Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Janiszewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Janiszewska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 lutego 2023

1316. - "W mroku"

Recenzja przedpremierowa
Premiera już 22 lutego 2023r.!


W mroku
Agnieszka Janiszewska

Wydanie: I
Data premiery 22.02.2023r
Liczba stron: 432
Wymiary: 130 x 210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8313-303-4
Wydawnictwo: Zaczytani
Moja ocena: 6/6

„Każdy powinien ponosić konsekwencje swoich czynów i decyzji.”

Czasami los potrafi tak poplątać ludzkie ścieżki tak, że trudno wyprostować je nawet po wielu latach. Jeszcze bardziej wydaje się to niemożliwe, gdy w wyniku niewłaściwych wyborów traci życie ktoś najbliższy. W takiej sytuacji znalazły się bohaterki książki "W mroku", których życie zmusiło do konfrontacji i zajrzenia w zakamarki własnej duszy.

Renata nie potrafi odciąć się od przeszłości i wciąż przeżywa stratę syna, mimo że minęło od tamtej pory już 18 lat. Uważa, że „Są takie winy, których się nie wybacza, nawet jeśli miałoby to jej ulżyć w cierpieniu.” Wydarzenia z przeszłości podzieliły rodzinę, zwłaszcza jeżeli chodzi o młodszą siostrę Magdę. Jedynie ze swoją siostrzenicą, Joanną znajduje porozumienie. Wiadomość o przyjeździe dawnej przyjaciółki Magdy, Katarzyny wywołuje u każdej z kobiet niepokój, złość, zaskoczenie, ale też ciekawość dotyczącą celu tych odwiedzin w jej rodzinnych stronach. Do tego bulwersuje ich wiadomość, że wraz z Katarzyną przylatuje jej córka Karolina nazywana też Kają. Przez całą niemal powieść autorka umiejętnie podsycała ciekawość, co do przeszłych wydarzeń, które wywróciły ich życie do góry nogami. Wiemy jedynie, że dotyczy to śmierci Grzegorza, syna Renaty. Przy odkrywaniu kart przeszłości poznajemy też problemy bohaterek, zarówno obecne jak i te sprzed osiemnastu lat temu, czyli mające miejsce w1988 roku. Jak łatwo policzyć, bieżące wydarzenia dzieją się w 2006 roku. W ciągu poznawania tej historii wiek poszczególnych postaci nie jest podawany wprost, lecz można dokonać tego wyciągać odpowiednie wnioski, czytając uważnie tekst książki. Od czasu do czasu autorka umieszcza delikatnie wskazówki, które pozwalają wyliczyć ile lat mają bohaterki w danym okresie czasu.


Zachęcona wcześniejszymi powieściami autorki, takimi jak dylogia „Aż po horyzont” i trylogia „Owoce zatrutego drzewa”, sięgnęłam z ciekawością po jej kolejną, najnowszą książkę pt. „W mroku”. Tytuł może sugerować jakieś ciemne interesy mafijne lub nastrój grozy. Tymczasem chodzi bardziej o mrok zalegające duszę, niż jakieś niebezpieczne sytuacje.

Styl pani Janiszewskiej jest pozornie tylko spokojny, gdyż w efekcie w bohaterkach buzuje mnóstwo emocji. Jednak długie, zrównoważone opisy sprawiają, że tempo poznawania poszczególnych faktów jest niespieszny. Także akcja nie jest zbyt dynamiczna, lecz raczej stonowana i bez nagłych zwrotów. Mimo to całość wciąga coraz bardziej, gdyż wyłania się intrygująca fabuła, która prowadzi nas przez kolejne rozdziały pokazując tło wydarzeń, charaktery poszczególnych osób, ich przemyślenia, wzajemne relacje i epizody z przeszłości. Te ostatnie ukazywane są nam na dwa różne sposoby: pod postacią wspomnień, które są wplecione w bieżącą fabułę oraz w formie pamiętnika pisanego przez córkę Katarzyny, Karolinę, która spisuje szczerze swoje spostrzeżenia, przeżycia i zdarzenia. 

Pamiętnik Kai jest śladem z przeszłości, gdyż jedynie w nim jest całkowicie szczera. Dzięki temu poznajemy jej prawdziwe oblicze i stopniowo odkrywane są sekrety, które doprowadziły do rozłamu więzi rodzinnych i przyjacielskich. Dobrym pomysłem było wyróżnienie tych fragmentów tekstu kursywą oraz formą pierwszoosobową, gdyż nie gubimy się w natłoku wydarzeń. Pozostałe epizody prowadzone są już w trzeciej osobie, a to z kolei daje możliwość szerszego spojrzenia na sprawy poruszane w powieści.

„W mroku” to kolejna udana powieść pani Agnieszki Janiszewskiej, która w swoim ujmującym stylu snuje życiową opowieść o relacji między dwoma pokoleniami kobiet. Głównym motywem jest nieumiejętność wybaczania, żale, poczucie winy, chowane urazy i niezagojone rany emocjonalne. Katarzyna, Karolina, Renata, Magda i Joanna to bohaterki, których ścieżki zostały mocno poorane i teraz los daje im możliwość odnalezienia w sobie uczuć, które kiedyś ich łączyły. Ich obecne życie i problemy to efekt błędów wychowawczych, nieumiejętności obrony swoich granic, lekkomyślnych decyzji, trudności porozumiewania się i braku dobrej komunikacji. Autorka  pokazuje przy tym, że nie można nikogo zmusić do miłości, a jedno niewinne kłamstwo może mieć nieobliczalne skutki.

Agnieszka Janiszewska ukończyła historię na Uniwersytecie Warszawskim. Od urodzenia związana jest z Warszawą chociaż obecnie mieszka w jednej z podwarszawskich miejscowości. Pracuje jako nauczyciel historii w liceum ogólnokształcącym. Jej pasją jest historia, toteż większość jej lektur to monografie i biografie z tej dziedziny nauki. Nie ucieka jednak od beletrystyki, głównie powieści obyczajowych. Lubi podróże, podczas których zwiedza zabytki związane z przeszłością państw, ludzi i różnorodnych kultur.

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:



czwartek, 7 lipca 2022

1126. - "Owoce zatrutego drzewa" Tom III


"Owoce zatrutego drzewa" 
Tom trzeci
Agnieszka Janiszewska

Wydanie: I
Data premiery: 27 kwietnia 2022 r.
Liczba stron: 296
Format: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wydawca: Zaczytani
Moja ocena: 6/6

„Życie jest cudownie proste, 
tylko głupi ludzie je sobie komplikują.”

Bohaterka książki „Owoce zatrutego drzewa” nie raz przekonała się, że najlepiej jest liczyć tylko na siebie. W dwóch pierwszych tomach tej serii poznaliśmy jej dzieciństwo, okres dorastania i pierwsze kroki w dorosłość, które nie pozwoliły całkowicie rozwinąć skrzydeł i zrealizować swoje marzenia.

Wkraczamy w kolejną część tej opowieści, gdy Kinga od roku mieszka ze swoim kuzynem, Zbyszkiem, w Paryżu. Opuszczając swój kraj liczyła na usamodzielnienie się, lepsze życie i uwolnienie się od przeszłości. Rzeczywistość okazała się biec nie do końca po jej myśli, mimo że światowa stolica mody zachwyca swoim klimatem, pięknem i podejściem do wielu spraw. 


Początki nie były łatwe, gdyż nie wszystko przebiegało tak, jak Kinga sobie wyobrażała. Wielkość miasta, obce środowisko, nieznajomość języka francuskiego i niepewność, co będzie dalej nie pozwalały jej na swobodne poruszaniu się w obcym kraju. Czuła się nieporadnie, obco, zagubiona, zanim oswoiła się z zupełnie odmiennym charakterem ogromnego miasta. Stopniowo, z pomocą Zbyszka i jego przyjaciela Adriena Bireta, wnikała w nową rzeczywistością i klimat metropolii. 

Zbyszek uważa, że powinna cieszyć się życiem, korzystać z jego uroków, gdyż dosyć wycierpiała i przeżyła różne nieprzyjemności. Ona próbuje go przekonać, że potrzebna jest jej praca, by mogła poczuć się niezależna. Postanawia na własną rękę postarać się o jakąś posadę, lecz wkrótce przekonuje się, że w Paryżu, który uznawany jest za światowe miejsce stwarzające ogromne możliwości, pewne stereotypy są w nim także obecne. Udaje się jej w końcu znaleźć pracę i wydaje się, że wszystko powoli zaczyna się układać. Niestety, wkrótce nadzieje burzy wybuch I wojny światowej, a wraz z nią nadchodzą nieuniknione zmiany.


„Człowiek tak łatwo nie ucieknie od swojej przeszłości. Dopadnie go ona w najmniej spodziewanym momencie.”

Pani Agnieszka Janiszewska napisała przejmującą i niezwykle życiową, wielowątkową powieść, która pokazuje zmienność ludzkich losów i obyczajowości, przede wszystkim w Polsce, ale też na świecie. Porusza wiele zagadnień zarówno społeczne, jak i relacji damsko-męskich oraz rodzinnych. Zwraca uwagę na pozycję kobiet, które mają od początku wyznaczone role, a wszelkie odstępstwa od funkcjonujących norm nie są ile widziane. Bardzo wyraźnie w trzeciej części zaznacza się transformacja w tej kwestii, ale też zagadnienie bezsensowności wojny, w której w imię politycznych rozgrywek cierpią zwykli ludzie, którzy pragną jedynie spokoju. Pokazuje ją od drugiej strony, z perspektywy zwykłego człowieka.

„Dobrze jest szafować krwią młodzieży, gdy się siedzi w wygodnym fotelu premiera albo na jeszcze wygodniejszym carskim czy królewskim tronie.”
W swojej najnowszej trylogii autorka przeprowadziła nas przez historię rozgrywającą się na przestrzeni klikudziesięciu lat, pokazując, toczące się wydarzenia wpływające na życie bohaterów. Z ogromną przyjemnością i wieloma emocjami spędziłam z nią czas zanurzając się w świat, który już dawno minął. Pani Janiszewska potrafi słowami zaintrygować, wywołać szereg różnych emocji i prowokować do refleksji nad życiem. Podobnie jest w przypadku stworzonych postaci, które zostały nakreślone bardzo wyraziście, pozwalając wniknąć w każdą z nich i wczuć w ich tok myślenia. Nie wszystkie osoby zyskały moją sympatię, ale przy każdej z nich pojawiają się określone wrażenia i odczucia. Ich losy splecione razem płyną przez kolejne strony wzbudzając ciekawość dalszego ciągu wydarzeń. Trylogia „Owoce zatrutego drzewa” to także opowieść o upływie czasu, potrzebie bycia z drugim człowiekiem, różnych obliczach samotności i konsekwencjach podejmowanych działań. Utwierdza w przekonaniu, że w życiu jedynym pewnym elementem jest zmiana, a wiele z tego, co przeżywamy i czego doświadczamy, jest zależnie od naszych decyzji.


Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:


wtorek, 5 lipca 2022

1125. - "Owoce zatrutego drzewa" Tom II

 
"Owoce zatrutego drzewa"
Tom drugi
Agnieszka Janiszewska

Wydanie: I
Data premiery: 27 kwietnia 2022 r.
Liczba stron: 296
Format: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wydawca: Zaczytani
Moja ocena: 5/6


„Nie ma lepszego nauczyciela niż życie, nawet, jeżeli daje ono gorzkie lekcje.”

Część pierwsza „Owoce zatrutego drzewa” zakończyła się w momencie, gdy Kinga postanowiła zmienić swoje życie i wyjechała do Krakowa, gdzie zaczyna stawiać pierwsze kroki ku samodzielności. Łącznikiem z minionymi latami jest kuzyn Zbyszek, który dowiedziawszy się o jej przeprowadzce, pisze do niej list. Jego treść, a także odpowiedź Kingi poznajemy na początku książki. Tym ciekawym zabiegiem autorka przybliża nam w skrócie wcześniejsze wydarzenia, wprowadzając nas w dalszy bieg tej historii.

Kinga zaczyna pracę u ojca Amelii, Wincentego Gajewskiego w jego sklepie, jako pomoc w buchalteryjnych sprawach. Nadal są to czasy, w których kobiecie trudno się usamodzielnić, a wszelkie odstępstwa od obowiązujących norm są niemile widziane i odpowiednio krytykowane przez społeczeństwo. Mimo to Kinga konsekwentnie stara się ułożyć sobie życie w nowych warunkach.


Fabuła drugiej części osadzona została w atmosferze artystycznego Krakowa na przełomie XIX i XX wieku. Zaczynamy ją poznawać w 1899 roku, a kończymy tę część w 1907 roku. Życie w tym pięknym mieście stawia przed główną bohaterką nowe wyzwania, pokazując zupełnie inny świat, niż ten, z którym stykała się do tej pory. Nie jest jej łatwo, gdyż samotna kobieta narażona jest na plotki i pomówienia, ale Kinga doskonale z tym sobie radzi. Jej postać ewoluuje, charakter się umacnia, a ona sama staje się bardziej odważna i pewna siebie. Dzięki ciotce Amelii dowiaduje się coraz więcej szczegółów o swojej matce i rodzinnych tajemnicach.

Poza wątkiem związanym z Kingą obserwujemy też to, co dzieje się w domu Burgiewiczów oraz Klementyny i Aleksandra Jankiewiczów. Klementyna zbiera żniwo swego postępowania według nauk swej matki, natomiast ciotka Maria staje się coraz bardziej zgorzkniałą, nieprzejednaną w swoich osądach kobietą, której wtóruje wierna służąca pani Tomaszowa. One razem reprezentują świat i poglądy, które dla kobiet są ograniczające i umniejszające ich rolę w społecznym życiu.


Druga część utrzymana jest w podobnym klimacie, jak jej poprzedniczka i razem stanowią spójną całość. Pani Janiszewska porusza w swej powieści wiele spraw obyczajowych, ale też kreśli tło historyczne, fakty wzięte z naszych dziejów i doskonale potrafi odtworzyć klimat minionych wieków. Sprawia, że bez problemów wnikamy w umysły bohaterów i razem z nimi przeżywamy ich rozterki, ale też możemy się poczuć tak, jakbyśmy naprawdę spacerowali krakowskimi uliczkami, spotykając ludzi, którzy tworzyli wówczas specyficzną atmosferę miasta. Zwraca uwagę na relacje damsko-męskie i postrzeganie kobiety w tym kontekście.

„Człowiek nie jest stworzony do samotności. 
Potrzebuje kogoś, z kim mógłby dzielić życie.”

W obydwu  częściach autorka stosuje podobny styl opowiadania, który snuje się spokojnie, niemal nostalgicznie, celebruje każdą scenę, rozciągając ją i mieszając z wtrąconymi wątkami dotyczącymi danej kwestii. Często w bieżącą sytuację lub rozmowę wplecione są sceny przybliżające jakieś zdarzenie lub osobę, albo ukazujące myśli w danym momencie, co sprawia, że traci się ciągłość jakieś sceny. Mimo to fabuła tej części jest bardziej dynamiczna, więcej się w niej dzieje, między innymi dlatego, że stopniowo poznajemy tajemnice skrywane przed Kingą przez rodzinę, ale też pojawiają się wątki romansowe. To opowieść o próbach odnalezienia własnej drogi, walce o siebie i niezależność w świecie, w którym kobiety mają wyznaczone określone role i wszelkie odstępstwa spotykają się z napiętnowaniem i krytyką. Na szczęście można dostrzec zbliżające się zmiany obyczajowe, ale też do głosu dochodzą,niestety, nastroje zapowiadające niespokojny czas.



Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:


niedziela, 3 lipca 2022

1123. - "Owoce zatrutego drzewa" Tom I


Owoce zatrutego drzewa 
Tom pierwszy
Agnieszka Janiszewska

Wydanie: I
Data premiery: 27 kwietnia 2022 r.
Liczba stron: 236
Format: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wydawca: Zaczytani
Moja ocena: 5/6

„Nawet, jeśli nie da się zapomnieć, trzeba spróbować wybaczyć.”

Z powieścią pani Agnieszki Janiszewskiej spotkałam się czytając dylogię „Aż po horyzont”, które zabrała mnie w przeszłość ukazując skomplikowane meandry ludzkich losów. Podobny charakter ma jej najnowsza powieść pt.: „Owoce zatrutego drzewa”, która składa się na trylogię zabierającą nas w przeszłość.

Tym razem autorka przenosi nas do dziewiętnastowiecznej Warszawy, gdzie mieszka Kinga Niwińska. Akcja zaczyna się pod koniec XIX wieku w Warszawie, w roku 1887, gdy Kinga ma 8 lat. Po śmierci znalazła się pod opieką wujostwa Burgiewiczów, chociaż trudno tu mówić o opiece, gdyż siostra matki dziewczynki, Maria, nie traktuje siostrzenicy dobrze i nie potrafi okazać jej troski i miłości. Wciąż nosi w sercu uraz do swej nieżyjącej siostry Klary, a swoją niechęć przenosi na jej córkę, mimo upływu lat. Z tego względu Kinga nie ma udanego, szczęśliwego dzieciństwa. Jedynym jej wsparciem jest syn Burgiewiczów, Zbyszek oraz mąż Marii, Stefan.


Po tym wstępnym wprowadzeniu przenosimy się o 10 lat później, gdy Kinga ma 18 lat, gdyż od tego momentu zaczyna się w jej życiu przełom. Zyskuje w tym czasie przychylność jeszcze jednej osoby, jaką okazuje się nauczycielka gry na pianinie, panna Adamska. Znajomość Kingi z nauczycielką także nie jest mile widziana przez Burgiewiczową, gdyż w ówczesnym społeczeństwie źle są widziane kobiety, które próbują wyrwać się spod sztywnych, obowiązujących norm i być bardziej samodzielne. Natomiast oczkiem w głowie ciotki jest córka Klementyna, która za każdym razem jest stawiana, jako wzór do naśladowania.

Istotnym elementem w powieści jest małżeństwo Klementyny z doktorem Aleksandrem Jankiewiczem, z którym tworzy rodzinę od 3 lat, ale nie jest w nim szczęśliwa. To jednak zasługa jej charakteru ukształtowanego przez jej matkę, ciotkę Marię i nianię ich synka, Krzysia, które mają wyrobione zdanie na temat mężczyzn i postępowania z nimi. Dla Aleksandra syn jest najważniejszy, ale coraz bardziej przeszkadza mu sposób, w jaki postępuje jego żona, więc swoją uwagę kieruje na przyrodnią siostrę Klementyny.

Kinga ma dosyć nieprzyjemnej atmosfery i ciągłych pretensji ciotki Marii, która wciąż obwinia ją za błędy matki. Szalę przeważa decyzja Burgiewiczowej o wydaniu dziewczyny za mąż za dużo starszego, obcego, ale majętnego mężczyznę. Postanawia, więc uciec do Krakowa, do kuzynki swego ojca, Amelii Gajewskiej, o której istnieniu dowiedziała się niedawno. Amelia uważana jest za czarną owcę w rodzinie, gdyż wybrała zawód aktorki teatralnej, więc nikt do tej pory o niej nie mówił i nie utrzymywał z nią kontaktów.


W pierwszej części trylogii zawiązuje się kilka wątków, które łączą się z główną bohaterką i mają wpływ na jej dalsze losy. Autorka snuje swoją opowieść, gdyż jej styl pisania ma powolny charakter i bardziej opisowy. Dużo jest tutaj dłuższych tekstów bez dialogów, często wprowadzających nas w daną sytuację, czy przybliżających jakąś postać czy też skupiających się na odczuciach i myślach występujących postaci.

Autorka opowiada w lekkim, nieco spowolnionym stylu, ale jednocześnie sprawia, że pragniemy poznać kolejne zdarzenia. Nie od razu wszystko nam ukazuje, stosując niedomówienia, ujawniając tylko skrawki z przeszłości, dlatego nie wiemy dokładnie, dlaczego Kinga została uznana przez ciotkę za owoc zatrutego drzewa. Więcej światła rzuca odnaleziona kuzynka ojca, która opowiada jej o tym, co wydarzyło się w przeszłości.

Dzięki barwnym i bogatym opisom bez trudu możemy wyobrazić sobie poszczególne postacie, poczuć ich osobowość, wniknąć w ich umysły, ale też pozwolić się otulić atmosferą dawnej Warszawy i krakowskiej bohemy. Autorka potrafi w swoim szczególnym stylu podziałać na wyobraźnię. Wszystko jest opisane tak, że zostaje zasiana ciekawość tego, co się za chwilę wydarzy. Wprawdzie czasami opisy są zbyt długie, ale potem okazuje się, że zawierają istotne informacje. Pani Janiszewska sprytnie ujawnia tylko to, co w danym momencie jest najważniejsze i sprawia, że chcemy podążać przez kolejne rozdziały oraz następne części. Na szczęście wydawnictwo Zaczytani wydało od razu całą trylogię, więc możemy od razu zagłębić się w jej lekturę.

źr. zdjęcia:
okładka książki
Agnieszka Janiszewska ukończyła historię na Uniwersytecie Warszawskim. Od urodzenia związana jest z Warszawą, chociaż obecnie mieszka w jednej z podwarszawskich miejscowości. Pracuje, jako nauczyciel historii w liceum ogólnokształcącym. Jej pasją jest historia, toteż większość jej lektur to monografie i biografie z tej dziedziny nauki. Nie ucieka jednak od beletrystyki, głównie powieści obyczajowych. Lubi podróże, podczas których zwiedza zabytki związane z przeszłością państw, ludzi i różnorodnych kultur.



Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:




środa, 23 czerwca 2021

813. - "Aż po horyzont" tom II


Aż po horyzont
Tom II
Agnieszka Janiszewska

Wydanie: I
Data wydania: 16 czerwca 2021 r.
Ilość stron: 298
Wymiary: 210 x 134 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wydawca: Novae Res

„prawda nie zawsze jest przyjemna”

Życie potrafi przysporzyć wielu dramatycznych wydarzeń, ale też niejednokrotnie ludzie sami komplikują sobie życie podejmując często zbyt pochopne decyzje, ale też ukrywając sprawy mające wpływ na przyszłe pokolenia. O tego rodzaju zawirowaniach losu opowiada druga część książki „Aż po horyzont”

źr. zdjęcia:
lubimyczytac.pl
Agnieszka Janiszewska to urodzona w Warszawie pisarka znana z porywających sag rodzinnych, w których historia odgrywa ogromną rolę. Wynika to z tego, że jej pasją jest historia. Pracuje jako nauczyciel historii w liceum ogólnokształcącym. Lubi podróże, podczas których zwiedza zabytki związane z przeszłością państw, ludzi i różnorodnych kultur.

Kilka dni temu przeczytałam pierwszy tom książki „Aż po horyzont”, w której poznałam Weronikę Piontkowską, jej rodzinę i problemy. Jej rodzice, państwo Reczyńscy, mieszkają w urokliwym Jaktorowie, do których Weronika często jeździ, a oni z kolei pomagają jej w codziennych sprawach, zwłaszcza po jej rozwodzie z Jarkiem. Tom II rozpoczyna się dziesięć lat po wcześniejszych wydarzeniach, czyli w 1986 roku. Zastajemy główną bohaterkę, gdy razem z synami i byłym mężem świętują zdaną maturę Michała, który zamierza kontynuować swoją naukę w Instytucie Historii na Uniwersytecie Warszawskim. Wydaje się, że Weronika nie zamierza już dalej rozgrzebywać przeszłości, zgodnie ze swymi wcześniejszymi postanowieniami. Jednak nierozwiązane sprawy wracają i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Pewnego razu synowie Weroniki, buszując na strychu w domu cioci Rozalii, znajdują starą skrzynię, w której, poza albumami ze zdjęciami i książkami, znajdują notes, a raczej pamiętnik ciotki Wandy. Jej zapiski poznajemy stopniowo, podobnie jak to było w tomie pierwszym.

W tej części postać Weroniki bardziej mi się podobała, gdyż wydaje się  bardziej dociekliwa, dojrzała, zdecydowana, odważna i gotowa poznać tajemnice rodziny Reczyńskich, zwłaszcza ojca.  Poza tym nie jest już tak od niego zależna i stara się nabrać dystansu do jego opinii, co z kolei sprawia, że analizuje swoje dotychczasowe życie, także małżeńskie, dostrzegając prawdziwe powody rozstania z mężem. Postanawia kontynuować swoje prywatne śledztwo i dowiedzieć się, co takiego wydarzyło się w życiu jej rodziny, że ojciec nie chce na ten temat rozmawiać. Prawda, które zaczyna się wyłaniać z jej odkryć pokazuje, że do tej pory żyła w zakłamanej rzeczywistości.

Część druga książki „Aż po horyzont” podobała mi się bardziej od swojej poprzedniczki. Nadal są w niej duże partie opisowych tekstów ale  mają one swoje uzasadnienie, gdyż pozwalają zajrzeć do umysłów bohaterów i poznać ich tok myślenia oraz motywy działania. Mimo to akcja przebiega odrobinę szybciej, więcej się w niej dzieje, pojawiają się nowe fakty, osoby i sekrety. Wydarzenia śledzimy z kilku perspektyw i w różnych formach. Najczęściej są to zapiski ciotki Wandy prowadzone w narracji pierwszoosobowej oraz  rozmowy Weroniki z osobami, do których udaje jej się dotrzeć w trakcie poszukiwań odpowiedzi. W ten sposób coraz więcej dowiadujemy się z życia siostry oraz rodziców Weroniki.

Obie części tej dylogii są  ze sobą ściśle związane i bez znajomości pierwszego tomu trudno byłoby zorientować się w przebiegu zdarzeń w tomie drugim. Pochłonęłam ją w krótkim czasie, wtapiając się całkowicie w zawiłe ludzkie losy pełne tajemnic, trudnych decyzji i zaskakujących sytuacji.  Na szczęście wydawnictwo Novae Res wraz z autorką zadbało o to, by obie części ukazały się w tym samym czasie.

Pani Janiszewska stworzyła powieść, w którą wnika się niespiesznie, ale z ciekawością, które rośnie z każdym kolejnym rozdziałem. Jej styl prowadzenia uwagi czytelnika opiera się na malowniczych opisach przyrody, wiejskich uroków, ale też na umiejętnym oddaniu buzujących emocji, targających wątpliwości i przeżyć. Pokazuje, że często ludzie sami sobie komplikują życie ale też uświadamia, że historia lubi się powtarzać, lecz jej zakończenie zależy tylko i wyłącznie od nas.


Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:


sobota, 19 czerwca 2021

810. - "Aż po horyzont" tom I


Aż po horyzont
Tom I
Agnieszka Janiszewska

Wydanie: I
Data wydania: 16 czerwca 2021 r. 
Ilość stron: 298
Wymiary: 210 x 134 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wydawca: Novae Res

„Czasami rana jest tak rozległa lub głęboka i z takim trudem się goi, że dotykanie jej nawet po latach, może doprowadzić do krwawienia.”

Więzy rodzinne z reguły kojarzą nam się z czymś pozytywnym, co scala rodzinę i sprawia, że czujemy się bezpiecznie.  Książka pt.:  "Aż po horyzont" pokazuje, że czasami takie relacje "więcej dzielą niż łączą", zwłaszcza gdy przeszłość dopomina się o uwagę. 

źr. zdjęcia:
lubimyczytac.pl
Agnieszka Janiszewska ukończyła historię na Uniwersytecie Warszawskim. Od urodzenia związana jest z Warszawą, chociaż obecnie mieszka w jednej z podwarszawskich miejscowości. Pracuje, jako nauczyciel historii w liceum ogólnokształcącym. Jej pasją jest historia, toteż większość jej lektur to monografie i biografie z tej dziedziny nauki. Nie ucieka jednak od beletrystyki, głównie powieści obyczajowych. Lubi podróże, podczas których zwiedza zabytki związane z przeszłością państw, ludzi i różnorodnych kultur.

Jest 1975 rok. Weronika Piontkowska jest świeżo po rozwodzie z Jarkiem. Dni płyną jej zwyczajnie, wypełnione pracą nauczycielki języka francuskiego, wychowywaniem dwóch synów i wizytami u rodziców w ukochanym Jaktorowie. Ma niskie poczucie wartości, które umacniane jest krytycznym podejściem rodziców, zwłaszcza ojca. Do tego jest osobą nieuporządkowaną i nie radzi sobie z prowadzeniem domowym rozgardiaszem. Chętnie i często odwiedza rodzinne Jaktorowo, nie dostrzegając jak bardzo jest uzależniona od pomocy i opinii rodziców. 

Zupełnie inny jest jej brat Oskar, który uwielbia miasto, dostrzega rodzicielską manipulację próbując uświadomić to siostrze, ale bezskutecznie. Uważa on, że Wiktoria źle zrobiła rozwodząc się ze swoim mężem, ale ona nie przyjmuje tego do wiadomości. Pewnego dnia Oskar informuje ją, że otrzymał z Paryża list od Lucii Belodi, pasierbicy ciotki Wandy i zamierza się z nią skontaktować, gdy będzie we Francji na delegacji z firmy. Ten fakt rozpocznie długą drogę, która zaprowadzi ich w odległą przeszłość i odsłoni tajemnice, o których czasami lepiej nie wiedzieć, ale czy na pewno?


Gdy poznajemy Weronikę, zastajemy ją w pracy, gdy właśnie wspomina swoje wcześniejsze życie i małżeństwo. Patrząc z jej perspektywy wydaje się, że wina za rozpad związku jest po jego stronie. Moja sympatia jednak w trakcie czytania zmieniała się, gdy stopniowo poznawałam podłoże ich relacji i wspólnego życia. Uświadomiłam sobie, że wina nie jest zawsze tylko po jednej stronie. Na szczęście autorka pokazuje nam sytuacje z różnych stron. To tylko jeden z wątków tej historii, gdyż łączy ona w sobie kilka wątków, które obserwujemy z dwóch poziomów czasowych i perspektyw. 

"Prawdziwa miłość nie rozbija się o codzienność"

Bieżące wydarzenia są przekazane w narracji trzecioosobowej, głównie z punktu widzenia Weroniki, ale też z czasem innych postaci i mają miejsce w latach siedemdziesiątych. Czytając ją warto, o tym pamiętać, gdyż wnikając w kolejne zdarzenia nie ma zbyt dużo klimatycznych odniesień do tamtego okresu. Czasami pojawiają się symbole tamtych czasów w postaci pralki „Frani”, budek telefonicznych ustawionych na ulicach czy telefonów stacjonarnych. Ujęło mnie podejście autorki do tego okresu, gdyż pokazała, że były to zwyczajne, normalne czasy, w których ludzie wiedli  zwykłe życie,   borykając się z problemami, które także są obecne dzisiaj.


Drugim tłem czasowym są lata tuż przed wojną, okres II wojny światowej i pierwsze lata po odzyskaniu wolności. O nich dowiadujemy się dzięki zapiskom Wandy Belodi, przyrodniej siostry ojca Weroniki i Oskara. Jej opowieść przewija się przez całą fabułę, wyróżniona jest kursywą narracją w pierwszej osobie. Ta część powieści wyróżniona została kursywą, więc nie ma problemu z orientacją czasową i rozróżnieniem osoby relacjonującej poszczególne wydarzenia. Historia ciotki Wandy jest wypełniona wieloma emocjami, dramatycznymi wydarzeniami i zakrętami losu, co dodaje całości dodatkowego klimatu.

Początkowo czytanie nieco może się dłużyć, gdyż poznajemy obecne życie Weroniki, jej myśli, upodobania, jej tęsknoty, rozterki i pragnienia. Autorka szczegółowo opisuje wszelkie relacje, wydarzenia, osoby czy rozmowy, nie zawsze w formie dialogu. Używa ładnego, literackiego języka przy opisywaniu krajobrazów, uczuć i charakterów osób, dzięki czemu możemy z łatwością wyobrazić sobie daną sytuację czy poczuć określoną emocję. Dzięki temu zanurzamy się z łatwością w pięknie natury, wiejskim klimacie i urokliwych sielskich zakątkach, które zestawione są z miejską dżunglą, hałasem i zanieczyszczonym powietrzem, co skutkuje u bohaterki zmęczeniem, zniechęceniem i apatią.

„Aż po horyzont” to powieść obyczajowa z zarysowanym delikatnie tłem historycznym a nawet psychologicznym. Zabiera nas w przeszłość ukazując meandry ludzkich losów i pokazuje efekt podejmowanych decyzji, od których zależy przyszłość następnych pokoleń. Ukazuje naturę człowieka, która czasem nie dopuszcza wielu rozwiązań a raczej woli o niektórych sprawach zapomnieć.

Agnieszka Janiszewska stworzyła historię podkreślającą więzy rodzinne, ale też wskazuje jej dobre i złe strony. Pokazuje wpływ wychowania dzieci i otaczania ich zbyt ścisłym parasolem ochronnym. Rodzice, troszcząc się nadmiernie o swoje pociechy mogą je uzależnić od siebie  tak bardzo, że w życiu dorosłym trudno takim dzieciom samodzielnie decydować o sobie. Taką osobą jest Weronika, która nie radzi sobie z wieloma problemami i nie wierzy w swoje możliwości. 

Inną kwestią, która wyłania się z tej historii jest umiejętność wybaczania, ale też rozmowy między sobą o przeszłości. Jednocześnie powstaje pytanie czy warto drążyć w jej odmętach, rozpamiętywać ją i chować urazy? Pokazuje, że przeszłość, jakakolwiek by nie była, nie powinna rzutować na naszą obecną codzienność. Tego, co było, nie zmienimy. Możemy jedynie zadbać o to, czego doświadczamy tu i teraz, by zapewnić sobie lepszą przyszłość.


Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu: