RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
PREMIERA
12.08.2026r.
"Córka Wody"
Cykl: Córki żywiołów
Tom czwarty
Dorota Gąsiorowska
„jeśli uczynisz coś z serca, porzuć wątpliwości”
Morze fascynuje swoją przestronnością, szumem fal i nieprzeniknioną głębią. Nawet nasze Bałtyckie, które nie należy może do najpiękniejszych kolorystycznie, ma w sobie niezwykłą siłę przyciągania. Wiele osób traktuje morze jako bazę do wypoczynku, ale są też tacy, których fascynuje to, co kryje się pod jego powierzchnią – tajemnica, nieprzewidywalność i siła natury, której nie sposób do końca okiełznać. I chyba właśnie dlatego morze tak często staje się bohaterem opowieści, tak jak w książce „Córka Wody”. Najczęściej jest ono dodatkiem do dziejących się wydarzeń. Tutaj staje się pełnoprawnym bohaterem pokazując swoje piękno, ale też potęgę. Szumi, uspokaja, a jednocześnie zdaje się coś szeptać. Niesie w sobie wspomnienia, sekrety i historie, których nie da się łatwo wyjaśnić.
To kolejna historia z serii „Córki Żywiołów”, w której granica między tym, co można wyjaśnić rozumem, a tym, co podpowiada intuicja, zaczyna się zacierać. W tej historii fale stają się czymś więcej niż elementem nadmorskiego krajobrazu. Przypominają, że natura ma własny język, a pewnych rzeczy nie zawsze można dostrzec, posługując się wyłącznie logiką. Bo przecież fale, podobnie jak uczucia, potrafią być jednocześnie kojące i niszczycielskie. Mogą przynieść ukojenie, ale mogą też porwać nas w zupełnie nieznanym kierunku.
W każdym z dotychczasowych tomów tej serii autorka zabierała nas w odległą przeszłość, która miała znaczący wpływ na życie bohaterki żyjącej w czasach współczesnych. Jednak tym razem cofamy się najdalej ze wszystkich części, bo aż do epoki wczesnominojskiej zwanej też wczesno kreteńską, która istniała od ok. 3000 p.n.e. do ok. 2000 p.n.e.
Tam, w niewielkiej osadzie żyje Nilaya, córka rybaka, która od narodzin naznaczona jest ostracyzmem społeczeństwa zamieszkującego nadmorską wioskę. Powodem takiej sytuacji jest jej wygląd odróżniający się od innych, ale też tragiczne wydarzenie, które miało miejsce w dniu, gdy dziewczynka przyszła na świat. Zwraca uwagę swoją jasną skórą o perłowym odcieniu i kobaltowymi oczami, ale nikt nie wie, że posiada też umiejętności, które wykraczają poza zwykłe pojmowanie otoczenia. Jej fascynacją i żywiołem jest morze, podobnie jak drugiej bohaterki o imieniu Lea, która żyje w czasach nam współczesnych.
Obie dziewczyny dzieli zatem czas, ale łączy bardzo wiele, a szczególnie miłość do wody i muzyki. Zarówno Nilaya, jak i Lea mają piękny głos, ale dla każdej z nich ten dar oznacza coś innego. Dla Nilayi śpiew staje się sposobem porozumiewania się z morzem i naturą, czymś niemal mistycznym, czego nie potrafią zrozumieć otaczający ją ludzie. Dla Lei muzyka jest z kolei częścią jej życia zawodowego – to dzięki niej zdobyła popularność i uznanie, ale z czasem właśnie świat, który przyniósł jej sukces, zaczyna ją przytłaczać. Zmęczona jego blaskiem i presją, postanawia uciec do Gdańska, a wyniku pewnych wydarzeń, niespodziewanie dla siebie, leci na Kretę, szukając ciszy, spokoju i równowagi. Przeznaczenie i trudne do wyjaśnienia sytuacje sprawiają, że trafia do miejscowości Bali, która otacza ją swoim niemal mistycznym klimatem. Nie przypuszcza, że właśnie tam rozpocznie się historia, która zmusi ją do zmierzenia się z przeszłością i własnymi lękami.
Te dwa wątki, są głównymi motywami całej powieści, które biegną obok siebie i pozornie nie mają ze sobą niewiele wspólnego, poza tym, że łączy ich postać Bogini Matki i fascynacja morzem. Wkrótce tych podobieństw zaczyna być więcej, a my poznajemy niesamowicie wciągającą opowieść otoczoną magią, mistycyzmem, sekretami sięgającymi swoimi korzeniami w przeszłość, a przy tym możemy poczuć wiele emocji, podziwiać wspaniałe, piękne krajobrazy i odkrywać uroki natury, która stanowi tło, w postaci nadmorskich krajobrazów.
Pani Dorota Gąsiorowska ponownie zabrała mnie w niezwykły klimat cyklu „Córki Żywiołów”, a ja po raz kolejny dałam się wniknąć opowieść, w której magia, przeznaczenie i kobiece losy splatają się w baśniową, a zarazem bardzo realistyczną opowieść. Jest to bowiem historia, którą można zaliczyć do gatunku reality fantasy, gdyż akcja toczy się w prawdziwych miejscach. Autorka udowadnia, że potrafi mistrzowsko kreować atmosferę epok i miejsc – od współczesnego Gdańska po rozgrzaną słońcem Kretę, od codzienności bohaterów po ich spotkania z tym, co niewytłumaczalne i tajemnicze. Nie brakuje wątku romantycznego, sensacyjnego i mistycznego, które razem tworzą wciągającą opowieść o kobietach, które podążają za swoim przeznaczeniem.
Wniknęłam w powieść „Córka Wody” z łatwością, wtapiając się w świat stworzony przez autorkę i bez problemów wyobrażając sobie sceny, które opisuje w zniewalających, działających na wyobraźnię słowach. Nie ma w tych opisach nic zbędnego. To powieść niebanalna, pełna magii, tajemnic i emocji. Dorota Gąsiorowska po raz kolejny udowadnia, że potrafi stworzyć historię, która wciąga od pierwszych stron, a jednocześnie skłania do refleksji nad przeznaczeniem, kobiecą siłą i więzią człowieka z naturą. Z żalem rozstaję się z tą serią, która dostarczyła mi niesamowitych doznań ocierając się o to, co niewidzialne, a jednak obecne w życiu każdego z nas.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery: 12.08.2026r.
Ilość stron: 624
Wymiary: 140 x 205 mm
Okładka: miękka
ISBN: 978-83-8427-250-3
Wydawnictwo: Znak Literanova
Moja ocena: 6/6









