"CZARWONICTWO
dla zbłąkanych dziewcząt"
Grady Hendrix
„Musisz dokonywać wyborów
albo świat dokona ich za ciebie”
W dzisiejszych czasach ciąża nastolatki nie wywołuje już społecznego skandalu, choć wciąż potrafi wzbudzić ciekawość. Samotne macierzyństwo przestało być powodem do wstydu, a młode kobiety coraz częściej wychowują dzieci bez małżeństwa i bez potępienia otoczenia. Nie zawsze jednak tak było. Zaledwie sześćdziesiąt lat temu społeczny ostracyzm potrafił złamać życie dziewczynie, która „zawiodła” oczekiwania otoczenia, a przede wszystkim rodziny. Określenie „panna z dzieckiem” było wyrokiem — stygmatem odbierającym godność, który obciążał nie tylko samą dziewczynę, ale i jej najbliższych. To właśnie dla takich „problemów” powoływano do życia instytucje zwane domami samotnej matki, działające już od XIX wieku. O jednym z takich miejsc i losach dziewcząt opowiada książka "Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt", zapowiadana jako horror, co przez długi czas budziło we mnie dystans i obawy przed jej przeczytaniem. W końcu jednak postanowiłam wyjść poza swoją strefę komfortu i poznać historię Nevie, piętnastoletniej nastolatki, która latem 1970 roku zostaje wbrew swojej woli przywieziona do Wellwood House na Florydzie — surowego ośrodka dla „upadłych” dziewcząt, którego cel jest jeden: dziewczyna ma urodzić dziecko, oddać je do adopcji i o wszystkim zapomnieć.
Moment przyjazdu rozdziera serce — mimo błagań córki ojciec pozostaje niewzruszony, zostawiając ją w obcym miejscu bez pożegnania, którego tak rozpaczliwie potrzebuje. Nevie, natychmiast wrzucona w rygorystyczny porządek ośrodka, nie dostaje nawet chwili na oswojenie się z nową rzeczywistością. Jej imię zostaje zmienione na Fern, by nikt nie znał jej prawdziwej tożsamości. Wśród nastoletnich przyszłych matek, dziewcząt o złamanych sercach i niespełnionych marzeniach, odkrywa, że wszystkie trafiły tu z woli rodzin, skazane na milczenie. Ale nie wszystkie zamierzają się na to godzić.
Już sam prolog — zapisany kursywą, w pierwszej osobie — wprowadza w historię z ogromnym ładunkiem emocjonalnym. To krótkie, ale intensywne świadectwo bólu i traumy, które dopiero później nabiera pełnego znaczenia. Jego dopełnienie pojawia się w ostatnim rozdziale, pełniącym funkcję epilogu, dzięki czemu powieść zyskuje konstrukcję klamrową. Ten zabieg sprawia, że losy Nevy od początku czytamy z poczuciem nieuchronności — jakby coś już się wydarzyło i na zawsze odcisnęło na niej swoje piętno.
Dalsza część historii prowadzona jest w narracji trzecioosobowej i czasie teraźniejszym, co nadaje wydarzeniom intensywność i poczucie bliskości. Odsłania się przed nami codzienność dziewcząt zamkniętych w ośrodku w St. Augustine. To właśnie relacje między nimi stają się sercem opowieści — poruszającym studium kobiecej solidarności rodzącej się z bólu, bezsilności i wspólnego doświadczenia utraty kontroli nad własnym życiem. W miejscu, gdzie strach ma być narzędziem dyscypliny, a milczenie obowiązującą zasadą, zaczyna kiełkować coś zupełnie innego: odwaga. Symboliczny sabat, który dziewczęta tworzą między sobą, staje się znakiem wspólnoty i przebudzenia.
Narracja rozwija się niespiesznie, chwilami wręcz leniwie, ale to właśnie ten rytm pozwala stopniowo budować napięcie i prowadzi do mocnych, niepokojących zwrotów akcji. Historia jest jednocześnie czarująca i surowa, wciągająca, a przy tym bezkompromisowo szczera. Jej największą siłą pozostaje odwaga mówienia o doświadczeniach, które przez lata spychano w cień.
Pewnego dnia, za sprawą tajemniczej bibliotekarki, w ręce Nevy trafia stara księga czarownic, która od pierwszych słów zaczyna ją fascynować. Zaklęcia szeptane nocą mają wyzwalać, dodawać odwagi, przywracać poczucie sprawczości. Razem z poznanymi w ośrodku współmieszkankami zaczyna łamać zasady i budzić to, czego świat boi się najbardziej: kobiecą siłę.
To także piękna opowieść o kobiecych relacjach — kruchych, pełnych napięć, a jednocześnie niezwykle wspierających. Dziewczęta, choć zranione i zagubione, próbują stworzyć własną wspólnotę — jedyną, jaką mają. Autor pozwala im być ludzkimi: wściekłymi, naiwnymi, odważnymi i zagubionymi. Dzięki temu historia nabiera autentyczności, dając nam w sposób wyraźny poczucie obcowania z doświadczeniem bohaterek, ich rozterkami, bólem, upokorzeniami, wstydem, poniżaniem, które mogło stać się udziałem realnych osób.
Powieść „Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt” jest wprawdzie fikcją literacką, ale mimo to trudno nie myśleć, że do takich sytuacji mogło dochodzić naprawdę. W tym sensie powieść nie jest horrorem w tradycyjnym rozumieniu, gdyż nie straszy potworami, zjawami, czy jakimiś zombi, lecz pokazuje, że magia ma swoje dobre i złe strony. Wszystko ma swoją cenę, która zależy od naszych intencji i co z czarami zrobimy. Jednak prawdziwy horror kryje się w tym, co społeczeństwo potrafiło zrobić nastolatkom znajdującym się w sytuacji, na którą nie miały żadnego wpływu.
Pan Hendrix podkreśla, że napisał tę książkę nie tylko po to, by zrozumieć doświadczenia dziewcząt, lecz także by pokazać, co system im zrobił i jak brutalnie odebrał im godność, sprawczość i prawo do decydowania o sobie. Jak sam przyznaje, „bezdzietny, w średnim wieku mężczyzna to prawdopodobnie ostatnia osoba, która powinna pisać książkę, w której każda postać jest w ciąży”, ale czuł, że musi oddać głos tym, którym go odebrano.
Bo w miejscu, gdzie najstraszniejsze potwory mają ludzkie twarze i absolutną władzę, czary okazują się najmniej przerażające.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem:
Data premiery: 28.10.2025 r.
Data premiery wersji oryginalnej: 14.01.2025 r.
Ilość stron: 468
Okładka: twarda
Wymiary: 145x215 mm
Tytuł oryginalny: Witchcraft for Wayward Girls
Tłumaczenie: Tomasz Bieroń
ISBN: 978-83-8335-646-4
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 5/6








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli któryś z komentarzy nie jest widoczny, proszę o cierpliwość. System bloggera czasami wrzuca komentarze do zatwierdzenia.
Każda recenzja to moje subiektywne odczucia! Wasze mogą być zupełnie inne i zawsze jestem ciekawa Waszych opinii.
Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą.
Wpisy o charakterze spamu oraz z reklamami firm lub produktów będą usuwane.