Marzec minął szybko, zostawiając po sobie kapryśną pogodę, ale na szczęście nie kapryśne literackie nastroje. To był intensywny miesiąc — czytelniczo i recenzencko — w którym powstało aż 21 tekstów, ale 5 z nich dotyczyła jeszcze lutowych lektur.
Natomiast marzec wypełniło mi 16 przeczytanych książek i tutaj mam swoje małe, osobiste osiągnięcie: po raz pierwszy udało mi się opisać każdą z nich.
Dominowały powieści — różnorodne, wciągające, czasem zaskakujące oraz jeden poradnik, który okazał się miłą odmianą od fikcyjnych historii. Ta mieszanka sprawiła, że ani przez chwilę nie czułam znużenia, a każda kolejna książka wnosiła coś świeżego.
Może to zasługa tego, że w powietrzu zaczęło już pachnieć wiosną. Może tego, że świat powoli budził się do życia, a ja razem z nim. A może po prostu — dobrych historii, które trafiły do mnie w idealnym momencie.
KSIĄŻKA MIESIĄCA
W MOJEJ BIBLIOTECE
czyli co było najlepsze, dobre, a co mnie zawiodło.
Zwykle w tym miejscu piszę o tym, co mnie zachwyciło, a co mniej do mnie trafiło. Tym razem jednak… nie mam na co narzekać. W marcu każda książka miała w sobie coś, co mnie ujęło: jakiś detal, emocję, klimat, który sprawił, że lektura była po prostu dobra. Dlatego wybierając te najlepsze, musiałam oprzeć się wyłącznie na ocenach.
Najniżej ocenioną książką okazało się „Fatalne dopasowanie”, które otrzymało ode mnie 4/6 — a to przecież wciąż oznacza bardzo dobrą, przyjemną lekturę. Trudno więc mówić o „najgorszej” książce miesiąca, bo takiej po prostu nie było. Marzec okazał się wyjątkowo równy i zaskakująco udany czytelniczo.
Najwyższą notę, czyli 6/6, otrzymały „Złudzenia”, „Kolory tęsknoty” i „Nie pozwolę Ci spaść”. To właśnie te trzy tytuły zostały ze mną najdłużej i najmocniej wybrzmiały po zamknięciu ostatniej strony.
Zatem moje podium wygląda tak:
A co w planach?
I to na pewno nie wszystkie książki, bo już wiem, że nowe do mnie podążają.
Życzę Wam wspaniałego
zaczytanego kwietnia!




MZ.jpeg)
Imponujący wynik, szesnaście książek w jeden miesiąc to naprawdę świetne osiągnięcie. Bardzo podziwiam systematyczność w pisaniu recenzji do każdej z nich. Zainteresowały mnie tytuły z Twojego podium, szczególnie „Złudzenia”, więc dobrze wiedzieć, że marzec był tak udany pod względem literackim.
OdpowiedzUsuńGratuluję wyniku i piękne zdjęcia bratków!
OdpowiedzUsuń21 tekstów, wow. Jestem pod wielkim wrażeniem!
OdpowiedzUsuńGratuluję bardzo owocnego miesiąca!
OdpowiedzUsuńZawsze podziwiam, ile czytasz
OdpowiedzUsuńWspaniale, że tyle książek trafiło w Twój czytelniczy gust w tym miesiącu i brawo za recenzje <3. U mnei marzec też był zaczytany, choć daleko mi do Twojego wyniku to cieszę się, że każdego dnia znalazłam kilka wolnych chwil by móc odpłynąć w lekturę :)
OdpowiedzUsuńImponujący wynik :)
OdpowiedzUsuńGratuluję tak intensywnego i… dopracowanego miesiąca czytelniczego! Opisanie każdej z 16 książek to naprawdę duże osiągnięcie, szczególnie przy tak różnorodnym zestawie – powieści, poradniki, emocje i klimat w każdej z nich. Ciekawie to pokazałaś, że czasami nawet „słabsze” tytuły wciąż mają w sobie coś wartościowego, co zostaje w pamięci.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się też Twoje podejście do wyboru książki miesiąca – nie tylko oceną, ale tym, co faktycznie z nami rezonuje po lekturze. „Złudzenia”, „Kolory tęsknoty” i „Nie pozwolę Ci spaść” brzmią jak pozycje, które naprawdę zostawiają ślad. 😊
A ten optymizm i wiosenne nastawienie przebija się przez cały tekst – naprawdę motywujące! Mam wrażenie, że taki sposób dokumentowania swoich lektur może być inspiracją dla każdego, kto chce świadomie czytać i pamiętać, co czytał.
Ciekawi mnie tylko, które z tych książek sprawiły Ci największe zaskoczenie fabularne – tak naprawdę „niewidzialne kopnięcie w serce” czyta się chyba najlepiej
Imponujący wynik :)
OdpowiedzUsuńWspaniale! 😀
OdpowiedzUsuńSporo lektur przeczytalaś :)
OdpowiedzUsuń