Nowa powieść Agnieszki Łepki
już 3 kwietnia 2026!
Wydanie: Pierwsze
Data premiery: 03.04.2026r.
Format: 130x210, skrzydełka
Liczba stron: 454
ISBN: 978-83-8423-365-8
Wydawca: Novae Res
Nowa powieść Agnieszki Łepki
już 3 kwietnia 2026!
Ta opowieść, na dobrą sprawę, mogłaby się zacząć każdego dnia. To, że wybrałem konkretna datę, ma jednak pewne uzasadnienie. Ten czerwcowy dzień stanowi bowiem swoista cezurę między wyraźnie się od siebie różniącymi obliczami mego życia.Był jedenasty czerwca. Rok nie ma tu istotnego znaczenia. Jakieś dwa piętnaście czy trzynaście, bądź osiemnaście.Kiedy się mówi rok dwa tysiące piętnasty czy dwa tysiące osiemnasty, to trwa to strasznie długo, a przecież dziś świat się tak bardzo spieszy, więc w krótkim czasie trzeba przekazać maksymalnie dużo informacji, zagarnąć, ile się da dla siebie, dokopać innym, wybić się i zaistnieć.Po cholerę? Dokąd ten pęd? Na końcu zawsze jest tylko jedno – ziemia lub ściana kolumbarium.Nie można się rozkoszować jedzeniem, łykając w pośpiechu duże kęsy. To nawet nie jest jedzenie. Raczej jakiś rodzaj żarcia. Życie w pełnym i nieustającym biegu nie daje satysfakcji, możliwości smakowania go. Chyba że jest się w stanie terminalnym i wówczas czuje się potrzebę "życia na pełnej petardzie”.
Recenzja wkrótce!
Julian wyglądał na zdenerwowanego, możliwe, że zacząłem mu już zachodzić zaskórę. I tak w głębi duszy podziwiałem go, że jest dla mnie taki cierpliwy i wyrozumiały. Przez głowę, przeleciała mi myśl by odpuścić. Zaczekać na inny moment, ale nie, słowa same wypłynęły z moich ust.
— Julianie, przecież to jest dla mnie ważne. Czy to źle, że chcę się czegoś dowiedzieć o tych Nagualach z którymi ty miałeś kontakt, i którzy przekazywali tobie swoją wiedzę?
Julian zamrugał, a na jego twarzy pojawił się wyraz zdziwienia, jakbym właśnie wypowiedział coś niewiarygodnie absurdalnego.— Miałem kontakt? — zaśmiał się chrypliwie, a jego śmiech przeniknął mnie na wskroś, pozostawiając mnie w konsternacji. Nie wiedziałem, co tak zabawnego było w moim pytaniu. Zastanawiałem się, czy to kolejny z jego testów, mający sprawdzić moją wytrwałość.Gdy śmiech Juliana ucichł, jego zachowanie zmieniło się. Stał się bardziej swobodny, niemalże przyjacielski, jakby między nami nie było już żadnych barier. Był jak dobry przyjaciel, z którym można śmiać się z największych głupot, a ja przez chwilę poczułem, że to nie jest kolejna lekcja, tylko zwykła rozmowa.
— Jeszcze tak wiele musisz się nauczyć, Robert. Nadal nie wiesz, czym się zajmujemy i kim jesteśmy, prawda? — szturchnął mnie łokciem, jakby chciał podkreślić swoją prowokację.Zamiast od razu odpowiedzieć, poczułem się jak uczniak, który nie potrafi nadążyć za lekcją, przytłoczony swoją niewiedzą. Chyba naprawdę umykała mi istota tego, czego Julian próbował mnie nauczyć.— Chyba mi to ciągle umyka. Nie możesz mi powiedzieć? — zapytałem, chociaż już wiedziałem, jaka będzie jego odpowiedź.— Mogę, ale nie chcę — odparł Julian z uśmiechem, który wyrażał zarówno ciepło, jak i delikatną ironię.— Dlaczego? — zapytałem niemalże błagalnie, czując, jak moja frustracja zaczyna rosnąć.Julian spojrzał na mnie spokojnie, jakby zastanawiając się nad odpowiedzią, która nie zrani mojej dumy, a jednocześnie postawi mnie na właściwej ścieżce.— Ponieważ wiedzę musisz zdobywać samodzielnie, nie dlatego, że ktoś ci coś powie, a ty mu uwierzysz na słowo. Widzisz, Czarownictwa nie da się przekazać słowami.— To powiedz, a ja uznam, że ci nie wierzę, i tak będę chciał to sprawdzić w swoim doświadczeniu.Spojrzał na mnie przenikliwie. Podrapał się po bródce. Wyczułem cień szansy, że może jednak Nagual zmięknie i wyjawi mi to co chcę usłyszeć. Przeleciała mi przez głowę myśl, czemu on mi się tak dziwnie przygląda. Dosłownie jakby wyczytywał ze mnie jakieś informacje. Za każdym razem było to dla mnie bardzo krępujące. Czułem to swoim ciałem, jakby dotykało mnie coś niewidzialnego.— Mój Nagual twierdzi, że może być to interesujące. — stwierdził tajemniczo Julian.— Co takiego? Rozdziawiłem buzię. Co ty do mnie mówisz?— Twój Nagual?— Tak.— Znowu robisz sobie ze mnie żarty?— Ja? Nie. Z nas dwojga to ty jesteś największym żartownisiem.— Ja? Co ty bredzisz Julianie.— Czyż nie jest zabawne to, że mówisz, że chcesz się uczyć, chcesz zdobywaćmoc, a robisz coś dokładnie odwrotnego?— Ja tylko pytam. Chcę się czegoś dowiedzieć. Przecież nie żartuje!Pokiwał głową z niedowierzaniem.— Dupa! Chcesz tylko gotowych rozwiązań. A gdy je otrzymujesz, z miejsca im zaprzeczasz. Toporny z ciebie uczeń.
Spuściłem głowę, by przemyśleć co takiego powiedziałem, co zrobiłem nie tak. Zastanowiłem się głębiej, co kryło się pod moimi słowami. Jaką intencję miałem, aby pytać Juliana o jego Naguala. Dotarło do mnie, że faktycznie chciałem, usłyszeć o wielkim mistrzu Juliana tylko dlatego, by w jakiś magiczny sposób jego moc przeniosła się na mnie. Najlepiej tak po prostu bez wysiłku. Nie zauważałem skarbu, który cały czas miałem przed sobą. Przecież przed oczami stoi Nagual, który świadomością przewyższa wszystkich ludzi, których miałem okazję spotkać przez całe swoje życie. A ja jako jego uczeń, staram się wybierać własną drogę ku zdobyciu mocy. To moje absurdalne zachowanie dotknęło mnie do całego. Złość na samego siebie powoli odpływała gdzieś daleko. Postanowiłem opanować się i być bardziej płynny w rozmowie z Julianem…
OOBE. Życie realnym mitem | © 2024 Robert Noble | www.robertnoble.pl
FRAGMENT
Kiedy rozpoczynałem swoje szkolenie pod okiem Naguala Juliana, bardzo często myślałem jak to będzie, gdy już opanuję wszystkie tajemnice świadomości. Wyobrażałem sobie, że będę dysponował mocą, by zmieniać swoją rzeczywistość według upodobania. Stanę się super istotą, która będzie doświadczać samych wspaniałych rzeczy. Julian śmiał się ze mnie, gdy słyszał o moich górnolotnych planach. Trochę było to dla mnie niezrozumiałe, ponieważ on sam w moich oczach był taką super istotą, która może dokonywać niesamowitych wyczynów.Nieustannie rozmyślałem o tym, nie wspominając już o innych legendarnych Czarownikach, którzy byli nauczycielami Juliana. To dopiero były istoty o potężnej mocy. Julian dawkował mi wiedzę proporcjonalnie do wzrostu mojej energii i nieskazitelności. Musiałem mocno zapracować sobie na to, by zdradził mi jakiekolwiek informacje. Tak bardzo chciałem poznać te wszystkie szczegóły dotyczące jego nauczycieli. Ale on zbywał mnie ciągle, mówiąc, że dowiem się wszystkiego, gdy będę gotowy. Miałem być nieskazitelnym wojownikiem i czekać na swoją szansę.Trudnym było dla mnie zadaniem, by nie zasypywać Juliana pytaniami. Podczas jednej z naszych rozmów ponownie podjąłem się próby uzyskania od Juliana jakiejkolwiek informacji. Z reguły zbywał mnie i milczał. Tym razem byłem nieugięty. Szedłem w zaparte ryzykując, że być może zrażę go do siebie i już całkiem zamilknie na wieki.Było już późne popołudnie, niebo pokryte było pięknymi barwami pomarańczy i fioletu, które przypominały mi o ulotności życia. Widok ten zapierał mi dech w piersiach, czułem jakbym wpatrywał się w przepiękny obraz. Razem z Julianem siedziałem na jednej z ławek. Milczeliśmy dobrych kilka minut. Cisza wokół nas była tak gęsta, że można ją było kroić nożem. W oddali słychać było delikatny szum strumyka, a w powietrzu unosił się zapach świeżo skoszonej trawy. Czułem, że to idealny moment, by spróbować raz jeszcze i poruszyć temat jego nauczycieli.— Julianie, proszę, opowiedz mi o swoim nauczycielu i innych starożytnych wojownikach — wyrwało mi się, zanim zdążyłem się zastanowić jak dobrze sformułować to pytanie.Julian spojrzał na mnie, jego wzrok był jak zimna stal. Po chwili jednak jego oczy zmiękły, a na twarzy pojawił się lekki, ironiczny uśmiech.— Nie mam ci teraz nic do powiedzenia — odparł tonem, który przypominał mi mruczenie dzikiego kota, gotowego do ataku.Zacisnąłem zęby. Wiedziałem, że jeśli teraz odpuszczę, to nigdy nie dowiem się niczego więcej.
— Czy nie chcesz bym był bardziej nieskazitelny? Może jak mi coś opowiesz, to zrozumiem więcej — próbowałem raz jeszcze.
— Słucham? Wyraźnie się ożywił. Ja mam chcieć byś był nieskazitelny? Dobre sobie. Masz tupet, Robercik — powiedział z kpiną. — Myślisz, że opowieści zrobią z ciebie wojownika?Zrobiło mi się gorąco, czułem, jak serce zaczyna bić szybciej. Wkurzało mnie, że zawsze traktował mnie jak dzieciaka, który nic nie rozumie.— Masz rację, źle to określiłem, wiem, że mam być dla samego siebie nieskazitelnym. No ale to nie zmienia faktu, że jak mi opowiesz o swoim nauczycielu to może zyskam coś co pomoże mi w mojej nieskazitelności. Julian zmrużył oczy, jakby oceniając wagę moich słów.Wyczułem, że coś się zmienia, że może, choć na moment, jego twarda postawa ustąpi miejsca bardziej przyjaznej atmosferze. Ale w jego oczach wciąż czaiła się pewna surowość.— Zyskasz jak odpuścisz teraz ten temat chłopcze. Nie jesteś jeszcze gotowy. Jakich słów nie rozumiesz? —Myślę, że jestem gotowy. Kiedy jak nie teraz? Co jak jutro umrę? Wtedy na pewno się niczego nie dowiem. Sam mówiłeś, że trzeba żyć chwilą.— Oho, zaczynasz bredzić. Jeszcze nie żyjesz tą chwilą, zaślepia cię umysł. Jeśli będziesz tak upierdliwy jak do tej pory, to niczego się ode mnie nie dowiesz.Oszczędzaj energię a wtedy zrozumiesz to co jest ważne dla ciebie.
"Lekarstwo na miłość"
premiera miała miejsce w zeszłym roku, a dokładniej:
27 sierpnia 2024r.
Zosia wyszła za mąż, żeby zrobić na złość chłopakowi, który był jej pierwszą wielką miłością. Kiedy po latach prawie udało jej się o nim zapomnieć, los nieoczekiwanie postawił go na jej drodze: starszego o dwadzieścia lat, lecz wciąż tak samo przystojnego.
Ola jest żoną Marka, wspólnie wychowują dwójkę dzieci i mieszkają w starym, zaniedbanym domu. Podobnie jak Zosia, Ola nie jest szczęśliwa w małżeństwie. Ona i Marek oczekują od życia czegoś innego. Po prostu mieli pecha, że się spotkali, a później zabrakło im odwagi, by coś zmienić.
Żadna z kobiet jeszcze nie wie, że życie szykuje im niespodzianki i tylko od nich zależy, czy postawią siebie na pierwszym miejscu i wykorzystają podarowane szanse.
"Pokochaj mnie wreszcie!",
której premiera będzie
21 marca 2025r.
Każdy zasługuje na miłość
Kamila i Nina – siostry bliźniaczki – nie mają szczęścia w miłości. Podczas gdy pierwsza przeżywa kryzys małżeński z powodu oziębłości męża, druga próbuje na nowo ułożyć sobie życie po bolesnym rozwodzie. I choć obie odczuwają znużenie oraz samotność, to nie rezygnują z walki o swoją przyszłość i dzień po dniu próbują odczarować szarą rzeczywistość.
Kamila chce ratować piętnastoletni związek, dlatego stara się obudzić w mężu namiętność oraz pożądanie, Nina zaś postanawia założyć konto na portalu randkowym i tam poszukać swojej drugiej połówki.
Jakie efekty przyniosą starania sióstr?
I czy po czterdziestce można poczuć jeszcze… motyle w brzuchu?
Już wkrótce na mojej półce!
Do lata jeszcze trochę czasu zostało i z pewnością wiele osób tęskni za wakacjami i słonecznymi dniami. Ja jestem jedną z tych, którzy nie lubią zimy i z tego względu książka "Wyspa luzu" pojawia się w samą porę, bo patrząc na jej okładkę od razu robi się cieplej. Jest takim promyczkiem letnim w środku zimy.
Recenzja przedpremierowa TUTAJ, w której napisałam m.in.:
"Wyspa Luzu" to kolejna ujmująca powieść z urokliwymi zakątkami, która opowiada o błędach, jakie popełniamy w życiu, które potrafią nieźle w nim namieszać. Jednak wszystko można naprawić, jeżeli pozwolimy miłości dojść do głosu. Czasu nie cofniemy, ale możemy zrobić wszystko, by przyszłość była lepsza od przeszłości. Pani Jolanta Kosowska napisała romantyczną historię pokazując, że często kłócimy się o drobiazgi, przejmujemy drobnymi niepowodzeniami i problemami, jakie zdarzają się w życiu, a zbyt rzadko doceniamy chwilę, cieszymy się tym, co mamy. Skoro nie możemy czegoś zmienić i nie mamy na to wpływu, nie ma potrzeby się tym przejmować.
Książka ma swoją premierę już 05 lutego 2025 roku, ale już jest do nabycia w księgarni Zaczytani.pl, Empiku i innych księgarniach on-line
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
"Nie staraj się zrozumieć wszystkiego, bo wszystko stanie się niezrozumiałe."
Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Novae Res i jest dostępna w sprzedaży na stronie: https://www.taniaksiazka.pl/moj-wyscig-z-depresja-agnieszka-kobus-zawojska-p-1986180.html