Data premiery: 28.08.2024r.
Ilość stron: 416
Wymiary:135 x 215 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8289-634-3
Wydawnictwo: Świat Książki
Moja ocena: 6/6
Recenzja przedpremierowa
Premiera 20 grudzień 2022 r.
Rzadko sięgam po lektury obozowe, gdyż one naładowane ogromem cierpienia i bólu, który człowiek wyrządził człowiekowi z niewyobrażalnym okrucieństwie. Trudno mi zrozumieć tego rodzaju postawy tylko dlatego, że ktoś jest innej narodowości czy kultury. Czytanie o tym przytłacza swoim natężeniem i świadomością, że to wydarzyło się naprawdę. Mimo to zdecydowałam się na objęcie patronatem książkę "Przez 581 dni byłem tylko numerem", gdyż w obliczu tego, co dzieje się za naszą granicą, ale też u nas, gdy widać faszystowski nastroje wśród niektórych grup społecznych, trzeba uświadamiać i przypominać, do czego prowadzi nacjonalizm i pogarda dla drugiego człowieka.
Pani Agata miała wówczas 15 lat i teraz, jako dorosła osoba, postanowiła spisać wspomnienia dziadka. Ujęła to w formie relacji opisującej tragedię nie tylko jego osoby, ale wielu innych współwięźniów, którzy byli towarzyszami obozowego piekła. Pan Franciszek Knapczyk spisał je osobiście zaraz po powrocie do domu, w 1945, ale notatki robił przez wszystkie lata wojny. Oryginał tych zapisków znajduje się w rodzinnym domu w Mszanie Dolnej.
Pan Knapczyk opisuje swoje losy, od chwili, gdy wybuchła wojna i jak to wyglądało w Mszanie Dolnej, gdzie mieszkał z żoną i dziećmi prowadząc sklep towarów mieszanych i rolniczo-gospodarskich, który został ograbiony przez Niemców, gdy ich wojska wkroczyły 3 września 1939 roku do Mszany Dolnej. Dziadek autorki był naocznym świadkiem egzekucji przeprowadzanych przez okupanta, wywozu Żydów i Cyganów do obozów i wielu innych działań hitlerowców. Jednak najbardziej emocjonalna jest część poświęcona życiu obozowemu i sadystycznemu pastwieniu się na słabszych przez obozowych ciemiężycieli.
„Przez 581 dni byłem tylko numerem” jest debiutem literackim pani Agaty Pakuły, która tą spisaną na faktach opowieścią upamiętnia ofiary piekła zgotowanego na ziemi przez ludzi, których trudno ludźmi nazywać. Książka nie jest obszerna, gdyż liczy sobie tylko 79 stron, ale zawiera opisy obrazów przekraczających umysł normalnego człowieka. Jest ona hołdem dla tych, którzy ponieśli śmierć za kolczastymi drutami, ale też dla tych, którzy przeżyli ten koszmar, by opowiedzieć światu o tym, do czego zdolny jest człowiek w imię nienawiści i chorych ideologii swoich przywódców.
![]() |
źr. zdjęcia: psychoskok.pl |
„Aż strach pomyśleć, że za ofiarowanie kawałka chleba czy kilku gotowanych ziemniaków można przypłacić życiem”
‘zamiast tarcz szkolnych – czerwony trójkąt z literą „P”. Zamiast nazwisk – numery.A chleb… Poznałyśmy wartość okruszyn, zaczęłyśmy poznawać motywy ludzkiego działania.’
„Przekraczało to wyobrażenia normalnych ludzi. Wychowane w miłości bliźniego, patrzyłyśmy przerażone na objawioną brutalność.”
Trudno mi ubrać w słowa emocje, jakie pojawiały się u mnie w trakcie czytania o losach pani Danuty i jej współtowarzyszek niedoli spowodowanej przez hitlerowskich oprawców. Niezwykle ciężko czyta się takie wspomnienia, mając świadomość, że nie jest to wymysł literacki, lecz prawdziwe zdarzenia o niewyobrażalnym okrucieństwie, które zgotował człowiek człowiekowi. Spisane ku pamięci dla potomnych, a przede wszystkim w hołdzie ofiarom ludobójstwa, kobietom, dzieciom, ich, matkom, mężczyznom, czyli dla wszystkich tych, którzy zginęli, ale też tym, którzy w ówczesnych ciężkich warunkach życia, pośród ciągłego zagrożenia życia potrafili wykrzesać ze swego serca okruchy dobroci pomagając innym we wspólnym trudzie obozowego życia.