Przegapiona miłość
Inna Meshkorez
Data premiery: 4 grudnia 200 roku
Liczba stron: 285
Oprawa: miękka
Wymiary: 146x205 mm
Wydawnictwo: Borgis
„dla każdego na świecie istnieje ta jedyna osoba, z którą będzie szczęśliwy”
Gdy miłość puka do duszy dwojga osób, którzy są dla siebie przeznaczeniu, trzeba być uważnym, słuchać swego serca i iść za jego głosem, by szczęście nie przeszło obok. Bardzo łatwo można przeoczyć, to co jest dla nas ważne, o czym przekonała się bohaterka książki „Przegapiona miłość”
![]() |
źr. zdjęcia: ww.walczoswojemarzenia.pl |
Rebeka to dwudziestoletnia dziewczyna, która jeszcze nie wie, co chce robić w życiu. Marzy o poznawaniu świata, nowych ludzi i pragnie miłości. Jej ojciec Andrea de Bour jest kapitanem statku handlowego, dlatego w domu był rzadkim gościem. Z każdego rejsu przywoził dla swojej córki i żony prezenty oraz ciekawe opowieści. Z niecierpliwością oczekuje jego powrotu, ale tym razem nie wszystko potoczy się tak jak zawsze. Tego wieczora, gdy poznajemy bohaterkę, statek jej ojca rozbija się na morzu. Większość załogi ponosi śmierć. Życie ojca Rebeki ratuje przystojny bosman, Rudolf Strong, który od pierwszego spojrzenia wzbudza w dziewczynie szybsze bicie serca. Ona także nie jest mu obojętna, ale wskutek trudno dla mnie zrozumiałych decyzji Rebeki, Rudolf zrywa wszelki kontakt z jej rodziną na długi czas. Mijają lata, gdy los ponownie krzyżuje ścieżki zakochanych…
"Nie możemy osądzać człowieka, nie poznawszy go"
Akcja powieści „Przegapiona miłość” zabiera nas do Anglii, ale nie jestem w stanie ściśle określić czasu, gdyż autorka dosyć oszczędnie udziela tego typu informacji. Nie ma wyraźnego umiejscowienia w czasie, ale można wysnuć pewne wnioski na podstawie tego, w jaki sposób odnoszą się do siebie osoby, jak są ubrane i na jakim etapie jest w powieści rozwój technologiczny. Autorka pozostawia w treści ślady, które pozwalają wysnuwać określone wnioski. Na pewno nie jest to współczesna historia, gdyż świadczą o tym niektóre elementy, takie jak na przykład pisanie piórem czy długa podróż powozem.
Fabuła jest prowadzona w narracji kilkuosobowej, która daje możliwość poznania zamiarów i myśli prawie każdej postaci, występujących w tej historii, a więc nie tylko głównych bohaterów, ale też osób drugoplanowych. Taki zabieg jest rzadko spotykany w powieściach i odbiegający od norm, do jakich przyzwyczaili nas twórcy literatury. Niestety, autorka nie zaznaczyła, kto opowiada nam o sobie i swoich przeżyciach, a to trochę zaburza płynność czytania, gdyż wraz z nowym narratorem musimy zorientować się, kto aktualnie do nas kieruje swoje słowa. Z początkowych akapitów zawartych w prologu i rozdziale pierwszym wynikało, że cała powieść będzie prowadzona w osobie trzeciej, ale potem nastąpiła zmiana, i wszystkie postacie relacjonują nam przebieg zdarzeń w osobie pierwszej, co było dla mnie trudne do uzasadnienia takiej formy.
To jednak nie miało decydującego wpływu na opowiedzianą historię, gdyż w efekcie wszystko toczy się płynnie i spokojnie. Nie ma w niej nagłych zwrotów akcji czy zaskakujących efektów. Całość jest utrzymana w typowo angielskiej formie pełnej kultury i dobrym stylu.
"Każde doświadczenie, które nas spotyka ma swój sens. Jedno uczy nas być silnymi, pomimo trudności, upadać i podnosić się z upadku. Inne zwyczajnie pokazuje, że można być szczęśliwym i zbudować na nowo piękny pałac."
„Przegapiona miłość” to romantyczna opowieść o porywach serca, które nie zostały w odpowiednim czasie ujawnione, ale też o ludzkich wątpliwościach i zawirowaniach życiowych ścieżek. Mimo dosyć prostego motywu, na którym została oparta ta historia, ma ona w sobie pewien szczególny urok, ze względu na ładny, uprzejmy i grzeczny sposób ujmowania emocji, które są obecne w umysłach bohaterów. Nie brakuje w niej intryg, miłosnych uniesień, ale bez wulgarności i szczegółowych opisów. Zakończenie trochę zbyt szybkie i szkoda, że bardziej nie zostało rozwinięte, bardziej bazujące na domysłach, ale pokazujące, że prawdziwa miłość nigdy nie umiera. Wymaga tylko czasu, by ją dostrzec i docenić. Miłosne ścieżki bywają zawiłe, ale często bywa tak, że to sami zainteresowani niepotrzebnie komplikują sprawę, i dostarczają sobie niepotrzebnych zmartwień.
Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:
Od czasu do czasu lubię poczytać takie romantyczne książki.
OdpowiedzUsuńMoja teściowa jest romantyczką. Pokarzę jej twoją recenzję
OdpowiedzUsuńChętnie poznam, jeśli na nią wpadnę ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Mam ochotę spędzić czas z tą książką.
OdpowiedzUsuńMoże w wolnej chwili sięgnę w celach czystego relaksu. :)
OdpowiedzUsuńMam sporą kolejkę, ale zapamiętam :)
OdpowiedzUsuńJeszcze się zastanowię. Na razie zabrałam się za Lucynę Olejniczak i jej prequel sagi "Kobiety z ulicy Grodzkiej".
OdpowiedzUsuńZapisuje na jesienne wieczory :-)
OdpowiedzUsuń