"Zasada Dixon"
Seria: seria: Kampusowe dzienniki
Tom drugi
Elle Kennedy
„Życie jest zbyt krótkie, żeby nie robić wszystkiego, na co tylko ma się ochotę”
Znane powiedzenie, że kto się czubi, ten się lubi, doskonale pasuje do dwójki bohaterów książki „Zasada Dixon”. Diana Dixon i Shane Lindley zdecydowanie nie należą do osób, które od pierwszego spotkania pałają do siebie sympatią. Ona uważa go za podrywacza, lekkoducha i imprezowicza, z którym nie zamierza wchodzić w żadne relacje wykraczające poza absolutne minimum. Problem polega na tym, że unikanie Shane’a jest praktycznie niemożliwe – jego najlepszym przyjacielem jest Luke Ryder, obecnie mąż Gigi Graham, przyjaciółki Diany.
Historię tej dwójki mieliśmy już okazję poznać w pierwszej odsłonie serii „Kampusowe dzienniki”, zatytułowanej „Efekt Grahama”, dlatego powrót do tego świata jest jednocześnie znajomy i przyjemny. Wątek Diany pojawiał się tam w tle – już wtedy było wiadomo, że odziedziczyła po zmarłej ciotce mieszkanie na nowym osiedlu Meadow Hill w Hastings, do którego miał wprowadzić się również Shane. W pierwszym tomie zarysowana została także relacja Diany z Percym, który wówczas był jej chłopakiem. W drugiej odsłonie serii Diana staje się główną bohaterką, a Percy jest już jej byłym partnerem.
Pojawiają się również znajome twarze z serii „Off-Campus”: Graham Garrett, John Tucker czy Logan. Choć nie grają oni pierwszych skrzypiec, ich obecność sprawia, że historia staje się pełniejsza i bardziej wiarygodna, a relacje między bohaterami układają się w spójną całość.
Diana jest dziewczyną ambitną, pewną siebie, niepoddającą się przeciwnościom losu. To lato intensywne, bo poza dwoma posadą kelnerki w lokalnej knajpie i prowadzeniem zajęć na obozie dla cheerleaderek, przygotowuje się do konkursu tańca. Do tego pojawia się Percy, który absolutnie nie potrafi pogodzić się z rozstaniem, skutecznie wystawiając jej cierpliwość na próbę. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje, jest nowy sąsiad do mieszkania obok wprowadza się Shane, który ją irytuje na każdym kroku. Diana ustala więc jasne zasady: żadnych głośnych imprez, żadnych cheerleaderek i – co najważniejsze – trzymać się od niej z daleka.
Ich relacja od początku opiera się na słownych potyczkach, wzajemnych uszczypliwościach i napięciu, które mocno iskrzy. To właśnie te dialogi są jedną z największych przyjemności płynących z lektury. Pani Kennedy świetnie balansuje między humorem a emocjami, a chemia między bohaterami budowana jest stopniowo i bardzo naturalnie.
Szybko okazuje się jednak, że Shane nie jest tym, za kogo Diana go uważa. Po rozpadzie rok temu wieloletniego związku odreagowywał to licznymi seksualnymi, jednorazowymi przygodami, ale dochodzi do wniosku, że ma dość przelotnych znajomości. Stwierdza, że „w głębi serca zawsze był długodystansowcem”. Niespodziewanie jego była dziewczyna ponownie pojawia się w jego życiu, co daje mu nadzieję, na odbudowanie relacji, a Lindey ma dla niego niemiłą niespodziankę, bo przyjeżdża ze swoim obecnym chłopakiem. Bez zastanowienia się Shane informuje ją, że też jest z kimś, a tym kimś jest jego urocza sąsiadka, czyli Diana Dixon. Ten układ układ okazuje się równie korzystny dla Diany, która w ten sposób próbuje ostatecznie odciąć się od Percy’ego. Problem w tym, że udawane uczucia bardzo szybko zaczynają wymykać się spod kontroli, a granica między grą a rzeczywistością zaczyna się zacierać.
„Zasada Dixon” to romans z dobrze zbudowanym, wielowymiarowym tłem. Przede wszystkim widoczny jest barwny świat studentów i hokeistów, pełen drużynowych żartów, charakterystycznych osobowości i kampusowego chaosu. Istotną rolę odgrywa również środowisko taneczne — przygotowania do konkursu, nauka choreografii oraz emocje związane z rywalizacją. Dopełnieniem tej przestrzeni jest życie sąsiedzkie na osiedlu Meadow Hill, które dostarcza dodatkowej rozrywki. Lokatorzy są wyraziści, specyficzni i bardzo dbający o własny komfort psychiczny — od irytującego Niala, któremu przeszkadza najmniejszy hałas, po wciąż uciekającą kotkę Lucy należącą do pani Priyi. Z czasem okazuje się, że to, co początkowo wydaje się wadą, nabiera uroku i znaczenia, a wścibskość sąsiadów staje się źródłem humoru i nieoczekiwanego wsparcia.
Pierwszą połowę książki czyta się lekko, z uśmiechem, skupiając się na zadziorności i powolnym przełamywaniu uprzedzeń między Dianą i Shane’em. Druga część jest zdecydowanie bardziej dynamiczna i emocjonalna. Na scenę wkracza Percy, który próbuje odzyskać Dianę, pokazując swoją toksyczną i niebezpieczną stronę. Wtedy historia nabiera ciężaru, a lekka komedia romantyczna zaczyna splatać się z trudniejszymi tematami: strachem, manipulacją i próbą odzyskania kontroli nad własnym życiem. Pani Kennedy nie ucieka od emocji, ale też nimi nie przytłacza, zachowując bardzo dobrą równowagę między powagą a lekkością.
„Zasada Dixon” to z pozoru lekka historia, która mimo humorystycznego tonu nie unika problemów o znacznie poważniejszym charakterze ani moralnych dylematów. Przede wszystkim wyłania się temat stawiania oporu toksycznej relacji oraz trudności w odcięciu się od przeszłości, pokazując, jak cienka bywa granica między kontrolą a manipulacją. Pojawiają się również wątki związane z przekraczaniem granic, które w społecznym odbiorze mogą być uznane za kontrowersyjne, zwłaszcza gdy dotyczą upodobań seksualnych jednej z postaci drugoplanowych. Autorka pokazuje, że nie boi się takich zagadnień, stawiając pytania o granice akceptacji, wolność wyboru i moralność rozumianą jako coś indywidualnego, a nie narzuconego z góry. Dzięki temu „Zasada Dixon” nie jest jedynie lekkim romansem opartym na motywie udawanego związku, lecz historią, która skłania do refleksji i pokazuje, że nawet w pozornie prostej opowieści można poruszyć tematy wymagające uważności i dojrzałości emocjonalnej.
Recenzja tomu I: "Efekt Grahama"
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery w Polsce: 04.11.2025r.
Data premiery oryginału: 14.05.2024r.
Ilość stron: 592
Wymiary: 140x205 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Tytuł oryginału: The Dixon Rule
Tłumaczenie: Maria Kabat
ISBN: 978-83-8335-692-1
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 6/6







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli któryś z komentarzy nie jest widoczny, proszę o cierpliwość. System bloggera czasami wrzuca komentarze do zatwierdzenia.
Każda recenzja to moje subiektywne odczucia! Wasze mogą być zupełnie inne i zawsze jestem ciekawa Waszych opinii.
Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą.
Wpisy o charakterze spamu oraz z reklamami firm lub produktów będą usuwane.