czwartek, 23 sierpnia 2018

426. - "My Savior"

Tylko on zdoła ją uratować w okrutnym i bezlitosnym świecie mafii
Ewelina Lach

               

W dzisiejszych czasach wydanie książki nie stanowi większego problemu. Coraz więcej osób próbuje swoich sił w tej sferze, by przelać na papier swoje myśli i opowiedzieć jakąś historię. Jedną z nich jest Ewelina Lach, która spełnia swoje marzenia pisząc opowiadania. To początkująca autorka mająca na swoim koncie dwie pozycje. Pierwsza z nich ukazała się w 2017 roku, której nie miałam okazji poznać, i nosiła tytuł „Propozycja i jej kłamstwo“. Możliwość poznania twórczości tej autorki stworzyła mi książka pt.: „My Savior“.

Historia zaczyna się delikatnie. Oto młoda dziewczyna, o imieniu Ewa, zamyka za sobą pewien etap życia. W przeszłości los jej nie rozpieszczał zsyłając różne nieprzyjemne doświadczenia. Wielokrotne przeprowadzki do różnych domów spowodowały u niej poczucie braku zrozumienia i miłości aż do czasu, gdy spotkała dobroduszną i zamożną kobietę, którą bohaterka nazwała babcią Adelą. Dziesięć lat pod jej opieką sprawiło, że ze zbuntowanej nastolatki zmieniła się w odważną, dojrzałą kobietę. 

My zaczynamy podróż czytelniczą z nią w momencie, gdy Ewa ma 27 lat. Babcia Adela nie żyje od roku czasu i nadeszła pora na podjęcie wyboru: zostać w Polsce czy ruszyć w świat za swoimi marzeniami. Wybrała wyjazd do Miami, gdzie jako policjant FBI pracuje brat zmarłej babci - Drew.

Patrząc na okładkę książki trudno ocenić, czego można spodziewać się po jej zawartości. Jedynie podtytuł: „Tylko on zdoła ją uratować w okrutnym i bezlitosnym świecie mafii“ sugeruje, że nie będzie to spokojna lektura. Punktem centralnym jest młody mężczyzna wkomponowany w panoramę z drapaczami chmur. Można domyślić się, że to Miami, gdzie główna bohaterka pracuje jako policjantka, a mężczyzna to tytułowy „Savior“ czyli wybawiciel. 

Ewa zawsze była osobą niezależną, odważną i zdecydowaną. Nie znała uczucia strachu, gdyż niejednokrotnie w przeszłości musiała radzić sobie sama. Zawsze chciała zostać policjantką, więc podjęła szkolenie a potem pracę w tym kierunku jeszcze w Polsce. Teraz wyjeżdża z kraju zostawiając przeszłość za sobą, jednak czy uda się jej ucieć od dawnych demonów? 

Sięgając po tę pozycję spodziewałam się zupełnie czegoś innego niż w rzeczywistości otrzymałam. Przyznam, że czytanie „My Savior“ nastręczało mi trudności z powodu sposobu prowadzonej narracji.

Irytował mnie, przede wszystkim styl pisarski, jakim posługuje się pani Ewelina Lach. To nie pozwoliło mi do końca skupić się na fabule. Spowodowane to było dużą ilością błędów stylistycznych, składniowych, interpunkcyjnych a nawet zdarzającymi się błędami ortograficznymi. Poza tym raziło mnie wiele powtórzeń słownych i skąpe opisy danej osoby czy sytuacji oraz bardzo ubogie słownictwo.

Ze stopki redakcyjnej dowiedziałam się, że autorka zrezygnowała z profesjonalnej korekty wydawnictwa, co niestety odbiło się na jakości opowiadania. To częsty błąd początkujących autorów, którzy mają ciekawe pomysły, lecz gorzej wypada ich realizacja. Pani Ewelina Lach ma niewątpliwie bogatą wyobraźnię, jednak brakuje jej warsztatu literackiego, by przelać swoje projekty na papier. Do tego potrzeba jej jeszcze dużo pracy nad stylem, wzbogacenia słownictwa o większą ilość synonimów oraz dbałość o spójność i przejrzystość fabuły.

Po przeczytaniu tej książki jestem pewna, że autorzy, szczególnie początkujący, powinni korzystać z profesjonalnej korekty wydawnictwa oraz mieć pod ręką zestaw słowników. Z pewnością byłoby to z korzyścią dla wizerunku pisarza. 

Książkę do recenzji udostępniło: 


Wydanie: I
Data premiery: 18. 06. 2018 r.
Ilość stron: 263
Format: e - book
Projekt okładki: Robert Rumak
Zdjęcie okładki © Fotolia - Sergey Nivens
Korekta: Autorka zrezygnowała z profesjonalnej korekty wydawnictwa
Skład: Agnieszka Marzol


2 komentarze:

  1. Korekta musi być. To jest podstawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem pisarka Ewelina Lach napisała jak dla manie bardzo fajną książkę. Może korekty nie było, ale podziwiam, że w ogóle odważyła się wydać taką książkę. A jak wiemy słownictwo jest ubogie. Mam nadzieję, że dane mi będzie przeczytać drugą część.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą . Będzie mi miło, gdy będą one podpisywanie,chociażby imieniem, gdyż mam wówczas możliwość poznania czytelników:) Wpisy o charakterze spamu oraz reklamami firm lub produktów będą usuwane.