Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Piotr Łabenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Piotr Łabenda. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 września 2025

[161/25] - 1874.: "Między cieniem a domem"

PATRONAT OAZY RECENZJI

Niedawno, bo 13 września 2025 roku premierę miała książka "Między cieniem a domem" w formie e-booka. Teraz, już za chwilę, bo 

23 września 2025 roku

ukaże się wersja papierowa, a więc można to uznać za główną premierę, stąd moja 

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA


"Między cieniem a domem"
Krzysztof Piotr Łabenda

„Miłość jest najważniejsza w życiu. 
To z niej będziemy rozliczani na końcu naszej drogi.”


Pan Krzysztof Łabenda powraca na wydawniczą scenę po trzech latach od swojej ostatniej książki „Niewyjaśnione tajemnice”, prezentując czytelnikom nową powieść zatytułowaną „Między cieniem a domem”. Wielu z nas pamięta jego wcześniejsze dzieła, takie jak: „Pierścionek z cyrkonią”, „Wzgórze Młynarza”, „Origami dwojga istnień i psa”, „Smocze skarby” czy „Miasteczko Pomroka” — książki, które miałam przyjemność poznać kilka lat temu.

Tym razem autor zabiera nas do małej kaszubskiej miejscowości o nazwie Boża Wola, gdzie Adam Żabiński – samotnik i policjant, próbujący odnaleźć spokój po wcześniejszych przejściach, które poznajemy w dalszych rozdziałach. Choć zmienia otoczenie, przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, a prowincja okazuje się równie bezwzględna i niepokojąca. Poznajemy bohatera w dniu jego czterdziestych piątych urodzin, gdy siedzi na tarasie ze swoim psem Otto i dokonuje dogłębnego rachunku sumienia. Z emocjonalnym namaszczeniem opisuje swoje otoczenie, mieszkańców ulicy oraz uprzedzenia, które kształtują lokalną społeczność.

Boża Wola, położona nad rzeczką Łupiną i otoczona lasem, została przedstawiona z niezwykłą dbałością o szczegóły. Autor nie tylko pokazuje przestrzeń, ale pozwala ją poczuć — z jej klimatem, emocjami i napięciami.

„Mieszkańcy Bożej Woli w gruncie rzeczy nie byli złymi ludźmi, ale ze strachu woleli unikać wszelkich kłopotów. Miasteczko terroryzowała bowiem grupka młodych ludzi nazywających siebie „Bractwem Czystej Polski”. Ta niezbyt liczna banda ksenofobów, nacjonalistów i płytkich, prymitywnych katolików trzymała w garści zarówno szefa posterunku policji, jak i proboszcza.”

Zanim pojawi się typowa fabuła z akcją i dialogami, Adam dzieli się z nami swoją historią, przemyśleniami i drogą do obecnego momentu. Ten rozbudowany wstęp, choć zajmuje kilkadziesiąt stron, jest wart uwagi, bo pozwala zrozumieć, dlaczego bohater tak bardzo pragnie spokoju. Poznajemy jego rodziców, karierę w policji, życiowe rozczarowania i marzenia. To swoiste wprowadzenie buduje atmosferę tęsknoty za spokojem i rodzinnym szczęściem, którego Adamowi zawsze brakowało.


Krzysztof Łabenda kreśli historię swojego bohatera z dużą wrażliwością, realistycznie przedstawiając współczesny świat. W małej społeczności Bożej Woli ukazuje przekrój charakterów zdominowanych przez fałszywą pobożność, zakłamanie, korupcję, rasizm i fanatyzm. Strach paraliżuje mieszkańców, którzy wolą unikać kłopotów. Miasteczko terroryzuje grupka młodych ludzi nazywających się „Bractwem Czystej Polski”, jest to więc banda ksenofobów i nacjonalistów, która kontroluje lokalną społeczność do tego stopnia, że nawet policja sobie z nimi nie potrafi, albo też nie chce poradzić. Jedną z ich ofiar jest sąsiadka Adama, Sara, która wychowuje czteroletniego synka Piotrusia z autystyczną osobowością. Dla miejscowych stanowi obiekt drwin i nękania, tylko dlatego, że jest samotną matką. Jednak nie to jest dla nich najgorsze. Sara wychowuje bowiem chłopczyka o ciemnej karnacji skóry, gdyż jego ojciec jest Afroamerykaninem, z którym niestety, nie udało się kobiecie ułożyć życia. Sprawy nie ułatwia też proboszcz, który swoje „trzy grosze” dokłada do i tak trudnej i ciężkiej atmosfery wobec tego tematu.

„Między cieniem a domem” wymyka się prostym klasyfikacjom gatunkowym. Łączy w sobie elementy literatury obyczajowej, kryminału, romansu, eseju filozoficznego, a nawet onirycznego, tworząc wielowarstwową opowieść o człowieku zranionym, wykluczonym, szukającym szczęścia i miejsca w świecie. Emocji nie brakuje, zwłaszcza w drugiej połowie powieści, gdy napięcia narastają, a małomiasteczkowa atmosfera nie pozwala na spokojne życie.

Autor stworzył pełnokrwiste postaci, które odgrywają ważne role w życiu Adama. Każda wnosi coś istotnego — doświadczenie, lekcję, przestrogę. Szczególnie kobiety znacząco wpływają na jego wybory, zarówno te żyjące, jak i te, które są już „po Drugiej Stronie”, jak matka Adama, nawiedzająca go w snach od lat.

Relacja z Baśką – zawodową partnerką - została przedstawiona z lekkością i humorem, bez popadania w sentymentalizm. Ich przyjaźń to przykład zdrowych relacji damsko-męskich, opartych na szczerości, lojalności i wzajemnym wsparciu. Adam doskonale wie, że zawsze można na nią liczyć zdając sobie sprawę, że dla niego jest ona nietykalna. Ma bowiem męża i dzieci, z którymi Adam czuje się jak w rodzinie i nie raz przekonał się, że „Bas” to kobieta silna, inteligentna i pomocna.


Styl prozy pana Łabendy łączy literacką wrażliwość z reporterską precyzją. Autor pisze o codzienności głęboko, niebanalnie, z dystansem i emocją. Narracja w pierwszej osobie nadaje tekstowi intymność i autentyczność. Adam opowiada o sobie bez zahamowania, komentując rzeczywistość z ironią, dosadnie, skłaniając tym do refleksji. Jego sposób narracji przypomina momentami gawędę, gdy Adam zwraca się czasami wprost do czytelnika, wtrącając dygresje, własne spostrzeżenia, cytując dialogi, budując atmosferę bliską rozmowie przy kawie lub kieliszku.

Język powieści jest bogaty, opisowy, sugestywny, okraszony ironią i refleksyjnością, ale też bezpośredni w ocenie ludzkich charakterów. Autor łączy surowość z delikatnością, narrację osobistą z literacką głębią. W fabule nie brakuje napięć, nie tylko związanych z pracą policjanta, ale też z wydarzeniami dnia codziennego. Są też wątki bardziej osobiste, intymne, ale pokazane w bardzo sensualnym klimacie.

„Między cieniem a domem” to dojrzała, pełna refleksji opowieść o samotności, pamięci, trudnych relacjach i potrzebie bliskości. Krzysztof Łabenda tworzy portret mężczyzny, który mimo życiowych rozczarowań nie traci wrażliwości. Pokazuje, jak nienawiść może zawładnąć ludzkim życiem, ale też że los bywa przewrotny — czasem najbardziej nielubiani okazują się najbardziej pomocni.



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z autorem i bardzo dziękuję mu za zaufanie

Wydanie: I
Data premiery e-booka: 13.09.2025r.
Data premiery wersji papierowej: 23.09.2025r.
Ilość stron: 304
Rozmiar PDF: 1,3 MB
Okładka: miękka
ISBN: 978-83-976416-2-4
Wydawca: Selfpublishing
Moja ocena: 5/6

źródło: fanpage autora na FB

wtorek, 16 września 2025

"Między cieniem a domem" - premiera

POD PATRONATEM 

OAZY RECENZJI

 13 września 2025 roku 

miała premierę nowa książka Krzysztofa Łabendy

"Między cieniem a domem"


Na razie w wersji e-booka i audiobooka, 

już jest dostępna!

TUTAJ i TUTAJ

O CZYM OPOWIADA?

"Między cieniem a domem" to poruszająca, bezkompromisowa opowieść o człowieku wykluczonym z zawodu, z pamięci, z własnych emocji. W świecie pełnym uprzedzeń, społecznych masek i religijnej hipokryzji, Adam Żabiński – policjant, samotnik i świadek rozkładu próbuje zbudować dla siebie namiastkę schronienia. Ale przeszłość nie odpuszcza, a prowincja okazuje się równie okrutna jak system, który wciąż go ściga. Los po raz kolejny odbiera mu to, co kocha. To literacka wiwisekcja duszy mężczyzny, który nie przestał czuć, choć świat kazał mu być twardym. Gorzka, pełna ironii i mądrej wrażliwości opowieść o pamięci, miłości, rozczarowaniu i tęsknocie za domem, którego być może nigdy nie było. Dla czytelników, którzy nie boją się literatury trudnej, ale głęboko prawdziwej.

POSTACIE: 









*zdjęcia - dzięki uprzejmości autora

WKRÓTCE MOJE WRAŻENIA!

piątek, 5 września 2025

"Między cieniem a domem" - zapowiedź i patronat


We wrześniu ukaże się książka pana Krzysztofa P. Łabendy 
"Między cieniem, a domem"
której mam przyjemność patronować. 

Będzie ona wydana zarówno jako e-book, audiobook i w wersji papierowej.

13 września - premiera e-booka

Pan Krzysztof jest jednym z moich ulubionych pisarzy, gdyż jego książki są zawsze z ciekawą historią i wieloma emocjami.

Powieści autora, które przeczytałam:

"Pierścionek z cyrkonią" Tom I Recenzja
"Wzgórze Młynarza" Tom II Recenzja
"Origami dwojga istnień i psa" Recenzja
"Smocze skarby" Recenzja
"Miasteczko Pomroka" Recenzja

A jego najnowsza książka zaczyna się tak:

Ta opowieść, na dobrą sprawę, mogłaby się zacząć każdego dnia. To, że wybrałem konkretna datę, ma jednak pewne uzasadnienie. Ten czerwcowy dzień stanowi bowiem swoista cezurę między wyraźnie się od siebie różniącymi obliczami mego życia.

Był jedenasty czerwca. Rok nie ma tu istotnego znaczenia. Jakieś dwa piętnaście czy trzynaście, bądź osiemnaście.

Kiedy się mówi rok dwa tysiące piętnasty czy dwa tysiące osiemnasty, to trwa to strasznie długo, a przecież dziś świat się tak bardzo spieszy, więc w krótkim czasie trzeba przekazać maksymalnie dużo informacji, zagarnąć, ile się da dla siebie, dokopać innym, wybić się i zaistnieć.

Po cholerę? Dokąd ten pęd? Na końcu zawsze jest tylko jedno – ziemia lub ściana kolumbarium.

Nie można się rozkoszować jedzeniem, łykając w pośpiechu duże kęsy. To nawet nie jest jedzenie. Raczej jakiś rodzaj żarcia. Życie w pełnym i nieustającym biegu nie daje satysfakcji, możliwości smakowania go. Chyba że jest się w stanie terminalnym i wówczas czuje się potrzebę "życia na pełnej petardzie”.

 Recenzja wkrótce! 


wtorek, 15 czerwca 2021

807. - "Miasteczko Pomroka"

Pod patronatem Oazy Recenzji
Recenzja przedpremierowa
Premiera – 18.06.2021

Miasteczko Pomroka
Krzysztof Piotr Łabenda

Data premiery: 18.06.2021
Oprawa: Twarda
Format: 140x200 mm
Ilość stron: 430
Wydawca: Psychoskok

„Sukces można osiągnąć jedynie wtedy, 
gdy nawet na ułamek sekundy nie ulegnie się panice”.


Słowo „pomroka” oznacza prawie całkowitą ciemność lub coś, dzięki czemu trudno jest zrozumieć jakąś sytuację czy okoliczność czyli jest to też swego rodzaju przyćmienie umysłu. To określenie doskonale pasuje do społeczności pewnego miasteczka, którego nie znajdziemy na mapie. Ale ludzi, podobnych do tych, których w nim spotykamy, już tak. Wrogość wobec inności, odmienności czy obcych wyraźnie jest wyczuwalna i nic się przed nikim nie ukryje, gdyż w takich niewielkich społecznościach wszyscy o wszystkich wiedzą wszystko. Są zdolni nawet do samowolnego ferowania wyroków, jeżeli uznają, że tak jest sprawiedliwie. Taka atmosfera panuje w miejscowości, którą nakreślił nam autor powieści „Miasteczko Pomroka”. Okazuje się, że są takie sytuacje, że nawet oni nie wiedzą, kogo mają za sąsiada.

źr. zdjęcia:
autorzy365.pl
Krzysztof Piotr Łabenda jest z wykształcenia doktorem praw, natomiast zawodowo wieloletni (ponad 30 lat) praktyk bankowy, a także wieloletni pracownik naukowo-dydaktyczny uczelni Trójmiasta (Uniwersytet Gdański, Gdańska Wyższa szkoła Humanistyczna, Wyższa szkoła Finansów i Administracji). Obecnie pracuje na stanowisku adiunkta w Gdańskiej Wyższej Szkole Humanistycznej. Szerszemu gronu społeczeństwa czytelniczego dał się poznać, jako autor wspaniałych powieści obyczajowych i romantycznych a także bajek dla dzieci.

Tym razem autor odsłania swoją nieco mroczną stronę pisarskich umiejętności. W dotychczasowych stworzył romantyczne historie, ale już zaznaczał się w nich wątek wzbudzający niepokój, chociażby w „Pierścionku z cyrkonią” i „Wzgórzu Młynarza”. Pokazał, że potrafi wzruszać pięknymi opowieściami o miłości i poruszać odważnie trudne tematy. Teraz postanowił dać upust swojej frustracji na zło toczące się w naszym współczesnym świecie.

Miałam przyjemność spotkać się już z twórczością pana Krzysztofa Piotra Łabendy czterokrotnie i za każdym razem byłam poruszona i urzeczona jego opowieściami, bez względu na to czy napisał opowieść dla dzieci czy romantyczną historię dla dorosłych. W mojej pamięci nadal pozostaje wyżej wymienione powieści oraz „Blizny“ i „Origami dwojga istnień i psa”, ale też „Smocze skarby”.

Bohaterką książki „Miasteczko Pomroka” jest Kira Mazur, która wskutek pewnych dramatycznych wydarzeń, zostaje zwolniona ze służby w korporacji Marines, gdzie służyła, jako snajper w Afganistanie. Jej postać autor wyposażył w silną osobowość łącząc ją z pięknym wyglądem. Jest wysportowana, sprytna, odważna, inteligentna a przy tym wrażliwa i kobieca. Nie poddaje się łatwo przeciwnościom i lubi działać w pojedynkę, co w przypadku pracy w policji nie jest cechą pożądaną.

W jednej z moich wcześniejszych recenzji napisałam, że uwielbiam styl, w jaki autor czaruje słowem pozwalając poczuć atmosferę przedstawianych miejsc czy emocji towarzyszących bohaterom. Przy książce „Miasteczko Pomroka” umocnił moją opinię na ten temat, gdyż opisy na przykład tytułowego miasteczka są tak realistyczne i mroczne, że z pewnością nikt nie chciałby znaleźć się w takim miejscu.

„Pomroka była niczym stare leśne bagno. Na dnie tworzą się zaczątki przyszłego torfowiska, ale wierzch porasta roślinność”

„Miasteczko Pomroka” to wielowątkowy thriller psychologiczny, ale z elementami obyczajowymi, gdyż obok głównego wątku związanym z porwaniami licealistek, toczy się sprawa Fabiana Krakowiaka, który nie potrafi zapomnieć o tym, co wydarzyło się w kilkanaście lat wcześniej. Jego postać także wzbudza sympatię, mimo że jest raczej osobą skrytą, obarczoną cierpieniem, czasami oschłą, ale mówiącą to, co myśli a nie to, co inni chcieliby usłyszeć. Charakterystycznych postaci jest w tej powieści znacznie więcej i każda z nich ma określoną osobowość opisaną bardzo sugestywnie i plastycznie. Przy okazji autor zwraca uwagę na niektóre zagadnienia i zachowania społeczne, takie jak degradacja środowiska, związki homoseksualne, nietolerancja, zawiść i zaściankowość.

„człowiek to takie stworzenie, które, jak się uprze, to wszystko potrafi zniszczyć. Nawet Matkę Ziemię zamęczy na śmierć.”


Pan Krzysztof Łabenda po raz kolejny pokazał, że potrafi nie tylko pięknie opowiadać o miłości, ale skutecznie wzbudzać ekscytujące odczucia i wywoływać dreszczyk emocji. Zaczynając czytać jego najnowszą powieść, nie spodziewałam się, że całkowicie w niej przepadnę, nie mogąc się od niej oderwać.

Umiejętnie buduje napięcie, zwodząc fałszywymi tropami, klucząc między faktami i dostarczając sporej dawki adrenaliny. Z rozdziału na rozdział robi się coraz bardziej niebezpiecznie, tajemniczo i intrygująco, mimo że obserwujemy akcję z różnych stron, także porwanej dziewczyny. Mimo to skutecznie jest ukrywana tożsamość i wygląd mordercy, ale też motyw tego, co robi.

Fabuła nie od razu wprowadza nas w wir zdarzeń, gdyż po brawurowych pierwszych akapitach poznajemy okoliczności, które doprowadziły Kirę do pracy w gdańskiej policji, ale też nakreśla atmosferę panującą w tytułowym miasteczku. W związku z tym pierwsze rozdziały są bardziej opisowe, ale nienużące, gdyż autor nakreśla nam okoliczności sprawy i przybliża pojawiające się osoby. Im jednak dalej, tym fabuła przybiera bardziej dynamiczny obrót i atmosfera coraz bardziej się zagęszcza. wprawiając mnie, co chwilę w zdumienie, frustrację, niepokój i zaskoczenie. Apogeum moich emocji nastąpiło w końcowej rozgrywce, gdyż autor zafundował dynamiczny bieg wydarzeń i zaskakujące rozwiązanie, które dotyczy prowadzonej sprawy. Natomiast w trakcie poznawania kolejnych epizodów wyłoniło się klika niewyjaśnionych spraw, więc z niecierpliwością będę oczekiwać kontynuacji. Nie mam wątpliwości, że Pomroka skrywa jeszcze nie jedną tajemnicę, więc z pewnością jeszcze zawitamy w jej mroczne zakamarki.

A tak książka wygląda w realu [KLIK]


Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:


piątek, 5 czerwca 2020

593. - PRZED PREMIERĄ - "Origami dwojga istnień i psa"

POD PATRONATEM "OAZY RECENZJI"

PRZEDPREMIEROWA RECENZJA

PREMIERA – 12.06.2020


Origami dwojga istnień i psa
Krzysztof Piotr Łabenda

PREMIERA – 12.06.2020
Kategorie: Powieść obyczajowa
WYDAWCA: Psychoskok
TŁUMACZENIE: NIE
JĘZYK ORYGINAŁU: polski
ISBN 978-83-8119-648-2
OPRAWA: miękka
ILOŚĆ STRON: 304
CENA DETALICZNA: 28,86 zł
Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak
Korekta: Robert Olejnik, „Dobry Duszek”
Projekt graficzny i skład: „Dobry Duszek”
Projekt okładki: Jakub Kleczkowski, Agata Zbroszczyk



„Kiedy kochasz, to wiek nie ma znaczenia. 
Na miłość nigdy nie jest za późno“

Origami to japońska sztuka składania papieru bez użycia kleju, nożyczek i zszywaczy. Umiejętność odpowiedniego zginania sprawia, że ze zwykłej kartki powstaje piękna figurka. Podobnie dzieje się w naszym życiu, które składa się z wielu odcieni, doświadczeń, emocji. dodających mu uroku sprawiając, że tworzymy swoje indywidualne dzieło. Czasami trzeba wykonać kilka niezbędnych    działań, by uzyskać to co najpiękniejsze -    miłość. Bohaterowie książki „Origami dwojga istnień i psa“ muszą ułożyć swoją własną układankę z kawałków, które trudno im pozbierać.

źr. zdjęcia: www.psychoskok.pl
Krzysztof Piotr Łabenda – doktor praw, wieloletni (ponad 30 lat) praktyk bankowy, a także wieloletni pracownik naukowo-dydaktyczny uczelni Trójmiasta (Uniwersytet Gdański, Gdańska Wyższa szkoła Humanistyczna, Wyższa szkoła Finansów i Administracji). Obecnie pracuje na stanowisku adiunkta w Gdańskiej Wyższej Szkole Humanistycznej.

Z jego twórczością spotkałam się już kilkakrotnie. Poruszył moje serce takimi historiami jak „Pierścionek z cyrkonią“, „Wzgórze Młynarza“ czy „Blizny“. Były to lektury, które do dziś wspominam z przyjemnością, dlatego bez wahania podjęłam się patronatu nad jego najnowszą powieścią pod uroczym tytułem „Origami dwojga istnień i psa“. Zachęcająco wygląda okładka, na której widać sylwetki kobiety i mężczyzny. Pomiędzy nimi można dostrzec niewielkiego czworonoga w typie jamnika. To trzy główne postacie, wokół których została osnuta fabuła książki.

Każdą z nich los ciężko doświadczył i obdarzył bagażem, o którym trudno im zapomnieć. Najlepiej poradziła sobie oczywiście, suczka Mufa, która ma za sobą niemiłe doświadczenia z człowiekiem a mimo to potrafiła ponownie otworzyć się na miłość. Gorzej jest w przypadku ludzkich emocji.

Bożenie Polańskiej, emerytowanej policjantce, nie jest łatwo wejść w jakąkolwiek relację. Zbudowała wokół siebie mur, przez który nie sposób się przebić. Trauma z dzieciństwa i dramatyczne przejścia zawodowe doprowadziły do tego, że kobieta nie potrafi zaufać uczuciu, które puka do jej serca. Jedynie jej ukochana jamniczka wzbudza w niej    czułość i radość, motywując do wyjścia z domu. 

Maciej Rawicz pracuje w Global Banku jako dyrektor Departamentu Kredytów. Ma dostęp do różnych procedur i dokumentów, które nie zawsze są zgodne z prawem. Trudno mu pogodzić się z układami politycznymi i nieuczciwością której jest świadkiem. Po kolejnych działaniach swojego szefa, Mieczysława Abramowicza, postanawia przejść na emeryturę, zabierając ze sobą kopię polisy, która może zaszkodzić interesom rządzącej Partii, jej „skromnemu posłowi“ oraz prezesowi banku. Na jego przykładzie autor pokazuje, że uczciwość w tym świecie nie jest mile widziana. Liczy się zysk a nie pojedynczy człowiek.

"Najbardziej przykre jest to, że w tym kraju oczekuje się społeczeństwa matołów, a nie ludzi inteligentnych."


Fabuła została osadzona we współczesnych realiach, o czym można się przekonać czytając o niektórych działaniach politycznych. Nie padają żadne nazwiska ale dla tych, którzy śledzą obecne wydarzenia w Polsce, łatwo będzie się domyślić o kogo chodzi. 

Akcja toczy się na pozór spokojnie, gdy poznajemy coraz lepiej tło emocjonalne i psychologiczne obu bohaterów. Jednak, jak się okazuje, to cisza przed burzą, gdyż w ich świat, brutalnie i bez zahamowań wkracza polityka i przeszłość.

Osobiście bardzo lubię sposób prowadzenia uwagi czytelnika przez pana Krzysztofa Łebendę, który pozwala zajrzeć do przeszłości swoich bohaterów, byśmy mieli pełniejszy obraz sytuacji i rozumieli motywy ich działania. W swojej najnowszej powieści ujmuje pięknym, literackim stylem, przeplatanym poetyckimi cytatami, tekstami piosenek i muzyką. Nie brakuje w niej emocji, dramatycznych sytuacji, sensacyjnych wątków ale też typowych dla romansów rozwiązań.

Autor podejmuje wiele trudnych tematów, które życie układa według własnego scenariusza. Pokazuje jak bardzo traumatyczne doświadczenia rzutują na teraźniejszość, blokują nasze działania i wpływają na relacje międzyludzkie. Nie bez znaczenia są dokonywane wybory, gdyż od nich zależy jak wygląda nasza rzeczywistość. Można je porównać do kolejnych zagięć losu, dzięki którym kształtujemy swoje życie. 

Drugą kwestią jaka toczy się równolegle do historii Macieja i Bożeny jest świat polityki, korporacyjnych mechanizmów, w których nie liczą się ludzie, lecz biznesowe układy, odpowiednie grono znajomych, pieniądze i spryt. W swojej wyobraźni pisarskiej autor poszedł nieco dalej, pisząc scenariusz wydarzeń, które pokazują efekt rządów obecnej władzy ale też nieuczciwych działań. Nie jest to jednak główny temat tej powieści, lecz mimo to stanowi on istotne tło dla budzącej się namiętności.

"W  życiu pojawiają się takie zdarzenia, chwile, w których uświadamiamy sobie, że nic już nigdy nie będzie takie samo."

„Origami dwojga istnień i psa” opowiada o dojrzałej miłości, która musi pokonać demony tkwiące w podświadomości i wpuścić do życia szczęście. To historia dwojga serc, które naznaczone piętnem przeszłości i realiami otaczającej ich rzeczywistości próbują złożyć ze swoich emocjonalnych kawałków piękną mozaikę. W tej wielowątkowej historii odnajdziemy elementy kryminalne, obyczajowe ale też spiskowe i erotyczne. Narracja trzecioosobowa pozwala na obserwowanie fabuły z różnych punktów widzenia. Przede wszystkim uwaga czytelnika skupia się na postaciach Macieja i Bożeny, ale też jej przyjaciółki Magdy, która w pewnym momencie odegra znaczącą rolę w złączeniu dwóch istnień, a właściwie trzech.

Na pierwszy plan wysuwa się miłość, która jest w stanie pokonać wszelkie demony przeszłości. Nie bez znaczenia jest tu obecność uroczego stworzenia, które swoim radosnym merdaniem ogona, poszczekiwaniem i charakterkiem potrafi dostrzec to, czego człowiek nie raz nie zauważa. 


Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu:

Prowadzona jest przedsprzedaż na stronie wydawnictwa oraz


czwartek, 25 kwietnia 2019

465. - "Smocze skarby"

Krzysztof P. Łabenda

WYDANIE: I
DATA PREMIERY: 1.03.2019
JĘZYK ORYGINAŁU: polski
OPRAWA: Twarda
FORMAT: 140 x 200 mm
ILOŚĆ STRON: 124
Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak
Korekta: Joanna Barbara Gębicka, Robert Olejnik
Skład:  Joanna Barbara Gębicka
Projekt okładki i ilustracje: Krzysztof Kałucki
        
     

„Gdy się nauczysz kochać dzień każdy, 
Swe serce i umysł doskonalić,
Kiedy porzucisz pychę i zawiść,
Wtedy posiądziesz smocze skarby.“

Myśląc o skarbach, najczęściej wyobrażamy sobie skrzynię pełną kosztowności, złota i pieniędzy. Tymczasem nie zawsze mają one wymiar materialny. Przekonał się o tym bohater książki pt.: „Smocze skarby“.

źr.zdjęcia: psychoskok.pl
Krzysztof Piotr Łabenda jest doktorem praw, wieloletnim praktykiem bankowym i pracownikiem naukowo-dydaktycznym uczelni Trójmiasta. Obecnie pracuje na stanowisku adiunkta w Gdańskiej Wyższej Szkole Humanistycznej. Do tej pory miałam okazję przeczytać trzy książki tego autora: „Pierścionek z cyrkonią”, „Wzgórze młynarza” i „Blizny".

Dawno temu istniała piękna kraina Elfidia, w której panowało dobro, miłość, wzajemne zrozumienie i  empatia. Rządził nią dobroduszny król Amor ze swoją ukochaną żoną Gerberą i córeczką - księżniczką Ninolą.  Mieszkańcy nie znali przemocy, złości i nienawiści, kochali smoki, z którymi żyli w pełnej zgodzie i korzystali z darów natury. Ich siłą napędową i życiową było cudowne zboże vitae stworzone przez królową. Dawało ono siłę smokom i zaspokajało głód. 


Jednym z nich jest smok Agapit, którego poznajemy w momencie, gdy jest w trakcie wykonywania ważnej misji, od której zależy istnienie Elfidii, której spokój został zakłócony przez okrutnych Mrocznych szukających smoczych skarbów. Smok jest ranny ale, mimo to, wytrwale podąża do sąsiedniej Poldocji, gdzie ma nadzieję na znalezienie bezpiecznego schronienia. Niestety, mieszkańcy tej krainy boją się smoków i trudno będzie mu wykonać powierzone zadanie. Niespodziewanie znajduje sprzymierzeńca w osobie Marka Dżdżownicy, który pokonuje swoje lęki i odkrywa prawdziwą naturę smoków.

Równolegle do tych fantazyjnych krain istnieje świat w innym wymiarze zwany Zalustrzem. To świat ludzi, do którego Elfidianie nie mają wstępu. Tam, żyje sobie rezolutny chłopiec Franek, który nie spodziewa się jak ważne zadanie czeka na niego w bliskiej przyszłości.


Franek, Marek Dżdżownica i Ninola razem ze smokiem muszą zmierzyć się nie tylko ze złem jakie opanowało baśniową krainę ale też z samym sobą. Czyste serca, odwaga, wytrwałość, przyjaźń i miłość zostają przeciwstawione technologii wykorzystywanej do produkcji i wzmacniania negatywnych cech oraz szerzenia zła. Wszelkie pozytywne uczucia, myśli i działania są karane więzieniem, ciężką pracą oraz cierpieniem. 

„Czasem lepiej zaczekać na to, co los przyniesie i samemu odważnie otworzyć drzwi przygody“

Do tej pory rzadko recenzowałam książki dla dzieci ale „Smocze Skarby“ zwróciły moją uwagę kolorową okładką i osobą autora. Jego powieści dla starszych czytelników, które miałam okazję poznać, pozostawiły po sobie miłe wspomnienie, dlatego byłam ciekawa, czy również tak będzie w przypadku baśni. I nie rozczarowałam się. Opowiedziana historia skierowana jest do najmłodszych ale z ciekawością śledziłam losy bohaterów bajki. 


Historia o smoku Agapicie i Elfidii powstała najpierw dla wnucząt pana Krzysztofa Łabendy: Kostka, Ninki i Oleńki. Jego intencją było przekazanie wszystkim dzieciom wartości, które są bezcenne. Stworzył bajkę, która działa na wyobraźnię i została przystosowana do współczesnych realiów, w jakich obecnie funkcjonują najmłodsi. Łączy ona w sobie fantazyjne, klasyczne elementy baśniowe z nowościami technologicznymi, gadżetami i robotami. Smoki, elfy, cudowne zboże, woda o wzmacniających właściwościach i magia zderzone są z elektroniką, która jest wykorzystywana w niecnym celu. 

Plusem jest przystępny styl pisarski przystosowany do percepcji dzieci, zrozumiały dla każdego i zwięzły, bez zbyt szczegółowych opisów. Akcja dzieje się dynamicznie i obfituje w wiele wydarzeń. Została rozpisana na 10 krótkich rozdziałów, które opatrzone zostały tytułem nawiązującym do głównego wątku danej części. Każdy z nich poprzedzony jest kolorowym rysunkiem ilustrującym opowiadany epizod. Zakończenie, jak w każdej bajce, pozytywne ale nie wszystko kończy się tak jak byśmy chcieli. 

Bajka jest pozytywnym przesłaniem dla najmłodszych czytelników ale również starsze dzieci a nawet dorośli z pewnością odnajdą dla siebie ważne wskazówki i wartości. Od pierwszej strony aż po ostatni akapit jesteśmy wciągnięci w perypetie głównych bohaterów. Autor umiejętnie i stopniowo dodaje poszczególne epizody wzmagając zainteresowanie oraz rozbudzając wyobraźnię. Smocze skarby odkrywamy sami sukcesywnie w trakcie czytania, sugerując się krótkim wstępem, w którym pan Łabenda zaznacza, że:

„Skarby nie zawsze dają się zważyć, zmierzyć. Są i takie, których nie da się wziąć do ręki czy zamknąć w skrzyni.“

Ma on nadzieję, że te skarby, o których opowiada bajka, staną się udziałem każdego dziecka i będą dla nich drogowskazem także w dorosłym życiu. Są to wartości, które warto najmłodszym wszczepiać jak najwcześniej, gdyż im więcej ludzi zachowa w sercu smocze skarby, tym świat będzie lepszy, pełen ciepła, miłości i radości. 

Książkę można kupić m.in. w sklepie:



czwartek, 13 grudnia 2018

443. - "Blizny"

Krzysztof Piotr Łabenda

Data premiery: 18.10.2018
Wydawca: Psychoskok
Język oryginału: polski
Oprawa: Miękka
Wymiary: 140 x 200 mm
Ilość stron: 256
Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak
Korekta: Bożena i Janusz Sigismundowie
Projekt okładki: Robert Rumak
Ilustracje na okładce: patronestaff - Fotolia.com


         
              
„Kiedy się czegoś pragnie, to cały Wszechświat zdaje się potajemnie działać wespół z nami, by udało się to osiągnąć.“

Śmierć jest nieodłącznym elementem naszego życia. To najbardziej sprawiedliwe zdarzenie, gdyż nie można go uniknąć. Niestety, czasami przychodzi za wcześnie i zawsze niespodziewanie. Gdy tracimy kogoś bliskiego, całe nasze życie traci sens i trudno jest odnaleźć się w nowych okolicznościach. To jeden z wątków książki pt.: "Blizny".

źr. zdjęcia: psychoskok.pl
Krzysztof Ładenda jest doktorem praw, wieloletnim praktykiem bankowym z ponad trzydziestoletnim stażem, a także wieloletnim pracownikiem naukowo-dydaktycznym uczelni Trójmiasta (Uniwersytet Gdański, Gdańska Wyższa szkoła Humanistyczna, Wyższa szkoła Finansów i Administracji). Obecnie pracuje na stanowisku adiunkta w Gdańskiej Wyższej Szkole Humanistycznej. W swoim dorobku ma głównie publikacje książkowe o charakterze popularno-naukowym i naukowym oraz powieści. W tym roku miałam okazję poznać dwie książki pana Krzysztofa : ,„Pierścionek z cyrkonią“ i „Wzgórze Młynarza". Pozostawiły one po sobie pozytywne wrażenie, dlatego widząc jego nową powieść pt.: „Blizny“, sięgnęłam po nią bez wahania. I nie zawiodłam się, gdyż dostarczyła mi ona bogatą huśtawkę emocji. 

Bohaterem jest Krzysztof Stablewski, popularny pisarz, który w swoim życiu doświadczył zarówno sukcesów jak i porażek. Poznajemy go w momencie, gdy jedzie na zjazd integracyjny pracowników korporacji Finansowej „Walor“, w której niedawno rozpoczął pracę na stanowisku dyrektora działu. Drugim powodem do dumy i radości dla niego jest sukces jego drugiej powieści pt.: "Lśnienie Księżyca“. Pierwsza - pt.: „Byłaś Tu“ przeszła bez echa, dlatego teraz czuje się spełniony i zadowolony. Niestety, gorzej mu wiedzie się w miłości. Dotychczasowe znajomości okazały się nieporozumieniem. Były jak „tabletka przeciwbólowa - niwelowały tylko smutek“. 

Wszystko ulega zmianie, gdy na jego drodze pojawia się Natalia - młodsza o 15 lat pani chirurg. Ich uczucie wybucha od pierwszego spojrzenia i gwałtownie. Od początku wiedział, że to ta właściwa, prawdziwa miłość. Nie ma dla nich znaczenia różnica wieku. Liczy się tylko to, co ich łączy. 

„Czuł się tak, jakby będąc przez długi czas w męczącej podróży, dotarł wreszcie do celu.“


Los dał im 18 lat wspaniałego związku, dzięki któremu spędzili ze sobą wiele szczęśliwych chwil. Niestety, wszytko kończy się wraz ze śmiercią Natalii. W tym momencie najczęściej powieśći kończą się, pozostawiając czytelnika w zadumie. W przypadku książki „Blizny“ jest inaczej. Poznajemy dalsze losy Krzysztofa, który musi na nowo poukładać sobie życie, a nie będzie to łatwe... 

„Blizny“ to wzruszająca, pełna emocji opowieść o miłości, przemijaniu, śmierci ale i życiu z ranami, które zostają po traumatycznych doświadczeniach. Została napisana bardzo ładnym, przystępnym językiem, bez nadmiaru szczegółowych opisów. Każdy epizod ma tu swoje znaczenie, gdyż otrzymujemy pełniejszy obraz sytuacji. Narracja jest trzecioosobowa, czyli mamy możliwość zobaczyć daną sytuację z perspektywy innych osób. 

Autor porusza w niej kilka istotnych zagadnień, które zdarzają się w naszym życiu. Pod warstwą miłosnej historii ukrywają się głębsze znaczenia opisywanych sytuacji. 

Przede wszystkim uświadamiamy sobie, że nasze życie kształtowane jest przez nas poprzez wybory, jakich dokonujemy każdego dnia. Jednak na niektóre zdarzenia nie mamy wpływu. Takim doświadczeniem jest śmierć bliskiej osoby, z którymi wiele osób nie umie sobie poradzić. Zatracają się wówczas w swoim bólu, popadają w depresję, zadając sobie duchowe cierpienia. 


To, co zwróciło moją uwagę to różne oblicza miłości, która nie zna granic i nie przywiązuje uwagi do wieku. Miłość dwojga ludzi, miłość do zwierząt, do rodziny, do tego co się robi. Wzruszające jest tu podejście do zwierząt. Natalia i Krzysztof mają uroczego czworonoga o imieniu Cezar, który jest dla nich radością i członkiem rodziny. Po śmierci żony, to on staje się podporą dla Krzysztofa i czynnikiem motywującym go do dalszego życia.

Kolejnym istotnym wątkiem poruszonym przez autora jest transplantacja organów. Na świecie żyje wiele osób, które czekają na szansę przeszczepu. To jest możliwe dzięki dawcom, których narządy mogą jeszcze komuś służyć przez długie lata. Taką szansę otrzymuje Anna, która pewnego dnia puka do drzwi domku Krzysztofa...

„To my i nikt inny decydujemy o tym, jak wykorzystujemy czas, który nam dano“.

Pan Krzysztof Łabenda potrafi pięknie opowiadać o miłości pisząc intrygujące powieści. Nie są to proste romanse lecz głęboko przemyślane historie. Podobnie jest w książce pt.: „Blizny“, która skłania do refleksji nad ważnymi aspektami naszego życia. Pokazuje, że nasze życie składa się ze wzlotów i upadków, które pozostawiają po sobie własne piętno. Szczęśliwe chwile chętnie wspominamy, są naszą siłą napędową i oazą spokoju. Trudniej jest poradzić sobie z traumatycznymi zdarzeniami, które są niczym blizny pozostawione nie tylko na ciele ale przede wszystkim na duszy. Te fizyczne z czasem bledną, te na duszy goją się znacznie gorzej. 

Książkę można kupić m.in. w sklepie:





środa, 26 września 2018

430. - "Wzgórze Młynarza"

Krzysztof Piotr Łabenda

            

„życie jest jak pudełko czekoladek: nigdy nie wiesz na co trafisz“

Kilka miesięcy temu miałam okazję przeczytać książkę pana Łabendy pt.: „Pierścionek z cyrkonią“. Zakończenie było zapowiedzią kontynuacji losów bohaterów, z którymi ponownie spotkałam się we „Wzgórzu Młynarza." 

Krzysztof Piotr Łabenda – doktor praw, wieloletni (ponad 30 lat) praktyk bankowy, a także wieloletni pracownik naukowo-dydaktyczny uczelni Trójmiasta (Uniwersytet Gdański, Gdańska Wyższa szkoła Humanistyczna, Wyższa szkoła Finansów i Administracji). Obecnie pracuje na stanowisku adiunkta w Gdańskiej Wyższej Szkole Humanistycznej. W swoim dorobku ma głównie publikacje książkowe o charakterze popularno-naukowym i naukowym oraz powieści.


W „Pierścionku z cyrkonią“ rozstaliśmy się z głównym bohaterem w momencie, gdy w listopadowy, deszczowy poranek udaje się on do sklepu po świeże pieczywo na śniadanie, które ma spędzić ze swoją ukochaną odnalezioną po latach. Druga część jego historii zaczyna się we „Wzgórzu Młynarza“ w momencie, gdy wraca on z udanych zakupów.

Podobnie jak w części pierwszej tej historii, także w drugim tomie przewodnim motywem jest miłość - dojrzała, trwała lecz przeciwstawiona młodej, porywczej, zaborczej i nieobliczalnym emocjom. W codzienne życie wkradają się dramatyzm i niebezpieczne intrygi.

Początkowo akcja nieco się snuje, gdyż dużo w niej dialogów między Piotrem i Małgorzatą. Pierwsze trzy rozdziały spędzamy razem z nimi w Paryżu i Gdańsku poznając różne ciekawostki historyczne, urokliwe miejsca, zwyczaje kulturowe i kulinarne. 

Piotr pragnie spędzić z Małgorzatą resztę życia i proponuje jej wspólną przyszłość. Ona jednak jest pełna sprzecznych emocji. Z jednej strony czuje się szczęśliwa ale do głosu dochodzą wątpliwości. Kilka dni wcześniej pochowała syna i obawia się, że to wszystko dzieje się zbyt szybko. Głos rozsądku zmaga się z głosem serca...


Wspólnie spędzony czas daje bohaterom możliwość poznania siebie na nowo i nadrobienia zaległości spowodowanych wydarzeniami z przeszłości. Ich rozmowy, wspomnienia minionych wydarzeń i miejsc uświadamiają, że wszystko wokół się zmienia a dawny świat odchodzi bezpowrotnie. Dziś widoczne jest „zwycięstwo marketingu nad historią, żądzy pieniądza nad prawdą.“ Postęp cywilizacyjny, technologiczny i zmiany społeczne widoczne są na każdym kroku. Zostają wspomnienia i nostalgia za dawnymi czasami.

„Żonglujesz swoim życiem póki nie wyleci ci ono z rąk i nie trzaśnie o podłogę, rozsypując się na miliony kawałków.“

Akcja nabiera tempa, gdy wkracza w nią postać Katarzyny - zaborczej i pewnej siebie byłej studentki Bonerskiego. Wraz z nią wkraczają kłopoty do jego związku i znika dotychczasowy spokój. Dziewczyna jest zdolna do wszystkiego, by zdobyć swojego byłego profesora. Jej intrygi zmierzają do usunięcia z jego życia Małgorzaty. Jest gotowa nawet zabić, by osiągnąć swój cel...


To powieść, przy której czas mija szybko zapewniając czytelnikowi zarówno romantyczne nastroje jak i mocniejsze wrażenia. Zaletą jest przystępny styl pisania, brak zbyt obszernych i szczegółowych opisów oraz ciekawostki przekazywane ustami Piotra Bonerskiego. 

„Jesteśmy jak liście na drzewie życia. Ono trwa, wiecznie zielone, a my pokrywamy się brunatnymi i żółtymi plamami, kurczymy się w sobie, wiotczejemy i wreszcie opadamy, robiąc miejsce innym - młodym,jasnozielonym, przekonanym, że takie będą zawsze.“

Autor poprowadził fabułę odmiennie niż w „Pierściomku z cyrkonią“, w której skupił się na postaci Piotra Bonerskiego. Wszelkie wspomnienia czy wydarzenia śledziliśmy z jego punktu widzenia. Częstsze były też powroty do przeszłości głównego bohatera. 

We „Wzgórzu Młynarza“ obserwujemy akcję z kilku płaszczyzn lecz nie ma zbyt rozbudowanej ilości wątków. Główny motyw toczy się wokół Piotra i Małgorzaty a tytułowe Wzgórze Młynarza pojawia się dopiero w dalszej części powieści. To tam rozgrywa się najbardziej emocjonująca część historii zmierzająca do dramatycznego końca. Na pierwszy plan wysuwa się miłość w pełni dojrzała, stworzona na solidnych podstawach w przeszłości, której nie zburzył czas. 

Bardzo ekspresyjne i nagłe zakończenie powieści pozostawia czytelnika w niepewności i zaskakuje swoim urwanym wątkiem. Mam nadzieję, że pan Krzysztof Łabenda nie zostawi czytelnika z niedokończoną historią i poznamy dalsze losy bohaterów w niedalekiej przyszłości. 

Książkę można kupić w sklepie:


Rok wydania: 2015
Oprawa: Miękka 
Ilość stron: 239
Wymiary: 20 x 14 cm
Skład: Jacek Andrzejewski
Projekt okładki: Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o.
Korekta: Paweł Markowski