wtorek, 12 maja 2020

584. - "Wigilia Dnia Zmarłych"

Recenzja przedpremierowa
DATA PREMIERY: 22.05.2020 r.


Wigilia Dnia Zmarłych
Filip Zając

WYDAWCA: Psychoskok
TŁUMACZENIE: NIE
JĘZYK ORYGINAŁU: polski
ISBN 978-83-8119-592-8
EAN 978-83-8119-592-8
OPRAWA: Miękka
FORMAT: 140 x 200 mm
ILOŚĆ STRON: 226
Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak
Korekta: Bożena Sigismund, Janusz Sigismund
Projekt okładki: Rafał Klaus
Ilustracje na okładce: Rafał Klaus
Skład: Jacek Antoniewski

Ludzie dzielą się na dwa rodzaje. Na tych, którzy potrafią myśleć i ryzykować, oraz na tych, którzy potrafią słuchać i wykonywać polecenia.“

Już za kilka dni swoją premierę będzie miała książka, którą miałam możliwość przeczytać zanim pojawi się w oficjalnej sprzedaży. Skusiła mnie okładka i opis redakcyjny zamieszony w zapowiedziach wydawnictwa Psychoskok. Jestem tuż po skończeniu lektury książki „Wigilia Dnia Zmarłych“ i trudno mi zebrać myśli na jej temat. To jedna z dziwniejszych powieści jakie czytałam... 

źr. zdjęcia: facebook profil autora
Filip Zając to pochodzący z Milicza dwudziestopięciolatek, który swoją przygodę z pisaniem zaczął od tworzenia poezji. Uczył się w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. Jakiś czas temu zdiagnozowano u niego dysleksję, dysgrafię i dysortografię, o czym mówi w wywiadzie udzielonym http://dziennikarstwo.wroclaw.pl/ Jego tata poradził, by zaczął pisać wielokrotnie słowa, w których popełniał błędy. Chcąc nieco urozmaicić to zadanie, zaczął pisać opowiadania. Zadebiutował książką „Wigilia Dnia Zmarłych“ i jak na debiutancką powieść,jest to niezwykła, nieszablonowa i mocna lektura.

Głównym bohaterem jest Oskar, który jest typem samotnika, wnikliwym, wrażliwym obserwatorem ludzi. Nie ma przyjaciół, znajomych, więc nie ma z kim porozmawiać o swoich dylematach. Niedawno rozstał się z ukochaną kobietą, z którą spędził kilka lat w związku. Pewnego wieczoru wychodzi z mieszkania, by w jednym z barów utopić swoje smutki i odnaleźć tę swoją część, która odpowiada za miłość, by ją uśmiercić. W jednym z barów, w burzliwych okolicznościach, poznaje trójkę dziwnych znajomych, z którymi spędza resztę wieczoru. Uwagę Oskara zwraca rudowłosa Berenice, w której zakochuje się niemal od pierwszego wejrzenia...

„Wigilia Dnia Zmarłych“ powstała wskutek fascynacji autora postacią Edgara Allana Poe, zwłaszcza „Maską Śmierci Szkarłatnej“. Jest to widoczne na każdym kroku, począwszy od okładki, poprzez opisy miejsc, postaci aż po końcowe akapity.

Sięgnęłam po tę powieść z ciekawości, gdyż rzadko czytam tego rodzaju literaturę, zwłaszcza jeżeli jest zaliczona do horroru. Autor postawił w niej raczej na stworzenie odpowiedniego nastroju przygotowującego czytelnika na finałowe rozstrzygnięcie, które przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. Gdy dotarłam do końca, miałam mieszane odczucia: od konsternacji po refleksję nad tym, co przeczytałam. 

Akcja książki nie należy do dynamicznych, zwłaszcza w pierwszej połowie, gdy toczą się dyskusje filozoficzne o degradacji człowieka, upadku relacji międzyludzkich i wizji przyszłości świata. Warto na nie zwrócić uwagę, gdyż mają one znaczenie w końcowej scenie. W całej fabule autor umieścił wiele symboli, odwołań do różnych postaci i dzieł literackich. Niektóre z nich wyjaśnia w przypisach zamieszczonych na dole strony, a niektóre pozostawia do odkrycia czytelnikowi. 

Obrazy zaserwowane w ostatnich rozdziałach były dla mnie szokujące i wywołały dreszcz grozy, mimo że nie było w niej potworów, wampirów czy makabrycznych zjaw. Budowana atmosfera w całej powieści sprawia, że mamy wrażenie, iż za chwilę stanie się coś niezwykłego, coś co nas przerazi. Przez większą część spędzamy czas z głównym bohaterem, który toczy filozoficzne rozmowy ze swoimi znajomymi spotykając się z nimi wieczorową porą we wrocławskich pubach. Finałem jest bal, na który Oskar zostaje zaproszony przez ukochaną Berenicę. Uzupełnieniem poszczególnych epizodów są niezwykle ujmujące rysunki Rafała Klausa, które dodatkowo rozbudzają nasze zmysły i wyobraźnię.

Trudno mi ocenić, czy ta historia mi się podobała. Z jednej strony tak, ze względu na ciekawe rozważania. Jednak z drugiej strony nie jest to gatunek, który mnie zachwyca. Mimo to doceniam styl pisarski autora i sposób prowadzenia fabuły, w której pozorny spokój zostaje w pewnym momencie zburzony i to w sposób zupełnie zaskakujący i powodujący szybsze bicie tętna. 

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu:


6 komentarzy:

  1. To raczej nie są moje klimaty czytelnicze, więc tym razem podziękuję. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też nie :) ale mimo to postanowiłam przełamać moje uprzedzenia :)

      Usuń
  2. Nie wiem, czy ta książka przypadłaby mi do gustu. Póki co nie planuję do niej zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są to moje klimaty, przynajmniej w drugiej części opowiadania ale mimo to postanowiłam sprawdzić się w tym gatunku :)

      Usuń
  3. Książka zdecydowanie nie dla mnie. Filozoficzne wywody zamiast akcji nie mają szans mnie zainteresować. Poza tym okładka raczej mnie odtrąca, a jako wzrokowiec i książkowa sroka kieruje się głównie nią przy wyborze książki (wiem, że nie powinnam :D )

    Pozdrawiam,
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Każdy ma swój własny gust :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą.

Jeżeli jakiś komentarz jest niewidoczny, to proszę o chwilę cierpliwości. System bloggera wrzuca niektóre z nich do akceptacji, chociaż tego nie wymagam.

Wpisy o charakterze spamu oraz reklamami firm lub produktów będą usuwane.