poniedziałek, 14 czerwca 2021

Nowe lektury na letnie dni

 


W ostatnim czasie dotarło do mnie trochę nowości z różnych źródeł, które w najbliższym czasie zajmą mi letnie tygodnie. Każda z nich zapowiada się obiecująco, ale to okaże się już wkrótce.

"W Twoją stronę" tom 1
 

Dwie siostry i jedna wspólna historia, która udowadnia, że życie, pomimo że trudne, bywa także zaskakująco łaskawe…

Łucję i Felicję dzieli wszystko – łączą siostrzane więzy krwi. Obie kobiety pewnego dnia stają na rozstaju dróg, a w ich życiu nic nie układa się tak jak powinno. Jedna straciła swą wielką miłość, małżeństwo drugiej się sypie.

Niespodziewany, wspólny wyjazd w rodzinne strony zmusza siostry do konfrontacji ze sobą i z przeszłością. [moja recenzja]


"Konsorcjum tom 1,2,3

Magnetyczny, przystojny biznesmen, tajemnicze konsorcjum i młoda, zdolna finansistka

Nadia jest zadowoloną z życia, atrakcyjną singielką. Gdy po studiach przenosi się do Berlina i zaczyna sama dbać o swoje utrzymanie, niespodziewanie otrzymuje intratną propozycję zarządzania ekskluzywnym klubem nocnym na obrzeżach miasta. Dzięki Aśce, swojej najlepszej przyjaciółce, ma szansę robić to, co kocha, i wreszcie wykazać się swoimi umiejętnościami. Jest tylko jeden problem, a na imię mu Dominic Alexandrow. Porywczy i nieprzystępny szef Nadii, obdarzony hipnotycznym spojrzeniem i ciałem godnym boga seksu, może w każdej chwili sprawić, że dziewczyna wpadnie w poważne tarapaty...

"Chechło"

Piaszczyste plaże, trawy i trzcinowiska przyciągają ludzi spragnionych wypoczynku. Oraz tych, którzy z dala od wielkomiejskiego gwaru prowadzą tu swoje ciemne interesy. Na przykład takich jak Luca. Inni, tacy jak Marcin i Paulina, woleliby pewnie zjawić się tam z własnej woli i w nieco przyjemniejszych okolicznościach. Chwilowo są jednak za bardzo zajęci ratowaniem własnej skóry, żeby o tym myśleć. I choć ciąg dalszy nastąpi, to nie wszystkim to wyjdzie na dobre i nie każdy wyjdzie z tego żywy...


"Malarka"
to zwykła -niezwykła opowieść o pasji, dojrzewaniu i pogoni za marzeniami.

Dla Gabi, młodej dziewczyny z Krakowa, nadszedł czas, by opuścić rodzinne miasto. Choć jej plany na życie wciąż są niesprecyzowane, artystyczna dusza domaga się inspiracji i wolności. Z pomocą przychodzi mieszkająca w Poznaniu ciotka, uważana przez resztę rodziny Gabi za czarną owcę. Dziewczyna dzięki wsparciu przyjaciół poznanych w stolicy Wielkopolski decyduje się na przeprowadzkę i rozpoczęcie zupełnie nowego etapu w życiu. Gabi rzuca się w wir zmian, pragnąc oderwać się od marazmu, który przytłaczał ją przez długi czas.

Studia, praca, nowe znajomości… Czy będzie miała odwagę, by pójść za podszeptami intuicji i uczynić ze swojej malarskiej pasji sposób na życie?

"Miasteczko głodnych dusz"

Jeśli zdolność do zabójstwa odziedziczył w genach, to jak gdyby winić węża, że jest jadowity. Jeśli nie, to morderstwo ma odwrócić uwagę od prawdziwego motywu jego działania. W naszym przypadku mógł mieć motyw tak przerażający, że normalny człowiek nie jest sobie w stanie go wyobrazić.

„Głodne dusze, nieudolne i niezdolne do zmiany, w ciszy krzyczą i tylko liście na wietrze są żywsze od nich.”

..bo słowa mają wielką moc i skłaniają ludzi do pokazania emocji, zwłaszcza kiedy nikt nie widzi.

„Undredal leży samotnie w mglistym powietrzu u brzegów fiordu. Czasem spotkają się tu jedna czy druga dusza, głodna radości, trawiona ogniem przeszłości.” [moja recenzja]

Powieść "Słone jabłka" uświadamia, że właśnie wtedy, kiedy wydaje ci się, że panujesz nad własnym życiem, ono szykuje dla ciebie najbardziej nieprawdopodobny scenariusz

Dagmara, młoda agentka nieruchomości, prowadzi spokojne i uporządkowane życie. Jedynym emocjonującym akcentem są kłopoty, w jakie często pakuje się jej najlepsza przyjaciółka, Kinga. Pewnego dnia, przechodząc przez most nad rzeką, Daga widzi młodego mężczyznę, który najwyraźniej próbuje odebrać sobie życie… To zdarzenie sprawi, że życie obu kobiet zmieni się na zawsze. Wplątane w nieznający litości światek przestępczy, wkrótce poznają mroczną stronę ludzkiej natury i będą musiały dokonać dramatycznych wyborów, które zaważą na ich przyszłości. Jaką cenę zapłacą za próbę powrotu do normalnego życia? [moja recenzja]

niedziela, 13 czerwca 2021

806. - "9 godzin do nieba"

Recenzja przedpremierowa
Premiera 25 czerwca


9 godzin do nieba
William Wayne

Wydanie: I
Data premiery: 25 czerwca 2021 r
Ilość stron: 258
Okładka: miękka
Wymiary: 130x210 mm
Wydawnictwo Novae Res


„Nigdy nie wiesz, 
kiedy znajdzie się twój powód 
do życia”

Życie potrafi przytłoczyć swoimi problemami czasami tak mocno, że niektórzy nie potrafią sobie z nimi poradzić. Wówczas pojawią się negatywne myśli, frustracja, zniechęcenie i depresja, które nie pozwalają dostrzec jaśniejszej strony życia. W takim stanie psychicznym jest bohater książki „9 godzin do Nieba”, który podejmuje decyzję, której nie da się cofnąć.

William Wayne to debiutujący na polskim rynku wydawniczym, młody pisarz, który poprzez swoją twórczość pragnie coś światu przekazać. Niewiele mówi o sobie i starannie ukrywa się pod pseudonimem. 

Książka „9 godzin do Nieba” jest częścią większego projektu, który obejmuje nie tylko literaturę, ale też inne formy przekazu. Pisarz doskonale zdaje sobie sprawę, że jako debiutant zmuszony będzie o tego, by ułożyć jak najlepszy plan promocji. Tak, więc tonięcie we wszelakim rozmyślaniu i wyobrażaniu zaowocowało zrodzeniem się pomysłu na coś, z czego teraz jest bardzo dumny i z pewnością jeszcze o nim usłyszymy. Zachęcam do śledzenia jego kanałów społecznościowych, gdyż to właśnie tam stopniowo autor zamierza ujawnić więcej szczegółów projektu.

Pierwszy etap tego planu został zrealizowany w pełni, gdyż to, co autor stworzył na kartach swej krótkiej powieści, odbiega od tego, co ostatnio ukazuje się na rynku wydawniczym.

„Moje życie to trwanie pomiędzy bólem i marzeniami, których nigdy nie dosięgnę”

Michael Davis ma 26 lat i chce umrzeć. Nic go nie cieszy i na świat patrzy w czarnych barwach.  Jest typem ekscentryka, zamkniętego w sobie, zniechęconego do wszystkiego wokół, także do siebie. Ma dość tego świata, ludzi, codziennej rutyny i egzystencji w codziennej szarości. Ucieka więc w alkohol i narkotyki, co jeszcze bardziej pogrąża go w otchłani beznadziejności i goryczy. Dochodzi do wniosku, że nic go już na tym świecie nie trzyma, więc postanawia zażyć specyficzną tabletkę, mając nadzieję, że  przeniesie się, dzięki niej, do lepszego świata, gdyż w obecnym nie czeka go już nic dobrego. Zanim zrobi ten ostateczny krok, nie raz osoby z jego otoczenia podpowiadają mu inne rozwiązania, namawiają do zmian i poszukania wyjścia z życiowego marazmu, ale on już nie widzi innej możliwości, gdyż stracił nadzieję. 

„9 godzin do nieba” to opowiadanie naznaczone smutkiem, rozżaleniem, wewnętrznym cierpieniem, w której widmo śmierci wsi cały czas nad bohaterem. Nie jest to ckliwa historia o miłości, lecz skłaniająca do refleksji opowieść o sensie życia dająca nadzieję na to, że nigdy do końca nie jest tak źle jak sądzimy. Po prostu czasami nie dostrzegamy tego, co mamy obok siebie. Poruszana jest też kwestia odebrania sobie życia i sens tego kroku. W takim ujęciu, w jakim ujął to pan William Wayne, spotkałam się po raz pierwszy. Niemal można poczuć stan umysłu, w jakim znajduje się Michael, gdyż obserwujemy wszystko z jego perspektywy, ale w narracji trzecioosobowej.

Na uwagę zasługuje sposób, w jaki ułożone są koleje losu głównego bohatera. Fabuła złożona jest bowiem z dwóch części, chociaż nie są one wyraźnie zaznaczone, ale wyłaniają się w trakcie poznawania kolejnych rozdziałów. Wyraźnie można zauważyć epizody, które dzieją się przed zażyciem tabletki i potem. Co ciekawe, tabletka nosi nazwę „Niebo”.

„Wiesz, co jest najważniejsze? 
Ważniejsze jest pogodzenie się z samym sobą”

To opowieść o samotności wśród tłumu, szukaniu radości w każdym zdarzeniu i docenianiu wartości życia. Głównym motywem jest w niej śmierć, ale nie taka, która przeraża, lecz taka, którą się pragnie. Michael wyczekuje jej, niczym upragnionego spotkania z kochanką. Podkreśla to nawet swoją kurtką, na której z tyłu widoczny jest wisielczy sznur. 

Śmierć w takim ujęciu nie występuje z reguły w powieściach, w których pełni najczęściej rolę poboczną. Tutaj, wraz z przyjęciem przez głównego bohatera specyficznej tabletki, rozpoczyna się swoista droga do upragnionego celu. Ogrom emocji wyzwoliło u mnie ostatnich 9 rozdziałów, które oznaczone zostały kolejnymi dziewięcioma godzinami z życia Michaela. Autor niezwykle plastycznie oddał to, co samobójca odczuwał wraz z upływającym czasem Istnienia. Finał był dla mnie pełen przejmujących odczuć, targających mną emocji, ale też nadzieją, że może jednak nie wszystko stracone, gdyż nagle okazuje się, że życie ma swoją wartość, zwłaszcza, gdy znajduje się powód, by żyć.

Książkę przeczytam, dzięki wydawnictwu:

Ps. Wierzę, że to nie koniec tej historii i autor jeszcze z pewnością nas zaskoczy kontynuacją, która zawsze jest możliwa, bo nic nie jest ostateczne, 
zwłaszcza w literaturze.


sobota, 12 czerwca 2021

805. - "Kiedyś dogonimy Paryż"


Kiedyś dogonimy Paryż
Seria: Pod wspólnym niebem 
Tom I
Magdalena Kołosowska

Numer wydania: I
Data wydania polskiego: 20 kwietnia 2021
Liczba stron: 352
Wymiary: 130x200 mm
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Wydawnictwo: Replika

„Życie jest nieprzewidywalne, wszystko może się zmienić w ułamku sekundy”.

Gdy życie daje się mocno we znaki i czasami mamy dosyć jego niespodzianek, dobrze mieć kogoś, komu powierzymy swoje smutki. Wówczas na wiele spraw zaczynamy patrzeć bardziej optymistycznie, dzięki wraca nadzieja na lepsze jutro. Bohaterki książki „Kiedyś dogonimy Paryż” są właśnie w takiej sytuacji, gdy zawsze mogą na siebie liczyć w najtrudniejszych momentach swego życia.

źr. zdjęcia:
lubimyczytac.pl
Magdalena Kołosowska to autorka takich książek jak „Tęcza nad jeziorem”, „Kształt gruszki” czy cyklu „Lepsze jutro”. Z wykształcenia jest ekonomistką, która wciąż podnosi swoje kwalifikacje. Uwielbia cyferki, Excela, długie rozmowy, muzykę i pisanie książek. Z natury jest optymistką, której przyświeca motto: „wszystko w życiu dzieje się po coś, w jakimś celu”. Fascynuje ją człowiek i jego motywy podejmowania decyzji czy działania w określonym kierunku. Wierzy w miłość, która jest obecna w jej powieściach obyczajowych, w których nie brakuje emocji. Jej książki powstają z myślą o kobietach ukazując ich radości i smutki dnia codziennego.

Książka „Kiedyś dogonimy Paryż” rozpoczyna cykl pt.: „Pod wspólnym niebem”, w której poznajemy dokładniej życie każdej z bohaterek występujących w tomie pierwszym. Pierwsza część tej trylogii została poświęcona Zośce, ale przy okazji dowiadujemy się też, co dzieje się u Irminy i Danki.

Otwierając pierwsze strony poznajemy najpierw Dankę Majewicz, która mieszka w Zamościu. Ma dorosłego syna i ciągle nieobecnego w domu męża, Janusza. Jej wiernym towarzyszem jest uroczy, energiczny pies Saba. Danka ma za sobą związek, który miał być zwieńczony ślubem, ale w momencie, gdy oboje mieli wypowiedzieć sakramentalne „tak”, nagle on powiedział: „nie”. Pół roku później poznała Janusza, który wydawał się idealnym kandydatem na męża, ale z czasem coraz bardziej zaczęli się od siebie oddalać i teraz Danka jest z nim tylko dla swojej wygody. To jednak historia na następną część trylogii.

Kolejną kobietą, jaką poznajemy jest Irmina Neumayer, która prowadzi własną firmę we Wrocławiu. Jest po rozwodzie z Martinem, z którym ma dwoje dzieci. Od dziesięciu lat jest w związku z Irkiem, który co roku proponuje jej małżeństwo. Ona wciąż mu powtarza, że może kiedyś to nastąpi, ale na razie musi pozostać wszystko tak jak jest, gdyż nie chce zmieniać nazwiska, które jest już znane w jej biznesowym świecie. Co z tego wyniknie, okaże się na pewno w tomie, poświęconym Irmie.

Gdy poznajemy Zosię, jest niedziela 20 maja. Kobieta właśnie zostawia wiadomość przyjaciółkom, że mąż kupił jej dom. Zosia Rogalska mieszka w Piotrkowie Trybunalskim, jest mamą dwóch dorosłych córek. Pięć lat temu rozwiodła się z Cezarym, z którym dwa lata temu miała sprawę o podział majątku. W efekcie, w rozliczeniu zażądała, by on kupił jej dom i teraz właśnie to się stało. Po swoim burzliwym małżeństwie Zośka nie pragnie nowego związku. Nie wierzy w miłość i uważa, że nie jest jej potrzebny żaden mężczyzna. I jak to bywa bardzo często, życie weryfikuje takie deklaracje. Pewnego dnia Zosia spotyka dawnego kolegę, z którym kiedyś pracowała w jednej firmie.


„Kiedyś dogonimy Paryż” nie zabiera nas wprawdzie do tytułowej stolicy Francji ale i tak dostarcza nam wielu przeżyć. Z ogromnym zaciekawieniem śledziłam losy głównej bohaterki i jej przyjaciółek. To lekka, świetnie napisana, wielowątkowa, z dozą humoru i życiowa opowieść o kobietach dojrzałych, ich dylematach, codziennych rozterkach, obowiązkach, które pragną być w życiu szczęśliwe. Różnie im to wychodzi, ale zawsze mogą zwierzyć się sobie nawzajem poprzez komunikatory czy smsy. Ta forma dialogów jest obecna w tej powieści bardzo często i stanowi motyw przewijający się przez całą fabułę. Ich rozmowy są uzupełniającym komentarzem do aktualnych wydarzeń, oddającym emocje, jakie buzują u głównych bohaterek.

Pani Magdalena Kołosowska napisała wciągającą opowieść o szczególnej kobiecej przyjaźni, pokazując, że nawet internetowe znajomości mogą przetrwać wiele lat i być wsparciem dla drugiej osoby. Z drugiej strony nie zastąpią one kontaktów na żywo, gdyż wówczas możemy lepiej poznać osobę, z którą do tej pory prowadziliśmy rozmowy na odległość. Często bezpośredni kontakt uświadamia, jak niewiele o sobie wiemy, mimo że kontakty są bardzo intensywne. Autorka ponownie dostarcza nam mnóstwo wydarzeń, emocji, rozterek, pokazując, że życie nie raz potrafi zaskoczyć i poprowadzić nasze ścieżki do celu naszych pragnień.

Egzemplarz książki otrzymałam od portalu



804. - "Jej słowa, jego czyny"


Jej słowa, jego czyny
Agnieszka Malinowska

Wydanie: I
Data premiery: 9 kwietnia 2021 r.
Format: 121x195mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 258
Wydawca: Novae Res

"Żeby kogoś osądzić, ocenić, dobrze poznać i zrozumieć, trzeba wiedzieć o nim dużo więcej, niż tylko to, że zabił."

Zarówno tytuł, jak i podtytuł książki pt.: „Jej słowa, jego czyny” a także okładka mogą wprowadzać w błąd, obiecując intrygującą zagadkę kryminalną. Już zwrot „Ona pisze o morderstwach, on je popełnia” przywołuje skojarzenia z powieścią kryminalną i faktycznie takowej się spodziewałam. Tymczasem autorka mnie całkowicie zaskoczyła, gdyż to zdanie w kontekście przedstawionej fabuły nabiera zupełnie innego znaczenia.

źr. zdjęcia: nakanapie.pl
O Agnieszce Malinowskiej nie znalazłam żadnych informacji i innych książek jej autorstwa, więc wysnuwam wniosek, że ten tytuł jest jej debiutem, który uważam za udany. Jej styl pisania jest lekki, barwny, bogaty w słownictwo i wyobraźnię. Stworzyła bardzo różnorodne postacie, które swoją osobowością wzbudzają ciekawość i dodają całości charakteru.

Zuzanna jest autorką kryminałów i artykułów dotyczących etyki zabijania. Tej tematyce poświeciła swoją pracę naukową, w której porusza kwestię moralnego aspektu popełniania zbrodni. Nie spodziewa się, że będzie miała okazję zrewidować swoje teorie, gdyż w jej życiu pojawia się Robert. Do tej pory traktował kobiety przedmiotowo, jako dodatek do męskich rozrywek lub odskocznię po ciężkim dniu. Gdy spotyka niewysoką filigranową blondynkę, nagle okazuje się, że jest zdolny do głębszych uczuć.

Zuza wzbudza od początku sympatię i nie raz pokazuje, że jest kobietą z charakterem, która potrafi twardo stąpać po ziemi i trafnie ocenić sytuacje lub celnie zripostować jakąś wypowiedź czy zareagować ostro na czyjeś niewłaściwe zachowanie. Jedyne, co poprzeszkadzało mi w jej  postaci to pita przez nią litrami kawa A ten element jest charakterystyczny dla wielu postaci kobiecych w powieściach, więc gdy kolejna bohaterka ponownie ma ten nałóg a do tego często imprezuje, to robi się to już nieco nudne. Wprawdzie do klubów wyciąga ją jej zwariowana przyjaciółka Mała Mi, czyli Aśka, ale ten fakt zdecydowanie zbyt często pojawia się w książkach. Aśka to osoba, której nie da się nie lubić, mimo że często przeklina i jest bezpośrednia w swoich opiniach.  Jest energiczna, przebojowa i lojalna. 

Faktycznie jest tak, że Zuza pisze o morderstwach, a Robert zabija, ale robi to nie dlatego, że ona tworzy przestępców i ich zbrodnie, lecz dlatego, że jest płatnym mordercą na usługach mafii. Ich drogi niespodziewanie się spotykają, gdyż on dostaje od szefa zlecenie porwania dziewczyny. Jego organizacja mafijna zajmuje się zarządzaniem nocnymi klubami, w których prowadzone są nielegalne interesy i prostytucja. Nie jest to ugrzeczniona historia mafijna, gdyż autorka daje nam poczuć grozę działań gangsterów, ich rozgrywki i bezwzględność. Pokazuje też, że czasami niektórzy wplątują się w układy, od których trudno odejść a czasami nie mają innego wyjścia, by coś zmienić.

Mimo nieco innego charakteru książki, niż można by się spodziewać po wstępnych wrażeniach, jej lektura była dla mnie ekscytującym czasem, gdyż na kartach tej powieści autorka umieściła wiele wydarzeń, zwrotów akcji, zaskakujących epizodów i interesującej formy przekazu. Obserwujemy losy bohaterów z dwóch perspektyw: Zuzy i Roberta, ale poszczególne rozdziały zaznaczają ich relacje tytułem ON lub ONA, w zależności od tego, kto akurat przedstawia swój punkt widzenia.

Często mamy możliwość zobaczyć tę samą scenę z dwóch różnych stron, co było dla mnie dodatkowym walorem tej fabuły. Wspaniale było obserwować wzajemną fascynację bohaterów, rozwój ich relacji i walki z przeciwnościami. Akcja rozpędza się stopniowo coraz szybciej, ale w końcowych rozdziałach przybiera formę rozpędzonej maszyny zdarzeń a wraz z nią ogromu emocji.

Książka z kryminałem niewiele ma wspólnego, gdyż nie śledzimy w niej żadnej sprawy, chociaż zastanawiający jest epilog tej części, więc prawdopodobnie ten wątek będzie bardziej obecny i rozwinięty w kontynuacji.

Książkę przeczytałam dzięki portalowi:



piątek, 11 czerwca 2021

803. - "Układ oddechowy"


Układ oddechowy 
Dotlenienie organizmu i usuwanie toksyn
cykl: Medycyna holistyczna.
Tom IV 
Rosina Sonnenschmidt

Wydanie: I
Data wydania polskiego: 15 listopada 2019 r.
Data wydania niemieckiego:    październik 2014 r.
Liczba stron: 256
Wymiary: 145 x 205 mm
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Das Atemsystem - Leben und Bewusstsein: Band 4: Schriftenreihe Organ - Konflikt - Heilung Mit Homöopathie, Naturheilkund
Wydawnictwo: Vital

„Oddech jest życiem i świadomością.
Oddech to dźwięk, słowo i muzyka.
Jego elementem jest powietrze.’

Bez oddechu nie ma życia. Najczęściej postrzegamy go jako fizyczny proces, dzięki któremu funkcjonujemy i czujemy zapachy tego świata. Autorka książki „Układ oddechowy” przybliża nam jego istotną rolę, wykazując jego duchowy i uzdrawiający aspekt.

źr. zdjęcia
vital.pl
Pani Rosina Sonnenschmidt jest jedną z najbardziej znanych holistycznych terapeutek w Niemczech. Opracowała kinezjologię terapeutyczną dla pacjentów w śpiączce oraz osób cierpiących na demencję czy zaawansowanym stanie chorób. W swojej pracy łączy homeopatię, naturopatię, odżywianie i ćwiczenia umysłowe. Poprzez swoje publikacje propaguje podejście do człowieka, jako całości, u którego ważny jest nie tylko poziom fizyczny, ale też mentalny i duchowy. To był jeden z powodów, dla których powstała seria pt.: „Medycyna holistyczna”.

Cała seria liczy sobie 12 tomów, z których do tej pory poznałam sześć:: tom V „Nerki i pęcherz“, tom VI „Układ krążenia“, tom VII „Układ hormonalny“, tom X „Zmysły”, tom XI „Układ ruchu”i tom XII „Układ limfatyczny i skóra”. Należą się ogromne brawa dla wydawnictwa za sukcesywne wydawanie poszczególnych części w okresie od sierpnia 2019 roku do maja 2020 roku. Jest to seria godna uwagi, gdyż autorka odkrywa przed nami nowe spojrzenie na nasze zdrowie, przyczyny chorób i sposoby radzenia sobie z nimi.

Książka nawiązuje, poprzez wygląd okładki, do całej serii. W polskiej edycji utrzymana jest w ciemnych barwach z zarysem ludzkiej sylwetki, na której zaznaczony jest obszar ciała, którego dotyczy dana część.

Poradnik został napisany w przystępnej formie, ale wymaga uważnego przeczytania wstępnej części, w której autorka wyjaśnia wiele zagadnień z Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, z której czerpie inspirację i wiedzę przez wszystkie lata swojej praktyki. Jedną z zasad, którą stosuje jest teoria odpowiedniości, która bierze pod uwagę różne poziomy w ustalaniu źródeł problemów.

W omawianiu poszczególnych zagadnień autorka stosuje zrozumiały język, mimo że nie brakuje w nim fachowej terminologii. W każdym z tomów podkreśla duchowy aspekt ludzkiego istnienia zamieszczając inspirujące cytaty bądź rysunki. Tym razem są to fragmenty z „Podręcznika oddechu” Gautamy Buddy, do którego nauk także często autorka się odnosi.

Książka ma przemyślaną konstrukcję prezentowania poszczególnych tematów, dzięki czemu bez problemu możemy odnaleźć to zagadnienie, które nas interesuje. Całość została podzielona na pięć części, z których można wyodrębnić trzy z wiedzą teoretyczną a dwie z praktycznym wykorzystaniem poznanych informacji.

Omawia w nich układ oddechowy z perspektywy fizjologicznej, holistycznej, i duchowej, przybliża jego budowę opisując poszczególne organy wchodzące w jego skład, przedstawia działanie kilku najważniejszych ziół leczniczych, olejków eterycznych, soków i leczniczej diety. Jednocześnie podpowiada, jak w naturalny sposób poradzić sobie z wieloma problemami zdrowotnymi związanymi z oddechem. Są to nie raz proste czynności, które możemy wykonać samodzielnie chociażby wtedy, gdy mamy zatkany nos lub zatoki. Wówczas najlepiej zażyć sok z cebuli albo wypić szklankę ciepłej wody ze szczyptą pieprzu cayenne. Tego rodzaju wskazówek znajdziemy w tekście całkiem sporo a wszystkie opierają się na naturalnych składnikach dostępnych często w naszym gospodarstwie domowym. Poza nimi poznajemy metody oparte na technikach świadomego oddychania, a także typowe schorzenia układu oddechowego i najważniejsze środki lecznicze. Autorka omawia źródła ich występowania ale też pokazuje jakie mają one powiązania z naszym mentalnym nastawieniem do wielu aspektów naszego życia. Wiedza podparta jest przykładami z praktyki pani Rosiny Sonnenschmidt, dzięki którym łatwiej zrozumieć zawarte informacje.

Poradnik zawiera wiele cennych informacji, z których każdy może skorzystać, ale też kierowane są one do specjalistów, terapeutów i lekarzy, którzy chcieliby wyjść poza schematyczne podejście do uzdrawiania. Uświadamia niezwykle ważną rolę układu oddechowego dla naszego zdrowia pokazując moc, tkwiącą w nas samych ale przede wszystkim namawia, by uważniej obserwować swój organizm i zwracać uwagę na sygnały, jakie ciało nam wysyła, gdyż dzięki temu będziemy mogli szybciej przywrócić naszemu ciału równowagę.

Egzemplarz książki otrzymałam od portalu



Pod patronatem Oazy Recenzji - "Miasteczko Pomroka"


JUŻ ZA TYDZIEŃ

PEŁNA EMOCJI I WYDARZEŃ

NAJNOWSZA POWIEŚĆ 

KRZYSZTOFA PIOTRA ŁABENDY

"MIASTECZKO POMROKA"

KTÓREJ MAM PRZYJEMNOŚĆ PATRONOWAĆ

W miasteczku POMROKA, od trzech lat giną licealistki, każdego roku jedna. Policjanci z Wydziału Kryminalnego – Fabian Krakowiak i Kira Mazur, była snajper w jednostkach Marines, starają się rozwiązać tę zagadkę. W tej powieści Autor kolejny już raz stara się zgłębiać mroki duszy ludzkiej i zajmuje się złożonymi relacjami między "kobietą po przejściach" i „mężczyzną z przeszłością.33

W MIASTECZKU POMROKA znajdziemy też opowieść o miłości i poświęceniu. Jest to też powieść, w której Łabenda kolejny raz obala mit o kobietach, jako istotkach słabych, zdanych na mężczyzn, mit o tzw. tradycyjnej roli kobiety.

Zapraszam na wywiad z autorem, który ukazał się na stronie autorzy365.pl

Oto jedno z pytań i odpowiedzi:

źr. zdjecia:
autorz365.pl
Wykreowane przez Pana miasteczko Pomroka kryje wiele tajemnic. Zamieszkują je ksenofobiczni, wierzący w przesądy ludzie, którzy na rzecz swoich uprzedzeń potrafią dopuścić się okropnych czynów. Czy taka grupa bohaterów ułatwiła Panu prezentacje tak ważnego dla Pana wątku cieniów i mroków ludzkiej natury?

Tak. Musiałem większość mieszkańców Pomroki obdarzyć tak podłymi charakterami, by móc w jakiś sposób wykrzyczeć ten mój brak zgody na zło tego świata i podłość i bezrozumność, która panoszy się w naszym kraju. W jednej z recenzji mojej poprzedniej powieści „Origami dwojga istnień i psa” znalazłem stwierdzenie, że jako autor nie kryję się ze swoimi sympatiami, powiedzmy, politycznymi i tym samym zamykam sobie drogę do poważnego grona czytelników, myślących inaczej niż ja. Myślę, że to, co tam prezentowałem i to, co jest w Miasteczku Pomroka, to jest deklaracja niezgody na ksenofobię, nietolerancję, gnuśność, postawy „czy się stoi, czy się leży…”, oczekiwania, że państwo da wszystko i na wszystko. Tak, mieszkańcy Pomroki umożliwili mi pokazanie życia takim, jakim ono wielokroć bywa. Wielu z nas przeszkadza tęcza, inna orientacja seksualna, inny kolor skóry, to, że ktoś wierzy w innego Boga, że ktoś jest otyły czy gruby. Wielu wyznaje teorię, że miejsce kobiety jest w kuchni i przy dzieciach. Przeszkadza nam każda inność. Nie chcę się na to godzić. Zbieram zatem ten mrok dusz ludzkich, zeskrobuję brud i przenoszę na fikcyjne postacie, czasem tylko przerysowując. Już kiedyś powiedziałem, że czyste dusze pozostawiam Panu Bogu i Aniołom. Ja dokonuję wiwisekcji tkwiącego w nas zła. Żeby nie było niedomówień – każdy z nas, ja też, ma swoją „ciemną stronę”. Rzecz w tym, jak bardzo jest rozbudowana i jak potrafimy sobie z nią radzić.

Cały wywiad

[moja recenzja]

czwartek, 10 czerwca 2021

802. - "Kątem oka"


Kątem oka
Adrianna Korcz

Wydanie: I
Data premiery: 22 stycznia 2021 r.
Liczba stron: 420.
Format: 145x205 mm
Oprawa: Miekka
Wydawnictwo: Poligraf

„Wybaczenie samo w sobie 
jest bezwarunkowe”

W nasze relacje międzyludzkie wpisane są różnego rodzaju emocje, konflikty, niejasne sytuacje, niedopowiedzenia ale też krzywdy, o których trudno zapomnieć. Bywa tak, że głęboko skrywamy w sobie żal, nienawiść, ból i cierpienie czy poczucie winy, które  pustoszą nasze wnętrze, Najlepszym lekarstwem na tego rodzaju zgryzoty jest przebaczenie, ale dla wielu osób jest to krok nie do przejścia. Książka "Kątem oka" skłania do przemyśleń na ten temat i zastanowienia nad jego esencją.

O Adriannie Korcz właściwie nic nie wiadomo, poza tym że to jej pseudonim, pod którym tworzy swoje teksty. Z pewnością nosi w sobie ogromny potencjał, dzięki któremu potrafi intrygować, dając czytelnikowi okazję do spojrzenia na samego siebie.

W siedmiu opowiadaniach autorka ukazuje różne oblicza pojęcia wybaczania, rozbierając je na drobne części. Na przykładzie różnych scenek z życia pokazuje ludzkie emocje związane z poczuciem winy, wybaczaniem i zrozumieniem motywacji działań drugiego człowieka ale też wyciąga na światło dzienne niewypowiedziane słowa czy gesty, które wiszą gdzieś w przestrzeni między dwojgiem ludzi, którzy na co dzień ze sobą przebywają, mieszkają i spędzają życie. Doskonale jest to uwidocznione w pierwszym opowiadaniu pt.: „Niedzielny obiad”, w którym poznajemy Lidię i Piotra, którzy są parą. Zostają zaproszeni na obiad do rodzinnego domu Piotra. Podczas spotkania wyłaniają się prawdziwe uczucia, chowane urazy, przemilczane pretensje i niewyjaśnione sytuacje z przeszłości. Tej analizy dokonujemy tutaj razem z Lidią, która potrafi dostrzec drobne niuanse tworzące mur, jaki wyrósł przez lata między synem a ojcem i matką.

Autorka zastanawia się jak bardzo wybaczenie wpływa na nasze postrzeganie drugiego człowieka, jego odczucia względem osoby, do której ma żal czy jakąś urazę. Zagląda w ludzkie umysły i dusze, zwraca uwagę na gesty, spojrzenia, odczucia i próbuje odnaleźć sens w samym akcie darowania komuś winy. Zastanawia się nad autentycznością wybaczania, szczerością i jego zrozumieniem prowadzącym do wyzwolenia z ciążących kajdan przeszłości. Doszukuje się zasadności przebaczenia wypływającej z intencji osoby skrzywdzonej ale też pokazuje punkt widzenia, kogoś, kto zdaje sobie sprawę ze swojego niewłaściwego zachowania i ma świadomość krzywdy, jaką wyrządził drugiej osobie. Pokazuje, że jest pewien proces dojrzewający w ludzkim umyśle i duszy, zarówno strony zranionej jak i pragnącej naprawić swoją winę, co z kolei autorka opisała w opowiadaniu „O Niej”. Podejmuje też zagadnienia wyrządzenia komuś krzywdy, nie tylko fizycznej ale też psychicznej czy emocjonalnej.

Każde z opowiadań ma odmienną narrację, formę przekazu, klimat, innych bohaterów i inne i podejścia do tematu wybaczania. To daje nam bardzo szeroką perspektywę spojrzenia na ten problem. Autorka wykazuje w nich, że samo słowo „przepraszam” czy „wybaczam” to za mało, jeżeli nie idzie za tym zrozumienie połączone z pogodzeniem się i wybaczeniem samemu sobie.

Książka nie jest łatwa w odbiorze, gdyż stanowi obszerny studium filozoficzno-psychologiczne nad sensem wybaczania i jego wpływem na życie człowieka. Ta lektura nie jest przeznaczona do szybkiego, jednorazowego przeczytania, lecz raczej stopniowego poznawania kolejnych historii. Teksty wymagają uważnego czytania, skupienia się na treści, analizowania tego, co autorka pragnie nam przekazać. Z jednej strony opowiadania mają charakter literatury obyczajowej, z drugiej wyłania się ich charakter psychologiczny. Autorka skupia się nie tylko na tym, co poszczególne osoby mówią, ale przede wszystkim jak reagują na jakąś sytuację, w jaki sposób patrzą, co czują i robią. Wykazuje w kolejnych epizodach, że wybaczanie to proces, który może wymagać dłuższego czasu, w zależności od rodzaju bólu, lecz warto podjąć kroki prowadzące do odpuszczenia, by móc cieszyć się wolnością.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce 
oraz Wiolecie Sadowskiej z subiektywnieoksiążkach.pl




801. - "Daj nam szansę"


Daj nam szansę
Marta Siwa

Wydanie: I
Data wydania polskiego: 8 kwietnia 2021 r.
Liczba stron: 436
Wymiary: 125x195mm
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: AlterNatywne

„Spróbuj odnaleźć najpierw bratnią duszą w mężczyźnie, a miłość zapuka do twego serca”

Okładka książki „Daj nam szansę” nie jest porywająca i wpisuje się w sztampową modę umieszczania na froncie pary w zmysłowej pozie. Tego rodzaju grafika jest według mnie, mało ambitna i zachęcająca. Mimo to, skusiłam się na tę książkę, po przeczytaniu opisu zamieszczonego na stronie wydawnictwa. Wydawało mi się, że będzie to lektura, przy której miło spędzę czas. Czy tak było, o tym w dalszej części.

Marta Siwa to młoda, trzydziestoletnia pisarka z romantyczną duszą potrafiąca stąpać twardo po ziemi. Pracuje, jako specjalistka ds. kadr, ale z wykształcenia jest animatorką kultury. Poza obowiązkami zawodowymi, czas wypełnia jej wychowywanie bliźniąt. Mimo tak wielu zajęć, znajduje czas na własne pasje i marzenia. Uwielbia taniec, muzykę i pisanie. Ta ostatnia pasja jest dla nie możliwością wyrażenia słowem tego, co czuje, myśli i o czym marzy.

Luiza Karmen to dwudziestopięcioletnia bizneswoman prowadząca z powodzeniem własną firmę organizującą różne imprezy i uroczystości. Lubi mieć wszystko zaplanowane, poukładane, uporządkowane i dopięte na ostatni guzik, dlatego nadzoruje osobiście postępy prac przygotowawczych. Jest pewną siebie kobietą, która stara się żyć według własnych scenariuszy. Wszystko lubi mieć pod kontrolą, nawet uczucia.

Pola jest jej młodszą siostrą, powierniczką i przyjaciółką w jednym. To pełna energii, spontaniczności, ale jednocześnie sumienności osoba, na której Lizi zawsze może polegać, dlatego korzysta z pomocy siostry w przygotowywaniu imprez. Na jednej z nich obie panie poznają przystojnych (a jakże!) Włochów, których ojciec prowadzi firmę developerską w Bydgoszczy.

Główną postacią jest Luiza i to przede wszystkim jej działania śledzimy przez większość fabuły, ale też poznajemy punkt widzenia Marco i Poli. Taką możliwość daje narracja trzecioosobowa, dzięki której mamy szerszą pespektywę wydarzeń.

Książkę czytało mi się dosyć trudno, gdyż w fabule jest zbyt dużo szczegółów i drobiazgowych dialogów, które spokojnie można by pominąć. Natomiast historia to typowa przepychanka między dwojgiem ludzi, która nie była dla mnie zaskakująca. Autorka zastosowała wiele niedopowiedzeń między głównymi postaciami, co powoduje wiele niepotrzebnych nieporozumień.

On jest pod urokiem Luizy, próbuje ją zdobyć, przekonać do siebie, wykorzystać czas spędzony w Polsce. Ona nie potrafi otworzyć się na nowy związek z kilku powodów. Jednym z nich jest przeszłość i wydarzenia, które zamknęły jej serce na nowe uczucie.

Marco wyraźnie daje jej do zrozumienia, co do niej czuje, natomiast Luiza wciąż ma wątpliwości. Irytujące było dla mnie tworzenie niedopowiedzeń, chociażby w relacjach Luizy i Marco. Obok niego pojawia się piękna modelka Viola, którą łączy z nim specyficzna więź. Zamiast pozwolić mu wyjaśnić sprawę, Luiza nie daje mu na to szansy. Bohaterami targają liczne emocje, wątpliwości dręczą się swoimi myślami, ale wciąż nie potrafią się dogadać. Brakuje im po prostu dobrej komunikacji i umiejętności słuchania.

Powieść „Daj nam szansę” jest debiutem pani Marty Siwej i można to wyczuć przede wszystkim w powtórzeniach niektórych słów oraz w stylu, który jest wprawdzie poprawny, ale nie porywa swoim tempem i dynamiką wydarzeń. Stworzona historia jest intrygująca, jednak ginie gdzieś pomiędzy potokiem słów. Akcja przebiega raczej spokojnie, od jednego epizodu do drugiego, wypełniona licznymi dialogami, opisami poszczególnych czynności i dylematami wewnętrznymi bohaterów. Nie brakuje w tej powieści scen erotycznych, ale są one bardzo delikatne, bez wulgaryzmów i szczegółów anatomicznych. Są uroczym dodatkiem do całości.

Z pewnością debiut pani Marty Siwej zasługuje na uwagę, mimo jeszcze niedoskonałego warsztatu pisarskiego. Na plus przypisałabym jej umiejętność prowadzenia poszczególnych wątków i nie pogubienia się w licznych postaciach i ich relacjach. W subtelny sposób pokazała rozwój uczucia i dopasowywania się dwojga ludzi, którzy pragną stworzyć razem coś pięknego. Muszą tylko zaufać temu, co do nich przychodzi i wpuścić miłość do swego życia.

Egzemplarz książki otrzymałam od portalu

środa, 9 czerwca 2021

800. - "Chwała meksykańskim zakonnicom"


Chwała meksykańskim zakonnicom
Barbara Kwinta

Wydanie: I
Data wydania polskiego: 20 kwietnia 2021 r.
Liczba stron: 448
Wymiary: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Prószyński Media

„Strych jest jak Narnia. Nigdy nie wiesz, co tam cię spotka. 
Gdy raz wejdziesz, możesz przepaść na wieki lub wrócić odmieniony”

Czy mają coś ze sobą wspólnego szpulka nici, jaskółka i meksykańskie zakonnice? Okazuje się, że tak. Co je łączy? Tego dowiadujemy się z książki „Chwała meksykańskim zakonnicom”, której autorką jest pani Barbara Kwinta.

źr. zdjęcia: Facebook
Barbara Kwinta jest lingwistką i tłumaczką języka angielskiego. Pisze teksty lifestylowe i artykuły eksperckie do Kwartalnika WEDDING, ale też można je znaleźć online na platformach takich jak onet.pl czy styl.pl. W 2016 roku napisała poradnik „Jak kupić suknię ślubną i nie zwariować”, ale jako pisarka jest jeszcze mało znana pisarka, gdyż książką „Chwała meksykańskim zakonnicom” debiutuje na czytelniczym obszarze. Pomysły do swoich tekstów czerpie z własnych doświadczeń wsłuchując się w historie kobiet, ale też sięga do rodzinnych wspomnień.

Okładka zwraca przykuwa uwagę mocnym, żółtym kolorem, który jest tłem dla skromnej grafiki. U dołu strony widać jaskółkę siedzącą na krawieckiej szpulce, w którą wetknięta została igła z nitką. To właśnie tą nitką wyszyty jest finezyjnie wyglądający, zabawny tytuł, który wywołał u mnie chęć poznania historii zamieszczonej na kartach tej książki.

Przyznam, że trochę zastanawiałam się nad słowami zamieszczonymi na okładce i nie spodziewałam się, że będzie to tak wspaniała lektura, którą niemal pochłonęłam z różnymi odcieniami emocji. Wbrew pozorom, nie jest to opowieść o tytułowych zakonnicach ani nawet żaden wątek tej historii nie dzieje się w klasztorze. Jednak chwała z pewnością się im należy, ale nie zdradzę Wam, dlaczego.

Bohaterką jest Emilia Starska mieszkająca w Krakowie, w którym też pracuje w rodzinnej firmie Vilisów – potentatów odzieżowych. Tak naprawdę Vilisowie nazywają się Marian i Sabina Zięba, ale to nazwisko nie brzmiałoby dobrze, jako wizytówka ich biznesu.


Emilię poznajemy w dniu jej ślubu, gdy ma zostać żoną syna Ziębów vel. Vilisów, Dawida. Tuż przed tym wydarzeniem czyta list, napisany przed laty przez jej mamę, która zmarła, gdy dziewczyna miała 15 lat. List czekał na nią aż do chwili podjęcia decyzji o zawarciu związku małżeńskiego. Jego treść zmienia wszystko uświadamiając pannie młodej, że nie może wyjść za Dawida. Postanawia uciec sprzed ołtarza i w takim momencie ją zastajemy. Śledząc tę scenę, pokochałam tę książkę już od początku i wiedziałam, że nie będzie to czas zmarnowany. Moje dobre nastawienie wzmocniły dodatkowo mądrości ”Cioci Dobra Rada”, które pojawiają się co pewien czas i w zabawnej, krótkiej formie stanowią trafny komentarz do dziejących się w danym momencie wydarzeń.

Niedoszła narzeczona kieruje swoje kroki do rodzinnych Topczyc, gdzie mieszka jej wspaniały ojciec. Jego postać została nakreślona bardzo sympatycznie i od pierwszego z nim kontaktu ogromnie go polubiłam. Niemal nabrałam ochoty na jego placki ze świeżą, wiejską śmietaną czy swojski twaróg z rzodkiewką, które potrafił zrobić wkładając w tę czynność serce.

Drugą osobą, wywołującą uśmiech na twarzy, jest Lien, przyjaciółka Emilii, która potrafi znaleźć radę na każdą dolegliwość, także na bolączki duszy. Jej niektóre receptury na różne problemy znajdziemy, jako bonus, na końcu książki, wraz z przepisem na „Anielową gorącą czekoladę Na Zakochanie” i „Korzenne ciasto marchewkowe do maczania w czekoladzie”.


W rodzinnym domu Emilia postanawia zrobić porządek na strychu. Tam, przy porządkowaniu strychu znajduje dwie walizki, które należały kiedyś do jej babci Zosi. Pozostawiła ona po sobie wykroje, własne projekty, notatki i zeszyty z adresami klientek. Ta postać powstała na bazie wspomnień babci męża autorki, która jest krakowską krawcową. Jeden z projektów zmotywował Emilię do zrealizowania własnych pasji.

Uważam, że pani Barbara Kwinta szybko stanie się jedną z ulubionych autorek, gdyż posiada talent do snucia intrygujących historii. Ma, bowiem bardzo komunikatywny styl przelewania swoich myśli na papier tworząc nieszablonową, wciągającą historię. Inspiracją do stworzenia powieści „Chwała meksykańskim zakonnicom” stało się dzieciństwo autorki, które naznaczone zostało szumem maszyny do szycia, w otoczeniu koronek, tiulu i nici. W efekcie powstała niezwykle romantyczna i pełna urokliwego klimatu powieść o życiowych wyborach, pasji i oczywiście o miłości, tej do drugiego człowieka, ale też do tego, co wytwarzamy własnymi rękoma.

Egzemplarz książki otrzymałam od portalu:



799. - "Kiecka i krynolina"


Kiecka i krynolina
Aleksandra Katarzyna Maludy

Numer wydania: I
Data wydania polskiego: 22 marca 2021 r.
Liczba stron: 304
Wymiary: 145x205 mm
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Szara Godzina

„To niedobrze, jak ktoś tak siedzi w samotności i patrzy w lustro. 
Jakieś licho można w nim zobaczyć”

Powieści historyczne mają tę zaletę, że zabierają nas w realia, które minęły dając poczuć klimat minionych wieków. Jednak to zawsze pozostaje w kwestii wyobraźni. A gdyby tak rzeczywiście przenieść się do przeszłości? Taką możliwość miała jedna z bohaterek książki pt.: „Kiecka i krynolina”.

Aleksandra Katarzyna Maludy to autorka kilku powieści, w których historia odgrywa znaczącą rolę lub jest tłem dla dziejących się wydarzeń. Prywatnie jest mamą dwóch córek, które są zawsze jej pierwszymi czytelniczkami. Uważa, że czytanie o historii jest ważne, więc jest ona obecna w jej powieściach takich jak: „Rok 1863”, „Opowieść o wojnie i gotowaniu:, „Podwójne życie Nawojki”, „Dzikie serca”, „Wojenni kochankowie”, „Wisznia ze słowiańskiej głuszy” i „Gruzowisko”.

Przy jednym lustrze siedzą dwie Zosie, obie rozżalone, zdradzone przez ukochanych mężczyzn, ale każda z nich inaczej patrzy na to, co im się przytrafiło. Różnica między nimi polega na odległości ….czasowej, gdyż dzieli je 150 lat.

Zośka Przywara mieszka z mężem Konstantym w pięknym warszawskim apartamentowcu w 2019 roku, natomiast Zofia Lubomierska żyje w drugiej połowie XIX wieku i jest właścicielką majątku Lutomirzyce, znajdującego się na północy Mazowsza. Jej mąż, Kazimierz to człowiek bardzo romantyczny, kochliwy o melancholijnym usposobieniu, ale jednocześnie apodyktyczny.

Z początku Zośka tłumaczyła to, co widziała w lustrze wpływem koniaczku, który miał jej poprawić nastrój. Zamiast tego, coraz bardziej przygnębiała ją zdrada męża. Podobne nastroje panowały z drugiej strony, u pani Lutomierskiej. Kobiety znalazły w sobie powierniczki swoich żalów i bolączek, więc gdy tylko chciały się komuś zwierzyć z tego, co czują, siadały przy toaletce i wylewały swoje smutki związane ze swoją sytuacją.

Dosyć długo musiałam czekać na ich zamianę, o której jest wzmianka w opisie książki, bo aż do połowy powieści. Do tego czasu poznajemy realia życia po obu stronach lustra, poznając coraz więcej szczegółów codzienności kobiet. Obie Zośki opowiadają o sobie, swoich zwyczajach, problemach i o swoim świecie. Zośka nie raz dziwiła się poglądom imienniczki a z kolei Zofia często była wręcz oburzona i przerażona sposobem myślenia kobiety siedzącej z drugiej strony lustra. To, co dla Zośki było czymś normalnym, dla Zofii było wręcz nie do pomyślenia, by kobieta wyrażała się i zachowywała w ten sposób, co jej rozmówczyni.

Sytuacja, w której znalazły się obie Zośki będą od nich wymagać nie tylko dostosowania się do okoliczności, ale też odnalezienia w sobie tych cech, które do tej pory były w uśpieniu lub też w ogóle nie były brane przez nich pod uwagę. Pani Zofii brakuje dystansu do siebie, spontaniczności i poddania się głosowi serca. Zośka natomiast musi nauczyć się mądrego planowania, spokoju i zrównoważonego działania.

Zamiana ról wywołała wiele zabawnych sytuacji, nieporozumień i zawirowań akcji, w której obie bohaterki muszą się odnaleźć i nauczyć funkcjonować w nowej dla siebie rzeczywistości. Dla Zofii zbyt kusa spódniczka jest powodem do zażenowania i wstydu, natomiast dla Zośki proste czynności, które do tej pory wykonywała, teraz wydają się nie lada problemem, chociażby zapalenie światła czy sprawy fizjologiczne urastają do rangi trudno wykonanych zadań.

„Kiecka i krynolina” to przyjemna lektura na jeden wieczór, która pozostawia po sobie romantyczny klimat minionych wieków. Autorka niezwykle obrazowo i plastycznie nakreśliła ich aurę, pozwalając poczuć powiew historii wciągając nas w wir wydarzeń związanych z powstaniem styczniowym, ale też w codzienne życie ówczesnej arystokracji i zwykłych ludzi. Dzięki barwnym opisom mogliśmy poznać nie tylko ich styl życia, zwyczaje, obrzędy czy obowiązujące kanony mody i etykiety towarzyskiej, ale też poczuć smaki kuchni dworskiej. Struclę z migdałami i miodem, konfiturę z czerwonej cebuli, leguminę z naleśników czy ciastka z wiśniami możemy zrobić według receptur zamieszczonych u dołu niektórych stron w przypisach.

Autorka stworzyła wciągającą historię opartą na znanym motywie zamiany ról, która jest dosyć ciekawą alternatywą pokazania realiów świata, który już przeminął, ale nie przeminęły problemy, które wówczas zajmowały umysły ówczesnych ludzi jak i też są obecne w dzisiejszych czasach. Na przykładzie swoich bohaterek pokazuje, że współczesne dylematy kobiet niewiele różnią się od tych sprzed 150 lat a jedynie zmieniły się okoliczności, które je otaczają i sposoby ich rozwiązywania.

W tytule zawarte jest pytanie czy lepiej żyć w czasach krynoliny czy raczej w czasach kiecek. Na to pytanie trudno jednoznacznie odpowiedzieć, gdyż każdy z okresów historycznych, także nasza współczesność, ma swoje plusy i minusy. Ja chyba jednak wolę obecne realia, chociażby ze względów obyczajowych i innego podejścia do roli kobiet w społeczeństwie

Egzemplarz książki otrzymałam od portalu


Gatunki

E - booki (76) Jin shin jyutsu (1) Klasyka anglosaska (1) LGBT (10) Leksykon (4) Medycyna holistyczna (9) New Adult (25) OOBE (10) Opowieści o miłości (31) Pod moim patronatem (73) Qigong (2) Romans z pazurkiem (1) Tantra (1) Tao (3) Tetralogia (4) Tradycyjna Medycyna Chińska (6) Young Adult fiction (2) angelologia (13) astrologia (28) astrologia chińska (2) astrologia medyczna (1) astrologia wedyjska (3) autobiografie (9) dywinacja (3) erotyk (71) erotyk psychologiczny (4) erotyk sportowy (3) eseje (8) ezoteryka (64) fantastyka religijna (2) fantasy (35) fantasy historyczne (6) fantasy young adult (7) felietony (1) feng shui (2) high fantasy (1) historia (14) historia Polski (3) historie prawdziwe (27) homeopatia (6) horoskop (9) joga (13) k-drama (1) kalendarz (14) kartomancja (2) karty (15) klasyka literatury (5) klasyka romansu (1) klerykal fiction (1) komedia kryminalna (14) komedia romantyczna (11) komiks (1) kryminał (132) kryminał futurystyczny (3) kryminał erotyczny (2) kryminał fantasy (2) kryminał rerto (5) kryminał retro (14) kryminał z obyczajem (7) kryminał z romansem (22) kuchnia meksykańska (1) kuchnie świata (3) kurs (8) legendy (4) literatura dla dzieci (6) literatura faktu (37) literatura historyczna (13) literatura kobieca (43) literatura motywacyjna (24) literatura młodzieżowa (34) literatura obozowa (6) literatura obyczajowa (212) literatura obyczajowa z elementami fantasy (7) literatura obyczajowa z elementami kryminalnymi (37) literatura obyczajowa z elementami metafizycznymi (11) literatura obyczajowa z elementami psychologicznymi (13) literatura obyczajowa z elementami sensacyjnymi (10) literatura piękna (6) literatura polska (463) literatura przygodowa z elementami historycznymi (3) literatura psychologiczna (13) literatura sciene fiction (3) literatura sensacyjna (15) literatura szpiegowska (2) literatura światowa (121) magia (48) medcyna mitochondrialna (1) mediumizm (2) medycyna biomolekularna (2) medycyna chińska (12) medycyna energetyczna (7) medycyna funkcjonalna (4) medycyna informacyjna (2) medycyna ludowa (1) medycyna molekularna (1) medycyna naturalna (46) medycyna żywieniowa (4) mity (4) moje rozczarowanie (2) moje spostrzeżenia (1) nie polecam (2) nowela (2) numerologia (10) obyczajowa (13) obyczajowa YA (2) obyczajowa z elementami sensacyjnymi (7) obyczajowa z romansem (59) obyczajowa z romansem i thrillerem (5) oparte na faktach (13) opowiadania (1) opowiadanie (46) opowiadanie duchowe (16) pielęgnacja urody i ciała (2) plany czytelnicze (38) podróże (13) podróże astralne (5) podsumowanie (15) podsumowanie 2026 (5) podsumowanie miesiąca (32) podsumowanie roku (7) polityka (3) polscy autorzy (11) polska autorka (531) polski autor (662) polskie książki (576) poradnik (184) poradnik kosmetyczny (1) poradnik kulinarny (24) poradnik zdrowia (12) porady (1) powieść (146) powieść drogi (5) powieść duchowa (4) powieść fantasy (18) powieść grozy (2) powieść historyczna (41) powieść jednotomowa (85) powieść kryminalna (10) powieść obyczajowa (84) powieść obyczajowa z rozwojem duchowym (1) powieść przygodowa (12) powieść przygodowo - fantastyczna (8) powieść psychologiczno-duchowa (2) powieść romantyczna (2) powieść science fiction (4) powieść sensacyjna (30) powieść surrealistyczna (2) powieść z elementami grozy (4) powieść z elementami paranormalnymi (4) powieść z humorem (6) praca z energią (12) praca zbiorowa (14) praktyka duchowa (14) praktyki magiczne (1) przesłania (14) psychoenergetyka (1) psychologia (37) psychologia duszy i umysłu (1) psychologia osobowości (9) psychoterapia (4) publicystyka (14) publikacja (4) radiestezja (6) realizm magiczny (3) refleksje (9) reportaże (6) reverse romance (2) romans (355) romans LGBT (2) romans New Adult (12) romans YA (21) romans age gap (13) romans biurowy (8) romans erotyczny (69) romans fantasy (10) romans historyczny (40) romans i magia (6) romans i sensacja (39) romans kryminalno-obyczajowy (1) romans kryminalny (3) romans mafijny (70) romans obyczajowy (13) romans podróżniczy (2) romans psychologiczny (5) romans sportowy (13) romans wojenny (1) romans z wątkiem kryminalnym (8) romans średniowieczny (1) romantasy (5) rozwój duchowy (159) rozwój osobisty (4) rośliny lecznicze (9) sensacja (22) sensacja i erotyk (33) tarot (15) techniki uzdrawiania (32) technothriller (1) teologia (3) teozofia (1) terapia energetyczna (23) terapie naturalne (75) thriller (56) thriller kryminalny (17) thriller YA (2) thriller erotyczny (4) thriller historyczny (4) thriller kryminalny (1) thriller obyczajowy (2) thriller psychologiczny (42) trailer (1) trylogia (87) turystyka (15) urban fantasy (3) uzdrawianie (74) wegetarianizm (9) wiedza duchowa (3) wiedza medyczna (2) wiedza tajemna (25) wróżby (29) wygrane (7) wywiady (8) young adult (18) z historią w tle (60) z magią w tle (1) z religią w tle (2) zbiór opowiadań (23) zdrowie (294) znaki zodiaku (3) świadome śnienie (8) świąteczne nastroje (5)