Tylko jedno spojrzenie
D.S. Wojciechowska
„Uczucia nie mają daty ważności”
Gdy kończymy szkołę, odbieramy świadectwo maturalne, rozstajemy się z grupą osób, z którymi spędziliśmy kilka lat w jednym budynku i klasie. Po latach przychodzi czasami ciekawość, co słychać u dawnych kolegów, koleżanek i przyjaciół ze szkolnej ławy. Okazją do tego, by porozmawiać o tym jak potoczyło się nam i innym życie są spotkania klasowe. Takie zaproszenie otrzymała bohaterka książki „Tylko jedno spojrzenie”, ale ona nie podchodzi do tego z entuzjazmem.
Julia wiedzie spokojne, uporządkowane życie we Wrocławiu i wydaje się, że pogodziła się już z tym, co wydarzyło się sześć lat temu. Wówczas jej ukochany Maks na studniówce poprosił ją, by zaczekała na niego, aż przyjdzie ich czas i pozostawił ją samą na długie kilka lat. Teraz niespodziewanie przeszłość wraca wraz z nadejściem zaproszenia na spotkanie klasowe, które ma być w górskiej chacie. Za namową przyjaciół decyduje się na ten wyjazd, mając nadzieję, że nie spotka tam swojej przeszłości. I jak można się domyślić, że dziewczyna bardzo się przeliczyła w swoich życzeniach, bo Maks pojawia się na imprezie, a wraz z nim wracają dawne wspomnienia i urazy.
Książka w wersji elektronicznej liczy 181 stron, a w papierowej niewiele ponad 200 stron, więc nie zabiera zbyt dużo czasu na przeczytanie. U mnie wypełniła czas złożony z kilku godzin rozłożonych na dwa wieczory. Pod tym względem nie mam zastrzeżeń, gdyż pani D. S. Wojciechowska ma lekkie pióro, co ułatwia podążanie za perypetiami bohaterów. Jednak w tej historii zabrakło mi większego polotu, jeśli chodzi o przeszłość bohaterów i sam powód nagłego zerwania związku przez Maksa. Wprawdzie obserwujemy ich w narracji naprzemiennej, ale i tak wydarzenia sprzed sześciu lat zostały nakreślone bardzo skromnie i powierzchownie. Autorka potraktowała ten kluczowy wątek po macoszemu, przez co motywacje bohatera wydają się mało wiarygodne, a cała tajemnica niedopracowana.
Uważam, że w tej kwestii nie został wykorzystany potencjał tej historii, gdyż w pewnym momencie pojawia się wątek, który ruszyłby nieco dynamikę akcji. Autorka niemal całkowicie skupiła się na teraźniejszości i próbach odbudowania relacji pomiędzy Maksem i Julią. Niestety tutaj zabrakło szczerej rozmowy, tym bardziej, że wychodzi na jaw, że on za miesiąc bierze ślub z Olgą.
Nie chcę zdradzać za dużo, więc jedynie napiszę, że wyjaśnienia Maksa mogłyby być bardziej rozwinięte i ten wątek mógł wprowadzić bardziej dynamiczną akcję do fabuły. Nie przekonały mnie również wyjaśnienia Maksa dotyczące wydarzeń sprzed sześciu lat. Mam wrażenie, że autorka nie wykorzystała potencjału, jaki pojawił się w momencie, gdy zasugerowała, że w przeszłości bohatera wydarzyło się coś, co naraziło na niebezpieczeństwo zarówno jego, jak i Julię. Był to interesujący trop, który mógłby nadać fabule zupełnie inny wymiar, wprowadzając więcej dramatyzmu, poczucia zagrożenia, a nawet elementy thrillera. Niestety, wątek ten nie doczekał się odpowiedniego rozwinięcia, a szkoda, bo właśnie tutaj historia mogła nabrać większej dynamiki i głębi.
Również finał nie do końca mnie przekonał. Autorka próbuje jeszcze pod koniec zaskoczyć nas dramatycznym wydarzeniem, które w moim odczuciu niewiele wnosi do całej historii. Ponieważ pojawia się on już w epilogu, przez chwilę spodziewałam się, że będzie zapowiedzią dalszego ciągu, ale okazało się, że ta historia kończy się w sposób taki, jak można było się spodziewać. Pozostawiło to we mnie pewien niedosyt, zwłaszcza że samo zakończenie mogło zostać poprowadzone w bardziej przemyślany sposób.
„Tylko jedno spojrzenie” to lekka, poprawnie napisana historia z pięknym, zimowym tłem, która miała potencjał na coś znacznie głębszego. Gdyby D. S. Wojciechowska dała swoim bohaterom więcej przestrzeni na szczerą rozmowę, a wydarzenia z przeszłości solidniej uzasadniła i rozwinęła. W obecnej formie pozostaje jednak ładną, ale nieco zbyt powierzchowną opowieścią o miłości, która odżywa po latach i o próbach jej odbudowy.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery: 22.05.2026r.
Ilość stron: 214
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 205 x 145 mm
ISBN: 978-83-8290-958-6
E-book 181 stron
EPUB Rozmiar: 1,48 MB
PDF Rozmiar: 1,59 MB
MOBI 0,8 MB
ISBN 978-83-8290-968-5
Wydawnictwo: WasPos
Moja ocena: 4/6



