"Mroczna strona mojego życia"
Anna Makos
"Czasami człowiek ma dość,
ale nie znajduje siły, żeby prosić o pomoc"
Czasem życie przytłacza tak, że nie widać jego pozytywnych stron. Codzienność wkrada się w szarościach tak, że można poczuć marazm i zapomnieć o swoich potrzebach, zwłaszcza gdy zostaje się samemu z problemami. Wtedy człowiek działa jak na autopilocie, odkładając swoje pragnienia, odczucia i marzenia na bok. Tak jest z bohaterką książki "Mroczna strona życia". Jej życie to stąpanie po grząskim gruncie.
Dziesięć lat temu u jej mamy stwierdzono alzheimera, więc każdy dzień to dla bohaterki wyzwanie, mierzenie się z ogromną odpowiedzialnością, zmęczeniem oraz poczuciem osamotnienia, które często towarzyszy opiekunom osób przewlekle chorych. Autorka z premedytacją nie ujawnia imienia bohaterki. Wiadomo jedynie, że zaczyna się ono na literkę "A". Pisze o jej przeżyciach tak, jakby sama tego doświadczyła.
Pani Anna Makos napisała historię bardzo prawdziwą, czasami bolesną, ale przez to niezwykle poruszającą. Autentyczność, to niewątpliwie największa siła książki. Nie ma tu upiększeń ani łatwych rozwiązań. Jest za to codzienność, z którą może identyfikować się wiele osób, które opiekują się bliskimi kosztem siebie. Autorka świetnie pokazuje, jak cienka bywa granica między troską a wyniszczeniem.
Bardzo spodobała mi się kreacja głównej bohaterki. Nie jest ani nieskazitelną bohaterką, ani osobą, którą łatwo oceniać. Popełnia błędy, czasem podejmuje decyzje pod wpływem emocji, bywa uparta i zamknięta na pomoc. Dzięki temu wydaje się prawdziwa. Jej rozterki i wewnętrzne konflikty są wiarygodne, a wiele sytuacji skłania do zastanowienia się, jak samemu zachowałoby się na jej miejscu.
Najtrudniejsze jest jednak to, że nie potrafi dopuścić do siebie myśli o pomocy. Jest przekonana, że nikt nie zaopiekuje się matką tak dobrze jak ona. Może liczyć na wsparcie przyjaciółki Joli i terapeutki, ale wciąż tkwi w poczuciu obowiązku które odbiera jej siły oraz radość życia.
Ścieżki przeznaczenia sprawiają, że na drodze bohaterki pojawia się pani Joanna, kobieta pełna empatii, cierpliwości i naturalnego daru opieki nad starszymi osobami. Przez chwilę wydaje się, że to właśnie ona stanie się podporą w trudnym czasie. Jednak los, jakby na przekór, stawia kolejny mur. Niespodziewane wydarzenie sprawia, że Joanna również nie może już pomóc.
Pozostaje jeszcze dom opieki, ale sama myśl o nim budzi w bohaterce sprzeciw tak silny, że nie dopuszcza tej opcji nawet w rozmowach. Pozostaje znowu poszukać kogoś do pomocy. Pojawia się Barbara, która sprawia bardzo pozytywne wrażenie, a nawet wydaje się być zbyt idealna. Mimo to bohaterka czuje niepokój. Coś w zachowaniu Barbary, w jej spojrzeniu lub sposobie bycia, nie daje jej spokoju. Pozorna równowaga, którą próbowała odbudować, zaczyna chwiać się jeszcze bardziej, gdy w jej życiu niespodziewanie pojawia się dawny partner. Powrót mężczyzny otwiera stare rany, ale też budzi tęsknotę za bliskością, której tak długo sobie odmawiała. Córka schorowanej kobiety zaczyna balansować na cienkiej granicy między pragnieniem oparcia a lękiem przed kolejnym zranieniem. W świecie, który wymyka się spod kontroli, musi zdecydować, komu zaufać i pojawiaj się pytanie, czy potrafi zaufać jeszcze komukolwiek.
Pani Anna Makos porusza w swojej powieści tematy trudne ale bardzo życiowe; Opisuje codzienność osób opiekujących się bliskimi bez upiększeń i zbędnego dramatyzowania. Widać zmęczenie, frustrację, poczucie osamotnienia, ale też ogromną miłość i oddanie. Pokazuje za to jak trudno jest przyznać się do bezradności oraz jak wielką odwagą bywa decyzja o zmianie.
Książka nie ma jednak tylko i wyłącznie przytłaczającego charakteru, gdyż dzieli się na dwie różne części. W każdej z nich widzimy inną drogę życia bohaterki. W pierwszej Anna mówi o zwykłym dniu, gdzie trzeba opiekować się chorą mamą. Jest tam dużo bólu, bezsilności i zmęczenia. Pani Makos dobrze pokazuje trudny czas, gdy trzeba zajmować się kimś, kto powoli przestaje pamiętać i traci kontakt ze światem. Pisarka potrafi oddać duszną, codzienną atmosferę, która sprawia, że życie skupia się tylko na opiece nad bliską osobą. Druga połowa książki ma nieco inny klimat, gdyż opowiada o podnoszeniu się z trudnych doświadczeń, by znowu zacząć żyć pełnią życia. Jest bardziej radosna, dająca nadzieję, że jeszcze wszystko ułoży się jak najlepiej. ma nawet lekko metafizyczny charakter, gdyż los styka ją z szeptunką.
„Mroczna strona naszego życia” to opowieść o kobiecie, która zbyt długo nosi ciężar obowiązków związanych z opieką nad chorą matką, ale też o wychodzenia z marazmu życiowego, poznawanie siebie i szukanie swego miejsca na ziemi. Pani Anna Makos dała odczuć przytłaczający balast, który dźwiga bohaterka, ale też jaśniejszą stronę jej życia. Prowadzi nas przez świat pełen uczuć, samotności i wewnętrznych dylematów. Jedyne, co było dla mnie niezrozumiałe, to decyzja podjęta w ostatnich epizodach, ale nie napisze o co chodzi. Autorka napisała poruszającą historię kobiety, która przez lata stawia potrzeby innych ponad własne aż w końcu zaczyna tracić siebie. W bardzo sugestywny i emocjonalny sposób pokazuje jak cienka bywa granica między poświęceniem a zatraceniem oraz jak trudno zaufać innym i sobie gdy życie wystawia nas na kolejne próby. Przypomina w tym momencie, że trzeba zatroszczyć się o najbliższych, ale ta troska nie powinna oznaczać rezygnacji z siebie.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z autorką
Jej profil na FB [TUTAJ]
Wymiary: 130x210 mm
Liczba stron: 290
Okładka: miękka
ISBN: 978-83-8423-277-4
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 5/6








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli któryś z komentarzy nie jest widoczny, proszę o cierpliwość. System bloggera czasami wrzuca komentarze do zatwierdzenia.
Każda recenzja to moje subiektywne odczucia! Wasze mogą być zupełnie inne i zawsze jestem ciekawa Waszych opinii.
Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą.
Wpisy o charakterze spamu oraz z reklamami firm lub produktów będą usuwane.