Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria Hubert Meyer psycholog śledczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria Hubert Meyer psycholog śledczy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 kwietnia 2023

1348. - "Urodzony morderca" czyli Meyer po raz 9


"Urodzony Morderca"
Seria: Hubert Meyer psycholog śledczy
Tom dziewiąty
Katarzyna Bonda

Wydanie: I
Data premiery: 12.04.2023r.
Liczba stron: 352
Wymiary: 130 x 205 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN 978-83-287-2656-7
Wydawnictwo: Muza
Moja ocena: 6/6

„Wroga można pokonać tylko jego własną bronią.”

Są takie książki, po które sięgam bez namysłu, a są nimi powieści Pani Katarzyny Bondy, dlatego miałam na mojej półce znalazł się jej najnowszy kryminał pt. „Urodzony morderca”. To już dziewiąty tom serii z Hubertem Meyerem, a moje piąte z nim spotkanie. Jednak, jeżeli ktoś nie czytał wcześniejszych tomów, nie będzie miał problemu z odnalezieniem się w tej historii, gdyż niewiele jest nawiązania do przeszłych wydarzeń. Książka dotarła do mnie razem z dużym pudełkiem zapałek, więc od razu spodziewałam się, że będzie w niej dużo ognia – dosłownie i w przenośni.


W podwarszawskiej miejscowości Łomianki, nad brzegiem Wisły, w chaszczach zostaje znaleziony spalony Mercedes klasy G, a dokładniej AMG 63 zwany rolnikiem, a w nim częściowo strawione przez ogień ciało mężczyzny. Okazuje się, że ofiarą tej makabrycznej zbrodni jest portugalski biznesmen Rui Coelho de Souza, syn właściciela konsorcjum deweloperskiego ATRIUM – Michela Angelo de Souzy. Biznesmen był skłócony z niektórymi ludźmi ze światka przestępczego, ale też naraził się sporej gromadce mężów, gdyż Rui miał niesamowite powodzenie u kobiet, co ochoczo wykorzystywał. Żona zamordowanego, niejaka Diana Gardocka, dostarczyła policji specyficzną listę, na której widnieje spis kochanek jej męża, w ilości ponad pięćdziesięciu kobiet. Powstaje pytanie, kto dopadł znanego biznesmena: zazdrosny mąż czy mafia?


My poznajemy motywy już w prologu, gdyż morderca osobiście relacjonuje nam podejmowane przez siebie działania. Pani Katarzyna Bonda nie trzymała nas tym razem zbyt długo w niepewności, co do osoby sprawcy śmierci Ruiego. Od pierwszych stron wprowadza nas w umysł mordercy i ujawnia krok po kroku realizację jego planu. Wiemy, zatem co nim kierowało, jakie emocje w nim buzowały i jakie motywy kierowały jego działaniami. Poznajemy jego sposób myślenia i postępowania w postaci zwierzeń, opisanych przez niego tak jakby pisał notatki ze swoich wyczynów. Ten wątek wyróżniony został w tekście kursywą i pierwszoosobową narracją. Nie znamy jedynie jego personaliów, ale i ta zagadka wkrótce zostaje rozwiązana.


Autorka stopniowo odsłania nam ten wątek, podsuwając tropy i naprowadzając podejrzenia na konkretną osobę, więc już w połowie fabuły można się domyślić, kim jest zabójca. Jego tożsamość zaczęła się wyłaniać mniej więcej w połowie fabuły, ale mimo tego nie brakowało emocji i nie było odczuwalne znużenie. Wręcz przeciwnie, to jeszcze bardziej intrygowało i do końca  trzyma w napięciu, a obserwowanie dochodzenia prowadzonego przez Meyera sprawia niewątpliwą frajdę.

Meyerowi nie jest łatwo zebrać myśli i działać na pełnych obrotach, gdyż właśnie przebywa na zwolnieniu chorobowym. Od jakiegoś czasu męczy go katar i infekcja. Mimo to ponownie jest wciągany w policyjne śledztwo, gdyż wszystko wskazuje na to, że bez niego nie ma ono szans ruszyć do przodu. Jego poszczególne kroki dochodzeniowe i prywatne śledzimy w narracji trzecioososobowej, ale zawsze towarzyszymy profilerowi w każdej sytuacji. 

Relacja mordercy i śledztwo prowadzone przez Meyera to dwa główne wątki przeplatające się ze sobą i tworzące bardzo przejrzyście poprowadzoną fabułę. Dzięki temu nie ma wrażenia chaosu. Jak zwykle profiler nie zawsze działa zgodnie z prawem, ale zawsze udaje mu się postawić na swoim. Wydaje się, że nieco się wyciszył, bardziej panuje nad emocjami, mniej pije, ale cały czas popala papierosy. Pojawia się też dawny uczeń Meyera i wszystko wskazuje na to,  że uczeń przerósł mistrza.

W trakcie śledztwa wychodzą na jaw tajemnicze powiązania, sekrety rodzinne, a przy tym wyłania się nierozwiązana sprawa zaginięcia pewnego żeglarza. Dzieje się przy tym bardzo dużo, więc nie ma czasu na nudę.  Nie ma zbyt długich opisów, analiz, więc akcja ma dosyć dynamiczne tempo.


„Urodzony morderca” to kolejna udana powieść Katarzyny Bondy, która potrafi zaintrygować czytelnika i go zaskoczyć. Sprawia, że pomimo ujawnienia niektórych zdarzeń wcześniej, niż na ostatnich stronach powieści, jeszcze bardziej wzmacnia napięcie, gdyż opowieść mordercy dolewa przysłowiowej oliwy do ognia. Tak długo podtrzymywana seria zawsze rodzi obawy, że kolejny tom może być zbyt naciągany, ale nie w tym przypadku.

Zakończenie - zagadkowe, gdyż nie wszystko zostało wyjaśnione, a do tego pojawia się jeszcze ktoś, kogo Meyer uważa za niebezpiecznego typa, ale tylko my wiemy, kim on jest i jak rozegrały się opisywane finałowe sceny. W ten sposób pani Bonda dała znać, że to jeszcze nie koniec tej historii, więc z pewnością spotkamy się z Hubertem Meyerem po raz dziesiąty.


Recenzja tomu czwartego "Nikt nie musi wiedzieć"
Recenzja tomu piątego "Klatka dla niewinnych"
Recenzja tomu siódmego "Zimna sprawa"
Recenzja tomu ósmego "Kobieta w walizce"

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:




piątek, 18 listopada 2022

1238. - "Kobieta w walizce" Tom VIII


"Kobieta w walizce"
Seria Hubert Meyer psycholog śledczy
Tom ósmy
Katarzyna Bonda

Wydanie: I
Data premiery: 2022-11-09
Liczba stron: 352
Wymiary: 130x205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN 9788328724440
Wydawnictwo: MUZA SA
Moja ocena: 6/6

Życia nie odmieniają żadne wielkie decyzje ani zbiegi okoliczności. Na życie składają się wszystkie małe wybory, nieistotne posunięcia, pozornie nic nieznaczące detale. Raz za razem, cios za ciosem, błąd za błędem, sukces za sukcesem - zmierzasz tam, dokąd prowadzą cię te miniaturowe, lecz konsekwentne kroki.”


To już ósma część serii z Hubertem Meyerem, a moje czwarte z tym bohaterem. Wcześniej poznałam psychologa śledczego w powieści „Nikt nie musi wiedzieć” (tom 4), „Klatka dla niewinnych” (tom 5) i „Zimna sprawa” (tom 7). Ten ostatni tom i najnowszy „Kobieta w walizce" otrzymały nową oprawę graficzną, nawiązującą swoim wyglądem do trzech pierwszych, wznowionych części serii, od których zaczęła się przygoda z Meyerem, czyli „Sprawa Niny Frank”, „Tylko martwi nie kłamią” i „Florystka”.  Warto zaznaczyć, że ich ponowne wydanie ukazało się w tym roku w tej właśnie nowej odsłonie, więc można zacząć czytać od początku serii, ale też można sięgnąć od razu po najnowszy tytuł z tej serii pt.: „Kobieta w walizce”. Ich wspólną cechą jest odrębność każdej z historii, a  jedynym ich łącznikiem jest osoba głównego bohatera i wątki związane z jego prywatnymi problemami i sprawami, które poznajemy wraz z kolejnymi kryminalnymi zagadkami. 


Prolog wprowadzający nas w tę historię ukazany jest w nieco innej formie, niż pozostała część fabuły. Mamy relację spisaną kursywą w pierwszoosobowej narracji kierowcy pewnego busa, którym odwożeni są uczestnicy wycieczki z Gdańska do Ełku. Kierowca busa widzi na poboczu zakrętu drogi niebieską walizkę. Gdy po kilku godzinach wraca do domu nad jeziorem, dziwny bagaż nadal tkwi w tym samym miejscu. Postanawia zabrać ze sobą. Gdy ją w końcu otwiera, ukazuje się mu makabryczny widok w postaci szczątków kobiety, przy których znajduje się złoty wisiorek w kształcie listka. Taki naszyjnik miała na sobie zaginiona rok temu Klaudia Janus, po której nie pozostało żadnego śladu, więc sprawa nadal pozostała nierozwiązana. Do sprawy zostaje oddelegowany aspirant sztabowy Komendy Głównej Policji, Grzegorz Kaczmarek, którego mieliśmy już okazję poznać w „Zimnej sprawie.” Z początkowych ustaleń wynika, że ciało zamordowanej kobiety przebywało długo w wodzie, potem było zakopane, a następnie częściowo spalone. Mimo tak przerażającego początku najnowsza powieść pani Katarzyny Bondy nie emanuje brutalnością, oszczędzając nam opisów samego morderstwa i znęcania się nad ofiarą, a jedynie opisuje efekt końcowy w postaci ciała osoby zamordowanej. Skutecznie miesza fakty, pokazuje nam to, co chce byśmy zobaczyli, a to powoduje, że wyciągamy własne wnioski, próbując odgadnąć tożsamość zabójcy. Nie jest to łatwe, gdyż wydaje się, że jesteśmy na dobrym tropie, ale za chwilę dostrzegamy, że poszliśmy w złym kierunku. W przypadku szczątków znalezionych w walizce, okazuje się to trudne, gdyż do identyfikacji denatki potrzebne są ślady DNA, a to utrudnia rodzina zaginionej Klaudii Janus.


Po raz kolejny muszę napisać, że jestem zachwycona kryminałem stworzonym przez Panią Katarzynę Bondę, gdyż od pierwszych stron wciąga swoją fabułą i zagadkowymi zdarzeniami. Dzięki zastosowanym trikom w postaci niedomówień, urywanym wątkom, czy też nie do końca jasnym sytuacjom, całość nabiera mrocznej i gęstej atmosfery.

„Całe zło czynią ludzie zwykli, 
często uważający się za porządnych obywateli.”

Autorka wie, jak zaintrygować czytelnika stosując odpowiednie słowa, prowadząc przez kolejne wątki, które zamiast rozjaśniać sprawę, jeszcze bardziej ją komplikują. Tym razem postawiła na młodsze pokolenie śledczych, w sprytny sposób wikłając Meyera w siódmym tomie „Zimna sprawa”, w zabójstwo i osadzając w areszcie. W ten sposób odcięła go na jakiś czas od prowadzenia obecnej sprawy kryminalnej i oddała pierwszeństwo młodszemu aspirantowi Grzegorzowi Kaczmarkowi. To nadaje całości nowego, młodzieńczego charakteru, ale jednocześnie uświadamia zarówno jemu, jaki i nam, że bez Meyera ta sprawa nie może ruszyć z miejsca.


„Kobieta w walizce” to klasyczny kryminał, w którym bierzemy bezpośrednio udział w śledztwie, obserwujemy działania policji, rozmowy z podejrzanymi i ze świadkami, rodziną zaginionej, ale też mamy możliwość poznać niektóre wydarzenia, o których śledczy nie mają pojęcia. Do pewnego momentu podążamy za kolejnymi zdarzeniami śledząc dialogi prowadzących sprawę zaginionej Klaudii Janus, ale nadchodzi taki zwrot akcji, w której autorka zaczyna odsłaniać nieco więcej, ale wbrew pozorom nie rozjaśnia to całkowicie tajemnic, trzymając nas w niepewności do samego końca.

Katarzyna Bonda to jednak z  najpopularniejszych autorek powieści kryminalnych w Polsce. Z wykształcenia jest dziennikarką - pracowała m.in. w "Super Expressie", "Newsweeku", "Wprost", a obecnie współpracuje jako freelancer z wieloma tytułami prasowymi. Zadebiutowała w 2007 roku powieścią kryminalną "Sprawa Niny Frank", nominowaną do Nagrody Wielkiego Kalibru. Jest to pierwsza część cyklu przygód Huberta Meyera, detektywa i pierwszego książkowego profilera w polskiej literaturze kryminalnej. W 2008 roku wydała "Polskie morderczynie" oraz "Zbrodnię niedoskonałą" napisaną wspólnie z komisarzem Bogdanem Lachem. 

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:





piątek, 4 listopada 2022

Nowy kryminał Katarzyny Bondy na mojej półce!

9 listopada 2022 roku premiera książki "Kobieta w walizce"!



Prowokacja? Bezmyślność? Czy chora zabawa psychopaty? Dlaczego ktoś porzucił walizkę z ciałem przy ruchliwej szosie? Komu zależy, by została odnaleziona? I czy jej zawartość okaże się kluczem do rozwiązania zagadki sprzed lat? Tajemnicę próbują rozwikłać najtęższe policyjne głowy. „Kobieta w walizce”, pełen brudnych sekretów kryminał Katarzyny Bondy w księgarniach już od 9 listopada.

Kiedy wiszące na słupach ogłoszenia o zaginięciu Klaudii Janus dawno już wyblakły, a miejscowa policja straciła wiarę w rozwiązanie sprawy, dochodzi do makabrycznego odkrycia. Przy drodze wyjazdowej z Ełku przypadkowy kierowca znajduje błękitną walizkę, a w niej szczątki młodej kobiety i złoty naszyjnik z listkiem. Taki sam nosiła Klaudia.

Według ustaleń śledczych ciało długo było w wodzie, zakopywano je i częściowo spalono. A to skutecznie utrudnia identyfikację ofiary. Dlaczego więc morderca zdecydował w końcu, że kobieta w walizce ma zostać odnaleziona?

Do pomocy w śledztwie wezwano by Huberta Meyera, ale ten czeka w areszcie na własną rozprawę. Z warszawskiego Wydziału Wsparcia Dochodzeń oddelegowano aspiranta Grzegorza Kaczmarka.

Ten nie ma wątpliwości, że za zaginięciem młodej kobiety stoi ktoś z miejscowych. Podejrzanych jest wielu. Każdy z nich ma motyw. Wszyscy zatajają najistotniejsze fakty. I wciąż nie wiadomo, kto ma ręce splamione krwią.

Klaustrofobiczna atmosfera zagęszcza się, gdy na jaw wychodzi, że Klaudia nie była jedyną dziewczyną, która przepadła bez śladu w tej na pozór spokojnej okolicy. Siedem lat wcześniej z plaży uprowadzono młodą turystkę. Jej personaliów nigdy nie ustalono. Wiadomo tylko, że w dniu zaginięcia na szyi miała złoty łańcuszek z listkiem…

Najnowszy kryminał Katarzyny Bondy pochłania bez reszty! Do samego końca nie wiadomo, komu zależy na odkryciu prawdy, a kto łże na potęgę. Po lekturze „Kobiety w walizce” sięgnięcie po kolejne części serii z psychologiem śledczym Hubertem Meyerem będzie wyłącznie formalnością!

Wkrótce moja recenzja!




środa, 25 maja 2022

1097. - "Zimna sprawa"


Zimna sprawa
Seria: Hubert Meyer psycholog śledczy 
Tom VII
Katarzyna Bonda

Premiera: 18 maja 2022 r.
Liczba stron: 352
Wymiary: 130x205 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wydawnictwo: MUZA SA
Moja ocena: 6/6

„Tym, którzy przetrwali, 
nieuchronnie towarzyszy poczucie winy.”

Gdy niedawno przeczytałam książkę „O włos” z nowym bohaterem, myślałam, że pani Katarzyna Bonda pozostawiła swego ulubionego profilera, ale były to moje mylne przypuszczenia, gdyż właśnie niedawno premierę miała najnowsza część, siódma z kolei, z Hubertem Meyerem pt.: „Zimna sprawa.” Od poznania jego przygód zaczęła się moje spotkanie z jej twórczością, ale dopiero  od tomu czwartego "Nikt nie musi wiedzieć" i "Klatka dla niewinnych" Niestety, nie miałam okazji poznać "Balwierza i pierwszych trzech części serii, ale to nie ma szczególnego znaczenia, gdyż przedstawiane sprawy mają zawsze swoje zakończenie. 


Od pierwszych stron autorka przyciąga naszą uwagę tworząc dreszczyk emocji i aurę tajemniczości. Pani Katarzyna Bonda po raz kolejny potargała dokładnie swego ulubionego bohatera i postawiła go w trudnym położeniu. Skutki swoich decyzji Meyer ponosi również w tej części, gdyż wydarzenia z „Balwierza” wstrząsnęły nim dogłębnie i cały czas nie może pogodzić się ze stratą. Meyer, z niezrozumiałych dla siebie i innych powodów otrzymuje nominację na stanowisko szefa pionierskiego, utrzymywanego w tajemnicy Wydziału Wsparcia Dochodzeń, gdzie jest wdrażany jego nowatorski system wprowadzania śladów behawioralnych nazwany WERA, czyli Weryfikacja, Eliminacja, Rozkład, Analiza.


Jednym z pomocników Huberta jest młody aspirant Grzegorz Kaczmarek, który z osobistych pobudek przygląda się sprawie z 2014 roku, która nie została doprowadzona do końca, ale uznana jest za zamkniętą, czyli inaczej zakwalifikowana, jako cold case. Wówczas zaginęła rodzina Garbarczyków, która mieszkała na poznańskim Sołaczu, a teraz, po siedmiu latach, w ich domu policja natrafia na ciała zakopane pod tarasem. Odkrycie to okazuje się makabryczne i wskazuje na jakiś rytualny mord, gdyż ofiary są ułożone na foliowych płachtach i owinięte w kołdry, folię i taśmy, przypominając w ten sposób monstrualne kokony. Każda z ofiar została ubrana odświętnie, a przy sobie ma przymocowany krzyżyk i obrazek z wizerunkiem świętego. Zagadką też pozostaje, co z tym mają koty, owinięte sznurem z karneoli i pochowane niedaleko ludzi. Zanim jednak podążymy za tą sprawą, poznajemy najpierw, w pierwszych akapitach, Klarę Haselhof, która mieszka w Berlinie i jest w trakcie rozwodu ze swoim mężem Izaakiem. Pewnego dnia, gdy wraca do domu, znajduje pomiędzy książkami odciętą rękę. Wkrótce po tym widzi przerażającą sytuację, gdy jej pies bawi się ludzką ręką…

To zaledwie początek zawiłej, dziwnej i koszmarnej sprawy, wokół której pojawiają się nowe fakty, ale trudno jest dotrzeć do prawdy, gdyż Meyer napotyka mur milczenia, a wkrótce pojawiają się nowe ofiary. Już w poprzednich moich recenzjach pisałam, że pani Katarzyna Bonda jest mistrzynią w kluczeniu pośród zagadkowych wątków i umiejętnie potrafi tworzyć sekrety, zwodzić czytelnika i  wprowadzać w ślepe zaułki, budując złożone historie. 


Tym razem także nie odpuszcza swemu ulubionemu profilerowi i stawia go przed kolejnym, trudnym wyzwaniem. Jej najnowszy kryminał jest pełen zagadek, napiętej atmosfery i wątków, które zamiast wyjaśniać sprawę, jeszcze bardziej ją gmatwają. Osobiście jestem usatysfakcjonowana lekturą „Zimnej sprawy”, gdyż autorka zgrabnie prowadzi nas przez kolejne strony, podsuwając wciąż nowe okoliczności, dając okazję do analizy wydarzeń i próby rozwiązania tajemniczego morderstwa. Częściowo  udało się jej mnie zaskoczyć, gdyż tylko w niewielkim stopniu domyśliłam się, kto jest zamieszany w tę sprawę.  W zdumienie wprowadziło mnie wyjaśnienie zagadek, sposób i motywy przestępstwa, ale też ciąg dalszy związany z Hubertem. Sprawa Garbarczyków została wyjaśniona do końca, natomiast ziarno niepewności zostało zasiane w końcowych akapitach, gdyż wraca sprawa wydarzeń z Narwi. To tylko świadczy o tym, że jeszcze spotkamy się z Meyerem i nową sprawą, która z pewnością dostarczy kolejną porcję emocji.

Katarzyna Bonda – najpopularniejsza autorka powieści kryminalnych w Polsce. Do tej pory książki Katarzyny Bondy sprzedały się w Polsce w nakładzie trzech milionów egzemplarzy. Są wydawane w 16 krajach. Prawa do edycji zagranicznych zakupiły największe wydawnictwa na świecie, m.in. Hodder & Stoughton i Random House. W kwietniu 2021 roku stacja TVN wyemitowała serial „Żywioły Saszy” na podstawie „Lampionów”. Prawa do adaptacji książki dokumentalnej Polskie morderczynie zakupiła Nordic Entertainment Group – serial fabularny będzie emitowany w Viaplay.


Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:



poniedziałek, 23 sierpnia 2021

872. - " Klatka dla niewinnych"


Klatka dla niewinnych
seria Hubert Meyer Psycholog śledczy 
Tom V
Katarzyna Bonda

Wydanie: I
Premiera: 28 lipca 2021 r.
Format: 130 x 205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 448
Wydawnictwo Muza

"Nie ma znaczenia, jaki to klucz,
lecz co otwiera"

Są wśród pisarzy takie nazwiska, których pojawienie się na okładce książki gwarantuje dobrą lekturę. Do takich twórców a raczej twórczyń, zaliczam panią Katarzynę Bondę, która potrafi stworzyć kryminał odbiegający od znanych standardów i skutecznie przyciągnąć uwagę czytelnika. Sięgając po jej najnowszą powieść pt.: "Klatka dla niewinnych", wiedziałam, że nie będzie to zmarnowany czas przy jej lekturze.

źr. http://katarzynabonda.pl/
fot. Marta Machej
Katarzyna Bonda to najpopularniejsza autorka powieści kryminalnych w Polsce. Do tej pory książki Katarzyny Bondy sprzedały się w Polsce w nakładzie przekraczającym dwa miliony egzemplarzy. Są wydawane w 15 krajach. Prawa do wydań zagranicznych zakupiły największe wydawnictwa na świecie, m.in. Hodder & Stoughton i Random House. W kwietniu 2021 roku stacja TVN wyemitowała serial „Żywioły Saszy” na podstawie „Lampionów”.

"Klatka dla niewinnych" to piąty tom z profilerem Hubertem Meyerem ale ja spotkałam się z nim po raz drugi. Przygodę z tym bohaterem zaczęłam wraz z poprzednią książką pani Katarzyny Bondy „Nikt nie musi wiedzieć”. Fabuła każdej z nich stanowi osobną historię, w której otrzymujemy pełną historię kryminalną, wraz z wielowątkową, nieco poplątaną fabułą, którą czyta się z zapartym tchem do końca. Powracają niektóre motywy z wcześniejszych części ale one nie wprowadzają dezorientacji w bieżące wydarzenia i stanowią jedynie element uzupełniający.

Akcja toczy się w ciągu tygodnia w 2021 roku, a więc już w czasach pandemii, o czym kilka razy autorka nam przypomina. Już od pierwszych stron powieści jesteśmy bez żadnych zbędnych przygotowań wciągnięci w dramatyczną scenę, gdy w sposób trudny do sprecyzowania ginie Róża Englot, matka Jakuba, który wówczas miał 6 lat. Kobieta otrzymuje czterdzieści trzy ciosy nożem a na jej ciele morderca pozostawia klucz. Martwą matkę znajduje Jakub, który wskutek tak traumatycznych przeżyć przestaje reagować na bodźce zewnętrzne i zamyka się w swoim wewnętrznym świecie. Zaczynamy śledzić fabułę, gdy oskarżony o to zabójstwo mąż Róży, Piotr Englot odsiaduje kilkuletni wyrok. Wkrótce ma wyjść na wolność, gdy ginie jego teściowa Stanisława Figas, którą ktoś prawdopodobnie zepchnął z balkonu znajdującego się na siódmym piętrze. Co ciekawe, wówczas Piotr Englot była akurat na przepustce i wszystko wskazuje na to, że mógł się on przyczynić do tej tragedii. Do zbadania tej sprawy przystępuje Hubert Meyer na prośbę pięknej pani prokurator Weroniki Rudy.

razem z książką otrzymałam kryminalny notes

Początkowo miałam niewielki mętlik z powodu zbyt wielu danych i nie wszystko od razu było klarowne, gdyż wprowadzenie do głównej fabuły złożone jest z kilku wątków biegnących osobno. Jednak potem, już po rozeznaniu się kto jest kim, bez problemów dałam się wciągnąć w akcję. Z pewnością warto uważnie wczytywać się w prowadzone rozmowy i opisy, ponieważ każdy szczegół jest ważny w rozwiązaniu sprawy. Bardzo wiele spraw rozstrzyga się właśnie w dialogach, w których ukryte są istotne fakty.

Pani Bonda potrafi nieźle namieszać w kryminalnym kotle tak, że nie wiadomo jakim tokiem rozumowania podążać. Pisze odważnie, działając na wyobraźnię, porusza kontrowersyjne zagadnienia ukazując te sfery życia, które stanowią temat tabu. Umiejętnie buduje napięcie tworząc wokół głównych bohaterów niebezpieczne sytuacje, zagadkowe wątki, niewyjaśnione do końca epizody, które dopiero w dalszej części nabierają pełnego wymiaru.

„Szukając zemsty, niszczysz przede wszystkim siebie”

a wraz z notesem - jeden z elementów zagadki...

"Klatka dla niewinnych" to mocny, fascynujący , pełen skrajnych emocji, pełnokrwisty kryminał, który prowadzi nas przez mroczne zakamarki ludzkiego umysłu i upodobań seksualnych. Autorka niejednokrotnie kluczy pomiędzy poszczególnymi epizodami, trzymając w niepewności do samego końca. Zgrabnie prowadzi nas przez kolejne epizody, przyprawiając o szybsze bicie serca spowodowany niepokojem, napięciem a nawet szokiem, wskutek tego, co dzieje się w kolejnych rozdziałach. Akcja rozpędza się stopniowo, niespiesznie, by w efekcie osiągnąć efekt toczącej się kuli śnieżnej. Do końca nie wiadomo kto za tym wszystkim stoi i nawet ostatnie, rozstrzygające sceny budzą zdumienie. Finał sprawia, że pojawiają się kolejne wydarzenia będące zapowiedzią kontynuacji serii z Meyerem. Widać, że pani Katarzyna Bonda lubi pomęczyć swego bohatera nie pozwalając mu odpocząć od emocji. Dzięki temu na pewno wkrótce ponownie się z nim spotkamy, z czego ja osobiście się cieszę.

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:



wtorek, 11 maja 2021

775.- "Nikt nie musi wiedzieć"


Nikt nie musi wiedzieć
seria: Hubert Meyer psycholog śledczy
Tom IV
Katarzyna Bonda

Wydanie: I
Premiera: 05 maja 2021
Wymiary:130 x205 mm
Ilość stron: 384
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Seria: Hubert Meyer psycholog śledczy
Wydawnictwo: MUZA SA

„Czas na bolesną prawdę nigdy nie jest właściwy”

Fani twórczości Katarzyny Bondy na pewno z rozrzewnieniem wspominają Huberta Meyera, który po raz pierwszy pojawił się w powieści „Sprawa Niny Frank” w 2007 roku a następnie w „Tylko martwi nie kłamią” i „Florystka”. Te trzy tytuły miały swoją ponowną premierę w 2015 roku i również  cieszyły się ogromną popularnością. Na 10 lat autorka rozstała się ze swoim ulubionym bohaterem, by poświęcić swój czas Saszy Załuskiej i dopiero teraz ponownie wróciła do starych znajomych w swojej najnowszej powieści „Nikt nie musi wiedzieć”.

Katarzyna Bonda – najpopularniejsza autorka powieści kryminalnych w Polsce. Poza serią z Hubertem Meyerem jest autorką tetralogii z profilerką Saszą Załuską („Pochłaniacz”, „Okularnik”, „Lampiony” i „Czerwony Pająk”), a także powieści kryminalnych inspirowanych prawdziwymi zdarzeniami „Miłość leczy rany” i „Miłość czyni dobrym” oraz dokumentów kryminalnych: „Polskie morderczynie” oraz „Zbrodnia niedoskonała” i „Motyw ukryty” napisane wspólnie z Bogdanem Lachem. Do tej pory jej książki sprzedały się w Polsce w nakładzie przekraczającym dwa miliony egzemplarzy. Są wydawane w 15 krajach. Prawa do wydań zagranicznych zakupiły największe wydawnictwa na świecie, m.in. Hodder & Stoughton i Random House. W kwietniu 2021 roku stacja TVN wyemituje serial „Żywioły Saszy” na podstawie „Lampionów”.


Od pierwszych stron autorka przyciąga naszą uwagę tworząc tajemniczą otoczkę wokół poszczególnych epizodów. Akcja dzieje się na Śląsku w różnych miejscowościach, więc przy okazji prowadzonej sprawy mamy możliwość odwiedzenia Katowic, Chorzowa, Sosnowca i pięknego zamku w Mosznej.

W zamku w Mosznie od kilku lat nie działa winda. Nikt nie potrafi jej naprawić, dlatego poproszono specjalistę od tego rodzaju urządzeń, inżyniera Erwina Długosza, któremu udaje się usunąć  awarię. Na drugi dzień rano jedzie jeszcze sprawdzić, czy wszystko poprawnie działa. Towarzyszy mu jego trzynastoletnia córka Amelka. Tego ranka wszystko wokół spowija mgła, dlatego nie zauważa,  że coś lub ktoś leży na drodze. Gdy się zatrzymuje,  z przerażeniem odkrywa, że przejechał człowieka…

Tymczasem Hubert Meyer planuje spędzić swój trzynastodniowy urlop w towarzystwie telewizora i butelek tequili. Ma za sobą pracowity rok, mimo że jest na emeryturze ale nadal pomaga policji w wykrywaniu przestępstw tworząc profile psychologiczne przestępców. Teraz ma nadzieję na wypoczynek i relaks. Niestety, nie dane mu jest zaznać spokoju, gdyż zaczyna być nękany smsami od dawnej znajomej, która chce, by on rozwiązał sprawę śmieci jej syna. Poza tym kobieta ma dla niego niespodziewaną wiadomość. Jakby tego było mało, ciszę zakłócają jego dwaj przyjaciele, pracujący w policji i pani prokurator Weronika Rudy. Mają do niego prośbę, która kłóci się z jego sumieniem i uczciwością. 

Trzy różne sprawy, trzynaście dni i jeden człowiek, który musi to wszystko ogarnąć, by nie popełnić błędu. To początek niesamowitej mieszanki kryminalnej, której zakończenie jest trudne do przewidzenia. 


W słowie końcowym powieści autorka przyznała się, że początkowo miała nieco inny pomysł na książkę „Nikt nie musi wiedzieć”, gdyż zaczęła ona powstawać jeszcze przed pandemią. Niestety koronawirus pomieszał szyki także pisarzom, którzy musieli dostosować się do nowej rzeczywistości. 

Akcja dzieje się w ciągu trzynastu dni, poczynając od 31 grudnia 2020 roku  a kończąc na 12 stycznia 2021 roku, więc w fabułę powieści autorka wplotła drobne akcenty związane z pandemicznymi obostrzeniami i zaleceniami. Nie są one przytłaczające i właściwie wszystko toczy się tak, że zapominamy o tych elementach.

Fabuła oparta została na dedukcji, wysnuwaniu wniosków z tego, co jest nam ujawniane a nie o konkretną akcję. Nie jesteśmy świadkami przestępstwa lecz raczej obserwatorami tego, co dzieje po fakcie zaistnienia śmierci ofiar. Zadaniem Meyera i prokurator Rudy jest odkrycie, jak doszło do morderstwa i kto je popełnił. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie ale w większości towarzyszymy Meyerowi w jego śledztwie. Od czasu do czasu autorka ujawnia także działania innych osób, ale tylko na  tyle, by zasiać w nas niepewność. 


„Nikt nie musi wiedzieć” to powieść, która wymaga skupienia i zwracania uwagi na każdy element. Tempo pojawiających się wydarzeń nie jest dynamiczny ale mimo to nie sposób oderwać się od lektury, gdyż wciąż poznajemy nowe epizody, które zamiast wyjaśniać sprawę, jeszcze bardziej ją zaciemniają, by na koniec całkowicie zaskoczyć finałem. To bardzo rozbudowany kryminał obfitujący w wiele postaci, epizodów i zagadek. Fabuła w większości została zbudowana wokół wydarzeń na zamku w Mosznej, które przeplatają się z pozostałymi sprawami prowadzonymi przez Meyera i prokurator Weronikę Rudy. Polubiłam zarówno Meyera jaki Weronikę. Podobała mi u nich  umiejętność kojarzenia faktów, logicznego myślenia i sposób bycia, dzięki któremu miałam pewność, że poradzą sobie z każdym problemem. 

źr. zdjęcia; wikipedia
Fabuła została złożona z kilku wątków, które biegną obok siebie, tworząc osobne kryminalne zagadki. To sprawia, że jest ona trochę pogmatwana i skomplikowana, dopóki nie rozeznamy się w dziejącej się sytuacji i dopóki rozpoznamy i utrwalimy sobie poszczególne postacie oraz warunki terenowe. By nie pogubić się w miejscu akcji, do książki dołączona jest mapka ze schematycznie nakreślonym obszarem wokół zamku w Mosznej.

Miłośnicy twórczości autorki będą z pewnością usatysfakcjonowani licznymi ścieżkami, jakimi prowadzi swoich bohaterów, dokładając im problemów, zwodząc i meandrując pomiędzy faktami a tym samym konstruując skomplikowaną łamigłówkę dla swoich czytelników. Pani Katarzyna Bonda po raz kolejny udowodniła, że jest mistrzynią w kluczeniu pośród tworzonych sekretów,  zwodzeniu czytelnika, wprowadzaniu w ślepe zaułki i budowaniu złożonych historii czym zasłużyła sobie na tytuł Królowej Kryminału.

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu