) literatura sciene fiction (3) literatura sensacyjna (15) literatura szpiegowska (2) literatura światowa (119) magia (48) medcyna mitochondrialna (1) mediumizm (2) medycyna biomolekularna (2) medycyna chińska (12) medycyna energetyczna (7) medycyna funkcjonalna (4) medycyna informacyjna (2) medycyna ludowa (1) medycyna molekularna (1) medycyna naturalna (46) medycyna żywieniowa (4) mity (4) moje rozczarowanie (2) moje spostrzeżenia (1) nie polecam (2) nowela (2) numerologia (10) obyczajowa (13) obyczajowa YA (2) obyczajowa z elementami sensacyjnymi (7) obyczajowa z romansem (59) obyczajowa z romansem i thrillerem (5) oparte na faktach (13) opowiadania (1) opowiadanie (46) opowiadanie duchowe (16) pielęgnacja urody i ciała (2) plany czytelnicze (37) podróże (13) podróże astralne (5) podsumowanie (15) podsumowanie 2026 (5) podsumowanie miesiąca (31) podsumowanie roku (7) polityka (3) polscy autorzy (11) polska autorka (530) polski autor (661) polskie książki (574) poradnik (184) poradnik kosmetyczny (1) poradnik kulinarny (24) poradnik zdrowia (12) porady (1) powieść (146) powieść drogi (5) powieść duchowa (4) powieść fantasy (18) powieść grozy (2) powieść historyczna (41) powieść jednotomowa (82) powieść kryminalna (10) powieść obyczajowa (84) powieść obyczajowa z rozwojem duchowym (1) powieść przygodowa (12) powieść przygodowo - fantastyczna (8) powieść psychologiczno-duchowa (2) powieść romantyczna (2) powieść science fiction (4) powieść sensacyjna (30) powieść surrealistyczna (2) powieść z elementami grozy (3) powieść z elementami paranormalnymi (4) powieść z humorem (5) praca z energią (12) praca zbiorowa (14) praktyka duchowa (14) praktyki magiczne (1) przesłania (14) psychoenergetyka (1) psychologia (37) psychologia duszy i umysłu (1) psychologia osobowości (9) psychoterapia (4) publicystyka (14) publikacja (4) radiestezja (6) realizm magiczny (3) refleksje (9) reportaże (6) reverse romance (2) romans (354) romans LGBT (2) romans New Adult (12) romans YA (21) romans age gap (13) romans biurowy (8) romans erotyczny (69) romans fantasy (10) romans historyczny (40) romans i magia (6) romans i sensacja (39) romans kryminalno-obyczajowy (1) romans kryminalny (3) romans mafijny (70) romans obyczajowy (13) romans podróżniczy (2) romans psychologiczny (5) romans sportowy (13) romans wojenny (1) romans z wątkiem kryminalnym (7) romans średniowieczny (1) romantasy (5) rozwój duchowy (159) rozwój osobisty (4) rośliny lecznicze (9) sensacja (22) sensacja i erotyk (33) tarot (15) techniki uzdrawiania (32) technothriller (1) teologia (3) teozofia (1) terapia energetyczna (23) terapie naturalne (75) thriller (56) thriller kryminalny (16) thriller YA (2) thriller erotyczny (4) thriller historyczny (4) thriller kryminalny (1) thriller obyczajowy (2) thriller psychologiczny (42) trailer (1) trylogia (87) turystyka (14) urban fantasy (3) uzdrawianie (74) wegetarianizm (9) wiedza duchowa (3) wiedza medyczna (2) wiedza tajemna (25) wróżby (29) wygrane (7) wywiady (8) young adult (18) z historią w tle (60) z magią w tle (1) z religią w tle (2) zbiór opowiadań (23) zdrowie (294) znaki zodiaku (3) świadome śnienie (8) świąteczne nastroje (5)