Dla każdej panny młodej dzień ślubu kojarzy się z najpiękniejszym dniem, z którym wiąże nadzieję na wspaniałe, nowe, szczęśliwe życie. Podobnie było u bohaterki książki „Porzucona narzeczona”. Już tytuł wskazuje, że ślub został odwołany i wszelkie wcześniejsze plany i marzenia nie zostaną zrealizowane.
![]() |
źr. zdjęcia: lubimyczytac.pl |
Przede wszystkim pisze o codziennych sytuacjach, które można odnaleźć w prawdziwym życiu. Doskonale pokazała to m.in. w takich książkach jak „Czekałam na Ciebie”, „Zaufaj mi jeszcze raz” czy „Utracona miłość”, którą miałam przyjemność poznać kilka miesięcy temu. Poruszyła ona moje serce i wyobraźnię. Nie inaczej jest w jej najnowszym dziele, w której nie brakuje ogromu wrażeń, zaskakujących i dramatycznych wątków.
Gdy pierwszy raz ujrzałam okładkę książki "Porzucona narzeczona", a do tego firmowaną przez panią Magdalenę Krauze, bez zastanowienia sięgnęłam po ten tytuł, wiedząc, że z pewnością nie będę zawiedziona lekturą. I okazało się, gdyż ponownie dałam się porwać stworzonej historii, w której całkowicie utonęłam
Zuzanna jest perfekcjonistką, lubi mieć wszystko uporządkowane i zaplanowane. Stawia sobie wysokie wymagania i nie potrafi wyluzować. Rok wcześniej wydawało się, że wszystko układa się według jej marzeń i z nadzieją patrzyła w przyszłość, która rysowała się, jako szczęśliwie życie u boku ukochanego człowieka. Wprawdzie osoby z otoczenia nie raz delikatnie próbowały zwrócić jej uwagę na wady Kamila, ale ona wówczas tego nie chciała słuchać. Na jej przykładzie widać jak miłość potrafi przesłonić świat i zdarza się, że zbyt późno budzimy się ze snu. Na szczęście u bohaterki ta zasłona opadła wcześniej, ukazując to, czego nie dostrzegała przed planowanym ślubem.
Jak to zwykle bywa, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, więc i u Zuzy powoli życie nabiera nowych barw. Dzięki swojej ukochanej mamie i trójce oddanych przyjaciół dziewczyna dostrzega dobrodziejstwo z takiego obrotu sprawy. Okazuje się, że miłość czasami czeka bliżej niż myślimy…
W powieści „Porzucona narzeczona” jest wszystko, co niezbędne, by skupić uwagę czytelnika i nie pozwolić na nudę. Fabuła wciąga od pierwszych linijek, by przez kolejne epizody płynąc bez zatrzymywania się. Od razu wchodzimy w bieg zdarzeń, emocji, rozgoryczenia i sytuację, której na pewno nie chciałaby doświadczyć żadna kobieta mająca nadzieję stanąć już za chwile przy ołtarzu w białej sukni i ukochanym u boku. Tym razem wszystko potoczyło się inaczej, wbrew wszelkim utartym schematom Z reguły, bowiem to porzucany jest pan młody ze względu na swój charakter czy inne okoliczności. Tym razem w dniu ślubu pozostawiona jest Zuzanna, której świat w tym momencie rozsypał się na kawałki. Na pewno jest to druzgocące przeżycie, ale autorka uświadamia, że to, co na początku wydaje się nieszczęśliwym doświadczeniem, z czasem zyskuje na wartości i z perspektywy czasu dostrzegamy to, co nam do tej poru umykało.
"W życiu nie ma dróg na skróty, ale nawet te najtrudniejsze da się przejść, gdy ma się u boku kogoś bliskiego"
Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu:
Ta książka niesie ze sobą bardzo mocny ładunek emocjonalny. Świetna powieść.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że mój blogowy patronat przypadł Ci do gustu kochana.
OdpowiedzUsuńJak najbardziej mam zamiar ją przeczytać.
OdpowiedzUsuńCzytałam i mi się podobała.
OdpowiedzUsuńDzieki zachęcającej recenzji, właśnie zatapiam się w jej nurt..., polecam. Wspaniała lektura.
OdpowiedzUsuń