"Ciemne słońce"
Seria: Podróż przez czas
Tom trzeci
Éric-Emmanuel Schmitt
"kiedyś apokalipsa należała do proroczych wyobrażeń,
obecnie natomiast sygnały świadczące o jej nadejściu
rozprzestrzeniają się w rzeczywistości."
Myślę, że każdy z nas choć raz zastanowił się, jak to by było żyć wiecznie. Nie starzeć się, nie żegnać bliskich, nie bać się końca. Nieśmiertelność kusi jak obietnica nieskończonych możliwości — czasu na wszystko, szansy na naprawienie błędów, życia bez pośpiechu. Od wieków ludzie marzyli o eliksirach życia, kamieniu filozoficznym, boskiej łasce, która pozwoliłaby przekroczyć granicę śmierci. Budowali piramidy, tworzyli mity, zapisywali się w historii, jakby w ten sposób mogli oszukać przemijanie. A jednak im dłużej o tym myślę, tym częściej dochodzę do wniosku, że wieczność mogłaby być nie darem, lecz ciężarem.
Właśnie z takim ciężarem mierzy się Noam w serii "Podróż przez czas", której trzeci tom nosi tytuł "Ciemne słońce". Budzi się po raz kolejny, z pamięcią wszystkich poprzednich wcieleń, wszystkich śmierci i wszystkich utraconych nadziei. Tym razem trafia do Memfis — miasta potężnego, dusznego, pełnego kontrastów. Zostaje uznany za wcielenie Ozyrysa, pana życia i śmierci, co w świecie obsesyjnie czczącym wieczność czyni go jednocześnie cudem i zagrożeniem. Schmitt prowadzi nas przez przybytki rozkoszy, Dom Umarłych, hebrajskie dzielnice i pałac faraona, splatając mit z historią, a biblijne wydarzenia z osobistym dramatem bohatera.
Tak jak w poprzednich dwóch tomach, również tutaj wydarzenia rozgrywają się w dwóch przestrzeniach czasowych. Pierwsza z nich, oznaczona jako INTERMEZZO, to współczesność, a potem dopiero fabuła przenosi nas w czasie w kolejnych rozdziałach danej części. Podobnie jest z narracją, która także ma dwie formy. Ta prowadzona w starożytności ma formę pierwszoosobową z perspektywy Noama, natomiast prowadzona współcześnie przechodzi w perspektywę trzecioosobową, ale też skupia się na Noamie.
Ta część otwiera się w momencie, gdy Noam przebywa w Sztokholmie, w apartamencie hotelu Strand, gdzie spisuje swoje dotychczasowe przeżycia. Wcześniej towarzyszyliśmy mu w Bejrucie, teraz jednak los prowadzi go do stolicy Szwecji – miasta, w którym mieszka także Nura. Choć ich drogi znów się przecinają, nie są razem. Nura jest żoną Svena Thorstena i wspólnie wychowują piętnastoletnią córkę Brittę.
Britta to dziewczyna zaangażowana, odważna, bezkompromisowa. Aktywnie działa na rzecz ratowania Ziemi, głośno krytykuje destrukcyjne działania władzy i społeczeństwa. Jej wystąpienia budzą skrajne emocje – jedni ją podziwiają, inni nienawidzą. W dniu, w którym rozpoczyna się ta część historii, Britta zostaje zaatakowana przez motocyklistę, który wyraźnie miał zamiar pozbawić ją życia. Ratuje ją Noam, towarzyszący rodzinie Thorstenów. Nura dostrzega na kasku napastnika symbol związany z Setem, odwiecznym wrogiem Izydy i Ozyrys, ale też Nury i Noama, gdyż Set to egipskie wcielenie Dereka, który także ma dar nieśmiertelności. Wykorzystuje go jednak w destrukcyjny sposób i wciąż zagraża ich życiu, a teraz okazuje się być też w Szwecji.
Autor prowadzi fabułę w sposób, który pozwala niemal poczuć duszność miasta rozgrzanego słońcem, ciężar kamienia, z którego wznoszone są świątynie, oraz napięcie religijno-politycznych intryg. Memfis to przestrzeń kontrastów: przybytki rozkoszy sąsiadują z Domem Umarłych, hebrajskie dzielnice żyją własnym rytmem, a pałac faraona pulsuje ambicją i lękiem o utrzymanie władzy. Historia Ozyrysa i Izydy splata się z opowieścią o Mojżeszu, a wydarzenia znane z Biblii zostają wplecione w osobistą tragedię Noama. Autor nie rekonstruuje mitu w sposób podręcznikowy – raczej wnika w jego sens, pokazując, jak rodzą się wierzenia i jak łatwo stają się narzędziem kontroli.
Relacja Noama i Nury osiąga w „Ciemnym słońcu” wyjątkową intensywność. Ona w każdym wcieleniu jest świeża, pełna pasji, wolna od ciężaru przeszłości. On niesie w sobie pamięć wszystkich ich spotkań, kocha ją mimo różnych ról, jakie odgrywają. Współczułam Noamowi, gdyż widać, że obecna rola nie jest dla niego łatwa, gdyż musi patrzeć na ukochaną kobietę w związku z innym mężczyzną. Jednak wie, że ma tutaj inną rolę. Natomiast Nura wydała mi się nijaka, mało wyrazista, nieszczera i trudno zrozumieć, jaką toczy grę w tej historii.
W trzeciej odsłonie ośmiotomowego dzieła pt.: „Ciemne słońce” umacnia się przekonanie, że ludzkość popełnia wciąż te same błędy, zmieniając jedynie dekoracje i narzędzia. To opowieść o blasku i cieniu – o słońcu symbolizującym potęgę cywilizacji oraz o mroku, który kryje się w jej fundamentach. Po zamknięciu książki pozostaje nie tyle odpowiedź, ile niepokój i oczekiwanie na kolejny wschód, który być może przyniesie inne spojrzenie na sens tej niekończącej się podróży przez czas.
Ogromnym atutem powieści "Ciemne słońce", jak i całej serii jego filozoficzny wymiar poszczególnych tomów. Pan Éric-Emmanuel Schmitt pokazuje, że choć zmieniają się stroje, języki i technologie, ludzkie pragnienia pozostają niezmienne. Ambicja, żądza władzy, potrzeba wiary i lęk przed końcem świata powracają w kolejnych odsłonach dziejów, jakby historia wciąż krążyła po tym samym torze. Autor zdaje się sugerować, że rozwój cywilizacyjny nie oznacza moralnego postępu, a raczej doskonalenie scenografii dla tego samego dramatu, który ludzkość odgrywa od tysięcy lat.
Przede wszystkim jednak stawia pytania o pamięć tego, co przeżyliśmy, o przeznaczenie i o ciężar ludzkich decyzji. To opowieść o miłości, która potrafi trwać ponad czasem, nawet wtedy, gdy wszystko inne przemija. Jeżeli jest to prawdziwe uczucie, okazuje się być jednocześnie siłą, która łączy ze sobą dwie przeznaczone sobie dusze, bez względu na okoliczności i czas. Nasuwa się przy tym refleksja, że życie bez końca nie byłoby dla nas szczęśliwym rozwiązaniem, gdyż wówczas nie potrafilibyśmy docenić tego, co przeżywamy. Okazuje się, że człowiek potrzebuje określonych granic, by cokolwiek miało wartość.
Recenzja tomu I "Raje utracone"
Recenzja tomu II "Brama do nieba"
Książkę przeczytałam w ramach współpracy
z PRart Media Bogna Piechocka
i wydawnictwem
Data premiery: 15.01.2025r.
Data premiery oryginału:
Ilość stron: 472
Wymiary: 155 x 235 mm
Tytuł oryginalny: Soleil sombr
Tłumaczenie: Łukasz Müller
ISBN: 978-83-240-9894-1
Wydawnictwo: Znak
Moja ocena: 5/6








Twoje recenzje zawsze zmuszają do zatrzymania się na chwilę. Refleksja o tym, że jako ludzkość zmieniamy tylko dekoracje, a błędy popełniamy te same, daje do myślenia. Kolejny tom, który dzięki Tobie ląduje na mojej liście „do sprawdzenia”.
OdpowiedzUsuń