Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 lipca 2025

[127/25] - 1840. - "Zapach psich łap"


"Zapach psich łap"
Beata Olejnik

„Anioły często przybierają postać psów i znajdują swoich ludzi, 
by się nimi zaopiekować.”

Był najsłabszy z rodzeństwa, gdy przyszedł na świat. Gdy go poznajemy, ma zaledwie kilka dni i jeszcze nie nic nie widzi, tylko czuje. Oprócz niego ma jeszcze dwóch braci i cztery siostry, więc nie jest jedynym dzieckiem Susi. Zawsze spychany przez rodzeństwo w rywalizacji o mleko matki. Trudno mu było dopchać się do ciepłego brzuszka mamy, bo jest najmniejszy i najsłabszy w miocie. Tak. W miocie, bo nasz bohater jest pieskiem. 

Nie znamy na początku jego imienia, bo właściciele go im nie nadali. Pozostawili to nowym właścicielom, bo dla szczeniaczków małżeństwo poszukuje domów. Z rozmowy małżonków dowiadujemy się, że Susi, to mama naszego psiego bohatera, a ojcem jest Tornado, pies sąsiada, Darka. Kobieta wie, że jej mąż zawsze chciał mieć rasowego psa i dlatego Susi do nich trafiła. Wie też, że chciałby znaleźć dla wszystkich szczeniaków dobry dom. Mijają tygodnie i po kolei pieski znikają z otoczenia małego szczeniaka i w końcu został tylko on. Kobieta najchętniej zatrzymałaby tego najmniejszego psiaka, ale mąż przypomina jej, że mieli umowę, że jak szczeniaki się urodzą, zostaną dla nich znalezione bezpieczne domy. W końcu piesek trafia do domu Mańka, kolegi z pracy właściciela Susi. Maniek mieszka z żoną i siedmioletnim Tymonem, który jest dzieckiem rozpieszczonym i roszczeniowym.  Na razie mówią na pieska Mały. I tak zaczyna się jego nowy rozdział życia, o którym opowiada książka "Zapach psich łap".


Głównym bohaterem jest szczeniak, najsłabszy z miotu, początkowo bezimienny, który z czasem otrzymuje różne imiona: Mały, Ramzes, Atos, Szarik, Will. Każde z tych imion to nie tylko metka, lecz symbol jego kolejnego życia, nowego rozdziału — nowej relacji z człowiekiem, nowej roli, jaką pełni w czyimś świecie. To seria wzlotów i upadków, w których miłość i samotność idą ramię w ramię.

Pani Beata Olejnik nie raz poruszyła moje serce takimi powieściami jak: „Jej tajemnice", „Amulet”, „Słone jabłka” i „W deszczu łatwiej ukryć łzy”. Teraz ponownie zachwyca stylem, emocjami i podejściem do tematu. To książka, która wykracza poza ramy typowej powieści o zwierzętach. Nie tylko opowiada historię psa, ale sięga głębiej — do ludzkich serc, decyzji i emocji, które kształtują losy nie tylko bohaterów, ale i ich psiego towarzysza. Autorka z wyjątkową wrażliwością pokazuje, że pies to nie gadżet, lecz żywa istota, która czuje, przeżywa, tęskni i ufa — często bardziej niż ludzie. I to właśnie ludzie często zawodzą. Pisze lekko, ale sugestywnie. Unika patosu, nie przesładza, nie epatuje smutkiem. Potrafi wzbudzić uśmiech, ciepło, ale też refleksję — o tym, jak traktujemy zwierzęta, jak wychowujemy dzieci, jak rozmawiamy o miłości i stracie.

Styl sprzyja szybkiemu czytaniu, ale treść każe się zatrzymać i pomyśleć. Autorka mistrzowsko pokazuje emocjonalne bogactwo zwierząt, ich tęsknoty, potrzeby, smutki i radości. Narracja w trzeciej osobie daje dostęp zarówno do myśli psa, jak i ludzi, co czyni opowieść niepowtarzalną i głęboko poruszającą.

Opowiadając o losie Małego/Ramzesa/Atosa/Willa, otwiera nam oczy pokazując, że zwierzęta czują, myślą, tęskni i kochają. Ich droga nie zawsze jest prosta, tak ale nigdy nie tracą zaufania. Nigdy nie przestają wierzyć i przy odpowiednim traktowaniu potrafią oddać swoją miłość całym sobą. Paleta ludzkich charakterów, z którymi pies się styka, jest imponująca — od obojętnych i okrutnych właścicieli, przez osoby zagubione, ale czułe, aż po tych, którzy naprawdę rozumieją, co znaczy więź ze zwierzęciem.

Autorka nie unika trudnych tematów: przemocy wobec zwierząt, nieodpowiedzialności właścicieli, bezdomności, depresji, problemów wychowawczych. Szczególnie wątek Tymka — rozpieszczonego chłopca, który traktuje psa jak przedmiot — otwiera ważną dyskusję o tym, czym jest mądre wychowanie. Pokazuje, że miłość do dziecka nie może oznaczać pobłażania, bo empatia nie rośnie w próżni. Nagła odmiana losu, silna więź psa i człowieka, tęsknota i strata, tym razem z punktu widzenia psa, ale też los bezdomnych, ich traktowania przez ludzi, problem alkoholowy, depresja, wychodzenie z nich, małżeńskie kłopoty, różne relacje międzyludzkie, różne charaktery, a w tym wszystkim ogromna pozytywna rola naszych braci mniejszych. Porusza też kwestię pożegnania z psem i ta część mnie najbardziej poruszyła.


Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, co daje czytelnikowi dostęp nie tylko do myśli ludzkich, ale i psich. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć, jak odbiera świat Mały/Ramzes — jego obawy, nadzieje, przywiązania. To nie antropomorfizacja, lecz subtelne ukazanie emocjonalności zwierząt — ich sposobu patrzenia na życie i ludzi. Ramzes przez całą swoją drogę nie traci wiary w człowieka. I to czyni go bohaterem nie tylko literackim, ale duchowym.

Jednym z wątków, które poruszają jest przyjaźń psa i kotów, bo w powieści jest ich trochę, ale też przyjaźń z człowiekiem, ale przede wszystkim przejmujące losy psa, którego życie doświadcza na różne sposoby. Ramzes zaznał zarówno dobra, jak i zła, ale nigdy nie stracił zaufania do człowieka, zwłaszcza, gdy sam sobie go wybrał. Autorka pokazuje też pozytywny wpływ posiadania zwierząt, ale przede wszystkim podkreśla, ich oddanie zwracając uwagę na odpowiednie traktowanie psa. A wówczas on odwdzięczy się w zwielokrotnionej miłości.

„Zapach psich łap” to książka dla każdego, niezależnie od wieku, gdyż nie ma w niej treści kontrowersyjnych, a jej przekaz jest etyczny, emocjonalnie mądry i wychowawczo wartościowy. To lekcja empatii, odpowiedzialności i głębokiej więzi między człowiekiem a zwierzęciem.

Głównym przesłaniem jest to, że zwierzę to nie zabawka, lecz żywe, czujące stworzenie, które potrzebuje miłości, uwagi i zrozumienia. Relacja człowieka z psem może uzdrawiać, otwierać serca i zmieniać życie, czego doświadczają bohaterowie książki.To historia nie tylko psa, lecz także ludzi — ich błędów, decyzji, wychowawczych zaniedbań, ale też zdolności do przemiany. Powieść porusza wiele tematów: odpowiedzialność za zwierzęta, wychowanie dzieci, samotność, depresję, bezdomność i wagę małych gestów.

Powieść napisana przez panią Olejnik pachnie psimi łapami, ale także emanuje ciepłem, oddaniem i szacunkiem. I przypomina, że czasem to właśnie najsłabszy z miotu pokazuje, jak wygląda prawdziwa siła. Bardzo wzruszająca historia z jeszcze bardziej przejmującym finałem.

Osoby, które mają psa lub mieli psa, doskonale wiedzą, ile radości wnosi on do ludzkiego życia. Żywot tych czworonogów jest zdecydowanie za krótki, a po jego odejściu pozostaje pustka i tęsknota za ich energią i bezwarunkową miłością. „Zapach psich łap” to dedykacja dla wszystkich tych czworonożnych przyjaciół, którzy pozostają na zawsze w naszej pamięci.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem

Wydanie: I
Data premiery: 17.06.2025r.
Ilość stron: 406
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8373-917-5
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 6/6


wtorek, 22 lipca 2025

[126/25] - 1839. - "Gdy ucichną dęby"

POD PATRONATEM OAZY RECENZJI


"Gdy ucichną dęby"
Aleksandra Palasek

„Nasi bogowie karzą za złe uczynki, ten Bóg każe całe życie żałować swoich decyzji i pokazywać, jak wielką skruchę się w sobie trzyma.”

W prastarych puszczach być może rosną jeszcze dęby, które pamiętają dawno minione czasy. Rosną sobie od wielu wieków i gdyby wsłuchać się w ich szum, być może opowiedziałyby nam nie jedną historię. Być może taką, jaką spisała autorka książki „Gdy ucichną dęby” o Gniewku i Sławie, którym nie dane było być razem przez całe życie. . Aleksandra Palasek stworzyła poruszającą powieść, która balansuje między miłością a przetrwaniem, między światłem wewnętrznym a ciemnością otaczającej rzeczywistości. Zabiera nas w podróż do wczesnego średniowiecza — epoki duchowego rozdarcia, kulturowych przemian i brutalnej codzienności.

To czasy, gdy chrześcijaństwo coraz bardziej wnika w ziemię naszych przodków niszcząc brutalnie wszystko, co było ważne wcześniej, ale duch starego świata nie daje o sobie zapomnieć. Autorka nie boi się brutalności, ale traktuje ją z narracyjną dojrzałością.


Na tle tej brutalnej rzeczywistości rozgrywa się przejmująca historia Gniewka i Sławy — dwójki młodych ludzi, których los połączył w chwili narodzin, a później okrutnie rozdzielił. Ich relacja, początkowo pełna niewinności, zostaje wystawiona na najcięższą próbę, gdy los postanawia ich rozdzielić. Coś, co nigdy nie miało się wydarzyć, zmienia ich życie o sto osiemdziesiąt stopni. W świecie, gdzie handel ludźmi jest powszedni, a zasady moralne właściwie nie istnieją, przetrwanie wymaga siły nie tylko fizycznej, lecz także duchowej.

Autorka z wyjątkową wrażliwością i literackim wyczuciem przedstawia dramat jednostki w zderzeniu z bezlitosną historią. Ukazuje chrystianizację nie jako triumf wiary, lecz jako bolesne ścieranie się światów wiary naszych przodków z narzuconą doktryną. Tło historyczne jest bogate i zróżnicowane: akcja dzieje się zarówno na ziemiach Polan, jak i wśród duńskich wikingów. Nie stroni od pokazania cierpienia, samotności i psychicznego rozdarcia. Stworzeni przez nią bohaterowie są pełnokrwiści, niedoskonali, poddani próbom, które wymagają od nich nie tylko fizycznego przetrwania, ale duchowej walki o resztki człowieczeństwa. Dzięki subtelnie prowadzonej narracji, czytelnik nie tylko śledzi ich losy, ale wręcz czuje ich ból, lęk i wewnętrzne rozdarcie.


Styl pisarski autorki wyróżnia się plastycznością i wyrazistością. Opisy są sugestywne, często brutalne, ale nigdy nieprzesadne. Dialogi brzmią naturalnie, a psychologiczne portrety bohaterów, zwłaszcza ich wewnętrzne rozdarcia, lęki i chwile załamania — przekonują swoją prawdziwością. Pani Palasek nie idealizuje postaci, lecz pozwala im być słabymi, zagubionymi, a przez to głęboko ludzkimi. Gniewko i Sława są nie tylko ofiarami swoich czasów, ale też lustrem, w którym odbijają się lęki, nadzieje i załamania człowieka tamtej epoki. Sposób narracji prowadzony w trzeciej osobie jest plastyczny i naturalny, dialogi brzmią autentycznie, a struktura powieści prowadzi nas przez kolejne warstwy cierpienia, miłości i duchowej walki.

Miałam problem z osadzeniem tej historii w czasie, bo:  w powieści występuje Otton I jako cesarz niemiecki, wiec Bolesław (jeszcze nie Chrobry) był wówczas dzieckiem, a nie dorosłym mężczyzną, jak to jest w fabule. W czasach Ottona I, realnym władcą Polski, a właściwie państwa Polan, był Mieszko I, ojciec Bolesława. Z kolei Harald Sinozęby,  który również ma w tej opowieści swoje miejsce, rzeczywiście panował w tym samym okresie, co Otton I, ale z kolei nie był współczesny Bolesławowi jako władcy.

Wniosek: Niektóre elementy historyczne budzą zastrzeżenia, ale to można traktować jako licentia poetica, czyli świadomy zabieg artystyczny, pozwalający na stworzenie alternatywnego obrazu epoki. Nie jest to bowiem kronika, ani historyczne opracowanie, lecz opowieść z krwi i kości, której celem nie jest rekonstrukcja, lecz refleksja nad tym, do czego zdolny jest człowiek, nawet ten, który nazywa siebie chrześcijaninem.


„Gdy ucichną dęby” to nie tylko wzruszająca historia miłości i rozdzielenia. To opowieść o walce z samym sobą, o cenie człowieczeństwa, o duchowej podróży przez świat, który zapomniał, czym jest współczucie. Pani Aleksandra Palasek nie tylko opowiada historię, lecz zmusza do konfrontacji z pytaniami o tożsamość, wiarę i cenę człowieczeństwa, ale też rozbieżność między tym, co głoszą wyznawcy Chrystusa i tym, co czynią. Ich czyny nie mają nic wspólnego z dobrocią, miłosierdziem, współczuciem czy łagodnością. To stanowi wyraźne tło w powieści. Chrystianizacja nie jawi się tu jako świetlista droga ku zbawieniu, ale jako brutalny proces, których pochłania wiele istnień niezgadzających się na taką transformację.

Autorka zestawia słowiańskie i nordyckie wierzenia z narzucanym chrześcijaństwem, pokazując duchową walkę, jaka toczy się nie tylko w społeczeństwie, ale i w duszach jednostek. Stawia tym samym pytania o tożsamość i wiarę, ale też pokazuje rozbieżność między tym, co głoszą wyznawcy Chrystusa, a tym, jak postępują. Ich czyny często przeczą ideałom dobroci, miłosierdzia, współczucia czy łagodności — i to właśnie te kontrasty czynią historię tak boleśnie prawdziwą.

Nie zdradzę zakończenia, jeżeli napiszę, że nie takiego finału się spodziewałam i to jest najsłabszy punkt tej historii. A jednak, mimo tego rozczarowania, nie sposób odmówić tej powieści siły przekazu. „Gdy ucichną dęby” nie jest historią, którą się tylko czyta. To opowieść, która rezonuje długo po zamknięciu książki, zmusza do zadawania pytań o własne korzenie, o to, co tracimy w imię postępu i jaką cenę płacimy za cywilizację.

Dęby milkną, ale wciąż słychać ich echo. To echo rozdzierającej tęsknoty za utraconym światem, w którym miłość, wierzenia i człowieczeństwo nie były jeszcze towarem ani politycznym narzędziem. Pani Palasek przypomina, że historia to nie tylko daty i imiona, ale przede wszystkim emocje zapisane w ciałach, duszach i opowieściach takich jak ta. Ta książka jest jak szum starego drzew: nie zawsze jednoznaczny, czasem chropowaty, ale niosący coś więcej niż słowa. I właśnie dlatego warto się w niego wsłuchać.



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem


Wydanie: I
Data premiery: 09.07.2025r.
Ilość stron: 252
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 205 x 143 mm
ISBN: 978-83-8290-755-1
Wydawnictwo: WasPos
Moja ocena: 4,5/6


wtorek, 18 lutego 2025

[31/25] -1744. - "Słowa, które zgubiły miłość"


"Słowa, które zgubiły miłość"
Kinga Gąska

„Dostajemy od życia tyle, ile chcemy w nie włożyć.”

Zdarzają się książki, które nie wzbudzają w ogóle żadnych emocji i nie pozostają na dłużej w pamięci. Są też takie, o których możemy opowiadać długo i ekspresyjnie. Są też i takie, po których zostaje natłok wielu myśli i tak naprawdę pozostają mieszane uczucie. Taką książką była dla mnie ta, pod tytułem „Słowa, które zgubiły miłość”, która z jednej strony ma w sobie wciągającą, wzruszającą historię, ale nie wszystko mi w niej odpowiadało.


Po raz pierwszy spotkali się na promocji jego książki w Stanach Zjednoczonych. On – Jack Alden jest sławnym pisarzem, który właśnie ma premierę swojej najnowszej powieści. Ona – Anna, przedstawiająca się (nie wiadomo dlaczego) jako Ann przyjechała do Nowego Jorku do swojego wujka, by przez kilkanaście tygodni odpocząć od spraw, które wydarzyły się w jej rodzinnej miejscowości w Polsce. Od pierwszego spojrzenia w swoje oczy są sobą zaintrygowaniu. Anna jednak widziała w książce dedykację dla jakieś Pat, więc wysnuwa wniosek, że pisarz ma w życiu swoją miłość. Prawda jest zupełnie inna. Poznajemy ją w trakcie czytania. Teraz Jack nie może zapomnieć o uroczej, drobnej blondynce, a Ann spędza czas na zwiedzaniu Nowego Jorku, który często w powieści jest zaznaczone jako Wielkie Jabłko. Ponownie ich ścieżki los łączy na imprezie urodzinowej u przyjaciółki Anny, Karoliny nazywanej Carol, która jest znaną blogerką recenzującą książki. To spotkanie ma dla nich ogromne znaczenie, gdyż zaczyna się ich wspólna droga, która prowadzi ich przez różne barwy miłości.

O nich opowiada nam fabuła podzielona na cztery części, które autorka nazwała w języku angielskim „Chapter”, co sugeruje, że jest to „rozdział. Ten zabieg nie za bardzo mi odpowiadał, ale to, niestety, częsta praktyka młodych pisarek. Uważam, że lepiej byłoby, gdyby miały one nazwy po polsku np.: CZĘŚĆ PIERWSZA, CZĘŚĆ DRUGA itd. Rozdziały to krótkie elementy całości, natomiast części danej fabuły są z reguły znacznie dłuższe i dzielą treść na kilka modułów i tutaj tak jest.


Autorka pisze bardzo przystępnie, chociaż bardzo wolno zawiązuje akcję, Jest zbyt dużo filozoficznych wtrąceń, przemyśleń, a mało dynamicznej akcji, która przyspieszyłaby poznawanie kolejnych wydarzeń. Chociaż nie jest to wadą. Zastosowała ciekawa formę narracyjną, w której wypowiadają się obie strony ukazując nam sytuację z własnej perspektywy, ale ich słowa kierowane są do jakiejś osoby, z którą rozmawiają. Do kogo mówią, tego się nie dowiedzieliśmy. Często są zwroty kierowane w formie takiej, jakby zwierzali się komuś. Przypomina to wywiad, który ktoś z nimi prowadzi. Nie słyszymy wprawdzie pytań, ale znamy odpowiedzi, które sugerują, o co byli pytani. Niektóre ich wypowiedzi są chaotyczne, gdyż Jack lub Anna opowiadają o sobie, o aktualnych wydarzeniach, ale nie zawsze trzymają się chronologii zdarzeń. Ich wypowiedzi przypominają opowieść danej osoby o przeszłości, tak jakby komuś, o tym opowiadała wracając do wcześniejszych wydarzeń w formie wywiadu. Zaznaczone to jest jako ON i ONA i za każdym razem opatrzone tytułem, który powtarza się dwa razy, gdyż na ten sam temat wypowiadają się oboje. Druga połowa powieści jest znacznie ciekawsza, ale też zanika wcześniejsza forma wywiadu. Dobrym pomysłem są krótkie przemyślenia z reguły na początku wypowiedzi bohaterów. Są to ich przemyślenia skłaniające czytelnika do zastanowienia się nad różnymi aspektami życia i nadają całości refleksyjnego charakteru.

Fabuła jest ułożona w sposób logiczny, ale czasami chaotyczny, gdyż w bieżące sprawy są wplecione wątki z przeszłości, które odciągają od aktualnych wydarzeń. Epizody z przeszłości mają charakter wspomnień, które w trakcie rozmowy z kimś słuchającym zwierzeń pojawiają się nagle, tak jakby opowiadający coś sobie przypomniał, albo coś chce wyjaśnić.

Autorka zastosowała ciekawą zależność tego, co się dzieje między bohaterami, z tytułami poszczególnych części. Przebieg zdarzeń został, bowiem dopasowany do pór roku. Zaczynamy poznawać tę historię, gdy jest wiosna i taki tytuł ma pierwsza część powieści, potem towarzyszymy zakochanym w czasie lata, jesieni i zimy. I tak też ułożona jest ich historia. Początek jest jak wiosenny czas, by potem przychodzi lato ich związku, a następnie nabrał on jesiennych barw i powoli można poczuć zimne podmuchy, aż przychodzi zima i wszystko się kończy.

Mamy też pokazany proces twórczy, ukazujący że w życiu pisarza zdarzają się takie powieści, które są dla czytelników czymś, co pragną czytać, ale dla twórcy, może być to męczące. Wyraziła to w jego pragnieniu, gdy w pewnym momencie mówi, że chciał napisać coś prawdziwego. „Takiego co „poruszy kogoś, wyciśnie z jego oczu chociaż jedną łzę i zostanie w jego głowie trochę dłużej niż przez jeden wieczór.”

I pani Kindze Gąsce się udało. Napisała opowieść o miłości, która dla bohaterów jest wyjątkowa, ale e jednocześnie skłania do zastanowienia się, czy jest możliwa miłość prawdziwa i jedyna? I być może dlatego finał tej historii nie jest tak oczywista i jednoznaczna. I to zakończenie najbardziej mnie  Byłam bardzo ciekawa jak skończy się historia Jacka i Anny, ale nie spodziewałam się, że autorka zakończy ją w taki sposób. Przyznam, że byłam zawiedziona, zdezorientowana, a nawet zła, że tak to się skończyło. Ja osobiście nie lubię takich finałów i myślę, że tak jest u wielu czytelników. Jednak rozumiem, że każdy pisarz ma prawo do takiej a nie innej formy swej opowieści i nie każdemu musi się to podobać.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem


Wydanie: I
Data premiery: 29.01.2025r.
Ilość stron: 374
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka
ISBN: 978-83-8373-506-1
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 5/6


wtorek, 19 września 2023

1450.- "Cykada na parapecie"


"Cykada na parapecie"
M.M. Macko

Wydanie: I
Data premiery: 31.05.2023 r.
Gatunek: obyczajowa z elementami thrillera
Ilość stron: 360
Wymiary: 140x205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8202-909-3
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 6/6

„raz uwolnione słowa nigdy nie znikają. Są jak zapis fal dźwiękowych, uwieczniony w czasoprzestrzeni.”

Dwoje zakochanych w sobie ludzi, budując wspólne życie pragnie, by było ono szczęśliwe i zawsze dawało poczucie bliskości drugiego człowieka. Niestety, u bohaterów książki „Cykada na parapecie” ich związek dosyć szybko okazał się porażką. Więcej ich dzieli, niż łączy. Wydaje się, że miłość wygasła i niewiele można zrobić, by ją na nowo rozbudzić.


Justyna i Krystian Roch są małżeństwem od 6 lat, ale po dawnym uczuciu nie ma w ich związku śladu. Na pewno miłości do męża nie odczuwa Justyna, która od początku zraziła mnie do siebie. Jej zachowanie wobec Krystiana nie wykazuje żadnej woli naprawienia sytuacji. Nic dziwnego, że on ma dosyć jej ciągłego odburkiwania, chamskich i aroganckich odzywek i lekceważenia jego osoby. Punktem krytycznym było zaciągnięcie przez Krystiana kredytu w tajemnicy przed Justyną, ale tylko dlatego, że on chciał spełnić jej marzenie. Według mnie nie jest to powód, by aż tak traktować drugą osobę i utrudniać komuś życie, nie chcąc wyjaśnić sytuacji i nieporozumień. Niestety, Justyna nie potrafi tego zrobić i coraz bardziej zagłębia się w swojej złości, a do tego dołącza się jej zazdrość i wysnuwanie ciągłych oskarżeń o romans, którego tak naprawdę nie ma. Dochodzi do wielu nieprzyjemnych scen, co zmierza coraz bardziej do rozpadu małżeństwa. Przyjaciele państwa Roch, widząc, co się między nimi dzieje sugerują, by małżonkowie udali się do domku w Maruszewie, by tam spróbować ratować związek. 

Bardzo współczułam Krystianowi, który ma nadzieję, że dom, który kupił jakiś czas temu oraz otoczenie wokół niego, pozytywnie wpłynie na ich małżeństwo. Polubiłam tę postać, mimo że w opisie jest on przedstawiony raczej niezbyt pochlebnie, jako ktoś, kto „uważa, że wie lepiej, co dobre dla niej i dla niego”. To nie oddaje charakteru Krystiana, gdyż okazał się być mężczyzną kochającym swoją żonę, która jest dla niego najważniejsza. Ona jednak myśli zupełnie inaczej, podejrzewa go wciąż o zdradę, wywołuje kłótnie o bzdury, bezustannie ma do niego o wszystko pretensje. Bardzo mnie jej postawa denerwowała i nie dziwiłam się, że Krystian  spędza coraz więcej czasu poza domem. Gdy przyjeżdżają do małopolskiej wsi, ona nieoczekiwanie poznaje tam Mateusza mieszkającego niedaleko ich domku. W tajemnicy przed Krystianem zaczyna się z nim spotykać, gdyż dostrzega, że wiele ich łączy.


Zaczynając poznawać tę historię nie spodziewałam się aż tak wciągającej opowieści, gdyż nic nie wskazywało na dramat o takim nasileniu emocji. Duże znaczenie ma w niej przeszłość bohaterów, zwłaszcza Justyny i Mateusza. Krystian także ma za sobą trudne doświadczenia, ale każde z tych osób inaczej do nich podchodzi. Jedni sobie z tym poradzili, inni nadal dźwigają bagaż doświadczeń, które wpływają na chwilę obecną. Nie będę wszystkiego zdradzać, bo wówczas nie byłoby elementu zaskoczenia i mocnych przeżyć, nie mniej to, czego się dowiadujemy, nie jest łatwym do przyswojenia problemem.

Podobało mi się budowanie napięcia, które coraz bardziej dawało o sobie znać. Autorka stworzyła klimat, który staje się coraz bardziej mroczny, niczym pobrzmiewająca w oddali burza zapowiadająca mocne przeżycia. Sceny z przeszłości pojawiają się w postaci wspomnień, rozmów o nich i wplecione są w teraźniejsze wydarzenia ukazywane naprzemiennie z perspektywy Krystiana i Justyny. Niestety, autorka postanowiła nie oznaczać, kto nas w danym momencie prowadzi swoimi wynurzeniami. Nietrudno wprawdzie jest się tego domyślić, ale znacznie lepiej by wyglądało, gdyby to było wyraźnie określone. To jedyne moje zastrzeżenie do konstrukcji fabuły, gdyż jej tempo, pojawiające się zwroty akcji, zawieszenie epizodów w najmniej spodziewanym momencie nie daje chwili wytchnienia, zwłaszcza w drugiej połowie powieści.


„Cykada na parapecie” to niesamowita opowieść, która zaczyna się zwyczajnie, by stopniowo wciągnąć nas w mroczne zakamarki ludzkiej natury tak, że nie sposób czytać ją obojętnie. Molestowanie, zaburzenia psychiczne, samotność w grupie, brak akceptacji, ryzykowne zachowania nastolatków, pedofilia, ale pokazana w nieco odmienny sposób, to tylko niektóre z poruszanych zagadnień. 

Fabuła ma w sobie kilka wątków dotykających różnych zagadnień, nadających tej powieści ciężkiego, mrocznego i niełatwego klimatu, ale też psychologicznej analizy ludzkiej psychiki w kontekście tego, co dotknęło bardzo mocno bohaterów, naznaczyło ich życie balastem cierpienia i bólu.  Poznajemy ich przeszłość stopniowo, w odpowiednim momencie, nieraz w zaskakujący sposób, wywołujący wiele emocji. 

Wśród wielu splotu wydarzeń można zauważyć w pewnym momencie  symbolikę związaną z Bogiem, który ukazany jest jako ktoś, kto nas wspiera, wyciąga do nas rękę, wskazuje drogę dając nam znaki, jakie pojawiają się w naszym życiu, gdy poszukujemy jakichś rozwiązań czy odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Niejednokrotnie dostajemy niemal namacalne wskazówki i podpowiedzi, co zrobić, jak powinniśmy postąpić, ale najczęściej ignorujemy je, poddajemy w wątpliwość, a potem okazuje się, że nie poszliśmy właściwą drogą. Nie nadaje to w żadnym momencie tej powieści religijnego charakteru, lecz bardziej jest wyczuwalny w niej metafizyczny, duchowy aspekt. To spojrzenie bardzo mi się podobało, gdyż w kontekście całości nabiera wymiaru duchowego, dającego otuchę, nadzieję i spokój.

Pani Macko napisała poruszającą, emocjonalną i świetną opowieść o wyborach, które okazały się tragiczne w skutkach, traumach i radzeniu sobie z nimi, ale też o zrozumieniu drugiego człowieka, poszukiwaniu akceptacji, zaufaniu i odkrywaniu prawdy o sobie. Naładowana tajemnicami, poczuciem krzywdy, trudnymi doświadczeniami historia pokazująca siłę przyjaźni i miłości, wyłaniającej się z natłoku wydarzeń.



Książkę przeczytałam, dzięki współpracy z wydawnictwem



poniedziałek, 29 maja 2023

1380. - "Ołowiana godzina"


"Ołowiana godzina"
Aleksandra Pawłyszyn

Wydanie: Pierwsze
Data premiery: 3.03.2023 r.
Ilość stron: 242
Wymiary: 121x195 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8313-372-0
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 4/6

„Kiedy staje się twarzą w twarz ze swoimi potworami, trudno się do nich uśmiechnąć i przywitać jak ze starymi, dobrymi przyjaciółmi.”

Jednymi z czynników, które kształtują nasz charakter są niewątpliwe przeżyte doświadczenia, które mają różny potencjał. Jedne są delikatne, niepozostawiające po sobie koszmarnych wspomnień, ale są też i takie, które zapadają w pamięć z całą mocą, nie pozwalając na spokojne życie w dorosłym świecie, gdyż narodzone w przeszłości demony wciąż dają o sobie znać i wpływają na wiele aspektów życia. Tak stało się w przypadku bohaterki książki „Ołowiana godzina”, która ma za sobą zdarzenia, o których trudno zapomnieć.


Gdy poznajemy Ewę Nagocką, wydaje się, że jej życie biegnie tak, jak u wielu osób. Ma dobrą pracę w biurze projektowym, w której odnosi sukcesy, zakochanego w niej mężczyznę, urodę i w miarę stabilną sytuację. Jednak, gdy przyglądamy się jej bliżej, zaczynamy dostrzegać rysy, które powodują, że Ewa ma poczucie marazmu, a jej problemy wciąż narastają, dając wrażenie niespełnionych ambicji i pragnień. W związku z Pawłem wciąż powstają konfliktowe sytuacje. Oboje potrafią posprzeczać się o nieistotne sprawy, a tego dnia, gdy spotykamy ich po raz pierwszy na kartach książki, Ewa zostaje zwolniona z pracy. Wydawałoby się, że spotyka ją niezasłużona kara od życia, ale w wielu przypadkach Ewa jest sobie sama winna, gdyż nie liczy się z nikim, jest konfliktowa, opryskliwa, niezależna, pewna siebie i bezkompromisowa. Nawet wobec Pawła bywa oschła, zimna, wyrafinowana, zdystansowana, więc trudno ją polubić za to, w jaki sposób traktuje innych. Mimo to Paweł nie rezygnuje ze związku z nią, lecz stara się dociec, co takiego dzieje się w jej duszy, że Ewa zachowuje się właśnie tak, a nie inaczej. Wkrótce dociera do faktów, które pokazują, jaka ona jest naprawdę, a to, co przeżyła w przeszłości, jest dla niego trudne do pojęcia.


Zaczynając czytać debiutancką książkę pani Aleksandry Pawłyszyn, „Ołowiana godzina” nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, które na początku biegły jak w nie jednej powieści obyczajowej. Jednak zaliczenie jej do gatunku dramatycznego dawało podstawy do tego, by spodziewać się wielu emocjonalnych zdarzeń. Zaczęły się one pojawiać stopniowo, zaznaczać swoją obecność w życiu bohaterki i pokazywać swoje mroczne strony. Nie od razu było wiadomo, o co chodzi, gdyż autorka zastosowała oszczędność typowych opisów, a wszelkie emocjonalne i psychiczne stany Ewy wyraża poprzez formę tekstu i odpowiedni dobór zestawu słów, kropek, układu zdań, pojedynczych zwrotów oraz wierszy, w których zaznacza to, co dzieje się w duszy kobiety. To daje wrażenie niepokoju, natłoku myśli, bałaganu wspomnień i opanowującą bohaterkę rozchwianie emocjonalne. 


Nie od razu  odnalazłam się w tej fabule, gdyż autorka często zaczyna kolejny rozdział nie podając od razu, o kim w nim opowiada i jakie to ma znaczenie z główną bohaterką. Poza tym miesza przeszłość z teraźniejszością, więc pod tym względem można mieć niejednokrtotnie wrażenie chaosu scen, nieuporządkowanych zdarzeń i wątków. Poszczególne epizody dają wrażenie obrazów, które pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego i czasami musiałam wrócić do wcześniejszych linijek tekstu. 

Powieść nie jest lekką opowiastką, mimo że została napisana przystępnym językiem, ale forma i poruszane w niej zagadnienia, pozostawiają po sobie wrażenie przytłoczenia tym, co przeżywała Ewa, jako dziecko. Po tym, co przeszła, nie dziwi jej postawa w dorosłym życiu i brak jakichkolwiek uczuć, gdyż to dorośli ludzie wyprali ją kiedyś z wszelkich odczuć, Dzięki narracji trzecioososobowej mamy możliwość poznać nie tylko jej przeżycia, ale też innych postaci, które są powiązane z przeszłością bohaterki. Tymi nietypowanymi formami autorka pozwala nam zajrzeć do umysłów poszczególnych osób, poznać ich nastroje, sposób postrzegania wydarzeń, ale wiele z nich przez większość fabuły pozostaje zagadką


„Ołowiana godzina” to dziwna książka, która nie od razu mnie wciągnęła, gdyż styl, w jakim jest napisana, niewiele wyjaśnia. Autorka nie stosuje oznaczeń rozdziałów, a jedynie odstępy pomiędzy poszczególnymi wątkami wskazują, że dany epizod dotyczy kogoś innego. Dużo w niej jest scen niezrozumiałych w danym momencie, jednak z czasem wszystko zaczyna być bardziej klarowne, a my dostrzegamy sens w pojawiających się zdarzeniach. Dopiero w ostatnich epizodach wszystkie puzzle układanki zostają złożone w całość i wyjaśnione wszelkie nieścisłości. Wówczas wszystko nabiera sensu. Poznając historię Ewy zaczynamy też rozumieć, dlaczego tak trudno jest jej na nowo ułożyć swoje życie. Nie jest to łatwe, gdy wciąż nawiedzają ją obrazy, niczym z mrocznego horroru.

Trudno mi było sobie wyobrazić, by taka historia zdarzyła się naprawdę i nikomu nie życzę, by tego rodzaju doświadczenia były udziałem kogokolwiek. Jednak natura ludzka zdolna jest do wielu wypaczeń, więc wszystko może się zdarzyć w rzeczywistości. 

Autorka stworzyła wprawdzie fikcyjną historię opowiadającą o ludzkiej podłości, która narodziła się z przeżytych traum pozostawiających po sobie nie tylko koszmarne wspomnienia, ale też poranione dusze, a tym samym okrutne, bezduszne, zobojętniałe pokręcone psychiczne osobowości.

O pisarce nie znalazłam żadnych informacji, więc nie jest mi wiadome, co zainspirowało ją do stworzenia takiej powieści. Swoją pierwszą książką pokazała, że tkwi w niej duży potencjał, który mam nadzieję, jeszcze lepiej będzie wykorzystany w kolejnych powieściach.

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:










piątek, 19 sierpnia 2022

1162 - "Albański motyl"


Albański motyl
Anna Stryjewska

Wydanie: I
Data premiery: 6 czerwca 2022 r.
Liczba stron: 320 
Wymiary: 145x205 mm 
Wydawnictwo: Szara Godzina
Moja ocena: 6/6

"Świat jest piękny, świat jest niezwykły, jeśli tylko ludzka ręka go nie niszczy, wiedziona pychą i chciwością."

Uwielbiam piękne okładki i nie ukrywam, że to one są jednym z głównych elementów, które składają się na decyzję przeczytania danej książki. Z tego też względu zwróciłam uwagę na książkę „Albański motyl”, której grafika na froncie przyciąga wzrok, ale wbrew temu, co na niej widać, na jej kartach toczy się opowieść, która nie jest słodką i romantyczną historią

Alma od najmłodszych lat żyła wraz z rodziną pod mostem w mieście Durres. Polityka despotycznych rządów sprawiła, że wielu Albańczyków funkcjonowało na ulicy żyjąc z żebractwa. To świat, w którym nie ma miłości, nawet tej rodzicielskiej, gdyż bez skrupułów rodzice wykorzystują każdą sposobność, by zdobyć pieniądze, więc jak tylko dziecko zaczyna chodzić, już jest wysyłane na żebry pod hotele. Ten przejmujący obraz autorka ukazała bardzo realistycznie, więc nie sposób czytać o tym spokojnie. Mała Alma także chodziła ze swoją przyjaciółką Haną zdobyć pieniądze, które potem oddawały rodzinie. Alma nie widziała w tym nic złego, gdyż nie znała innego życia. Dopiero wraz z dorastaniem zaczęła dostrzegać, że inni ludzie nie muszą w ten sposób zdobywać środków finansowych i zrozumiała, że nie chce w ten sposób egzystować.
„Świat toczył się dalej nie bacząc na nic. Nikogo z nich nie obchodziła jej krzywda, ból i samotność. Zdała sobie sprawę z tego, że jeśli sama o siebie nie zawalczy, nie zrobi tego nikt inny.”
Poznajemy ją w momencie, gdy pracuje w hotelu Gloria Palce w albańskiej Sarandzie. Nie jest tam traktowana tak, jakby chciała, ale i tak uważa, że los się do niej uśmiechnął w porównaniu z tym, co przeszła w niedalekiej przeszłości. Te wydarzenia poznajemy stopniowo w osobnych rozdziałach, które pokazują nam sytuację dziewczyny do bieżącego momentu. Wszystko zaczyna powoli jej się układać, a ona dostrzega promyki nadziei na lepsze życia. Uzupełnieniem tego stanu jest Igor, polski turysta, którego zachwyciła uroda i ujmujący sposób bycia pięknej kelnerki. Niestety, ich miłość zostaje brutalnie przerwana przez koszmar, który powrócił do Almy, a o którym myślała, że najgorsze ma już za sobą.

To tylko jeden z wątków, niezwykle dramatycznych, chwytających za serce, wyzwalających mnóstwo gwałtownych i zróżnicowanych emocji. Poza nim poznajemy Igora, gdy zrozpaczony wraca do Polski, w której czeka na niego między innymi siostra przysparzająca problemy. Igor pracuje w policji kryminalnej, więc doskonale wyczuwa, gdy coś dzieje się nie tak. Nie może zapomnieć o Almie, mimo nawału obowiązków, więc postanawia ją odnaleźć ale jednocześnie prowadzi sprawę uprowadzeń kobiet.

„Dla jednych uroda to dar, dla innych przekleństwo.”

„Albański motyl” to historia, którą przeżywa się bardzo mocno widząc nieludzkie, bezduszne traktowanie drugiego człowieka. Tu nie zjawia się nagle wybawca, przerywający okrucieństwo, bezduszność, brutalne traktowanie i poniżanie. Losy kobiet ukazane są niebywale sugestywnie, z niesamowitym realizmem sytuacji, opisujących ich strach, ogrom cierpienia, bezsilności i beznadziei. To historia, która mogłaby wydarzyć się naprawdę, gdyż cały czas na świecie są miejsca, w których kobiety są traktowane jak bohaterki tej książki, czyli bez szacunku, z wyrachowaniem i jak przedmioty służące jedynie męskiej części społeczności. Jedyne, co mi się nie podobało, to zakończenie, gdyż spodziewałam się zupełnie czegoś innego.

W opisie na końcu książki można przeczytać, że historia zawarta w tej książce powinna być ostrzeżeniem nie tylko dla kobiet, ale głównie to ich los jest w niej opowiedziany. Przestroga dotyczy więc tych dziewczyn, które szukając lepszego życia postępując nie raz zbyt lekkomyślnie i pakując się w kłopoty, korzystając z niesprawdzonych ofert. Mimo, że żyjemy w cywilizowanym świecie, w którym kobiety mają swoje prawa, to są ludzie, dla których mają one jedynie wartość handlową stanowią źródło dochodowych zysków.

Wiele kobiet narzeka na swój los, sytuację materialną, rodzinę, męża, pracę, mając praktycznie to, co najcenniejsze – wolność wyboru, możliwość rozwoju, prawo do edukacji, szansę pełnienia różnych funkcji w społeczeństwie, ale i na polu prywatnym mogą czuć się bezpieczne i szczęśliwe. Tymczasem gdzieś żyją kobiety takie jak Alma, których los nie jest do pozazdroszczenia, bo nie mają szans na normalne życie. Czytając o niej i innych kobietach nasuwa się refleksja i wdzięczność, że mam możliwość mieszkać tu, gdzie jestem.

Pani Anna Stryjewska wzrusza swoimi opowieściami od kilku lat, ale ja dopiero teraz mogłam przekonać się o jej talencie pisarskim i umiejętnościami posługiwania się słowem. Z pewnością jej powieść „Albański motyl” na długo nie pozwoli mi o sobie zapomnieć, gdyż naładowana jest ogromem emocji, ukazująca ogrom okrucieństwa i zła, jakich nie brakuje na tym świecie. Pokazuje, że tylko człowiek człowiekowi może zgotować okrutny los.

źr. zdjęcia:
 lubimyczytac.pl

Anna Stryjewska od wielu jest zawodowo związana z Łodzią, w której prowadzi agencję nieruchomości. Autorka oprócz pracy twórczej w postaci pisania, także maluje. W 2015 r. otrzymała wyróżnienie w konkursie Książka Przyjazna Dziecku za powieść dla młodzieży pt. "Głowa do góry, Matyldo". W 2018 r. pojawiły się jej dwa kolejne dzieła - "Mistrzowie życia" oraz "Kochankowie miasta".

Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl







Gatunki

E - booki (75) Jin shin jyutsu (1) Klasyka anglosaska (1) LGBT (10) Leksykon (4) Medycyna holistyczna (9) New Adult (25) OOBE (10) Opowieści o miłości (31) Pod moim patronatem (73) Qigong (2) Romans z pazurkiem (1) Tantra (1) Tao (3) Tetralogia (4) Tradycyjna Medycyna Chińska (6) Young Adult fiction (2) angelologia (13) astrologia (28) astrologia chińska (2) astrologia medyczna (1) astrologia wedyjska (3) autobiografie (9) dywinacja (3) erotyk (71) erotyk psychologiczny (4) erotyk sportowy (3) eseje (8) ezoteryka (64) fantastyka religijna (2) fantasy (30) fantasy historyczne (6) fantasy young adult (7) felietony (1) feng shui (2) high fantasy (1) historia (13) historia Polski (3) historie prawdziwe (27) homeopatia (6) horoskop (9) joga (13) k-drama (1) kalendarz (14) kartomancja (2) karty (15) klasyka literatury (4) klasyka romansu (1) klerykal fiction (1) komedia kryminalna (14) komedia romantyczna (11) komiks (1) kryminał (130) kryminał futurystyczny (3) kryminał erotyczny (2) kryminał fantasy (2) kryminał rerto (5) kryminał retro (14) kryminał z obyczajem (7) kryminał z romansem (22) kuchnia meksykańska (1) kuchnie świata (3) kurs (8) legendy (4) literatura dla dzieci (6) literatura faktu (37) literatura historyczna (13) literatura kobieca (43) literatura motywacyjna (24) literatura młodzieżowa (34) literatura obozowa (6) literatura obyczajowa (211) literatura obyczajowa z elementami fantasy (7) literatura obyczajowa z elementami kryminalnymi (37) literatura obyczajowa z elementami metafizycznymi (11) literatura obyczajowa z elementami psychologicznymi (13) literatura obyczajowa z elementami sensacyjnymi (10) literatura piękna (5) literatura polska (463) literatura przygodowa z elementami historycznymi (3) literatura psychologiczna (13) literatura sciene fiction (3) literatura sensacyjna (15) literatura szpiegowska (2) literatura światowa (119) magia (47) medcyna mitochondrialna (1) mediumizm (2) medycyna biomolekularna (2) medycyna chińska (12) medycyna energetyczna (7) medycyna funkcjonalna (4) medycyna informacyjna (2) medycyna ludowa (1) medycyna molekularna (1) medycyna naturalna (46) medycyna żywieniowa (4) mity (4) moje rozczarowanie (2) moje spostrzeżenia (1) nie polecam (2) nowela (2) numerologia (10) obyczajowa (13) obyczajowa YA (2) obyczajowa z elementami sensacyjnymi (7) obyczajowa z romansem (58) obyczajowa z romansem i thrillerem (5) oparte na faktach (13) opowiadania (1) opowiadanie (46) opowiadanie duchowe (16) pielęgnacja urody i ciała (2) plany czytelnicze (34) podróże (11) podróże astralne (5) podsumowanie (15) podsumowanie 2026 (5) podsumowanie miesiąca (30) podsumowanie roku (7) polityka (3) polscy autorzy (11) polska autorka (516) polski autor (658) polskie książki (557) poradnik (184) poradnik kosmetyczny (1) poradnik kulinarny (24) poradnik zdrowia (12) porady (1) powieść (146) powieść drogi (5) powieść duchowa (4) powieść fantasy (18) powieść grozy (2) powieść historyczna (40) powieść jednotomowa (75) powieść kryminalna (10) powieść obyczajowa (84) powieść obyczajowa z rozwojem duchowym (1) powieść przygodowa (12) powieść przygodowo - fantastyczna (8) powieść psychologiczno-duchowa (2) powieść romantyczna (2) powieść science fiction (4) powieść sensacyjna (30) powieść surrealistyczna (1) powieść z elementami grozy (3) powieść z elementami paranormalnymi (4) powieść z humorem (5) praca z energią (12) praca zbiorowa (14) praktyka duchowa (14) praktyki magiczne (1) przesłania (14) psychoenergetyka (1) psychologia (37) psychologia duszy i umysłu (1) psychologia osobowości (9) psychoterapia (4) publicystyka (14) publikacja (4) radiestezja (6) realizm magiczny (2) refleksje (9) reportaże (6) reverse romance (2) romans (350) romans LGBT (2) romans New Adult (12) romans YA (19) romans age gap (11) romans biurowy (8) romans erotyczny (69) romans fantasy (10) romans historyczny (40) romans i magia (6) romans i sensacja (38) romans kryminalno-obyczajowy (1) romans kryminalny (3) romans mafijny (70) romans obyczajowy (13) romans podróżniczy (2) romans psychologiczny (5) romans sportowy (13) romans wojenny (1) romans z wątkiem kryminalnym (7) romans średniowieczny (1) romantasy (4) rozwój duchowy (158) rozwój osobisty (4) rośliny lecznicze (9) sensacja (22) sensacja i erotyk (33) tarot (15) techniki uzdrawiania (32) technothriller (1) teologia (3) teozofia (1) terapia energetyczna (23) terapie naturalne (75) thriller (54) thriller kryminalny (15) thriller YA (2) thriller erotyczny (4) thriller historyczny (4) thriller kryminalny (1) thriller obyczajowy (2) thriller psychologiczny (41) trailer (1) trylogia (85) turystyka (12) urban fantasy (3) uzdrawianie (74) wegetarianizm (9) wiedza duchowa (3) wiedza medyczna (2) wiedza tajemna (25) wróżby (29) wygrane (7) wywiady (8) young adult (18) z historią w tle (57) z magią w tle (1) z religią w tle (2) zbiór opowiadań (23) zdrowie (294) znaki zodiaku (3) świadome śnienie (8) świąteczne nastroje (5)