Miesiąc styczeń dał się nam mocno we znaki pod względem z zimna. Od dawna nie była tak mroźnych dni, które nie zachęcały do aktywności na powietrzu. Najchętniej w taką pogodę jest pod kocykiem z gorącym napojem w kubku i oczywiście z książką.
Takie widoki były u mnie:
Pozostałych 21 recenzji dotyczy już książek przeczytanych w styczniu i tylko jedna z nich nie ma jeszcze mojej słownej oceny, a jest nią "Gdzieś pomiędzy", która, niestety, okazała się
najsłabszą lekturą stycznia,
czyli moim rozczarowaniem w minionym miesiącu,
bo w mojej sześciostopniowej skali otrzymała jedynie 3 punkty.
Jednak, jak zawsze, zaznaczam, że są to moje osobiste wrażenia i każdy może ją odebrać inaczej. ja jednak byłam trochę zawiedziona, zwłaszcza tym, jak to się skończyło.
Najlepszy (według mnie)
Debiut Stycznia
który zasługuje na uwagę i to pomimo tego, że u mnie książka otrzymała ocenę 5/6, to uważam, że jest ona bardzo dobrze napisana i wciągająca. Moja ocena wynika z tego, że nie lubię horrorów, a taki klimat z niej się wyłania i finał nie był dla mnie satysfakcjonujący.














