niezwykle potrzebny w dzisiejszych czasach poradnik skierowany do młodzieży!
Pokonaj demona stresu!
Od irytujących drobiazgów, poprzez codzienną szkolno-rodzinną presję, kończąc na globalnych problemach – życie nastolatka wypełnione jest stresem. Jak sobie z nim radzić? Gdzie szukać pomocy? Jak zachować spokój nawet w najbardziej nerwowych sytuacjach? „Stres out!” to poradnik dla młodzieży, który pomoże dźwignąć każdy życiowy ciężar.
Wszyscy, niezależnie od wieku, doświadczamy stresu. Nawet jeśli dorośli tego nie dostrzegają, życie nastolatka wypełnione jest nim po brzegi. Ciało się zmienia, otoczenie wymaga coraz więcej, na horyzoncie wielkie zmiany i poważne decyzje… Badania dowodzą, że młodzież jest wyjątkowo podatna na negatywne skutki chronicznego stresu. Młody człowiek staje się pod jego wpływem bardziej impulsywny i skłonny do ryzykownych zachowań.
Dzięki książce dowiesz się:
jak pokonać lęk;
jak być asertywnym;
jak nauczyć się pozytywnego myślenia;
jak rozwiązywać konflikty;
jak organizować czas i planować zadania;
jak stosować techniki relaksacyjne;
jak dbać o zdrowie, by być mniej podatnym na negatywne skutki stresu;
jak wyznaczać sobie cele;
jak wzmacniać poczucie własnej wartości;
jak podejmować nowe wyzwania;
jak nawiązywać i rozwijać dobre relacje z innymi ludźmi.
Chociaż całkowite wyeliminowanie stresu z życia nie jest możliwe, są lepsze i gorsze sposoby jak sobie z nim radzić. „Stres out!” podsuwa praktyczne techniki, które młodzi ludzie mogą wykorzystać, by lepiej radzić sobie z problemami w szkole, w domu i wśród przyjaciół.
Earl Hipp – autor wielu książek dla młodzieży, specjalista psychologii i psychofizjologii. Przez lata pracował jako psychoterapeuta kliniczny, pomagając pacjentom lepiej zrozumieć samych siebie, radzić sobie z życiowymi wyzwaniami i pracować nad samorozwojem.
„Rany zadane urodzie w dzieciństwie nie są do wyleczenia, można tylko tamować krwawienie.”
Ubrania traktowane są przez nas, jako element ozdoby, wyrażenia siebie a często, jako wyraz buntu czy po prostu wygody. Są takie osoby, które kolekcjonują stroje na różne okazje podchodząc do nich z uwielbieniem i pasją. Swój szczególny zestaw ubrań posiada też bohaterka książki pt.: „Garderoba”, dla której ma ona zupełnie inne znaczenie.
Jagna Ambroziak jest psychologiem, psychoterapeutką i poetką. Pracuje w Warszawskim Ośrodku Psychoterapii i Psychiatrii. Od osiemnastu lat pomaga pacjentom w odnalezieniu drogi do ich prawdziwej natury, ufając, że tylko wtedy są oni w stanie budować szczęśliwe relacje i żyć zgodnie z własnymi pragnieniami.
Jael Stravinsky pochodzi z Tel Awiwu, gdzie mieszkała razem z rodzicami. Poznajemy ją, gdy po raz pierwszy idzie na zajęcia na uczelni, gdzie ma zamiar studiować Historię Sztuki. Od zawsze lubiła malować, chodzić do muzeów i przeglądać magazyn "Vouge", który dawał jej możliwość kreowania wymyślanych przez siebie kreacji. Paryż był jej marzeniem od dzieciństwa oraz oderwaniem się od przeszłości. Chce w nim zapomnieć o swoich obawach, lękach i pójść nową drogą z nową osobowością. Problem jednak w tym, że Jael tak naprawdę nie wie jaka jest. Pragnie być niewidzialna, nie chce by ktokolwiek zobaczył jak jest naprawdę, ale jednocześnie strojem podkreśla swój nastrój dobierając do niego odpowiednie kreacje.
"Zachwytu nie da się zgromadzić na zapas.
Jest jak zapach zamknięty w ubraniu"
„Garderoba” jest debiutem pani Jagny Ambroziak i jest to debiut inny niż wszystkie, jakie do tej pory czytałam. Przede wszystkim wyróżnia się stylem, który od początku intryguje, wprowadza niepokój, stwarza niepewność, wnika w psychikę kobiety będąc jednocześnie wyrazem jej siły, ale i słabości. To historia kobiety, szukającej akceptacji, miłości, zachwytu nad jej wnętrzem a nie tylko nad powierzchownością. Jael ma za sobą trudne dzieciństwo, co z kolei nauczyło ją nie słyszeć tego, co się wokół niej dzieje. i uciekać w modowy świat. Na zewnątrz pokazuje się, jako kobieta wyzwolona, energiczna, uwodzicielska, ale wewnątrz tkwi w niej zagubione, niepewne dziecko z niskim poczuciem wartości. Szczera jest tylko wobec tkanin, z którymi czuje szczególną więź, gdyż uważa, że ubrania po prostu są a ona nadaje im odpowiedni nastrój i wyznacza własne role. Przy nich czuje się bezpieczna.
Szybko nawiązuje znajomości z mężczyznami, z którymi jest jedynie do chwili, gdy mija fascynacja a pojawia się fizyczny kontakt. Wówczas traci zainteresowanie i w szczególny sposób wycofuje się z danej znajomości. Jedynie Robert wyzwala w niej fantazje erotyczne, ale tylko w słowach. Ich smsowa wymiana słowna przewija się przez większą część fabuły. I dopóki ta namiętna konwersacja trwa jedynie za pomocą tekstów, wydaje się dla Jael atrakcyjna.
„Czasem wydaję się sobie piękna, lecz im dłużej się sobie przyglądam tym bardziej dochodzę do wniosku, że uroda to sprawa względna, chimeryczna, wyślizguje mi się z rąk, gdy tylko zaczynam być jej pewna.”
Powieść „Garderoba” trudno zakwalifikować do jednego gatunku literackiego, gdyż odnajdziemy w niej zarówno wątek obyczajowy, ale też psychologiczny a nawet elementy thrillera, chociaż ten ostatni motyw nie jest wyraźnie wyeksponowany, lecz raczej ukryty za zasłoną nie do końca wyjaśnionych działań. Zbyt dużo w tym względzie nie mogę wyjawić, gdyż ten motyw wyłania się stopniowo i nadaje aurę tajemniczości. To opowieść o kobiecej duszy, która uzewnętrznia się poprzez stroje, pod którymi ukrywa swoją prawdziwą naturę i szuka kogoś, kto ją odkryje doceniając jej piękno wewnętrzne. Interesujące było dla mnie odkrywanie osobowości głównej bohaterki, jej walka samej ze sobą, borykanie się z lękiem przed bliskością, natomiast niezbyt satysfakcjonujące było wyjaśnienie charakteru kolekcji Jael w jej garderobie.
Akcja należy do tych, które biegną niespiesznie, powoli odsłaniając kolejne epizody z życia bohaterki zarówno z przeszłości jak i teraźniejszości. Wspomnienia z dzieciństwa i lat dorastania tkwią w umyśle Jael przez cały czas tak mocno, że stanowią dla niej komentarz jej obecnych wyborów. Od dzieciństwa wychowana była w rodzinie, w której nie szczędzono jej krytycznych uwag, oceniania jej wyglądu czy postępowania. Oparcie znajdowała jedynie u ekscentrycznej babci Miriam, swojej szalonej kuzynki Alex i wśród tkanin w pracowni pani Bertrand. Ogromną rolę na jej rozwój miał też znany i popularny magazyn o modzie „Vouge”, przy którym mała Jael dorastała. Nic dziwnego, że stroje stały się jej najlepszymi przyjaciółkami, dzięki którym mogła grać różne role, w zależności od sytuacji.
"Garderoba" to bardzo szczególna opowieść o docieraniu do swojego wnętrza, szukaniu swego miejsca, spełnianiu marzeń i realizowaniu pasji. To ukazana w szczególny sposób miłość do ubrań, zwłaszcza sukienek i związanych z nimi historii. Jest w niej pewien urok, który nie pozwala odłożyć książki na bok i chęć wniknięcia w tajemnicę głównej bohaterki. Zakończenie pozostawiło u mnie niedosyt, gdyż autorka stworzyła finał bazujący na domysłach i filozoficznym zawieszeniu. W sumie to powieść, która intryguje, zaskakuje i wzbudza refleksje nad istotą kobiecości, wpływem wychowania na charakter, ale też postrzeganiem drugiego człowieka i rolą ubrań w naszym życiu. Pokazuje, że mogą być one nie tylko naszą ozdobą ale też wyrazem tego, co czujemy i kim jesteśmy.
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakapanie.pl
Jak ciało uwalnia się od traumy i odzyskuje zdrowie
seria: Terapia traumy
Peter A. Levine
Numer wydania: II
Data wydania I polskiego: 24 maja 2017 r.
Data wydania II polskiego: 10 lutego 2021 r.
Data wydania amerykańskiego: 28 września 2010 r.
Liczba stron: 384
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 150 x 225 mm
Tytuł oryginału: In an unspoken voice: how the body releases trauma and restores goodness
Wydawnictwo: Czarna Owca
„Niezależnie od tego, jak pewni siebie jesteśmy, w ciągu kilku sekund możemy stracić życie“
Trauma może dopaść każdego z nas w zupełnie nieoczekiwanej chwili. Jest z reguły następstwem wstrząsających wydarzeń, o których trudno zapomnieć. Jeszcze trudniej jest wyswobodzić się z kleszczy wspomnień, paraliżującego strachu, który nie pozwala normalnie funkcjonować w codziennym życiu. Autor książki pt.: „Głos wnętrza“ zwraca uwagę na aspekt wychodzenia z traumy, którego z reguły lekarze nie biorą pod uwagę. Uważa on, że terapię traumy powinno się zacząć od ciała a nie od umysłu. Przedstawia własną metodę nazwaną Somatycznym Doświadczaniem opierającej się sygnałach płynących z naszego ciała.
źr. zdjęcia: lubimyczytac.pl
Peter A. Levine to wybitny amerykański psycholog, który od 50 lat zajmuje się stresem i traumą. Jest doktorem w dziedzinie biofizyki i psychologii, twórcą Somatycznego Doświadczania, metody leczenia traumy, która odwołuje się do mądrości ciałą. Opunlikował wiele książek, w tym dwie na temat zapobiegania i leczenia traumy u dzieci.
„Głos wnętrza“ stanowi trzecią część serii pt.: „Terapia traumy“, w której prezentowane są publikacje wybitnych specjalistów światowych poruszających zagadnienie traumy i pokazujących sposoby radzenia sobie z takimi doświadczeniami.
Serię zapoczątkował Peter Levine książką „Obudźcie tygrysa“, którą napisał we współpracy z Ann Fredrick. W Polsce ta publikacja ukazała się w 2012 roku. Następnie tegoż autora powstały także : „Uleczyć traumę“ (2015), a po niej omawiany w tej recenzji "Głos wnętrza“ (2017). Kolejny tom został napisany przez Bessel van der Kolk i nosił tytuł „Strach ucieleśniony“ (2018) a po nim pojawiła się książka „Oblicze lęku“ (2020) Fritza Riemanna i „Trauma i pamięć“ (2021) Petera Levine’a.
Omawiana publikacja została wznowiona w tym roku, gdyż spotkała się z dużym zainteresowaniem czytelników ze względu na tematykę, jaką porusza w niej pan Levine. Wykazuje w niej, że z powodu trudnych, traumatycznych doświadczeń, jakie spotykają nas w życiu, cierpi nasze ciało. Wszelkie bowiem bolesne przeżycia odciskają w nas swoje piętno w postaci różnych schorzeń i dolegliwości.
Swoją wiedzę ułożył w czterech częściach, które stanowią obszerny materiał wymagający uważnego czytania. Mimo trudnego tematu autor przedstawia poszczególne informacje w przystępny sposób i nie miałam problemów ze zrozumieniem prezentowanych treści. Zamieszczony materiał opiera się na najnowszych badaniach w dziedzinie biologii, neurobiologii i psychoterapii mający na uwadze reakcje ludzkiego ciała. Trudność mogą stanowić poruszane zagadnienia, gdyż są one opisane dosyć szczegółowo i wymagają skupienia, by zrozumieć prezentowany temat. Autor wykazuje, że trauma nie jest chorobą lecz stanem wywołanym czynnikami wewnętrznymi związanymi z emocjami i przekonuje, że można uzdrowić siebie poprzez wrodzoną samoregulację wysokich stanów pobudzenia i intensywnych emocji. Dokładnie omawia proces powstawania traumy, jej oddziaływanie na naszą psychikę, układ nerwowy i ciało. Omawia różne reakcje i emocje, które są wywoływane przez gwałtowne, często przerażające wydarzenia. Zamieszcza tez liczne wskazówki, oparte na jego programie pod nazwą Somatyczne Doświadczenie, który został dokładnie omówiony krok po kroku.
Niezwykle interesujące były uzupełniające treść, obrazowo przedstawione przykłady wzięte z życia zarówno własnego jak i innych. Opisy reakcji ciała na jakieś szokujące zdarzenie wywarły na mnie ogromną burzę emocji i pozwoliły zrozumieć omawianą kwestię. Historie te przypominają czasami mini opowiadania i są niczym wątek dobrej powieści z dreszczykiem. Ciekawym zagadnieniem było porównywanie ludzkich reakcji ciała z reakcjami wziętymi ze świata zwierząt, wykazując, że mamy z nimi wiele wspólnego. Zwierzęta tak samo jak ludzie paraliżowane są przez strach, przeżywają stres, wykazują stany lękowe i odczuwają ból.
„Terapeuci muszą się najpierw nauczyć jak skutecznie radzić sobie z własnymi traumatycznymi doświadczeniami. Wtedy mogą być śiadomie obecni, pomagając pacjentom“.
Peter A. Levine ma nadzieję, że jego praca pomoże wielu ludziom, którzy borykają się z dolegliwościami wywołanymi traumatycznymi przeżyciami. Kieruje swoje słowa do terapeutów psychiatrów i psychologów ale też do szerokiego grona medycznego, osób będących w pierwszym kontakcie z pacjentem a także do lekarzy i pielęgniarek mających do czynienia z przerażonym i zestresowanym pacjentem.
Uświadamia, że wszelkie rany psychiczne i mentalne wywołane czynnikami towarzyszącymi dramatycznym wydarzeniom, można przetrasformować i skutecznie uleczyć. Pokazuje to m.in, na swoim przykładzie, gdy pewnego dnia uległ wypadkowi samochodowemu, który analizuje stopniowo, opisując co spowodowało u niego uzdrowienie, jak ten proces przebiegał i co mu pomogło. Podobne analizy stosuje w wielu innych przykładach, dzięki czemu omawiane zagadnienie jest przejrzyste, zrozumiałe i intrygujące.
„Im bardziej walczymy z traumą, tym mocniej jej żelazne palce zaciskają się na naszym gardle“
Książkę „Głos wnętrza“ poleciłabym każdemu, kto zmaga się z lękiem, stresem, wszelkimi pourazowymi problemami. To świetna publikacja obalająca funkcjonujące mity, pokazujące właściwe podejście do pacjenta i pomagająca zrozumieć przyczyny traumy a przede wszystkim podpowiada jak powrócić do pełnego zdrowia.
„Każdy człowiek tworzy własną arcyciekawą opowieść, wystarczy tylko wyłuskać z niej esencję”
Rodzina to dla wielu z nas jedno z najważniejszych komórek społecznych, w której chcielibyśmy być szczęśliwi, bezpieczni i spełnieni. Ważna jest wzajemna więź, zaufanie a przede wszystkim umiejętność rozmawiania o swoich problemach, potrzebach i pragnieniach, by wzajemnie się wspierać i tworzyć silne więzy. Jednak często bywa tak, że wzajemne niezrozumienie, nieszczerość, drobne kłamstewka czy brak zaufania doprowadza do dramatów, tak jak w przypadku bohaterów książki „Nie mówiąc nikomu”.
źr.zdjęcia: lubimyczytac.pl
Danuta Awolusi, rocznik ‘86 - Ślązaczka, mieszkająca obecnie w Warszawie. Pisarka, autorka tekstów, od kilku lat prowadzi blog recenzencki "Książki Zbójeckie". Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Zadebiutowała w 2013 roku powieścią „Na wysokim niebie”, po której powstały jeszcze „Odważona”, „Nie proszę o miłość”, „Odchudzanie zaczyna się w głowie”, „Macochy”, wyd. Prószyński i S-ka i „Twoja wina”.
W swojej siódmej powieści autorka umieściła dwie niezwykłe historie, które początkowo biegną obok siebie, by w końcu spotkać się tworząc ekscytujący ciąg zdarzeń. Ich wspólnym łącznikiem są tajemnice, które skrywają się za stworzonymi przez bohaterów iluzjami życia. Każda z ukazanych postaci ma swoją fascynującą, smutną, dramatyczną i emocjonalną historię tworząc sieć wzajemnych zależności zarówno między głównymi postaciami jaki i drugoplanowymi. Żadna z nich nie jest tu osobą zbędną, gdyż wnosi do fabuły swój szczególny potencjał, bez którego ta opowieść nie miałaby tylu niesamowitych, emocjonalnych odcieni.
Jak silne są w tej historii emocje, możemy poczuć już w prologu, w którym otrzymujemy sporą dawkę mocnych wrażeń, gdyż obserwujemy dramatyczną scenę, której finał poznajemy w dalszej części powieści.
Laura Wieczorek jest piękną kobietą, żoną przystojnego faceta i matką dziewięcioletnich bliźniaków, Marcina i Natalii. Gdy była w ciąży, przestała pracować i od tej pory była zdana całkowicie na męża, który prowadzi firmę ogrodniczą i robi wszystko, by niczego jej nie brakowało. Mieszkają w dużym domu, w pięknej, spokojnej okolicy blisko jeziora. Okazuje się, że to tylko pozory szczęśliwego życia, bo Laura tak naprawdę zaczyna dusić się w złotej klatce, jaką stworzył jej mąż w ciągu 15 lat ich pożycia. Coraz bardziej czuje się zmęczona, samotna, zniechęcona i wyczerpana psychicznie ciągłym bagatelizowaniem przez męża jej potrzeb. Chciałaby pracować, realizować swoje marzenia ale wie, że Maks nie jest w stanie zaakceptować jej ambicji, dlatego w tajemnicy przed nim pisze książkę. Rok wcześniej ukazała się jej pierwsza powieść pt.: „Nie oddam serca”, którą wydała pod pseudonimem Nela Mazur.
Maksymilian jest typowym mężczyzną, pragnącym zapewnić swojej rodzinie bezpieczeństwo, odpowiedni poziom życia ale jednocześnie nie zauważa, że swoim zachowaniem powoli niszczy zamiast budować. Kocha Laurę ale patrzy na wszystko poprzez pryzmat materialny, narzucając swoją wolę, kontrolując każdy wydatek, wydzielając pieniądze i ograniczając jej wolność. Ma dominujący charakter, który ukształtował się pod wpływem jego ojca, który nie tolerował słabości, odmienności i tkliwości. Między małżonkami zaczyna powstawać mur, który skutecznie ich od siebie oddala. O ile o Laurze wiemy dosyć dużo niemal od początku, to na temat Maksymiliana wiemy niewiele. Jego sekrety i prawdziwe oblicze ukazywane jest stopniowo.
Trzecią postacią, która ma swoją ważną rolę w tej historii, jest Urszula zwana Uką. Uważana przez mieszkańców wsi za dziwaczkę, zawsze odziana w łachmany starsza kobieta od 40 lat wykonuje wciąż te same czynności. Jej dni biegną w ustalonym rytmie, między codziennymi zakupami, domem a odwiedzaniem grobu ukochanego męża. Wątek związany z tą postacią biegnie równolegle do motywu Laury i Maksymiliana i początkowo stanowią osobne historie, oderwane od siebie całkowicie. Los jednak sprawił, że o zaniedbanej, zamkniętej w sobie staruszce dowiaduje się Laura, dostrzegając w niej temat do swojej książki.
W powieści Danuty Awolusi dzieje się bardzo dużo, jest wiele ciekawych postaci i zaskakujących zwrotów akcji. Już tytuł „Nie mówiąc nikomu” wskazuje, że będzie to historia pełna tajemnic, kłamstw i niedomówień. I faktycznie tak jest, gdyż skrywanych prawd jest tu wiele. Jako czytelnicy, mamy przewagę nad bohaterami, gdyż autorka uczyniła z nas obserwatorów, przed którymi stopniowo odsłaniane jest to, co poszczególne postacie przed sobą ukrywają. Mamy zatem możliwość analizowania ich postawy, dociekania źródła problemu i śledzenia procesu powstawania mechanizmu tworzenia wokół siebie zasłony milczenia skrywającej drobne sprawy, które w efekcie tworzą bariery trudne do pokonania i zburzenia.
Pani Danuta Awolusi ma bardzo przystępny styl pisania, którym potrafi opowiedzieć o trudnych sprawach skrywanych na dnie ludzkiej duszy. Przeniosła na karty swojej powieści ogrom emocji, które buzują, niczym wulkaniczna lawa zalewająca życie bohaterów. Dokłada wciąż nowych problemów, jakby było mało tych, których już doświadczają. Wiele spraw udałoby się z pewnością rozwiązać, gdyby potrafiono ze sobą rozmawiać. Niestety, tej komunikacji brakuje zarówno pomiędzy małżonkami jak i rodzicami i dziećmi. Efektem tego są burzliwe wydarzenia, wzajemne oskarżenia, frustracje oraz irytujące zachowania bliźniaków, zwłaszcza Natalki, która nie rozumiejąc sytuacji, wciąż ma pretensje, czuje się niekochana a przez to staje się krnąbrna i zbuntowana, mimo że ma dopiero 9 lat!
„Nie mówiąc nikomu” to bardzo życiowa a przez to realna historia, która mogłaby wydarzyć się naprawdę. Złożona z kilku wątków fabuła nie pozwala odłożyć książki chociażby na chwilę, gdyż autorka skutecznie podsyca naszą ciekawość, zachęcając do dalszego wnikania w kolejne epizody wypełnione wciąż nowymi faktami i wydarzeniami. Wraz z nimi doświadczamy wielu odcieni zwykłego życia, które pisze niezwykłe historie złożone z ludzkich błędów, wyborów, lęków i emocji. Autorka pokazuje wpływ tego, w jaki sposób jesteśmy kształtowani w domu, jakie mamy wzorce zachowań i jak ważna jest miłość, szczerość, dostrzeganie potrzeb drugiego człowieka oraz wzajemne zaufanie.
To przejmująca, poruszająca i emocjonalna opowieść o miłości, wybaczaniu, szukaniu drogi do samego siebie a przede wszystkim o budowaniu zdrowych relacji rodzinnych, które często opierają się na standardowych wzorcach. Pokazuje, że często sami komplikujemy swoją sytuację zamiast zastosować najprostsze rozwiązania. Czasami wystarczy odrobinę zrozumienia, okazania serca, wysłuchania drugiej strony, by wpuścić do życia światło.
Jak być asertywnym, pokonać lęk i sięgnąć po swoje
Mateusz Grzesiak
Wydanie: I
Data wydania polskiego: 25 listopada 2020 r.
Liczba stron: 184
Wymiary: 140x208 mm
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Onepress
„Znam siebie, więc jestem pewny siebie”
Wiele osób nie czuje się dobrze we współczesnym świecie zdominowanym przez wieczną pogoń za sukcesem, szczęściem, karierą czy udanym życiem osobistym. Chcieliby zrealizować swoje marzenia, plany czy być bardziej przebojowym ale nie potrafią wyjść ze swojej strefy narzuconej przez środowisko, wychowanie i samych siebie. Słysząc o kimś, że jest pewny siebie od razu przychodzi na myśl skojarzenie z arogancją i zarozumialstwem, a tymczasem jest to taki stan umysłu, który pomaga osiągnąć zamierzony cel. Autor książki „Pewność siebie” zgłębia tytułowe zagadnienie wyjaśniając czym naprawdę jest ten stan i jak go osiągnąć.
Mateusz Grzesiak, rocznik 1980, polski psycholog, doktor nauk ekonomicznych, wykładowca akademicki, certyfikowany coach. Jest autorem książek z zakresu zarządzania, marketingu, psychologii sukcesu, zmiany i relacji, inteligencji emocjonalnej. W znaczący sposób przyczynił się do powstania, a następnie spopularyzowania rynku coachingu w Polsce.
Książka została wydana bardzo starannie, w twardej oprawie i ze zszywanymi brzegami. W jej grzbiet została przymocowana tasiemka do zaznaczania tekstu. Na frontowej części okładki wydawnictwo umieściło wizerunek autora wśród biało-złoto-czarnej kolorystyki. Materiał został wydrukowany na białym papierze, wyraźną czcionką ale niezbyt dużą. Po otwarciu pierwszych stron ukazuje się nam przejrzysty spis treści, w którym wyszczególniono tematy poszczególnych części i przypisanych do nich rozdziałów, dzięki czemu łatwiej jest odnaleźć interesujący nas wątek. Taki układ jest niezwykle ważny, gdyż po poznaniu całej zawartej wiedzy z pewnością jeszcze nie raz trzeba będzie wrócić do jakiegoś zagadnienia a wówczas wystarczy zajrzeć do listy tematów i odnaleźć bez problemu ten, któremu chcemy przyjrzeć się dokładniej.
Wstęp wprowadzający do tematyki książki jest bardzo krótki, a po nim rozpoczyna się właściwa partia materiału podzielona na cztery części. Trzy pierwsze są wypełnione typową wiedzą teoretyczną ale napisaną w przystępny, zrozumiałym stylem, urozmaiconym przykładami z praktyki autora ale też testami i nieskomplikowanymi ćwiczeniami, które są pomocne w zrozumieniu omawianej kwestii. Istotne zdania, które warto sobie zapamiętać, zostały wyszczególnione pogrubioną czcionką i nie sposób ich przeoczyć. Najbardziej absorbująca uwagę jest część czwarta, gdyż ma ona na celu pomóc w praktycznym przyswojeniu poznanej wiedzy i wymaga aktywnego zaangażowania w wykonywaniu zadań.
Pan Mateusz Grzesiak rozkłada pojęcie pewności siebie na szczegółowe elementy i pozwala spojrzeć na to zagadnienie z różnej perspektywy. Unaocznia jak postrzegamy siebie, swoje otoczenie, co myślimy na swój temat, co przeszkadza nam w przemierzaniu naszej drogi z poczuciem pewności i jak poprawić relację z samym sobą. Omawia emocje, które w nas się przejawiają, ich wpływ na nasze życie, postawę, reakcje i pewność siebie w różnych aspektach naszego życia. Poznajemy czym jest inteligencja emocjonalna i jakie ma ona znaczenie w dążeniu do celu. Odnosi się do wielu zagrożeń, które można spotkać każdego dnia, a które odciskają piętno w naszym umyśle nie pozwalając iść do przodu. Pokazuje jakie błędy popełniamy, jak korygować naszego wewnętrznego krytyka, jak rozmawiać z samym sobą. Uzasadnia dlaczego warto być pewnym siebie, od czego ona zależy, jakie sytuacje nas jej pozbawiają oraz co nas wyprowadza z równowagi a w jakich chwilach czujemy się świetnie.
Do określenia swoich stanów emocjonalnych i lepszego rozpoznania swoich słabszych i mocniejszych stron pomocne są liczne testy, ćwiczenia i tabele zawarte w dużej mierze w ostatniej części pt.: „Pewność siebie w praktyce” ale także we wcześniejszych częściach znajdziemy wiele porad i wskazówek pomagających zajrzeć w głąb siebie pozwalających przeanalizować siebie w różnych doświadczeniach.
„Pewność siebie” to poradnik, w którym autor połączył wiedzę z zakresu psychologii, pedagogiki i coachingu. Przedstawiony w nim materiał przeznaczony został dla tych osób, które pragną się rozwijać, lepiej poczuć się z samym sobą, zrozumieć własne emocje a poprzez to nauczyć się podchodzić do wyzwań bez obaw i z wiarą, że nasze działania przyniosą same korzyści i satysfakcję.
Wiele osób ma niewłaściwe skojarzenia na temat pewności siebie, dlatego taka książka jest potrzebna, gdyż uświadamia to, czego na co dzień w sobie nie dostrzegamy. Zwrot „pewność siebie” używany jest w różnych sytuacjach i kontekstach ale tak naprawdę niewiele osób potrafiłoby określić, co on naprawdę oznacza. Dzięki zawartym informacjom i praktycznym wskazówkom możemy uświadomić sobie swoją wewnętrzną siłę, zaakceptować i lepiej poznać siebie a przez to efektywniej zarządzać swoimi emocjami, zachowaniami, pojawiającymi się sytuacjami, by móc podążać ścieżką rozwoju i mieć kontrolę nad tym, czego doświadczamy w swoim życiu.
„Jeśli przez kilka dni z rzędu wiążesz się z kimś liną, chronisz go i jednocześnie powierzasz mu swoje życie, powstaje więź, którą później ciężko przerwać”.
Losy niektórych osób układają się tak, że trudno im odnaleźć się w otaczającej ich rzeczywistości. Targające nimi emocje, przeżyte traumy i dramatyczne sytuacje wpływają niezwykle mocno na psychikę prowadząc do ucieczki w różne uzależnienia i destrukcyjne zachowania. W każdej jednak sytuacji mamy wybór, w zależności co chcemy osiągnąć w życiu. Sposobów jest wiele a jednym z nich może być odnalezienie i realizowanie własnej pasji, tak jak to miało miejsce w przypadku bohaterów książki pt.: „Lina”.
źr. zdjęcia: lubimyczytac.pl
Sara Antczak, rocznik 1992, obecnie studentka drugiego roku Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Zadebiutowała w 2011 roku powieścią „Wolny i De Klesz” a rok później ukazała się „Klatka”. Obydwie powieści zostały nominowane do nagrody Gazet Wyborczej- WARTO w kategorii literackiej. Sara jest przeciwniczką polityki. Interesują ją idee dotyczące obalania ustalonego porządku. Stara się wspierać kulturę alternatywną i wszystkie grupy uciskane przez społeczeństwo. W 2017 roku wstąpiła do sekcji wspinaczkowej GRIP – Over The Horizon, gdzie złapała bakcyla alpinizmu. W kultowym miejscu wspinaczkowym, w Górach Sokolich, po wejściu na szczyt Sokolika, narodził się pomysł na książkę „Lina”.
Fabuła powieści rozgrywa się w środowisku ludzi połączonych pasją wspinaczkową. Grupa młodych ludzi, każdy ze swoją historią spotyka się w klubie, do którego nie każdy może należeć. Do jego grona pragnie dostać się Nina, która większość swych wcześniejszych lat spędziła w domu dziecka, w którym przeszła piekło. To, co przeżyła przez ten czas, pozostawiło jej trwałe ślady na ciele ale też na duszy, z którymi nie jest łatwo żyć.
źr. zdjęcia: strona autorki na Facebooku
Mikołaj zwany przez przyjaciół Sokołem, lubi ryzyko i często balansuje na granicy życia i śmierci podejmując się brawurowych akcji graniczącymi z naruszaniem prawa. Dziesięć lat temu stracił ojca, który zginął podczas wyprawy alpinistycznej. W tym momencie zawalił się mu cały uporządkowany świat. Ojciec był dla niego ogromnym autorytetem i wraz z jego odejściem wszystko straciło sens.
„Góry nie są niczemu winne.
One tylko nas wzywają, to nasza decyzja czy odpowiemy na wyzwanie.”
Pani Sara Antczak stworzyła przejmującą opowieść o przyjaźni, poświęceniu, budowaniu wzajemnych relacji i miłości, która jest w stanie przebić się przez skorupy bólu odkrywając to, co w człowieku jest najlepsze. Umiejętnie i bardzo sugestywnie oddała przeżywane przez bohaterów frustracje, pasje, zaangażowanie i trudy związane z pokonywaniem własnych ograniczeń na poziomie fizycznym ale przede wszystkim psychicznym. Niemal możemy poczuć to, co dzieje się w ich umysłach, doświadczyć razem z nimi bólu i odczuwać trudny przezwyciężania słabości w dążeniu do celu.
„Lina” to świetnie napisana historia o grupie młodych ludzi, którym los nie szczędził wielu trosk. Wśród nich na plan pierwszy wysuwa się postać Niny i Mikołaja, którzy zbudowali wokół siebie mur, nie dopuszczając poza jego granice nikogo. Ich relacja początkowo oparta jest na wzajemnej niechęci spowodowanej zbyt pochopnie wyciągniętymi wnioskami. Wspólna pasja, treningi, kursy wspinaczkowe i wyprawa na Elbrus odsłaniają ich prawdziwe oblicza pokazując jednocześnie jak łatwo oceniamy innych znając kogoś krótko i bazując jedynie na zewnętrznych cechach. Często bywa tak, że pod maską arogancji, złości i buntu kryje się osoba wrażliwa, skrzywdzona przez los i szukająca pomocy.
„Sprawy, które na dole wydają się ważne, na wysokości przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.”
Książkę przeczytałam z dużym zainteresowaniem, wzruszając się niejednokrotnie, mając możliwość śledzenia losów głównych bohaterów z dwóch perspektyw w narracji pierwszoosobowej. Fabuła jest dynamiczna, dramatyczna, nieprzewidywalna i wciągająca z każdym kolejnym rozdziałem. Na tle wciąż zmieniających się wydarzeń wyłaniają się ważne przesłania dla każdego, kto chciałby ruszyć górskimi szlakami. Autorka uświadamia, że góry są pięknym dziełem natury ale wymagają zachowania pokory i rozsądku. Wobec ich potęgi wszyscy są równi, bez względu na umiejętności i stopień zaawansowania. We wspólnej wędrówce po górskich szlakach lub wspinaczce liczą się przede wszystkim harmonijne relacje między uczestnikami. Ze względu na to, że autorka należy do klubu wspinaczkowego, dlatego potrafiła bardzo realnie przekazać techniczne niuanse i emocje towarzyszące zdobywaniu górskiego celu. Ukazuje przy tym sens alpinizmu pokazując, że jest to sport zespołowy, w którym nie ma miejsca na brawurę, nieprzemyślane decyzje czy egoistyczne zachowania.
Życie jest jak taka górska wyprawa, w której raz pniemy się w górę, innym razem schodzimy w dół a bywa, że spadamy, by za chwilę podnieść się i ruszyć dalej. W czasie tej wędrówki spotykają nas miłe i smutne chwile, rozmaite doświadczenia, pojawiają się ludzie, z którymi łączą nas różnorodne relacje a z niektórymi tworzymy szczególne więzi. Ważne, by w tej drodze towarzyszył nam ktoś, kto nigdy nie puści łączącej nas asekuracyjnej liny.
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
dziękuję też wydawnictwu za przesłanie egzemplarza powieści
„Każdy dzień daje zaproszenie do doświadczania siebie i otaczającego świata, do odkrywania w sobie rzeczy, o których się nie ma pojęcia”
Depresja to stan umysłu, który potrafi człowieka wciągnąć na samo dno, doprowadzając do różnych destrukcyjnych zachowań, w tym nawet do śmierci. Osobom, które nigdy nie zetknęły się z tym problemem, trudno jest zrozumieć jak bardzo jest to niszcząca choroba. O tym, co czuje ktoś, kto wpadł w jej okowy możemy przeczytać w książce pt.: „Bardziej kochać siebie”.
źr. zdjęcia: aleksandrasztorc.pl
Aleksandra Sztorc urodziła się w 1989 roku w kociewskiej wsi na Pomorzu. Studiuje pedagogikę, fotografuje, uwielbia oglądać filmy i seriale, słuchać muzyki i podróżować. Należy do toruńskiej grupy literackiej „Strzyga”, w której na nowo odkryła poezję. Poza realizacją swoich planów, tworzy ze swoim mężem szczęśliwy dom mieszkając w wynajmowanym mieszkaniu w Toruniu. Zadebiutowała w 2020 roku książką dla dzieci pt.: „Etalianek z Leśnej Krainy”. „Bardziej kochać siebie” to jej pierwsza powieść dla dorosłych czytelników.
Okładka książki wygląda bardzo słodko i kolorowo, ale to tylko pozory, gdyż jej wnętrze skrywa dramatyczną, wstrząsającą i gorzką historię.
Zuzanna Kaczmarek, rocznik 1987, mieszka we Wrocławiu w wynajętym mieszkaniu. Poznajemy ją, gdy jest na sesji terapeutycznej, która ma jej pomóc uporać się z problemami psychicznymi i emocjonalnymi. Życie jej nie rozpieszczało, gdyż rodzice mało uwagi poświęcali dzieciom topiąc wszelkie troski w alkoholu. Ojciec, Pan i Władca, wciąż egzekwował swoje prawa, nierzadko posuwając się do przemocy wobec córki i żony. Matka nie potrafiła ochronić swoich dzieci przed traumatycznymi zdarzeniami, gdyż także jest zależna od swego męża i razem z nim stacza się na alkoholowe dno. To wszystko sprawia, że dziewczyna popadła w różne destrukcyjne zachowania doprowadzające ją na skraj emocjonalnej przepaści. Teraz próbuje stworzyć sobie normalne życie ale z ciężkim bagażem z przeszłości nie jest to proste.
Książka została zaliczona do literatury obyczajowej ale bardziej przypomina powieść psychologiczną. Autorka doskonale oddała w niej stan umysłu bohaterki, rysując portret kobiety z poszarpaną duszą, która zamknęła się w swoim świecie nie dopuszczając iskierki nadziei. Stworzyła historię przesiąkniętą bólem, cierpieniem, smutkiem i emocjami rozrywającymi duszę na drobne kawałki. Zuzanna miota się sama ze sobą szukając wyjścia z niszczącej ją sytuacji ale nie potrafi wyrwać się z macek depresji. Zbudowała swój wewnętrzny świat pełen żalu, złości, zamykając się w klatce własnych myśli, z której nie widzi możliwości ucieczki, mimo że drzwiczki są już dawno otwarte. Wciąż bombarduje siebie negatywnymi opiniami na swój temat, obwinia się za wszelkie niepowodzenia, nie potrafi stworzyć zdrowych relacji i poradzić sobie z trudnymi sytuacjami. Szybko wpada w gniew, gdy na jej drodze pojawi się jakakolwiek przeszkoda lub sprawy biegną nie po jej myśli.
W drodze do zrozumienia siebie pomaga jej terapeutka Sara, z którą bohaterka cyklicznie spotyka się od kilku lat. Sesje przeprowadzane przez nią stanowią jeden z ważniejszych wątków powieści. Z tego względu powieść zdominowana jest rozmowami, wewnętrznym dialogiem Zuzy i analizą tego z czym aktualnie się mierzy, co ją przeraża, męczy i złości. Przekaz wzmacnia narracja pierwszoosobowa, dzięki czemu bezpośrednio mamy możliwość obserwowania stanu psychicznego i emocjonalnego bohaterki. Zuzanna zwierza się ze swych wstrząsających doświadczeń, traum i demonów, opisuje epizody ze swojego dzieciństwa i nastoletnich czasów. Na każdym kroku umniejsza swoją wartość, postrzega siebie w negatywnym świetle i obwinia wszystkich dookoła za swój „popaprany” charakter. Wielokrotnie podkreśla, że pragnie być doceniana, akceptowana i kochana ale jednocześnie nie dociera do niej, że najpierw musi pokochać siebie. A to nie jest takie proste. Jej historia uświadamia, jak ważne są dla każdego lata dzieciństwa, którego żniwo zbieramy w dorosłym życiu.
„Bardziej kochać siebie” zainteresuje z pewnością czytelników szukających w powieściach nie tylko pięknych romantycznych historii ale też skłaniających do analizy osobowości i wniknięcia do najgłębszych warstw duszy. Nie ma w niej nagłych zwrotów akcji czy dynamicznych dialogów ale mimo to dzieje się tu bardzo dużo. To lektura, która pozwala zrozumieć czym jest depresja ale też pokazująca, że wszelkie leczenie, porady, motywacje płynące z zewnątrz nie odniosą żadnego pozytywnego skutku, dopóki osoba sama nie będzie chciała zmienić swojego życia. Warto przy tym podkreślić, że zawsze mamy w nim wybór i jego jakość zależy od naszych decyzji i wyborów.
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl"
„Zmieniamy świat każdą myślą pełną miłości i przebaczenia“
Nasze życie biegnie ścieżką, która nie zawsze jest prosta i bez przeszkód. Idąc po tej drodze spotykamy zarówno chwile radosne jak i smutne. Cierpienie jest wpisane w naszą egzystencję i dlatego warto nauczyć się radzić sobie z nim, by wykorzystać jego potencjał do zmiany swojego życia. Jak to zrobić dowiemy się z książki pt.: „Do szczęścia przez łzy“
źr. zdjęcia: amazon.com
Marianne Williamson to ceniona mówczyni, amerykańska nauczycielka duchowa, działaczka charytatywna i autorka książek o samopomocy, założycielka fundacji charytatywnych Project Angel Food i Peace Alliance.
„Przez łzy do szczęścia“ to publikacja uświadamiająca prawdę o cierpieniu, które nie jest karą lecz lekcją pomagającą odkryć siebie na nowo. Jeżeli nauczymy się wyciągać z nich wnioski, wówczas wzmocnimy swoją wewnętrzną siłę zgodnie ze znanym powiedzeniem: „Co nas nie zabije, to nas wzmocni“. Autorka przekonuje, że do pokonania smutku, depresji czy jakiegokolwiek innego negatywnego stanu umysłu nie potrzebujemy żadnych farmakologicznych wspomagaczy czy religijnych dogmatów. Wystarczy wejść na duchową ścieżkę prowadzącą do przebudzenia ze snu i uwolnienia się od iluzji, która nas otacza. To od nas zależy, jakim emocjom się poddamy i jakie prowadzimy życie, gdyż to my decydujemy jak będziemy reagować na pojawiające się trudności.
Okładka przyciąga wzrok swoją kolorystyką i wypukłą czcionką.
Jej struktura przypomina aksamit i jest miła w dotyku.
Książka nie jest poradnikiem pełnym ćwiczeń, wskazówek i porad, lecz duchowym drogowskazem pokazującym kierunek, w jakim powinniśmy podążać, by uwolnić się od cierpienia. Autorka skłania do zajrzenia we własną duszę, by odnaleźć spokój poprzez zrozumienie lekcji, jaką niesie dana sytuacja. Jej słowa są niezwykle budujące, motywujące i dające nadzieję, że w trudnych chwilach nigdy nie jesteśmy sami, nawet jeżeli fizycznie nie mamy nikogo przy sobie. Przypomina, że jesteśmy częścią wszechświata, boską istotą wyposażoną w wartościowe cechy, dzięki którym możemy doświadczać cudów. Pomaga zrozumieć wiele zagadnień dotyczących problemów współczesnego świata oraz rozpoznać to, co jest dla nas dobre i to, co nam przeszkadza w odnalezieniu boskiego światła. Udowadnia, że „największe problemy dzisiejszego świata nie są wytworami Boga, ale człowieka“ W zintegrowaniu się z boską inteligencją pomocne są modlitwy, które uzupełniają omawiane zagadnienia.
„Bez wybaczenia nie ma miłości, zaś bez miłości nie ma cudów“.
Marianne Williamson przytacza przykłady ze swojego życia i swoich klientów, dzięki czemu poznawana wiedza jest bardziej autentyczna i wiarygodna. Przede wszystkim pomaga zrozumieć źródło cierpienia i podpowiada jak poradzić sobie z bólem fizycznym, emocjonalnym i mentalnym. Proponuje wejście na ścieżkę duchową, dzięki której dokonamy osobistej przemiany. Jej osobiste doświadczenia nauczyły ją postrzegania cierpienia z poziomu duszy i jako element „tajemniczej przygody“ wpisanej w naszą egzystencję. Pokazuje, że trudne doświadczenia, poprzez pracę nad swoim wnętrzem, mogą prowadzić nawet do oświecenia. Pomaga spojrzeć wstecz i dojrzeć prawdę o sobie. Uczy dostrzegać w smutku informacje, które pomogą nam dokonać zmiany, zrozumieć daną sytuację, rozpoznać swoje mocne i słabsze strony, dokonać oczyszczenia z negatywnych myśli oraz tego, co blokuje nam drogę do szczęścia. Zwraca uwagę na wartości, które powinniśmy pielęgnować każdego dnia, a wówczas zaczną dziać się wokół nas cuda.
„Cud zmienia nasze postrzeganie świata, przedzierając się przez zasłonę iluzji trzymającą nas w pułapce bólu i cierpienia.“
Z pewnością każdy miał w swoim życiu chwile pełne bólu, smutku i cierpienia. Utrata bliskiej osoby, zdrada, rozwód czy zwolnienie z pracy, nie są miłymi wydarzeniami. Wiele osób nie potrafi poradzić sobie z traumą, depresją czy poczuciem winy. Nie potrafią dostrzec pozytywnych aspektów dramatycznych wydarzeń, obwiniając siebie, innych lub okoliczności danej sytuacji. Tymczasem książka „Do szczęścia przez łzy“ uświadamia, że każde trudne doświadczenie, nawet najgorsze, niesie ze sobą istotne dla nas informacje. Jeżeli nauczymy się je dostrzegać i zrozumieć, wówczas możemy wyjść z każdej sytuacji silniejsi i lepsi.
„życie nasze jest chaosem wyłaniającym się z codziennych decyzji, aż do chwili śmierci."
Żyjąc z dnia na dzień gromadzimy mnóstwo rzeczy, doświadczeń, gonimy za karierą, lepszym statusem społecznym. Tymczasem, w obliczu śmierci wszystko nabiera zupełnie innego znaczenia. Doświadczył tego bohater książki pt.: „Rozplatając warkocz papuszy“.
źr. zdjęcia: beskidzka24.pl
Leszek Mieszczak urodził się w 1960 roku w Bielsku-Białej, gdzie spędził dzieciństwo i młodzieńcze lata. W rodzinnym mieście mieszkał do 1981 roku a obecnie jego życie związane jest z Łodygowicami. Zadebiutował w 2008 roku tomikiem wierszy pt.: „W drodze do słowa”. Rok później ukazała się powieść „Reguła“ a po niej kolejny tomik poezji „Nielogiczne słowa”. W 2014 roku światło dzienne ujrzała powieść „Rozplatając warkocz papuszy“ ale jako e-book. W 2016 roku ukazała się książka „Noc jest dniem“, w której potwierdza, że nie każdy, którego oczy są zamknięte, śni i nie każdy z otwartymi oczami może widzieć.
Papusza, po cygańsku znaczy „lalka”. To także imię nadane przez Cyganów Bronisławie Wajs, pierwszą cygańską poetkę odkrytą przez Jerzego Ficowskiego. Jej wiersz rozpoczyna tę niezwykłą opowieść.
„W obliczu śmierci wszystko staje się mniej ważne, bo jeśli liczylibyśmy tylko na materię, która jest krucha i płynna, to przed nami jawi się pustka, a my stalibyśmy się niczym i nikim, tylko materią zmieniającą stany"
Historia zaczyna się w hospicjum, w którym leży podłączony do kroplówki Bronisław Chrobak i analizuje swoją sytuację. Jego dwaj wnukowie zabierają go skrycie na niewielką wycieczkę ulicami Bielska. Mijane miejsca budzą wspomnienia o tym, co wydarzyło się w przeszłości i przywołują w pamięci dawny wygląd jego ukochanego miasta. Razem z nim cofamy się wczasie do lat 60. gdy mały Bronek zaczyna naukę w klasie pierwszej szkoły podstawowej. Od dzieciństwa widział on świat inaczej niż inni, ale nie umiał sobie poradzić ze swoimi zdolnościami. Pewnego dnia na placu nad rzeką znajduje szmacianą lalkę, która na szyi ma zawieszony wisiorek. Dzień wcześniej w tym miejscu swój tabor rozbili Cyganie, więc przypuszcza, że jakieś dziecko zgubiło swoją ukochaną zabawkę. Próbuje odnaleźć jej właścicielkę. Nie przypuszcza, że to znalezisko doprowadzi go do zaskakujących odkryć.
„Żyjąc, nie zdajemy sobie sprawy z ostateczności naszych czynów, słów, gestów. Wydaje nam się, że jesteśmy materialnie nieśmiertelni, nawet kiedy patrzyliśmy na śmierć bliskich i przyjaciół."
Pan Leszek Mieszczak stworzył powieść, która jest swoistym wehikułem czasu. Zabiera czytelnika w przeszłość, pokazując różne oblicza naszej ziemskiej wędrówki. Ta niezwykła i niecodzienna podróż porusza najczulsze struny naszej duszy. Są w niej chwile radosne, ale też smutne i skłaniające do refleksji. To powieść o podróży do wnętrza siebie, odkrywaniu swoich mocnych stron, słabości i drogi przeznaczenia. Razem z bohaterem przemierzamy ścieżkę, która została naznaczona energią szmacianej lalki. Bohater powieści podążał przez całe swoje życie za jej tajemnicą, próbując odkryć jej prawdziwą historię, która sięga aż do czasów II wojny światowej. W efekcie dociera do chwili, gdy odkrywa też prawdę o sobie.
Książka „Rozplatając warkocz papuszy“ pozostawia po sobie chwile zadumy. Skłania do zatrzymania się, by przyjrzeć się własnemu Istnieniu i zastanowić się czym dla każdego jest życie i co jest w nim ważne. Pokazuje, że życie każdego z nas jest jak droga, na którą wkraczamy z chwilą narodzin. Podążamy przez jej kolejne etapy, kierując się własnymi wyborami ale czasami to los ukierunkowuje nasze działania. Zwłaszcza, gdy to przeszłość puka do naszych drzwi, pragnąc pokazać nam dokąd mamy iść.