"Popielate słońca"
Żaneta Pawlik
„Dobrze wiedzieć, że komuś na tobie zależy.”
Człowiek rodzi się z pięcioma zmysłami, a właściwie z sześcioma, jeśli uwzględnimy intuicję. Ten ostatni nie jest u każdego dostatecznie rozwinięty, ale wzrok, smak, węch, dotyk i słuch to podstawowe narzędzia, dzięki którym poznajemy świat i doświadczamy rzeczywistości. Gdy wszystkie działają poprawnie, rzadko zastanawiamy się nad ich znaczeniem – przyjmujemy je jako coś oczywistego, naturalnego, niepodważalnego. Dla bohatera książki „Popielate serca” każdy zmysł nabiera szczególnego znaczenia.
Leszek Stryjak, trzydzieści lat temu stracił wzrok wskutek choroby. Wówczas był młodym, zdrowym i pełnym energii człowiekiem, który miał przed sobą całe życie. Dziś, zbliżając się do pięćdziesiątki, jest zgorzkniały, zmęczony, pozbawiony radości, a każdy dzień wydaje mu się taki sam. Jego historia pokazuje, jak dramatycznie zmienia się rola zmysłów, gdy jeden z nich zostaje utracony, i jak człowiek musi nauczyć się żyć na nowo, korzystając z tego, co mu pozostało.
Dotyk staje się jego oczami. To dzięki niemu poznaje kształty, faktury, przestrzeń. Rzeźbienie w glinie było dla niego formą terapii, sposobem na wyrażenie emocji i odnalezienie spokoju. Niestety, z czasem porzucił tę pasję, gdy związał się z Ewą. Rezygnacja z rzeźbienia symbolizuje utratę części siebie, jakby odciął się od jedynego źródła ukojenia. Słuch jest dla niego podstawowym narzędziem kontaktu ze światem – pozwala mu rozeznać się w sytuacji, wyczuć zagrożenie, usłyszeć otaczający świat. Węch i smak, choć mniej wyeksponowane w powieści, również wspierają go w codziennych czynnościach, przypominając, że nawet drobne bodźce mogą mieć znaczenie. Intuicja, ten szósty zmysł, odgrywa rolę w relacjach, które Leszek nawiązuje, szczególnie w spotkaniu z Joanną. To ona pozwala mu zaufać, otworzyć się na drugiego człowieka, mimo że życie nauczyło go ostrożności.
Autorka pokazuje także, jak ważne są stałe elementy w otoczeniu osoby niewidzącej. Ten sam układ mebli czy przedmiotów w domu daje Leszkowi poczucie bezpieczeństwa, podczas gdy niespodziewane zmiany, zwłaszcza na zewnątrz stają się dla niego poważnym utrudnieniem. Ewa, jego partnerka, od lat opiekuje się nim, ale po tylu latach czuje się zmęczona i zniechęcona. Tym bardziej, że Leszek nie ma łatwego charakteru i nie docenia jej starań. Obowiązek ciągłego pilnowania swego partnera odbiera jej poczucie szczęścia, sprawia, że nie potrafi już cieszyć się życiem. Nie może też liczyć na córkę Basię, która jawnie okazuje ojcu pogardę – celowo go trąca, mówi do niego w sposób poniżający, pozbawiona empatii. To postać, którą trudno polubić, bo jej zachowanie wobec ojca jest egoistyczne, okrutne i raniące.
W kontraście do tego pojawia się Joanna – podróżniczka, która opisuje swoje eskapady w Internecie. Poznajemy ją, gdy właśnie leci z koleżanką do Tajlandii, by odreagować kryzys, jaki obecnie przezywa po zakończonym romansie z szefem i zwolnieniu pracy. Spotkanie z Leszkiem, opisane w blurbie, nie następuje od razu, lecz dopiero po przeczytaniu kilkudziesięciu stron, gdyż poznajemy też jej sytuację i dotychczasowe wydarzenia. Jej obecność w życiu mężczyzny wprowadza więcej dynamiki i urozmaica panującą wcześniej, ale też uświadamia to, co dla niego ważne. Nie polubiłam Joanny, jakoś nie mogłam jej zaufać, a to, co zrobiła na końcu, tylko utwierdziło mnie w moim odczuciu. Po prostu się na niej zawiodłam.
Jednym z bardziej poruszających wątków, będących nieco w tle, jest obecność psa przewodnika o imieniu Tala. Przez dziesięć lat labradorka wiernie towarzyszyła Leszkowi, pomagając mu funkcjonować w świecie zewnętrznym, prowadząc go przez codzienne przeszkody, dając poczucie bezpieczeństwa. Teraz jednak Tala jest chora i wymaga opieki. Ten motyw uderza szczególnie mocno, bo pokazuje, że nawet to, co było dla Leszka podporą, zaczyna się chwiać. Choroba psa symbolizuje kruchość wszystkiego, na czym budował swoje życie. Utrata wzroku była pierwszym ciosem, a teraz grozi mu utrata jedynego towarzysza, który dawał mu poczucie bezpieczeństwa. To sprawia, że jego samotność staje się jeszcze bardziej dotkliwa.
Styl autorki jest powolny i stonowany. Nie jest to łatwa lektura, którą czyta się szybko – wręcz przeciwnie, dłuższe opisy z mniejszą ilością dialogów spowalniają akcję, która nie toczy się wartko. Autorka bardzo sugestywnie pokazuje, jak Leszek postrzega i czuje, jak odbiera rzeczywistość, gdy dzieje się coś, czego nie do końca rozumie, nie rozpoznaje. Dopiero ukazanie tej samej sytuacji z innej perspektywy – na przykład Ewy czy Joanny – pozwala zrozumieć, co się właściwie stało. To zestawienie perspektyw jest niezwykle ważne, bo pokazuje różnice w odbiorze świata. Leszek żyje w świecie dźwięków, dotyku, intuicji, podczas gdy inni widzą obrazy, kolory, gesty. Dzięki temu możemy dostrzec, jak bardzo różni się doświadczenie osoby niewidomej od doświadczenia osoby widzącej, i jak łatwo może dojść do nieporozumień, gdy brakuje wspólnego punktu odniesienia.
„Popielate serca” to powieść o skomplikowanych relacjach międzyludzkich zmuszająca do refleksji nad tym, jak postrzegamy świat i jak bardzo jesteśmy uzależnieni od naszych zmysłów. Dzięki powolnemu, stonowanemu stylowi autorki możemy wejść w świat człowieka, który pragnie funkcjonować normalnie, pomimo niedoskonałości zdrowotnej. Autorka sprawia, że możemy poczuć jego ograniczenia, jego lęki i nadzieje. To lektura, która jest surowa w swoim wyrazie, ale prawdziwa, pokazująca ludzką naturę – tę dobrą, zdolną do empatii i poświęcenia, ale też tę podłą, nieczułą, wykorzystującą niepełnosprawność drugiego człowieka. To książka, w której szczęście jawi się jako wartość nadrzędna, choć osiągnięcie go wymaga odwagi, otwarcia się na drugiego człowieka i przezwyciężenia własnych ograniczeń.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery: 07.10.2025r.
Ilość stron: 340
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 140x205 mm
ISBN: 978-83-8335-679-2
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 4/6








Mam ochotę spędzić czas na lekturze tej powieści.
OdpowiedzUsuńJak ja się cieszę, że mam tę książkę i będę ją niebawem czytać.
OdpowiedzUsuńCiekawa recenzja
OdpowiedzUsuńBrzmi bardzo ciekawie, ale nie jestem pewna czy po nią sięgnę, bo czuję w niej zbyt wiele emocji, obawiam się, że mogłabym czuć się po niej zbyt przytłoczona.
OdpowiedzUsuńNie znam tej książki. Bardzo ciekawa recenzja.
OdpowiedzUsuńTemat ważny, ale tym razem nie dla mnie.
OdpowiedzUsuńTo niełatwa lektura. Myślę, że byłabym wzburzona, czytając ją. Zwłaszcza w momentach, gdy córka głównego bohatera zachowywała się wobec niego lekceważąco
OdpowiedzUsuńCiekawa problematyka.
OdpowiedzUsuń