poniedziałek, 25 listopada 2024

[175./24]. 1690. -"Swallow" Tom III


"Nadzieja na lepsze jutro"
seria: "Swallow"
Tom trzeci
Aleksandra Muraszka

„Kiedy świat wali ci się na głowę, 
wszystko maluje się w ciemnych barwach.”

W drugim tomie trylogii pt.: „Swallow” wiele się wyjaśniło, więc kończąc ją pół roku temu, z niecierpliwością oczekiwałam trzeciej, ostatniej części. Zżerała mnie ciekawość, co jeszcze może spotkać bohaterów, tym bardziej, że „Nadzieja matką głupich” zakończyła się niepokojąco. Finałowy tom tej trylogii nosi tytuł „Nadzieja na lepsze jutro” i został oprawiony w piękną żółtobrązową okładkę z motywem nawiązującym do poprzednich tomów.


Zgodnie z prośbą wyrażoną przez autorkę na pierwszej stronie tej powieści, nie zamierzam zdradzać fabuły. Pozostawiam satysfakcję z odkrywania jej kolejnych epizodów każdemu, kto sięgnie po tę serię i chciałby ją poznać od początku, czyli od tomu „Nadzieja umiera ostatnia". Jednak ostrzegam, że czytanie „Swallow” to jak wejście do kolejki bez możliwości zahamowania. Sięgając po poszczególne tomy, trzeba przygotować się na emocjonalną bombę i dynamiczną, barwną, niesamowitą, pełną zwrotów jazdę bez trzymanki. Do tego dochodzi poczucie zagrożenia, wrażenie, że za chwilę coś się stanie i to utrzymuje się niemal do końca.


Zdradzę jedynie tyle, że najbardziej zawiodły mnie dziewczyny, czyli Haelyn i Minnie, które unosząc się dumą i brakiem zrozumienia, tryskały gniewem, wrzały, pokazały, że przyjaźń dla nich ma pewne warunki istnienia. Po prostu nie zdały egzaminu, w przeciwieństwie do Riona, który też czuł się urażony, ale potrafił być ponad swoje egoistyczne ambicje. Ujął mnie swoją postawą i dosłownie rozczulił mówiąc: „Jesteś moim przyjacielem i nie zostawię cię z tym samego”.

Dziewczyny zbyt wyolbrzymiały to, co się stało. Natomiast Jamesa było mi ogromnie żal, bo nie zasłużył sobie na takie traktowanie i doskonale rozumiałam jego postawę i decyzje. Do tzw. „białej gorączki” doprowadzała mnie Minnie. Ona straciła w moich oczach najbardziej, zachowując się jak małe dziecko, zamiast po prostu szczerze porozmawiać.

Wniosek: męska przyjaźń potrafi przetrwać największą burzę, natomiast damsko-męska już nie w każdym przypadku, a prawdziwą miłość, opartą na solidnych fundamentach, nic nie jest w stanie zburzyć.


Niewątpliwie przeszłam z bohaterami fascynującą drogę pełną zwrotów akcji, wypełnionych wieloma niebezpiecznymi sytuacjami, pełnych emocji i napięć. Kończąc tę część serii „Swallow” zostałam zaskoczona rozwojem losów bohaterów, których jest w niej kilkoro. Nie jest tajemnicą, że poza Haelyn i Rionem śledzimy też relację Jamesa i Miley nazywaną przez przyjaciół Minnie. To ta czwórka wiedzie prym w całej trylogii i z każdą częścią poznajemy ich coraz lepiej. 
„Dałaś mi nadzieję, Jaskółko. Stałaś się moją nadzieją. Dzięki tobie przetrwałem najgorszy okres w moim życiu, a teraz również dzięki tobie przeżywam najlepszy.”
Jestem pełna uznania dla umiejętności pani Aleksandry Muraszki, która umiejętnie połączyła wszystkie wątki, doprowadzając całość do logicznego, pasjonującego końca. Do tego ma szczególny dar ujmowania w słowa wszelkich emocji, reakcji na jakaś sytuację,  wgłębiania się w psychikę, oddając to wszystko w bardzo sugestywny sposób, więc nie ma problemów z ich przeżywaniem razem z bohaterami. To ogromna trylogia, razem licząca sobie 1339 stron samego tekstu, w tym trzeci tom jest najobszerniejszy, bo liczy sobie aż 749 stron! I to naprawdę robi wrażenie! Być może dałoby się ją odchudzić, gdyby nie nadmiar szczegółów i czasami powtarzanie tych samych dialogów. Naprzemienna narracja została poprowadzona tak, że każdy z bohaterów przedstawia nam swoją wersję tych samych wydarzeń, więc są jeszcze raz te same rozmowy i sytuacje, ale z innej perspektywy. 



Trylogia „Swallow” to niesamowita historia o podnoszeniu się po trudnych przeżycia, o błędach, jakie każdy popełnia, ale też o wybaczaniu, zrozumieniu, zaufaniu, walce o siebie i o swoją miłość. Pani Aleksandra Muraszka nie daje swoim bohaterom spokoju. Dzieje się bowiem coś, co zaburza poczucie szczęścia i pozostaje jedynie nadzieja tak długo, dopóki się w nią wierzy. 

Pierwszy tom naznaczony był lękiem spowodowanym wydarzeniami z przeszłości, o których niewiele wtedy wiedzieliśmy. To wówczas pojawiła się nadzieja, że w życiu Haelyn i Riona wszystko powoli będzie zmierzać ku lepszemu. Drugi tom wskazywał, że nadzieja nie jest jednak czymś złudnym i trzymając się jej, można przetrzymać wiele trudnych sytuacji. Jednak teraz, w trzeciej części można mieć wrażenie, że nadzieja faktycznie umiera ostatnia. 

W swoim posłowiu autorka zaznaczyła, że to koniec tej historii, ale jednocześnie ostatnie zdanie na końcu epilogu jest zapowiedzią kolejnej opowieści, w której, być może spotkamy jeszcze Haelyn, Riona, Jamesa i Minnie, ale z pewnością będzie to już zupełnie inna historia…

Recenzja Swallow I
Recenzja Swallow II 

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem JAGUAR


Wydanie: I
Data premiery:  23.10.2024 r.
Ilość stron: 752
Wymiary: 145x215 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN 978-83-8266-440-9
Wydawnictwo: Jaguar
Moja ocena: 6/6


niedziela, 24 listopada 2024

[174./24]1689. - "Off-Campus" Tom IV - "Cel"


"The Goal. Cel."
Seria: Off-Campus
Tom czwarty
Elle Kennedy

„Nieważne, ile masz zer na koncie. 
Każdy z nas cierpi. I każdy kocha. 
 Jesteśmy tacy sami.”

Z pewnością każdy z nas ma w otoczeniu kogoś, kto wzbudza od razu niechęć i raczej nie pragniemy z tą osobą zawierać jakichkolwiek znajomości. Ja tak miałam z bohaterką książki „The Goal. Cel”, która także w swoim otoczeniu nie ma dobrej opinii i zbyt wielu przyjaciół.

Nic dziwnego, bo Sabrina James to osoba pełna tajemnic, ale i kontrowersyjnych zasad. Pozornie podchodzi lekko do życia, korzysta z niego w sposób bardzo swobodny, ale w efekcie jest kobietą mocno stąpającą po ziemi. Ma swój wytyczony plan, by osiągnąć wymierzony cel, a jest nim ukończenie college’u, potem studia na wydziale prawa i znalezienie dobrze płatnej posady w renomowanej kancelarii prawniczej. W ten sposób chce wyrwać się z dotychczasowego środowiska i domu, z którym nic ją nie łączy, poza traumatycznymi doświadczeniami. Droga do celu nie jest jednak łatwa, gdyż nie ma na to środków finansowych, więc Sabrina podejmuje się niezbyt satysfakcjonujących zajęć, by spełnić marzenia. Do tego niepotrzebne są jej stałe związki, a na jednorazowy seks zawsze znajduje chętnych. I ten plan z pewnością by się powiódł, gdyby nie spotkała Johna Tuckera.

Tę parę poznaliśmy już we wcześniejszych częściach serii "Off-Campus". Tucker ujmował swoją osobowością, spokojem, szczerością, zrównoważeniem, umiejętnością przyrządzania dla współlokatorów pysznych dań i opanowaniem.


By lepiej poznać te dwie osoby, fabuła czwartej części „Off-Campus” cofa nas w czasie do chwili, gdy Tucker dostrzega w barze Sabrinę. Ta scena zaistniała w „The score. Podbój”, więc przez większość powieści pojawiają się sytuacje i dialogi, która są znajome, ale pokazane zostały okoliczności od strony Tuckera i Sabriny. Ich naprzemienna narracja towarzyszy nam przez cały czas, pokazując to, czego nie wiedzieliśmy wcześniej, więc wydarzenia przeplatają się z epizodami z „The score.” Jestem pełna uznania dla autorki, że nie pogubiła się w tej historii i potrafiła umiejscowić w odpowiednim momencie poszczególne wydarzenia, które doskonale uzupełniają historię, którą w tle wówczas śledziliśmy.

To opowieść o samotności w tłumie, zwłaszcza dotyczy to Sabriny, która nie może narzekać na towarzystwo, ale ze swoimi problemami jest sama ze sobą. Jej uroda i sposób bycia zachęca do zawierania znajomości, zwłaszcza z mężczyznami, natomiast kobiety patrzą na nią z niechęcią i zawiścią. U mnie Sabrina też nie zaskarbiła sobie sympatii, ale z zupełnie innych powodów. Było mi jej żal, gdy poznałam jej przeszłość i to, jak wygląda naprawdę jej życie, ale z drugiej strony nie mogłam zrozumieć jej podejścia do niektórych spraw. W domu nie może liczyć na wsparcie, gdyż mieszka z babcią i obleśnym ojczymem, więc nie mając innego wyjścia, zawsze wraca do swojego rodzinnego miejsca, z którym nie czuje się związana uczuciowo. Niewiele osób wie, w jakich warunkach spędza czas poza pracą i kampusem. Ze swoimi dążeniami, problemami musi radzić sobie sama. Poznając ją od tej strony, było mi jej żal, ale najczęściej mnie do siebie zniechęcała. 

Ona sama mówi o sobie, że jest „jędzowata, zestresowana i mieszka w rynsztoku.” Dodałabym do tego, że ma luźne podejście do seksu. Można ją określić nawet, jako erotomankę, bo nigdy nie idzie do łóżka dwa razy z tym samym facetem. Jasno określa warunki i ściśle się tego trzyma. Z reguły takie nastawienie do życia mają męscy bohaterowie książek, ale wówczas patrzymy na to z nieco innym dystansem, niż w przypadku kobiet. Sabrina ma opinię kobiety łatwej, z którą spała większa część hokeistów i studentów. Wie czego chce, a czego nie chce zdobyć i jest przekonana, że Tucker nie jest tym, który przebije się przez jej barierę i nie złamie jej zasad gry. Wkrótce życie pokazuje, że w pojedynkę trudno jest pokonywać przeszkody, ale też dziewczyna przekonuje się, że nie wszystko można w życiu zaplanować.

Tucker nie jest typem, który łatwo rezygnuje. Wykazuje wobec niej troskę i chęć zaopiekowania się, ale z kolei ona nie zamierza łamać swoich zasad i wiązać się z kimkolwiek na stałe. On dostrzega w niej coś, czego nie widzą inni. Nie zważa na to, co o niej mówią jego współlokatorzy, znajomi i przyjaciele. Słucha tylko swego serca.

Czwartą i niestety już ostatnią część serii „Off-Campus” czytało mi się fantastycznie, podobnie jak pozostałe tomy. Pani Elle Kennedy pisze w sposób bardzo lekki, więc ja po prostu pochłaniam jej książki za każdym razem, gdy mam okazję sięgnąć po którąś z nich. Uwielbiam styl, prowadzenie poszczególnych wątków, tworzonych bohaterów i sytuacje, w które są wrzucani. Daje możliwość poczucia tego, co przeżywają poszczególne osoby, zarówno ci pierwszoplanowi, jak i pojawiający się w tle. Tetralogia „The-Campus” została wznowiona i uzupełniona spin-off'em pt.: „Efekt Grahama”, co razem stanowi doskonałe zestawienie i wciągającą historię o przyjaźni, życiowych perypetiach, ambicjach i miłości, która nie zawsze od razu zostaje zauważona i doceniona.

Recenzja pierwszego tomu I "The Deal. Układ."
Recenzja pierwszego tomu II "The Mistake. Błąd"
Recenzja tomu III "The score. Podbój"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Zysk i S-ka

Wydanie II: 01.10.2024r.
Wydanie I: 09.02.2017r. 31.05.2022r.
Premiera wersji oryginalnej: 26.09.2016 r
Ilość stron: 442
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 140x205 mm
Tytuł oryginału: The goal
Tłumaczenie: Anna Mackiewicz
ISBN: 978-83-8335-370-8
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 6/6

sobota, 23 listopada 2024

[173./24] - 1688. -"Policjantka i romantyk" Tom III


"Policjantka i romantyk"
Seria z Hanką Lubochowską
Tom trzeci
Witold Horwath

„prawie każdy przestępca ma jakieś upodobanie, jakąś swoją piętę achillesową, za którą łatwo go złapać”

Wiadomym jest, że tam gdzie diabeł nie może, tam babę pośle i to powiedzenie bardzo pasuje do fabuły książki „Policjantka i romantyk”, gdy śledzimy poczynania bohaterki trzeciej części serii z Hanką Lubochowską. Wydaje się, że potrafi ona sobie poradzić z każdą sprawą i sytuacją. Wbrew pozorom nie jest to opowieść o miłości, chociaż taki wątek jest obecny, ale przede wszystkim jest to kryminał retro.

Akcja toczy się w 1923 roku, 3 miesiące po wydarzeniach w „Dziewczynie z Konstancina”. Hanka zamierza zacząć studia na Uniwerystecie Warszawskim. Zastajemy ją w sytuacji, gdy przyprowadza na komisariat pewnego złodziejaszka, którego nikt nie potrafił ująć. A tu, proszę! Drobna kobietka robi to bez niczyjej pomocy! Na studia chce uczęszczać pod panieńskim nazwiskiem swojej matki, czyli jako Hanka Zaniewiczówna, gdyż, jako Lubochowska jest już kojarzona z policyjnymi sukcesami, co mogłoby niepotrzebnie wzbudzać sensację wśród studentów.

Na tym samym uniwersytecie chce też studiować Symon Zmijewski. To nie jest błąd w zapisie. On tak faktycznie się nazywa. Niedawno skończył gimnazjum w Łowiczu i teraz zamierza kontynuować naukę w stolicy. Chłopak pochodzi z małej wsi o nazwie Zmijowy Łęg graniczący z Górnym Łęgiem, w którym mieszka jego ukochana Mela. Niestety, dowiaduje się o ich schadzkach brat dziewczyny, Edmund Białosnowski, który ma już upatrzonego kandydata na męża dla swojej siostry. Poznajemy Symka w momencie, gdy ucieka przed gniewem Edmunda. Na szczęście, udaje mu się to.

Jak łatwo się domyślić drogi Symka i Hanki się łączą, a wraz z tym faktem Hanka ma do rozwiązania nie tylko sprawę morderstwa na Dworcu Wileńskim, ale też kłopotów miłosnych młodszego kolegi ze studiów. Ich wątki biegną w narracji pierwszoosobowej, naprzemiennej, więc tym bardziej wnika się w wydarzenia łatwo i z ciekawością. Brakowało mi jedynie oznaczenia, kto w danym momencie opowiada nam o sobie, gdyż nie zawsze od razu jest to wiadome. Z pewnością byłoby to bardziej klarowne dla czytającego, gdyby taka informacja została zamieszczona.


Opowieść z perspektywy Hanki daje wrażenie, jakby mówiła nam o swoich przeżyciach z perspektywy czasu, gdyż nie raz zdradza nam, co stało się z jakąś osobą w dalszych latach, jaki było jej los, czy co się z kimś działo na przykład w czasie II wojny światowej, lub po wojnie. Już w pierwszym tomie pt.: „Lisica” było wiadomo, że opowiada to wszystko swoim wnuczkom, a więc niejako my także patrzymy na jej historię, jakby słuchając wspomnień.

Trzecia część serii to kolejna porcja wciągającej opowieści o kobiecie, która reprezentuje nowe podejście do roli płci pięknej w społeczeństwie. Coraz częściej widać zmieniające się obyczaje do tej kwestii, zwłaszcza w miastach. Na wsiach nadal nie tak łatwo kobietom przebić się przez wciąż funkcjonujące przekonania. Autor doskonale odwzorował realia tamtych czasów, poprzez przybliżenie wyglądu miejsc, wnętrz, strojów i sposób wysławiania się.

„Policjantka i romantyk” to dobrze napisany kryminał retro z wątkiem romantycznym, ale też obyczajowym, który nie epatuje brutalnymi opisami zbrodni, lecz mimo to można poczuć dreszczyk emocji. Dodatkowym atutem tej powieści jest umiejscowienie jej w autentycznych miejscach, które opisane są tak, jak wyglądały przed wojną. Jest to z pewnością gratka dla osób mieszkających dziś w tym obszarze, lub okolicach. W trzeciej odsłonie serii takim miejscem jest Dworzec Wileński, który powstał w 1863 roku i nosił wówczas nazwę Petersburski. Dziś w tym miejscu mieści się siedziba spółki PKP Polskie Linie Kolejowe.

Takie perełki historyczne wraz z wartką akcją, klimatem lat międzywojennych i prowadzonymi sprawami sprawiają, że powieść „Policjant i romantyk” czyta się z lekkością, zainteresowaniem, ale i z emocjami. Tak jak napisał w swojej rekomendacji pan Jacek Kondracki, że jest to „dobrze opowiedziana, pełna wdzięku powieść, stanowiąca świetny materiał na film w klimacie retro”. Nic dodać, nic ująć.

Recenzja tomu I „Lisica”


Książkę przeczytałam, dzięki uprzejmości autora


Wydanie: I
Data premiery: 08.10.2024r.
Wymiary: 145x205 mm
Oprawa: miękka
Ilość stron: 352
ISBN: 978-83-68135-33-6
Wydawnictwo: Replika
Moja ocena: 6/6



piątek, 22 listopada 2024

[172./24] - 1687. - "Wahadełko w magii"


"Wahadełko w magii"
Prosty kurs wróżenia za pomocą wahadła
Dani Bryant

„Wahadełko jest narzędziem, które wymaga szacunku, pielęgnacji i połączenia.”

Dziś, widząc kogoś posługującego się wahadłem, czy różdżką, wiele osób reaguje na to z pobłażaniem, sceptycznie, a nawet sarkastycznie. Tymczasem są to narzędzia, które mogą nam pomóc w wielu aspektach naszego życia. Do tego ważna jest oczywiście wiedza i praktyka, a to pomaga nam uzyskać książka „Wahadełko w magii”, napisana przez Danię Bryant - znaną w Australii autorkę książek, zieloną wiedźmę, uzdrowicielkę i mistrzyni Reiki, więc przedstawiona wiedza to efekt wielu lat jej praktyki,

Publikacja jest jednym z elementów większej serii w wydaniu angielskim noszącej tytuł „Little Bit”, w której ukazało się już 29 książek o tematyce ezoterycznej. „Wahadełko w magii” to siedemnasty z kolei tomik. Mam nadzieję, że Studio Astropsychologii zdecyduje się wydać też inne poradniki z tego cyklu. Poza tym u nas jest ona wydana w okładce miękkiej, ale z ładną, brązowo-żółtą grafiką przyciągającą wzrok, natomiast oryginał zwiera twardą oprawę, ale z niezbyt atrakcyjną ilustracją na okładce.

Książka, a właściwie książeczka, to niewielki objętościowo poradnik, ale ma w sobie wszystko to, co potrzebne jest osobom początkującym. Zgodnie z podtytułem, jest to prosty, klarowny i bardzo łatwy w odbiorze kurs będący doskonałym wprowadzeniem w świat wahadeł. Krok po kroku autorka wprowadza nas w podstawy pracy z wahadłem, pokazując jego możliwości i korzyści z jego używania. Uchyla rąbka tajemnice pracy z wahadłem i dzieli się swoją wiedzą na ten temat zamieszczając ją w sześciu niezbyt obszernych częściach. Przedstawia w nich zasadę działania wahadełek, ich rodzaje i korzyści płynące z ich stosowania. Dowiadujemy się od czego zacząć, jak korzystać w wahadła i co możemy z ich pomocą osiągnąć.


Cały poradnik ma charakter praktyczny, czyli wraz z jego czytaniem, możemy od razu próbować wykonać prezentowane zadania i ćwiczenia. Niewątpliwie ogromnym plusem jest ostatni rozdział zawierający kręgi tematyczne. Są to plansze zwane też biometriami, które są bardzo pomocne w uzyskaniu odpowiedzi na pytania zadawane z różnych dziedzin i aspektów życiowych. Z ich pomocą możemy określić na przykład czy wybrany czas jest dobry na jakieś czynności i decyzje, jaki kryształ jest dla nas najlepszy w danym momencie, jaką mamy obecnie fazę księżyca, albo w jakiej fazie księżyca powinniśmy wykonać planowane zadania, która czakra nie działa prawidłowo, jaki kolor jest dla nas najlepszy, gdy na przykład zastanawiamy się na pomalowaniem naszego pokoju. Możliwości jest mnóstwo, więc na pewno wahadło może nam pomóc w nie jednej kwestii, w rozwiązaniu problemów, poprzez wskazanie najlepszej drogi, lub też w wyborze ścieżki kariery, nauki itd. To wszystko pokazuje, że wahadło ma szerokie zastosowanie, które poznajemy stopniowo przechodząc przez kolejne rozdziały. Są też zamieszczone tzw. puste kręgi na których możemy umieścić własny wykres tematu, który nas interesuje, a którego nie ma w tej części ujętej.

Radiestezja znana jest od bardzo dawna, o czym świadczą znaleziska pochodzące sprzed 8000 lat. Autorka we wstępnej części przedstawia nam tło historyczne używania wahadełek i różdżek, wykazując ich pochodzenie i ważną rolę, jaką kiedyś odgrywały. Od tysięcy lat w ten sposób poszukiwano źródeł wody, złóż ropy naftowej, rud metalu, kryształów i innych naturalnych źródeł. Jako ciekawostkę autorka podaje przykład, gdy podczas wojny w Wietnamie poszukiwano z j pomocą narzędzi radiestezyjnych min przeciwpiechotnych i tuneli! My nie musimy wykorzystywać ich w aż taki ekstremalny sposób. Na pewno nie raz może być przydatne w domowych warunkach i naszych osobistych dylematach. Ja mam wahadła od dawna i na przykład mogę sprawdzić świeżość jakiegoś produktu, przydatności do spożycia czy wartości odżywczych dla mojego organizmu. Używanie wahadeł daje nam ogrom możliwości, a ograniczać nas tylko może wyobraźnia.

Egzemplarz książki otrzymałam w ramach współpracy z portalem Sztukater




Wydanie: I
Data premiery polskiej: 09.08.2024r.
Data wersji oryginalnej: 05.03.2019r.
Ilość stron: 136
Wymiary:  145 x 205 mm
Okładka: miękka
ISBN: 978-83-8301-699-3
Tytuł oryginału: A Little Bit of Pendulums: An Introduction to Pendulum Divination
Tłumaczenie: Anna Jurga
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Moja ocena: 6/6


czwartek, 21 listopada 2024

[171./24] - 1686. - Ezo Księgi. Księga IV: Tarot


"Tarot"
Seria: Ezo Księgi
Księga czwarta
Dominika Mak

„tarot może przemówić do każdego, kto zdecyduje się go słuchać. Jego karty odzwierciedlają uniwersalne aspekty ludzkiego doświadczenia”

Wśród wielu moich zainteresowań, w których jak wiadomo, są książki, jest także wszystko co tajemne, tajemnicze, niesamowite i niecodzienne. A taką dziedziną jest ezoteryka, która oferuje szerokie spektrum tematów i elementów z nią związanych. Jednym z ciekawszych zagadnień jest tarot, wokół którego narosło wiele mitów naznaczonych strachem i dziwnymi opowieściami. Najczęściej ludzie podchodzą do niego ostrożnie, z lękiem, niesłusznie nadając ty kartom jakieś demoniczną otoczkę. Strach bierze się z niewiedzy i opiera się nieprawdziwych opiniach rozsiewanych często przez sceptyków i przeciwników tego typu praktyk. Tymczasem jest to narzędzie nie tylko do wróżenia, z czym kojarzy się najbardziej, ale też jako doskonały towarzysz na drodze rozwoju osobistego i duchowego. Książka pt.: „Tarot” odsłania tajemnice tych pięknych kart, ukazując jej mądrą, ponadczasową duszę.


Dominika Mak przekazuje swoją wiedzę zebraną przez ponad dwudziestu lat praktyki, w której tarot odgrywa bardzo ważną rolę. Jest dla niej wsparciem, drogowskazem i przyjacielem. W jej notce biograficznej można znaleźć stwierdzenie, że miłość autorki do tarota dorównuje jej pasji do książek. Można to wyczuć w sposobie przekazywania informacji, gdyż wyczuwalna jest pasja, znajomość tematu i pozytywną energię. Tarot jest ogromnie ważnym narzędziem w pracy coacha, ale też jako narzędzie dywinacyjne i pomagające w samorozwoju. W bibliografii wymienia wprawdzie dzieła różnych tarocistów, ale nie ma tego zbyt dużo, więc widać, że włożyła w napisanie tej książki swoje doświadczenie.

Podręcznik pt. „Tarot” wchodzi w skład serii „Ezo Księgi”, w ramach której zostało wydanych już pięć części: „Czytanie z dłoni”, „Sennik praktyczny”, o którym pisałam TUTAJ, , „Astrologia” i „Horoskop miłosny”. Wszystkie mają podobną szatę graficzną, a różnią się kolorami. Każda z nich została wydana w dużym formacie, natomiast treść jest wydrukowana na ekologicznym papierze. Niestety, dla osób o słabszym wzroku czytanie może stanowić problem, bo zastosowana została mała czcionka.

Napisała ją z myślą o wszystkich tych, którzy pragną poznać język tarota i zrozumieć jego przekaz. Ujęła zagadnienia tak, by były przystępne dla każdego, a zwłaszcza dla osób początkujących. Najpierw przybliża nam w skondensowanej formie historię tarota, jego drogę, jaką przebył przez wiele wieków, by ponownie uaktywnić się w obecnych czasach. Przy okazji autorka obala wiele mitów związanych z tymi kartami, odczarowuje jego nieprawdziwe znaczenia i pokazuje przyjazną stronę tego, co karty chcą nam przekazać w odczytach. W pierwszym rozdziale zatytułowanym „Początki” zamieściła najważniejsze informacje i porady dotyczące instrukcji postępowania z talią kart, od chwili ich zakupienia, aż po prowadzenie odczytów oraz oczyszczanie po takim seansie.


Najobszerniejszą częścią są oczywiście dokładne opisy poszczególnych kart. Autorka podeszła do tematu inaczej, niż jest to w innych tego typu publikacjach, gdyż najpierw omawia Małe Arkana, a potem Wielkie Arkana. Uważam, że jest to bardzo dobra propozycja dla osób zaczynających swoją przygodę z tarota, gdyż każda karta została dosyć obszernie opisana z uwzględnieniem ułożenia kart w pozycji prostej i odwróconej.

Czy w dzisiejszych czasach jest miejsce dla tarota? Uważam, że tak, gdyż nie trzeba koniecznie używać ich tylko i wyłącznie do poznawania przyszłości. To świetny, wiarygodny i szczery do bólu doradca, który zawsze powie prawdę, odpowiednio pokieruje naszą drogą, pomoże podjąć ważne i mniej ważne decyzje, więc warto poznać jego symboliczny sposób wyrażania się.

Recenzja Księgi I: "Czytanie z dłoni"
Recenzja Księgi II "Sennik praktyczny"
Recenzja Księgi III "Astrologia"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem RM


Wydanie: I
Data premiery: 23.10.2024r.
Ilość stron: 160
Wymiary: 165x235 mm
Oprawa: miękka
ISBN 788381519090
Wydawnictwo RM
Moja ocena: 5/6



środa, 20 listopada 2024

[170./24] - 1685. "Oops!" Tom II Kontynuacja „A niech to szlag!”


"Oops!"
Tom drugi
Kontynuacja „A niech to szlag!”
Monika Cieluch

„Życie to bezustanne odcinanie kuponów od szczęścia”

Z pewnością każdy z nas miał w życiu sytuację, gdy wolałby, żeby nigdy ona nie zaistniała. Gafy, błędy, potknięcia zdarzają się każdemu, ale chyba nikt nie miał ich tyle, co bohaterka książki pt.: „Oops!”

Pola Strzyżewska ma szczęście do wpadania w kłopoty i to najczęściej na własne życzenie. Poznajemy ją w momencie, gdy właśnie zbiera konsekwencje swoich ostatnich decyzji. Od jakiegoś czasu ma bowiem romans z Krzysztofem, szefem baru, w którym pracuje jako kelnerka. Tego dnia, gdy ją poznajemy, widzi na Facebooku swoje zdjęcie z obraźliwym podpisem, a za chwilę do lokalu wpada kobieta, która okazuje się być narzeczoną kochanka Poli. Po awanturze opisanej w bardzo zabawny i ekspresyjny sposób, Pola zostaje bez pracy i wydaje się, że nie ma wyjścia i będzie musiała wrócić do znienawidzonej rodzinnej wsi o jeszcze bardziej znienawidzonej nazwie Kurze Strzelniska. Nie zamierza w niej przebywać zbyt długo, więc postanawia wyjechać do Londynu, by tam na nowo ułożyć sobie życie. Ma nadzieję, że spełnią się jej marzenia o skończeniu studiów i zdobyciu wykształcenia architekta krajobrazu. Pola, bowiem kocha rośliny, rozumie ich potrzeby i potrafi pobudzić do życia nawet pozornie uschnięty badyl. Oczywiście w Londynie nie wszystko przebiega po jej myśli, zwłaszcza, gdy na jej drodze pojawia się Adam Harvey, współwłaściciel firmy farmaceutycznej.


Na początku muszę napisać, że „Oops!" jest drugim tomem serii „A niech to szlag!”, na co wskazuje tylko charakter grafiki okładki, nawiązując wyglądem do pierwszej części. Szkoda, że nie ma ogólnej, jednej wspólnej nazwy dla tych dwóch tomów, wówczas łatwiej byłoby je skojarzyć. Oczywiście, gdy sięgałam po „Oops”, nie miałam o tym pojęcia, bo nie ma ŻADNEJ informacji na okładce. Wprawdzie jest to osobna historia poprowadzona od początku do końca, ale czasami pojawiają się nawiązania do wcześniejszych zdarzeń. Pola w pewnym momencie poznaje Joannę, bohaterkę „A niech to szlag!”, a dzięki temu dowiadujemy się jak jej ułożyło się życie z bratem Adama, Timothym. I tu ponownie apel o zamieszczanie na okładkach informacji, że dana powieść jest elementem jakiejś serii!

Pani Monika Cieluch jest jedną z moich ulubionych pisarek, odkąd przeczytałam jej debiutancką książkę „Niepokorna”, a po niej wzruszyła mnie historią „Pod skrzydłami żurawi", ujęła dwoma kolejnymi opowieściami: „Na zawsze i na wieczność" i „Miłość szeptem mówiona". Mając za sobą tak wciągające i naładowane emocjami powieści, bez zastanawiania się sięgnęłam po jej najnowszą książkę pt.: „Oops!”, która charakterem odbiega znacznie od dotychczasowych historii, jakie autorka napisała. Tym razem stworzyła romantyczną komedię pomyłek, w której nie brakuje też trudniejszych tematów. Niektóre sytuacje można było przewidzieć, ale na zasadzie, że za chwilę z pewnością coś pójdzie nie tak.


Bohaterka to chodząca katastrofa, gdyż ma skłonność do robienia z prostych spraw skomplikowane sytuacje. Następują one najczęściej przez jej głupotę, nieuwagę, niewiedzę, czy niezrozumienie tego, co mówi druga osoba. To nadaje fabule beztroskiego, lekkiego nieprzewidywalnego charakteru. Autorka doskonale ujęła sposób myślenia Poli, jej ekspresyjność i charakter, więc nie ma problemów z wnikaniem w jej stany psychiczne i emocjonalne. Podobnie jest z Adamem, który w przeciwieństwie do brata, nie zamierza się ustatkować i zakładać rodziny, gdyż nie wierzy w prawdziwą miłość. Cały swój czas poświęca firmie i korzystaniu z życia, bez angażowania się w jakiekolwiek zobowiązania uczuciowe. I nie zamierza nic zmieniać w swoim poukładanym, spokojnym życiu. Nie przewidział jednak, że w chwili, gdy pojawia się w firmie Pola, to wraz z nią przetoczy się istny huragan, który zmiata wszystko, co było do tej pory stabilne i zaplanowane.

Powieść o krótkim i jakże trafnym tytule „Oops!” to wciągający  romans, w którym nie brakuje powodów do śmiechu, ale też refleksji, a jednocześnie lekka opowieść, przy której można spędzić miło czas dobrze się przy tym bawiąc. Tytuł jest jak najbardziej trafny, gdyż Pola popełnia tak często różne gafy, że za każdym razem chce się to skomentować krótkim „oops!” Ilość tego rodzaju przypadków wciąż się mnoży i gdy wydaje się, że w końcu wszystko zaczyna się układać, znowu Pola wpada w kłopoty. Autorka zwraca przy tym uwagę na relacje międzyludzkie, zwłaszcza rodzinne. Pokazuje, że w trudnych sytuacjach rodzina, nawet ta, której się wstydzimy, potrafi być wsparciem, a miłość wkracza nie raz w życie niczym orkan, by pokazać, że zawsze pojawiają się, gdy przychodzi na nią czas.

I na koniec moja rada wynikająca z przeczytanej historii: dla kobiet, które lubią nosić martensy – warto od czasu do czasu poćwiczyć chodzenie w szpilkach, a przynajmniej na wysokich słupkach, bo nigdy nie wiadomo, kiedy taka umiejętność może się przydać.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy wydawnictwem AMARE

Wydanie: Pierwsze
Data premiery: 16.10.2024r.
Ilość stron: 390
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8373-375-3
Wydawca: Amare
Moja ocena: 6/6


poniedziałek, 18 listopada 2024

[169./24] 1684. - "Fikcyjny ja"


"Fikcyjny ja"
Marzena Hryniszak

„Z przeszłości ważne są wnioski, które powinny nam pomóc w budowaniu jak najlepszej przyszłości.”

Pani Marzena Hryniszak dała się poznać jako twórca wciągających kryminałów, z których ja miałam okazję poznać jej debiutancką powieść „Nie twój interes”. Była to ciekawa historia, więc z chęcią sięgnęłam po jej kolejną książkę pt.: „Fikcyjny ja”, która opowiada o tym, że czasami życie tak dokopie, że chciałoby się zniknąć, najlepiej zmieniając tożsamość i zaczynając wszystko od początku. Tak właśnie zrobił bohater tej książki, który jednak przekonał się, że niezałatwione sprawy w przeszłości prędzej lub później dadzą o sobie znać.

Nazwisko Leopolda Kanta nie ma nic wspólnego ze znanym filozofem epoki Oświecenia Immanuelem Kantem, lecz raczej z kimś, kto oszukuje innych. I tak faktycznie jest, bo nie jest to jego prawdziwa tożsamość. Tytuł powieści wskazuje od razu, że tak właśnie będzie, więc od razu spotykamy bohatera pod tym nazwiskiem, gdy Leopold zaczyna nowe życie w nowym miejscu i otoczeniu. Wydaje mu się, że skutecznie ukrył się przed światem i będzie miał w końcu spokój. Już pierwsze dni w nowym miejscu pokazują, że nie będzie mógł na to liczyć, gdy w progu mieszkania pojawia się starsza sąsiadka i nieoczekiwanie kończy w jego mieszkaniu swoje życie. Pozostawia po sobie nie tylko kłopoty, ale też trzy małe urwisy: Fusia, Urwis i Tola. A do tego okazuje się wkrótce, że drzwi do przeszłości nie zostały przez niego dobrze zamknięte, więc niespodziewanie daje o sobie znać w niebezpieczny sposób.


Okładka sugeruje raczej jakiś komediowy charakter, wskazując bardziej na romans, niż sensację. Nie oddaje ona jednak tego, co faktycznie znajdujemy w środku powieści, więc front nie jest graficznie spójny z jej zawartością. Owszem, jest wyczuwalny humor, zwłaszcza w początkowych rozdziałach, gdy Leopold opowiada o swoich perypetiach zaraz po przeprowadzce, ale można dostrzec inne literackie gatunki, które razem tworzą interesujący splot zdarzeń. Jednak najmniej jest w nim chyba romantycznych uniesień. Trudno więc zaszufladkować ją w jakieś konkretnej dziedzinie, gdyż ma ona wiele nietypowych rozwiązań i oryginalny fabułę.

Najfajniejszym motywem jest ten dotyczący piesków. Ich losy były uroczym dodatkiem do tej historii. Spojrzenie Leopolda na posiadanie trzech psiaków i to w jako sposób do niego trafiły, wywołują uśmiech, a nawet rozczulają, gdy obserwujemy jak zmienia się jego podejście do czworonogów. Z czasem, im dalej podążamy za losami bohatera, tym coraz bardziej sytuacja się zmienia i wkraczają wątki sensacyjno-kryminalne.

Ogólnie powieść czyta się bez problemów, chociaż ja nie przepadam za zbyt długimi tekstami bez dialogów, a tak jest przez większą część pierwszej połowy książki. Znacznie lepsza i bardziej dynamiczna, trzymająca w napięciu jest druga połowa powieści. Do komediowych wątków dołączają obyczajowe, ale też kryminalne, więc robi się coraz bardziej niebezpieczniej i ciekawiej. Akcja przyspiesza i wiele spraw pojawia się szybciej, by na końcu nas zaskoczyć finałowymi epizodami, w których wiele się wyjaśnia, także prawdziwą tożsamość Leopolda Kanta, to kim właściwie jest i dlaczego musiał uciekać przed przeszłością. Autorka dokłada mu coraz więcej kłopotów, niczym kolejne warstwy jakiejś układanki, która robi się coraz pełniejsza i wyrazista.


„Fikcyjny ja” to historia oryginalna, inna niż wszystkie, napisana w dobrym stylu, jednak dla mnie było a dużo stron z opisowym tekstem. Wiele wydarzeń poznajemy jedynie jako opowieść bohatera o jego wcześniejszych dokonaniach i sytuacjach, ale też bieżących sprawach. Narracja jest bowiem prowadzona w pierwszej osobie przez Leopolda, więc znamy tylko jedną perspektywę. Przytłaczająca też może być duża ilość postaci, ale z czasem ich imiona i nazwiska zapadają w pamięć, więc nie miałam problemów z ich rozpoznaniem, gdyż każda z nich jest bardzo charakterystyczna. Jednak na początku można mieć takie poczucie, które mija wraz z poznawaniem kolejnych epizodów. Wydarzenia nie raz są zaskakujące, często biegną wbrew temu, czego można by było się spodziewać, ale najbardziej chyba zaskoczył mnie epilog, a zwłaszcza jego ostatnia scena, która wprowadza element niepokoju, pomimo, że już wszystko się wyjaśniło. W tym momencie nie za bardzo wiedziałam, o co chodzi, ale być może autorka zrobiła sobie furtkę do kolejnej historii.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z autorką i wydawnictwem Lucky

Wydanie: I
Data premiery papierowej: 24.07.2023r.
E-book dostępny od 25.07.2023
Ilość stron: 496
Wymiary: 135 x 205 mm
Oprawa: miękka
ISBN 978-83-67787-05-5
Wydawnictwo: Lucky
Moja ocena: 5/6

piątek, 15 listopada 2024

[168./24] 1683. - "Mulberry Tales" Tom II




"The Devil's Toy"
Seria: Mulberry Tales
Tom drugi
Natalia Grzegrzółka

„Nie wiara wpływa na to, jakimi ludźmi jesteśmy, 
tylko to, jak sami postrzegamy moralność.”

Kilka miesięcy temu skończyłam czytać "The paper dolls", pierwszą część serii „Mulberry Tales”, która pozostawiła mnie z mnóstwem emocji i pytań, na które odpowiedź otrzymałam dopiero teraz, w „The Devil's Toy” drugiej odsłonie tej historii.

Charmain Wallace po pół roku nieobecności wraca do Mulberry Heights po dramatycznych wydarzeniach, jakie spotkały ją w poprzednim roku szkolnym. Nadal nie wszystko jest jasne, nadal wiele pytań jest bez odpowiedzi, więc na własną rękę rozpoczyna poszukiwania, pragnąc poznać prawdę, by uratować ukochaną osobę.

Więcej nie napiszę o fabule, bo każda odsłona zbyt dużo by ujawniła, a przecież odkrywanie samemu uroków powieści, to niesamowita gratka dla każdego czytelnika.


„The Devil's Toy” to świetne zwieńczenie dylogii, w której wiele się dzieje, sytuacja wciąż się zmienia, wyczuwalne jest napięcie i różnorodne emocje. Recenzując pierwszy tom napisałam, że nie spodziewałam się aż tylu emocji w tej historii, mimo że początek był trochę powolny i opisowy. Jednak potem wszystko zaczęło dziać się szybciej. Teraz od razu wchodzimy w akcję, która też rozkręca się spokojnie, ale tym razem można poczuć od razu napięcie. Najpierw delikatne, ale potem daje ono o sobie znać znacznie mocniej.

Autorka jest młodą pisarką, ale ma niesamowity talent do tworzenia charakterystycznych postaci, zróżnicowanych, skomplikowanych, którzy nie są nijakimi osobowościami. Spod jej młodego, świeżego pióra wyszedł doskonale napisany romans w stylu Young Adult, z kryminalną zagadką, nieco mrocznym klimatem i thrillerem. Akcja biegnie znacznie szybciej, niż w pierwszym tomie, a finał jest bardzo ekspresyjny, podnoszący adrenalinę i zaskakujący swoim przebiegiem. Wszystko zostało wyjaśnione, doprowadzone do końca, więc widać, że autorka miała dobrze opracowany plan, który zrealizowała w pełni i satysfakcjonująco. 


Nie wiem, czy jest w ogóle tego rodzaju placówka oświatowa, jaką przedstawiła nam pani Natalia Grzegrzółka, ale tworząc tę fikcyjną szkołę i historię zwraca uwagę na ludzką naturę, która jest zdolna zarówno do wspaniałych czynów, jak i do okrucieństwa i przemocy. Siłą tej powieści jest przyjaźń, dzięki której można przetrwać nawet najgorszy koszmar i podnieść się, by stawić czoła przeciwnościom.   Dowiadujemy się coraz więcej o przeszłości bohaterów poznając ich prawdziwe intencje i oblicze. Poruszane są przy tym trudne tematy, które czynią tę historię jeszcze bardziej ciekawą i godną poznania. Dotyczą one chociażby takich kwestii, jak radzenie sobie z lękami, stratą, próby samobójcze, destrukcyjne zachowania wobec siebie, przemoc fizyczna i psychiczna, trudne dzieciństwo, toksyczne relacje i wiele innych, które wyłaniają się z tej opowieści. To wszystko razem z losami głównych bohaterów, tworzy niesamowitą mieszankę emocjonalną, więc nie jest to słodki romans w stylu Young Adult, lecz zawierająca w sobie pierwiastek gorzkiego posmaku historia.


Cała dylogia je wciągająca, ale druga część jeszcze bardziej wsysa w swój nurt i przykuwa uwagę. Ma w sobie więcej dynamiki, zwrotów wydarzeń i jest jeszcze bardziej tajemnicza, wstrząsająca, a nawet przejmująca. Jej fabuła i poszczególne wątki razem są niczym bluszcz, widoczny na okładce, który oplata nas swoimi odrostami tak, że trudno było mi się od niej oderwać. Wciąż miałam ochotę podążać dalej, na zasadzie: jeszcze jedna strona i idę spać. I nawet nie wiadomo kiedy dotarłam do końca w krótkim czasie, nie odczuwając tak dużej ilości stron. 

Pani Natalia Grzegrzółka wchodzi więc na pisarskie poletko z bardzo wysokiego pułapu, bo jest to jej pierwsza dylogia, która pokazuje, że mamy kolejną pisarkę, po której książki warto będzie sięgnąć w przyszłości. Liczę bowiem, że autorka ma w zanadrzu jeszcze nie jedną historię, która ujrzy światło dzienne już niedługo.

Recenzja pierwszego tomu "The paper dolls"



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem JAGUAR

Wydanie: I
Data premiery:25.09.2024 r.
Ilość stron: 400
Wymiary: 135x215 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN 978-83-8266-435-5
Wydawnictwo: Jaguar
Moja ocena: 6/6


środa, 13 listopada 2024

[167./24] 1682. - "Ex Delicto" Tom I "Modus operandi"


"Modus operandi"
Seria: Ex Delicto
Tom pierwszy
Anne Marie

„Są słowa, które zapadają człowiekowi 
głęboko w pamięć.”

Czasami spotykamy jakąś osobę, która wydaje się nam znajoma, ale nie jesteśmy w stanie osadzić ją w żadnej scenie z przeszłości. Bohaterka książki „Modus Operandi” też miała taką sytuację. Jednak dla niej byłoby lepiej, gdyby nowo poznana osoba nie poznała prawdy o niej. Nie wie jednak, że czasami strach ma wielkie oczy i podsuwa błędne rozwiązania. A to może skończyć się dla tej bohaterki źle, bo przeszłość daje o sobie znać niespodziewanie i gwałtownie.

Lena Lange jest spokojną, cichą kobietą, która nie lubi zwracać na siebie uwagi, w przeciwieństwie do swojej przyjaciółki, Mii Weber, energicznej i przebojowej. Razem uczęszczają na wykłady na wydziale psychologii. Marzeniem Leny jest zostać profilerem kryminalnym. Wszystko na razie zmierzało szczęśliwie ku temu, by jej plany się zrealizowały, do chwili, aż pojawił się nowy wykładowca, Martin Wanke, który jest jednym z najbardziej skutecznych detektywów w Szwajcarii. Ten fakt stanowi dla Leny zagrożenie, bo obawia się, że na jaw wyjdzie jej głęboko skrywana tajemnica. Trudno jest go unikać, ponieważ okazuje się, że to przyrodni brat Mii, z którym przyjaciółka nie ma dobrych relacji. U Martina, natomiast, uaktywniła się jego detektywistyczna intuicja, więc postanawia dowiedzieć się, kim naprawdę jest Lena i skąd może ją znać.  Bo, to że się znają, jest o tym przekonany.


Miałam już okazję poznać twórczość autorki sięgając po jej trylogię „Sokoły”, na którą składała się powieść „Biegacz”, „Rozgrywający” i „Skrzydłowy”. Bardzo mnie wówczas ujęły losy bohaterów i historia, która wokół nich się działa, więc teraz, widząc najnowszą książkę pani Anne Marie „Modus operandi” spodziewałam się równie dobrej lektury. I się nie zawiodłam, mimo że akcja toczy się w zupełnie innym środowisku.

Tym razem fabuła osadzona została w kręgach policyjnych, więc nie brakuje w niej wątków kryminalnych, sensacyjnych, a to wiąże się z wieloma emocjami. Natomiast historia osadzona została w Bazylei, co nie jest częstym miejscem wydarzeń, więc to ciekawy zabieg ze strony autorki.

Mamy tutaj jakby dwie historie w jednym ujęte w dwie płaszczyzny planowe. Głównym motywem jest relacja Leny i Martina, ale w tle, niemal biegnące równolegle, są perypetie sercowe Mii i przyjaciela Martina, Eliasa Richtrera. Ich historię chętnie poznałabym w osobnym tomie, bardziej szczegółowo. Nie raz jest zabawnie, a czasami niebezpiecznie, emocjonalnie, z odpowiednim tempem, przy którym czytanie przebiega płynnie i szybko.


"Modus operandi" to wciągający romans z kryminalno-sensacyjnym wątkiem, a nawet z lekkim dreszczykiem thrillera. Pani Anne Marie stworzyła oryginalną opowieść, w której można wprawdzie zauważyć pewne znane schematy, ale ubrane są w interesujące wydarzenia, naznaczone tajemnicą, niepewnością, z minimalnymi elementami erotyki, które nie są nachalne i zbyt obszerne. 

Przede wszystkim obserwujemy rozwój relacji między głównymi bohaterami, które od początku nie są łatwe. Narracja naprzemienna tych dwojga osób daje nam możliwość spojrzenia na wszystko z szerszej pespektywy, a to z kolei sprawiało, że częściej byłam po stronie Martina, niż Leny. Ona nie raz wykazywała się lekkomyślnością, dziecinnymi reakcjami, niepotrzebnymi wybuchami gniewu i trudno mi było ją zrozumieć. Jej historia pokazuje, że przed przeszłością trudno uciec, a kłamstwo prędzej lub później wyjdzie na jaw.

Recenzja tomu II "Corpus delicti"


Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Amare

Wydanie: I
Data premiery: 22.05.2024 r.
Liczba stron: 360
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: Miękka ze skrzydełkami
ISBN 978-83-8373-155-1
Wydawnictwo: Amare
Moja ocena: 5/6


Gatunki

E - booki (76) Jin shin jyutsu (1) Klasyka anglosaska (1) LGBT (10) Leksykon (4) Medycyna holistyczna (9) New Adult (25) OOBE (10) Opowieści o miłości (31) Pod moim patronatem (73) Qigong (2) Romans z pazurkiem (1) Tantra (1) Tao (3) Tetralogia (4) Tradycyjna Medycyna Chińska (6) Young Adult fiction (2) angelologia (13) astrologia (28) astrologia chińska (2) astrologia medyczna (1) astrologia wedyjska (3) autobiografie (9) dywinacja (3) erotyk (71) erotyk psychologiczny (4) erotyk sportowy (3) eseje (8) ezoteryka (64) fantastyka religijna (2) fantasy (33) fantasy historyczne (6) fantasy young adult (7) felietony (1) feng shui (2) high fantasy (1) historia (14) historia Polski (3) historie prawdziwe (27) homeopatia (6) horoskop (9) joga (13) k-drama (1) kalendarz (14) kartomancja (2) karty (15) klasyka literatury (4) klasyka romansu (1) klerykal fiction (1) komedia kryminalna (14) komedia romantyczna (11) komiks (1) kryminał (131) kryminał futurystyczny (3) kryminał erotyczny (2) kryminał fantasy (2) kryminał rerto (5) kryminał retro (14) kryminał z obyczajem (7) kryminał z romansem (22) kuchnia meksykańska (1) kuchnie świata (3) kurs (8) legendy (4) literatura dla dzieci (6) literatura faktu (37) literatura historyczna (13) literatura kobieca (43) literatura motywacyjna (24) literatura młodzieżowa (34) literatura obozowa (6) literatura obyczajowa (212) literatura obyczajowa z elementami fantasy (7) literatura obyczajowa z elementami kryminalnymi (37) literatura obyczajowa z elementami metafizycznymi (11) literatura obyczajowa z elementami psychologicznymi (13) literatura obyczajowa z elementami sensacyjnymi (10) literatura piękna (6) literatura polska (463) literatura przygodowa z elementami historycznymi (3) literatura psychologiczna (13) literatura sciene fiction (3) literatura sensacyjna (15) literatura szpiegowska (2) literatura światowa (119) magia (48) medcyna mitochondrialna (1) mediumizm (2) medycyna biomolekularna (2) medycyna chińska (12) medycyna energetyczna (7) medycyna funkcjonalna (4) medycyna informacyjna (2) medycyna ludowa (1) medycyna molekularna (1) medycyna naturalna (46) medycyna żywieniowa (4) mity (4) moje rozczarowanie (2) moje spostrzeżenia (1) nie polecam (2) nowela (2) numerologia (10) obyczajowa (13) obyczajowa YA (2) obyczajowa z elementami sensacyjnymi (7) obyczajowa z romansem (59) obyczajowa z romansem i thrillerem (5) oparte na faktach (13) opowiadania (1) opowiadanie (46) opowiadanie duchowe (16) pielęgnacja urody i ciała (2) plany czytelnicze (37) podróże (13) podróże astralne (5) podsumowanie (15) podsumowanie 2026 (5) podsumowanie miesiąca (31) podsumowanie roku (7) polityka (3) polscy autorzy (11) polska autorka (529) polski autor (660) polskie książki (572) poradnik (184) poradnik kosmetyczny (1) poradnik kulinarny (24) poradnik zdrowia (12) porady (1) powieść (146) powieść drogi (5) powieść duchowa (4) powieść fantasy (18) powieść grozy (2) powieść historyczna (41) powieść jednotomowa (80) powieść kryminalna (10) powieść obyczajowa (84) powieść obyczajowa z rozwojem duchowym (1) powieść przygodowa (12) powieść przygodowo - fantastyczna (8) powieść psychologiczno-duchowa (2) powieść romantyczna (2) powieść science fiction (4) powieść sensacyjna (30) powieść surrealistyczna (1) powieść z elementami grozy (3) powieść z elementami paranormalnymi (4) powieść z humorem (5) praca z energią (12) praca zbiorowa (14) praktyka duchowa (14) praktyki magiczne (1) przesłania (14) psychoenergetyka (1) psychologia (37) psychologia duszy i umysłu (1) psychologia osobowości (9) psychoterapia (4) publicystyka (14) publikacja (4) radiestezja (6) realizm magiczny (2) refleksje (9) reportaże (6) reverse romance (2) romans (354) romans LGBT (2) romans New Adult (12) romans YA (21) romans age gap (13) romans biurowy (8) romans erotyczny (69) romans fantasy (10) romans historyczny (40) romans i magia (6) romans i sensacja (39) romans kryminalno-obyczajowy (1) romans kryminalny (3) romans mafijny (70) romans obyczajowy (13) romans podróżniczy (2) romans psychologiczny (5) romans sportowy (13) romans wojenny (1) romans z wątkiem kryminalnym (7) romans średniowieczny (1) romantasy (5) rozwój duchowy (159) rozwój osobisty (4) rośliny lecznicze (9) sensacja (22) sensacja i erotyk (33) tarot (15) techniki uzdrawiania (32) technothriller (1) teologia (3) teozofia (1) terapia energetyczna (23) terapie naturalne (75) thriller (55) thriller kryminalny (15) thriller YA (2) thriller erotyczny (4) thriller historyczny (4) thriller kryminalny (1) thriller obyczajowy (2) thriller psychologiczny (42) trailer (1) trylogia (86) turystyka (14) urban fantasy (3) uzdrawianie (74) wegetarianizm (9) wiedza duchowa (3) wiedza medyczna (2) wiedza tajemna (25) wróżby (29) wygrane (7) wywiady (8) young adult (18) z historią w tle (60) z magią w tle (1) z religią w tle (2) zbiór opowiadań (23) zdrowie (294) znaki zodiaku (3) świadome śnienie (8) świąteczne nastroje (5)