Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 grudnia 2023

1495. - "Sposób na przetrwanie"


"Sposób na przetrwanie"
Krzysztof Daukszewicz 
Violetta Ozminkowski

Wydanie: I
Data premiery: 07.11.2023r.
Ilość stron: 256
Wymiary:168 x 240 mm
Okładka: twarda
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ISBN: 978-83-8352-104-6
Moja ocena: 6/6


„Gdybym skręcił w inną stronę, pewnie byłbym dzisiaj kolejnym nieszczęśliwym nauczycielem, którego wszyscy mają w dupie, ale skręciłem w tę, na której spotkałem wszystkie piękne historie.

I jeszcze dobry los dał mi Ciebie.”


W życiu nie zawsze bywa kolorowo i nie raz bywają chwile, gdy gromadzą się nad naszymi głowami ciężkie chmury. Także w naszych kraju różnie bywało, nie tylko w dawnych czasach, wiekach czy dekadach, ale również ostatnie lata przynosiły niejednokrotnie powody do frustracji i smutku. W takich chwilach najlepszym sposobem na rozgonienie ciemnych chmur jest śmiech. Jedno z powiedzeń mówi, że śmiech to zdrowie, ale też, że jest lekarstwem na wszystko sprawiając, że patrzymy na niektóre sprawy inaczej i z dystansem. Poczucie humoru pomaga przetrwać najgorsze czasy, co doskonale pokazuje książka „Sposób na przetrwanie”, w którym Krzysztof Daukszewicz ujawnia swoje sposoby na trudne czasy.


Krzysztof Daukszewicz to ikona sceny kabaretowej, który swoimi świetnymi tekstami trafnie punktuje naszą rzeczywistość i komentuje ją piosenkami, anegdotami i świetnymi tekstami. Młodsze pokolenie kojarzy jego osobę z występami w „Szkle Kontaktowym”, starsze doskonale pamięta jego występy na scenie kabaretowej, a ja miałam szczęście poznać go osobiście podczas występów w moim mieście, w którym był kilka razy.

Najbardziej znanymi utworami są listy do pana Hrabiego, ale też piosenki takie jak „Easy Reader”, „Tyle mi zostało”, „Przyszli dziś złodzieje”, a ostatnio „Ballada o wyklętych kredkach” czy „Prośba” znana też, jako „Modlitwa”. O tym i o swoim dotychczasowym życiu opowiada w wywiadzie, który przeprowadziła z nim jego żona Violetta Ozminkowski. Są małżeństwem od kilkunastu lat, a spotkali się pewnego dnia w 2007 roku, po ośmiu miesiącach od śmierci ukochanej żony pana Krzysztofa, Małgosi Kreczmar. Pani Ozminkowski jest dziennikarką, które wówczas chciała przeprowadzić z nim wywiad na temat „Szkła kontaktowego”. W efekcie do tej rozmowy nie doszło, gdyż pan Daukszewicz jeszcze nie mógł pogodzić się ze stratą ukochanej osoby. mówiąc, że zmarła mu żona. Początkowa przyjaźń dziennikarki i satyryka przerodziła się w miłość i tak do dziś razem kroczą po wspólnej ścieżce.


W książce "Sposób na przetrwanie" zawarta jest świetna rozmowa, pełna ciepła, nostalgii, humoru, której nie sposób czytać z poważną miną, gdyż pan Daukszewicz opowiada o swoich doświadczeniach z wrodzonym sobie poczuciem humoru. Przytacza wiele anegdot, z których niektóre można było usłyszeć w czasie jego występów. Powraca do lat dzieciństwa, wspomina swoje rodzinne strony, mamę i tatę, siostrę, czasy studenckie, harcerskie, ale też początki swojej kariery, pierwsze kabarety, pierwsze występy, zabawne wydarzenia w czasach PRL- aż po czasy, gdy występował w "Szkle Kontaktowym". Padają znane nazwiska, legendarne, kultowe, osobowości, przytaczane są różne wypowiedzi, cytaty, a całość urozmaicają teksty niektórych piosenek i satyrycznych utworów pana Daukszewicza. Bardzo ciekawym urozmaiceniem są wstawki zamieszczone na osobnych, kolorowych stronach pod wspólną nazwą „Z pamiętnika Krzysia”, w którym w zabawny sposób opowiedziane są różne sytuacje z życia państwa Daukszewiczów, a poszczególne okresy z życia satyryka uzupełniają duże zdjęcia pochodzące z jego prywatnego archiwum. Dodatkowym walorem tej publikacji jest jej wydanie oprawione w twardą okładkę i w większym formacie.



Rozmowa pani Ozminkowski z mężem nie przypomina typowego wywiadu, lecz raczej ma charakter luźnej, serdecznej rozmowy dwojga osób, którzy są sobie bliscy i dobrze się czują w swoim towarzystwie. To pełna ciepła, optymizmu opowieść o życiu człowieka, który doskonale wie, jaki jest najlepszy sposób na przetrwanie, gdyż ma za sobą różne etapy historii w naszym kraju, ale i w swoim życiu. Swoją postawą i doświadczeniem pokazuje, że w każdej sytuacji można znaleźć promyk nadziei, okazję do śmiechu, gdyż to śmiech jest najlepszą metodą na przetrwanie.


Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakapanie.pl




czwartek, 17 sierpnia 2023

1426. - "Opowieść warmińska" Tom II

 RECENZJA W DNIU PREMIERY


"Ocali nas miłość"
Seria: Opowieść warmińska
Tom pierwszy
Wioletta Sawicka

WYDANIE: I
DATA PREMIERY: 17.08.2023
OPRAWA: miękka ze skrzydełkami
FORMAT: 135 x 210 mm
ILOŚĆ  STRON: 312
ISBN: 978-83-8352-052-0
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
Moja ocena: 6/6

„cokolwiek cię w życiu spotka, dopóki ono trwa, nawet po najczarniejszej nocy wstaje nowy dzień. A zanim nowe nadzieje”.

Każdego dnia budzimy się z nadzieją, że przyniesie on dobre chwile i obdarzy nas wspaniałymi wydarzeniami, a my będziemy mogli cieszyć się pięknym życiem według swoich wyobrażeń. Jednak bywa też tak, jak u bohaterów serii „Opowieść warmińska”, że nikt nie był pewien, co się może wydarzyć, a to, co się wydarzyło, przerosło wszelkie wyobrażenia.

W części pierwszej „Klątwa Langerów” poznaliśmy rodzinę Langerów i Reiterów, którzy żyją w jednej miejscowości, ale są dla siebie odwiecznymi wrogami. Jedynie Lizkę Langerównę i Franza Reitera  od najmłodszych lat połączyła najpierw nić przyjaźni, a potem miłość, której dalszy ciąg możemy poznać w powieści "Ocali nas miłość". Przyszedł czas na decyzje, z którymi Lizka nie może się pogodzić. Augusta doradza jej, by spisała swoje myśli i dręczącą tęsknotę w pamiętniku, co powinno ukoić jej smutek. W ten sposób autorka przybliżyła nam to, co działo się w poprzednim tomie sagi.


Drugi tom „Opowieści warmińskiej” przenosi nas o kilkanaście lat do przodu, gdyż wkraczamy w fabułę w roku 1939. Lizka ma 20 lat i pracuje w bibliotece znajdującej się w polskiej szkole w Allenstein (Olsztyn). Są wakacje, więc dziewczyna ma więcej czasu, by spotykać się z ukochanym Franzem. Nadal muszą ukrywać swoją miłość, gdyż dla rodziny jej ukochanego ich związek jest mezaliansem i relacją zakazaną. Niestety, coraz częściej słychać pogłoski o wojnie. Tego dnia, gdy spotykamy młodych zakochanych, Franz niespodziewanie przyjechał do rodzinnej wsi z Königsbergu (niemiecka nazwa Kaliningradu), w którym studiuje na Uniwersytecie. To zaniepokoiło Lizkę, gdyż przeczuwała, że to spotkanie będzie inne, niż wszystkie dotychczasowe.

Kontynuacja tej serii jest jeszcze lepsza od poprzedniej części, gdyż jest bardziej emocjonalna przejmująca, wzruszająca, ale też przygnębiająca, gdy czytamy o tym, jak bardzo okrutna może być natura ludzka, którą opanowała potęga władzy i fanatyzm. Autorka nie oszczędza swoich bohaterów dokładając im zmartwień, bólu, poniżenia i losu, na który nie zasłużyli. Natomiast ci, którzy powinni odczuć zgubne efekty swoich działań, czują się świetnie. No, może poza Kurtem Reiterem, który otrzymuje to, na co zasłużył, gdyż nawet jego synowie knują przeciwko niemu. Nie dotyczy to Franza, gdyż on całkowicie nie pasuje do tej rodziny, wyznając zupełnie inne wartości, niż jego despotyczni bracia.


Augusta jeszcze bardziej zyskuje na wizerunku, gdyż nie poddaje się tak łatwo i potrafi powiedzieć prawdę w oczy i sprawiedliwie ocenić drugiego człowieka. Jej słowa dają pole dla refleksji, wyciągnięcia wniosków i ukazania tego, czego nie dostrzegają inni. Moją sympatię zdobyła też siostra Lizki, Waleria, która zdecydowała się pójść do zakonu z powodów, które poznaliśmy w „Klątwie Langerów”, ale to nie przeszkodziło jej w podejmowaniu ryzykownych zadań.
„Człowiek może dużo znieść, jeśli nie da umrzeć nadziei.”
Zarówno „Ocali nas miłość”, jak i „Klątwa Langerów” to wspaniale napisana, docierająca do zakamarków czytelniczej duszy opowieść, pełna smutku, cierpienia przekazanego tak sugestywnie, że niemal czujemy to samo, co jej bohaterowie. Przejmująca do głębi, dramatyczna i życiowa historia o miłości, która trzyma przy życiu, daje nadzieję, motywuje, by wyzwolić w sobie siłę na kolejny dzień i nie poddawać się bez względu na warunki. Pani Wioletta Sawicka potrafi świetnie oddać nastroje, charakter postaci i realia ówczesnych czasów, mordęgę i okrucieństwo. Swoją opowieść oparła na prawdziwych zdarzeniach, chociaż postacie zostały stworzone na potrzeby tej powieści. Jednak niektóre z nich mają swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, chociażby działacz polski i redaktor „Gazety Olsztyńskiej” Seweryn Pieniężny, jak i niektóre fakty, które zaczerpnęła z dostępnych opracowań dokonanych przez osoby, które przeżyły obozowy koszmar. To czyni tę powieść jeszcze bardziej przejmującą. Tytułowe ocalenie przez miłość dotyczy nie tylko tego, co czuje wobec siebie dwoje ludzi, ale też zwraca uwagę na wartość empatii, drobnych gestów okazywanych w nieludzkich warunkach i zachowanie człowieczeństwa, gdy pozornie nie ma na to miejsca.

„Każdy fanatyzm jest niebezpieczny.”

Niestety wojna jest bezlitosna, gdyż wynika z nienawiści i chorych ambicji ludzi władzy, którzy w imię własnych frustracji i planów uważają się za lepszych od innych, niszcząc wszystko to, co nie odpowiada ich wyobrażeniom o świecie. Franz i Lizka, tak jak wiele osób w tamtym czasie, chcieli po prostu ze sobą być, założyć rodzinę i cieszyć się swoim szczęściem, a tymczasem wszystko niszczy wojna. Czy ocali ich miłość? Tego dowiemy się z pewnością w trzeciej części.


Recenzja tomu I "Klątwa Langerów"


Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:

Do nabycia na stronie wydawnictwa oraz księgarni





sobota, 12 sierpnia 2023

"Ocali nas miłość" - na mojej półce

JUŻ 17 SIERPNIA 2023 ROKU
PREMIERA DRUGIEGO TOMU
SAGI "OPOWIEŚĆ WARMIŃSKA"
PT.: "OCALI NAS MIŁOŚĆ'


Niedawno pisałam na moim blogu o nowej serii pt. "Opowieść warmińska" napisanej przez panią Wiolettę Sawicką. Pierwszy tom nosił tytiuł "Klątwa Langerów" , w której losy bohaterów potoczyły się tak, że od razu chciałam poznać ich dalsze dzieje. Miałam na szczęście możliwość poznania  ich od razu najpierw w przedpremierowej wersji "Ocali nas miłość", a teraz zagościła ona w mojej biblioteczce w wersji papierowej, a jej lektura dostarczyła mi mnóstwo emocji, wzruszeń, ale też smutku. O tym wkrótce w mojej recenzji, a na razie zamieszczam tylko krótką notkę redakcyjną pochodzącą ze strony wydawnictwa Prószyński i S-ka


Prusy Wschodnie tuż przed wybuchem II wojny światowej. Lizka Langer jest już dorosła. Po przegranym przed laty plebiscycie Langerowie – rodzina polskich Warmiaków – stracili gospodarkę. Osieroconą Lizkę przygarnęła i wychowała wiejska znachorka Augusta. Stała się dla niej opiekunką, nauczycielką i najlepszą przyjaciółką. Augusta jest także powierniczką Franza, najmłodszego syna Kurta Reitera – niemieckiego bogacza. Dziecięca przyjaźń między Lizką a Franzem, który jako jedyny z klanów Reiterów nie dał się owładnąć hitlerowskiej ideologii, przemienia się w miłość. Młodzi muszą jednak zachować ją w tajemnicy, gdyż w Trzeciej Rzeszy ważniejsza od uczuć jest ustawa o czystości rasy. Związek Polki i Niemca, w dodatku pochodzących ze zwaśnionych od dawna rodzin, nie ma racji bytu. Wybucha wojna. Franz zostaje powołany do Wehrmachtu. Lizka szykuje się do ucieczki z Prus. Zaczyna się spełniać dawna wizja Augusty.

wtorek, 8 sierpnia 2023

1422. - "Opowieść warmińska" Tom I Klątwa Langerów


"Klątwa Langerów"
Seria: Opowieść warmińska
Tom pierwszy
Wioletta Sawicka

WYDANIE:I
GATUNEK: obyczajowa z historycznym tłem
DATA PREMIERY: 07.03.2023
OPRAWA: miękka ze skrzydełkami
WYMIARY: 135 x 210 mm
ILOŚĆ STRON: 264
ISBN: 978-83-8295-290-2
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
MOJA OCENA: 6/6

„Jeśli kto sobie w niebie przeznaczony, nawet piekło temu nie przeszkodzi.”

Często bywa tak, że czytając jakąś historię o ludzkich losach poznajemy wiele postaci, które wzbudzają w nas bogactwo emocji i różnorodnych uczuć. Każda z powieści zawiera mnóstwo ciekawych osobowości, które wpływają na atrakcyjność danej fabuły. Z reguły skupia się ona  na głównych bohaterach, ale niejednokrotnie zdarza się tak, że zainteresowanie wzbudzają też postacie drugoplanowe. Jednych poznajemy bliżej, innych nieco powierzchownie, a wobec innych czujemy niedosyt. Z pewnością takie odczucia miało wiele osób, które przeczytały sagę „Wiek miłości, wiek nienawiści” i z zapartym tchem każdy śledził zawiłe losy miłości Joachima Langera i Oleński Ostojańskiej, ale też innych osób, które pojawiały się przy tej okazji w tle. Autorka tej serii postanowiła wrócić jeszcze do tych klimatów pisząc serię „Opowieść warmińska”, w której przedstawia nam bliżej losy rodziny Joachima Langera, a dokładniej jego brata Jana. 

Pierwszy tom zatytułowany „Klątwa Langerów” zabiera nas do czasów, gdy Polska odzyskała niepodległość, ale takie rejony jak Warmia, Mazury i Powiśle jeszcze nie zostały oficjalnie do niej  przydzielone. Zdecydować miał o tym plebiscyt. 

Śledzimy losy bohaterów od momentu narodzin Lizki w 1919 roku, która przychodzi na świat pewnej listopadowej nocy ciesząc serca swoich rodziców Jana i Miłki Langerów, którzy rok temu wzięli ślub. Jej postać w trakcie fabuły wysuwa się na plan pierwszy i skupia się na jej losach związanych z Franzem, synem najbogatszego we wsi gospodarza Kurta Reitera – wroga numer jeden Langerów.


Powojenna rzeczywistość nie napawa optymizmem i nie oznacza końca problemów, a do tego dochodzą niesnaski między narodowością polską i niemiecką, oraz między bogatymi, a biednymi. Brakuje wszystkiego, nie ma skąd wziąć pieniędzy na utrzymanie, więc młodzi małżonkowie i ich rodzice Jakub i Regina, zwana Zinką, klepią przysłowiową biedę. Pomaga im siostra Zinki, ciotka Józefa nazywana Fynką i Augusta, miejscowa zielarka, która mieszka nieopodal wsi w chatce położonej w lesie. 

Nad ranem, gdy Lizka już jest na świecie, pomocy potrzebuje Miłka, więc Jan jedzie po Augustę, by ta swoimi ziołami wspomogła młodą matkę w powrocie do sił. Jadąc do niej słyszy jakiś płacz dochodzący od strony jeziora. Ignoruje go jednak, ale gdy wraca z zielarką, znowu płacz się powtarza. W przeciwieństwie do niego, Augusta okazuje większe zainteresowanie tym faktem. Okazuje się, że to szlochanie wydobywa się z ust Franza, którego ojciec, w ramach szkolenia, pozostawił na noc nad jeziorem. Wbrew niechęci Jana, Augusta razem z nim zabiera chłopca do chaty Langerów, by się ogrzał. Gdy Franz widzi w kołysce nowonarodzoną Lizkę, zafascynowany podchodzi do niej. W tym momencie Augusta doznaje wizji, która jest na razie niezbyt jasna, ale znachorka już wie, że ta dwójka dzieci są sobie przeznaczeni.


Fabułę można by podzielić na dwa okresy: sprzed plebiscytu i po nim. Z historii wiadomo, że głosowanie odbyło się 11 lipca 1920 roku i niestety większość mieszkańców Warmii opowiedziało się za przyłączeniem ich ziem do Niemiec, co było wynikiem skutecznej propagandy, represji wobec Polaków i ich zastraszania. 

Autorka zbudowała fabułę na klasycznych dwóch przeciwieństwach: dobru i złu, które od zawsze walczą ze sobą. I jak to w przysłowiu o wilkach bywa, ta strona wygrywa, którą sukcesywnie karmimy. Jednak nie każdy jest tu do końca dobry, ani do końca zły. Jasnymi punktami wśród społeczności warmińskiej wsi jest oczywiście Lizka Langer i Franz Reiter. Pochodzą z dwóch różnych warstw społecznych, wychowani w odmiennych warunkach i wpajanych ideach, ale przy tym zachowują czystość serca i empatię. Nie można tego powiedzieć o ojcu Franza – Kurcie, który twardą ręką wychowuje swoich synów. Kurt nie traktuje Franza sprawiedliwie, uważa go za mięczaka, bo odstaje pod względem zachowania od swoich starszych braci.  Co innego trzej starsi synowie – bezwzględni, nieokazujący litości, troski, z sadystycznymi skłonnościami. Ich matka nie wtrąca się do metod swego męża, przymykając oczy na występki synów, nieokazująca czułości i matczynej opieki.

Lizka od najmłodszych lat jest pod okiem Augusty, po tym, jak Langerów spotyka nieszczęście. To także efekt powracającej karmy, którą zielarka wciąż wytyka rodzinie, widząc zaciekłość Jana i Jakuba Langerów. Oni pod tym względem nie są lepsi od niemieckich mieszkańców Warmii, gdyż ich miłość do ziemi i polskości też ociera się o fanatyzm i nie potrafią pohamować swoich emocji. Augusta jest tutaj najciekawszą postacią, którą poznajemy coraz lepiej i ona jedna potrafi spojrzeć na wszystko z dystansu, nie obawia się mówić prawdy w oczy, a nawet użyć swoich sposobów, by dokonała się sprawiedliwość.


Pierwsza część „Opowieści warmińskiej” skradła moje serce od pierwszych akapitów stworzonym klimatem pierwszych lat nowej rzeczywistości po odzyskaniu niepodległości. Autorka posługuje się bardzo pięknym stylem językowym, w który wpleciona została warmińska gwara, kultura, tradycja i ludowe zwyczaje. Ogromną zaletą jest bardzo płynny sposób przechodzenia od jednego wątku do drugiego, a przy tym zachowanie chronologii zdarzeń, które pokrywają się z epizodami z sagi „Wiek miłości, wiek nienawiści”. Seria „Opowieść warmińska” także naznaczona jest tymi dwoma emocjami. Świetnie i dobitnie jest pokazana zaciekłość międzyludzka z powodów pochodzenia i narodowości oraz niesprawiedliwość wobec drugiego człowieka tylko dlatego, że ktoś ma więcej majątku, jest bogatszy niż inni i uważa, że ma prawo wyrządzać z tego powodu komuś krzywdę w walce o swoje chore ambicje.

Recenzja tomu drugiego "Ocali nas miłość"



Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu 

Do nabycia na stronie wydawnictwa oraz księgarni

INVERSO, EMPiK, BONITO, ŚWIAT KSIĄŻKI i wielu innych.

PREMEIRA DRUGIEGO TOMU 

"Ocali nas miłość"

JUŻ 17 SIERPNIA 2023 ROKU!



niedziela, 9 lipca 2023

1403. - "Troy" Tom II


"Troy"
Seria: Szmuglerzy
Tom drugi
Angela Santini

Wydanie: I
Data wydania: 09.05.2023
Liczba stron: 408
Wymiary: 135 x 210 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8295-313-8
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Moja ocena: 6/6

-Kobietę trzeba zrozumieć.
-Jest to w ogóle możliwe?
-Nie, ale zawsze można improwizować.

Pierwsza część „Szmuglerów” pt.: "Marina" dostarczyła mi mnóstwo emocji, ale jeżeli ktoś myślałby, że to wszystko, na co stać autorkę, byłby w ogromnym błędzie. Ona wie, jak napędzać kołowrotek wydarzeń tak, by kręcił się on z dynamiczną i ekscytującą prędkością. Widać to też w drugiej odsłonie tej historii pt.: „Troy”. Tytuł sugeruje, że będzie tym razem Troyowi będzie poświęcona większość fabuły, jednak nadal podążamy za kolejnymi epizodami w narracji naprzemiennej. Chodzi tu bardziej o przemianę Troya, jego dążenie do uwolnienia się od przeszłości, co nie jest łatwe. 


Marina musiała podjąć trudne decyzje, które całkowicie odmieniły jej dotychczasowe i w miarę poukładane życie. Teraz wkroczyła w świat, który nie spełnia jej oczekiwań, ale zamiast wspierać swego mężczyznę we wspólnej drodze, ona zaczyna marudzić, zachowuje się czasami jak mała, nic nierozumiejąca dziewczynka, tęskniąca za mamusią i tatusiem. Nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa, na jakie naraża siebie, a przede wszystkim Troya. Nieraz byłam na nią zła, bo postępowała nierozważnie i lekkomyślnie. Na szczęście w drugiej połowie powieści, zaczyna inaczej myśleć i staje się odważną, gotową na wszystko kobietą, byleby tylko uratować miłość łączącą dwoje ludzi. W końcu stanęła po jego stronie, gdyż zrozumiała, co jest dla niej ważne, dostrzegając też, że nie może polegać na osobach, którym do tej pory ufała.

Troyowi też nie jest łatwo, ponieważ jego decyzje ocierają się o granicę między życiem, a śmiercią. Do pewnego momentu nie widzi innej możliwości życia i wyjścia z pozornie patowej sytuacji. Zawsze musiał walczyć o siebie dla siostry. Nie znał innego życia. Teraz też nie wie, jak poradzić sobie z uczuciem, które nim zawładnęło. Jego miłość jest tak potężna, że gotów jest poświęcić siebie dla dobra swojej ukochanej.


Ich metamorfoza postępuje stopniowo, więc w sposób naturalny, bez nagłych cudownych transformacji z dnia na dzień. Bardziej można poczuć ten proces, który nie jest łatwy, gdyż oboje muszą znaleźć sposób, by zapewnić sobie bardziej spokojne życie. Nie jest to łatwe, bo oboje wiedzą, że uwolnienie się z mafijnych macek nie jest łatwe i może skończyć się śmiercią. Z tego względu ta historia jest porywająca, ponieważ tym przeobrażeniom towarzyszy ogromna ilość przeżyć, gwałtownych reakcji, wątpliwości, niepewności, a także  ryzykownych działań wymagających ostrożności, determinacji i odwagi.


Dylogia „Szmuglerzy” to świetnie napisana, z pazurem, brawurą i pasją historia, przy której nie ma czasu na oddech. Porusza wiele spraw stawiających pytania o to, co jest w życiu ważne, ale przede wszystkim to opowieść o miłości, która wymaga poświęcenia, walki o siebie, wzajemnego wspierania się. To miłość trudna, która zniesie wszelkie przeszkody, ominie każdą skałę, o ile zakochani będą  podążać w tym samym kierunku. Ich miłość wymaga wyrzeczeń, wielu wyborów, jest obwarowana wieloma trudnościami i nieprzewidywalna, tak jak cała fabuła tej powieści. Autorka używa słów o różnym zabarwieniu, zgrabnie wciągając nas w kolejne perypetie bohaterów. Bardzo plastycznie, sugestywnie, dobitnie oddaje ich uczucie, pożądanie i pięknie opowiada o targających bohaterami emocjach. Przekonująco kreśli też tło, dając poczuć grozę sytuacji, mafijne porachunki, klimat strachu, lęku, zagrożenia, które towarzyszą ludziom Troya na każdym kroku.

Uwielbiam takie powieści - pełne zwrotów akcji, ekspresji, naładowanych testosteronem i wymieszanych z chemią uczuć, namiętnościami i żądzami,  zmuszającymi bohaterów do walki o siebie i swoje uczucia. I tego tutaj nie brakuje.

Poza tym pojawiło się w tej powieści kilka ciekawych osobowości, które zasługują na osobne potraktowanie. Wśród wielu charakterystycznych postaci drugoplanowych, którzy doskonale uzupełniają tę opowieść jest siostra Troya, Maria. Ona też nie ma łatwego życia i tak jak Troy, wie, z czym wiąże się życie oparte na przestępczych procederach. Mimo młodego wieku rozumie więcej, niż starsza od niej Marina. Początkowe ich spotkanie po przerwie w wyniku wydarzeń z pierwszej części, nie należało do przyjemnych i w tym momencie Maria nieco straciła w moich oczach. Ona też przeszła próbę dorosłości pragnąc uwolnić się od ograniczających ją zasad narzuconych przez okoliczności i brata. Z beztroskiej nastolatki, która nie musiała się o nic za bardzo martwić, poza samotnością, teraz pokazała swój bardziej drapieżny i silny charakter.

„Szmuglerzy” to dylogia, która dostarcza niezapomnianych przeżyć, dzięki którym nie jest łatwo o niej zapomnieć. Żałuję, że nie ma dalszego ciągu, chociaż zakończenie nie jest według mnie ostateczne. Chętnie jeszcze potowarzyszyłabym bohaterom w ich kolejnych przygodach, więc mam nadzieję, że autorka wróci jeszcze do tej historii.

Na mojej liście autorów książek, po które zawsze sięgam bez namysłu, jest od jakiegoś czasu pani Angela Santini. Pisze wprawdzie od niedawna, gdyż ta dylogia jest jej drugą serią a w sumie piątą książką w jej pisarskiej karierze. Dała się w nich poznać, jako twórczyni ekscytujących historii z oryginalną fabułą, obfitującymi w bardzo silne i zróżnicowane emocje, więc z niecierpliwością czekam na jej kolejne opowieści.

Angela Santini to młoda polska autorka, która od 2012 roku mieszka w Londynie. W 2021 roku zadebiutowała książką „Obsesje”, która spotkała się z gorącym przyjęciem czytelniczek. W 2022 roku ukazała się jej kontynuacja w postaci dwóch tomów – „Obłędy” i „Odwet”. Zapewnia, że w życiu nic jej tak nie wyszło, jak trójka wiecznie głodnych dzieci, które – w przeciwieństwie do niej – doskonale wiedzą, czego chcą. No dobrze, ona też wie, czego chce – z tą różnicą, że jej dzieci to dostają. Zapewnia także, że jest szczęśliwą matką, żoną i niczyją kochanką. Poza tym jest całkiem zwyczajna – kocha gotować, tańczyć, czytać i oglądać filmy o seryjnych mordercach.

Recenzja tomu I "Marina" 

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:

Książka dostępna w księgarniach:



wtorek, 4 lipca 2023

1400. - "Marina" Tom I


"Marina"
Seria: Szmuglerzy
Tom pierwszy
Angela Santini

Wydanie: I
Data wydania: 24.01.2023
Liczba stron: 440
Wymiary: 135 x 210 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8295-258-2
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Moja ocena: 6/6

„Każdy człowiek, nawet święty, jest w stanie zabić, gdy życie jego lub jego bliskich jest zagrożone.”

Ostatnio poświęciłam dużo czasu na poznawanie opowieści o charakterze obyczajowym, więc po takiej dawce stwierdziłam, że potrzebuję odmiany i to takiej konkretnej przy książce, w której akcja będzie toczyć się bardziej dynamicznie. I na taką powieść trafiłam, gdy ujrzałam okładkę pierwszego tomu serii „Szmuglerzy”, której bohaterką jest para bohaterów pochodzących z dwóch całkowicie odmiennych światów. Moją uwagę zwróciła bardzo energetyczną okładka, więc bez namysłu sięgnęłam po „Marinę”.


Miałam już okazję poznać styl autorki w jej debiutanckiej trylogii pt.: „Andrea Cherry”, Jej najnowsza seria jest jeszcze lepsza, więc od razu wsiąknęłam w świat stworzony przez panią Santini. Ten świat nie jest miły, przyjazny i bezpieczny. Wręcz przeciwnie. Zwłaszcza, gdy miejscem wychowania jest ulica i jej twarde zasady.

W takim świecie żyje Troy Tracker, zajmujący się przemytem narkotyków. Nie zna innego życia, rodzicielskiej troski i ciepła domowego ogniska. Nie lubi dużo mówić, nie szuka miłości, a jedyną jego zmartwieniem jest jego młodsza siostra Maria, która ma dość nadopiekuńczości brata i samotności. Jedynym celem Troya jest zapewnienie jej bezpieczeństwa, ale to równa się z ograniczaniem swobodnego wychodzenia z domu, brak kontaktów z rówieśnikami, spełnianiem swoich marzeń i znalezieniem miłości.

Marina Moore studiuje fizykoterapię, ale już próbuje zarobić na swoje utrzymanie. Nie musiałaby pracować, gdyż pochodzi z bogatego domu, lecz nie chce być pod ciągłym dyktatem rodziców, więc przenosi się do San Diego, gdzie pracuje jako masażystka. Jej rodzice są przekonani, że ona robi karierę w Los Angeles, więc wciąż musi robić wszystko, by oni nie chcieli ją odwiedzić.

Poznajemy ją, gdy właśnie podjeżdża pod dom klientki, która zamówiła dla siebie usługę masażu. Okazuje się, że tą dziewczyną jest Maria Tracker, która tak naprawdę nie potrzebuje takiej terapii, ale bardziej poszukuje towarzystwa. Wykorzystuje nieobecność brata i proponuje Marinie, by ta spędziła z nią wieczór. Gdy niespodziewanie Troy wraca do domu, spotkanie nieznajomej młodej i atrakcyjnej kobiety jest dla niego zaskoczeniem. Dla Mariny to spotkanie okaże się początkiem zawirowania życiowego, w którym będzie musiała dokonywać trudnych wyborów, decydujących nawet o jej życiu.


Uff! Pierwsza odsłona „Szmuglerów” przeczołgała mnie emocjonalnie, gdyż to, co zaserwowała w niej autorka ma niesamowity splot zdarzeń, mnóstwo zaskakujących zwrotów akcji i mocnych wrażeń. Nie bawi się w półsłówka, lecz pokazuje ciemną stronę życia, gdzie przetrwanie w gąszczu niebezpieczeństw nie jest łatwe. Każdy dzień może skończyć się tragicznie, więc cały czas trzeba być ostrożnym i sprytniejszym niż inni. Zwłaszcza, że Troy nie jest mężczyzną, który łatwo się poddaje. Wszystko, co w tej chwili posiada, włącznie z prestiżem w społeczności mafijnej San Diego, zapracował swoją bezwzględnością i skutecznością. Nie przewidział tylko jednego: spotkania pewnej dziewczyny, która na stałe wedrze się do jego umysłu i serca.

Polubiłam zarówno Troya i Marinę, chociaż ona bywała czasami irytująca, naiwna i jakby nierozumiejąca w jakiej sytuacji się znalazła. Jedyne co mi w nich przeszkadzało, to liczne tatuaże na jego ciele, oraz jej sztuczne piersi, co w tym drugim przypadku wolałabym, żeby ten atut kobiecości był wytworem natury, a nie efektem chirurgii plastycznej.

On broni się przed uczuciem, gdyż zdaje sobie sprawę, że Marina nie jest dziewczyną dla niego, a związek z nim mógłby skończyć się dla niej tragicznie. Do tej pory żadnej dziewczyny nie traktował poważnie, a jedynie były dla niego jednorazowymi przygodami, więc nie czuł się za nie odpowiedzialnym. 

Marina coraz bardziej ulega jego charyzmatycznej naturze, ale nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia. Do tej pory miała do czynienia z mężczyznami z tzw. dobrych domów, jakim był Russel, doktor specjalizujący się w chirurgii plastycznej. Troy jest nieobliczalny, odważny, pewny siebie, ale stara się trzymać ją na dystans. Również dającą się lubić osobą jest Maria, która potrafi być bezpośrednia i szczera. 

„Marina” to świetnie napisana powieść o trudnej miłości, która jest silniejsza od wszelkich postanowień i ograniczeń. Wchodzimy w tę fabułę od razu, wraz z pierwszymi słowami, wiedząc, że będzie to lektura, o której nie można tak łatwo zapomnieć. Tempo akcji, naprzemienna narracja, świat brudnych pieniędzy, bezkompromisowych zasad, a do tego dobrze wykreowani bohaterowie, których emocje oraz doznania są nakreślone wyraziście, konkretnie i bardzo plastycznie, to niewątpliwe atuty tej powieści. Wbrew pozorom nie ma w niej nadmiaru scen erotycznych, mimo że obecne jest pożądanie i chemia przyciągająca do siebie bohaterów. Wszelkie moje oczekiwania nie zostały zawiedzione, więc od razu sięgnęłam po część drugą pt.: „Troy” licząc na równie wartką i wciągającą historię.


Angela Santini – młoda polska autorka, od 2012 roku mieszkająca w Londynie. W 2021 roku zadebiutowała książką „Obsesje”, która spotkała się z gorącym przyjęciem czytelniczek. W 2022 roku ukazała się jej kontynuacja w postaci dwóch tomów – „Obłędy” i „Odwet”. Zapewnia, że w życiu nic jej tak nie wyszło jak trójka wiecznie głodnych dzieci, które w przeciwieństwie do niej doskonale wiedzą, czego chcą. No dobrze, ona też wie, czego chce – z tą różnicą, że jej dzieci to dostają. Zapewnia także, że jest szczęśliwą matką, żoną i niczyją kochanką. Poza tym jest całkiem zwyczajna; kocha gotować, tańczyć, czytać i oglądać filmy o seryjnych mordercach.

Recenzja drugiego tomu "Troy"

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:

Książka dostępna w księgarniach:



czwartek, 8 czerwca 2023

1384. - " Intrygi i namiętności" Tom II


"Pojedynek"
Saga: Intrygi i namiętności
Tom drugi
Elżbieta Pytlarz

Wydanie: I
Data premiery: 25.05.2023 r.
Ilość stron: 472
Wymiary: 135 x 210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8295-341-1
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Moja ocena: 6/6

„Daleko lepiej nie mieć męża, 
niż mieć złego.”

Małżeństwo jest zwieńczeniem uczucia dwojga zakochanych w sobie ludzi, którzy pragną razem iść przez kolejne lata swego życia. W wielu powieściach, zwłaszcza w romansach, pisarze opowiadają nam o perypetiach osób, którzy muszą odnaleźć drogę do siebie, zanim wejdą w związek małżeński. 

Autorka sagi „Intrygi i namiętności” postanowiła podejść do tego tematu przekornie i ukazać nie tylko zmagania przed ślubem, ale przede wszystkim po powiedzeniu sobie „Tak” przed ołtarzem. W pierwszym tomie tej serii pt.: „Mezalians” poznaliśmy sprawy, które doprowadziły do poślubienia Emilii Złotkiewiczównej, córki zamożnego bankiera pochodzenia żydowskiego, przez Henryka Długopolskiego, znanego z hulaszczego trybu życia arystokratę. Teraz w kontynuacji tej historii pt.: "Pojedynek", możemy poznać ich dalsze losy. 

Początek nie jest dla nich zbyt obiecujący, po tym, gdy Henryk wyjawił powody, dla których zgodził się pojąć córkę bankiera. Mimo to razem jadą w podróż poślubną do Wiednia, gdzie na młodego małżonka czeka jego kochanka, z którą utrzymywał kontakt jeszcze będąc kawalerem. Wszystko wskazuje na to, że dla Emilii nie będzie łatwo przebywać w towarzystwie męża, ale jak to bywa w życiu, nigdy nie można być pewnym tego, co przyniesie przyszłość.


Druga część sagi jest jeszcze bardziej wciągająca, niż pierwsza i równie dobrze napisana. Tym razem jej treść zabiera nas do Wiednia i Pragi, dokąd trafiają nowożeńcy w czasie podróży poślubnej. Bardzo podobała mi się ta historia, dzięki której mogłam poczuć klimat lat dziewięćdziesiątych XIX wieku, gdy Polska była pod zaborami. Doskonale zarysowana została atmosfera, moda, historyczne tło, panujące normy zachowania, ale też charaktery poszczególnych osób dając razem barwną mieszankę wydarzeń.

Ukryte są w niej znane schematy, ale nikną one w natłoku zdarzeń, które przebiegają w sposób niespodziewany wrzucając nas w wir wielu emocji, starć słownych, oraz tytułowych intryg i namiętności. Wprawdzie tych ostatnich nie ma tak dużo, gdyż nie chodzi tu o ukazanie typowych scen erotycznych, ale tego, co dzieje się w sercach bohaterów. Wszystko toczy się płynnie, bez zbędnych opisów, a ujęte w sugestywne określenia i opisy emocje pozwalają na wniknięcie w stan mentalny danej osoby.


Autorka prowadzi opowieść kilkutorowo i z różnych perspektyw używając czasu teraźniejszego oraz narracji trzecioosobowej. Opisuje w ten sposób poszczególne epizody tak, jak to widzi dana osoba, a tym samym daje świadectwo temu, jak bardzo jesteśmy podatni na pozory. Śledząc tok myślenia kolejnych osób widzimy wszystko ich oczami i w ten sposób przyjmujemy ich punkt widzenia. Dopiero, gdy powoli zostają odkrywane karty i ujawniane motywy postępowania danej postaci, zaczynamy dostrzegać prawdziwy obraz sytuacji.

Do pewnego momentu byłam całkowicie po stronie Emilii, gdyż doświadczała ze strony Henryka wielu upokorzeń i powodów do łez. Jednak z czasem to się zaczynało zmieniać i szala mojej sympatii przechylała się w stronę Henryka. Jednak, jako czytelnicy, mamy tę przewagę, że wiemy na jego temat coraz więcej, więc łatwiej nam wyrobić sobie odpowiednią opinię.

Emilia tymczasem wyciąga swoje wnioski, które wynikają też z wychowania przez despotyczną matkę utwierdzającą ją w tym, co kobiecie wypada robić, a czego nie powinna pokazywać. Narzucone surowym wychowaniem normy zachowania i przekonania, nie pozwalają jej dostrzec w sobie tego, co widzą inni, czyli atrakcyjną kobietę. Młoda i niedoświadczona dziewczyna czuje się samotna, nieszczęśliwa i nie potrafi zawalczyć o swoje szczęście i o siebie. Z reguły wycofuje się, uciekając od problemów. Bije z niej niepewność, bojaźliwość, poczucie krzywdy, co z kolei staje się pożywką dla sfery plotkarskiej. Na szczęście dla siebie, spotyka życzliwe osoby, które uświadamiają jej kobiecą siłę i pokazują, w jaki sposób stoczyć walkę z przeciwnościami.


„Pojedynek” to świetna kontynuacja sagi o rodzinie Długopolskich, którą czyta się z lekkością, gdyż nawet wszelkie dysputy polityczne, których w niej nie brakuje, dają obraz ówczesnych nastrojów i panujących poglądów. Tytułowy pojedynek nabiera tutaj zupełnie innego charakteru, niż to ma to miejsce w scenie opisywanej w prologu. Jesteśmy w niej świadkami starcia dwóch przeciwników, których tożsamość, jak i przedmiot sporu poznajemy później. 

Głównym motywem jest w tej sadze pojedynek, który nazwałabym pojedynkiem na uczucia. Związana z tym emocjonalna atmosfera pełna rozterek, smutku, żalu, pretensji zmaga się z ujawniającą się coraz mocniej miłością, która skutecznie została stłamszona przez okoliczności, nieuczciwość otaczającą bohaterów ze strony ludzi, którzy próbują decydować za innych i wpływać na ich życie. W tego rodzaju potyczkach zwyciężyć może tylko miłość, którą tylko wystarczy dostrzec, by odnieść zwycięstwo. 

Kończąc tę część sagi można odnieść wrażenie, że to koniec historii, ale autorka zapowiedziała w swoich ostatnim słowie, że spotkamy się z bohaterami w trzeciej odsłonie pt.: „Zdrada.” O jaką zdradę chodzi i kto kogo zdradzi dowiemy się, mam nadzieję, już wkrótce.

Recenzja tomu pierwszego pt.: "Mezalians"

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:

Książka dostępna jest m.in w księgarniach:



czwartek, 1 czerwca 2023

1381. - "Saga rodu Deynarowiczów" Tom I


„Jesień na Węgierskiej”
Seria: Saga rodu Deynarowiczów
Tom pierwszy
Magdalena Niedźwiedzka

Wydanie: 1
Data premiery: 27.04.2023 r.
Ilość stron: 336
Wymiary: 135 x 210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8295-309-1
Moja ocena: 5/6

„Rodzina to też wróg, tyle że znający wszystkie słabe strony człowieka, stado wilków polujących w tym samym rewirze.”

Trudno sobie nam dzisiaj wyobrazić, by kobieta nie miała prawa do samostanowienia o sobie, możliwości wyboru tego, co chce w życiu robić, za kogo wyjść za mąż, czy gdzie pracować. Tymczasem jeszcze nie tak dawno, bo nieco ponad 150 lat temu rola kobiet sprowadzała się do ograniczonych zadań, głównie na polu rodzinnym, a wszelkie odstępstwa traktowano, jako coś, co robi się przeciwko prawu boskiemu. Wówczas świat był podporządkowany męskiej części społeczeństwa, a wiele kobiet nie potrafiło sobie poradzić bez mężczyzny u boku. Autorka książki „Jesień na Węgierskiej” zaprasza nas do Sejn i okolic, by opowiedzieć nam o dawnych czasach na przykładzie rodu Deynarowiczów. Rysuje przed nami ówczesne zwyczaje, modę, obyczaje, ale też życie ludzi pod pruskim zaborem.


Gdy zaczynamy poznawać tę historię, jest rok 1807, a my przenosimy się wraz z nią do miejscowości Sejny, gdzie mieszka Agata ze swoim mężem Maciejem Deynarowiczem, dwójką bliźniaków, Janem i Mateuszem oraz córeczką Elżbietą. Niedaleko nich, we wsi Degucie znajdującą się na pograniczu polsko-litewskim, mieszkają Marianna i Jerzym Deynarowiczowie prowadząc skromne życie zubożałej szlachty.

Towarzyszymy bohaterom przez kilka lat w ich troskach, codziennych zmaganiach, problemach, ale też w chwilach radości i nadziei. Tych ostatnich nie ma za dużo, gdyż nie są to łatwe czasy, zwłaszcza dla kobiet, które są traktowane, jako niezdolne do niczego więcej, niż bycie żoną i matką. Doświadczają tego dwie główne bohaterki, bratowe, pozostawione przez mężów, więc muszę same sprostać utrzymaniu domu i firmy. Agata Deynarowicz niedawno pochowała męża, który za życia zrezygnował z przywilejów szlacheckich, by zająć się browarnictwem. Teraz, po jego śmierci, wdowa chce dalej produkować piwo, ale nie jest to dobrze widziane przez społeczeństwo. 


Z kolei Jerzy Deynarowicz postanawia opuścić rodzinne strony, by zaciągnąć się do wojsk napoleońskich, aby walczyć o wolną Rzeczypospolitą. Po drodze spotykają go niemiłe zdarzenia i w pewnym momencie słuch o nim ginie. Marianna pozostawiona przez niego, próbuje razem z bratową poradzić sobie w męskim świecie praw, ale też norm naznaczonych przez religię. Wiele spraw, bowiem postrzega się poprzez prawa boskie, ale czyny tzw. katolików nie mają nic wspólnego z wiarą. I nawet proboszcz ma swoje grzeszki i przymyka oko na nie jedno przewinienie, o ile ktoś jest „dobrodziejem kościoła.”

Tak jest na przykład w przypadku Józefa Buczeniewskiego, który jest obrońcą w sejneńskim sądzie pokoju, w którym broni biednych przed niesprawiedliwością panów. Gdy go poznajemy, jest mężem Magdaleny Olędzkiej, która niedawno urodziła zdrową córeczkę. Niestety wkrótce ona umiera, więc Józef staje się łakomym kąskiem i dobrą partią dla niezamężnych kobiet. 


„Jesień na Węgierskiej” to wciągająca opowieść z historycznym tłem, które zaznacza się w tlącej się nadziei, że już wkrótce Rzeczypospolita znowu będzie wolna. Akcja jest wyważona, momentami zaskakująca, czasami zdumiewająca, zwłaszcza w chwilach, gdy mowa jest o tym, co kobieta powinna robić, a czego im nie wypada. Autorka posługuje się bogatym słownictwem, dzięki któremu bez trudu przywołuje czasy sprzed ponad 200 lat. Z wrodzoną swobodą i niezwykle barwnie pozwala poczuć klimat i nastroje społeczne panujące podczas zaborów, ale też, zobaczyć oczami wyobraźni, modne stroje, zwyczaje, obyczaje i warunki życia z początku XIX wieku. Pokazuje przy tym skłonność ludzkiej natury do niesprawiedliwych osądów, podłości, nikczemności, ale też współczucia i troski. W pierwszym tomie sagi zawiązują się ze sobą losy Agaty, Marianny, Jerzego i Józefa, ale też młodszego pokolenia dając tym samym nadzieję na coraz ciekawszy rozwój sytuacji w kolejnych tomach, po które z pewnością będę chciała sięgnąć.

Magdalena Niedźwiedzka, autorka zbeletryzowanych biografii „Królewska heretyczka” (Elżbieta I) i „Maria Skłodowska-Curie” oraz bestsellerowego cyklu „Zmierzch Jagiellonów”. Łączy pracę na uczelni technicznej z pisaniem powieści. W wolnych chwilach maluje obrazy olejne.


Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:
Do nabycia na stronie wydawnictwa oraz księgarni
 INVERSO, EMPiK, BONITO, ŚWIAT KSIĄŻKI i wielu innych.