Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fikcja literacka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fikcja literacka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 czerwca 2026

[115/26] - 2053.: "Saga Norn" Tom III - "Norunn"


"Norunn"
"Nić Przeznaczenia"
Seria: Saga Norn
Tom trzeci
Ela Downarowicz
 
"Nie pragnijmy więcej, 
niż sami potrzebujemy.”

Norny to - według wierzeń nordyckich - trzy boginie losu, wieszczki, które przędą złote nici naszego życia.   Są związane z naszym przeznaczeniem, losem i czasem, ale też reprezentują trzy przestrzenie: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Na tej bazie powstała "Saga Norn", w której każdy z tych elementów ma znaczenie i wypływa jeden z drugiego. W dwóch pierwszych tomach poznaliśmy dwie niesamowite kobiety, które kroczyły ścieżkami wyznaczonymi przez trzy prządki. Wprawdzie nici, które splatały ich losy nosiły inne nazwy, ale odniesienie do nordyckich Norn jest wyraźne. 

W pierwszym tomie była to "Nić wojny", która wpłynęła na dzieje niezwykłej kobiety - Hanny, która zbudowała imperium. Drugą bohaterka - Astrid- prowadzona przez "Nić krwi" również musiała wykazać się siłą i odwagą, chociaż jej światem są zioła, zwierzęta i cisza lasu, a teraz przyszła kolej na wnuczkę Hanny i córkę Astrid. Trzecia odsłona sagi to "Nić przeznaczenia", którą podąża córka Astrid  i jednocześnie wnuczka Hanny, której historię poznajemy w powieści "Norunn", która przenosi nas z mroźnej Skandynawii na ziemie wczesnośredniowiecznych Polan, a konkretnie do grodu Cholberg ( dzisiejszy Kołobrzeg). Autorka ponownie sięga po fascynujące połączenie historii, nordyckich wierzeń i romansu, tworząc opowieść pełną przeznaczenia, politycznych intryg oraz emocjonalnych wyborów. 

Od wydarzeń z drugiego tomu tomu minęło sześć lat, więc jest 1005 rok, w którym na świat przychodzi Norunn. Po tym wydarzeniu przenosimy się do roku 1016, gdy dziewczynka ma 11 lat. Pewnego dnia zobaczyła jednego z braci krwi - Madsa i od tej pory była pewna, że jej los został spleciony z losem Madsa. Przepowiednie, wiara w bogów i oczekiwania rodziny wyznaczają kierunek jej życia, jednak rzeczywistość okazuje się znacznie bardziej skomplikowana. Norunn musi zmierzyć się nie tylko z trudną sytuacją polityczną i różnicami kulturowymi, ale także z własnymi uczuciami, które wystawiają ją na liczne próby.

W powieści „Norunn” pani Ela Downarowicz ponownie sięga po motyw przeznaczenia, ale tym razem splata go z bardzo ludzką historią dorastania do uczuć. Relacja Norunn i Madsa od początku naznaczona jest różnicą wieku, która w dzieciństwie bohaterki staje się źródłem nieporozumień i niechęci. Mads, dużo starszy i zajęty własnym życiem, widzi w niej jedynie natrętne dziecko, które nieustannie kręci mu się pod nogami, a jej dziecięca fascynacja budzi w nim raczej irytację niż cokolwiek głębszego. To ciekawy zabieg, bo autorka odwraca klasyczny schemat — tutaj to mężczyzna pała niechęcią, a nie bohaterka, co nadaje ich relacji świeżości i dynamiki. 

Z czasem jednak Norunn dojrzewa, a jej uczucia nabierają powagi. Mimo to postanawia zdystansować się od Madsa, świadoma, że jej czas jeszcze nie nadszedł i że przeznaczenie, choć obecne w jej życiu od zawsze, nie może być wymuszone. Ten powolny proces zmiany, przejście od dziecięcego zauroczenia do świadomego uczucia, kontrastuje z gwałtownymi wydarzeniami, które rzucają ją w sam środek politycznych intryg i handlowych układów między Pomorzem a ziemiami Polan. W tle wciąż czuć północny chłód i echo przepowiedni, ale to właśnie relacje międzyludzkie — pełne napięcia, bólu, dojrzewania i nieoczywistych wyborów — stają się sercem tej części sagi. Motyw od nienawiści do miłości, subtelnie rozpisany na lata, dodaje historii emocjonalnej głębi i sprawia, że przemiana Madsa oraz dojrzewanie Norunn stają się jednym z najbardziej angażujących elementów powieści.

„Norunn” to doskonałe zwieńczenie trylogii nordyckiej, w której poznaliśmy trzy  wspaniałe kobiety. Każda z nich przeszła długą drogę, by wypełniło się to, co było im przeznaczone. Największym atutem powieści wydaje się historyczne tło. Zderzenie dwóch światów: chrześcijańskiego i dawnych Bogów, walka o wpływy na ziemiach Polan oraz obecność nordyckich motywów tworzą barwną i wiarygodną scenerię. Autorka pokazuje świat, w którym przeznaczenie splata się z ludzkimi decyzjami, a bohaterowie nieustannie muszą wybierać między obowiązkiem a pragnieniami serca. 

Recenzja tomu I "Hanna"
Recenzja tomu II "Astrid"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 




Wydanie: I
Data premiery: 14.05.2026r.
Ilość stron: 368
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 135 × 208 mm
ISBN 978-83-8293-330-7
Wydawnictwo: Videograf
Moja ocena: 6/6


poniedziałek, 4 maja 2026

[78/26] - 2016.: "Pola Makowe"


"Pola makowe"
Nikki Erlick

„najczęstszym sposobem na cierpienie 
jest po prostu je przeżyć”

Sen od dawna uznawany jest za jeden z najważniejszych elementów regeneracji — nie tylko fizycznej, ale przede wszystkim psychicznej. To właśnie podczas snu mózg porządkuje emocje, przetwarza trudne doświadczenia i pozwala nam stopniowo oswajać to, co w ciągu dnia wydaje się zbyt bolesne lub przytłaczające. Nic więc dziwnego, że motyw snu i jego potencjalnego wpływu na ludzką psychikę staje się punktem wyjścia dla powieści „Pola Makowe”, w której sen ukazany jest w zupełnie innej roli.


Ava, Ray, Sasha wyruszają w drogę do Kalifornii, gdzie na pustynnych terenach znajduje się tajemniczy ośrodek nazwany „Pola Makowe” prowadzony przez jego charyzmatyczną, tajemniczą i niejednoznaczną właścicielkę Ellis. Los sprawił, że zamiast samolotem jadą tam żółtym samochodem nazywanym Kanarkiem. Początkowo spędzają ten czas we trójkę, nie licząc psa Avy o imieniu PJ, ale w pewnym momencie dołącza do nich Sky, która nie miała dotąd pojęcia o istnieniu „Pól Makowych”. Ich historie splatają się powoli, z wyczuciem, a pani Nikki Erlick pokazuje, że pozornie obcy sobie ludzie mogą odnaleźć wspólny język w doświadczeniu straty i w potrzebie uzdrowienia.

„Pola Makowe” to powieść, która zaczyna się jak historia drogi: czwórka obcych sobie ludzi — Ava, Ray, Sasha i Sky — wyrusza w podróż do odległego ośrodka położonego na kalifornijskiej pustyni. Ośrodek, prowadzony przez obiecuje możliwość zmierzenia się z bólem w sposób, który wykracza poza znane metody terapii. Wydaje się to przytłaczające, ale jednocześnie wzbudza niepokój i przyciąga. Im dalej zagłębiamy się w tę historię, tym bardziej dostrzegamy więcej szczegółów i zagadnienia ukazane w zupełnie nieoczekiwanym świetle. Zarówno czwórka podróżników, jak i zespół kliniki leczenie snem mierzą się ze swoimi wewnętrznymi demonami, żalami, dylematami i nie zawsze chodzi o stratę w sensie fizycznym.


To historia, która wprost stawia pytanie o to, jak naprawdę uleczyć się z bólu i czy w ogóle istnieje jedna właściwa droga przechodzenia przez żałobę. Poza obserwowaniem pokonywania kolejnych etapów podróży czwórki znajomych z lotniska, poznajemy też niektóre przypadki z ośrodka „Pola Makowe”, które przybyły do niego po ratunek. To zapis rozmowy z nimi, z której wynika, dlaczego przybyli do tego miejsca. Uzupełnieniami są też artykuły z lokalnych gazet na temat tej szczególnej, innowacyjnej kliniki i metod, jakie sa w niej stosowane. To pokazuje, jak nowe, mało znane terapie, czy podejścia do problemów wzbudzają sensację, ekscytacje i ciekawość. Są też obiektem ataków, szukania głębszego dna i skrywanych sekretów, jakie mogą skrywać powody prowadzenie takiego sposobu uzdrawiania duszy człowieka.

Pokazuje, że każdy przeżywa stratę, żal, poczucie winy, tęsknotę, żałobę i inne tego rodzaju doświadczeni inaczej. Często oczekujemy szybkich rozwiązań i zamknięcia emocjonalnych drzwi naszego serca. Pojęcie starty nabiera też zupełnie innego sensu, znacznie szerszego, niż na początku się nam wydaje. Książka mocno akcentuje znaczenie czasu, przemijania, relacji i pozwolenia sobie na przeżywanie – bez skrótów i uproszczeń – podkreślając siłę połączenia między ludźmi jako kluczowego elementu uzdrawiania.


Jednym z atutów historii zawartej w książce „Pola Makowe” jest sposób, w jaki autorka przedstawia stratę, uzdrawianie, przebaczenia i akceptację, unikając przy tym przesadnego patosu. Jednak największą siłą tej powieści jest sposób, w jaki są wykreowani bohaterów. Ava, Ray, Sasha i Sky są pełni sprzeczności, a ich historie odsłaniają się powoli, w rytmie, który pozwala naprawdę wejść w ich emocje. W trakcie poznawania kolejnych wydarzeń wyłaniają się skrywane sekrety bohaterów, którzy nie do końca są ze wszystkim wobec siebie szczerzy, mimo że w czasie podróży wiele o sobie opowiadają.

Relacja między nimi rozwija się naturalnie — od nieufności po poczucie wspólnoty, które rodzi się z dzielonego doświadczenia straty. Kontrastem dla tej czwórki jest Ellis, postać złożona i moralnie niejednoznaczna, przekonana o słuszności swojej wizji uzdrawiania. To ona wprowadza do fabuły napięcie i pytania o granice ingerencji w cudzy ból.


Pani Nikki Erlick stwarza pomiędzy wydarzeniami przestrzeń do przemyśleń nad tym czym jest ból i dlaczego tak bardzo wnika ona w nasze komórki i zmysły. Dotyka fundamentalnych pytań o życie, stratę i sens, a jednocześnie pozostaje historią przystępną i komunikatywną. To, co istotne, mimo niepokojącego punktu wyjścia, całość ma raczej kojący niż przytłaczający charakter. To opowieść, która nie epatuje cierpieniem, lecz daje przestrzeń do oswojenia się z nim, budując melancholię i ciepło i dając możliwość zadania sobie własnych pytań.

„Pola makowe” to historia, w którą wchodzi się powoli, wnikając w mentalną sferę każdej postaci pozwalając nam razem z nimi odczuwać każdą emocję poprzez do analizę tego, jakie przeżycia mają za sobą. Czytając opis na okładce książki może się spodziewać ciężkiego tematu i trudnego sposobu pokazywania ludzkiego cierpienia. Tymczasem całość nabiera bardziej refleksyjnego tonu, w stylu powieści drogi, w której główni bohaterowie przechodzą przemianę i tworzą relacje, których się nie spodziewali. To opowieść o nadziei, o potrzebie bliskości i o tym, że nawet najbardziej pęknięte serce można próbować poskładać, ale nie przez zapomnienie, lecz przez zrozumienie.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy
z PRart Media Bogna Piechocka
i wydawnictwem



Wydanie: I
Data premiery: 22.04.2026r.
Data premiery wersji ang. 17.06.2025r.
Ilość stron: 376
Okładka: miękka
Wymiary: 140x205 mm
Tytuł oryginału: "The Poppy Fields
Tłumaczenie: Alicja Halik
ISBN: 978-83-8367-628-9
Wydawca: Znak Literanova
Moja ocena: 5/6





czwartek, 9 kwietnia 2026

[64/26] - 2002.: "Saga Norn" Tom II "Astrid"



Ela Downarowicz

„Coś, co jest pretekstem do wszczęcia wojny, nie należy do dobrych rzeczy. Nie pragnijmy więcej, niż sami potrzebujemy.”

Gdy myślimy o wikingach, od razu wyobrażamy sobie walecznych, dobrze zbudowanych i odważnych mężczyzn, którzy imponują swoim męstwem, siłą i charyzmą. Taki wizerunek ukształtował się w naszych umysłach poprzez literaturę i produkcje filmowe. Rzadko mówi się o tym, że wikingami były też kobiety — równie waleczne i odważne jak mężczyźni, a czasem nawet bardziej zdeterminowane, by udowodnić swoją wartość w świecie, który nie był dla nich łaskawy. I to właśnie na tym motywie Pani Downarowicz oparła swoją trylogię „Saga Norn”.

W pierwszym tomie poznaliśmy niezwykłą kobietę — Hannę, która przeszła wiele, by znaleźć się w miejscu, w którym jest teraz. Pełni rolę jarla w grodzie Frologat, wspierana przez swojego drugiego męża Uhtreda. Jej historia była pełna walki, determinacji i odwagi, ale także czułości i odpowiedzialności za tych, których kocha. Teraz jednak przyszedł czas, by lepiej poznać Astrid, córkę Hanny i Ubbe, w drugiej odsłonie serii pt. „Astrid. Nić krwi”.


Astrid — choć wychowana przez wojowniczych rodziców — nie ma w sobie naturalnej chęci walki. Jej światem są zioła, zwierzęta i cisza lasu. Od najmłodszych lat była dzieckiem obdarzonym niezwykłymi zdolnościami jasnowidzenia, które teraz, gdy ma osiemnaście lat, stają się jeszcze silniejsze i bardziej wyraziste. Wspiera ją duch ciotki, po której otrzymała imię, oraz duch jej ojca Ubbe. Astrid wie, że przeznaczenie prowadzi ją przez trudne doświadczenia w jakimś celu.

Od wydarzeń z pierwszego tomu minęło dziewięć lat, więc jest 998 rok. Lato powoli chyli się ku końcowi, gdy do Frologat wraca syn Hanny, Sigurd. W jego drużynie znajdują się dwaj Rusini: Vidar i Dymitr, wysłannicy kniazia Borysa. Ich pojawienie się staje się początkiem wydarzeń, które na zawsze zmienią życie Astrid i odkryją przed nią prawdę, o jakiej nie miała pojęcia.

Pani Ela Downarowicz ponownie wrzuciła mnie w emocjonalny wir z historycznym tłem i klimatem dawnych wierzeń. Jej styl jest niezwykle plastyczny, barwny, sugestywny. Dzięki temu potrafi jednym zdaniem przenieść mnie na surową Północ Europy, wzbudzić niepokój, czy wywołać wzruszenie. To powieść pełna emocji, zwrotów akcji i momentów, więc trudno oderwać się od książki, bo każde kolejne wydarzenie może zmienić wszystko.


To, co szczególnie mnie ujęło w tej części, to zmiana zakresu przestrzeni czasowej. W pierwszym tomie wydarzenia rozciągały się przez kilka lat, pozwalając obserwować działania Hanny, która znalazła się w obcym dla siebie środowisku. Teraz, w "Astrid. Nić krwi: wszystko dzieje się w ciągu jednego roku, a więc jest jeszcze bardziej intensywnie, dynamicznie, zaskakująco, a nawet momentami wręcz gwałtownie. Czułam, jakby autorka celowo przyspieszyła rytm opowieści, by oddać młodość Astrid, jej niepokój, jej wewnętrzne rozdarcie i to nieustanne poczucie, że los popycha ją naprzód, niezależnie od tego, czy jest na to gotowa.

Ogromnym atutem tej historii są bohaterowie, zarówno ci pierwszoplanowi, jak i drugoplanowi. Astrid jest postacią złożoną, pełną sprzeczności, ale właśnie dzięki temu tak prawdziwą. Jej wrażliwość miesza się z odwagą, a niepewność z poczuciem obowiązku. Jednak to nie tylko ona przyciąga uwagę. Niezwykle intrygujący okazują się Dymitr i Vidar , którzy mają  w sobie ogrom magnetyzmu i charyzmy. Od pierwszej chwili Astrid czuje nieznane jej do tej pory przyciąganie. Niejako znalazła się w podobnej sytuacji, jak jej matka - rozdarta między dwoma atrakcyjnymi mężczyznami. Jednak wie, że musi być ostrożna, bo nie są oni gwarancją bezpieczeństwa.  Każda scena z ich udziałem sprawiała, że czułam, iż pod powierzchnią kryje się coś więcej, coś, co dopiero z czasem zacznie wychodzić na światło dzienne.


Autorka zachowała narrację trzecioosobową, co pozwala spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw. Dzięki temu lepiej można zrozumieć motywacje bohaterów, ich emocje, ich wybory, wewnętrzne rozważania  i wątpliwości. To sprawia, że historia jest pełniejsza, bogatsza i bardziej wielowymiarowa.  Stworzyła przy tym bardzo ciekawych bohaterów drugoplanowych — każdy z nich ma swoje miejsce, swoją rolę, swoje znaczenie. Nic nie jest tu przypadkowe.

Ogromnie doceniam też to, jak doskonale ta część zazębia się z pierwszym tomem. Postacie, które poznaliśmy wcześniej, powracają i mają do odegrania ważne role. To daje poczucie ciągłości, jakby cała saga była jedną wielką opowieścią, w której każdy wątek ma swój czas, by wybrzmieć.

Kolejna przygoda z wikingami za mną i muszę przyznać, że emocji mi nie brakowało. „Astrid. Nić krwi” to historia, która wciąga, porusza i zostawia z poczuciem satysfakcji. Z niecierpliwością będę czekać na trzecią część, bo czuję, że Pani Ela Downarowicz ma jeszcze wiele do opowiedzenia w tej historii,zwłaszcza że poznamy kolejną niesamowitą kobietę, jaką jest Norunn.


Recenzja tomu I: "Hanna"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
 


Wydanie: I
Data premiery: 19.03.2026r.
Ilość stron z treścią: 499
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 135 × 208 mm
ISBN 978-83-8293-329-1
Wydawnictwo: Videograf
Moja ocena: 6/6


niedziela, 8 lutego 2026

[30/26] - 1968.: "Saga Norn" Tom I "Hanna


Ela Downarowicz
„Zaufaniem nie każdego można obdarzyć.”

Zawsze przyciągają mnie powieści, które pozwalają przenieść się do minionych czasów. Lubię historie, w których przeszłość ożywa nie tylko jako tło wydarzeń, ale jako świat pełen dawnych wierzeń, obyczajów i ludzkich wyborów. Jeśli dodatkowo są to czasy wikingów — surowe, brutalne, a jednocześnie przesiąknięte magią i symboliką — moja ciekawość staje się niemal nieodparta. W przypadku książki „Hanna” szczególnie zaintrygowała mnie nazwa trylogii: Saga Norn, sugerująca obecność run, duchowości i pradawnych tradycji, które od zawsze fascynują mnie w nordyckich opowieściach.


Osiemnastoletnia Hanna przybywa łodzią do portu w Mogat z jednym celem: ma zabić młodego jarla Uhtreda, który właśnie odziedziczył tytuł po zamordowanym ojcu. Oficjalnie podaje się za osobę szukającą pracy, a matka jarla — Runa — akurat potrzebuje pomocy w kuchni. Uwagę dziewczyny przyciąga wojownik Ubbe, jeden z braci krwi Uhtreda, którego widok zapiera jej dech w piersiach. On jednak od początku okazuje jej niechęć i podejrzliwość. Równie silne wrażenie robi na niej sam Uhtred, który choć nie szuka głębszych relacji, zaczyna darzyć Hannę uczuciem. Tymczasem dziewczyna skrywa prawdziwy powód przybycia do Mogat: musi wykonać rozkaz okrutnego wuja Olafa, który uwięził jej matkę i siostrę, obiecując ich uwolnienie dopiero po śmierci jarla.

Ten opis może sugerować przewidywalną historię, ale im dalej, tym bardziej okazuje się, że nic tu nie jest oczywiste. Autorka prowadzi fabułę w sposób, który wielokrotnie zaskakuje, a konsekwencje podejmowanych decyzji potrafią zmienić bieg wydarzeń w najmniej spodziewanym momencie.

Akcja obejmuje kilkanaście lat — od 976 do 989 roku — i prowadzi przez burzliwy świat Norwegii rozdartej waśniami, walką o władzę oraz kruchą równowagą rodowych sojuszy. To opowieść nasycona emocjami, dynamicznymi wydarzeniami i rozbudowaną galerią postaci. Bohaterowie nie są jednoznaczni: obok ludzi zdolnych do wielkich poświęceń obok ludzi zdolnych do wielkich poświęceń pojawiają się bezwzględni też czarne charaktery, a podział na dobro i zło rzadko bywa jednoznaczny.

Fabuła skupia się głównie na tytułowej Hannie, jednak jest to wyraźnie historia wielowątkowa. Poznajemy ją w narracji trzecioosobowej, dzięki czemu śledzimy nie tylko losy bohaterki, ale także innych postaci — ludzi, z którymi splatają się jej dzieje: rodziny, przyjaciół, sprzymierzeńców i wrogów. Miłość, intrygi, zdrada, ambicje i lojalność zostają wystawione na ciężką próbę, podobnie jak więzi rodzinne i przyjacielskie. Każdy wybór niesie za sobą cenę, a granica między obowiązkiem wobec rodu a pragnieniem serca okazuje się wyjątkowo cienka.


„Hanna” to przede wszystkim opowieść o sile kobiety, tej fizycznej, emocjonalnej i duchowej. Autorka bardzo wyraźnie pokazuje, jak kobiety były wówczas postrzegane: miały znać swoje miejsce, przestrzegać tradycji i nie wychylać się poza narzucone ramy. Każde złamanie zasad nie było mile widziane, a często wręcz karane. Na tym tle przemiana Hanny robi ogromne wrażenie. Jej droga od zastraszonej dziewczyny wykonującej rozkazy wuja do wojowniczki dowodzącej drużyną wikingów budzi szok i podziw. W X wieku kobieta nie mogła zostać jarlem, a jednak Hanna przełamuje te ograniczenia dzięki determinacji, odwadze i umiejętnościom.

W powieści obecny jest również subtelnie wpleciony mistycyzm, który objawia się w zdolności jasnowidzenia, zarówno u Hanny, jak kobiety z jej rodu. Odziedziczyła ten dar po swojej zamordowanej ciotce Astrid, która staje się duchowym opiekunem bohaterki i bliskich jej osób. Ta umiejętność nie dominuje fabuły, jak i magia nie przytłacza wydarzeń, lecz stanowi naturalny element nordyckiego świata, w którym sacrum i codzienność przenikają się na każdym kroku, pokazując, że życie i śmierć pozostają ze sobą nierozerwalnie połączone.


Mało jest jednak w tej powieści run, które towarzyszą nam wprawdzie w warstwie graficznej, lecz zabrakło mi ich w samej treści, jako jednego z wątków fabularnych. Patronką tej części sagi jest runa Othala, której symbol oddziela poszczególne epizody wydarzeń. Została wybrana z rozmysłem; widać, że autorka zna znaczenie run, ponieważ Othala wiąże się z rodziną, rodowymi więzami, tradycją i ochroną dziedzictwa. Mimo to w samej narracji run właściwie nie ma, a właśnie tego się spodziewałam. Uważam, że nadały by one dodatkowego waloru i tajemniczości.

Drugą kwestią, której nieco mi zabrakło w tej opowieści, jest sprecyzowanie wieku bohaterów. O ile w przypadku Hanny informacja ta pojawia się już w blurbie, o tyle przy pozostałych postaciach można jedynie domyślać się ich wieku na podstawie wyglądu czy pełnionych ról. Osobiście lubię tego typu szczegóły, ponieważ pomagają mi lepiej wyobrazić sobie bohaterów i jeszcze mocniej zanurzyć się w opowiadaną historię. To jednak jedynie drobne, bardzo subiektywne odczucie, które nie wpływa na ogólny odbiór powieści.

Aspektem, który przykuwa uwagę jest warstwa uczuciowa, która w powieści została poprowadzona w sposób niestandardowy, z wyczuciem i niezwykle wciągający. Autorka nie prowadzi tego wątku w sposób przewidywalny, lecz rozwija relacje między bohaterami w zaskakującym splocie wydarzeń, ukazując ludzkie słabości, błędy i konsekwencje złych decyzji.

Jednocześnie z niezwykłą dbałością opisuje ludzkie losy oraz świat wikingów i norweskiej Północy. Nie ma tu rozbudowanych, krwawych opisów bitew ani makabrycznych scen. Wiele wydarzeń przedstawionych jest skrótowo, zwłaszcza gdy obejmują kilka lat, jakby autorka świadomie wybierała to, co najważniejsze. Dba przy tym o komfort czytelnika, gdyż zaznacza wyraźnie czas wydarzenia, co ułatwia śledzenie historii rozciągniętej na kilkanaście lat. Najistotniejsze wątki rozwija dokładniej, wyzwalając całą gamę emocji, od niepokoju po wzruszenie.


Każdy z tomów "Sagi Norn" połączony jest inną nicią, a w tej części, zgodnie z podtytułem „Nić wojny”, to właśnie wątek konfliktu splata losy bohaterów. Norny, prządki przeznaczenia, tkały nitki życia i losów ludzi oraz bogów, decydując o tym, co nieuchronne. Podobnie w tej historii wojna i polityczne intrygi stają się nicią, która splata wydarzenia z wyborami Hanny, z relacjami, które buduje, oraz z próbami odnalezienia własnej siły. To subtelne nawiązanie sprawia, że wątek wojny stanowi jeden z motywów, który kształtuje decyzje bohaterów, wpływa na ich losy i stawia ich przed trudnymi dylematami moralnymi, czyniąc opowieść jeszcze bardziej wielowymiarową i poruszającą.  Jeśli kolejne tomy utrzymają ten poziom, „Saga Norn” ma szansę stać się jedną z tych opowieści, do których wraca się z prawdziwą przyjemnością.



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 


Wydanie: I
Data premiery: 20.01.2026r.
Ilość stron: 352
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 135 × 208 mm
ISBN 978-83-8293-328-4
Wydawnictwo: Videograf
Moja ocena: 5/6


niedziela, 21 grudnia 2025

[221/25] - 1933.: "Władza Reliktów" - Tom I "Tkająca wiatr"


"Tkająca wiatr"
Cykl: Władza Reliktów
Tom pierwszy
Julie Johnson

„Słowa są warte jedynie tyle, 
ile czyny, które za nimi stoją.”

Literatura fantasy nie jest tym gatunkiem, który wybieram najczęściej, ale jeśli jest w nim wątek romantyczny i historia nie jest przerażająca, wówczas ulegam pokusie. W przypadku książki pt.: „Tkająca wiatr” dodatkowym atutem było jej wydanie. Jej wygląd i grafika jest po prostu powalająca. Energetyczne, żywe kolory okładki, barwione brzegi, zszywany grzbiet i twarda okładka to mocny akcent zwracający na siebie uwagę.

Od pierwszych stron, bez zbędnych, długich opisów fabuła wprowadza nas w konkretną sytuację, gdy bohaterka znajduje się w niezbyt ciekawej sytuacji. Wie, że za chwilę może zginąć. Znajduje się w rękach najeźdźców, którzy polują na elfy i półelfy, a wraz z nią likwidowane są wszelkie przejawy magii nazywanej tutaj maegią.


Piękna kraina Anwyn zamieniła w miejsce targane strachem, pożogą i śmiercią popada w ruinę. Półelfka Rhya Fleetwood traci powoli nadzieję na ratunek, gdy zjawia się tajemniczy i mroczny dowódca oddziału Scythe, który niespodziewanie staje się jej wybawcą. Jednak czy na pewno? Jego postawa wobec niej - rozkazująca, nieznosząca sprzeciwu i sposób, w jaki ją traktuje nie wskazuje na dobre zamiary.  Nie mówi jej dokąd zmierzają i co ją czeka. Wie jedynie, że Scythe nie chce jej skrzywdzić, a ich celem jest odległa Norlandia. Prawda wyłania się stopniowo w czasie pokonywania kolejnych etapów drogi. Wszystko wskazuje, że przyczyną tego, że Rhya jest przez niego zabrana i pilnowana łączy się ze znamieniem, jaki ona ma na swoim ciele od urodzenia. Wkrótce dowiaduje się, że jest Reliktem, kimś kto potrafi władać wiatrem. Problem w tym, że Rhya nie wie, jak nad tym wszystkim zapanować, komu zaufać i jaka jest jej rola.


Książka jest dosyć opasła, bo ma ponad 530 stron, ale w ogóle tego nie czuć, bo dosyć szybko przewracałam kartkę za kartką, by poznać dalszy ciąg jakiejś sceny. Autorka umiejętnie rzuca czar na czytelnika, owijając go swoimi energiami. To moc, która ogarnia coraz mocniej z każdą stroną. Początkowo wir powietrza jest niewielki, ale im dalej, im mocniej wnikamy w fabułę, tym powiewy są coraz silniejsze, aż dochodzą niemal do fazy huraganu.

Wyraźnie można zauważyć motyw od nienawiści do miłości oraz motyw literatury drogi, jednak ujęte w klimat fantastyki sprawiają, że historia nabiera nieco romantycznego charakteru. Jest to ciekawe tym bardziej, że widzimy wydarzenia oczami Rhyi, więc tak jak ona nie wiemy wszystkiego, w tym, też nie znamy powodów postępowania Scythe’a. Razem z bohaterką odkrywamy tajemnice i dowiadujemy się o niej coraz więcej, ale z jej punktu widzenia. Także wszelkie sytuacje, walki, pojawiające się zjawiska zostały opisane bardzo sugestywnie, więc mamy wrażenie bezpośredniego uczestniczenia w akcji.


W powieści „Tkająca wiatr” Julie Johnson z niezwykłą dbałością buduje fantazyjny świat, dopracowując każdy jego element, a jej dynamiczny, sugestywny styl wciąga bez reszty. Kreuje uniwersum wyjątkowe i pełne życia, które na długo zapada w pamięć. Zarówno czytelnicy dopiero rozpoczynający przygodę z romantasy i fantastyką, jak i ci bardziej doświadczeni, bez trudu zanurzą się w złożonym, pięknie wykreowanym, momentami chaotycznym, a przy tym hipnotyzującym świecie Anwyn. To znakomite połączenie epickiej fantastyki i poruszającego romansu, które z jednej strony nie unika trudnych, mrocznych tematów, a z drugiej potrafi tchnąć w historię nadzieję i optymizm.

To świetnie napisane romantasy, w którym magia i przygoda nabierają rozpędu, gdy bohaterka okazuje się być kluczem do starożytnej przepowiedni, a uwolniona przez nią siła może uratować królestwo pod warunkiem, że nauczy się nad nią panować. Pod płaszczykiem niezwykle barwnej, fantazyjnej opowieści kryją się realne zagadnienia. Przede wszystkim Rhya stopniowo odkrywa swoje prawdziwe przeznaczenie i swoją moc poprzez to, co przeżywa, czego doświadcza i co sobie uświadamia. Jest to zatem opowieść o odkrywaniu siebie poprzez własne doświadczenia, dzięki odwadze, zdobytym umiejętnościom i przyjęciu daru, jakim los ją obdarzył.


„Tkająca wiatr” to historia o dojrzewaniu i samopoznaniu, która przypomina, że każde doświadczenie – nawet to bolesne – niesie ze sobą lekcję. Droga, którą przechodzi bohaterka, pozwala jej coraz lepiej zrozumieć samą siebie, odnaleźć wewnętrzną siłę, nauczyć się panować nad emocjami i własnym losem. Z czasem dostrzega też, że świat nie jest czarno-biały: nie każdy wróg okazuje się zagrożeniem, a nie każdy sprzymierzeniec zasługuje na zaufanie. To właśnie dzięki temu, co przeżywa bohaterka, odkrywa swoją tożsamość, wzmacnia się wewnętrznie i uczy, że pozory potrafią mylić, a zaufanie bywa największym ryzykiem.

I wiecie co? Taką fantastykę zaczynam lubić, która poza barwną fabułą i wykreowanym światem oferuje również głębszą warstwę znaczeń, odkrywaną stopniowo w trakcie lektury.



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem


Wydanie: I
Data premiery polskiej: 21.10.2025r.
Data premiery wersji angielskiej: 08.04.2025r.
Ilość stron: 544
Okładka: twarda
Wymiary: 140 x205 mm
Tytuł oryginalny: The Wind Weaver
Tłumaczenie: Anna Reszka
ISBN: 978-83-8335-671-6
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 6/6 a nawet 6+



czwartek, 7 sierpnia 2025

[134/25] - 1847. "Imperium" - Tom I - "Sofia"


"Imperium"
Tom pierwszy
Sofia
Kordian Grajewski

„Każdy ma jakąś historię, 
jednak rzadko się nią dzieli z innymi.”

W ostatnich latach seriale osadzone w realiach wschodnich zyskały ogromną popularność, przyciągając widzów atmosferą, dramatyzmem i bogactwem kulturowym. Tą fascynacją przesiąknięty jest również Kordian Grajewski — młody autor, który już jako piętnastolatek postanowił przelać swoją pasję do kinematografii i orientalnych klimatów na papier.  Tak narodziła się historia „Imperium”, której pierwszy tom nosi tytuł „Sofia” i jest literackim debiutem, będącym zapowiedzią większej serii.

Po śmierci sułtana Josefa władzę nominalnie przejmuje jego młody syn Mehmed. Jednak prawdziwa siła nie spoczywa w koronie, lecz w rękach Sułtanki Matki — Sofii. Bezwzględna, przebiegła i gotowa poświęcić wszystko, nawet więzy krwi, by utrzymać kontrolę nad państwem, staje się główną bohaterką tej historii. Już na pierwszych stronach ujawnia swoją bezlitosną naturę — bez wahania tłumi bunt janczarów, sięgając po najbardziej brutalne środki.

Na dworze narasta napięcie: konflikt z Hanną, drugą żoną zmarłego sułtana i matką Mehmeda, niechęć do faworyty młodego władcy, która ma szansę zostać jego żoną, oraz widmo wojny z sąsiednim Królestwem tworzą atmosferę zagrożenia. Okazuje się, że dworskie korytarze kryją nie tylko tajemnice, ale i śmiertelne niebezpieczeństwa.

„Imperium” to powieść osadzona w świecie inspirowanym historią wschodnich imperiów, gdzie lojalność jest krucha, a władza kosztuje więcej niż życie. Autor kreśli obraz XVI-wiecznego dworu z dużą dbałością o szczegóły, wciągając nas  w sieć pałacowych intryg, zdrad i politycznych rozgrywek. 
W trakcie lektury nie opuszczało mnie  wrażenie, że każdy coś knuje — od służby, przez doradców, aż po najważniejsze osoby w państwie. Pałacowe korytarze tętnią szeptami, ukrytymi gestami i spojrzeniami pełnymi niedopowiedzeń. Nikt nie jest do końca szczery, a lojalność wydaje się jedynie pozorem. Okazuje się, że Imperium nie jest przyjazne dla nikogo, ani dla kobiet, ani dla mężczyzn. Szybko można w nim awansować, ale i stracić życie. 

Nie należę do fanów tego rodzaju produkcji i dzieł, ale skusiła mnie ładna okładka e-booka i ciekawy opis, który zapowiadał emocjonującą opowieść. Z zapałem więc zaczęłam jej lekturę, lecz trudno mi było całkowicie w nią wniknąć. Typowej akcji nie ma tu wiele, a napięcie nie wynika ze spektakularnych zwrotów sytuacyjnych i zaskakujących epizodów. 

Pan Grajewski buduje atmosferę poprzez dialogi i to właśnie rozmowy między postaciami odsłaniają ich wzajemne zależności, konflikty, sympatie i antypatie. Styl powieści jest raczej powolny, a mnogość postaci i ich obco brzmiące imiona mogą sprawiać trudność w orientacji. Narracja prowadzona z perspektywy trzecioosobowej czyni nas biernym obserwatorem wydarzeń, co dodatkowo potęguje dystans. 

Postacie są niejednoznaczne, często nieszczere i uwikłane w intrygi. Żadna nie wzbudziła mojej sympatii,  choć na tle pozostałych, sułtan Mehmed jawi się jako najbardziej pozytywny. Sofia natomiast budzi niechęć od pierwszych stron i utrzymuje się  do końca. To kobieta przebiegła, chłodno kalkulująca swoje korzyści, wykazuje się brakiem litości i bezwzględnością, co w sumie czyni z niej postać fascynującą, ale przerażającą i trudną do polubienia.

 „Sofia” otwiera cykl w sposób stonowany, skupiony na atmosferze i relacjach. To opowieść o bezwzględnej walce o władzę, osadzona w świecie, gdzie zdrada czai się za każdym rogiem pałacowego korytarza. Autor ukazuje dwór, jako miejsce pełne politycznych rozgrywek i nieustannego zagrożenia. 
 
„Imperium” nie wpisuje się w ramy klasycznego romansu, powieści obyczajowej czy historycznej. Choć akcja osadzona jest w XVI wieku, świat przedstawiony jest całkowicie fikcyjny, a wydarzenia nie mają odniesień do rzeczywistej historii. To raczej opowieść o władzy, lojalności i cenie, jaką płaci się za ambicję oraz o naturze ludzi pragnących kontrolować wszystko. Dla miłośników pałacowych intryg, politycznych gier i subtelnego napięcia może być to interesująca propozycja.

Choć pierwszy tom serii pt.: „Sofia” nie porwała mnie wartką akcją ani emocjonalnym zaangażowaniem, trudno odmówić jej literackiej ambicji i konsekwentnie budowanej atmosfery. Kordian Grajewski stworzył świat pełen napięć, politycznych gier i moralnych dylematów, który może przypaść do gustu miłośnikom powieści skupionych na relacjach i dworskich intrygach. „Imperium” to debiut, który nie stawia na łatwe rozwiązania ani spektakularne zwroty akcji, lecz na powolne odkrywanie mechanizmów władzy i ludzkich motywacji. Z pewnością zadowoli tych czytelników, którzy dobrze czują się w takich klimatach zbudowanych z sieci intryg, spisków, rozmów i orientalnego klimatu.  

E-book przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem


Wydanie: I
Data premiery: 10.06.2025r.
Ilość stron: 360
Wymiary: 205 × 145 mm
Okładka: twarda

Rodzaj publikacji
Ebook, Książka drukowana

Format ebooka
EPUB, MOBI, PDF

Wydawnictwo: Sorus
Moja ocena: 3/6



Gatunki

E - booki (75) Jin shin jyutsu (1) Klasyka anglosaska (1) LGBT (10) Leksykon (4) Medycyna holistyczna (9) New Adult (25) OOBE (10) Opowieści o miłości (31) Pod moim patronatem (73) Qigong (2) Romans z pazurkiem (1) Tantra (1) Tao (3) Tetralogia (4) Tradycyjna Medycyna Chińska (6) Young Adult fiction (2) angelologia (13) astrologia (28) astrologia chińska (2) astrologia medyczna (1) astrologia wedyjska (3) autobiografie (9) dywinacja (3) erotyk (71) erotyk psychologiczny (4) erotyk sportowy (3) eseje (8) ezoteryka (64) fantastyka religijna (2) fantasy (30) fantasy historyczne (6) fantasy young adult (7) felietony (1) feng shui (2) high fantasy (1) historia (13) historia Polski (3) historie prawdziwe (27) homeopatia (6) horoskop (9) joga (13) k-drama (1) kalendarz (14) kartomancja (2) karty (15) klasyka literatury (4) klasyka romansu (1) klerykal fiction (1) komedia kryminalna (14) komedia romantyczna (11) komiks (1) kryminał (130) kryminał futurystyczny (3) kryminał erotyczny (2) kryminał fantasy (2) kryminał rerto (5) kryminał retro (14) kryminał z obyczajem (7) kryminał z romansem (22) kuchnia meksykańska (1) kuchnie świata (3) kurs (8) legendy (4) literatura dla dzieci (6) literatura faktu (37) literatura historyczna (13) literatura kobieca (43) literatura motywacyjna (24) literatura młodzieżowa (34) literatura obozowa (6) literatura obyczajowa (211) literatura obyczajowa z elementami fantasy (7) literatura obyczajowa z elementami kryminalnymi (37) literatura obyczajowa z elementami metafizycznymi (11) literatura obyczajowa z elementami psychologicznymi (13) literatura obyczajowa z elementami sensacyjnymi (10) literatura piękna (5) literatura polska (463) literatura przygodowa z elementami historycznymi (3) literatura psychologiczna (13) literatura sciene fiction (3) literatura sensacyjna (15) literatura szpiegowska (2) literatura światowa (119) magia (47) medcyna mitochondrialna (1) mediumizm (2) medycyna biomolekularna (2) medycyna chińska (12) medycyna energetyczna (7) medycyna funkcjonalna (4) medycyna informacyjna (2) medycyna ludowa (1) medycyna molekularna (1) medycyna naturalna (46) medycyna żywieniowa (4) mity (4) moje rozczarowanie (2) moje spostrzeżenia (1) nie polecam (2) nowela (2) numerologia (10) obyczajowa (13) obyczajowa YA (2) obyczajowa z elementami sensacyjnymi (7) obyczajowa z romansem (58) obyczajowa z romansem i thrillerem (5) oparte na faktach (13) opowiadania (1) opowiadanie (46) opowiadanie duchowe (16) pielęgnacja urody i ciała (2) plany czytelnicze (34) podróże (11) podróże astralne (5) podsumowanie (15) podsumowanie 2026 (5) podsumowanie miesiąca (30) podsumowanie roku (7) polityka (3) polscy autorzy (11) polska autorka (515) polski autor (658) polskie książki (556) poradnik (184) poradnik kosmetyczny (1) poradnik kulinarny (24) poradnik zdrowia (12) porady (1) powieść (145) powieść drogi (5) powieść duchowa (4) powieść fantasy (18) powieść grozy (2) powieść historyczna (40) powieść jednotomowa (75) powieść kryminalna (10) powieść obyczajowa (84) powieść obyczajowa z rozwojem duchowym (1) powieść przygodowa (12) powieść przygodowo - fantastyczna (8) powieść psychologiczno-duchowa (2) powieść romantyczna (2) powieść science fiction (4) powieść sensacyjna (30) powieść surrealistyczna (1) powieść z elementami grozy (3) powieść z elementami paranormalnymi (4) powieść z humorem (5) praca z energią (12) praca zbiorowa (14) praktyka duchowa (14) praktyki magiczne (1) przesłania (14) psychoenergetyka (1) psychologia (37) psychologia duszy i umysłu (1) psychologia osobowości (9) psychoterapia (4) publicystyka (14) publikacja (4) radiestezja (6) realizm magiczny (2) refleksje (9) reportaże (6) reverse romance (2) romans (350) romans LGBT (2) romans New Adult (12) romans YA (19) romans age gap (11) romans biurowy (8) romans erotyczny (69) romans fantasy (10) romans historyczny (40) romans i magia (6) romans i sensacja (38) romans kryminalno-obyczajowy (1) romans kryminalny (3) romans mafijny (70) romans obyczajowy (13) romans podróżniczy (2) romans psychologiczny (5) romans sportowy (13) romans wojenny (1) romans z wątkiem kryminalnym (7) romans średniowieczny (1) romantasy (4) rozwój duchowy (158) rozwój osobisty (4) rośliny lecznicze (9) sensacja (22) sensacja i erotyk (33) tarot (15) techniki uzdrawiania (32) technothriller (1) teologia (3) teozofia (1) terapia energetyczna (23) terapie naturalne (75) thriller (53) thriller kryminalny (15) thriller YA (2) thriller erotyczny (4) thriller historyczny (4) thriller kryminalny (1) thriller obyczajowy (2) thriller psychologiczny (41) trailer (1) trylogia (85) turystyka (12) urban fantasy (3) uzdrawianie (74) wegetarianizm (9) wiedza duchowa (3) wiedza medyczna (2) wiedza tajemna (25) wróżby (29) wygrane (7) wywiady (8) young adult (18) z historią w tle (57) z magią w tle (1) z religią w tle (2) zbiór opowiadań (23) zdrowie (294) znaki zodiaku (3) świadome śnienie (8) świąteczne nastroje (5)