Ela Downarowicz
„Coś, co jest pretekstem do wszczęcia wojny, nie należy do dobrych rzeczy. Nie pragnijmy więcej, niż sami potrzebujemy.”
Gdy myślimy o wikingach, od razu wyobrażamy sobie walecznych, dobrze zbudowanych i odważnych mężczyzn, którzy imponują swoim męstwem, siłą i charyzmą. Taki wizerunek ukształtował się w naszych umysłach poprzez literaturę i produkcje filmowe. Rzadko mówi się o tym, że wikingami były też kobiety — równie waleczne i odważne jak mężczyźni, a czasem nawet bardziej zdeterminowane, by udowodnić swoją wartość w świecie, który nie był dla nich łaskawy. I to właśnie na tym motywie Pani Downarowicz oparła swoją trylogię „Saga Norn”.
W pierwszym tomie poznaliśmy niezwykłą kobietę — Hannę, która przeszła wiele, by znaleźć się w miejscu, w którym jest teraz. Pełni rolę jarla w grodzie Frologat, wspierana przez swojego drugiego męża Uhtreda. Jej historia była pełna walki, determinacji i odwagi, ale także czułości i odpowiedzialności za tych, których kocha. Teraz jednak przyszedł czas, by lepiej poznać Astrid, córkę Hanny i Ubbe, w drugiej odsłonie serii pt. „Astrid. Nić krwi”.
Astrid — choć wychowana przez wojowniczych rodziców — nie ma w sobie naturalnej chęci walki. Jej światem są zioła, zwierzęta i cisza lasu. Od najmłodszych lat była dzieckiem obdarzonym niezwykłymi zdolnościami jasnowidzenia, które teraz, gdy ma osiemnaście lat, stają się jeszcze silniejsze i bardziej wyraziste. Wspiera ją duch ciotki, po której otrzymała imię, oraz duch jej ojca Ubbe. Astrid wie, że przeznaczenie prowadzi ją przez trudne doświadczenia w jakimś celu.
Od wydarzeń z pierwszego tomu minęło dziewięć lat, więc jest 998 rok. Lato powoli chyli się ku końcowi, gdy do Frologat wraca syn Hanny, Sigurd. W jego drużynie znajdują się dwaj Rusini: Vidar i Dymitr, wysłannicy kniazia Borysa. Ich pojawienie się staje się początkiem wydarzeń, które na zawsze zmienią życie Astrid i odkryją przed nią prawdę, o jakiej nie miała pojęcia.
Pani Ela Downarowicz ponownie wrzuciła mnie w emocjonalny wir z historycznym tłem i klimatem dawnych wierzeń. Jej styl jest niezwykle plastyczny, barwny, sugestywny. Dzięki temu potrafi jednym zdaniem przenieść mnie na surową Północ Europy, wzbudzić niepokój, czy wywołać wzruszenie. To powieść pełna emocji, zwrotów akcji i momentów, więc trudno oderwać się od książki, bo każde kolejne wydarzenie może zmienić wszystko.
To, co szczególnie mnie ujęło w tej części, to zmiana zakresu przestrzeni czasowej. W pierwszym tomie wydarzenia rozciągały się przez kilka lat, pozwalając obserwować działania Hanny, która znalazła się w obcym dla siebie środowisku. Teraz, w "Astrid. Nić krwi: wszystko dzieje się w ciągu jednego roku, a więc jest jeszcze bardziej intensywnie, dynamicznie, zaskakująco, a nawet momentami wręcz gwałtownie. Czułam, jakby autorka celowo przyspieszyła rytm opowieści, by oddać młodość Astrid, jej niepokój, jej wewnętrzne rozdarcie i to nieustanne poczucie, że los popycha ją naprzód, niezależnie od tego, czy jest na to gotowa.
Ogromnym atutem tej historii są bohaterowie, zarówno ci pierwszoplanowi, jak i drugoplanowi. Astrid jest postacią złożoną, pełną sprzeczności, ale właśnie dzięki temu tak prawdziwą. Jej wrażliwość miesza się z odwagą, a niepewność z poczuciem obowiązku. Jednak to nie tylko ona przyciąga uwagę. Niezwykle intrygujący okazują się Dymitr i Vidar , którzy mają w sobie ogrom magnetyzmu i charyzmy. Od pierwszej chwili Astrid czuje nieznane jej do tej pory przyciąganie. Niejako znalazła się w podobnej sytuacji, jak jej matka - rozdarta między dwoma atrakcyjnymi mężczyznami. Jednak wie, że musi być ostrożna, bo nie są oni gwarancją bezpieczeństwa. Każda scena z ich udziałem sprawiała, że czułam, iż pod powierzchnią kryje się coś więcej, coś, co dopiero z czasem zacznie wychodzić na światło dzienne.
Autorka zachowała narrację trzecioosobową, co pozwala spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw. Dzięki temu lepiej można zrozumieć motywacje bohaterów, ich emocje, ich wybory, wewnętrzne rozważania i wątpliwości. To sprawia, że historia jest pełniejsza, bogatsza i bardziej wielowymiarowa. Stworzyła przy tym bardzo ciekawych bohaterów drugoplanowych — każdy z nich ma swoje miejsce, swoją rolę, swoje znaczenie. Nic nie jest tu przypadkowe.
Ogromnie doceniam też to, jak doskonale ta część zazębia się z pierwszym tomem. Postacie, które poznaliśmy wcześniej, powracają i mają do odegrania ważne role. To daje poczucie ciągłości, jakby cała saga była jedną wielką opowieścią, w której każdy wątek ma swój czas, by wybrzmieć.
Kolejna przygoda z wikingami za mną i muszę przyznać, że emocji mi nie brakowało. „Astrid. Nić krwi” to historia, która wciąga, porusza i zostawia z poczuciem satysfakcji. Z niecierpliwością będę czekać na trzecią część, bo czuję, że Pani Ela Downarowicz ma jeszcze wiele do opowiedzenia w tej historii,zwłaszcza że poznamy kolejną niesamowitą kobietę, jaką jest Norunn.
Recenzja tomu I: "Hanna"
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery: 19.03.2026r.
Ilość stron z treścią: 499
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 135 × 208 mm
ISBN 978-83-8293-329-1
Wydawnictwo: Videograf
Moja ocena: 6/6









Brzmi interesująco. Na początku myślałam, że to historia nie dla mnie. Teraz chciałabym bliżej poznać tę serię. Świetna recenzja!
OdpowiedzUsuń