Miłość mimo woli
Kinga Szczykutowicz
Data wydania polskiego: 25 sierpnia 2021
Liczba stron: 408
Wymiary: 144 x 206 mm
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
„Życie nie jest takie, jakie chcielibyśmy żeby było. Radość i smutek idą zawsze razem, przeplatając się nieustannie w naszym życiu.”
Gdy odchodzi ktoś bliski, z kim wiązało się przyszłość z nadzieją na wspaniałe życie, trudno jest pogodzić się sytuacją, która przekreśla nasze wszelkie plany. Wówczas wydaje się, że nic nie jest w stanie ukoić naszego bólu. Jednak życie nie lubi próżni i szybko zapełnia powstałą lukę nowymi wydarzeniami, osobami i uczuciami, o czym przekonała się bohaterka książki „Miłość mimo woli.”
Pani Kinga Szczykutowicz jest specjalistką ds. rodziny i mieszka w Warszawie, gdzie prowadzi restaurację. Zaczęła pisać jeszcze na studiach i powróciła do niej już, jako dojrzała kobieta. Zadebiutowała w 2013 roku powieścią „Galimatias uczuć”, skierowaną do młodych ludzi. Dosyć długo kazała czekać na swoją kolejną książkę, gdyż dopiero w tym roku ukazała się powieść „Miłość mimo woli”.
Pewnego dnia Ania poznaje Roberta, do którego od razu poczuła niechęć, mimo że nie ma ku temu powodów. Robert wprowadza się do sąsiedniego domu, ale wkrótce wyjeżdża do Niemiec, gdzie mieszkają jego rodzice. Ich drogi schodzą się ponownie po jakimś czasie, gdy Ania przeprowadza się do Wąchocka, by tam prowadzić poradnię życia rodzinnego oraz oprowadzać po ruinach pałacu Schoenbergów, którą darzy sentymentalną miłością Anki. Jego historię autorka przybliża nam w dosyć obszernych opisach tekstowych, które zajmują aż 6 stron! Co ciekawe, pałac ten istnieje w rzeczywistości i jest znanym zabytkiem Wąchocka, w którym dzieje się większość fabuły powieści.
![]() |
pałac w Wąchocku, źr. zdjęcia: Wikipedia |
Okazuje się, że nowym właścicielem pałacu zostaje Robert, który postanawia go odrestaurować i na stałe zamieszkać w Wąchocku. Co wydało mi się dziwne, że gdy dochodzi do spotkania Roberta i Anny, ona go nie poznaje! A przecież przez jakiś czas mieszkali obok siebie w nadmorskim kurorcie i wydawało się, że są na przyjaznej stopie! Zwraca się do niego per „pan”, traktuje oschle, wyładowuje na nim złość i wtrąca się w jego plany remontowe. Jednym słowem, jest irytująca.
Czytanie książki „Miłość mimo woli” bardzo mnie wymęczyła, ze względu na swoją chaotyczność w chronologii wydarzeń, długie wstawki opisowe, ale też postawę głównej bohaterki. Anna od początku była dla mnie postacią działającą na nerwy, ze swoimi żalami, pretensjami i nieuzasadnioną złością na sytuacje, które nie wymagały aż tak gwałtownych reakcji. Natomiast dobrym pomysłem było zaczynanie każdego rozdziału listem, pisanym przez Anię do zmarłego męża. Stanowią one ciekawe wprowadzenie do tego, co dzieje się w danym rozdziale, odzwierciedlając stan, w jakim znajduje się bohaterka książki. Można zauważyć, że im dalej poznajemy jej życie, tym bardziej zmienia się też postrzeganie przez nią rzeczywistości i swojej sytuacji. Początkowo wyczuwalny jest w jej słowach ból i tęsknota, ale z czasem coraz więcej pojawia się w nich słów optymistycznych, wypełnionych nadzieją. Plusem tej powieści jest pokazanie nieco innego oblicza Wąchocka, który większości z nas kojarzy się z dowcipami o sołtysie.
Egzemplarz książki otrzymałam od portalu
W sumie to coś dla mnie, tym razem. Sam mieszkam na południu świętokrzyskiego, ale bliżej mi do Krakowa, niż do Kielc. W Wąchocku jednak nigdy nie byłem. Pozdrawiam i dziękuję serdecznie za ciekawą recenzję :-) Jarek :-)
OdpowiedzUsuńTrochę zniechęca mnie wspomniana chaotyczność. Ale okładka przykuwa wzrok.
OdpowiedzUsuńCiekawe, czy mnie też by wymęczyła :)
OdpowiedzUsuń