czwartek, 5 lipca 2018

417. - "Na Pożółkłym Papierze"

Aleksandra Bartosik

           

„Pewne rzeczy muszą zostać wyjaśnione, by móc iść dalej.“

W swoim życiu podejmujemy mnóstwo decyzji, które w mniejszym lub większym stopniu mają wpływ na nasze dalsze losy. Konsekwencje pojawiają się niejednokrotnie od razu ale bywa też tak, że dopiero z perspektywy czasu umiemy ocenić, czy były właściwe. Podobnie jak w przypadku bohaterki opowiadania pt.: „Na pożółkłym papierze“.

Aleksandra Bartosik to bardzo młoda osoba, która swoje pierwsze próby pisarskie podjęła już w wieku siedmiu lat. Powstały wówczas jej pierwsze wiersze a kilka lat później krótkie utwory literackie. Na swoim koncie ma kilka przeglądów i konkursów poetyckich. Jej prace nad opowiadaniem „Na pożółkłym papierze“ zaczęły się w wieku osiemnastu lat. Mówi o sobie: "Staram się brać życie garściami, robić to, co lubię. Cenię sobie niezależność – zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej. Mam wrażenie, że życie jest bardzo kruche i strasznie szybko pędzi, a ja chcę tyle zrobić, tyle doświadczyć. Nie ukrywam, że bywa to męczące"(więcej o autorce w wywiadzie  na stronie www.psychoskok.pl i na sylwiacegiela)


Znalezienie oryginalnego pomysłu na napisanie książki nie jest łatwe w dzisiejszych czasach, w których półki uginają się od różnorodnych publikacji. Z tego powodu koncepcja przyjęta przez autorkę jest nietypowa i interesująca, gdyż poszczególne rozdziały mają charakter listów. Bohaterka pełni tu rolę narratora opowiadając o sobie, swoich uczuciach, rozterkach i doświadczeniach. W kolejnych listach kieruje swoje słowa do mężczyzny, którego zraniła dawno temu. Po wielu latach wracają wspomnienia, budzi się nostalgia i żal za utraconą szansą na życie z ukochaną osobą.

„Nie ma piękniejszego uczucia niż świadomość, że się wygrywa.“

Siedemnaście lat wcześniej podjęła decyzję, która ukierunkowała jej życie i pomogła odnaleźć powołanie. Zostawiła za sobą rodzinę, przyjaciół, znajome miejsca i ukochanego mężczyznę, z którym miała możliwość stworzyć szczęśliwy związek. Los sprawia, że ponownie spotykają się po latach, lecz w zupełnie innych okolicznościach.

Nie znamy jej imienia, nie wiemy jak wygląda ani co dokładnie wydarzyło się w ciągu minionych lat. Autorka ujawnia tylko to, co jest konieczne w opowiadanej historii, która głównie toczy się wokół zwierzeń kobiety przelanych na papier. 

„Siadając nad kartką i poświęcając swój czas, dajemy adresatowi część siebie. Pokzujemy, że jest ważny.“

W dzisiejszych czasach pisanie listów wydaje się młodym osobom czymś archaicznym w porównaniu ze współczesnymi możliwościami komunikowania się z drugim człowiekiem. Mimo to bohaterka podejmuje takie działania i postanawia w tej formie wyjaśnić byłemu ukochanemu swoje zachowanie sprzed lat. Wówczas pozostawiła mu jedynie krótką notkę z kilkoma lakonicznymi zdaniami. 

„doceniamy życie dopiero wtedy, gdy je tracimy.“

Nie potrafiła funkcjonować w narzuconych normach zachowania i sprostać oczekiwaniom innych osób. Nie wyobrażała sobie siebie w roli żony i matki zmagającej się z codziennymi problemami. Czuła się stłamszona i wypalona. On - twardo stąpający po ziemi - nie potrafiłby zrozumieć jej postępowania. Tak przynajmniej sądziła. Chciała, by jej życie „miało sens, nie było tylko bezwartościową wędrówką.“

Przełomowym momentem było spotkanie na swojej drodze Amelki - śmiertelnie chorej dziewczynki. To ona uświadomiła bohaterce ważne kwestie i nadała sens jej dalszemu życiu...


Obserwujemy jak z beztroskiej, zbuntowanej nastolatki wyłania się dojrzała kobieta o silnym charakterze, ocierająca się każdego dnia o śmierć. Jej życie wypełnia pomoc innym ludziom. Czytając kolejne listy można by zastanawiać się czy w przeszłości dokonała właściwego kroku. Straciła wprawdzie swoją miłość wybierając niezależność i wolność, lecz tym samym mogła pomóc wielu dzieciom poprzez własną fundację. To osoba samotna z wyboru, która robi wiele dla innych, dając z siebie wszystko, lecz nie potrafi zadbać o siebie. 

Dziś, mając 37 lat, wie co jest dla niej istotne. Każdy jej dzień wypełniony jest od rana do wieczora pracą, gdyż nie ma po co wracać do domu. „Jest on pusty i chłodny. Nikt na mnie nie czeka z kubkiem ciepłej herbaty z pytaniem, jak mknął dzień.“

"Na pożółkłym papierze" to niewielka książeczka o dużym emocjonalnym potencjale, niezwykle dojrzała i pełna refleksji. To powieść o samotności, krętych drogach losu, miłości i śmierci. Skłania do refleksji nad tym, co jest w naszym życiu ważne i uświadamia, że podejmowane przez każdego z nas decyzje mają ogromny wpływ na to, co nas spotyka i kim jesteśmy. Utwierdza w przekonaniu, że każda chwila jest ważna i nic nie dzieje się przypadkowo a czasami wystarczy bliskość ukochanej osoby, ciepło ogniska domowego, wspólne przeżywanie kolejnych dni, by wiedzieć, że mamy wszystko, co jest nam potrzebne do szczęścia. 

Książkę można kupić w sklepie: 

Wydanie: I
Data premiery: 1.06.2018
Język oryginału: polski
Oprawa: miękka 
Wymiary: 125 x 195 mm
Ilość stron: 76
Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak
Skład: Jacek Antoniewski
Projekt okładki: Robert Rumak
Korekta: Emilia Ceglarek, Dominika Urbanik

1 komentarz:

  1. Książka z ważnym przesłaniem, a do tego mająca piękną okładkę.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą . Będzie mi miło, gdy będą one podpisywanie,chociażby imieniem, gdyż mam wówczas możliwość poznania czytelników:) Anonimowe wpisy o charakterze spamu, będą usuwane. Dziękuję za wizytę i zapraszam ponownie :)