Miłość na kredyt
cykl: Miłość na sprzedaż
Tom II
Sandra Robins
Data premiery: 30 czerwca 2021 r.
Liczba stron: 286
Okładka: miękka ze skrzydełkamiWymiary: 126 x 199 mm
Wydawnictwo: Amare
„nigdy nie wiesz, czy szczęście właśnie nie czeka za rogiem”
Nie miałam okazji przeczytać pierwszej części pt. "Miłość na sprzedaż", która opowiadała o przyjaciółce Amy – Sarah, ale to nie przeszkodziło mi w śledzeniu perypetii bohaterki „Miłość na kredyt”. Ostatnio często spotykam się z taką sytuacją, że nie ma żadnej informacji, że jest to jakiś kolejny tom serii. To często wprowadza w błąd, ale na szczęście są to często odrębne historie niewpływające znacząco na fabułę. Tak jest w przypadku „Miłości na kredyt”, w której spotykamy postacie z poprzedniej części, ale nie wprowadza to chaosu informacyjnego. Poza tym, niektóre wcześniejsze wątki są umiejętnie wplecione w jej fabułę, więc łatwo można zorientować się w bieżącej sytuacji.
![]() |
źr. zdjęcia: lubimyczytac.pl |
Amy jest młodą, atrakcyjną kobietą, którą życie zmusiło do tego, by zaczęła pracować w ekskluzywnym domu publicznym zwanym Rezydencją. To pozwala jej na życie w dostatku a przede wszystkim pomaganie młodszej siostrze, która wciąż pakuje się w kłopoty. Po prawie trzech latach pełnienia roli pani do towarzystwa i tańcu na rurze, chciałaby zmienić swoje życie. Zaczyna staż w zakładzie fryzjerskim, gdyż od zawsze wykazywała zdolności w tym kierunku. Ładne stroje, szpilki i obcisłe sukienki zamienia na obszerne swetry, długie spódnice i golfy, a twarz zakrywa pod niemodnymi okularami, by nikt nie rozpoznał w niej dawnej Amy.
Lucas Foster to znany zawodnik drużyny hokejowej, który jedzie swoim camperem do rodzinnego domu. Ma za sobą traumatyczne zdarzenie, o którym nie potrafi zapomnieć, więc postanawia uciec od dręczącego problemu. Pretekstem są urodziny mamy, na których Lucas jest każdego roku. Po drodze wstępuje do przyjaciela, którym okazuje się być Borys, właściciel Rezydencji i narzeczony Sarah, a potem udaje się do najbliższego zakładu fryzjerskiego, by doprowadzić swój wygląd do ładu. Tak się składa, że akurat w nim pracuje Amy, która od początku intryguje Lucasa swoim dziwnym strojem i kontrastującymi z nim dodatkami, chociażby w postaci drogiego zegarka.
„Miłość na kredyt” to książka, którą czyta się bardzo szybko, mimo że jej akcja nie ma zawrotnego tempa. Jej fabuła jest wyważona, nieagresywna i napisana ładnym stylem. Nawet sceny erotyczne nie epatują wulgaryzmami czy zbyt wyuzdanymi scenami erotycznymi. Pokazuje też traktowanie takich osób jak Amy, która w rzeczywistości jest osobą uczciwą i dobrą, ale poprzez to, czym się zajmowała, została jej nadana łatka pani lekkich obyczajów. Z tego względu historia wydała mi się wyidealizowana, gdyż nie przypuszczam, żeby w rzeczywistości sprawy potoczyły się tak, jak to ujęła w książce autorka.
Pani Sandra Robins tworząc tę historię zwróciła w niej uwagę na kilka istotnych kwestii. Osadzając losy bohaterki w tak kontrowersyjnym środowisku, pokazuje, że przeszłość prędzej czy później da o sobie znać. Profesja, którą wykonuje Amy, nie jest zajęciem pozwalającym na zupełne odcięcie się od niego, nawet po zmianie pracy. Łatka przypięta przez społeczne normy nie pozwala zapomnieć o tym, co robiła w przeszłości. Prędzej czy później, ale zawsze może się zdarzyć, że pojawi się ktoś, kto korzystał z jej usług. To przede wszystkim powieść o miłości z kredytem na zaufanie, które jest niezmiernie ważne, by związek mógł w ogóle istnieć. Autorka pokazuje tym samym, że miłość potrafi wszystko wybaczyć, o ile jest prawdziwa i szczera.
Recenzja części I "Miłość na sprzedaż"
Recenzja części III "Miłość na własność"
Książkę otrzymałam od Klubu Recenzenta serwisu nakapanie.pl
Mogłabym w ramach odskoczni od tego, co zazwyczaj czytam sięgnąć po tę książkę.
OdpowiedzUsuńZawsze warto spróbować czegoś nowego :) Ja lubię urozmaicone lektury :)
UsuńDziękuję bardzo za recenzję
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam z przyjemnością Pani książkę. Życzę sukcesów :)
UsuńJa chyba jednak wolałabym zacząć od pierwszej części
OdpowiedzUsuńKoniecznie od początku czyli książki "Miłość na sprzedaż"
UsuńCiekawa recenzja Mirko. Ja ze wstydu musiałabym się schować za kanapą, u mnie czytelnicza (i nie tylko) posucha. Z okazji Dnia Blogera życzę Ci kolejnych sukcesów. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńDobrze, że nie trzeba znać pierwszego tomu. Książka z ważnym przekazem.
OdpowiedzUsuńNie trzeba ale warto 🤩
UsuńNa pewno warto poznać też pierwszą część, zwłaszcza ze względu na postać przyjaciółki Amy :)
Usuń