„Domek nad jeziorem Borzyńskim”
Agnieszka Łepki
"Ludzie nie lubią, gdy innym się poszczęści."
Piękna, klimatyczna okładka książki "Domek nad jeziorem Borzyńskim" nastraja pozytywnie i obiecuje romantyczną, ciepłą historię z nutą tajemnicy. Szybko jednak okazuje się, że pod malowniczą atmosferą kryje się opowieść znacznie cięższa i bardziej emocjonalna.
Czterdziestopięcioletnia Oliwia Pachnicka od lat żyje głównie dla innych. Po rozwodzie z Jackiem Wałkonikiem związała się z Tymonem Kaczmarkiem, z którym tworzy wolny związek. Tymon nie jest złym człowiekiem, jednak pozostaje pod silnym wpływem swoich dzieci i byłych partnerek, które chętnie wykorzystują jego dobroć i poczucie obowiązku. Skutki ich roszczeniowych zachowań bardzo często odczuwa właśnie Oliwia, dodatkowo zmagająca się z toksyczną, apodyktyczną matką.
Relacja Oliwii i Tymona od początku wzbudzała we mnie mieszane uczucia. Nie polubiłam Kaczmarka po tym wszystkim, co robił, co mówił i jak się zachowywał. Momentami trudno było mi zrozumieć, dlaczego Oliwia wciąż trwa w tej relacji i godzi się na ciągłe ustępstwa.
Przełomem staje się wiadomość o spadku po Franciszce — przyjaciółce babci Zyty — która zapisuje Oliwii domek nad jeziorem w Borzymiu. Miejsce owiane mrocznymi legendami staje się dla bohaterki symbolem wolności i nowego początku, choć rodzina szybko zaczyna postrzegać spadek wyłącznie jako źródło korzyści materialnych.
Równolegle śledzimy historię Moniki, młodszej siostry Oliwii, przedstawioną w narracji trzecioosobowej. Kobieta przez lata żyje z kompleksem „starej panny”, podsycanym przez matkę. Zdesperowana, by za wszelką cenę wyjść za mąż, trafia na despotycznego mężczyznę i wpada w pułapkę toksycznego małżeństwa.
Kontrast pomiędzy siostrami buduje oś całej powieści. Monika coraz bardziej pogrąża się w poczuciu krzywdy i zależności od innych, natomiast Oliwia stopniowo zaczyna walczyć o siebie i bronić swojej niezależności przed rodziną, która chce decydować o jej życiu oraz przejąć kontrolę nad spadkiem. Domek nad jeziorem staje się nie tylko miejscem akcji, lecz także metaforą wolności, odwagi i możliwości zerwania z toksycznymi schematami wyniesionymi z domu rodzinnego.
„Domek nad jeziorem Borzyńskim” to historia o kobietach uwikłanych w toksyczne rodzinne schematy, niespełnionych oczekiwaniach i traumach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Autorka pokazuje, jak destrukcyjny wpływ mogą mieć staroświeckie przekonania dotyczące małżeństwa i społecznej roli kobiet. Matka Oliwii i Moniki przez lata wpajała córkom, że bycie rozwódką lub „starą panną” jest życiową porażką, przez co obie siostry w dorosłości próbują desperacko dopasować się do cudzych oczekiwań, zatracając własne potrzeby i poczucie wartości.
Spadek w postaci domku nad jeziorem Borzyńskim staje się w powieści swoistym testem charakterów i doskonale pokazuje, „kto jest kim”. Gdy pojawiają się pieniądze i możliwość zysku, maski zaczynają opadać, a rodzina Oliwii oraz bliscy Tymona coraz wyraźniej pokazują swoją pazerność i interesowność. Wśród całej galerii bohaterów to właśnie Oliwia wzbudziła moją największą sympatię, choć nie zawsze zgadzałam się z jej decyzjami. Mimo wszystko kibicowałam jej, szczególnie wtedy, gdy zaczęła stawiać granice i walczyć o siebie. Z satysfakcją obserwowałam, jak przeciwstawia się zarówno własnej toksycznej rodzinie, jak i rodzinie Tymona, która najchętniej uszczknęłaby coś ze spadku dla siebie.
Powieść "Domek nad jeziorem Borzymskim" była moim trzecim spotkaniem z twórczością autorki i kolejnym udanym. Wcześniej miałam okazję przeczytać "Lekarstwo na miłość" oraz "Pokochaj mnie wreszcie!" I ponownie otrzymałam historię opartą na emocjach, trudnych relacjach i bohaterach dalekich od idealnych, ale przez to bardzo prawdziwych.
Pani Agnieszka Łepki po raz kolejny pokazała, że potrafi tworzyć opowieści życiowe, poruszające i skłaniające do refleksji nad tym, jak ogromny wpływ na dorosłe życie mają doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego. Jej styl początkowo wydaje się dość mocno opisowy i momentami rozwija się spokojniej, jednak z czasem historia nabiera dynamiki i emocjonalnej intensywności. Im bardziej autorka odsłania rodzinne konflikty, tajemnice oraz prawdziwe oblicza bohaterów, tym trudniej oderwać się od lektury. Dzięki temu powieść stopniowo wciąga coraz mocniej, a napięcie budowane wokół relacji rodzinnych i spadku sprawia, że chce się poznać dalsze losy bohaterek.
"Domek nad jeziorem Borzymskim" to przede wszystkim opowieść o toksycznych relacjach rodzinnych, odwadze bycia sobą, spełnianiu swoich pragnień, stawianiu granic i o dwóch kobietach uwikłanych w toksyczne relacje, próbujących wyrwać się ze schematów narzucanych im przez innych. Wyłania się z niej wniosek, że jeżeli chcemy naprawdę dowiedzieć się, jacy są ludzie, wystarczy postawić na ich drodze pieniądze, spadek albo możliwość łatwego zysku. Wtedy bardzo szybko opadają maski, a na wierzch wychodzą chciwość, zazdrość i egoizm. Domek nad jeziorem Borzyńskim świetnie pokazuje, jak cienka bywa granica między rodziną a interesownością oraz jak trudno zawalczyć o siebie, gdy przez całe życie uczono nas spełniać oczekiwania innych. To emocjonalna, momentami gorzka, ale bardzo życiowa historia o kobietach próbujących odzyskać własny głos i wyrwać się z toksycznych schematów.
Data premiery: 03.04.2026r.
Ilość stron: 454
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8423-365-8
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 5/6























































