Czasami sięgamy po książkę z nadzieją na wciągającą historię, pełną emocji, tajemnic i bohaterów, z którymi chcielibyśmy przeżyć ich losy. Nie zawsze opis na okładce oddaje jednak to, co faktycznie znajdziemy w środku. Tak jest w przypadku „Gdzieś pomiędzy” Sonii_Marie – powieści, która zaczyna się obiecująco, ale ostatecznie pozostawia mieszane wrażenia. Początek był dobry, pełen potencjału i ciekawych tropów, ale im dalej, tym większe było moje rozczarowanie.
Kate zawsze spoglądała na życie innych z zazdrością, począwszy od tego jak żyją aż po to jak się ubierają, wyglądają, co robią. czuła się niespełniona, ale też miała w sobie ogromny głód życia. Całe dotychczasowe swoje życie spędziła w małym domku z widokiem na góry w miejscowości Concord w Massachusets. Nie znała swoich rodziców a wychowująca ją ciotka Marry nie chciała na ich temat nic zdradzić. Pewnego dnia jej przyjazny świat nagle się burzy po tym, jak nagle umiera ciotka, której śmierć nie wygląda na naturalną. Porządkując jej rzeczy znajduje szpitalną opaskę z datą 5 maja 1982 roku, ale zamiast imienia ciotki, jest Celia Brown. Poszukując informacji na ten temat trafia na ślad sióstr Brown z Nowego Jorku. Kate postanawia tam polecieć.
„Gdzieś pomiędzy” Sonii_Marie mogłoby być bardzo dobrą opowieścią o poszukiwaniu tożsamości, spełnianiu marzeń, konfrontacji z przeszłością i miłości, gdyby autorka bardziej wgłębiła się w postacie i w dziejące się wydarzenia. Narracja sprawia wrażenie pospiesznej, jakby Sonii_Marie przebiegała po wydarzeniach, nie zatrzymując się tam, gdzie powinna. Postacie nie zostają dostatecznie pogłębione, a ich relacje, osobowości i emocje jedynie się zarysowują, ale nigdy naprawdę nie wybrzmiewają. Przez to trudno zaangażować się w losy bohaterów, a opowieść nie wzbudza silniejszych emocji. W efekcie powieść pozbawiona jest akcji i wyrazistych zwrotów fabularnych. Tajemnice, które powinny napędzać narrację, zostają rozwiązane zbyt łatwo i bez emocjonalnego ciężaru.
Kate, główna bohaterka, również nie wzbudziła mojej sympatii ani zrozumienia w żadnym momencie. Jej zachowanie bywa nielogiczne i niespójne z deklarowanymi celami. Decyzja o wyjeździe do Nowego Jorku w celu rozwiązania rodzinnej zagadki zapowiadało dynamiczną, być może nawet sensacyjną historię, a jednak przez długi czas Kate po prostu nic nie robi. Pojawia się też wątek romansu, bo bohaterka poznaje w czasie podróży samolotem, Mata, który był na pogrzebie ciotki, ale Kate nigdy o nim wcześniej nie słyszała. W trakcie rozmowy proponuje jej pracę w restauracji w Nowym Jorku, ale tutaj także Kate nie podejmuje od razu działań. Brakuje też śledztwa, poszukiwania śladów czy napięcia, a większość sekretów zostaje ujawniona w zwykłych rozmowach, bez budowania dramaturgii i napięcia.
„Gdzieś pomiędzy” to opowiadanie liczące 195 stron, które zapowiadało się jako historia z bardzo ciekawym punktem wyjścia, a nawet z kryminalnym wątkiem, który też rozmył się i zbyt łatwo został wyjaśniony. Całość sprawia wrażenie zbyt słabo rozbudowanej i momentami powierzchownej fabuły, choć wyraźnie widać, że pomysł mógł udźwignąć znacznie większą psychologiczną głębię. Zarys takiego kierunku pojawia się dopiero w dwóch ostatnich, krótkich rozdziałach i to właśnie one pokazują, w jaką stronę ta opowieść mogłaby się rozwinąć.
Gdyby podobne wątki przewijały się przez całą historię, a emocje bohaterów zostały mocniej zaakcentowane i pogłębione, lektura byłaby zdecydowanie bardziej satysfakcjonująca. Autorka ma bowiem wyczucie tematów i interesujące pomysły, dlatego chciałabym zobaczyć je w bardziej rozbudowanej formie, może w dłuższej, dojrzalszej powieści, która dałaby przestrzeń na rozwój postaci i relacji.
Zamiast wyraźnego, mocnego finału otrzymujemy jednak zakończenie, które pozostawia poczucie niedosytu i dezorientacji. Historia urywa się w momencie, w którym powinna najmocniej wybrzmieć, co sprawiło, że musiałam wrócić do ostatnich stron, by upewnić się, że to już naprawdę koniec. To rozczarowanie wynika nie ze złego pomysłu, lecz z niewykorzystanych możliwości, które ta opowieść bez wątpienia w sobie miała.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery: 14.01.2026
Ilość stron: 204
Wymiary: 121x195 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8423-181-4
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 3/6







Ciekawa i rzetelna recenzja. Szkoda, że potencjał tej historii nie został w pełni wykorzystany, bo sam punkt wyjścia z rodzinną tajemnicą brzmi obiecująco. Twoje uwagi o braku głębi psychologicznej i pospiesznym tempie narracji są bardzo konkretne i dają jasny obraz tego, czego można się spodziewać po lekturze. Dobrze, że wspomniałaś o tych ostatnich rozdziałach, które pokazują, w jaką stronę autorka mogłaby pójść w przyszłości.
OdpowiedzUsuńDzięki za podzielenie się opinią
OdpowiedzUsuń