"Dom na Groblach"
seria: Pogrążeni w ciemności
Tom pierwszy
Wiktoria Gische
„Czasami to, co przychodzi po długim czasie wyczekiwania,
wynagradza wszystkie wątpliwości i obawy.”
Pozycja kobiety w XIX wieku była zupełnie inna niż dziś. Współcześnie możemy decydować o swoim życiu, swobodnie poruszać się w przestrzeni publicznej, wybierać partnerów i nie spieszyć się z zamążpójściem. Mamy prawo do wolnych związków, a rozwód czy rozstanie nie budzi społecznego oburzenia. Ponad sto czterdzieści lat temu taka postawa była nie do pomyślenia. Wówczas kobieta była zależna od mężczyzny, a jej losy często determinowały decyzje ojca lub męża. W książce "Dom na Groblach" obserwujemy, jak wybory dwóch bohaterek – Ludmiły i Wandy – są ograniczone przez konwenanse epoki, co ukazuje kontrast między dawnymi realiami a współczesną wolnością kobiet.
Pani Wiktoria Gische zabiera nas do dziewiętnastowiecznego Krakowa, gdzie na jego przedmieściach, w Biskupicach majątek posiada rodzina Krzeszowskich. Powieść ma konstrukcję klamrową, która zaczyna się prologiem osadzonym w 1884 roku. Wanda, dwudziestoletnia córka państwa Krzeszowskich jest w Krakowi (sama!). Na tym etapie fabuły nie wiemy, co ona robi w tym mieście, dlaczego podąża w stronę otoczonego złą sławą domu pani Grochowskiej mieszczącej się na Groblach, ale razem z nią docieramy do kamienicy, przed którą gromadzi się tłum ludzi komentujących to, co właśnie widzą.
W kolejnych rozdziałach cofamy
się o sześć lat, czyli do 1878 roku, by poznać wcześniejsze wydarzenia. Wówczas Wanda miała czternaście lat i spotkała po raz pierwszy Iwo
Birona, w którym zakochała się od pierwszego spojrzenia. Jednak on jej wówczas
nie zauważał. Oboje nie spodziewali się, że los połączy w przyszłości ich ścieżki
życia w sytuacji, która zaważy na ich życiu.
To co można przeczytać w blubrze na okładce książki jest zaledwie skromnym zarysem tego, co dzieje się na jej kartach. Zanim dojdzie do ostatniego wymienionego w nim epizodu, wydarza się bardzo dużo, gdyż autorka nie skąpi swoim bohaterom trosk, zwrotów akcji, komplikacji, nie ułatwiając im życia.
"Dom na Groblach" to przede wszystkim opowieść o tragicznym błędzie ojca – przegranej fortuny w hazardzie, która naznacza życie całej rodziny. Starsza córka Ludmiła, stojąca u progu małżeństwa z Anastazym Chmielewskim, musi zmierzyć się z hańbą i dramatem, który zmienia jej przyszłość. Wspiera ją Anton Kozłowski, stajenny zakochany w młodej szlachciance, choć wie, że jego uczucie jest bez szans. Wanda, młodsza córka, próbuje walczyć z ograniczającymi ją konwenansami, ale i ona doświadcza, jak trudno jest wyrwać się z ram narzuconych przez epokę.
Styl pani Wiktorii Gische wciąga od pierwszych stron, gdyż nie ma ona zwyczaju przeciągać zbyt jakichś scen. Wręcz przeciwnie, nie raz zaskakuje urywając sytuację w najmniej spodziewanym momencie. Niejednokrotnie przenosi nas o kilka dni do przodu, by dopiero we wspomnieniach czy rozmowach odsłonić przebieg wcześniejszych wydarzeń. Dzięki temu narracja jest dynamiczna, a czytelnik pozostaje w stanie ciągłego oczekiwania na rozwój wydarzeń.
Autorka kreśli postacie wyraziste i pełne emocji. Ludmiła jest delikatna, ale zarazem odważna – potrafi podjąć decyzję o opuszczeniu domu, choć wie, że oznacza to zerwanie z dotychczasowym życiem. Wanda natomiast jawi się jako bardziej buntownicza, zdeterminowana, by szukać własnej drogi. Jej relacja z Iwo Bironem, synem znanego adwokata, jest pełna napięć i sprzecznych uczuć – od młodzieńczej fascynacji po niechęć, która z czasem może przerodzić się w coś głębszego.
Czytając zatopiłam się w atmosferze XIX wieku, gdyż autorka niezwykle sugestywnie oddaje realia tamtych czasów, ówczesne normy społeczne, obyczaje, ludzką mentalność i postrzeganie roli kobiety. Kraków ma niewiele wspólnego z obecnym miastem. Jest wprawdzie urokliwy, ale i tajemniczy, niebezpieczny, otulony ciemnościami w nocnych godzinach, gdy może wydarzyć się wszystko. I w pewnym momencie dzieją się niepokojące sprawy, bo ktoś morduje młode kobiety o jednej, typowej urodzie. Zawsze są to drobne blondynki o niebieskich oczach. Policja jest bezradna, nie ma zbyt dużo możliwości śledczych, musi polegać na obserwacji, zebranych dowodach i przede wszystkim na umiejętnościach dedukcyjnych. Ten wątek kryminalny nadaje powieści dodatkowego wymiaru – obok dramatu rodzinnego i romansu pojawia się element tajemnicy, który sprawia, że książka staje się jeszcze bardziej wciągająca.
"Dom na Groblach" to powieść, która łączy w sobie dramat rodzinny, romans i kryminał, więc nie brakuje emocji i napięcia. Autorka ukazuje również, jak silnie konwenanse społeczne wpływały na życie kobiet w XIX wieku. Ludmiła i Wanda są przykładem tego, że nawet odwaga i determinacja nie zawsze wystarczały, by wyrwać się z narzuconych ról. Współczesne czytelniczki mogą porównać ich losy z dzisiejszą sytuacją kobiet, dostrzegając ogromną zmianę w mentalności i możliwościach.
Inną kwestią, która wyłania się z historia opowiedziana w pierwszej części serii "Pogrążeni w ciemności" pokazuje, że jeden życiowy błąd potrafi uruchomić efekt domina – decyzja podjęta w złym momencie nie tylko kształtuje los osoby, która ją podjęła, lecz także pociąga za sobą konsekwencje dotykające innych, tworząc łańcuch zdarzeń trudny do zatrzymania.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery: 30.10.2025r.
Ilość stron: 432
Wymiary: 135 × 208 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN 978-83-8293-255-3
Wydawnictwo: Videograf
Moja ocena: 6/6







Uwielbiam takie wyraziste postacie w tego typu powieściach.
OdpowiedzUsuń