„Copycat”
Mieczysław Gorzka
„Swojego strachu nie ma co się bać,
bać się trzeba tylko strachu przed obcymi”
Na nasze życie wpływają różne czynniki, a jednym z ważniejszych są doświadczenia, które przeżyliśmy w dzieciństwie, ale też takie, które przydarzyły się w dorosłym życiu. Na takim motywie oparta jest najnowsza powieść pana Mieczysława Gorzki pt.: „Copycat”. Jej bohaterowie: Agnieszka, Robert i Marek mają za sobą wydarzenia, które na zawsze zmieniły ich życie. Każde z nich inaczej radzi sobie z tym, co wydarzyło się w przeszłości. Wszyscy troje otarli się o śmierć lub mieli z nią bezpośredni kontakt.
Skromna, ale sugestywna grafika okładki i oryginalny książki przyciąga wzrok i intryguje. Copycat oznacza osobę, która wzoruje się na dokonaniach konkretnego przestępcy posługując się schematem działań, które kopiuje w swoich zbrodniach. W powieści to określenie odnosi się do naśladowcy Bestii ze Środy Śląskiej, z którą miała do czynienia Agnieszka Dudek w wieku 13 lat. Była blisko śmierci. Uratowana w ostatniej chwili.
Marek Rosiński, jej rówieśnik i najbliższy przyjaciel również poczuł śmiertelny oddech. Jego ojciec był policjantem i zginął tragicznie, a dwa lata temu stracił ukochaną narzeczoną. Dziś Marek jest policjantem w stopniu komisarza, ale niewyjaśnione sprawy z przeszłości wciąż są w nim obecne.
Trzeci z bohaterów to Robert Wójtowicz - słynnym fotograf i współwłaściciel agencji reklamowej. Nie udziela się jednak czynnie w jej prowadzeniu, bo bardzo rzadko wychodzi z domu. Każde przekroczenie progu tego bezpiecznego azylu i przebywanie na zewnątrz budzi w nim paraliżujący strach. To nie jedyna jego fobia, bo ma ich pokaźną ilość. Do tego stopnia opanowały one jego życie, że nawet w kuchni używa tylko papierowych, jednorazowych naczyń. Pojawiły się one dwa lata temu, gdy została zamordowana jego sekretarka, a on był głównym podejrzanym. Teraz jest sąsiadem Agnieszki, którą od początku jest zafascynowany i często ją obserwuje ze swojego okna. Ona zresztą też jest zaintrygowana nowym sąsiadem, widząc jego dziwne zachowania.
To tylko mały zarys tego, od czego zaczyna się fabuła książki „Copycat”. Te trzy postacie są wiodące i to z ich perspektywy poznajemy kolejne wydarzenia. Narracja jest wprawdzie prowadzona w trzeciej osobie, ale znamy tylko postępowanie tych osób. To sprawia, że nie wszystko jest nam wiadome, więc napięcie nabiera coraz mocniejszego akcentu.
Stopniowo poznajemy ich przeszłe wydarzenia, ale też wewnętrzne dylematy. Autor bowiem zgrabnie prowadzi poszczególne wątki odsłaniając ważne epizody, które wpłynęły na ich życie. Każde z nich inaczej radzi sobie z tym, co wydarzyło się w przeszłości i wydaje się, że normalność powoli wkracza do ich codzienności. Szczególnie dotyczy to Marka i Agnieszki, bo najgorzej sytuacja wygląda u Roberta, ale i on wpada w pewną schematyczność swojego funkcjonowania.
Ten pozorny spokój burzy znalezienie w lesie ciała prostytutki. Wydaje się, że nie ma to nic wspólnego z przeszłością bohaterów, ale kolejne ofiary wskazują na to, że ktoś wyraźnie naśladuje zbrodnie dokonywane przez mordercę ze Środy Śląskiej.
Książka od pierwszych stron trzyma w napięciu, zaskakuje zwrotami akcji, ale też pozwala od czasu do czasu na spokojniejsze chwile. Pan Gorzka przybliża wydarzenia poprzez dłuższe opisy i przemyślenia bohaterów, ale to nie spowalnia tempa, a wręcz przeciwnie, pozwala lepiej zrozumieć ich motywacje i emocje. A emocji tutaj nie brakuje, zwłaszcza w drugiej połowie książki. Są one wyraźnie zaznaczone także w tytułach rozdziałów, które nazwane zostały konkretnymi stanami emocjonalnymi. Nie ma tu zbędnych słów ani scen, które jedynie „zapychają” fabułę.
Dużym atutem książki jest również psychologiczna warstwa historii. Bohaterowie nie zaczynają swojej opowieści z czystą kartą – każde z nich niesie własny bagaż doświadczeń. Ich lęki, wspomnienia i sposób radzenia sobie z traumą mogą być równie ważne jak samo śledztwo.
Każdy element jest istotny, a całość tworzy spójny, psychologicznie wiarygodny obraz ludzi próbujących żyć mimo ciężaru przeszłości. Nawet pozornie drobne informacje mogą mieć znaczenie, dlatego podczas lektury warto zwracać uwagę na szczegóły. Dzięki temu napięcie nie jest efektem tylko i wyłącznie z nagłych zwrotów akcji, ale również z poczucia, że coś, co przeczytaliśmy kilka rozdziałów wcześniej, może za chwilę nabrać zupełnie innego znaczenia.
„Copycat” to jeden z takich thrillerów kryminalnych, w których rozwiązanie zagadki nie jest ostatecznym końcem. Gdy już wiemy, kto jest tytułowym copycatem, czujemy ulgę, ale okazuje się, że autor ma dla nas jeszcze jedną, szokującą niespodziankę. I to jest ten element, który domyka całość.
Miałam już wcześniej możliwość poznania dwóch książek pana Mieczysława Gorzki. Trzy lata temu był to kryminał pt.: "Poszukiwacz zwłok” i „Lilie". Każda z nich należała do innej serii i poznałam tylko po jednym tomie z każdej z nich. Teraz wszystko wskazuje, że „Copycat” jest jednotomową historią. Sprawa została rozwiązana, ale towarzyszące jej wątki mogłyby z powodzeniem mieć swoją kontynuację.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z PR Media i wydawnictwem
Wydanie: I
Data premiery: 12.08.2026
Ilość stron: 424
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 135 x 215 mm
ISBN: 978-83-8382-915-9
Wydawnictwo Czarna Owca
Moja ocena: 6/6








































