- Witaj!
- Strona główna
- Recenzje 2025 r.
- PLANY 2025
- Recenzje 2024r.
- Recenzje 2023 r.
- Recenzje 2022 r.
- Recenzje 2021 r.
- Recenzje 2020 r.
- Recenzje 2019 r.
- Recenzje 2018 r.
- Recenzje 2017 r.
- Recenzje 2016 r.
- Recenzje 2015 r.
- Recenzje 2014 r.
- Recenzje 2013 r.
- Recenzje 2012 r.
- Moje patronaty
- O mnie
- Zasady na blogu
- Współpraca
- Wyjęte z książek
- OPINIE O BLOGU I RECENZJACH
- MOJA OFERTA
środa, 9 lipca 2025
[120/25] - 1833. - "Stewardesa" - Tom I - "Ból w jej oczach"
poniedziałek, 12 maja 2025
[87/25] - 1800. - "Potępione" #1
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu
Wydanie: I
Data premiery: 14.04.2025r.
Ilość stron: 540
Wymiary: 205 x 145 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-974468-0-9
Wydawnictwo: SPARK LINE
Moja ocena: 6/6
środa, 7 maja 2025
[84/25] - 1797. - "Sekrety Pragi"
Praga to miasto, w którym bardzo łatwo się zakochać, gdy wędrujemy po jej urokliwych zakątkach, spacerujemy po Moście Karola, zwiedzamy Zamek Praski, podziwiamy Złotą Uliczkę czy zachwycamy się wspaniałym spektaklem muzycznym Krizikovej Fontanny i wieloma innymi atrakcjami, jakie oferuje nam czeska stolica. Są to miejsca obowiązkowe, które trzeba zobaczyć, ale nie każdy zna wszystkie tajemnice, jakie skrywa to piękne miasto. Ich odkrywanie umożliwia książka „Sekrety Pragi” napisana przez pasjonata, przewodnika Wojciecha Kantora, który o Pradze wie niemal wszystko.
Książka należy do bestsellerowej serii Księżego Młyna - "Sekrety" w której ukazało się już kilkadziesiąt publikacji odkrywających sekrety różnych miejsc na świecie. Nie jest to przewodnik po Pradze, według którego możemy się poruszać po niej, ale zbiór wielu ciekawostek związanych z obiektami, zabytkami, znanymi postaciami, wydarzeniami historycznymi i detalami, na które zwykły turysta nie zwraca uwagi.
Wnętrze publikacji „Sekrety Pragi” jest niestety, tylko czarno-białe, ale oprawione w twardą, kolorową okładkę ze zszywanymi brzegami, a to gwarantuje trwałość w użytkowaniu. Książka została wydana w dużym formacie i nie jest gruba, bo liczy sobie zaledwie 150 stron samego tekstu o Pradze. Jedyną trudność może stanowić czytanie osobom o słabszym wzroku, bo została wydrukowana małą czcionką.
Pan Wojciech Kantor przybliża sylwetki znanych postaci, takich jak Franz Kafka czy książę Karel Schwarzenberg, Josip Plečnik, Bohumil Hrabal, Jan Laichter i Jan Kotěra, którzy mieli ogromny wpływ na historię tego miasta. Nie mogło też zabraknąć opowieści o słynnym wojaku Szwejku, który od zawsze kojarzony jest z czeską stolicą, Karela Gotta, gwiazdy o „złotym głosie, ale też opowieści o czeskich kulinarnych smakach. Poznajemy też ciekawostki wielu zakątków i charakterystycznych miejsc, takich jak chociażby Wieża Petřín, często nazywana „młodszą siostrą” paryskiej Wieży Eiffla, „Praski Hollywood”, jak mówi się o Tarasach Barrandova, malownicza wyspa Kampa z magicznym klimatem zwana Małą Straną czy ulubione miejsce Vaclava Havla i wiele innych, co tylko potwierdza, że Praga kryje w sobie nieskończoną ilość niespodzianek.
Doceniam ogromną pracę, jaką wykonał pan Kantor w swoją publikację, którą opracował na podstawie bogatej bibliografii złożonej z prac różnych autorów, w tym czeskich i własnych. Czuć w każdym tekście pasję, z jaką autor przekazuje nam swoją wiedzę. Pokazuje różne oblicza miasta, zarówno obecne, jak i sprzed wielu lat. Po jego opowieściach moje spojrzenie na Pragę jest zupełnie inne i mam nadzieję, że z takim wizerunkiem i tyloma historiami moja wizyta w Pradze będzie pełniejsza i bardziej świadoma tego, co oglądam.
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu
Wydanie: I
Ilość stron: 158
Wymiary: 165 x 235 mm
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-7729-768-1
Wydawnictwo: Księży Młyn Dom Wydawniczy
środa, 23 kwietnia 2025
[75/25] - 1788. - "Przekleństwo amuletu"
wtorek, 25 marca 2025
[54/25] -1767. - "Złote godziny"
„jak pan Bóg coś zabiera, to daje coś innego, tylko trzeba umieć to znaleźć”
Powyższy cytat uzupełniłabym jeszcze stwierdzenie, że trzeba to coś nie tylko znaleźć, ale też dostrzec. To jedno z przesłań, które wyłania się z powieści „Złote godziny”. Pani Iwona Klimczak pokazuje w niej, że życie nie lubi pustki. Kiedy coś lub kogoś tracimy, życie często przynosi niespodzianki, które wypełniają pustkę. We wszechświecie bowiem wszystko musi być w równowadze, nawet jeżeli dotyczy to śmierci kogoś bliskiego.
Przekonała się o tym Alicja Olszewska, która była z Markiem w związku małżeńskim przez trzydzieści pięć lat, ale znali się ponad czterdzieści lat. Była zatem przekonana, że zna męża bardzo dobrze. Teraz, po jego tragicznym odejściu, okazuje się, że nie wszystko w ich wspólnym życiu było takie, jak się jej wydawało. Alicja odkrywa sekrety, które burzą jej dotychczasowy obraz męża, z którym spędziła wiele lat. Dociera do niej, że jej życie było iluzją od kilku lat. To zmusza ją do przewartościowania swojej przeszłości i budowania nowego życia od podstaw.
"Złote godziny" to powieść, która urzeka swoją piękną okładką, chociaż grafika może wprowadzać w błąd, gdyż sugeruje jakąś opowieść ze starożytnym manuskryptem, albo w takich klimatach. Nic bardziej mylnego, bo jest to historia o kobiecie, która na nowo musi nauczyć się żyć po śmierci swego męża, Marka.
Pani Klimczak napisała oryginalną historię, niepowielającą znanych standardów. Opowiada o kobiecie dojrzałej, która po śmierci męża czuje pustkę i nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Dotyka emocjonalnych zakamarków duszy bohaterki, ukazując jej wątpliwości, cierpienie, tęsknotę, smutek, ale także rozczarowanie i złość po poznaniu sekretu Marka. Skłania tym refleksji nad relacjami i zaufaniem między dwojgiem ludzi, którzy są ze sobą przez wiele lat, a tak naprawdę okazuje się, ze niewiele o sobie wiemy. Można być z kimś bardzo długo, ale i tak okazuje się, że tak naprawdę możemy nie wiedzieć, kim naprawdę jest osoba, z którą spędziliśmy większą część swojego życia.
Drugą kwestią, jaka wyłania się z tej historii dotyczy miłości po pięćdziesiątce, gdy pojawia się w okresie żałoby. Pokazuje, że nie jest ona zarezerwowana tylko dla młodych ludzi. Potrafi pojawić się w najmniej spodziewanym momencie, dając szansę na doświadczanie pięknych lat u boku kogoś, z kim nie czujemy się samotni.
„Złote godziny” jest nie tylko historią o stracie, ale także o odkrywaniu prawdy i odnajdywaniu siły, by zmierzyć się z życiem na nowo. Jej poszczególne wątki płyną zgodnym nurtem, wzajemnie się uzupełniając i ukazując życiowe dylematy, z którymi może identyfikować się niejedna osoba.
Autorka uwidacznia stereotypy funkcjonujące w społeczeństwie dotyczące życia osób zbliżających się do wieku emerytalnego. Istnieją określone przekonania, że dla nich minął już najlepszy czas i nie wszystko „wypada” im robić. Zostały one wyrażone w osobach dorosłych dzieci Alicji, które mają swoje życie, ale niezbyt przychylnie patrzą na to, co dzieje się u ich matki. Tymczasem ma ona prawo do bycia sobą, nawet, jeżeli wykracza to poza granice wyznaczane przez innych.
Złota godzina to jedna z piękniejszych chwil dnia, tuż po pierwszej godzinie następującej po wschodzie słońca i ostatnia godzina przed zachodem słońca, w której powstaje ciepłe, naturalne światło. Znaczenie tego zjawiska w powieści każdy powinien odkryć na własną rękę. Dla mnie jest ono symbolem pięknego uczucia, które rodzi się po jakimś etapie życia, o który mówi się, że najpiękniejsze chwile mamy za sobą. Tymczasem historia Alicji, pokazuje, że mogą one zaistnieć w każdym momencie, zwłaszcza gdy się tego nie spodziewamy. I nie ma znaczenia, czy mamy dwadzieścia lat, czy ponad pięćdziesiąt i więcej. Samotność jest stanem, który zaczyna doskwierać, gdy większą część swego życia nie byliśmy sami. Nieważne bowiem jest, gdzie jesteśmy, jakie zadania wykonujemy, gdzie podróżujemy, co widzimy i odczuwamy. Ważne, by mieć kogoś u swego boku, z kim można cieszyć się każdą przeżywaną chwilą.