"Jedna dobra chwila"
Seria: Jedna dobra rzecz
Tom drugi
Aleksandra Rupińska
Wydanie: I
Data premiery: 13 sierpnia 2022 r.
Format: 121x195 mm
Okładka: miękka skrzydełkami
Liczba stron: 392
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 6/6
W życiu zdarzają się nam zarówno dobre, jak i złe rzeczy, jednak za każdym razem ważne jest, w jaki sposób to wykorzystamy. Nieszczęścia i trudne doświadczenia potrafią przytłoczyć dotkliwie, nie raz tak bardzo, że nie jest łatwo o nich zapomnieć. Czasami jedno niespodziewane, ale miłe zdarzenie, dobra wiadomość, osoba, którą lubimy czy jakieś inne, wprawiająca nas w dobry nastrój zbieg okoliczności, dodaje nam skrzydeł i potrafi zmienić nasze życie i o tym, między innymi, opowiada książka „Jedna dobra chwila”, która jest kontynuacją historii zaczętej w pierwszej części pt.: „Jedna dobra rzecz”.
Gdy poznawaliśmy w niej losy Hrabiego i Nadii, towarzyszyli nam w tle między innymi Janek zwany Johnem i Alexander. Obaj wydawali się osobnikami wartymi bliższego poznania, jednak to Alexander był tym mężczyzną, który intrygował najbardziej. Małomówny, zamknięty w sobie, zdystansowany, tajemniczy, lojalny, silny, zawsze gotowy do ratowania przyjaciół z opresji i z rzadko goszczącym na twarzy uśmiechem stanowił zagadkę zarówno dla kolegów, jak i dla czytelników. Z tego względu było oczywiste, że druga odsłona serii nosząca tytuł „Jedna dobra chwila” bardziej przybliży nam osobowość Alexandra.
Jej fabuła zaczyna się tam, gdzie zakończyła się pierwsza część i już wtedy zobaczyliśmy nieco inną wersję Alexandra. Nieoczekiwane pojawienie się Emilii uruchamia u niego bolesne wspomnienia, których ślady nosi w duszy i na ciele do dziś. Skutecznie ukrywa przed wszystkimi swoją przeszłość, od której, jak się okazuje, nie można uciec. Emilia nie wie, że jest w jego sercu od 20 lat, ale dopiero teraz, po 14 latach od ich ostatniego spotkania pojawia się u niego ponownie nadzieja na zdobycie jej serca.
Smakowałam tę historię kawałek po kawałku, podążając za kolejnymi epizodami i nie czułam zniechęcenia czy przesytu. Dzięki naprzemiennej narracji Alexandra i Emilii poznajemy coraz lepiej obie postacie, ich sekrety, demony przeszłości, rozterki i przemyślenia. Zwłaszcza jest to ważne w przypadku Olka, który skrywa tajemnice związane z dzieciństwem, które wciąż tkwią w jego pamięci i dają o sobie znać w koszmarnych snach, co z kolei nie pozwala mu cieszyć się życiem i całkowicie otworzyć się przed ukochaną dziewczyną. Pani Aleksandra Rupińska ujęła jego odczucia w słowach, które bardzo dobitnie i prawdziwie oddają jego cierpienie, ale też obecne przeżycia, związane z Emilią, którą kocha od wielu lat. Okazuje się, że pod maską twardziela skrywa się niezwykle wrażliwa osobowość, ze zranioną i poszarpaną duszą. Tym samym autorka zwraca uwagę na to, że wszystko, co przeżywamy w swoim życiu, nawet w tych najwcześniejszych latach, ma ogromne znaczenie dla kształtowania ludzkiego charakteru i podejściu do wielu spraw w dorosłym życiu.
„Jedna dobra chwila” to kolejna udana powieść pani Aleksandry Rupińskiej, która rewelacyjnie pociągnęła wątki zaczęte w pierwszym tomie i precyzyjnie zaplanowała odpowiedni ciąg zdarzeń w życiu poszczególnych postaci. Ta część z początku wydawała się bardziej spokojna i zwrócona na stan emocjonalny bohaterów i ich psychikę, ale też bardziej romantyczna. Doszły jednak z czasem elementy, które podkręciły tempo, by w finałowych scenach zaskoczyć i przyprawić o przysłowiowe ciarki na plecach.
Autorka z ujmującą lekkością i nutką romantyzmu opowiedziała o miłości, która czekała na swój odpowiedni moment, by zostać dostrzeżoną przez drugą osobę. Bardzo podobało mi się podejście do siebie bohaterów, który dostrzegli siebie. Obie części są po prostu świetne, wciągające i z fascynującą fabułą, która rozbudowuje się stopniowo, ale warto ją śledzić dla samej obserwacji rozwijającego się uczucia. Każda z nich poświęcona została innemu z trójki przyjaciół, więc stanowi w pewnym sensie zamkniętą całość. Jednak niektóre wątki łączą się ze sobą i w trakcie powstawania danej historii, pojawiają się nowe zagadnienia, które są zalążkiem nowego motywu opowieści.
W tej części ogóle zniknęli Julia i Marcin, za to, jako drugoplanowa postać wyłonił się Johnny, czyli Janek (w pierwszej części pisany, jako John). Jego historia, to, co się z nim działo, jak i pewne dramatyczne zdarzenia nie zostały wyjaśnione i całkowicie odkryte, więc liczę, że już niedługo pojawi się trzecia część, w której poznamy bliżej sekrety skrywane przez Johnny'ego.
Aleksandra Rucińska pochodzi z niewielkiej mazowieckiej miejscowości Młynarze. Jest absolwentką Państwowej Szkoły Muzycznej w Ostrołęce oraz Wyższej Szkoły Administracji Publicznej mieszczącej się też w Ostrołęce. Pracuje w bibliotece, dzięki której może połączyć ścieżkę zawodową z pasją, gdyż uwielbia czytać książki. Poza nimi lubi też słuchać muzyki i grać na gitarze. Marzy o tym, by w swoich kolejnych powieściach połączyć beletrystyczną formę z muzyką.
Recenzja pierwszej części "Jedna dobra rzecz"
Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:
Tak, jak pisałam w przypadku pierwszej części, bardzo chcą poznać tę historię.
OdpowiedzUsuńMusiałbym sięgnąć po pierwszy tom. Pozdrawiam Mirko, Jarek :-) .
OdpowiedzUsuńDo Agnieszki Kaniuk - Agnieszko, na Twoim blogu komputer się znów zawiesza, tj. laptop. Pozdrawiam :-) .
OdpowiedzUsuńDobrze, że nie poczułaś przesytu lekturą.
OdpowiedzUsuńKsiążka mnie zainteresowała, chętnie przeczytam zarówno pierwszą jak i tę część :)
OdpowiedzUsuńNaprawdę mnie zaciekawiłaś! Muszę poznać tę historię :)
OdpowiedzUsuńZgadzam się z tym, że czasem jedna dobra rzecz może wiele zmienić. Sama ostatnio tego doświadczyłam. Może skuszę się na tę serię. Muszę jednak zacząć od pierwszego tomu.
OdpowiedzUsuńRaczej nie mam w planach. :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że książki nie dopadła klątwa drugiego tomu ;)
OdpowiedzUsuń