Wyspa
Adrian McKinty
Data premiery: 1 czerwca 2022 r.
Data premiery zagranicznej 17 maja 2022 r.
Liczba stron: 360
Wymiary: 140 x 210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Tytuł oryginału: The Island
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Wydawnictwo: Agora
Moja ocena: 5/6
„Jeśli zaczeka się wystarczająco długo, świt na pewno wstanie”.
W czasie jakiegokolwiek wyjazdu szukamy różnych atrakcji turystycznych, ładnych krajobrazów, spotkań z ciekawymi ludźmi oraz fauną i florą. Wszystko po to, by się zrelaksować i wrócić wypoczętym do domu. Bohaterowie książki pt.: „Wyspa" także mieli w planach odpoczynek od codziennych obowiązków, lecz zamiast sielanki spotkał ich koszmar.
Mroczna, utrzymana w krwisto czerwonej tonacji o kładka zapowiada lekturę, przez którą na pewno nie będziemy mogli spokojnie przebrnąć. Już prolog zapowiada, że czekają nas silne przeżycia, gdyż obserwujemy skradającą się Heather , która zdaje sobie sprawę, że za chwilę będzie musiała zabić człowieka. Ma na względzie tylko i wyłącznie bezpieczeństwo dzieci. Zanim dowiemy się, co się dalej wydarzyło, cofamy się o kilka dni w czasie, gdy Heather z rodziną jadzie przez pustkowia Australii na lotnisko, skąd mają polecieć do Melbourne, gdyż ma tam odbyć się sympozjum ortopedyczne, w której ma wziąć udział jej mąż, Tom. Razem z nimi jadą też jego dzieci czternastoletnia Olivia i dwunastoletni Owen. Heather jest jego drugą żoną i stara się jak najlepiej stworzyć rodzinną atmosferę i zastąpić dzieciom ich matkę. Dzieci są krnąbrne, roszczeniowe i nie ułatwiają macosze nawiązaniu lepszych, bardziej serdecznych więzi. W przerwie między jednym spotkaniem naukowym a drugim Heather i Tom postanawiają udać się na krótką wycieczką po okolicy. W wyniku pewnych splotów zdarzeń, chcąc spełnić oczekiwania dzieci i pokazać im misia koalę, trafiają na Dutch Island, by zrobić zdjęcia sympatycznym zwierzakom. Zamierzali być tam niecałą godzinę, lecz wszystko potoczyło się zupełnie w nieoczekiwanym kierunku.
Pan Adrian McKinty opowiada nam mrożącą krew w żyłach historię, którą czyta się z zapartym tchem, ale też napięciem i przerażeniem. Akcja znacząco przyspiesza po pierwszych, wprowadzających rozdziałach i dostarcza mnóstwo emocjonalnych zwrotów sytuacyjnych. Opisy, jakie autor nam serwuje dostarczają intensywnych bodźców, niezwykle sugestywnych wrażeń i działają mocno na wyobraźnię. Niemal czujemy każde odczucia, które towarzyszą bohaterom tej powieści. To niewątpliwa zasługa jego stylu pisarskiego, który jest spójny, konkretny, bez zbędnych słów.
Zdarzyło się jednak kilka razy, że zastanowiłam się nad sensem tego, co czytam. Chociażby moment, gdy Heather nagle hamuje i to gwałtownie, a mimo dzieci i jej mąż nadal śpią, jakby nic się nie wydarzyło. Inny przykład, gdy nasza bohaterka każe w pewnym momencie uciekać Owenowi i wypatrywać patrolu policyjnego, jakby zapomniała, że są na niewielkiej wyspie, na której mieszka tylko szalona rodzina. Poza tym dzieci, jak na swój wiek, wykazują się niebywałymi pomysłami, na które nie wpada żadna z dorosłych osób, nawet Heather, która ma podobno umiejętności wyniesione z nauk swego ojca, który był wojskowym. To jednak są elementy, które nikną w natłoku ekscytujących wydarzeń w obliczu zagrożenia życia. Autor stosuje różne formy i zabiegi ocierające się o suspens, potęgujące wrażenie napięcia i poczucia zagrożenia ujęte w krótkich zdaniach, urwanych wątkach czy sugestywnych opisach.
„Wyspa” to thriller z szybką akcją, wieloma zwrotami akcji, dobrze napisany i trzymający uwagę czytelnika do zaskakującego końca. Fabuła osadzona w dzikim terenie wymagająca wykorzystania umiejętności survivalowych, pokazuje, że zawsze warto mieć tego rodzaju wiedzę, bo nigdy nie wiadomo, kiedy może ona się przydać. Drugi wniosek, jako wysnuwa się z tej historii uświadamia, że najbardziej niebezpieczny dla nas jest drugi człowiek.
Adrian McKinty urodził się w 1968 roku i dorastał w robotniczej dzielnicy Belfastu w Irlandii Północnej. Studiował filozofię na Oxford University. Będąc tam zakochał się w dziewczynie i podążył za nią do Nowego Jorku, gdzie przez trzy lata pracował nielegalnie jako barman, pracownik budowlany i kierowca. Następnie poślubił ową dziewczynę i został obywatelem USA. Uczył liceach w Denver i Boulder, po czym przeprowadził się do Melbourne w Australii, gdzie postanowił zostać pełnoetatowym pisarzem.
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
Zastanowię się Mirko nad tą książką. Nie mówię nie, teraz inne lektury, zwłaszcza na czytniku :-) . Pozdrawiam piątkowo, Jarek :-) .
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że będzie na Legimi, bo chciałabym ją przeczytać.
OdpowiedzUsuńSkoro są zwroty akcji to jestem jak najbardziej na tak.
OdpowiedzUsuńBardzo podobała mi się ta książka! Była miłym powiewem świeżości, porównując z tymi, które ostatnio czytałam
OdpowiedzUsuńCiekawy tekst, sama nie przepadam za tego typu książkami.
OdpowiedzUsuńRaczej nie moje klimaty, ale super, że książka Ci się podobała. :)
OdpowiedzUsuńWszędzie ostatnio widzę tę książkę ;) Myślę, że mogłaby mi się spodobać :)
OdpowiedzUsuńJuż czeka w kolejce do przeczytania :)
OdpowiedzUsuńSkoro Twoim zdaniem „Wyspa” to thriller z szybką akcją, wieloma zwrotami akcji, to ja bardzo chętnie poznam go bliżej.
OdpowiedzUsuń