Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ze sportem w tle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ze sportem w tle. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lipca 2026

[134/26] - 2072.: "Pani Zwycięstwa"


"Pani Zwycięstwa"
Paweł Fleszar

„przypadek może ci odmienić całe życie”

Zanim zaczęłam czytać „Panią Zwycięstwa”, niewiele wiedziałam o historii pucharu zwanego "Złota Nike". To legendarne trofeum mistrzostw świata w piłce nożnej, przyznawane zwycięzcom Mundialu przez czterdzieści lat. Przedstawiało boginię zwycięstwa Nike i przez dekady było symbolem największego piłkarskiego triumfu. Jego losy mogłyby posłużyć za scenariusz sensacyjnego filmu, gdyż do dziś nie wiadomo,  gdzie obecnie się znajduje.  Podczas II wojny światowej trofeum ukrywano przed okupantami, w 1966 roku zostało skradzione w Londynie i odnalezione dzięki przypadkowi oraz psu o imieniu Pickles, a po kolejnej kradzieży w Brazylii w 1983 roku zaginęło bez śladu. Nic więc dziwnego, że właśnie wokół tej tajemnicy pan Paweł Fleszar postanowił zbudować oś swojej powieści pt.: „Pani Zwycięstwa”, której okładka przedstawia to zaginione trofeum. Zanim jednak dojdziemy wraz z bohaterami do momentu, gdy zaczyna ono odgrywać istotną rolę w ich losach, poznajemy Maćka i Karolinę, których życie odmieniło pewne przypadkowe zdarzenie.

Wszystko zaczyna się w kwietniu 2004, gdy podczas spaceru nad Wisłą Maciej i Karolina natrafiają na ciało z poderżniętym gardłem, a przypadkowe odkrycie wciąga ich w międzynarodową intrygę, której stawką jest bezcenny artefakt. W trakcie podążania za kolejnymi odkrywanymi przez nich śladami, dowiadują się, że nieboszczyk miał na klatce piersiowej niezwykły tatuaż.

Dwanaście lat później Maciek próbuje żyć dalej, gdy poznaje charyzmatyczną Agnieszkę, zawodniczkę drużyny siatkarskiej, z którą wkrótce łączą go uczuciowe więzy. Nie jest mu dane cieszyć się szczęściem, gdyż wkrótce powraca sprawa sprzed lat i demony przeszłości nie pozwalają mu o sobie zapomnieć.

„Pani Zwycięstwa” to powieść wielowątkowa złożona z kilku gatunków: kryminału, sensacji i romansu, chociaż nie jest to element dominujący. Bohaterowie wciąż wpadają w kłopoty i wówczas akcja jest ciekawa i dynamiczna. Natomiast są też przestoje, dłuższe rozmowy i informacje o piłce, zawodnikach, zespołach piłkarskich, meczach i oczywiście Mundialu. Pojawia się też siatkówka, którą ja wolę od piłki nożnej, ale to ta druga dyscyplina zdecydowanie wiedzie tu prym.

Pan Fleszar wykazał się przy tym imponującą wiedzą na temat piłki nożnej i jej historii. W powieści znalazło się wiele ciekawostek oraz odniesień do autentycznych wydarzeń ze świata futbolu, ale również pokazują pasję autora do tej tematyki. Sportowe wątki zostały dopracowane, a liczne ciekawostki i historyczne odniesienia sprawiają, że fabuła zyskuje dodatkową głębię. Dzięki temu nawet osoby niezainteresowane na co dzień futbolem mogą znaleźć tu wiele interesujących informacji. Mnie jednak bardziej interesowała sprawa słynnego trofeum, które w pewnym momencie zaczyna być bardziej odczuwalna.

„Pani Zwycięstwa” jest czwartą powieścią Pawła Fleszara, którą miałam okazję przeczytać. Wszystkie poznałam w formie e-booków i każda z nich wyróżniała się ciekawym pomysłem oraz wciągającą fabułą. Tym razem jednak potrzebowałam więcej czasu, aby w pełni zaangażować się w historię. Najbardziej interesował mnie wątek związany ze Złotą Nike tymczasem przez sporą część książki pozostaje on na dalszym planie, ustępując miejsca rozbudowanym rozważaniom i informacjom dotyczącym piłki nożnej. Taką sprawą, która również była interesująca, ale zbyt słabo wyeksponowana, dotyczyła siostry Agnieszki, o której ona wspomina mimochodem, ale też związek między nią i Maćkiem. Tym, jak potoczyły się losy tej relacji i wyjaśnienia niektórych zdarzeń, byłam nieco zawiedziona i skołowana. Zabrakło mi bardzie dynamicznej akcji, szybszych zwrotów sytuacyjnych i  dopiero w końcowych rozdziałach akcja nabiera takiego tempa, jakiego oczekiwałam od początku. Pojawia się więcej napięcia, ekspresji i zwrotów akcji, ale zaraz potem jest nieoczekiwany koniec, jakby nie wszystko jeszcze wybrzmiało w tej fabule. Zakończenie ma charakter otwarty, jakby nagle przerwanej akcji, pozostawiając nam pole na domysły dotyczące ciągu dalszego sceny. 

Mimo tych zastrzeżeń „Pani Zwycięstwa” pozostaje interesującym połączeniem kryminału, sensacji i sportowej historii opartej na autentycznej legendzie. To książka dla osób, które lubią, gdy fikcja literacka splata się z prawdziwymi wydarzeniami, a tajemnice sprzed lat prowadzą do odkryć mających wpływ na współczesność.  


Wydanie: I
Data premiery: 17.06.2026r.
Ilość stron: 368
Okładka: miękka
Wymiary wersji drukowanej: 205 x 104 mm
E-book PDF 2,15 MB
ISBN: 978-83-8250-654-9
Moja ocena: 4/6

zdjęcie z profilu autora na FB Paweł Fleszar

niedziela, 12 lipca 2026

[126/26] - 2064.: "Jacksonville Rays" - Tom III "Pucking Wild"


"Pucking Wild"
Seria: Jacksonville Rays
Tom trzeci
Emily Rath

„Wszyscy mamy jakąś przeszłość”

Z reguły przyjęło się, że w związku to mężczyzna jest starszy od kobiety. Gdy jest odwrotnie i to z dużą różnicą wieku, wówczas wzbudza to sensację, a nawet słowa krytyki. Tymczasem miłość nie zna ograniczeń i czasami puka do serc osób nie zwracając uwagi ile mają lat. Tak stało się z parą będąca bohaterami książki „Pucking Wild”, która jest kontynuacją serii „Jacksonville Rays”. W pierwszych dwóch tomach poznaliśmy Rachel Price a wraz z nią jej przyjaciółkę Tess Owens, która pojawiła się epizodycznie, ale już wówczas zawiązał się wątek, który teraz został bardziej rozwinięty. To w „Pucking Around” poznała w zabawnych okolicznościach Ryana Langley’a.

Tess Owens to bohaterka, której nie sposób nie kibicować. Po zakończeniu toksycznego małżeństwa próbuje zbudować swoje życie od nowa, ale przeszłość nie pozwala jej o sobie zapomnieć. Nie jest jeszcze wolna, ale ma nadzieję, że wkrótce to nastąpi. Prawie były mąż pozostawił po sobie znacznie więcej niż złe wspomnienia. Zostawił w niej nieufność, strach i przekonanie, że szczęście może zostać jej w każdej chwili odebrane. To kobieta silna, która miała odwagę odejść, zacząć od nowa i zawalczyć o własne szczęście. Bardzo podobało mi się to, że autorka nie sprowadziła jej wyłącznie do roli zranionej kobiety po przejściach. Dodatkowo reprezentacja bohaterki plus size została przedstawiona naturalnie i bez nachalnego podkreślania tego aspektu.

Ryan Langley początkowo wydaje się dokładnym przeciwieństwem Tess. Jest młodszy, pewny siebie, odnosi sukcesy zawodowe i wygląda na człowieka, który nie ma większych problemów. Jednak bardzo szybko okazuje się, że jego największą siłą nie jest talent sportowy, lecz dojrzałość emocjonalna. Od samego początku wie, że chce być częścią życia Tess. Nie dlatego, że jest dla niego wyzwaniem, ale dlatego, że naprawdę dostrzega w niej wyjątkową osobę. To właśnie ten aspekt jego charakteru najbardziej mnie zachwycił. W świecie romansów pełnym aroganckich, dominujących bohaterów Ryan wyróżnia się swoją cierpliwością i empatią.

Fabuła opiera się tym razem na odwróconej różnicy wieku, gdyż Ryan jest młodszy od Tess o 11 lat. Autorka pokazuje, że wiek nie zawsze idzie w parze z emocjonalną gotowością. Ryan, mimo swoich dwudziestu dwóch lat, często wykazuje więcej cierpliwości i stabilności niż niejeden starszy bohater romansów. Nie jest idealny, ale dzięki temu nie wydaje się sztuczny i zbyt słodki. Jego pozycja gwiazdy hokeja wiąże się z określonymi oczekiwaniami i presją, a związek z kobietą starszą od niego również wymaga od niego odwagi i pewności siebie.

Z początku mogło się wydawać, że będzie to zwykła opowieść o miłości, ale pojawienie się Troya Owensa, z którym Tess jest w separacji wprowadza element thrillera i pokazuje, jak destrukcyjne mogą być toksyczne relacje. Jego narcystyczna i toksyczna obsesja na punkcie żony dodaje całości pewnego rodzaju dramatyzmu. Sprawia, że dla zafascynowanych sobą Tess i Ryana jest to rodzaj próby, na jaką wystawia ich życie. 

Autorka stworzyła bohaterów, którzy mają swój charakter, osobowość, nie są płaskimi pionkami w historii. Tess i Ryan to para mająca swoje problemy, lęki i doświadczenia, które wpływają na każdą ich decyzję. Ich uczucie nie pojawia się nagle i nie rozwiązuje wszystkich problemów jak za dotknięciem magicznej różdżki. Rozwija się stopniowo, wraz z kolejnymi rozmowami, wspólnymi chwilami i trudnościami, które muszą pokonać.

Oczywiście nie zabrakło również gorących scen i z tym trzeba się liczyć, sięgając po tę serię. Są one odważne i szczegółowe, czasami mogą nawet wzbudzać konsternację. Zajmują one dosyć sporo miejsca, ale pokazują, że seks nie jest czymś złym. Dozwolone jest w nim wszystko, na co godzą się zakochani. Niewątpliwie podkreśla rosnącą bliskość i zaufanie między Tess a Ryanem, którzy odkrywają i poznają siebie na różne sposoby. 

Dodatkowym plusem, który bardzo mnie ujął jest pojawienie się postaci z poprzednich dwóch części serii "Jacksonville Rays". To sprawia, że mamy wrażenie jednej całości, dlatego ważne, by znać poprzednie tomy. Jednak, nawet nie znając ich, nie ma problemu w odnalezieniu się w tej historii, gdyż autorka przypomina niektóre wcześniejsze wydarzenia. Dodatkowo zadbała o komfort czytelnika, gdyż na początku wymienia wszystkie postacie występujące w książce. Podaje nie tylko ich imiona i nazwiska, ale też kto jest kim, jaka rolę pełni, a nawet przy głównych bohaterach wymienia ich znaki Zodiaku. 

"Pucking Wild" to znacznie więcej niż tylko romans hokejowy i erotyczny. To przede wszystkim opowieść o wzajemnym zrozumieniu, cierpliwości i procesie leczenia ran, które nosi się w sobie przez lata. Dzięki emocjonalnej głębi bohaterów, naturalnie rozwijającej się relacji i ważnym tematom poruszanym między wierszami, była to dla mnie historia, niezwykle wciągająca. Pokazuje, że autentyczne szczęście jest na wyciągnięcie ręki, nawet jeśli droga do niego bywa wyboista. Gorąco polecam każdemu, kto szuka historii z sercem, pasją i odrobiną sportowych emocji.


Recenzja tomu I "Jacksonville Rays"
Recenzja tomu II "Jacksonville Rays"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy
z wydawnictwem


Wydanie: I
Data premiery polskiej: 19.05.2026r.
Data premiery wersji oryginalnej: 5.12.2023.
Ilość stron: 656
Wymiary: 140x205 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Tytuł oryginalny: Pucking Wild
Tłumaczenie: Marta Piotrowicz-Kendzia
ISBN: 978-83-8335-839-0
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 6/6

poniedziałek, 29 czerwca 2026

[119/26] - 2057.: "Zanim straciliśmy siebie" Tom I



"Zanim straciliśmy siebie"
Tom pierwszy
Katarzyna Lewandowicz

„Jeśli kogoś kochasz, 
\to chcesz z nim spędzać każdą chwilę.”

Inspiracją do napisania jakiejkolwiek powieści bywają z reguły jakieś sytuacje wzięte z życie i opowiedzenia historii, która w danym momencie absorbuje pisarza. Dla pani Katarzyny Lewandowicz taką iskrą zapalną był film „Bezdech”, który miał swoją premierę w 2022 roku. To tam usłyszała o sporcie wymagającym walki z samym sobą. Polega na swobodnym nurkowaniu bez oddechu, na możliwie jak najniższą głębokość. Film pokazał jak niebezpieczna jest to dyscyplina i jest oparty na prawdziwych wydarzeniach. Jego fabuła bardzo poruszyła pisarkę a efektem tego jest książka „Zanim straciliśmy siebie”

Liliana Kubiak ma już zaplanowaną przyszłość. Jej matka nie dopuszcza innego scenariusza niż studia medyczne i życie zgodne z oczekiwaniami rodziny. Dziewczyna jednak coraz bardziej czuje, że podąża drogą wybraną przez kogoś innego. Ostatnie wakacje przed rozpoczęciem studiów spędza na Cyprze, gdzie poznaje Borysa Scotta – instruktora nurkowania i freedivera. Między tą dwójką szybko rodzi się uczucie, które miało być jedynie wakacyjnym romansem, a okazuje się czymś znacznie głębszym. Niestety życie i podejmowane decyzje nie zawsze sprzyjają miłości.

Świetnie napisana historia o miłości, która musi zawalczyć o siebie. To opowieść o wyborach i próbach stawianych przez życie. Pokazuje też jak łatwo zniszczyć coś pięknego, co rodzi się między dwojgiem osób, gdy wtrącają się osoby trzecie. Takich rodziców, a zwłaszcza matki nie życzę nikomu. Liliana nie może liczyć na ich wsparcie, a wszelkie jej zachowania odbiegające od wzorców wyznaczonych przez rodziców, są od razu krytykowane, karcone i przedstawiane jako przejaw niewdzięczności. Nic więc dziwnego, że dziewczyna boi się postawić na swoim i przez długi czas tłumi własne pragnienia, próbując spełniać oczekiwania innych. Mimo to robi wszystko, by spotykać się z Borysem, a ich miłość szybko się rozwija, jakby wiedziała, że nie mają zbyt dużo czasu.

Bardzo spodobała mi się naprzemienna narracja prowadzona z perspektywy Liliany i Borysa. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć motywacje obojga bohaterów i zobaczyć, jak te same wydarzenia odbierają z różnych punktów widzenia. Liliana to dziewczyna zagubiona, która nie potrafi sprzeciwić się apodyktycznej matce, przez co staje przed bardzo trudnymi wyborami. Z kolei Borys jest szczery, oddany swojej pasji i gotowy walczyć o kobietę, którą pokochał. On również musi zdecydować, co jest dla niego ważniejsze – realizacja sportowych marzeń czy miłość.

Pani Katarzyna Lewandowicz bardzo sugestywnie oddaje emocje bohaterów. Pisze lekko i swobodnie, ale jednocześnie potrafi zaangażować w ich historię. Czasami stosuje zabieg, którego nie lubię, czyli określania osoby poprzez kolor włosów. Na szczęście nie ma tego zbyt dużo i nie tworzy chaosu. Drugim moim zastrzeżeniem jest brak na początku rozdziału imienia osoby opowiadającej nam dany epizod. Mimo to nie miałam problemu z rozpoznaniem narratora, gdyż widać to od razu po zastosowanym rodzaju osobowym. Plusem jest dobra dynamika rozwoju sytuacji. Nie znajdziemy tutaj rozwlekłych opisów czy wielostronicowych rozważań. Wszystko zostało odpowiednio wyważone, dzięki czemu akcja płynie naturalnie i nie ma miejsca na nudę. Mnie ta historia wciągnęła do tego stopnia, że przeczytałam ją w jeden wieczór.

„Zanim straciliśmy siebie” to piękna, ale i dramatyczna historia o uczuciu, które musi zmierzyć się z przeciwnościami losu, presją otoczenia i własnymi lękami. To również opowieść o poszukiwaniu siebie, odwadze w podejmowaniu decyzji i cenie, jaką czasem płaci się za spełnianie cudzych oczekiwań. Pokazuje też, jak łatwo można zniszczyć coś pięknego, gdy w relację dwojga ludzi zaczynają ingerować osoby trzecie.

Ogromnym atutem powieści jest również wątek freedivingu, który nie jest obecny jako tło, ale stanowi jeden z ważniejszych elementów fabuły. Autorka pokazuje sedno tej dyscypliny, która nie jest jedynie spełnieniem ambicji zawodnika, ale też sprawdzianem dla niego samego. Przy okazji podziwiać możemy piękno podwodnego świata i obserwować emocje towarzyszące schodzeniu na coraz większe głębokości. Dzięki temu książka zyskuje oryginalny klimat i wyróżnia się spośród wielu romansów obyczajowych.

Jedyne zaskoczenie spotkało mnie na końcu książki, kiedy okazało się, że jest to dopiero pierwsza część historii. Niestety na okładce nie ma informacji, że mamy do czynienia z początkiem dylogii. Jak później przeczytałam, początkowo miała to być samodzielna powieść, jednak autorka uznała, że losy Liliany i Borysa zasługują na bardziej rozbudowaną opowieść. Mam więc nadzieję, że druga część ukaże się jak najszybciej, bo zakończenie pozostawiło mnie z ogromną ciekawością i chęcią poznania dalszych losów bohaterów.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 




Wydanie: I
Data premiery: 17.04.2026r.
Ilość stron: 292
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 205 x 140 mm
ISBN: 978-83-68462-17-3
Wydawnictwo: INEDITA
Moja ocena: 6/6

czwartek, 11 czerwca 2026

[106/26] - 2044.: "Na cienkiej tafli uczuć"


"Na cienkiej tafli uczuć"
Sandra Banaszewska

„nad uczuciami nie da się zapanować”

Romanse sportowe od lat cieszą się niesłabnącą popularnością, ponieważ dostarczają czytelnikom wielu emocji i intensywnych przeżyć. W przypadku książki "Na cienkiej tafli uczuć" dodatkowym atutem jest połączenie sportowego świata z uniwersytecką rzeczywistością, co tworzy idealne tło dla rozwijającej się historii miłosnej. Niestety, nie wszystko mi tutaj zagrało...

Poznajemy Octavię Lincolm, studentkę prawa, której największym marzeniem jest kariera w świecie prawniczym. Dziewczyna za wszelką cenę próbuje odciąć się od środowiska zawodowego sportu, z którym związana jest od najmłodszych lat. Skrzętnie ukrywa swoje rodzinne powiązania, nie chcąc, by nowo zawierane znajomości wynikały jedynie z faktu, że jej ojciec i brat są rozpoznawalnymi sportowcami. Skupiona na studiach i realizacji wyznaczonych celów nie planuje angażować się w żadne romantyczne relacje. Wszystko komplikuje się jednak w chwili, gdy na jej drodze staje Vincent Williams – pewny siebie kapitan uniwersyteckiej drużyny hokejowej, będący uosobieniem wszystkiego, czego Octavia stara się unikać. Ich pierwsze spotkanie trudno zaliczyć do udanych, a wzajemna niechęć zdaje się przekreślać szansę na porozumienie. Los ma jednak wobec nich inne plany i z czasem chłodny dystans zaczyna ustępować miejsca coraz silniejszym uczuciom.


Ogromnie nie lubię wystawiać krytycznych opinii i staram się robić to rzadko, bo zdaję sobie sprawę, że ktoś włożył w swoją pracę czas, energie i na pewno serce oczekując, że dzieło zostanie dobrze przyjęte. Nie mam zastrzeżeń do pomysłu, ale do realizacji. O ile sama historia miała swoją interesujący pomysł, to jednak moja wrażliwość na pewne niedociągnięcia została wystawiona na próbę.

To co zawsze mnie irytuje w stylu pisania, a jest częste u debiutantów i w tej powieści także miało to miejsce, to określanie osób poprzez ich kolor włosów. Przykłady: „Rudowłosa jest typem imprezowiczki” „Czarnowłosy zaplata ręce na klatce piersiowej” „Szatyn klepie go po ramieniu” „Zerka na bruneta” Przy ilości postaci, jakie występują w tej historii, można mieć kolorowy mętlik głowy. Nie wiedziałam już kto jaki kolor ma włosów, kto do kogo mówi, patrzy czy robi coś tam.


Druga sprawa, to sama bohaterka, jest po prostu wredną zołzą, a do tego czasami sama sobie zaprzecza, mówiąc, że nie lubi imprezować, a jest na nie jednej tego typu rozrywce. Ciągle mówi, że nie lubi sportowców, a przyczyny, które podaje nie były dla mnie przekonujące. Było też tak, że na jednej stronie (str.68) bohaterka nas informuje: „Jeśli chodzi o wygląd, to nie jest w moim typie, bo od zawsze preferowałam brunetów”, A kilkadziesiąt stron póżniej (str. 123), stwierdza: „Vincent idealnie wpasowuje się w mój typ faceta” i że „Od zawsze miała słabość do blondynów”.

Kolejna rzecz, to wulgaryzmy i to nie w dialogach, lecz po prostu w narracji Octavii. Nie rażą mnie, jeżeli są uzasadnione w użyciu, gdyż niektóre sceny, czy środowiska nie posługują się grzecznościowymi zwrotami. Tutaj Octavia co chwilę rzuca jakimś przekleństwem, zupełnie niepasującym do kontekstu i zbędnym. Nie wiem, co takim stylem autorka chciała osiągnąć, ale efekt jest taki, że stworzyła bohaterkę prostacką, wredną, niesympatyczną i arogancką. Być może teraz jest taki wzorzec zachowania dziewczyn, bo wyraźnie Vincent i jego koledzy są zafascynowani Octavią.

Denerwowało mnie także ciągłe używanie słowa „chłopacy” zamiast „chłopcy” lub ewentualnie „chłopaki”. Nie jest to wprawdzie niepoprana forma ale brzmi fatalnie.


Dodatkowo akcja rozwija się bardzo powoli, a autorka niemal każde zachowanie bohaterów szczegółowo tłumaczy i usprawiedliwia, zamiast pozwolić czytelnikowi samodzielnie wyciągać wnioski. W efekcie książka jest przeładowana wewnętrznymi przemyśleniami i dygresjami, które odciągają uwagę od głównych wydarzeń i niepotrzebnie spowalniają tempo narracji. Zdarzały się momenty, w których trudno było mi odnaleźć się w toku wydarzeń.

Liczyłam na emocjonalną opowieść ze sportem w tle, pełną rywalizacji, przygotowań do zawodów i osobistych rozterek bohaterów. Tymczasem otrzymałam historię dziewczyny, która nieustannie podkreśla, jak bardzo cierpi z powodu dorastania w rodzinie sław sportowych, i jak bardzo nie lubi sportowców. Od początku ustawia się negatywnie do nowo poznanej osoby, tylko dlatego, że jest on hokeistą.

Powieść „Na cienkiej tafli uczuć” mogłaby być wciągająca, gdyby nie powyższe zabiegi. Trudno czytało mi się tę historię, która sama w sobie była ciekawa, ale zyskałaby na atrakcyjności w innym sposobie pisania. 


Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem

 
Wydanie: I
Data premiery: 14.04.2026r.
Ilość stron: 468
Okładka: miękka
Wymiary: 130x210 mm
ISBN: 978-83-8423-414-3
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 3/6



czwartek, 6 listopada 2025

[189/25] - 1901.: "Nafciarze z Edmonton" - Tom III "Puck off"


"Puck off"
cykl: Nafciarze z Edmonton
Tom trzeci
Ludka Skrzydlewska

„Bo osobno jesteśmy silni, 
ale razem jesteśmy jeszcze silniejsi.”

Często można spotkać się z regułą, że życie zawodowe powinno pozostać oddzielone od prywatnych relacji i nie są mile widziane bliższe zażyłości między pracownikami. Łatwo to powiedzieć, trudniej zrobić, bo jak wiadomo, życie lubi pisać własne scenariusze. W takiej sytuacji znalazła się bohaterka książki „Puck off” trzeciej odsłony serii o drużynie Nafciarzy z Edmonton.

Rosie Gallagher dobrze wie, że w zawodowym świecie sportu liczy się profesjonalizm, dystans i chłodna głowa. Jest córką legendy hokeja Aidena Gallaghera, a do tego trener drużyny Nafciarzy – Lewis Tanner jest jej wujkiem, więc nie jest jej łatwo udowodnić, że pracę w dziale PR zdobyła własnym staraniem, a nie po znajomości. Musi na każdym kroku starać się wykonywać swoje zadania jak najlepiej, a i tak są takie osoby, które oceniają ją powierzchownie. I do tej pory jej się to udawało, aż do dnia, gdy pewnego dnia, w czasie lotu do Edmonton, poznała Matta Carlssona nowego napastnika kanadyjskiej drużyny NHL - EDMONTON OILERS. Mattowi nie jest łatwo zintegrować się z drużyną, bo jego nazwisko kojarzy się zawodnikom z jego bratem Linnusem, który w poprzednim sezonie zrobił sobie wrogów swoimi wyczynami. Nikt nie bierze pod uwagę, że Matt jest zupełnie inny, więc trudno mu zyskać sympatię, zwłaszcza kibiców. Jemu osobiście na tym nie zależy, ale trener i szefowa działu PR uważa, że należy ocieplić wizerunek nowych zawodników. I to zadanie otrzymuje Rosie, którego Matt od niemal pierwszego spotkania nazywa ją Różyczką.  (I tu mała uwaga: w powieści to słowo jest napisane małą literą, a powinno być wyróżnione dużą, gdyż jest to nazwa własna. Pisane małą literą odnosi się na przykład do choroby.)


W poprzednich odsłonach serii o drużynie Nafciarzy narracja prowadzona była wyłącznie z perspektywy kobiecej bohaterki, a głos drugiej strony pojawiał się jedynie w epilogu. Tym razem autorka postanowiła przełamać ten schemat, oddając część narracji Matthiasowi — co okazało się strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu zabiegowi zyskujemy pełniejszy obraz relacji, a sam Matthias przestaje być jedynie obiektem wewnętrznych rozterek Rose. Jego perspektywa doskonale uzupełnia historię, pokazując tym samym różnice między tym, co kobieta o nim myśli, jakie wyciąga wnioski, a tym, co faktycznie myśli Matt.

Czytając opis tej części serii można przypuszczać, że znajdziemy w powieści „Puck off” typowe wątki oparte na jednej nocy ze znajomym, który jest częstym elementem w romansach. Jednak w wykonaniu pani Ludki Skrzydlewskiej nabiera on zupełnie innej otoczki. Okazuje się, że nie jest to motyw wyczerpany do końca i na tej bazie można stworzyć świetną historię.

„Puck Off”, tak jak dwa wcześniejsze tomy „Puck me up" i „Puck luck” należy do cyklu, którego tłem jest świat sportu. Na okładce ani w opisie nie ma nazwy wspólnej dla wszystkich części, więc nadałam im tytuł „Nafciarze z Edmonton”. W trzeciej odsłonie tej serii autorka zwraca naszą uwagę nie tylko drużynę sportową, ale też na zaplecze, które jest ważnym elementem składowym sukcesów zespołu. z finezją pokazuje kulisy funkcjonowania drużyny, podkreślając znaczenie pracy ludzi stojących za sukcesem zawodników. To właśnie dzięki tej warstwie fabularnej historia nabiera głębi i autentyczności.

Nasza uwaga skupia się przede wszystkim na rozgrywkach między głównymi bohaterami, ale w tle toczą się też inne sprawy, które przysparzają problemów, wystawiając ich tworzące się uczucie na próbę. Nie znajdziemy tu rozwlekłych opisów, które niepotrzebnie zapełniają strony i spowalniają akcję, wręcz przeciwnie -– wciąż coś się dzieje, nawet jeżeli nie są to zapisy konkretnych rozmów, a każda scena ma swoje znaczenie. Dialogi są żywe, często zabawne, wywołujące uśmiech, ale też bywają bolesne, smutne, ale zawsze mające sens. 

Bohaterowie od pierwszych stron wzbudzają sympatię, a ich rozwój emocjonalny jest przedstawiony z dużą wrażliwością, humorem i żarem. Matt nie raz wzrusza swoją postawą, rozczula i rozbawia, natomiast Rosie, mimo że sympatyczna, to jednak bywało, że podejmowała decyzje wzbudzające zdziwienie. Zwłaszcza w początkowej fazie ich znajomości, gdy zachowywała się jak nastolatka bojąca zmierzyć się z rzeczywistością. Ogromnym plusem jest obecność innych osób, które poznaliśmy wcześniej, a teraz tworzą barwne tło dla rozwoju relacji Rosie i Matta, więc możemy dowiedzieć się, co u nich się dzieje.


Pani Skrzydlewska pisze z lekkością, ekspresją i humorem. Jej styl jest przystępny, a jednocześnie pełen emocji i trafnych obserwacji. Tempo przebiegu fabuły nie pozwala na nudę, bo wciąż coś się dzieje niemal, a zwroty akcji, choć czasem przewidywalne, potrafią zaskoczyć. Porusza ważne kwestie życiowe, których nie będę tutaj wymieniać, bo zbyt dużo musiałabym zdradzić z ekspresyjnie biegnących wydarzeń.

Przede wszystkim świetnie pokazuje, jak trudno jest oddzielić sprawy zawodowe od tych bardziej osobistych, gdy uczucia zaczynają mieszać szyki, a serce bije zdecydowanie za szybko. I właśnie ten konflikt między rozsądkiem a emocjami napędza całą historię. Autorka z dużą wrażliwością pokazuje, jak trudno jest utrzymać zawodowy dystans, gdy serce zaczyna bić szybciej, a uczucia nie chcą podporządkować się regułom.

Recenzja tomu I "Puck me up"
Recenzja tomu II "Puck Luck"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Editio Red


Wydanie: I
Data premiery wersji drukowanej i ebooka: 14.10.2025r.
Ilość stron: 456
Wymiary: 140x208 mm
Okładka: miękka
ISBN książki drukowanej: 978-83-289-2405-5
ISBN Ebooka: 978-83-289-3356-9
Data wydania ebooka:
Rozmiar pliku Pdf: 2.4MB
Rozmiar pliku ePub: 3.3MB
Rozmiar pliku Mobi: 7.6MB
Rozmiar pliku mp3: 692.5MB
Wydawnictwo: Editio Red
Moja ocena: 6/6


wtorek, 23 września 2025

[162/25] - 1875.: "Race changer" Tom I


"Race changer"
Tom pierwszy
Maria Karnas

„łatwiej jest kogoś kochać, gdy nie popełnia błędów, ale nie ma ludzi idealnych”

Z twórczością Marii Karnas zetknęłam się po raz pierwszy przy „Reality Fame. Walka o sławę” – książce, która zwróciła moją uwagę trafnym obrazem współczesnych mediów i mechanizmów sławy. Dlatego z ciekawością sięgnęłam po „Race Changer”, spodziewając się kolejnej emocjonalnej opowieści – i nie zawiodłam się.

Nick Russo jest kierowcą Formuły 1, Amerykaninem o włoskich korzeniach, który właśnie przeżywa zawodowy i osobisty kryzys. Poznajemy go, gdy znajduje się w centrum medialnej burzy po ujawnieniu kompromitującego nagrania. Przez długi czas nie wiadomo, co dokładnie zostało zarejestrowane – autorka celowo nie zdradza szczegółów, skupiając się na konsekwencjach, jakie wywołał film. Nick staje się ofiarą internetowego hejtu, a jego reputacja zostaje zniszczona niemal natychmiast. Ten zabieg fabularny przez pewien czas mnie irytował – często pojawia się wzmianka o nagraniu, ale bez konkretów. Z czasem jednak zrozumiałam, że Maria Karnas nie tyle chce szokować treścią, co zwrócić uwagę na mechanizmy społecznego ostracyzmu. Pokazuje, jak łatwo można kogoś pozbawić dobrego imienia, nie znając pełnego kontekstu – i jak trudno jest później odzyskać zaufanie.


Stella Lane dorastała w spokojnym, wiejskim świecie, ale los szybko pozbawił ją złudzeń. Po tragicznym wypadku, który pogrążył jej matkę w śpiączce, a ojca w obojętności, dziewczyna zostaje zmuszona do podjęcia dramatycznej decyzji. Jedynym celem staje się zdobycie pieniędzy na leczenie – nawet jeśli oznacza to wejście w cyniczny układ i małżeństwo bez miłości. Robi wszystko, by osiągnąć swój cel, a kolejne decyzje prowadzą ją do spotkania z Nickiem. Jednak to nie on przykuwa jej uwagę, a jego przyjaciel, świeżo upieczony Mistrz Świata wzbudzający szybsze bicie serca u kobiet swoim czarującym sposobem bycia i wrodzonym magnetyzmem, a do tego z całkiem zasobnym kontem bankowym. I to jego postanawia „upolować”, by zrealizować swój plan.

Jednak to nie on okaże się kluczową postacią w jej historii. Stella zostaje zatrudniona jako specjalistka od PR-u dla Nicka, który zraniony i nieufny, nie chce mieć z nią nic wspólnego. Tym bardziej, że ona Mimo wzajemnej niechęci, między Stellą a Nickiem zaczyna iskrzyć, a napięcie między nimi narasta z każdą chwilą.


Czytając blurb książki, można odnieść wrażenie, że to typowy romans z wyścigami w tle. I owszem – Formuła 1 jest obecna, ale przede wszystkim na pierwszy plan wysuwają się relacje międzyludzkie, emocje i wybory bohaterów. Narracja prowadzona jest z perspektywy Nicka i Stelli, co pozwala lepiej zrozumieć ich motywacje i wewnętrzne rozterki. Autorka pokazuje, że miłości nie da się zaplanować ani wymusić – często przychodzi z zupełnie innej strony, niż się spodziewamy.

„Race Changer” to emocjonalna pełna pasji, ryzyka nieoczekiwanych zwrotów akcji, chociaż nie brakuje też spokojniejszych, bardziej opisowych partii materiału. Akcja rozwija się od razu dosyć szybko, dzięki czemu wniknęłam w ciąg zdarzeń bez problemów. Początkowo trudno było mi całkowicie zaangażować się w tę historię, z czasem emocje zaczęły narastać, a fabuła wciągać coraz bardziej. Bywały bowiem momenty, gdy nie wiedziałam o co chodzi, gdy pojawiały się sytuacje lub osoby bez wyjaśnienia kim one są i jaką pełnią tu rolę. Z początku zarówno Nick, jak i Stella byli irytujący. On - arogancki, zarozumiały,  chociaż zgadałam się z jego opinią, że niektóre kobiety nie szanują się, a wymagają tego od innych. Zachowanie Stelli od początku jest perfidne i nie wzbudziło mojej sympatii. Z czasem to się zmienia, chociaż poznając bliżej Nicka, jego notowania u mnie znacząco wzrosły, czego nie mogą powiedzieć o Stelli, która dodatkowo dobiła mnie swoim zachowaniem w końcówce fabuły. I po raz kolejny wychodzi prawda, że podstawą wszelkich relacji jest rozmowa, a tego bohaterowie nie potrafią robić.

Maria Karnas po raz kolejny udowadnia, że potrafi opowiadać o emocjach w sposób świeży i niebanalny. „Race Changer” to historia, która wymyka się schematom typowym dla gatunku – zamiast przewidywalnej fabuły, dostajemy pełnokrwiste postacie, trudne wybory i napięcie, które nie pozwala oderwać się od lektury. Autorka oparła ją o znany motyw „od nienawiści do miłości”, ale ubrała go w nową, zaskakującą szatę. Choć nie znam się na zasadach Formuły 1, ta kwestia pozostaje poza moją oceną. Skupiłam się na perypetiach uczuciowych bohaterów – a tego tutaj nie brakuje. To historia z ciekawym pomysłem, dobrze poprowadzona i emocjonalnie angażująca.

Pani Karnas nie daje łatwych odpowiedzi, a finał sprawia, że trudno przewidzieć, co może wydarzyć się dalej. To zdecydowanie nie jest typowa historia miłosna – to opowieść o wyborach, ambicjach i cenie, jaką płacimy za marzenia. Zakończenie jest pozostawiło mnie z wieloma emocjami, w stanie zawieszenia, niedowierzania i z niedosytem, ale też zdziwieniem, że tak to wszystko się potoczyło. Oczekiwanie na drugą część z pewnością będzie czasem okraszonym niecierpliwością i ciekawością przebiegu dalszych wydarzeń, które trudno przewidzieć.



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 

Wydanie: I
Data premiery: 18.06.2025r.
Wymiary: 130x210 mm
Ilość stron: 382
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8373-893-2
Wydawca: Amare
Moja ocena: 5/6


sobota, 26 kwietnia 2025

[77/25] - 1790. - "Hawajska miłość" #1


"Może to właśnie miłość"
Seria: Hawajska miłość
Tom pierwszy
Lilly Lucas

„Przyzwolenie na miłość 
nigdy nie jest kiepskim pomysłem.”

Do wakacyjnych, letnich dni pozostało jeszcze kilka tygodni, a wielu z nas już teraz tęskni za podróżami, słońcem i beztroskim czasem. Na szczęście już teraz możemy poczuć ten klimat, czytając – sięgając po książkę „Może to właśnie miłość.", która jest pierwszą częścią trylogii "Hawajska miłość".



Każda z części skupia się na innych bohaterach, ale ich wspólnym tłem są malownicze Hawaje. Główna bohaterka pierwszego tomu, Louisa Herzog-Riggs, to dwudziestojednoletnia mistrzyni niemieckiego tenisa, której karierę brutalnie przerywa kontuzja. Jej życie obraca się wokół tenisa i nie potrafi sobie wyobrazić, że mogłaby nie uprawiać tego sportu. Już jako nastolatka osiągnęła bardzo wiele, co podkreślają fragmenty artykułów zamieszczonych na początku książki, zamiast klasycznego prologu. To właśnie z nich dowiadujemy się, że podczas zawodów w Nowym Jorku młoda tenisistka straciła szansę na finał US Open, ponieważ doznała poważnej kontuzji. Aby wrócić do pełnej sprawności, zostaje zawieszona na rok i przechodzi rekonwalescencję. Za namową rodziców przyjeżdża na Hawaje, na wyspę O’ahu, gdzie jej matka chrzestna – Kay – prowadzi szkołę tenisa.

Na wyspie Louisa poznaje Vince’a Greenfielda – sympatycznego, przystojnego surfera. Wraz ze swoją siostrą Laurie mieszka w domu, który kiedyś pełnił rolę pensjonatu. Odziedziczyli go po poprzednim właścicielu, Jimie Kamakahi, który był bliskim przyjacielem ich rodziny. Teraz Vince próbuje przywrócić nowy blask budynkowi, planując wznowienie działalności pensjonatu. Niestety, nie wszystkim się to podoba – zwłaszcza Kay, która od początku budziła moją niechęć. Wykazuje się złośliwością, niezrozumieniem i gderliwością, sprawiając wrażenie osoby, która uprzykrza życie innym, zamiast ich wspierać.

Natomiast Vince coraz bardziej fascynuje Louisę i to z wzajemnością. Ogromną zaletą ich relacji jest umiejętność rozmawiania ze sobą, bez obrażania się, fochów i złości. Od razu wyjaśniają sobie nieporozumienia, próbują zrozumieć siebie nawzajem i daną sytuację. Louisa uczy się przy okazji innego stylu życia nakierowanego nie tylko na dyscyplinę, ale też podchodzenia z radością do tego, co się robi. Pojawia się jednak problem, który trudno im będzie rozwiązać: ona ma być na wyspie tylko 6 miesięcy, a potem musi wrócić do siebie, do Monachium na zawody US Open. A to oznacza rozłąkę i związek na odległość.


„Może to właśnie miłość” to jedna z tych powieści, które czyta się z uśmiechem i pozytywnym nastawieniem. Nie brakuje tu emocji, ale są one subtelne i rozwijają się stopniowo, bez nagłych zwrotów akcji. Autorka w pięknym stylu przedstawia romantyczną historię, podkreślając uroki życia na wyspie. Zestawia postać osoby, której jedynym celem jest osiąganie sukcesów, z kimś, kto po prostu czerpie radość z każdej chwili i spełnia swoje marzenia.

Opisy w książce sprawiają, że można poczuć się jak na wakacjach – niemal czuć bryzę oceanu, gorący piasek pod stopami i szum fal. To zasługa Lilly Lucas, której styl jest lekki i przyjemny w odbiorze. Autorka unika wulgaryzmów i odważnych scen erotycznych, zamiast tego z czułością i zachwytem maluje przed nami Hawaje, ich urok i piękno.

To niewątpliwie jeden z największych atutów tej powieści, w której obserwujemy rozwój wydarzeń z perspektywy Louisy. Dziewczyna nie potrafi się wyluzować nawet w tak cudownym otoczeniu, bo wciąż myśli o powrocie do gry i zawodach. Tymczasem Vince, choć charyzmatyczny i atrakcyjny, ma swoje tajemnice i dobrze wie, jak może skończyć się ślepe dążenie do kariery. Podobało mi się, że ich relacja rozwijała się w sposób naturalny, spokojny, bez przesadnej dramaturgii, choć nie brakowało wyzwań.


„Może to właśnie miłość” to lekka i przyjemna powieść w stylu romansu Young Adult, która przenosi nas na słoneczne Hawaje i oferuje romantyczną historię z nutą sportowych wyzwań. Można przy niej poczuć się jak na wakacjach, rozkoszować się pięknymi opisami białych plaż, wyobrazić sobie spektakularne zachody słońca i kibicować bohaterom w osiąganiu ich celów – a także w zdobywaniu odwagi, by być ze sobą. To otulająca ciepłem, przytulna historia o lecie, miłości, młodzieńczych marzeniach i odnajdywaniu własnej drogi. Idealna lektura nie tylko na wakacje, ale na każdą chwilę, gdy potrzebujemy romantycznej, pozytywnej historii z nutą sportowej pasji w tle.



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 

Wydanie: I
Data premiery: 26.03.2025r.
Premiera niemiecka: 01.07.2024r.
Ilość stron: 336
Wymiary: 135x215 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-68383-11-9
Tytuł oryginalny: This Could Be Love
Tłumacz: Anna Wziątek
Moja ocena: 6/6


piątek, 28 marca 2025

[56/25] -1769. -"Maple Hills" Tom III: - "Daydream"


"Daydream"
Seria: Maple Hills
Tom trzeci
Hannah Grace

„to jak się postrzegamy, różni się od tego, 
kim naprawdę jesteśmy”

Wśród nas żyją osoby, które na pierwszy rzut oka nie wyróżniają się niczym szczególnym. Sprawiają wrażenie ludzi doskonale radzących sobie w kontaktach z innymi – zarówno w sferze koleżeńskiej, jak i w bliskich relacjach. Są jednak i tacy, którzy mają wyjątkowe podejście do życia, widzą świat inaczej, a najprostsze sprawy bywają dla nich dużym wyzwaniem. Do takich osób należy Henry Turner, jeden z bohaterów książki „Daydream” – trzeciej części cyklu „Maple Hills”. W ramach tej serii poznaliśmy już Nathana Hawkinsa i Russa Callaghana, a teraz nadszedł czas na najbardziej nietypowego zawodnika kapitana drużyny hokejowej Uniwersytetu Kalifornijskiego,  – Henry’ego Turnera.

Henry pojawił się już w pierwszym tomie serii „Maple Hills” pt. „Icebreaker” i od razu przyciągnął uwagę, mimo że był postacią drugoplanową. Poznaliśmy go jako zawodnika drużyny hokejowej, studenta drugiego roku i obiekt zainteresowania płci pięknej. W rzeczywistości okazał się jednak osobą o wrażliwej, artystycznej i introwertycznej duszy. Nie potrafi odczytywać motywów, jakimi kierują się inni ludzie, a często ma również trudności w zrozumieniu własnych reakcji. Z tego powodu bywa traktowany przez otoczenie jak dziwak. Jego osobowość, jako introwertyka zmagającego się z neuroodmiennością, została przez autorkę nakreślona w sposób wyjątkowo autentyczny.


W słowach wprowadzających do tej części „Maple Hills” autorka zdradza, że sposób postrzegania świata przez Turnera został zainspirowany jej własnymi doświadczeniami. Podobnie jak on, wielokrotnie czuła frustrację z powodu świadomości, że jej „mózg nie pracuje tak, jak powinien”. Ukazuje, że społeczeństwo często nie jest gotowe na osoby, które mówią prawdę wprost, bez zbędnych ozdobników i konwenansów.

Prawdziwe zrozumienie i akceptację Henry odnajduje dopiero w relacji z Halle Jacobs. Ona również zmaga się z własnymi trudnościami, jest niepewna swego postępowania, więc sprawia wrażenie osoby wycofanej. Często za wszystko przeprasza, nie chcąc nikogo urazić. Ma ogromnie silną potrzebę bliskości i przynależności do jakiejś grupy, a ten lęk przed samotnością sprawia, że często stawia potrzeby innych ponad swoimi. Halle jednak uczy się odkrywać własną wartość, dostrzega swoje zalety i wyjątkowość, a także uczy się asertywności, zaczynając postrzegać siebie w nowy sposób oraz realizować marzenia. Jednym z nich jest pisanie książek, więc gdy nadarza się okazja wziąć udział w konkursie literackim, postanawia spróbować swoich sił. Niestety, jest jeden problem – brakuje jej doświadczenia w sferze uczuciowej, bo te, które miała do tej pory, nie wniosły do jej życia niczego wartościowego.

Hannah Grace ponownie mnie nie zawiodła, opowiadając o kolejnym zawodniku drużyny z Maple Hills. Biorąc pod uwagę, że ta seria jest jej debiutem, jestem pod wrażeniem harmonijnego i logicznego połączenia wielu wątków i licznych postaci w jedną wciągającą opowieść o grupie przyjaciół.


„Daydream” wyróżnia się spośród poprzednich tomów delikatnym, realistycznym podejściem do relacji, opartym na szczerości, rozmowie i łagodności. To pokazuje, że można stworzyć absorbującą historię, w której empatyczne i spokojne budowanie porozumienia odgrywa kluczową rolę. Hannah Grace umiejętnie łączy wątki romantyczne z tematami samorozwoju, presji społecznej i akceptacji siebie, przenosząc czytelnika do świata pełnego emocji, relacji i osobistych wyzwań. Doskonale uchwyciła różnorodność charakterów swoich bohaterów, ukazując zarówno ich podobieństwa, jak i różnice, co nadaje książce dodatkowego wymiaru.

Bardzo podobał mi się rozwój relacji Henry’ego i Halle, opartej na szczerości, rozmowach, próbach wzajemnego zrozumienia oraz wyjaśniania swojego sposobu widzenia świata. Urocze są ich spokojne rozmowy. Jest spokojnie, ale nie nudno. Żeby nie było zbyt monotonnie, pojawiają się bardziej emocjonalne zdarzenia, które stanowią dla nich sprawdzian.

W tego typu literaturze, jak seria „Maple Hills”, relacje bohaterów często opierają się na gwałtownych konfliktach, ostrej wymianie zdań i archetypowych schematach – takich jak arogancki mężczyzna i zadziorna kobieta. Często dominuje złość, buta i burzliwa dynamika. W przypadku Henry’ego i Halle jest jednak inaczej – spokojniej i bardziej refleksyjnie. Chociaż pojawiają się nieporozumienia, są one szybko wyjaśniane, a bohaterowie starają się zrozumieć wzajemne motywy.



Ujmujące tło powieści tworzą przyjaciele Henry’ego, którzy odgrywają istotną rolę w fabule. Ich lojalność i otwartość budują przyjazne, wspierające otoczenie, co dodatkowo wzbogaca książkę. Zasada „Twoi przyjaciele są naszymi przyjaciółmi” doskonale oddaje wartość ich relacji opartych na wzajemnym szacunku. Powroty postaci z poprzednich tomów serii „Maple Hills” pozwalają czytelnikom śledzić dalsze losy ulubionych bohaterów i dodają głębi całemu uniwersum.

Z męskich bohaterów najbardziej wyróżniają się Henry i Russ. Obaj są postaciami wielowymiarowymi – Henry ze swoimi wewnętrznymi zmaganiami oraz Russ, który wnosi humor i lekkość. To tylko potwierdza, że Hannah Grace ma wyjątkowy talent do kreowania interesujących postaci, zarówno męskich, jak i żeńskich. Potrafi wciągnąć czytelnika w ich świat, pełen emocji i introspekcji.

„Daydream” to niezwykle absorbująca historia, która odbiega od typowych romansów ze sporem w tle. Opowiada o miłości, w której liczą się szczerość i zaufanie, wyłaniające się z przyjaźni opartej na wzajemnym poznawaniu, trosce i zrozumieniu. Styl Hannah Grace jest lekki, zabawny i przystępny, a jednocześnie wspaniale oddaje szeroką gamę emocji. Autorka sprytnie wkomponowała w fabułę schemat udawanego związku, ale ujęła go w zupełnie innej oprawie. W jakiej – to pozostawiam do odkrycia przez każdego czytelnika indywidualnie. Po mistrzowsku połączyła subtelne wątki romantyczne z psychologicznymi aspektami, przedstawiając charakterystyczne cechy osób zmagających się z neuroodmiennością. To wszystko sprawia, że książkę czyta się z ogromnym zaangażowaniem, uśmiechem i przyjemnością.

Recenzja tomu I "Icebreaker"
Recenzja tomu II "Wildfire"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem


Wydanie: I
Data premiery: 25.03.2025 r.
data premiery angielskiej: 01.06.2024r.
Ilość stron: 450
Wymiary: 140x205 mm
Oprawa: zintegrowana
ISBN 978-83-8335-482-8
Tłumaczenie: Paulina Surniak
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 6/6


książka wydana w dwóch wersjach

Gatunki

E - booki (76) Jin shin jyutsu (1) Klasyka anglosaska (1) LGBT (10) Leksykon (4) Medycyna holistyczna (9) New Adult (25) OOBE (10) Opowieści o miłości (31) Pod moim patronatem (73) Qigong (2) Romans z pazurkiem (1) Tantra (1) Tao (3) Tetralogia (4) Tradycyjna Medycyna Chińska (6) Young Adult fiction (2) angelologia (13) astrologia (28) astrologia chińska (2) astrologia medyczna (1) astrologia wedyjska (3) autobiografie (9) dywinacja (3) erotyk (71) erotyk psychologiczny (4) erotyk sportowy (3) eseje (8) ezoteryka (64) fantastyka religijna (2) fantasy (35) fantasy historyczne (6) fantasy young adult (7) felietony (1) feng shui (2) high fantasy (1) historia (14) historia Polski (3) historie prawdziwe (27) homeopatia (6) horoskop (9) joga (13) k-drama (1) kalendarz (14) kartomancja (2) karty (15) klasyka literatury (5) klasyka romansu (1) klerykal fiction (1) komedia kryminalna (14) komedia romantyczna (11) komiks (1) kryminał (132) kryminał futurystyczny (3) kryminał erotyczny (2) kryminał fantasy (2) kryminał rerto (5) kryminał retro (14) kryminał z obyczajem (7) kryminał z romansem (22) kuchnia meksykańska (1) kuchnie świata (3) kurs (8) legendy (4) literatura dla dzieci (6) literatura faktu (37) literatura historyczna (13) literatura kobieca (43) literatura motywacyjna (24) literatura młodzieżowa (34) literatura obozowa (6) literatura obyczajowa (212) literatura obyczajowa z elementami fantasy (7) literatura obyczajowa z elementami kryminalnymi (37) literatura obyczajowa z elementami metafizycznymi (11) literatura obyczajowa z elementami psychologicznymi (13) literatura obyczajowa z elementami sensacyjnymi (10) literatura piękna (6) literatura polska (463) literatura przygodowa z elementami historycznymi (3) literatura psychologiczna (13) literatura sciene fiction (3) literatura sensacyjna (15) literatura szpiegowska (2) literatura światowa (121) magia (48) medcyna mitochondrialna (1) mediumizm (2) medycyna biomolekularna (2) medycyna chińska (12) medycyna energetyczna (7) medycyna funkcjonalna (4) medycyna informacyjna (2) medycyna ludowa (1) medycyna molekularna (1) medycyna naturalna (46) medycyna żywieniowa (4) mity (4) moje rozczarowanie (2) moje spostrzeżenia (1) nie polecam (2) nowela (2) numerologia (10) obyczajowa (13) obyczajowa YA (2) obyczajowa z elementami sensacyjnymi (7) obyczajowa z romansem (59) obyczajowa z romansem i thrillerem (5) oparte na faktach (13) opowiadania (1) opowiadanie (46) opowiadanie duchowe (16) pielęgnacja urody i ciała (2) plany czytelnicze (38) podróże (13) podróże astralne (5) podsumowanie (15) podsumowanie 2026 (5) podsumowanie miesiąca (31) podsumowanie roku (7) polityka (3) polscy autorzy (11) polska autorka (531) polski autor (662) polskie książki (576) poradnik (184) poradnik kosmetyczny (1) poradnik kulinarny (24) poradnik zdrowia (12) porady (1) powieść (146) powieść drogi (5) powieść duchowa (4) powieść fantasy (18) powieść grozy (2) powieść historyczna (41) powieść jednotomowa (85) powieść kryminalna (10) powieść obyczajowa (84) powieść obyczajowa z rozwojem duchowym (1) powieść przygodowa (12) powieść przygodowo - fantastyczna (8) powieść psychologiczno-duchowa (2) powieść romantyczna (2) powieść science fiction (4) powieść sensacyjna (30) powieść surrealistyczna (2) powieść z elementami grozy (4) powieść z elementami paranormalnymi (4) powieść z humorem (6) praca z energią (12) praca zbiorowa (14) praktyka duchowa (14) praktyki magiczne (1) przesłania (14) psychoenergetyka (1) psychologia (37) psychologia duszy i umysłu (1) psychologia osobowości (9) psychoterapia (4) publicystyka (14) publikacja (4) radiestezja (6) realizm magiczny (3) refleksje (9) reportaże (6) reverse romance (2) romans (355) romans LGBT (2) romans New Adult (12) romans YA (21) romans age gap (13) romans biurowy (8) romans erotyczny (69) romans fantasy (10) romans historyczny (40) romans i magia (6) romans i sensacja (39) romans kryminalno-obyczajowy (1) romans kryminalny (3) romans mafijny (70) romans obyczajowy (13) romans podróżniczy (2) romans psychologiczny (5) romans sportowy (13) romans wojenny (1) romans z wątkiem kryminalnym (8) romans średniowieczny (1) romantasy (5) rozwój duchowy (159) rozwój osobisty (4) rośliny lecznicze (9) sensacja (22) sensacja i erotyk (33) tarot (15) techniki uzdrawiania (32) technothriller (1) teologia (3) teozofia (1) terapia energetyczna (23) terapie naturalne (75) thriller (56) thriller kryminalny (17) thriller YA (2) thriller erotyczny (4) thriller historyczny (4) thriller kryminalny (1) thriller obyczajowy (2) thriller psychologiczny (42) trailer (1) trylogia (87) turystyka (14) urban fantasy (3) uzdrawianie (74) wegetarianizm (9) wiedza duchowa (3) wiedza medyczna (2) wiedza tajemna (25) wróżby (29) wygrane (7) wywiady (8) young adult (18) z historią w tle (60) z magią w tle (1) z religią w tle (2) zbiór opowiadań (23) zdrowie (294) znaki zodiaku (3) świadome śnienie (8) świąteczne nastroje (5)