Recenzja przedpremierowa
Premiera 20 grudzień 2022 r.
Data premiery: 20 grudnia 2022 r.
Liczba stron: 79
Okładka: miękka
ISBN: 978 83 8119 791 5
Wydawnictwo Psychoskok
Rzadko sięgam po lektury obozowe, gdyż one naładowane ogromem cierpienia i bólu, który człowiek wyrządził człowiekowi z niewyobrażalnym okrucieństwie. Trudno mi zrozumieć tego rodzaju postawy tylko dlatego, że ktoś jest innej narodowości czy kultury. Czytanie o tym przytłacza swoim natężeniem i świadomością, że to wydarzyło się naprawdę. Mimo to zdecydowałam się na objęcie patronatem książkę "Przez 581 dni byłem tylko numerem", gdyż w obliczu tego, co dzieje się za naszą granicą, ale też u nas, gdy widać faszystowski nastroje wśród niektórych grup społecznych, trzeba uświadamiać i przypominać, do czego prowadzi nacjonalizm i pogarda dla drugiego człowieka.
Pani Agata miała wówczas 15 lat i teraz, jako dorosła osoba, postanowiła spisać wspomnienia dziadka. Ujęła to w formie relacji opisującej tragedię nie tylko jego osoby, ale wielu innych współwięźniów, którzy byli towarzyszami obozowego piekła. Pan Franciszek Knapczyk spisał je osobiście zaraz po powrocie do domu, w 1945, ale notatki robił przez wszystkie lata wojny. Oryginał tych zapisków znajduje się w rodzinnym domu w Mszanie Dolnej.
Pan Knapczyk opisuje swoje losy, od chwili, gdy wybuchła wojna i jak to wyglądało w Mszanie Dolnej, gdzie mieszkał z żoną i dziećmi prowadząc sklep towarów mieszanych i rolniczo-gospodarskich, który został ograbiony przez Niemców, gdy ich wojska wkroczyły 3 września 1939 roku do Mszany Dolnej. Dziadek autorki był naocznym świadkiem egzekucji przeprowadzanych przez okupanta, wywozu Żydów i Cyganów do obozów i wielu innych działań hitlerowców. Jednak najbardziej emocjonalna jest część poświęcona życiu obozowemu i sadystycznemu pastwieniu się na słabszych przez obozowych ciemiężycieli.
„Przez 581 dni byłem tylko numerem” jest debiutem literackim pani Agaty Pakuły, która tą spisaną na faktach opowieścią upamiętnia ofiary piekła zgotowanego na ziemi przez ludzi, których trudno ludźmi nazywać. Książka nie jest obszerna, gdyż liczy sobie tylko 79 stron, ale zawiera opisy obrazów przekraczających umysł normalnego człowieka. Jest ona hołdem dla tych, którzy ponieśli śmierć za kolczastymi drutami, ale też dla tych, którzy przeżyli ten koszmar, by opowiedzieć światu o tym, do czego zdolny jest człowiek w imię nienawiści i chorych ideologii swoich przywódców.
![]() |
źr. zdjęcia: psychoskok.pl |
Chętnie przeczytam. Nie można o tym zapominać.
OdpowiedzUsuńŚwietnie napisana recenzja Mirko. Też sięgnę, piszę dopiero w poniedziałkowe przedpołudnie, bo blogger pokazuje posty z opóźnieniem. Siostra mej Św. P. Babci była w Dachau, jej mąż zaś w Oświęcimiu. O tym nie można zapominać, pozdrawiam :-) .
OdpowiedzUsuńI takie książki warto czytać. Odmrażanie historii jest bardzo ważne.
OdpowiedzUsuńTę książkę na pewno przeczytam. Jestem jej niezmiernie ciekawa.
OdpowiedzUsuńNigdy nie zrozumiem ludzkiego okrucieństwa. Miejmy tylko nadzieję, że się to nie powtórzy. Niestety świat pokazuje, co nadal w ludziach siedzi... Gratuluję patronatu i możliwe, że skuszę się przeczytać, choć również po literaturę obozową nie sięgam za często.
OdpowiedzUsuńTo są bardzo ważne ksiązki, dlatego też mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać.
OdpowiedzUsuńUwielbiam literaturę obozową, muszę ją koniecznie przeczytać :D
OdpowiedzUsuńJa ostatnio stronię od takich książek. Czekam na kolejne recenzje
OdpowiedzUsuń